Wasze oczekiwania względem Mass Effect 3
#1126
Posté 11 février 2012 - 01:22
"Niekoniecznie musi mi się podobać w jakim kierunku poszła seria, ale zakończę co zacząłem." "Chrzanię gdzie twórcy umieszczają swój produkt. ME zawsze było dla mnie shooterem z elementami RPG." Zaintrygowana ciekawość nie widzisz w tym sprzeczności? Skoro zawsze ME było strzelanką z elementami RPD to dlaczego nie podoba się Tobie w jakim kierunku poszła seria (podpowiedź więcej strzelania plus powrót do elementów RPG)? Jeżeli mi się coś nie widzi (gry, filmy, książki itp itd) to nie widzę sensu tracenia czasu i pieniędzy na ewentualne kontemplacje kontynuacji.
Złośliwa ironia mogłeś ukończyć przygodę już w ME2 kończącą z kretesem misję samobójczą i na tym historia Twojego Sheepa (błąd celowy) by się skończyła.
#1127
Posté 11 février 2012 - 01:41
Zgodze się z paralaksą .Nie chcesz to nie graj.Czy Bioware Ciebie zmusza?! Maja na Ciebie jakieś taśmy czy umowy?! Nie wydaje mi się.
#1128
Posté 11 février 2012 - 02:23
Idealnym rozwiązaniem byłoby ulepszenie shootera z ME2 i przeważenie na rzecz cRPG - czyli powrót do ME1 i rozbudowanie ich. Znaczne.
Problem w tym, ze ja odgrywam postać. A mój Shep nie jest kretynem by ginąć.
@Kinga - a ja się z wami nie zgodze. Nie dociera, że chcę skończyć co zacząłem? Nie lubię urywać trylogii w połowie. Poza tym te tryby to czysta teoria - zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Nie ufam BioWare, to wszystko.
Chcę równiez przypomnieć, że odniosłem się do tego, że zdynamizowana, pełna wybuchów i strzelanin akcja NIE wytworzy dobrej fabuły:
Cytat:
"Fabuła jest lepsza gdy jest przesiąknięta adrenaliną i wartką akcją. ME1 miało dobrą fabułę, ale w porównaniu z 2 była nieco...sztywna. Liczne dynamiczne przerywniki filmowe, wybuchy, kosmiczne pościgi to jest coś! "
Nie zgodziłem się z tym, gdyż dla mnie to nie jest "coś". Przyznaję, że byłem uszczypliwy ale nie widzę w tym nic złego - uszczypliwych na tym forum było i jest od groma, nagle obudziły się głosy sprzeciwu? A, że szufladkowałem - każdemu się zdarza, paralaksa.
Modifié par Holloweang, 11 février 2012 - 02:54 .
#1129
Guest_Ophelia Flamenis_*
Posté 11 février 2012 - 03:23
Guest_Ophelia Flamenis_*
- dużo akcji
- dobry członków załogi
- dobrej fabuły
- żeby nie spaprali zakończenia
- fajnych misji pobocznych i oczywiście głównych
#1130
Posté 11 février 2012 - 03:26
Czy też może chodzi Tobie o ekwipunek, który tonami (a różnice pojawiały się dopiero po otrzymaniu przedmiotów hmm o ile mnie pamięć nie myli VI poziomu) leciał z przeciwników co przy przekroczeniu limitu doprowadzało do szału (wiem wiem idzie zmienić to grzebiąc w pliku biogame.ini).
ME1 jest dużo gorszym shooterem niż ME2, zdejmowanie kolejnych przeciwników nie jest tak przyjemne (jak dla mnie zdecydowanie za łatwe) i intuicyjne (jeżeli można to tak określić).
A może w sposobie prowadzenie wydarzeń są jakieś większe rozbieżności? No to jest rzeczywiście różnica ME1 ma w ciekawy początek i całkiem niezłe zakończenie (bardzo klimatyczne puk puk Suwerena), a ME 2... yyy początek i koniec są cienkie niczym dupa węża pod kołem tira i w miarę ciekawy środek. Poza tym obie części są do bólu czarno białe (do tego bym się przyczepił nie do jakiś śmiesznych drzewek tylko do ułomności fabuły). Gdybyś tak odpowiedział Hi3nA to bym palców sobie nie strzępił.
A teraz pax vobiscum.
Modifié par paralaksa, 11 février 2012 - 03:30 .
#1131
Posté 11 février 2012 - 03:47
#1132
Posté 11 février 2012 - 06:06
@paralaksa -> Sposób prowadzenia historii i fabuły to raz. Dwa - ME było znacznie klimatyczniejsze IMO. Nie ma co porównywać Gothica do Mass Effecta. Dwie inne wizje, dwa inne studia. Nie wiem w ogóle skąd to porównanie. Czym się różni? Zredukowana liczba mocy - to raz. Na szaleńcu w ME1 każda moc była potrzebna, każda do innej okazji. Grając infiltratorem (szpiegiem) nigdy nie twierdziłem, że któraś umiejętność jest bezużyteczna. Dodatkowo głupotą jest wg. mnie brak używania mocy na przeciwnikach z pancerzem/tarczą. W ME1 się dało - w leksykonie nie ma nic na temat zmian w pancerzach albo tarczach - bah, w ME2 się już nie da. Idiotyzm.
Z ME2 zniknęły niektóre animacje, które naprawdę mi się podobały. Zawracanie, rozglądanie się, przystawanie. Pierdoły, wiem, ale na immersję jakoś wpływają. Naturalniej jest gdy postać zwalnia a nie gdy nagle staje w miejscu w pół kroku. Ale to jest pierdoła. Ważniejsze rzeczy:
Ekwipunek zbyt ograniczony. Powinno być tych broni z 4,5 razy więcej. Nie tyle ile w ME1 ale tyle ile w ME2. Skanowanie planet, misje poboczne. Polityka DLC. Mógłbym wymieniać dużo.
Dla mnie akurat strzelanie w ME1 było mało ważne - w pełni wystarczające, bardziej mnie wciągnęła sztampowa historia (własnie sposobem jej przedstawienia). Boli mnie jedynie, że BioWare było w stanie zrobić i znaleźć te złote środki między ME1 a ME2. Ale tego nie zrobiło gdyż w swym zadufaniu i narcyzmie uważają ciągle, że ich pomysły i niekiedy porypane wizje są najlepsze. (tutaj mogę strasznie hiperbolizować).
Si vis pacem, para bellum.
Myślę, że wszyscy chcemy by ME3 było jak najlepszą grą. Jednakże:
Si vis pacem, para bellum
#1133
Posté 13 février 2012 - 11:45
#1134
Posté 23 février 2012 - 04:16
ME2 miało być kontynuacją a nie jakimś przerywnikiem, żniwiarze bez wątpienia mogli dotrzeć wcześniej do naszej galaktyki, ME2 jako oddzielna gra jest fajna i fabuła wciąga, jeśli omawiać ją jako kontynuację jest totalnym niewypałem, jedynie końcówka ME2 jest jakkolwiek związana ze żniwiarzami, czyli zbierając wszystko do kupy, atak na SR-1, shepard ożywiony, pochód wolności, horyzont, statek zbieraczy, moduł żniwiarza, baza zbieraczy, to jest całe wasze ME2 zabawa na 5h-8h, reszta to jest na siłę wciśnięte gówno co jest prawdopodobnie dziełem tego drugiego twórcy ME2, nie pamiętam jak on się nazywa, ale - Drew Karpyshyn w połowie ME2 przestał nad nim pracować, bo właściwie głównie fabułą zajmował się ten drugi i dlatego mamy taki sh*t, całą masę rzeczy absurdalnych w fabule ME2 można wymienić, począwszy od zmiany Liary, która w przypadku braku romansu z nią, jest już totalnie nieuzasadniona, kończąc na zachowaniu starych członków drużyny, którzy ni stąd ni zowąd zajęli się kompletnie innymi sprawami jakby zagrożenie ze strony żniwiarzy zniknęło, raczej normalnym zachowaniem byłoby zebranie się grupy i wspólne działanie, bo dobrze wiedzą, że inaczej oznacza to apokalipse.
Dlatego ja wiele po ME3 nie oczekuje bo i tak mam wrażenie, że się rozczaruje, pomijając już kwestie, że ME3 wygląda jak gears of war kolejny.
Modifié par michal9o90, 23 février 2012 - 04:19 .
#1135
Posté 24 février 2012 - 09:10
W Twojej wypowiedzi jest dużo flame'u, mało argumentów. Twierdząc, że zbieranie grupy fachowców na pojedynek ze Zbieraczami jest "wepchanym na siłę gównem", a misje lojalnościowe to pomyłka, tworzysz obraz swojej osoby, która chce Sheparda - Terminatora, który w pojedynkę rozprawia się z całym światem (bo na co mu towarzysze). A twierdzenie, jakoby misje lojalnościowe są niepotrzebne (niewymieniłeś ich w ścieżce głównej na 5-8 h gry), oznacza, że nie zrozumiałeś istoty tychże, ich podłoża psychologicznego, uczuciowego. No ale nie każdy ma uczucia
@Holloweang
4-5 razy broni więcej? A na co Ci one? W ME 1 była cała masa, można by otworzyć złomowisko. Tyle tego g*wna było. A jak pisał ktoś wcześniej, różnice w jakości strzelania zaczynała się od szóstego poziomu. Zredukowana liczba mocy? To Shep jest terminatorem, żeby miał 6 różnych mocy?
Generalnie czepiasz się mało istotnych rzeczy. A zmiany których Bio dokonało opierało się w dużej mierze na...fanach. Jeśli ktoś nie wie, lub zapomniał, gra wysyłała anonimowe informacje, kto z czego korzysta, ile, jak, ile razy gre przeszedł itp itd. Na tej podstawie stworzyli to co mamy. Więc opinie tego typu co Wasze, były w mniejszości.
#1136
Posté 24 février 2012 - 04:37
#1137
Posté 24 février 2012 - 08:06
#1138
Posté 24 février 2012 - 08:11
#1139
Posté 24 février 2012 - 08:38
#1140
Posté 24 février 2012 - 08:42
#1141
Posté 24 février 2012 - 08:54
#1142
Posté 24 février 2012 - 08:59
Poza tym co byłoby gdyby wszyscy z pierwszej części dołączyli do Shepa, i zginęli na SM? Połowa składu w ME3 byłaby martwa ;D
Ubolewam że Miranda do nas (podobno) nie dołączy, bo IMO fajne miała moce i nie tylko ;D
#1143
Posté 24 février 2012 - 09:19
Co by było gdyby, ty dalej chodzisz wokół ME2, kiedy sensem moich narzekań jest słaba fabuła ME2, którą całkowicie bym przerobił, może nawet zrezygnował ze zbieraczy i nie byłoby SM i akcja toczyłaby się wokół zupełnie innych przygód, zresztą kto powiedział, że nikt nie ma zginąć takie jest życie jest to walka na śmierć i życie, walka o ocalenie przed calkowitą apokalipsą, więc o czym mowa, twórcy wręcz powinni kogoś uśmiercić niezależnie od naszego przygotowania.
A kolejna sprawa jeśli chcesz koniecznie się upierać przy wizji z ME2 i SM, to Bioware dawno powiedziało, że jak zginą wszscy to nie można wgrać savewów więc twój pomysł odpada.
PS: Nie ubolewam nad Mirandą, odrobinę mi jej żal, ale tylko tyle, ostatecznie całkowicie jest mi zbędna, tak samo Jack, Zaeed, Samara, Jacob, conajmniej połowa nowej bandy jest mi obojętna. jedynie kto naprawdę mi się spodobał, to Mordin, Kasumi, Legion, potem trochę Grunt i Krios, ale nie mają startu do Wrexa, no ostatecznie Zaeeda strawię, bo mimo wszystko jest ciekawą postacią, chociaż niezbyt mi pasuje do mojego teamu a resztę mogę wyrzucić przez śluzę
Modifié par michal9o90, 24 février 2012 - 09:21 .
#1144
Posté 24 février 2012 - 09:30
Nie chcę się czepiać fabuły ME2 bo nie jest jakoś bardzo zła, po prostu autorzy skupili się za bardzo na postaciach niżeli na prawdziwym zagrożeniu bo imo chcieli ukazać kultury innych ras(lojalki), i nieco przybliżyć nam ten świat ...(Terminus, Omega itd.)
Modifié par MatthewG, 24 février 2012 - 09:34 .
#1145
Posté 24 février 2012 - 09:52
I jest właśnie tak jak piszesz, skupienie na postaciach i pokazaniu kultury, zamiast na zagrożeniu, co jest oczywiście świetnym pomysłem, ale według mnie nie na główną linię fabularną, to mogłoby być tematem innych gier osadzonych w świecie ME.
Owszem mówię gra ciekawa, ale jak już ją przechodzisz 9 czy 10 raz, to już radochy nie ma żadnej bo tylko czekasz aż się skończy to pieprzen*e z lojalkami i zacznie się prawdziwa fabuła. Mnie by wystarczyło, gdyby trzeba było zrobić lojalke Tali i Legiona, ewentualnie mordina, bo są to jedyne lojalki, które w mniejszym większym stopniu mogą pomóc w walce ze żniwiarzami i są ciekawym rozwinięciem fabuły/historii jaką poznaliśmy w ME1, czyli chęć poznania Floty Qurian i ewentualna współpraca, spotkanie z wrexem i ewentualna współpraca przy udziale mordina, który by cofnął skutki genof agium (wyobrażasz sobie... cenzuruje słowo f a g LOL) no i poznanie więcej faktów na temat gethów i jak się okazuje być może współpraca w pokonaniu żniwiarzy, reszta jest całkowicie zbędna i nudna w obliczu walki ze żniwiarzami.
Modifié par michal9o90, 24 février 2012 - 10:01 .
#1146
Posté 24 février 2012 - 10:02
michal9o90 wrote...
Owszem mówię gra ciekawa, ale jak już ją przechodzisz 9 czy 10 raz, to już radochy nie ma żadnej bo tylko czekasz aż się skończy to pieprzen*e z lojalkami i zacznie się prawdziwa fabuła.
Z pierwszej częsci mam 22 save'y, z drugiej 18, z czego ostatnie 7 razy przechodziłem sobie tylko zeby postrzelać ;D
Ale patrząc tak z drugiej strony, to nie wyobrażam sobie jakoś inaczej ME2 (to przez moją słabą kreatywność przycmiewaną przez lenistwo). System lojalek jakoś się sprawdzał ;D Pozatym ME2 ma tylko o dwie misje fabularne mniej od pierwszej części - ME - Eden Prime->Cytadela->Werbunek Liary->Feros->Noveria->Virmir->Ilos->Cytedela, a ME2- Pochód Wolności->Horyzont->Statek Zbieraczy->Żniwiarz->Normandia(Joker)->Omega 4.
Ale gdyby pozostałe postacie nie dostały swoich dedykowanych misji, byliby "niedopieszczeni"
Modifié par MatthewG, 24 février 2012 - 10:05 .
#1147
Posté 24 février 2012 - 10:34
michal9o90 wrote...
Owszem mówię gra ciekawa, ale jak już ją przechodzisz 9 czy 10 raz, to już radochy nie ma żadnej bo tylko czekasz aż się skończy to pieprzen*e z lojalkami i zacznie się prawdziwa fabuła.
O 6-7 więcej niż ja. A w ogóle jest taka gra, której fabuła pozwala po 10 czy 20-krotnym przejściu dobrze się bawić. Wątpliwe bym powiedział.
#1148
Posté 24 février 2012 - 10:41
MatthewG wrote...
Ale gdyby pozostałe postacie nie dostały swoich dedykowanych misji, byliby "niedopieszczeni"
PS: W tym sęk, że fabuła mogłaby być taka, że wcale nie potrzebowalibyśmy tej całej nowej bandy, tak jak napisałem, tak naprawdę, jakby się uprzeć wystarczyłby tylko Mordin i Legion i ich lojalki ale o tym pisałem poprzednio.
BlindObserver wrote...O 6-7 więcej niż ja. A w ogóle jest taka
gra, której fabuła pozwala po 10 czy 20-krotnym przejściu dobrze się
bawić. Wątpliwe bym powiedział.
Tak jest i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest to The Longest Journey i jej kontynuacja DreamFall, nieważne ile razy wraca się do tego, zawsze czuje się te emocje z jej przechodzenia, to jak wracanie do bardzo dobrej książki, którą można ileś razy przeżywać na nowo. Niestety takich gier jest niewiele, nie mniej, ME1 nawet po 10 razach mi się nie znudziło, ewentualnie straciłem trochę entuzjazmu, natomiast ME2 po 4 razach było już jak flaki z olejem, jedynie, niektóre fragmenty i ostateczne starcie mi się nie znudziło.
Modifié par michal9o90, 24 février 2012 - 10:47 .
#1149
Posté 24 février 2012 - 10:42
#1150
Posté 24 février 2012 - 10:44
michal9o90 wrote...
PS: W tym sęk, że fabuła mogłaby być taka, że wcale nie potrzebowalibyśmy tej całej nowej bandy, tak jak napisałem, tak naprawdę, jakby się uprzeć wystarczyłby tylko Mordin i Legion i ich lojalki ale o tym pisałem poprzednio.
Ja bym wtedy czuł niedosyt, za mało nowości by wprowadzili ... Banda jest dobra dlatego ze nie kazdego polubisz i to tez wpływa na emocje podczas gry ;D





Retour en haut




