Romanse - z kim, czemu, i jak? + Ogólne przemyślenia.
#526
Posté 03 août 2010 - 05:27
#527
Posté 03 août 2010 - 06:11
nabuhodonozor wrote...
petekxd wrote...
.......PYTAM: GDZIE OPCJA ROMANSU Z KASUMI!!!
Tak, dobre pytanie - pewnie w kolejnym DLC (płatnym i po angielsku)
I całkowicie niedostępnym dla polaków, węgrów, czechów i słowaków
#528
Posté 03 août 2010 - 08:25
Przynajmniej tutaj wszyscy jestesmy rowni:)
#529
Posté 04 août 2010 - 04:42
ME 1:
Liara
- Barzdo miła, trochę taka romantyczna i nieśmiała. Mój pierwszy typ w ME 1. Bardzo skrzywdzonio jej postać w ME2.
Ashley
- Trochę skrzywdzona przez życie: sprawa z jej rodziną; jedyna ocalona na Eden Prime; to, że Shepard wybrał ją na Virmirze. Poza tym mimo, że zgrywa taką twarda (co lubię) to w środku jest dobrą osobą (postacią :happy:). Każdy następny raz, który grałem to byłem z nią.
ME 2:
Kelly
- Ładna, miła, zalotna... Ale mam jakiś wstręt do jej dyplomu z psychologii. Nie wiadomo czy ona mówi to co mówi bo tak uważa czy jest to jakaś psychologiczna pułapka, która ma sprawić, że poczuję się bezpieczniej. Jakby nie było, pracuje dla człowieka iluzji. Nie lubię być manipulowany i być w niepewności, ale flirtować nie zaszkodzi
Jack
- bez komentarza, nie lubiłem jej od początku. Może i jest skrzywdzona przez życie, ale ona odleciała... poza granicę skutecznej pomocy terapeutycznej.
Miranda
- Seksowna wiązanka genetyczna. Chciała poskładać Sheparda z chipem kontrolnym. Ona ma manię kontroli. Zawsze jak nadażyła się okazja żeby się wykazać to Miranda z niej korzystała (misja samobójcza). Pod
koniec odeszła z Cerberusa dla Sheparda, ale nawet jak się jest tylko przyjaciółmi to odchodzi.
Tali
- Nieszczęśliwa miłość - zawsze była przy i patrzyła na Sheparda, w ME 1, ME 2... . Taka troche tania Love Story. Poniekąd ku Tali skłoniła mnie sama Kelly, gdy zwróciła Shepardowi uwagę na to, że Tali się w nim podkochuje
Tak wiem. jestem okrutnym Talimancerem
a ja doceniam waszą "twórczą" krytykę i się śmieje
Modifié par Eunectes Nefzen, 04 août 2010 - 04:44 .
#530
Posté 04 août 2010 - 05:14
Ja DALEJ mam dylemat Kaidan (wierność do LI z 1, "kompatybilny") czy Garrus (zawsze wydawał mi się taki "arystokratyczny" w jak najbardziej dobrym sensie, lojalny, ma klasę- świetny jest)...
#531
Posté 05 août 2010 - 05:33
A jesli chodzi o Jack... mysle ze jak kiedys zagram male Shepard, to bedzie moj typ. Nie znosilam jej wrecz przy pierwszysch przejsciach, ale potem, gdy zaczelam ja zabierac na misje, coraz bardziej mi sie podobala. Szczera i porywcza, nieczego nie udaje.... teraz ja lubie.
Ostatnio chodzilam wlasnie z Jack i Garrusem:)
Zaeed aotatnio tez u mnie bardzo zyskał
Dlatego tez bylam tak zawiedziona Overlordem, gdy praktycznie nikt niczego nie komentowal...az sie prosilo...
Teraz nawet nie bede miala czym sie zawiesc:)))) Koniec DLC dla Polski. Spadlismy do poziomu Vorcha, kto by sie nimi przejmowal...
#532
Posté 06 août 2010 - 02:48
To jest piękne zdanie, które każdy powinien sobie wbić do głowy (na publicznych forach przynajmniej).Eunectes Nefzen wrote...
Zgadzam się, że seks nie powinien być tematem Tabu, ale nie podoba mi się ograbianie go z intymności i prywatności.
Komentarze FOXa dotyczące scen miłosnych były żałosne, osoba która je wygłosiła, sama wbiła sobie gwóźdź do trumny wspominając, że gry nie widziała. Ale ten temat był już przemaglowany strawiony i wydalony setki razy, nie wiem, co mogłabym jeszcze od siebie dodać. No, może poza tym, że niestety jakoś tak się porobiło, że fani ME podzielili się na obozy i dla lwiej większości ta gra traktuje jedynie o romansach. Ktoś z zewnątrz obserwujący community mógłby ponownie wyciągnąć pochopne wnioski.
A ja lubię sobie po prostu czasem postrzelać do gethów.
Pojawiły się głosy, że w ME2 zabrakło "bogatszych" scen. Hmm. Wydaje mi się że były one wystarczające w przypadku partnerów rodzaju ludzkiego, co do reszty, tu BW popisało się zostawiając mnóstwo miejsca wyobraźni fanów. No sorry, ale oni też nie będą kombinować co tu zrobić z tą przeklętą turiańską anatomią (dla przykładu). Napisali Mordinowi parę objaśnień a resztę pozostawili nam, nie wiem, w jaki sposób komuś to się może wydawać "niewystarczające". Trzeba by spędzić masę czasu nad obcą, fikcyjną fizjonomią, ale mamy podstawy, na których możemy to i owo wywnioskować.
Jak to Garrus ujął, nie chciałabym mieć wszystkiego wyłożonego w kliniczny sposób na sterylnej tacy.
Modifié par AkodoRyu, 06 août 2010 - 07:07 .
#533
Posté 06 août 2010 - 05:59
Moze jesem dziwna, ale chcialabym pogadac
#534
Posté 06 août 2010 - 07:17
Abstrahuję.
Dlatego nie wiem czy się nadaję do tej rozmowy, bo uważam, że wszystkie scenki były zrobione dobrze (przynajmniej te, które widziałam, bo szczerze, poza Alenko, nie interesuje mnie żaden inny LI).
Modifié par AkodoRyu, 06 août 2010 - 07:18 .
#535
Posté 06 août 2010 - 07:31
Ale jesli w ME3 bedziesz miala z nim dwie rozmowy (takie dlugie jak na Horyzoncie) i na koncu scene lozkowa, bedziesz usatysfakcjonowana? A w miedzyczasie bedzie ci mowil, ze jest zajety i nie ma dla ciebie czasu w jednym krotkim zdaniu - bo wlasnie tyle interakcji jest z Garrusem, dwie rozmowy, niezbyt dlugie i koncowa scena.
Ja nie mam nic przeciwko scenie koncowej i nie mowie, ze che ogladac seks z turianinem ,zeby musieli glowkowac jak to zrobic:) ja poprostu che wiecej interakcji, rozmow, komentarza od czasu do czasu, jakiegos spojrzenia i reakcji na moje zachowanie badz interakcje z innymi postaciami. To tego wlasnie mi brakuje, nie jakiejs wielkiej finalnej sceny lozkowej:)
Prawde mowiac duzo lepsza bylaby jakas dluzsza romowa i sugestia tego co bedzie potem( to co bylo, bylo OK)...no i rozmowa potem... ktorej bylo calkowicie brak...
#536
Posté 06 août 2010 - 08:05
W dwójce, co najgorsze, jeśli nie romansujesz z postaciami, tracisz dużo kontekstu, Ot, podchodzę do mojego brata z innej matki, towarzysza broni w doli i niedoli Garrusa i jeśli nie zainicjuję tego okturnie paskudnego intra, proponuję mu sparring z dziwnym uśmiechem na ustach, i co? Dialog się zamyka, nie można nawet wrócić do poprzednich opcji rozmowy. Niedosyt jest ogromny. Jeśli się zdecyduję, postać nie została "zaopatrzona" w żadne dodatkowe teksty, nie wyraża większęj niż zwykle troski o Shepard (już umówmy się że rozmawiamy o female teraz), ot wszystko po staremu. Boring.
Już nawet nie wspominam Liary, czy Ash/Kaidana i Horyzontu, bo rozumiem, dlaczego zostali odsunięci od fabuły. Ale też nie zgadzam się z Hudsonem na temat tego, że trudno będzie graczom oprzeć się nowym LI. Hmm. Chyba nie przewidział że zagra jakaś babka 25+ lat dążąca do jakiejś stabilności w życiu.
A już w ogóle nie chcę tego wszystkiego zrzucać na postacie, tylko pisarzy. Sposób, w jaki poprowadzono romanse dla kobiety-Sheparda w ME2 tylko upewnił mnie co do tego, że Marge pozostanie wierna. I to wcale nie byle komu, ale czemu wolę Kaidana ponad wszystkich, jakoś nie chce mi się w tym momencie tłumaczyć.
#537
Posté 06 août 2010 - 08:17
Fakt, ze jesli zmkims nie romasujesz , to wogole nie ma o czym gadac. Wszycsy tak cie olewaja, ze tylko sie obijac o sciany na tej Normandii.
Podejrzewam, ze flogowa postacia do romansu dla faceta miala byc oczywiscie Miranda, kobiety mialy wybrac Jacoba (OMG, zupelnie nie wiem , kto TO wymyslil). Z nimi jest najwiecej opcji rozmowy. No i prowdopodobnie reszta mial poleciec na Thane, ale z nim bylo cos jakby nie tak...
Opcje romansow dla fem Shep byly zalosne - caly czas czulam sie jakbym kogos molestowala w pracy...,obrzydliwe. Jedynie z garrusem wyszlo tak jakos OK
Jak uslyszalm teksc Jacoba 'nie lubie jak to jest wymuszone, Shepard' to mnie prawie zabilo na miejscu. Balam sie podejsc do goscia do konca gry:))
#538
Posté 06 août 2010 - 09:08
Nadal jestem zdania że romanse wg ME1 były bardziej przemyślane, budowane stopniowo, nabierające tępa w miarę postępu misji i można rzec, że w miarę napięcia emocjonalnego Shepard. Kaidan i Ash biją inne propozycje o głowę pod względem dialogów, historii osobistej i rozwoju sytuacji.
Z innej beczki, Horizon też był "wymuszony". Shepard to już w ogóle, stała tam jak osioł, kompletnie zatkana tym, że Virmire Survivor jest w stanie się jej stawić. Bo, oh, jak można liczyć na to że powie "będzie jak za dawnych czasów" i każdy padnie do jej stóp? To nie moja stanowcza, poprawna postać z ME1 w ogóle...
Modifié par AkodoRyu, 06 août 2010 - 09:16 .
#539
Posté 06 août 2010 - 10:31
#540
Posté 06 août 2010 - 10:56
AkodoRyu wrote...
[...] To nie moja stanowcza, poprawna postać z ME1 w ogóle...
Ależ twoja postać zginęła, nie żyła 2 lata... doświadczenia z zaświatów mogły ją całkowicie zmienić
a podchodząc do tego inaczej. Dla naszych postaci te 2 lata były niczym spokojny sen. Może dlatego tak łatwo im prosić o powrót do ekipy bo sami nie odczuwają efektów tych upłyniętych 2 lat. To co dla Kaidana/Ash/Liary było 2-letnią egzystencją bez pana/pani Komandor(a) dla Shepard(a) było jednym dniem i choć nasza postać jest informowana faktem, że sobie smacznie leżała to sama wiedza nic nie daje. Dla towarzyszy zmieniło się wszystko, a dla Shepard'ów nic
Modifié par Eunectes Nefzen, 06 août 2010 - 11:03 .
#541
Posté 06 août 2010 - 11:12
jak mozna miec pretensje do kogos, kto byl przez dwa lata niezywy, ze sie nie odzywał??
#542
Posté 07 août 2010 - 09:15
Zdecydowanie wina leży po obu stronach, obie prowadzą jakby inną rozmowę. Ale też nie oczekujcie, że Ash/Kaidan po otrzymaniu skrzętnie uknutych przez TIMa plotek, że Shepard żyje i pracuje dla terrorystów, od razu to akceptują. Przez te dwa lata VS "grew a backbone" (nie wiem jak to ładnie po polsku powiedzieć), był w stanie postąpić słusznie wobec swoich przekonań i nie ugiąć się emocjom, które żywił wobec kochanka/przyjaciela.
Wiem o różnicy czasu i to był mój pierwszy argument w obronie VS. Kaidan próbował ruszyć naprzód, ale w tej jednej chwili uświadomił sobie, że nic się nie zmieniło, rezultat - szok (KAST też jest w szoku - z całej rozmowy pamiętamy jedno słowo - "loved". Ashley postanowiła zostać kobietą jednego mężczyzny i modliła się za niego dzień w dzień - ale rezultat był nieco inny, niż ten, którego oczekiwała, też szok.
Shepard zachował/a się dziwnie, owszem, nie miejąc wyjścia po swoim przebudzeniu, mogłoby się wydawać, że jest wściekły/a będąc w tej sytuacji, ale nigdy tego nie okazuje (przepraszam, raz - wścieka się na Liarę którą jakby posądza o osadzenie go/jej w tej sytuacji), początek gry i Horizon były dwoma punktami, w których "moja" postać nie zachowywała się tak, jak tego oczekiwałam.
Jedynym ratunkiem dla VS i formą rehabilitacji wobec graczy miał być list. Szkoda tylko, że Shepard nie wie, gdzie jest przycisk "reply". Jedni uważają że chcieliby mieć taką możliwość, inni - że nie, ale to już inny temat.
Z jednej strony rozmowa była strasznie naciągnięta przez pisarzy, by odciągnąć VS od udziału w samobójczej misji. Bo mają jakąś rolę do odegrania w ME3. Ale nie byłabym w stanie powiedzieć "słuchaj, kocham cię, ale nie mogę cię ze sobą zabrać, bo się boję o twoje życie" - to by nie było w porządku wobec Garrusa i Tali. Dlaczego Shepard podczas tej rozmowy zachowuje się w dwójnasób, tego pojąć nie mogę. Jest granica wyrozumiałości. Czasami myślę, że brak mi możliwości zareagować impulsywnie, a nawet agresywnie, wyrzucić coś z siebie i uświadomić drugą stronę, ale nie... Shepard jest największym introwertykiem w Galaktyce. Wysłucha każdego, ale nigdy nie pozwoli innym wysłuchać siebie.
Modifié par AkodoRyu, 07 août 2010 - 09:29 .
#543
Posté 07 août 2010 - 10:45
Kaidan- lubię go, inaczej nie byłby moim LI w 1 (a i ma fajne włosy).
Ja także uważam że romanse w 1 były lepiej napisane. Były związane z fabułą. Rozwijały się i nie chodziło w nich jedynie o spotkanie w kajucie przed "finałową bitwą" (swoja droga wkurzająca zależność, nie?, jak znów tak będzie w 3 to...). To jedna słaba strona romansów z 2. Brak zwiazku, odzdziaływania na fabułę.
2.Z LI ME2- maaało tekstów i to tylko na wiadomy temat... 3.Nie że ja chcę oglądać jakiegoś pornosa- bo wcale nie chcę, ale proszę? Seks w ubraniu? "Czółko"? I mój ulubiony wrzucony jak najwcześniej czarny ekran- dla wyobraźni. Wydają mi się albo ultra pruderyjne-scenka z Garrusem (takie jakieś jałowe to czółko było)-albo jakieś takie... "brzydkie" -scenka z Mirandą, Jack,(heh w sumie nawet jej obie scenki- w ogóle co jest? Garrus, Thane, mają od razu czarny ekran a Jack ma 2 różne scenki? Po co to ma niby być?), i nie czuje sie w nich żadnego "uczucia",
Jedynie Tali ma w miarę w miarę...
A w ME1 finałowa scena romansu była tak jakoś "ładnie", niewulgarnie i zgrabnie kamerami ujęta, naprawdę w filmach mogłabym takie oglądać i miało się wrażenie że chodzi tam o coś więcej niż "odstresowanie się przed bitwą"...
4. "Eunectes Nefzen wrote...
Zgadzam się, że seks nie powinien być tematem Tabu, ale nie podoba mi się ograbianie go z intymności i prywatności"
Dokładnie romanse jakieś takie płytkie są. Nie ma w nich tego czegoś "pod". Nikt nie podejdzie mnie pocieszyć jak się pokłócę z TIM-em...
A to leżenie na łóżku i siedzenie na kanapie jest jak z "simsów"- mechaniczne.
Dlatego choć zdecydowanie wolę Garrusa, to raczej zostanę chyba przy Kaidanie- juz wole przez całą 2 gapić sie na zdjecie. Z przyczyn technicznych. Noo i też jest element taki że.. przykro mi go rzucać. ;-)
Choć po Horyzoncie- tak sie bałam że go porwali a on mi obciachową ochrzanke urządza... miałam ochote spuścic tą fotke kiblem (fajna i życiowa opcja by była, nie?), dobrze przynajmniej że przysłał potem list (choć to podła manipulacja i smycz emocjonalna - powinien był zadzwonić)- a i jeszcze mnie zirytowało ze jakaś podła lekarka chce mi go podebrac- Niedoczekanie! Eh ledwo 2 lata był człowiek martwy...
Liczę że będzie opcja "kopnij go w dupę na otrzeźwienie" noo i wtedy może wracać... ;-)
A co sadzę o romansach w grach? To nie jest najważniejszy element ale ciekawie urozmaica fabułę i relacje miedzy postaciami, nie? Nadaje takiego posmaku.
Modifié par Aneczka, 08 août 2010 - 01:50 .
#544
Posté 08 août 2010 - 12:35
Nie chcę siać plotek, więc ujmę to jako pomysł, który chciałabym zobaczyć w ME3 w przypadku VS. Liara pewnie będzie miała inną historię, ale co jest nieco smutne, Ash i Kaidan zostali potraktowani jak postacie "zamienne", co znaczy że ich linie dialogowe i rola w grze są niemal identyczne. Szkoda, biorąc pod uwagę, jak odmienne mają osobowości. Weźmy dla przykładu lądowanie na Ilos. Scena była pod Ashley. Kaidan, normalnie najbardziej zrównoważona i zrelaksowana postać w załodze, zupełnie mi do tego przedstawienia nie pasował.
Co do pomysłu. ME3 zapewne będzie dziać się krótko po ME2. VS na pewno słyszał o pogłoskach że Omega4 zostało użyte i sam mógłby starać się o wznowienie związku w bardziej aktywny sposób. Do nas należałaby decyzja, czy go zaakceptujemy, czy nie.
Romans nie tylko nadaje "posmaku" ale mocniej utożsamia nas z postacią, którą odgrywamy.
Modifié par AkodoRyu, 08 août 2010 - 12:37 .
#545
Posté 08 août 2010 - 12:55
AkodoRyu wrote...
[...], Ash i Kaidan zostali potraktowani jak postacie "zamienne", co znaczy że ich linie dialogowe i rola w grze są niemal identyczne. Szkoda, biorąc pod uwagę, jak odmienne mają osobowości. Weźmy dla przykładu lądowanie na Ilos. Scena była pod Ashley. Kaidan, normalnie najbardziej zrównoważona i zrelaksowana postać w załodze, zupełnie mi do tego przedstawienia nie pasował.
[...]
Romans nie tylko nadaje "posmaku" ale mocniej utożsamia nas z postacią, którą odgrywamy.
Co do pierwszego, to fakt, Kaidan (w ME1) był stoikiem, do wszystkiego podchodził na spokojnie (prawdopodobnie przez jego bóle głowy), nawet po Virmirze jak Ash ginęła to do jej śmierci podchodził jakoś neutralnie. Pod tym względem Ash była totalnym przeciwieństwem Kaidana, wybuchowa, pierwsza do obwiniania. Więc opiernicz od Ash mnie nie dziwi, ale wydawałoby się, że Kaidan podejdzie do całej sprawy z dystansem...
Co do drugiego, to strzał w 10-tkę
Edit: jest jakiś temat o spekulacjach o czym będzie ME3? Bo nie chcę offtopować, a na język mi się aż cisnie ciemna energia, o której jest tak głośno w ME2 .
Modifié par Eunectes Nefzen, 08 août 2010 - 12:58 .
#546
Posté 08 août 2010 - 10:27
Nie, jak dla mnie Kaidana "ruszyła" śmierć Ashley. Nawet się o to obwiniał. A to już jest w jego stylu.
A co do Ashley i Kaidana albo raczej Ashley/Kaidana to te postacie przez ten ułomny wybór na Virmirze (co za kretyn to wymyślił?) są skrzywdzone. Właśnie- zostali zamiennymi. Co jest głupie bo mają całkiem różne osobowości. Nie chcę krakać ale najpewniej zostaną potraktowane jak mój ulubieniec Garrus i Tali w 2- 3rozmowy- przecież pogadaliśmy z nimi w 1. Bo po co nagrywać rozmowy pod postać która może nie być użyta? Szkoda zachodu. Lepiej dorobić renegacką opcje romansu Jacobowi (z legginsami jako fetyszem)... Bardziej skrzywdzony jest tylko Wrex- przez głupia opcję zabicia go( zastanawiam się czy choć 1% graczy to zrobił- to czysta podłość jest). Pewnie nawet nie ma co marzyc że go ponownie zobaczymy w drużynie.
Te 3 postacie przez wybory w 1 stały się zbędnym ciężarem (dlatego nie lubię zbytnio "wielkich wyborów"- ograniczają potencjał gry z przyczyn technicznych- a właściwie lenistwa twórców).
Modifié par Aneczka, 08 août 2010 - 10:29 .
#547
Posté 09 août 2010 - 08:30
Garrusa i Tali trudno potraktować pod tym samym kątem, bo ich role się jednak różnią.
Boję się spłaszczenia roli LI jako "LI", bo tyle się ich narobiło... Możemy tylko mieć nadzieję, że BW nie odwali roboty, no bo sorry, Shepard zbyt dużo przeszła/edł, żeby nie zasłużyć sobie na szczęśliwe zakończenie u boku... czyjegoś (Jak Kenshin, którego twórca wkurzył się na reżyserów filmów i kazał im pozmieniać te tragiczne zakończenia po latach...).
Modifié par AkodoRyu, 09 août 2010 - 08:30 .
#548
Posté 09 août 2010 - 11:15
AkodoRyu wrote...
"You saved my life, and I'm grateful. But Ash died because of me. Because of us".
Zamiast Ash, wstaw sobie Kaidan, a będziesz miała linijkę Ashley po Virmire, gdy się z nią romansuje. *sigh*
#549
Posté 09 août 2010 - 02:59
#550
Posté 09 août 2010 - 07:36
W ogóle jak tak patrzyłam na Mirandę i Jacoba wkurzałam się- to w pewnym sensie odpowiedniki Ashley i Kaidana. Tylko że między tamtymi z 1 musiałam wybierać (a lubię ich oboje- i praktycznie beczałam na Virmirze). Gdybym miała taki wybór w 2... nie mrugnęłabym nawet okiem. To niesprawiedliwe że Ashley albo Kaidan musiał zginać a taki paściarski i wkurzający Jacob żyje... Choć oczywiście w ogóle nie chciałabym takiego wyboru. Nawet dla Jacoba (z czyich legginsów mogłabym się nabijać?). W ogóle to potwarz dla żeńskiej nacji ze dali romans z Jacobem... Już Grunt albo Mordin byłby lepszy... A ilość LI odbije się z pewnością na ich jakości, w sumie już to robi... Namieszali niepotrzebnie. Ilośc zawsze rzuca sie na jakosć. W 3 to juz może być masakra.
edit.(po przemysleniu)
A Garrus jako LI mógłby być taki fajny i ciekawy... Czemu nie jest? Lenie robią z niego LI a potem nie chce im sie go dopracować. Ale i tak jest lepszy od pozostałych LI dla fem z 2...
Modifié par Aneczka, 09 août 2010 - 08:35 .





Retour en haut




