Myślę sobie "oh fajnie będzie się w końcu w rodzimym języku wypowiedzieć", bo od razu zaglądając do tematu, widzę trendy z for angielskich. Najpierw skomentuję dostępne postaci. Od razu mówię że gram tylko femShepem, bardziej-para-niż-gatem, więc wypowiedź z naciskiem na żeńską bohaterkę.
Porównując ME do choćby Jade Empire, Bioware nawaliło z romansami, a może tak po prostu wymyślili sobie obie wersje postaci? Może wrzucili opcję związku homeseksualnego, żeby pokazać że nie są uprzedzeni, ale czemu tylko kobiety? Bo wizualnie się lepiej prezentują!

Zacznę od
Kelly. Raz że jestem stricte hetero, dwa że teksty z Kelly zrobione są na "odwal się", Kelly jest mdłą i wkurzającą wręcz opcją, która non stop przegląda moją pocztę. Nie potrzebuję jej, żeby karmiła mi rybki, bo nie mam rybek, a co do przebieranek?...
To się sama mogę przebrać.Należę do ruchu oporu wspierającego Ash i Kaidana. Są bezustannie nazywani płytkimi, zdrajcami i whinerami w momencie, gdy ich historie są chyba jednymi z najdokładniej ujętymi pośród wszystkich squaddies. Są dyskryminowani bo podobnie jak inni towarzysze, mają swoje zdanie, ambicje, rzeczy w które wierzą. Tylko w przeciwieństwie do innych, nie porzucają tego wszystkiego dla Sheparda. To jeden powód. Drugi jest taki, że Bioware chcąc odsunąć ich dla bezpieczeństwa od głównego wątku, poszło na ławiznę. Albo chcą żebyśmy byli jeszcze bardziej niecierpliwi na ich powrót. Marketing, drodzy państwo, marketing

Mamy
Ash, której uprzedzenie do obcych jest dość głęboko zakorzenione w jej rodzinie. Jest nieufna, bazuje na zasadzie "każda rasa sobie". Mimo wszystko podobnie jak Presley, uczy się współpracować. Dostrzega podobieństwo w charakterach ludzkich i obcych, mimo iż jest do dość trudne do zaobserwowania (incydent w Wrexem przyćmiewa jej postępy) przez graczy. Na tle romansu, Ash po prostu znajduje kogoś, w kim widzi oparcie. Po latach bycia przyciskaną przez dowódców, w końcu znajduje kogoś, kto zechciał ją zrozumieć. Ponieważ poświęciłam Ash dla Kaidana, jej ofiara przyczyniła się do tego, że lubię ją coraz bardziej. Istniała pewna dynamika, "chemia" pomiędzy ludzkimi bohaterami ME, której teraz brak w ME2.
Co od
Kaidana, najłatwiej po prostu powiedzieć whiner albo Carth, co nie? Ha! Nie grałam w Kotora i nie mam pojęcia kim jest Carth, więc z czystym sumieniem stwierdzam że jesteście w błędzie porównując postacie na podstawie aktora, który podkłada im głos. Poza tym nie lubi się Kaidana za to, że jest idealistą (w jakimś stopniu), w związkach jest... rycerski (a więc staroświecki? Niekoniecznie, jeśli wziąć pod uwagę "pozostawianie sobie wyjścia"). Ja widzę Kaidana przez pryzmat jego zalet: jest dowcipny, rozsądny i wierny, a poza tym, jest słodki kiedy coś mu się "wypsnie". Jest przykładnym żołnierzem z romantyczną duszą. Czasem trudno pogodzić takie rzeczy, a jednak mu się udaje. Ma słuszne podejrzenia wobec Cerberusa i nie dziwi mnie to, że widząc ukochaną po stronie wroga puszczają mu nerwy. Ani że widząc swego byłego dowódcę który obrał inną drogę - ( i przyjaciela w niektórych scenariuszach) postanawia bronić swoich przekonań.
Jego historia ma mniejszy impakt na grę wprzeciwieństwie do Ash, gdyż zdarzyła się gdzieś dawno temu, ale też wyjaśnia jego podejście i, zacytuję Shep, "lubię mężczyznę, jakim dzięki niej się stał". Chyba nie dziwne, że ma więcej fanów pośród żeńskiej części graczy, a panowie go nienawidzą. Bo zazdroszczą.
Kaidan=luv[smilie]../../../images/forum/emoticons/whistling.png[/smilie]
Liara. Gosh. Liara w ME2 zachowuje się OOC zupełnie jak Shepard. Trudno mi coś o niej powiedzieć. W jedynce niezbyt ją lubiłam, smarkata, miałam odczucia podobne jak w przypadku
Shairy, która nagle naruszyła moją prywatną przestrzeń. Ma się ochotę taką trzasnąć po tej łapie, niech się pilnuje.
- Shepard, chyba cię kocham!
- Ale ja tylko przyszlam spytać czy chcesz szklankę wody!
Samara - zostawcie biedną zakonnicę w spokoju!
Tali - oglądając progres mego lubego, który zamienił Liarę na Tali, miało to nawet sens, zadurzyć się w swoim "wybawcy". Poza tym, Tali jest zabawną i wiarygodną postacią, którą obrzydzili mi talimancerzy (kradnąc fragmenty mojej pracy na przykład). Jednak nadal jest moim towarzyszem wypraw jako znakomity technik.
Garrusa niezmiernie lubię i szanuję jako postać. Bardzo spodobała mi się jego zmiana na "po trupach do celu". Nieobecność Shepard wpłynęła na niego tak, że chłopak stracił jakiś drogowskaz. Typowy "chaotyczny dobry", który nie da sobie w kaszę dmuchać, ale z jednej strony gie go obchodzi co Shep myśli o jego decyzjach, z drugiej zaraz po spotkaniu jest gotów ślepo za nią podążać... Coś tu nie gra. Mój pierwszy playthrough wziął właśnie Garrusa pod uwagę, ale zerwałam ten wątek póki było można zrobić to bezboleśnie - za bardzo szanuję sobie jego oddanie i przyjaźń.
Pomijając to, romans miałby jakiś sens... gdyby nie sposób w jaki go poprowadzono. Wizja jest jak najbardziej ciekawa - dwie bardzo zróżnicowane fizycznie od siebie jednostki w romantycznym związku, to częsty, chwytliwy i pobudzający wyobraźnię pomysł (ee.. ja wolę pozostać w tej sferze romantycznej, nie fantazjując o fizycznej, żeby było jasne). Nie chcę myśleć że Tali/Garrus byli tylko odpowiedzią na fanservice. Ale FemShep wparowująca do baterii z tekstem "chodźmy do łóżka" utwierdza mnie w tej opcji. OOC!
Jacob... Ktoś go za LI wstawił dla jaj chyba. Nie dopracowany charakter, mdły, chociaż zdecydowany, jest dobry jako żołnierz, czy jakiśtam bohater drugoplanowy, but the... I tu zakończę.
Jack? Nie widziałam, nie słyszałam, nie mam zdania, ale ugłaskiwnie jej wybuchowego charakteru jest nieco lamerskie.
Podobnie
Miranda, ze wzglądu na swoją aparycję wydaje mi się propozycją na przelotny incydent niż coś stałego. Mimo to bardzo ją lubię, choć trudno się z nią utożsamiać.
Thane... Chłopie, dopieroś przejrzał na oczy, lepiej zajmij się synem zamiast szukać współzawodnictwa i wyrywać laski. Znowu: Shepard+Thane=OOC
O kimś zapomniałam?

AAA, WALL OF TEXT, TOO LONG, DIDN'T READ
Modifié par AkodoRyu, 02 juin 2010 - 02:48 .