Poważnie? Powiedziałabym, że większe więzi Shepard miał z towarzyszami z ME1 niż tymi z ME2. Jak nie chodziło o romans, to prawie w ogóle nic nie mówili.mikems22 wrote...
ME1
Ciężki wybór, ale Wrex wygrywa. Co do reszty to ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie mamy z naszymi kompanami takiej więzi jak w ME2. (...)
Towarzysze których lubimy i dlaczego? (spoilers)
#276
Posté 28 décembre 2010 - 12:13
#277
Posté 28 décembre 2010 - 12:52
#278
Posté 28 décembre 2010 - 12:53
#279
Posté 28 décembre 2010 - 12:55
Ona jako AI ma znaczącą przewagę, zwłaszcza po pewnych dzialaniach Jokera
#280
Posté 28 décembre 2010 - 12:56
Ashii6 wrote...
Poważnie? Powiedziałabym, że większe więzi Shepard miał z towarzyszami z ME1 niż tymi z ME2. Jak nie chodziło o romans, to prawie w ogóle nic nie mówili.mikems22 wrote...
ME1
Ciężki wybór, ale Wrex wygrywa. Co do reszty to ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie mamy z naszymi kompanami takiej więzi jak w ME2. (...)
Swoje robią też misje lojalnościowe, wtedy bardziej poznajemy naszych kompanów. W 1 raczej rzadko z kimś rozmawiałem. Zaś w 2 dzięki lojalnościówkom zainteresowałem się postacią Samary, czy też Thane'a którzy mają dużo do powiedzenia.
#281
Posté 28 décembre 2010 - 12:56
Ja też nieKKs_45 wrote...
Jakoś byśmy sobie nie wyobrażali ciebie z FemShep próbującą konkurować z EDI
Widzisz, ja nie musiałam mieć misji lojalnościowych, żeby docenić postacie.mikems22 wrote...
Ashii6 wrote...
Poważnie? Powiedziałabym, że większemikems22
wrote...
ME1
Ciężki wybór, ale Wrex wygrywa. Co do reszty
to ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie mamy z naszymi kompanami takiej
więzi jak w ME2. (...)
więzi Shepard miał z towarzyszami z ME1 niż tymi z ME2. Jak nie chodziło
o romans, to prawie w ogóle nic nie mówili.
Swoje
robią też misje lojalnościowe, wtedy bardziej poznajemy naszych
kompanów. W 1 raczej rzadko z kimś rozmawiałem. Zaś w 2 dzięki
lojalnościówkom zainteresowałem się postacią Samary, czy też Thane'a
którzy mają dużo do powiedzenia.
Modifié par Ashii6, 28 décembre 2010 - 12:57 .
#282
Posté 28 décembre 2010 - 12:58
To znaczy ze nawet nie wiesz ile straciles. Same rozmowy z Wrexem czy Ash warte są zakupienia ME1mikems22 wrote...
Ashii6 wrote...
Poważnie? Powiedziałabym, że większe więzi Shepard miał z towarzyszami z ME1 niż tymi z ME2. Jak nie chodziło o romans, to prawie w ogóle nic nie mówili.mikems22 wrote...
ME1
Ciężki wybór, ale Wrex wygrywa. Co do reszty to ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie mamy z naszymi kompanami takiej więzi jak w ME2. (...)
Swoje robią też misje lojalnościowe, wtedy bardziej poznajemy naszych kompanów. W 1 raczej rzadko z kimś rozmawiałem. Zaś w 2 dzięki lojalnościówkom zainteresowałem się postacią Samary, czy też Thane'a którzy mają dużo do powiedzenia.
#283
Posté 28 décembre 2010 - 01:00
Ashii6 wrote...
Ja też nieKKs_45 wrote...
Jakoś byśmy sobie nie wyobrażali ciebie z FemShep próbującą konkurować z EDIWidzisz, ja nie musiałam mieć misji lojalnościowych, żeby docenić postacie.mikems22 wrote...
Ashii6 wrote...
Poważnie? Powiedziałabym, że większemikems22
wrote...
ME1
Ciężki wybór, ale Wrex wygrywa. Co do reszty
to ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie mamy z naszymi kompanami takiej
więzi jak w ME2. (...)
więzi Shepard miał z towarzyszami z ME1 niż tymi z ME2. Jak nie chodziło
o romans, to prawie w ogóle nic nie mówili.
Swoje
robią też misje lojalnościowe, wtedy bardziej poznajemy naszych
kompanów. W 1 raczej rzadko z kimś rozmawiałem. Zaś w 2 dzięki
lojalnościówkom zainteresowałem się postacią Samary, czy też Thane'a
którzy mają dużo do powiedzenia.
Nie napisałem, że nie doceniłem. Lojalnościówki zaciśniają więź i tyle
Edit:
Chociaż nie bez znaczenia ma pewnie fakt, że ME1 ukończyłem tylko 2 razy, zaś ME2.. no cóż, nie pamiętam:D
Rozmawiałem z postaciami w 1, ale później nie miałem zbytnio ochoty biegać po całym statku. To jeszcze nic straconego, mam ME1 na dysku więc dam dialogom jeszcze jedną szansę.
Modifié par mikems22, 28 décembre 2010 - 01:19 .
#284
Posté 28 décembre 2010 - 01:05
Ashley - bardzo ciekawa osoba, duzo dialogów, mój LI w ME1
Kaidan - dobry kumpel, ale musiałem go poświęcić, rozumiał mój wybór
Garrus - Lubię turian, oprócz kanclerza Rady
Wrex - jeśli chodzi o angielski dubb to jest bardzo ciekawą i w miarę normalną osobą, w polskim dubb, jest chamem ze słomą w butach
Liara - milutka, spokojna
ME2:Lubię:
Tali - za akcent, za to, że dołączyła do mojego team'u w ME2
Mordina - za szybkie, krótkie, zwięzłe, wnoszące do tematu wypowiedzi
Grunta - za jego szacunek, za charakter wypowiedziGarrusa - oddany, prawdziwy przyjaciel, chociaz w dwójce mało rozmowny
Thane'a - za jego opanowanie, barwę głosu, pedantyczność
Samarę - to samo co u Thane + bardzo ładna asari
Legiona: - za sposób myślenia, miły, lubię jak mu się kręci światełko w głowie i jak nią rusza na boki przy rozmowie
ME2: Są mi obojętni:
Kasumi
Miranda
Jack
ME2: Nie lubię:
Zaeeda - kozak świata z chrypką
Jacoba - hmmm, bo nie
Modifié par Leszek, 28 décembre 2010 - 04:46 .
#285
Posté 28 décembre 2010 - 01:18
Teoretycznie powinny zacieśniać, a tak nie jest. W jedynce miałem większą satysfakcję, gdy zabijałem z Garrusem dr. Saleona czy oddawałem Tali dane. No i tekst Wrexa, gdy w końcu odnalazł zbroję. W dwójce lojalki, które mogą zacieśnić więzy przyjacielskie to Tali (świetne obie misje) Garrus (tak samo), Samara (jej lojalka to chyba najbardziej niekonwencjonalna misja w grze) i Grunt (trzech "madafaków" na arenie roznosących wszystko w pył, mój ulubiony rodzaj misji w epregach i siekaninach).mikems22 wrote...
Nie napisałem, że nie doceniłem. Lojalnościówki zaciśniają więź i tyle
Natomiast pozostałe lojalki są neutralne, gdy w grę nie wchodzi romans, są bo są. Shepard stawia ptaszka przy każdej wykonanej i idzie odbębniać kolejną. Moim zdaniem spowodowane to jest też zbyt dużą ilością towarzyszy. Mogli dać 6 i zwiększyć im opcje dialogowe, wszak więzy buduje się równieć przez rozmowę.
Modifié par jacsty, 28 décembre 2010 - 01:27 .
#286
Posté 30 décembre 2010 - 12:06
I jeśli miałabym głosować na konkretnych towarzyszy to byliby to:
-Garrus - mój absolutny nr 1, kulturalny koleś z dobrymi kwestiami, do którego moja Shep ma pełne zaufanie, bo wie, że pójdzie za nią w ogień; no i uwielllbiam angielski dubbing
-Wrex - Wrex. Shepard. Wrex. Shepard.
-Legion - może i zabijałam jego kolegów wrzeszcząc "gińcie, suki", ale Legion to inna sprawa
-Tali - absolutnie rozbrajająca dziewczyna z uroczym głosem i akcentem, gustownie ubrana (może nie licząc hełmu
-Kasumi - poznałam ją (
-Mordin - uwielbiam takie nakręcone chomiki, facet ma dużo ciekawego do powiedzenia, no i przydadzą mi się jego informacje nt. bliższych kontaktów na linii ludzie-turianie
Kogo chętnie bym zobaczyła, ale nie umrę bez:
-Samara - atrakcyjna kobieta po przejściach
-Jack - bywa zabawna, ale tym pyskowaniem trochę działa na nerwy; miłe skojarzenia z Pitch Black/Kronikami Riddicka
-Kaidan - chociażby po to, by moja Shep mogła wykrzyczeć mu w twarz, co o nim myśli po tym, jak potraktował ją na Horizonie - tak to miziu miziu a jak się dzieje coś, czego nie rozumie, to już się od odwraca, podczas gdy Garrus bez słowa sprzeciwu i zbędnych pytań wykonuje moje rozkazy?
-Zaeed - ja tam gościa lubię, ot zawadiaka, taki wujcio
Nie potrzebuję:
-Grunt - Wrexa wymienić na Grunta? Karygodne.
-Liara - może jak zagram w DLC to się ta kwestia zmieni
-Thane - wkurza mnie z tymi swoimi przebłyskami
-Gdybym uratowała Ashley, to raczej by mi jej nie brakowało ze względu na jej ksenofobię (wow, to słowo nabiera znaczenia)
-Miranda - jak dla mnie, może kręcić tyłkiem gdzie indziej
NIE:
-Jacob - nie ma takiej priiizzze, dla której chciałabym go ponownie w swojej drużynie. No może coś by się znalazło, ale póki co niech się schowa w kącie.
PS. A w ogóle to witam, bo to mój pierwszy post na forum
Modifié par Ali S, 30 décembre 2010 - 12:12 .
#287
Posté 30 décembre 2010 - 11:04
#288
Posté 30 décembre 2010 - 11:16
*Naciska R2 / prawy przycisk myszki*Ashii6 wrote...
Can't... resist...
#289
Posté 30 décembre 2010 - 05:14
Ali S wrote...
-Kaidan - chociażby po to, by moja Shep mogła wykrzyczeć mu w twarz, co o nim myśli po tym, jak potraktował ją na Horizonie - tak to miziu miziu a jak się dzieje coś, czego nie rozumie, to już się od odwraca, podczas gdy Garrus bez słowa sprzeciwu i zbędnych pytań wykonuje moje rozkazy?
Nadal uważam, że zdenerwowanie Ash/Kai jest na Horizonie w pełni uzasadnione, plus Shepard robi wielkie DERPDERPDERP. Wina scenariusza.
Osoba, która pokładała w nas najwięcej wiary, która wspierała nas do końca a potem tragicznie straciła, nagle widzi nas na nogach, jeszcze w towarzystwie organizacji o której wszyscy wiemy i widzieliśmy, co potrafią (mam wspomnieć o rozsiewanych przez TIMa plotkach, jeszcze zanim Shep się wybudziła?). Nawet w świecie ME zmartwychwstanie jest najmniej prawdopodobne ze wszystkiego, więc postawmy się w butach naszych dwóch marnies. Nigdy nie odnaleziono ciała Shepard po katastrofie (bo ktoś je wcześniej podebrał, co jest wiadome -tylko- dla kilku osób!). Co sobie mogli pomyśleć?
Jednak zachowując swoją indywidualność potrafią się postawić komandor effin Shepard i pójść swoją drogą.
Garrus? Garrusowi właśnie uratowaliśmy tyłek i nastawiliśmy moralny kompas. On nie ma zobowiązań na ten moment i jest mu stosunkowo łatwiej spojrzeć na sprawy z innej strony. Tali również zakończyła swoje zobowiązanie wobec Flotylli i wkurzona stanem sprawy dosłownie ucieka od problemów swoich ludzi, mając w perspektywie zagrożenie ze strony krewetek.
Ash i Kaidan są żołnierzami Alliance i wierzą w to, co robią. Próbują zdziałać coś swoimi sposobami, między innymi mając w sercu (Kaidan mówi "I loveD you"), czy tam gdziekolwiek swoją komandor. To, co widzą, jest dla nich wstrząsem, czują się więc zdradzeni i oszukani. A Shep ma same durne odpowiedzi.
Cerberus jest ZŁY. Pierze mózgi własnym ludziom, wykorzystuje dosłownie wszystko na swoją korzyść, a TIM jest największym, przebiegłym skurczysynem jakiego wszechświat widział. Nie ma na nich usprawiedliwienia i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Czy zastanawialiście się kiedyś, ile zasobów - żywych lub nie musiano poświęcić na wskrzeszenie Shep? Polecam Retribution do przeczytania.
Nie można wykluczać, że potem nie plują sobie w brodę. Anderson nam uwierzył, więc oni tym bardziej mogli uwierzyć w obliczu dostarczonych przez siebie, przeanalizowanych dowodów.
I nie naskakuję na Was, tylko próbuję przedstawić Wam inny punkt widzenia postaci, którą spotkaliście na Horyzoncie.
Jeez. Ash... ksenofobem... Ashii, trzymaj mnie, bo nie ręczę... Ludzie, skąd się Wam to bierze? Poważnie pytam.
Modifié par AkodoRyu, 30 décembre 2010 - 05:14 .
#290
Posté 30 décembre 2010 - 05:23
OMG! QFT! Tego posta powinno się przetłumaczyć na kilka języków i postnąć na fora obcokrajowców.AkodoRyu wrote...
Ali S wrote...
-Kaidan - chociażby po to, by moja Shep mogła wykrzyczeć mu w twarz, co o nim myśli po tym, jak potraktował ją na Horizonie - tak to miziu miziu a jak się dzieje coś, czego nie rozumie, to już się od odwraca, podczas gdy Garrus bez słowa sprzeciwu i zbędnych pytań wykonuje moje rozkazy?
Nadal uważam, że zdenerwowanie Ash/Kai jest na Horizonie w pełni uzasadnione, plus Shepard robi wielkie DERPDERPDERP. Wina scenariusza.
Osoba, która pokładała w nas najwięcej wiary, która wspierała nas do końca a potem tragicznie straciła, nagle widzi nas na nogach, jeszcze w towarzystwie organizacji o której wszyscy wiemy i widzieliśmy, co potrafią (mam wspomnieć o rozsiewanych przez TIMa plotkach, jeszcze zanim Shep się wybudziła?). Nawet w świecie ME zmartwychwstanie jest najmniej prawdopodobne ze wszystkiego, więc postawmy się w butach naszych dwóch marnies. Nigdy nie odnaleziono ciała Shepard po katastrofie (bo ktoś je wcześniej podebrał, co jest wiadome -tylko- dla kilku osób!). Co sobie mogli pomyśleć?
Jednak zachowując swoją indywidualność potrafią się postawić komandor effin Shepard i pójść swoją drogą.
Garrus? Garrusowi właśnie uratowaliśmy tyłek i nastawiliśmy moralny kompas. On nie ma zobowiązań na ten moment i jest mu stosunkowo łatwiej spojrzeć na sprawy z innej strony. Tali również zakończyła swoje zobowiązanie wobec Flotylli i wkurzona stanem sprawy dosłownie ucieka od problemów swoich ludzi, mając w perspektywie zagrożenie ze strony krewetek.
Ash i Kaidan są żołnierzami Alliance i wierzą w to, co robią. Próbują zdziałać coś swoimi sposobami, między innymi mając w sercu (Kaidan mówi "I loveD you"), czy tam gdziekolwiek swoją komandor. To, co widzą, jest dla nich wstrząsem, czują się więc zdradzeni i oszukani. A Shep ma same durne odpowiedzi.
Cerberus jest ZŁY. Pierze mózgi własnym ludziom, wykorzystuje dosłownie wszystko na swoją korzyść, a TIM jest największym, przebiegłym skurczysynem jakiego wszechświat widział. Nie ma na nich usprawiedliwienia i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Czy zastanawialiście się kiedyś, ile zasobów - żywych lub nie musiano poświęcić na wskrzeszenie Shep? Polecam Retribution do przeczytania.
Nie można wykluczać, że potem nie plują sobie w brodę. Anderson nam uwierzył, więc oni tym bardziej mogli uwierzyć w obliczu dostarczonych przez siebie, przeanalizowanych dowodów.
I nie naskakuję na Was, tylko próbuję przedstawić Wam inny punkt widzenia postaci, którą spotkaliście na Horyzoncie.
Jeez. Ash... ksenofobem... Ashii, trzymaj mnie, bo nie ręczę... Ludzie, skąd się Wam to bierze? Poważnie pytam.
*daje ciasteczko AkodoRyu*
#291
Posté 30 décembre 2010 - 07:06

Nie jestem twórcą tej teorii i dorzuciłam sporo od siebie, ale nie trzeba być wyjątkowo wnikliwym ani znawcą ludzkich umysłów, żeby popatrzeć z innej perspektywy. Większość woli obrać "co to za pierdoła, co się nie zgadza z moim Szepardem" drogę. No offense. Bo zawsze najważniejsza jest postać gracza, reszta? Wóz albo przewóz, jesteś ze mną albo przeciw mnie.
#292
Posté 30 décembre 2010 - 08:00
Oczywiście, nie zapominam o tym, że ludzie różnie reagują w stresujących sytuacjach, ale Kaidan bardziej się przejął tym, że Shep należy teraz do "bad guys" niż tym, że, o dziwo, zmartwychwstała.
A gdyby spytał, co i jak, to może zrozumiałby, że trudno nie wykorzystać sytuacji, gdy ktoś daje nam "narzędzia" warte miliardy, drugie życie itd., a taka rada np. jak zwykle nie kiwa palcem. W moim przypadku Shep nie ufała Cerberusowi wcale, ale wykorzystała daną sobie szansę, i gdy tylko pojawiła się pierwsza okazja, żeby pokazać TIMowi gest Kozakiewicza, to natychmiast to zrobiła. Czasem życie układa scenariusze, w które musimy się dopasować, a na jakie mamy średni wpływ. Ok, pompatycznie zabrzmiało...
Kaidana w moich oczach ułaskawia fakt, że przeprosił w mailu, więc sam również uznał, że zachował się nie fair. Ale jeśli w ME3 pojawi się wybór: on czy Garrus, turianin wygra bez mrugnięcia okiem
A propos Garrusa. Myślę, że uratowanie tyłka to jedna rzecz (on by sobie nie poradził?
To wszystko nie zmienia faktu, że masz rację, Akodo, w tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiadome. Ja to rozpatruję z perspektywy Shepard. I na jej miejscu czułabym się urażona. Tym bardziej, że raz już uratowała świat, więc w sumie nie zaszkodziłoby zaufać jej ten drugi raz.
Ash-ksenofob? Takie odniosłam wrażenie, grając w ME1, trudno mi teraz przytoczyć konkretne momenty. Wynikało to pewnie z tych rozmów na pokładzie statku. Ostatnio też widziałam filmik na YT, na którym zabija Wrexa (u mnie się to nie zdarzyło). Niby robi to, żeby uratować komandor(a), ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że czerpie z tego satysfakcje, jakby chciała powiedzieć: "Masz, na co zasługujesz, paskudo z obcej planety".
Ksenofobka czy nie, żal mi było dawać jej umrzeć, choć wielkiego jej braku w grze nie odczułam.
#293
Posté 30 décembre 2010 - 08:00
A co do Horyzontu to właściwie BW skopało jeden z najbardziej kluczowych i ważnych (dla gracza, nie galaktyki) momentów w całym ME2. Chociaż by dali jakiś test perswazji, jeśli nawet nie w samej kolonii to później, na Cytadeli. A tak zaserwowano nam "super" dialog, który miałby rację bytu przy znajomych od piwa, a nie przy (byłym/byłej) kochanku/kochance, z którymi wysłało się Wotanowi do Walhalli setki duszyczek, pokonało Widmo, oglądało nuklearne fajerwerki i usmażyło na rożnie wielką, metalowo-polimerowo-skórzastą kałamarnicę. Ale to chyba celowy zabieg mający na celu spowodowanie niechęci do Ash/Kai. Dwie pieczenie na jednym ogniu - 90% graczy rozpoczęło nowe romanse, a szumnie zapowiadany konflikt romansowy w trójce będzie miał większe wzięcie. Tyle, że jeśli konfrontacja będzie zrobiona tak, jak "wieczór wspomnień" z Liarą, to... pozostanie wrócić do starej, dobrej jedyneczki i uznać, że suweren to produkt gethów.
#294
Posté 30 décembre 2010 - 08:12
#295
Posté 30 décembre 2010 - 08:24
Modifié par Ali S, 30 décembre 2010 - 08:24 .
#296
Posté 30 décembre 2010 - 09:47
@Ali S: Kaidan/Ash nie biorą wskrzeszenia pod uwagę, bo jest to zbyt abstrakcyjne pojęcie nawet w tym wyimaginowanym przez Bioware uniwersum. Jest XXII wiek, ludzie podróżują po kosmosie, zakładają kolonie na nowych światach, ale wrócenie kogoś z martwych? Nawet Ash będąc osobą wierzącą i bardzo emocjonalnie podchodząc do sprawy (przecież głos się jej tam łamie...), nie jest w stanie zareagować na argument "byłam klinicznie martwa przez dwa lata" inaczej jak tylko "skoro cię leczyli, pewnie czujesz się zobowiązana" (połowicznie prawda - skoro Shep znów żyje, musi wykorzystać szansę) albo "pewnie tobą manipulują" (Cerberus znany jest z prania mózgów).
Od miesięcy przed wybudzeniem Shep Cerberus przepuszczał skrzętnie uknute plotki na temat komandor pracującej dla ekstremistów. Kaidan, Ash, Anderson i Rada wiedzą, jak działa Cerberus. Wszystko w rękach TIMa jest narzędziem przeznaczonym do innego celu, dosłownie wszystko, łącznie z decyzją Shepard by działać z Cerberusem. Może i Shepard była w stanie w końcu pokazać mu palec, ale nie mamy zielonego pojęcia, czy w międzyczasie nieświadomie nie wyświadczyliśmy mu jakiejś przysługi. Mówię to całkiem poważnie, zobaczycie w ME3, chyba że po wydarzeniach z Retribution będzie jeszcze coś w DLC (na czas w książce Shepard "jest Bóg wie gdzie, robiąc Bóg wie co" i nie jest świadoma ostatnich dokonań Cerberusa, Andersona i turian)
Horizon jest ostatnią kroplą w czary goryczy Ash/Kai budowanej plotkami i dochodzeniem. Jest napisany dobrze z ich perspektywy ale Shepard praktycznie stoi kołkiem albo z nich drwi, świadomie czy też nie "It's been too long Kaidan, how ya've been!?" WTF, to jak sól na ranę, w dodatku świeżo rozdrapaną.
Jest też dobrą wymówką dla graczy, zarówno dla tych, którzy ewentualnie zmienią LI, jak i dla tych, którzy pozostaną przy swoich. W żadnym wypadku ewentualnej zmiany nie można nazwać zdradą, ani niczym podobnym, jedynie "pójściem naprzód". W żadnym wypadku nie krytykuję wyboru gracza, ale tak sobie myślę, że będę w bronić Ash i Kaidana przed złym ich rozumieniem (będącym często wynikiem bardzo płytkiego spojrzenia na postać) na tej cholernej kolonii.
Proszę też o zrozumienie Ashii
Parę minut później Ashley jest bardzo otwarta na pomoc salarianom.
Ashii, podobnie jak ja jest zmęczona jeżdżeniem po Ash nieprzemyślanymi, płytkimi, głupimi lub z tyłka wyjętymi komentarzami. Ja w zasadzie jestem zmęczona jeżdżeniem ludzi po wszystkich postaciach. Też mam swoich ulubieńców i nie-ulubionych, ale niektórzy nienawidzą z taką pasją i zajadłością, i/lub głupotą, że to się nie mieści w głowie. Wystarczy poprzeglądać forum, żeby zrozumieć ocb. Szczerze, nie wiem jak można nienawidzić fikcyjną postać, trollować fora i denerwować siebie, i innych użytkowników.
Fraza "bo ja tak gram swoim Shepardem" stała się niestety wymówką uzasadniającą każdą, nawet najbardziej szaloną opinię. Trudno wyczuć.
Podobnie nie rozumiem też ludzi oczekujących że Kai lub Ash zareagują agresywnie na wieść o nowej/wym wybrance/ku Shepard/a i będzie "awantura". Najwyraźniej uważają ich za niepoważnych, niedojrzałych, nie będących w stanie rozwiązywać własnych problemów osobników.
@jacsty: zawstydzasz mnie, bo ja mam zazwyczaj wrażenie, że zostawiam kupę niepowiązanych ze sobą słów, których i tak nikt nie czyta.
Nie, nie jestem psychologiem, wręcz przeciwnie, mam tendencje do alienowania się
Modifié par AkodoRyu, 30 décembre 2010 - 09:48 .
#297
Posté 30 décembre 2010 - 10:21
Ksenofobia to po prostu taka ładna gra słów, stąd pewnie pasja w używaniu tego słowa przez graczy (=mnie
Strzelająca do Wrexa Shepard to, zdaje mi się, na ogół renegatka, która też ma w swoich kwestiach parę sformułowań, nasuwających na myśl jakieś uprzedzenia do innych ras.
Ojoj, mam nadzieję, że to nie ja zostałam posądzona o jeżdżenie po Ash/Kaidanie/kimkolwiek komentarzami wyjętymi z tyłka na potrzeby swojej nienawiści do postaci, bo staram się pisać dość neutralnie, widząc jak to czasem ludzie odbierają takie coś wręcz jako osobistą urazę, mimo, że to tylko gra.
Co do frazy "bo ja tak gram", to wg mnie jest jak najbardziej na swoim miejscu. To tak, jak z interpretacją obrazu abstrakcyjnego. Każdy widzi co innego, bo ma inne doświadczenia, bo coś tam, no i ok. Tak samo każdy z nas jakoś widzi swoją postać, jakoś postrzega wydarzenia w grze, obmyśla coś po swojemu i jest fajnie, że można uznać postać za swoją, wydarzenia za takie, które dotyczyły właśnie jej (a nie innych Shepardów, bo kto tam ich wie
...no i ja mam nadzieję na awanturę w sprawie nowego wybranka serca - a niech się dzieje soap opera na całego!
Na koniec chcę zauważyć, że swoimi postami nie chcę nikogo razić, nie chcę wygłaszać głupich opinii, rozpoczynać kłótni or whatever w ten deseń. To są tylko luźne forumowe gadki na temat gry, do których należy podchodzić z dystansem (jak i do wszystkiego). A na świecie niech się dzieje pokój
Pzdr
Modifié par Ali S, 30 décembre 2010 - 10:25 .
#298
Posté 30 décembre 2010 - 10:25
Fali hatersów też nie rozumiem. Nienawiść najwyraźniej jednoczy- no i jak się wyżyją to pewnie czuja się lepiej.
Co do mnie- jestem fanką nabijania się z Jacoba ale nie wymieniłabym go nigdy. Jest chamski, arogancki i wkurzający ale musi być.
Jednak sama- nad czym ubolewam- przemieniam się stopniowo w hatersa Liary. A konkretnie jej nowej wersji z ME2. Nigdy jej zbytnio nie lubiłam ale jednak w ME1 ceniłam ją jeszcze za nieśmiałość, ekscentryzm i hmm..."samotniczość"?
Tymczasem co zrobili z niej w 2? Kompletnie to do niej nie pasuje. I dlaczego ją tak faworyzują? Nie podoba mi się to...
Modifié par Aneczka, 30 décembre 2010 - 10:28 .
#299
Posté 30 décembre 2010 - 10:57
Aniu, Liara jest ważną dla fabuły postacią, a jej wątek potrzebował rozwiązania. Fakt "faworyzowania" to tylko taka trochę iluzja tego, że nowe DLC przyćmiło nieobecnych Kai/Ash/Wrexa, a osoby, które preferują Liarę jako LI obnoszą się z tym nieco głośniej niż zwykle. Gdybym dostała takie DLC z Kaidanem, też bym skakała z radości i rozdawała wszystkim kwiatki po kolei. Ale niestety w ME2 go prawie nie ma, a Liara jest jedyną (poza Kelly i Jacobem w pewnym momencie) osobą, która troszczy się o Shepard i pyta, jak bohater się NAPRAWDĘ czuje. Na początku każdej gry ME mam do niej mieszane uczucia, raz że, no, niestety fakt że jest "niby" kobietą i naskakuje na mnie, a ja nie jestem w "girlsclubie", asari to niestety spacebabes, nie pomaga. Ale na przestrzeni pomiędzy ME1 a 2 Liara najzwyczajniej w świecie dorasta, do tego ma cel do zrealizowania. Dorastając, ludzie się zmieniają. Nie wiem, jak to porządnie wytłumaczyć, ale "moja" Liara podoba mi się w nowej roli.
Virmire sux major ass.
#300
Posté 31 décembre 2010 - 12:13
A ja mam na mysli (nie chcę wyjść na hatersa-tylko zwracam uwagę):
Ważna dla fabuły...
Ja to widzę tak: zrobili z nią komiks bo... Ashley może być martwa jak i Kaidan. W ogóle to ten komiks niezbyt mądry mi się zdaje (czytałam go w pl i w ang)- tam Liara całkowicie nieswojo się zachowuje. Ten komiks to w ogóle rysował ktoś związany z grą? Nie pamiętam. Wygląda na to że nie. A po nim nastąpił efekt domina.
Tak, znam ten argument z dorastaniem. Nie wydaje mi się adekwatny w tym przypadku. Przecież w ME2 ona zachowuje się tak jakby zamieniła się na mózgi z Mirandą (Miri jest doskonała- pewnie ma 2 albo i 3).
Wykopaliska nie przypominają handlu informacjami. To tak jakby Grunt został pacyfistą, Kaidan ześwirował jak Jack,Jacob nauczył się manier, Tali została bresekerem a Zaeed pastorem(cóż to ostatnie byłoby...). Inny umysł po prostu. A temu żadne dorastanie nie da rady. W czym Liara jest podobna do TIMA(typowy przykład człowieka z "branży")? Dodatkowo taka przemiana miałaby zajść w ciągu 2 lat?
No i na jakiej zasadzie Liara zdobyła tak szybko takie poważanie i renomę na Ilium-świecie gdzie dominują asari osiągające wiek 1000lat? Nawet wśród ludzi jest to stanowczo za szybko. Mało prawdopodobne. Do tego nagle tak zmądrzała że dorównuje mentalnością Matce (przykładem jest właśnie ta rozmowa na Normandii po pokonaniu Handlarza Cieni).
W ME1 nie da się też jej nic "ostrego" powiedzieć (inaczej Kaidanowi i Ashley). I tak- mnie podobnie nie do końca się podoba że tak bezpośrednio do mnie "startuje' i jest co najmniej moją zdziwiona reakcją gdy odmawiam. Ale już o tym wspomniałam kiedyś,nie?
Oczywiście historia z Handlarzem powinna była być rozwiązana. Ale... Przecież ona na tą posadę tym bardziej się nie nadaje.
I nie uwierzę w to że tylko ona, Kelly(choć to jak dla mnie psychologiczna papka,ale już ujdzie, nic do dziewczyny nie mam) i Jacob (jaaasne, on się tak mną przejmuje... zwłaszcza wtedy gdy chodził oglądać moją Shep nagą na stole operacyjnym-perwers jeden i sobie wyobrażał, poza tym skoro NAPRAWDĘ interesują go jej odczucia to dlaczego jest taki niegrzeczny? i to jeszcze wobec przełożonej?).
Horyzont- jak dla mnie złośliwość scenarzystów. Mogli to inaczej rozegrać, dać postacią inne teksty? Garrus i Tali też na szajbusów wychodzą- 2 rozmowy (nie licząc "Shepard mam problem..."i romansu) to naprawdę bardzo dużo. Nie dano im szansy się rozwinąć. Ja i tak wiem że Garrus i Tali się mną przejmują. O Wrexsie już nic nie powiem. Tęsknię za nim ale i tak nam go w 3 nie oddadzą.
Wracając do Liary- do tego ona jedna jedyna z całej drużyny (z ME1i ME2) nie mmoże zgiinąć.
Naprawdę nie jest faworyzowana?
Aaa i założę się że w ME filmie to ona, nie Ashley będzie LI- bo zdobyła ciało ukochanego.
Modifié par Aneczka, 31 décembre 2010 - 12:21 .





Retour en haut





