Z góry przepraszam za trzeci post pod rząd, ale inaczej się nie da ^^.
Skończyłam opowiadanie. Piszę od razu, że to moja wizja misji na Horyzoncie, więc musicie przymknąć oko na zachowanie niektórych postaci

Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
ReunionShepard siedzi w swoim pokoju przeglądając dane na temat osób, które ma zebrać.
- Zabójca... Egzekutorka... Złodziejka... Najemnik... Wspaniale... Brakuje mi tu jeszcze batariańskich terrorystów. - mówił do siebie ze zrezygnowaniem.
Nagle przez interkom odzywa się Joker.
- Shepard, nigdy nie zgadniesz kto chce z Tobą rozmawiać. Illusive Man. Niespodzianka, prawda?
Shepard mruknął pod nosem - Czego on znowu chce... - Po czym już głośniej, aby Joker go usłyszał.
- Już idę, bo jeszcze z nerwów wypali kilka paczek papierosów.
- A tak na marginesie, to wolałbym aby na Normandii nie było batarianów. Nigdy nie wiadomo co im do łbów strzeli. - dodał Joker, a Shepard wstał z kanapy - Ja też. Już jedna grupa terrorystów tutaj wystarczy. - i skierował się do wyjścia. Wcisnął guzik konsoli i wszedł do windy.
Zjechał piętro niżej, zrobił krok do przodu i usłyszał głos Kelly.
- Komandorze, Illusive Man... - Nie dokończyła, bo przerwał jej Shepard.
- Tak, wiem. Dziękuję, Kelly. - Powiedział te słowa z lekkim uśmiechem i skierował się na prawo decydując się pójść przez laboratorium.
Minął Mordina, który był czymś wyraźnie zajęty, a następnie ruszył do sali odpraw. Wszedł do projektora,
a po chwili ukazał mu się obraz Illusive Man'a, który siedział jak zwykle w swoim fotelu. Po krótkiej chwili odezwał się do Sheparda.
- Shepard, mam wieści, które powinny Cię zainteresować. Jedna z naszych koloni w Systemach Terminusa umilkła. -
W czasie, gdy mówił pokazywał się hologram planety na której była kolonia. -
- Jeśli atak jeszcze nie nastąpił, to wkrótce nastąpi. - Wypowiadał te słowa nadzwyczaj spokojnie.
- Czy Mordin opracował już środek przeciw rojom? - Zapytał, trzymając między palcami papierosa.
Shepard lekko sapnął i odpowiedział - Jeszcze nie. - Po chwili znów odezwał się Illusive Man.
- W takim razie mam nadzieję, że umie pracować pod presją. Mam jeszcze jedną informację... -
Po tych słowach popatrzył Shepardowi prosto w oczy. - Były członek Twojej załogi Ashley Williams stacjonuje tam.
Sheparda po tych słowach zamurowało. Nagle przypomniał sobie słowa Andersona. " Williams jest na misji.
To tajne. Nie mogę Ci nic więcej powiedzieć. Przykro mi. " na pewno chodziło mu o tę misję. Ale zastanawiało go jedno.
Dlaczego to tajne? Co ona takiego tam robi, że Anderson nie chciał mu tego powiedzieć. Shepard zacisnął lekko pięści i odpowiedział.
- Z tego co wiem, to Ash wciąż służy w wojskach Przymierza. Ale Kolekcjonerzy atakują kolonię z byłym członkiem mojej załogi?
Cóż za zbieg okoliczności - Illusive Man pokręcił delikatnie głową na boki i zaczął mówić.
- Nie powinno Cię dziwić, że Kolekcjonerzy się Tobą interesują. - Wstał z krzesła i zrobił kilka kroków w stronę Sheparda.
- Zwłaszcza, jeśli pracują dla Żniwiarzy. Być może poprzez nią chcą dostać się do Ciebie. - Wypowiadając te słowa zmrużył oczy.
Shepard zacisnął mocniej pięści i starając się zachować spokój zaczął mówić.
- Musimy wysłać wiadomość do Przymierza. Jeśli masz racje, to ich pomoc może mi się przydać właśnie teraz.
- Nie. Musisz sobie poradzić sam. Nie chcę, aby Przymierza się wtrącało. Wiem, że dasz sobie rade.
Gdy już skończysz wyślę im wiadomość osobiście. - Odwrócił się tyłem do Sheparda i zrobił kilka kroków przed siebie i znów zaczął mówić.
- Musisz się pospieszyć, Shepard. Nie mieliśmy dotąd takiej szansy. - Shepard westchnął lekko.
- Prześlij mi współrzędne. Nie mamy dużo czasu. - Shepard był już wyraźnie zniecierpliwiony.
- Powodzenia. - Po tych słowach hologram Illusive Man'a się wyłączył.
- Joker, kurs na Horyzont. Ja tymczasem muszę się zobaczyć z Mordinem. - Po czym ruszył w stronę laboratorium.
- Tak jest, Komandorze. - Odpowiedział Joker. Po chwili Shepard wszedł do laboratorium Mordina.
- Powiedz mi, że coś masz... - Z nadzieją w głosie. Mordin uśmiechnął się szeroko.
- Tak. Pokażę Ci. - Mordin trzymał w ręce małe urządzenie i skierował się z nim do stołu. Włączył hologram pancerza Sheparda
i zaczął coś na nim pokazywać.
- Umieścimy to w waszych pancerzach i roje powinny Was ignorować. - Dodał Mordin, który był wyraźnie zadowolony ze swojego dzieła.
- Dobra robota. - Shepard wstukał kombinacje przycisków na swoim Omni-Kluczu i zaczął do niego mówić.
- Garrus, Grunt bierzcie sprzęt i przyjdźcie z nim do laboratorium. Czeka nas trochę akcji. - Gdy skończył mówić,
nacisnął ponownie jeden klawisz na Omni-Kluczu. Shepard ruszył szybkim krokiem do Jokera.
Po drodze minął Kelly, która była zajęta czymś przy komputerze. Stanął za fotelem Jokera krzyżując ręce.
- Kiedy tam będziemy? - Zapytał. Joker odwrócił się do niego na fotelu.
- Za kilka minut będziemy na orbicie planety. Skąd ten pośpiech? Ktoś szykuje galaktycznego grilla? - Zapytał Joker poprawiając swoja czapke z daszkiem, która osunęła mu się na czoło. Shepard popatrzył na niego i pacnął go w łeb.
- Naprawdę, bardzo zabawne. W każdej chwili mogą się tam pojawić Kolekcjonerzy. Stąd ten pośpiech.
- Ałł, nie tak mocno, jak mnie połamiesz to kto będzie pilotować Normandię? No chyba nie EDI? - Popatrzył kątem oka na hologram AI.
- To nie byłoby moją intencją, Panie Moreau. - Odparła EDI.
- Stacjonuje tam Ashley... - Wtrącił cicho Shepard ze zdenerwowanym wyrazem twarzy.
- W porządku. 5 minut do celu. Powodzenia Komandorze. - Powiedział Joker, który odwrócił się spowrotem do pulpitu, a jego dłonie zaczęły śmigać po holograficznych sterach Normandii.
Shepard ruszył szybko do swojej kajuty, idąc przez pokój popatrzył na zdjęcie Ashley, które stało na biurku, w pośpiechu otworzył szafke i nałożył na siebie czarny pancerz N7.
Po czym skierował się spowrotem do windy i zjechał na najniższy poziom Normandii. Ruszył w stronę promu,
gdzie czekali już na niego Garrus i Grunt. Cała trójka weszła do promu, a po chwili Normandia obnizyła pułap i prom odleciał.
- W tej kolonii w każdej chwili mogą się pojawić Kolekcjonerzy. Być może już tam są. Nie możemy im pozwolić porwać kolejnych ludzi. -
Shepard mówił to sprawdzając swój karabin.
- HA! - Ryknął Grunt. Shepard i Garrus popatrzyli na niego.
- To będzie świetna walka. Nie mogę się już doczekać! Zobaczymy czy te robale są twardsze ode mnie! - Powiedział wyraźnie uradowany, klepiąc swoją strzelbę.
Garrus tylko wzruszył ramionami zrezygnowany i zaczął mówić.
- Nie wiemy z czym przyjdzie się nam mierzyć na powierzchi. Lepiej spodziewać wszystkiego, zwłaszcza, że nie wiemy do czego zdolne są te karaluchy.
W końcu prom wylądował. Wyszli z niego i zaczęli się rozglądać. Kolonia wyglądała jak każda inna. Spokojna, dobrze prowadzona.
Niczym się nie wyróżniała, poza tym, że interesowali się nią Kolekcjonerzy.
Shepard przyłożył dwa palce do słuchawki w uchu i zaczął mówić przez radio.
- Mordin, jesteś absolutnie pewny, że roje nas nie zaatakują?
- Pewność jest niemożliwa. Dzięki temu urządzeniu będziecie niewidoczni dla nich. Teoretycznie... - Odpowiedział.
- Teoretycznie? Lepiej, żeby to działało. - Mruknął Grunt.
- Najnowsza technologia! Wykorzystanie tego może wpłynąć... - Shepard zmienił kanał, żeby nie słuchać naukowego bełkotu.
- Um... Shepard... - Odezwał się Garrus, a Shepard odwrócił się do niego.
- Wygląda na to, że nie jesteśmy tu pierwsi. - Garrus wskazał ogromnych rozmiarów statek, który wyglądał jak zawieszony w atmosferze gigantyczny ul.
- Świetnie! Będą żałować, że tu przylecieli! - Mówiąc to, Grunt przeładował strzelbę.
Ruszyli powoli rozglądając się uważnie po terenie. Nie minęło kilka minut i trafili na pierwszą grupkę Kolekcjonerów, która
zabierała sparaliżowanych ludzi. Shepard ruszył naprzód i biegnąc krzyknął do Garrusa i Grunta
- Uważajcie na ludzi! - Cała trójka znalazła osłony i zaczęła się ostra wymiana ognia między zespołem Sheparda, a Kolekcjonerami.
Shepard starał się eliminować ich jak najszybciej, aby zapobiec porwaniom. Wystarczyło kilka kul, aby jeden z Kolekcjonerów padł. Najwyraźniej nie spodziewali się, że ktokolwiek ich zaatakuje. Grunt zaczął szarżować na najbliższych wrogów,
Kolekcjonerzy zdąrzyli oddać zaledwie kilka strzałów w Grunta, zanim przybił ich do ziemi i rozstrzelał. Nagle dwoje z nich zaczęło uciekać z mężczyzną. Shepard widząc to krzyknął do Garrusa
- Garrus! Zdejmij ich zanim go zabiorą! - Garrus szybko chwycił karabin snajperski i zaczął celować. Nie chciał oddać strzału na ślepo,
bo mógł przez przypadek zabić człowieka. Grunt pozbywał się już ostatnich Kolekcjonerów z grupy.
- Pospiesz się! - dodał Shepard widząc jak się oddalają.
- Już prawie. - odpowiedział spokojnie Garrus i po chwili usłyszeli huk wystrzału. Precyzyjny strzał Garrusa przebił
głowe jednego z uciekających Kolekcjonerów, a drugi najwidoczniej nie dał sobie rady ze sparaliżowanym mężczyzną i uciekł.
Grunt już ruszał w jego stronę, ale nagle odezwał się Shepard
- Zostaw go, niech ucieka.
- Eh - westchnął Grunt. - Jak ucieka to niech lepiej sprowadzi posiłki! - dodał po chwili.
- Gdyby jakieś miały się pojawić, to pojawiłyby się już w czasie walki, aby zabrać tych ludzi. Najważniejsze, że kilkoro z nich udało nam się ocalić.
W każdym razie... Dobry strzał, Garrus.
- Jasne, Shepard. Co Ty byś zrobił beze mnie.
Shepard uśmiechnął się tylko lekko i podszedł do sparaliżowanych ludzi, aby sprawdzić w jakim są stanie.
- Są świadomi... Nie mogą się ruszać, ale widzą wszystko co się dzieje...
Grunt nie wydawał się zbyt zainteresowany tym wszystkim. Wypatrywał tylko czy w pobliżu nie ma więcej przeciwników.
Garrus pokręcił głową.
- Widzą jak Kolekcjonerzy porywają ich rodziny, przyjaciół, ale nie mogą nic zrobić... - dodał pod nosem.
- Teraz im nie pomożemy... Powinniśmy ruszać dalej. - Shepard przeładował karabin i ruszył powoli, a za nim Grunt i Garrus.
Mijali puste budynki, puste uliczki w których nikogo nie było. Po jakimś czasie odezwał się Garrus
- Dziwne... Zbyt wiele pustych domów. Pojawiliśmy się tutaj za późno?
- Nie ufam Illusive Man'owi na tyle, żeby stwierdzić czy podał wiadomość bezpośrednio przed rozpoczęciem ataku. A nawet jeśli, to dolicz czas jaki nam zajął lot do przekaźnika masy... Atak na pewno trwa już jakiś czas.. - Zmarszczył czoło i kontynuował. - Lepiej się pospieszmy, nie wiadomo ile czasu nam zostało.
- Masz racje. Nie spotkaliśmy ich wcześniej, więc nie wiemy ile trwają ich " zbiory " - Odpowiedział.
Shepard robił się coraz bardziej niespokojny. Zaczął się zastanawiać czy Kolekcjonerzy mają Ashley. Przez głowe przelatywały mu obrazy
sparaliżowanej Ash, która jest porywana przez nich. Wiedział, że jego obowiązkiem jest uratowanie jak największej liczby osób,
a nie tylko Ashley, lecz nie ukrywał tego, że ona jest dla niego ważna. Po tych myślach przyspieszył kroku, a po chwili cała trójka
usłyszała jakby wycie potępionych. Shepard gwałtownie się zatrzymał i uniósł w górę zamkniętą pięść, dając tym samym znak, aby reszta się zatrzymała. Nagle zza roku wybiegł zombie i rzucił się w stronę Sheparda. Grunt zareagował błyskawicznie i zastrzelił zombie zanim dobiegł do Shaprda.
Wycie stawało się coraz głośniejsze.
- Zombie... Ruchy! Nie dajcie im podejść do siebie! - Pobiegli przed siebie przygotowani na atak ze strony wroga. Coś zaczęło do nich strzelać.
Trafili na uzbrojoną grupkę Kolekcjonerów, najwyraźniej strażników. Zanim zdąrzyli się ukryć, każdy z nich został kilkukrotnie trafiony przez ostrzał, ale dzięki tarczom nie doznali żadnych obrażeń. Strzelali do przeciwników, lecz najwyraźniej pomimo braku pancerza chroniła ich jakaś bariera. I usłyszeli kolejne wycie. Grupka zombie wybiegła z budynku i skierowała się w stronę Sheparda i jego towarzyszy.
- Ja się nimi zajmę! - Ryknął Grunt i nie przejmując się wrogim ostrzałem zaczął szarżować na zombie. Dosłownie wgniótł je w ściane. Jednak to nie załatwiło sprawy, ponieważ pojawiały się następne.
- Garrus, osłaniaj go! - Dodał Shepard i ruszył ostrożnie przed siebie, aby mieć lepszą pozycję na kilkoro Kolekcjonerów.
Krótkimi, precyzyjnymi seriami strzałów zabijał kolejnego i kolejnego. Gdy wydawało się, że poradzili sobie z kolejną grupką przyleciała następna.
Grunt wycofał się bliżej Sheparda, aby ostrzeliwać przeciwników ze strzelby. Garrus doczepił swój karabin do pancerza i chwycił snajperkę.
- Przejmuję kontrolę. - usłyszała cała trójka i zobaczyli, że jeden z Kolekcjonerów zaczął się unosić i jego zewnętrzna powłoka zaczęła pękać, a przez otwory w ciele przebijał się pomarańczowy blask przypominający żywą lawę.
- Co to do cholery... - Powiedział Shepard do siebie widząc przemiane jednego z nich. Zaczął w niego strzelać, ale stał się wytrzymalszy od zwykłych Kolekcjonerów. Garrus zabijał jednego Kolekcjonera po drugim pojedynczymi strzałami z karabinu snajperskiego. Grunt osłaniał reszte przed kolejnymi grupkami zombie. Dziwny Kolekcjoner popatrzył świecącymi ślepiami na Sheparda tworząc kulę energii w dłoni. - Jeśli muszę Cię rozerwać na strzępy, Shepard, zrobię to. - gdy to powiedział rzucił kulą w stronę Sheparda, ta trafiła go w pierś obezwładniając bólem i powalając na ziemie.
- Ból, wiem, że go czujesz. Jestem Zwiastunem, Zwiastunem Waszej doskonałości. - W tym momencie Kolekcjoner spojrzał w bok i zamienił się w kupkę popiołów pod ostrzałem Garrusa i Grunta.
- Shepard! - Wrzasnął Garrus widząc leżącego Sheparda, który najwyraźniej miał trudności z podniesieniem się z ziemi. Grunt rozejrzał się za kolejnym wrogami, ale zombie już nie było, a Kolekcjonerzy leżeli martwi na ziemi.
Towarzysze podbiegli szybko do Sheparda.
- Nieźle oberwałeś Shepard. Jak się trzymasz? - Zapytał Grunt.
Shepard starał się złapać oddech
- Nic Ci nie jest? - zapytał z kolei Garrus.
- Nie... Dobrze, że wzmocniliśmy tarcze... Mało brakło.. - Odpowiedział Shepard podnosząc się z ziemi z grymasem na twarzy.
- A już myślałem, że każdy Kolekcjoner jest miękki. Tamtem był twardszy.. Stanowi większe wyzwanie. - Mówił zadowolony Grunt rozglądając się po okolicy.
- Jednym machnięciem ręki jest w stanie Cię zabić. Takie wyzwanie Ci wystarczy? - Burknął Garrus.
Grunt machnął ręką. - Jak potrafisz walczyć to nie będziesz łatwym celem. - Garrus już chciał odpowiedzieć, ale wtrącił się Shepard
- Przestańcie. Nie czas na bezsensowane spory... - Garrus przytaknął na te słowa.
Shepard krążył między stosami ciał zombie i Kolekcjonerów. Nachylił się nad truchłem jednego z zombie i zaczął mu się przyglądać.
- Przypominają te z Eden Prime, ale...
- Gethy miały tę technologię od Sovereigna. - przerwał mu Garrus.
- Czyli ten wasz Illusive Man miał racje. Kolekcjonerzy najwyraźniej współpracują ze Żniwiarzami. - Powiedział Grunt upewniając się, że jakiś zombie się nie podniesie.
- Chwila... Nie widzę tu Smoczych Zębów... Z resztą te zombie są inne niż te z Eden Prime. Są bardziej rozwinięte.
- Myślisz, że Kolekcjonerzy trzymają je na statkach? - Zapytał Garrus oglądając z Shepardem ciało.
- Nie mam pojęcia. Nie można tego wykluczyć. Zwłaszcza, że nie ma tu kolców na które nabijali ciała. - Odparł spokojnie Shepard mrużąc oczy. -
- Musimy się dostać do drugiej części kolonii. - stwierdził rozglądając się.
- Może któryś budynek ma przejście. - Powiedział Grunt. Shepard uruchomił swój Omni-klucz i zaczął oglądać plany kolonii. Po chwili zaczął mówić -
- Tędy powinniśmy przejść. - Wskazał budynek, który był kilka metrów przed nimi. - To jak na razie najszybsza droga. - Dodał wyłączając Omni-klucz.
- Chole... Komand....? Mamy problem z łą....ścią... EDI zr... - Odezwał się Joker przez radio.
- Roje musiały zablokować łączność. - Westchnął Garrus sprawdzając swoje radio.
- Jesteśmy zdani na siebie. Ruszajmy. - Odparł Shepard i ruszył w stronę budynku.
Mimo, że budynek nie był daleko, to cała trójka ostrożnie stąpała. Dotarli do drzwi. Shepard nacisnął guzik konsoli, aby się otworzyły, ale nic się nie stało.
- Ktoś musiał je zamknąć od środka i zablokować. Hm..- Garrus zaczął oglądać konsole i coś przy niej majstrować.
- Dasz radę je otworzyć? - Zapytał Shepard obserwując Garrusa.
Garrus przytaknął naciskając kombinacje przycisków przy pomocy Omni-klucza. Minęło kilka chwil, a drzwi się otworzyły, a przed nimi stał zaskoczony mężczyzna. Był ubrany w strój roboczy. - Co Wy tu robicie? Sprowadzicie te... stwory tutaj! - Krzyknął wyraźnie przestraszony. Shepard westchnął poirytowany. - Powinieneś się cieszyć, że nie siedzisz teraz w ładowni Kolekcjonerów.
- Ko...Kolekcjonerzy? Więc oni istnieją? - Mężczyzna przełknął ślinę i ciągnął dalej. - Myślałem, że to propaganda mająca na celu zatrzymanie nas w przestrzeni Przymierza. Nie... Nie! Porwali większość kolonii! Musisz ich powstrzymać! - Mężczyzna zaczął najwyraźniej panikować.
- Uspokój się! Lepiej mi powiedz jak się nazywasz. - Powiedział mocniejszym tonem Shepard.
- Nazywam się Delan, jestem tutejszym mechanikiem. Gdy straciliśmy wszelki kontakt przyszedłem tutaj sprawdzić co się dzieje i nagle usłyszałem krzyki... wrzaski... Wyjrzałem na zewnątrz i zobaczyłem jakieś owady, które żądliły ludzi, a potem pojawili się Kolekcjonerzy, którzy zabierali sparaliżowanych... Zamknąłem się tutaj bojąc się wyjść... Cholera! To wszystko wina Przymierza! Przysłali tu tę Williams z wieżami obronnymi i...
- Powoli... - Przerwał mu Shepard. Garrus i Grunt tylko słuchali. - Co tu robiła Ashley Williams? - zapytał.
- Rzekomo miała nam pomóc w uzbrojeniu wież obronnych, ale to pewnie tylko przykrywka. Pewnie nas szpiegowała, czy coś w tym rodzaju - odparł Delan.
- Powiedz mi więcej o tych wieżach obronnych. -
Delan prychnął i zaczął mówić. - Prezent od Przymierza. Wieże GARDIAN o dużej sile rażenia. Podobno miały trzymać wrogie statki z dala od kolonii. Ale to i tak na nic. Nie mogliśmy uruchomić systemu celowania... Dali nam ogromne wieże, które są bezużyteczne! Durne sukinsyny. - Skarżył się.
Shepard westchnął bardzo ciężko. - Dlaczego uważasz, że to wina Przymierza?
- Jesteśmy małą kolonią, nikt na nas nie zwracał uwagi dopóki nie dostaliśmy tych cholernych wież. Tym hojnym prezentem ściągneliśmy na siebie uwage. Specjalnie opuściłem przestrzeń Cytadeli, aby być jak najdalej od Przymierza! Nic...
- Kolekcjonerzy atakują losowe kolonie. - Przerwał mu kolejny raz Shepard. - Przymierze chciało Wam tylko pomóc, więc przestań wreszcie lamentować. - Dokończył zdenerwowanym tonem.
- Nie potrzebuję ich pomocy! Za dużo to nas kosztuje. - Burknął.
Shepard pokręcił głową zrezygnowany.
- Powiedz nam gdzie są te wieże. Uruchomimy je i pozbędziemy się Kolekcjonerów. - Odezwał się Garrus widząc, że Shepard nie ma już siły na prowadzenie dalszej rozmowy.
- Najpierw musicie uruchomić system celowania. - Odpowiedział spokojniej Delan.
- Po prostu... powiedz nam gdzie one są. - Wtrącił się również Grunt, który też miał dość paplaniny mechanika.
Delan wskazał drzwi po swojej lewej stronie i zaczął mówić. - Droga do nadajnika jest po drugiej stronie kolonii. Raczej jej nie przegapicie.
- Zajmiemy się tymi wieżami, a Ty w tym czasie poczekaj tutaj. - Powiedział Shepard ruszając w stronę drzwi.
- Pomyślałem o tym samym, ale jak wyjdziecie to zamykam drzwi. Wolę nie ryzykować. - Dodał, zanim Shepard i jego towarzysze opuścili budynek.
Cała trójka wyszła z budynku i ruszyła ściężką do nadajnika, ale czekali już na nich Kolekcjonerzy, kilka zombie, ale jedno wyglądało inaczej niż pozostali. Główne części ciała były ze sobą połączone za pomocą przewodów. Jedno z ramion zostało zastąpione konstrukcją umożliwiającą zamontowanie dużego karabinu, a plecy i głowę podtrzymywał mięsisty wór. I ponownie usłyszeli wycie.
- Są moi! - Ryknął Grunt szarżując na zombie, które biegły w ich stronę. Shepard z Garrusem znaleźli szybko osłony, a dziwny zombie skierował się w stronę Grunta, który był zajęty pozbywaniem się innych przeciwników. Shepard to zauważył i krzyknął do niego
- Grunt! Za Tobą! - W stronę Grunta sunęła fala uderzeniowa o błękitnym odcieniu. Nie zdąrzył się odsunąć i został trafiony, ale to go nie zatrzymało na długo. Gdy leciała już kolejna wskoczył za płot masywnej budowy i to zatrzymało atak. Garrus celował już w głowę zombie i strzelił. Ale to na nic. Strzał wcale nie był śmiertelny, co najwyżej trochę go oszołomił.
- Grunt, pomóż Garrusowi! - Shepard krzyknął strzelając do Kolekcjonerów. - Przejmuję kontrolę - Jeden z Kolekcjonerów zaczął się unosić jak we wcześniejszej walce. - Skupić się na Shepardzie. - Powiedział Zwiastun już po skończonej transformacji i każdy Kolekcjoner zaczął strzelać do Sheparda. Garrus i Grunt cały czas walczyli z pomiotem. Przeciwnicy zaczęli otaczać Sheparda bez możliwości ucieczki. Najszybciej jak mógł doczepił swój karabin do pancerza i chwycił strzelbę. Zaczął biec w stronę jednego z Kolekcjonerów i powalił go na ziemie ciosem z kolby, a potem oddał strzał w głowę. W ręce Zwiastuna zaczęła się tworzyć kula energetyczna. Shepard biegł w stronę najbliższego budynku będąc cały czas pod silnym ostrzałem, a jego tarcze były prawie na wyczerpaniu. Nagle kula zaczęła lecieć w jego stronę, ale w ostatniej chwili zdąrzył uskoczyć. W końcu po instensywnym ataku ze strony Garrusa i Grunta pomiot padł martwy. - Uciekaj póki możesz, Shepard - odezwał się Zwiastun. - Shepard ponownie chwycił karabin i wyszedł do okna strzelając do Kolekcjonerów. - Zajmijcie się Zwiastunem! - Krzyknął widząc, że jego towarzysze biegną mu na pomoc. Shepard starał się eliminować resztę przeciwników. - Zniszczenie tego ciała nic Ci nie da. Nie jesteś w stanie nas zatrzymać. - Powiedział Zwiastun zanim ciało nad którym przejął kontrolę padło martwe pod intensywnym atakiem. Reszta wrogów również nie żyła. Shepard wyszedł z budynku i dołączył do towarzyszy.
- Wygląda na to, że ten cały Zwiastun za Tobą nie przepada, Shepard. - Zaczął mówić Garrus. - I potrafi się pojawiać w ciągu kilku chwil.
Shepard pokręcił głową na boki i otarł pot z czoła. Cała trójka była już najwyraźniej zmęczona ciągłą walką.
- Patrzcie tam, to chyba ten nadajnik. - Powiedział Grunt pokazując reszcie urządzenie, które było niedaleko nich.
- Jesteśmy prawie u celu. Jeszcze trochę i pozbędziemy się tych robali z kolonii. - Odparł Shepard ruszając w stronę nadajnika.
- Ostrożnie Shepard, to może być pułapka. Wątpie, aby pozostawili nadajnik bez strażników. - Dodał szybko Garrus.
- Heh, nie widzę tu sparaliżowanych ludzi. - Stwierdził Grunt rozglądając się po okolicy.
- Kolekcjonerzy mogli prawie skończyć. Musimy się pospieszyć. - Mówiąc to Shepard przeładowywał karabin.
Ruszyli w stronę nadajnika przygotowani na ewentualną walkę. Byli już prawie u celu i nagle w ich kierunku zaczęły sunąć dwie fale uderzeniowe.
Uskoczyli chowając się za skrzyniami. Po chwili z ukrycia wyszły dwa pomioty i zaczęły pojawiać się zombie.
- Grunt, zajmij się nimi! - Krzyknął Shepard strzelając w pomiota, który się do niego zbliżał. Grunt zaczął biec w stronę zombie, aby odciągnąć je od Sheparda i Garrusa. Zabijał je najszybciej jak mógł, aby pomóc reszcie z pomiotami. Garrus ostrzeliwał jednego z nich z karabinu snajperskiego, a po chwili odwrócił się i oddał strzał tuż obok głowy Sheparda.
Shepard widząc to odwrócił się gwałtownie i zobaczył truchło zombie, które leżało pod jego nogami.
- Cholerstwa.. - Wymamrtował pod nosem. I nagle fala uderzeniowa trafiła Garrusa, a ten padł oszołomiony na ziemie.
- Garrus! - Wrzasnął Shepard widząc jak Garrus dostał. Leżał na widoku, podatny na atak ze strony wroga. Shepard pędząc w stronę oszołomionego Garrusa usłyszał Grunta - Osłaniam Cię, Shepard! - Ryknął Grunt strzelając. Shepard złapał Garrusa i przesunął go za skrzynie, a sam wybiegł na widok, aby zwrócić na siebie uwagę pomiotów. W końcu jeden z nich padł pod ostrzałem Grunta. Shepard schował się za skrzynią, która była najbliżej drugiego z nich i zaczął strzelać długimi seriami z karabinu. Po kilku chwilach padł również pomiot. Shepard z Gruntem ruszyli do Garrusa. Shepard nachylił się nad nim - Garrus, jak się trzymasz? - Zapytał. - Uh... Nie powiem, żebym chciał dostać taką falą kolejny raz. - Odparł podnosząc się powoli z ziemi. - Czyli dasz radę walczyć? Świetnie, bo to na pewno nie koniec. - Dodał Grunt. Garrus popatrzył wymownie na Sheparda, ale ten tylko wzruszył ramionami, po czym ruszył w stronę nadajnika. Zaczął pracować przy konsoli, a po kilku minutach odezwał się przez radio. - Normandia, jak mnie słyszysz?
- Tutaj Joker, radio zaczęło działać.
- Dobrze. Czas pokazać Kolekcjonerom, że potrafimy się bronić. EDI, aktywuj wieże obronne i skonfiguruj system celowania. To powinno wystarczyć, aby statek odleciał. - Podniósł jeden kącik ust do góry, gdy mówił i popatrzył na statek Kolekcjonerów.
- Włączenie wież to nie problem, jednakże na skonfigurowanie celowania potrzebuję czasu. Musicie wytrzymać, Shepard. - Stwierdziła EDI.
Shepard przejechał dłonią po swoim mokrym od potu czole. - Masz jeszcze jakieś inne przydatne rady? - zapytał sarkastycznym tonem.
- Jedną. Radzę się przygotować, ponieważ nadlatują posiłki. - Odparła EDI.
- Przygotujcie się, bo zaraz może byc gorąco. - Powiedział Shepard do swoich towarzyszy. Wszyscy zajęli pozycje obronne i przygotowani czekali na Kolekcjonerów. Nie minęło kilka minut, gdy ze strony statku zaczęli lecieć wrogowie. Już podczas lotu Kolekcjonerzy byli pod ostrzałem ze strony drużyny Sheparda. Kilkoro padło zanim wylądowało, natomiast reszta, która przeżyła atak zajęła pozycje obronne. Zaczęła się intensywna wymiana ognia między dwiema stronami. Gdy Kolekcjonerów zaczęło ubywać usłyszeli znajomy głos - Przejmuję kontrolę - pojawił się Zwiastun.
- Kontynuować atak. - Powiedział tworząc już kulę energii. - To jest prawdziwa potęga. - zamachnął się i posłał kulę w stronę Sheparda.
Jednak Shepard uchylił się w ostatniej chwili, a kula uderzyła z ogromną siłą w skrzynie niszcząc je. - Mów tak dalej, a będę miał większą motywację, aby Cię zabić! - Wrzasnął Shepard do Zwiastuna. - Twój opór niczego nie zmieni. Jesteśmy Twoim przeznaczeniem. - Stwierdził Zwiastun.
- Aaaaarrrrgh! - Ryczał Grunt szarżując na odsłoniętych Kolekcjonerów. Shepard skupił swój atak na Zwiastunie, to samo zrobił Garrus.
Grunt przygwoździł wroga do ziemi i rozstrzelał. Podczas, gdy Shepard i jego towarzysze się bronili nadleciała kolejna grupa Kolekcjonerów.
- To się zaczyna robić męczące! - Krzyknął Shepard. - Skończyć z nimi. - odezwał się ponownie Zwiastun. Grunt podbiegł jak najbliżej niego i zaczął do niego strzelać. - Oddaję kontrolę nad tym ciałem. - powiedział Zwiastun, zanim ciało Kolekcjonera padło bez życia na ziemie.
- Pozbądźcie się ich zanim pojawi się Zwiastun! - Wrzasnął Shepard do towarzyszy.
- System celowania skonfigurowany w 50%. - Odezała się EDI przez radio, ale Shepard nawet nie zwrócił na to uwagi.
Po długiej walce pozbyli się wszystkich Kolekcjonerów. Shepard dyszał ze zmęczenia. - Jak się trzymacie? - Zapytał swoich towarzyszy.
- Jakoś, ale miło by było, gdyby ten statek wreszcie odleciał. - stwierdził Garrus.
- Jak sprowadzą posiłki to świetnie, wciąż mam siłę na walke - odparł porywczo Grunt.
Shepard zauważył, że jakiś obiekt leci w ich stronę. Miał na sobie ciężki pancerz, a z budowy było go porównać do latającego czołgu skrzyżowanego z ośmiornicą i ogromnym krabem. Zbliżał się coraz szybciej.
- Kryć się! - Shepard wydał rozkaz, a Prethorian wylądował z ogromną siłą na ziemi.
Shepard i jego towarzysze otworzyli ogień, jednak wróg nie pozostawał obojętny. Z jego oczu zaczęła płynąć wiązka laserowa, która błyskawicznie zaczęła przebijać tarczę Sheparda.
Shepard wycofał się i schował za skrzynią, aby zregenerować moc tarcz.
- Shepard, zwykła broń nie daje rady. Ledwo naruszyliśmy jego pancerz. - Odezwał się Garrus przez radio.
- Odwróćcie jego uwagę ode mnie. - Odpowiedział, ściągając granatnik z pancerza.
- To da się załatwić. - Odparł Grunt i wybiegł za skrzyń, a Prethorian złapał przynęte. Wiązka laserowa sunęła po ziemi goniąc Grunta.
Shepard wyszedł z ukrycia i zaczął strzelać z granatnika, a pociski zaczęły eksplodować na pancerzu wroga.
- Shepard, skończyłam konfigurowanie systemu celowania. Włączam wieże. - Dała znać EDI.
Po jej słowach wieże zaczęły strzelać do statku Kolekcjonerów. Prethorian ledwo się trzymał w całości przez ostrzał Sheparda, aż w końcu rozpadł się na części. W tym samym momencie statek włączył silniki i odleciał. Shepard zawiesił granatnik na pancerz.
- Dranie zabrali połowę kolonii... Mają to po co przylecieli. - Powiedział Garrus patrząc jak statek odlatuje. Nagle z budynku wybiegł Delan krzycząc
- Nie! Nie pozwól im uciec! Mają tam większość kolonii!
Shepard westchnął zmęczony. - Ten statek jest ogromny. Nawet jak ich zatrzymamy, to nie będzie możliwości, aby uratować tych ludzi. Zrobiłem co mogłem.
- To wiele Shepard. Nie porwali wszystkich. - Wtrącił Garrus.
- A walka była godna! - Dodał Grunt opierając strzelbę o ramię.
- Shepard...? Znam to nazwisko. Ah, tak, pamiętam Cię. Jesteś jakimś bohaterem Przymierza. - W tym momencie z jednego budynku wyszła Ashley i skierowała się do wszystkich mówiąc
- Komandor Shepard. Kapitan Normandii. Pierwsze Ludzkie Widmo. Zbawca Cytadeli. Stoi przed Tobą bóg, Delanie, który zmartwychwstał...
Shepard stał zamurowany patrząc na Ashley, której nic nie jest. Poczuł ogromną ulgę, ze Kolekcjonerzy jej nie zabrali.
- Jasne, tyle dobrych ludzi zostało porwanych, ale Wam nic się nie stało... Typowe. - Burknął Delan.
- Jak stąd nie pójdziesz to pożałujesz, że te robale nie zabrały Cię ze sobą! - Ryknął Grunt do Delana, który pokręcił głową i poszedł w swoją stronę.
Ashley skierowała się do Sheparda. Stanęła i zaczęła mu się przyglądać nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę on. Po krótkiej chwili Shepard ją objął, a Ash odwzajemniła uścisk.
- Myślałam, że nie żyjesz Shepard. Wszyscy tak myśleliśmy. - Wyszeptała przytulając go.
- Wiem, przepraszam... Tak się cieszę, że nic Ci nie jest. Bałem się, że Kolekcjonerzy Cię zabrali. - Odpowiedział jej, zmuszając się do uwolnienia Ash z objęć.
- Dlaczego się ze mną nie skontaktowałeś? Przez 2 lata myślałam, że nie żyjesz. Ta myśl rozrywała mnie na strzępy... Coś nas łączyło... Coś prawdziwego... Ja... Kochałam Cię... - Ashley mówiła to wszystko z trudem.
- Przepraszam Ash. Byłem w stanie śmierci klinicznej. 2 lata mnie ratowali. Po tym wszystkim chciałem się z Tobą skontaktować, ale Anderson nie chciał mi powiedzieć gdzie jesteś. - Mówił spokojnie wyjaśniając jej najlepiej jak może.
- Ratowali? Kto taki? - zapytała zdezorientowana. Shepard nie chciał jej tego powiedzieć, ale musiał. Był jej to winien po tym wszystkim.
Przejechał dłonią po włosach aż w końcu się zmusił, aby odpowiedzieć. - Cerberus... - Nie był z tego powodu zadowolony.
- Więc to prawda... Współpracujesz teraz z Cerberusem. - Popatrzyła krótko na Garrusa. - I Garrus także...
- To nie tak. Cerberus i ja chcemy tego samego. Ratować nasze kolonie, ale to nie znaczy, że z nimi współpracuje. Po prostu finansują moją misję. - Odpowiadał cały czas spokojnie. - Naprawdę tak sądzisz? A może Cerberus chce, abyś tak myślał? - Ashley zrobiła się nieco zdenerwowana na wieść o tym wszystkim. - Ash, dobrze wiesz, że nie zrobiłbym tego bez ważnego powodu. Nie pamiętasz już co się stało na Akuze? Co oni tam robili? Widziałaś sama co się stało tutaj. Kolekcjonerzy porywają ludzkie kolonie i pracują dla Żniwiarzy. - Wyjaśniał jej Shepard, ale on sam był poirytowany faktem, że jest zmuszony współpracować z grupą terrorystów.
- Widziałam jak wielu ludzi porwali... - Mówiąc to Ashley pokręciła głową. - A co jeśli to Cerberus współpracuje z Kolekcjonerami? - zapytała niedopuszczając do siebie myśli, że Shepard współpracuje z Cerberusem.
- Williams, to by nie miało sensu. Nie pozwalaj, aby historia przesłoniła Ci fakty. - Wtrącił się Garrus do rozmowy. Grunt nie interesował się zbytnio trwającą konwersacją. W między czasie zaczął się zajmować strzelbą.
- Ash, nie ufam im. I nigdy nie będę. Myślisz, że jestem zadowolony, że muszę z nimi ratować nasze kolonie? - Powiedział Shepard mając nadzieję, że Ashley to zrozumie.
- Więc odejdź od nich. Byłeś tyle lat w wojskach Przymierza, nie odwracaj się teraz od nich plecami.
Shepard westchnął. Zmęczenie dawało o sobie znać. - Chciałbym, ale Przymierze nic nie robi. Sam muszę to przyznać, ale Cerberus to jedyna grupa, która coś robi.
- Czujesz się ich dłużnikiem za to, że Cię uratowali! - Ashley powiedziała to ze złością.
- Nie myślisz tak, wiem to. Ashley, posłuchaj mnie. Jeśli czegoś nie zrobimy, to wkrótce każda kolonia w Systemach Terminusa zniknie tak jak Pochód Wolności. Muszę to zrobić dla ludzkości. - Shepard złapał ją za ręce i kontynuował. - Proszę Cię, zrozum to. Gdy będzie po wszystkim odejdę od nich. Przysięgam. - Powiedział te słowa patrząc jej w oczy. Ashley pokiwała głową.
- Będę bardziej spokojny jeśli będziesz bezpieczna w przestrzeni Cytadeli. - uśmiechnął się do niej ciepło. - Słyszałem też, że dostałaś awans. Gratuluję. - Ashley odwzajemniła uśmiech i znów przytuliła się do Sheparda. - Chciałabym Ci towarzyszyć, ale... - wyszeptała. - Wiem. Po prostu wróć na Cytadelę. Gdy powstrzymam Kolekcjonerów wrócę do Ciebie. - Gdy skończył mówić pocałował ją w czoło.
- Dobrze, ale... uważaj na siebie. Nie mogę Cię stracić drugi raz. - Patrzyła mu w oczy mówiąc to. Shepard pogładził jej włosy. - Nie martw się. - odpowiedział spokojnie. Ashley opornie puściła Sheparda - Do zobaczenia, Skipper. - uśmiechnęła się do niego i ruszyła w swoją stronę.
Shepard patrzył jak odchodzi. Uśmiechnął się lekko pod nosem na myśl, że jej nie stracił. W końcu włączył radio.
- Joker, przyslij po nas prom. Skończyliśmy tutaj.
PS: Za kilka poprawek dziękuję MorgothPalantir
Modifié par Ashii6, 25 mai 2010 - 02:54 .