Aller au contenu

Photo

Ashii's fanfiction: oceny, opinie i sugestie


  • Veuillez vous connecter pour répondre
53 réponses à ce sujet

#1
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Hi there! Już jaaakiś czas temu pisałam własne opowiadanie o Shepardzie i Ashley. BioWare mnie tak zdenerwowało tym spotkaniem na Horyzoncie, że napisałam własną wizję. Nie tego co się działo na Horyzoncie, ale PO. A dokładnie PRZED wyruszeniem na misje samobójczą.
W tym opowiadaniu starałam się jak najlepiej odgrywać Ashley ( choć nie było to łatwe ) i mojego Sheparda. Nie pisałam nigdy czegoś takiego wcześniej, więc jeśli zdecydujecie się to przeczytać, to proszę o wyrozumiałość.

Zacznę od krótkiego wstępu.
Shepard poszedł spotkać się z Andersonem i opowiedzieć mu czego się dowiedział na temat Zbieraczy, oraz przekazać mu wiadomość co widział w miejscu katastrofy Normandy SR1. Wziął także ze sobą swój znaleziony hełm N7. Shepard wyjaśnił Andersonowi co musi zrobić, aby powstrzymać Zbieraczy itp. Po skończonym spotkaniu Anderson wysłał wiadomość do Ashley Williams. I tutaj zaczyna się opowiadanie....

Normandia jest niemal pusta po ataku Kolekcjonerów.
W kokpicie Joker rozmawia z EDI...
Mordin siedzi w laboratorium i przeprowadza badania, aby mieć pewność, że nic im
nie będzie groziło ze strony roju, gdy znajdą się w bazie wroga.
Jacob sprawdza uzbrojenie... Miranda siedzi w swoim biurze.
Samara oraz Thane'a medytują w swoich pokojach. Tali i Garrus sprawdzają stan Normandii.
Reszta drużyny jest zajęta swoimi sprawami.
W końcu muszą być przygotowani. Atak już za kilka godzin.


Shepard właśnie wszedł na pokład Normandii. W rękach trzyma swój stary hełm N7 i
jest dziwnie zapatrzony w niego. Dopiero po chwili odzywa się do niego Joker -
"Komandorze, w pańskiej kajucie czeka gość." Powiedział to z uśmieszkiem na twarzy.
Shepard oderwał wzrok od hełmu, podszedł kilka kroków do Jokera " O czym Ty mówisz?
Za kilka godzin odlatujemy. Kto to w ogóle jest? " Zapytał dość bezbarwnym tonem,
jakby brakowało w nim emocji, brak ciekawości kto to może być.
Przez dłuższą chwilę Joker uśmiechał się do niego. W końcu odpowiedział na zadane pytanie
" Lepiej niech pan sam zobaczy. " Shepard westchnął dość ciężko, nie odszedł jeszcze na krok,
gdy EDI - Sztuczna Inteligencja Normandii - odezwała się. " Shepard, Twoim gościem jest.." -
Nie dokończyła, bo gwałtownie przerwał jej Joker " Shhhhh! " - Po czym EDI już się nie odezwała.
Chyba zrozumiała o co mu chodziło. Shepard tylko pokręcił głową na boki zrezygnowany i
trzymając w rękach hełm ruszył w stronę windy.
Wcisnął guzik konsoli i wszedł do niej - nie minęła nawet minuta i Shepard znalazł się
w wąskim korytarzyku, który prowadzi do jego kajuty.

Stanął przed drzwami, przed wejściem do pokoju popatrzył jeszcze na hełm.
Wziął głęboki wdech i wszedł do pomieszczenia. O jego biurko opierała się Ashley, gdy zobaczyła,
że Shepard wreszcie przyszedł odezwała się " Przyjemny pokoik " -
powiedziała, gdy stał naprzeciwko niej. " Ta... Nie narzekam.. " To wszystko co powiedział.
Nie mógł wymyśleć nic innego. Nigdy sobie nie wyobrażał, że Ashley może być na pokładzie Normandii SR2,
a co dopiero w jego kajucie. Nie myślał o tym... Wiedział, że Ash nienawidzi Cerberusa tak mocno jak on sam.
Więc wątpił, aby ona kiedykolwiek miała się tu zjawić.
Przyjrzał się jej - wyglądała dokładnie tak jak wtedy, gdy mieli lecieć na Ilos...
Ten sam mundur, tak samo upięte włosy. Spojrzał w jej wyraziste, brązowe oczy, jednak
szybko opuścił wzrok. Ash cały czas opierała się o biurko ze skrzyżowanymi rękoma na piersiach.
Shepard wziął lekki wdech i zaczął niepewnie " Chyba powinienem Ci wyjaśnić kilka rzeczy. "
Powiedział to nieco zdenerwowanym tonem. Sam nie pytał co ona tu robi. Po prostu cieszył się, że tu jest.
Że znów ją widzi.. Być może ostatni raz. " Bez jaj... Naprawdę? " Powiedziała to z lekkim uśmiechem na twarzy.
Shepowi przypomniało się, że dalej trzyma hełm, odłożył go na biurko kawałek dalej od Ash.
I wrócił tam gdzie stał. " Ty żyjesz " powiedziała chcąc siebie przekonać, że to prawda.
" Nie mogę w to uwierzyć... " Jej pełne wargi ponownie utworzyły uśmiech " To naprawdę Ty. "
Shepard podszedł krok bliżej " To zależy jak rozumiesz pojęcie ~ Ty żyjesz ~ "
Powiedział znów bezbarwnym tonem. Ashley zmarszczyła pytająco brwi " Co masz na myśli? "
Przejechał dłonią po włosach z frustracją. Nie wiedział jak jej odpowiedzieć na to pytanie.
Zaczął sobie przypominać wszystko co się z nim stało. Starał się zrozumieć ~czym~ on jest.
Wiedział, że nie jest już tym samym człowiekiem sprzed 2 lat... Nie tylko przez to co ma w sobie, ale
przez to co go spotkało. Starał się z tym walczyć, aby być tym kim był, ale tę walkę przegrał.
Miał nadzieję, że Ashley pomoże mu zrozumieć kim on tak naprawdę jest.
W końcu odpowiedział " Nie wiem, " Patrzył na nią mówiąc to " Byłem martwy, Ash. Martwy. Nie wiem jak długo.
Ale byłem. " ~ " Więc jak to możliwe? " Wyszeptała. To nie było możliwe. Nie w tym świecie, który Ashley zna.
Shepard nie był zbyt religijny, ale nawet on zastanawiał się co się działo z jego duszą. gdy nie żył.
Było wiele pytań na które chciał znać odpowiedź, ale tak naprawdę wiedział, że żadna z odpowiedzi go niezadowoli.
Po dłuższej chwili ciszy " Krótko mówiąc... Cerberus mnie znalazł i odbudował. "
Ashley patrzyła na niego zdezorientowana " Co masz na myśli mówiąc odbudował? To znaczy reanimował? "
Shepard się zawahał. Nie wiedział jak jej to powiedzieć. I bał się co będzie o nim myślała,
jak będzie go teraz postrzegać. Ale widząc wyraz jej twarzy poczuł lekką ulgę.
Westchnął, pokonany przez zdesperowany impuls " Jesteś taka piękna " wyszeptał patrząc na nią.
Spojrzała na niego lekko zaskoczona. Dopiero po chwili dotarło do niego co powiedział.
" Przepraszam. " Odsunął się kawałek. " Nie widziałaś mnie 2 lata... To takie... "
Oparł się o akwarium wbudowane w ściane. " To takie... " Starał się znów coś powiedzieć.
" Dziwne dla mnie, czuję się jakbym widział Cię wczoraj. " Popatrzył znów na nią,
z jej wyrazu twarzy tym razem nie mógł nic odczytać.
Po chwili kontynuował. Tonem pełnym smutku oraz złości, gniewu. " Zastąpili mnie częściami, Ash.
Przywrócili mnie do życia, ale wpakowali... wpakowali implanty w moje ciało "
Widać było po nim, że to co mówi nie jest dla niego łatwe. " Jestem pełen... implantów
i syntetyki. " Zrobiła krok w jego stronę, ale on dalej kontynuował " Czuję się... Inny.
Jakby użyty, aby być kimś kim już nie jestem. Jak jakiś naukowy eksperyment... " Szukał słów, aby to wszystko opisać
" Czuję się jakbym nie pamiętał kim byłem " Przerwał na chwilę.
" Ja... Prawie nie czuję, że jestem człowiekiem. "
Patrzył na ziemie, poczuł się zawstydzony, zakłopotany.
Ashley stała teraz blisko niego, ale on nie mógł spojrzeć na jej twarz.
Jego myśli nagle ucichły, gdy poczuł na policzku jej ciepłą dłoń.
" Wiem kim jesteś. " usłyszał jej szept. Poczuł ciepły oddech na swojej twarzy. Po chwili splotła ręce na jego szyi.
Była tak blisko, ale on wciąż nie mógł otworzyć oczu. Stał sparaliżowany ze łzami w oczach.
Shepard starał sobie przypomnieć kiedy ostatnim razem płakał. Nie mógł sobie przypomnieć...
Nagle poczuł na swoich wargach jej miękkie usta.
Zawahał się odwzajemnić pocałunek, ale pocałowała go ponownie. Tym razem nieco mniej śmiało.
Odwzajemnił jej pocałunek, ale jakby się czegoś bał. Po kilku sekundach otworzył oczy, gdy ją delikatnie odsunął.
Popatrzył na twarz Ash, zobaczył w jej oczach coś czego tak mu brakowało...
Poczuł się człowiekiem pierwszy raz od kiedy Cerberus go obudził.
Dotknął jej twarzy, częściowo chciał poczuć skóre na jej policzku, a częściowo chciał się
upewnić, że to się dzieje naprawdę. Objął ją i ponownie pocałował.
Niespodziewanie, uczucie jej skóry pod jego dłońmi ożywiło każdy nerw w okresie spoczynku w jego własnym ciele.
I nagle poczuł, że jego ciało bez wątpienia było wciąż ludzkie.
Ich pocałunki stawały się coraz bardziej stanowcze.
Policzki Ashley były poczerwieniałe, a jej oczy ledwo zahamowały początki łez.
Wzdychała łągodnie całując Sheparda.
On sam wpadł w panikę na uświadomienie sobie, że nie mieli zbyt wiele czasu...
Nie tyle ile by chcieli oboje.
Chciał ponownie poczuć jej smak. Tak jak przed Ilos, ale wiedział, że zostawi go niedługo.
W końcu Przymierze przyleci po nią, a on sam poleci na niebezpieczną misje z której może już nie wrócić.
Nie chciał o tym myśleć. Nie potrafił przyjąć tej wiadomości.
Po chwili każdą z tych myśli wyrzucił z głowy. Ashley zaczęła z niego ściągać koszulkę.
Usta oderwał z niej tylko na chwilę, gdy sam zaczął ją powoli rozbierać.
Zauważył, że Ash popatrzyła na jego chirurgiczne blizny na klatce piersiowej i brzuchu.
Następnie popatrzyła ponownie na niego i znów go pocałowała.
Sapnęła lekko, gdy Shepard owinął jej nogi wokół swoich bioder i powoli przeniósł ją na łóżko,
które stało kawałek dalej od nich. Powoli położył ją na łóżku, przejechał jedną dłonią po jej ciele i ściągnął z jej stóp buty, a następnie
powoli zaczął zsuwać z niej spodnie oraz bielizne. Rzucił je kawałek dalej i zaczął całować jej szyje,
potem obojczyk, a na koniec piersi i popatrzył w jej oczy. " Tęskniłam za Tobą " Wyszeptała patrząc mu w oczy.
Shepard pocałował ją namiętnie, jakby chciał jej na to odpowiedzieć.
Odpięła jego pasek, a on sam wstał na chwilę, aby ściągnąć własne spodnie.
Po krótkiej chwili wszedł w nią, gdy leżała pod nim. Ashley cicho jęknęła. Powolne ruchy bioder Sheparda stawały
się coraz szybsze. Klatka piersiowa Ashley unosiła się coraz szybciej i szybciej. Jej ciało stawało się coraz bardziej rozpalone.
Położyła dłoń na jego policzku całując go, jej język cały czas pieścił jego język,
jakby nie mogła się nasycić smakiem jego ust. Jedną dłoń cały czas trzymała na jego policzku,
zaś drugą wodziła po jego ciele... Dla nich trwało to zbyt krótko... Wiedzieli, że nie mają zbyt wiele czasu.
Byli połączeni przez jakiś czas. Starali się wykorzystać reszte czasu jak najlepiej.
W końcu Shepard opadł na drugą stronę łóżka trzymając ją za ręke. Oboje starali się wrócić do rzeczywistości,
chwilę potem Ash się odezwała " Chciałabym pójść z Tobą. " Brzmiała smutno, ale gdy
Shepard podniósł głowę, aby na nią popatrzeć uśmiechnęła się. Pocałował ją i również się uśmiechnął.
Część jego chciała zabrać Ashley ze sobą. Chciał być przy niej. Z wojskowego punktu widzenia
była cennym nabytkiem dla jego misji. Ale gdyby mógł to nie wziąłby jej.Było to zbyt niebezpieczne. Nie mógłby jej narazić na takie ryzyko.
Nie miał żadnych planów powiedzenia jej właśnie jak niebezpieczne to jest.
Coś mówiło Shepardowi, że ona to wiedziała. Nagle zobaczył, że Ash ma łzy w oczach, ale szybko je
otarła. Wróciła ta sama Ashley, która udawała, że nic się nie dzieje.
Zsunęła się z łóżka i usiadła na jego brzegu patrząc na ziemie.
" Nie myślisz chyba, że nie wrócisz, prawda? " Zapytała.
Shepard westchnął i usiadł. Zawinął ramiona wokół niej od tyłu i przyciągnął ją z powrotem
do siebie. Pocałował ją w szyje nie wiedząc co odpowiedzieć.
" Nie wiem... " Odpowiedział " Przedostaniemy się tam jedynie przez przekaźnik Omega 4..."
Odwróciła się do niego i spojrzała. Zrozumiał po jej minie, że ta rozmowa będzie ciężka.
" Co? " Zapytała niemalże ze złością. " Shepard, nie możesz! " Patrzyła na niego błagająco
i to właśnie szarpnęło jego serce. " Nie mam wyboru, Ash." Sięgnął, aby pogładzić jej włosy,
ale wstała wtedy zdenerwowana. " John, żaden statek nie wrócił z tego przekaźnika. "
Stała naga patrząc na niego. Sheparda znowu coś ruszyło... Nigdy wcześniej nie nazwała go John.
Wstał i podszedł do niej " Ash- "
" Dlaczego Ty? " Robiła się coraz bardziej zdenerwowana " Po tym wszystkim co zrobiłeś...
Po tym wszystkim co poświęciłeś... " Jej oczy ponownie wypełniły się łzami.
" Nie mów mi, że jesteś jedyny, który może to zrobić.. Nie kupię tego gówna. "
Podszedł do niej, ale nie bardzo wiedział jak może ją uspokoić. Ona miała racje...
Poświęcił więcej niż ktokolwiek inny i znowu to robi. " Co? Nie jestem wystarczająco
dobry, aby ocalić ponownie galaktyke? " Powiedział nieco żartobliwie, a Ash zaśmiała się krótko.
" Myślisz, że ile masz żyć, Shepard? " Wydawało się, że czeka na odpowiedź od niego.
On tylko spojrzał na nią cierpliwie i otarł łzę z jej policzka.
Ash odwróciła od niego wzrok i podeszła do miejsca gdzie leżały jej ubrania.
Podniosła je i poszła do łazienki się ubrać.
Shepard wypuścił sfrustrowany oddech. Był zły na Cerberusa, na Przymierze, na siebie... Na wszystkich.
Przez jego głowe przeleciało kilka myśli. Dlaczego nie może być choć raz szczęśliwy? Dlaczego on musi wszystko poświęcać?
Po masakrze na Akuzie potrzebował czasu, aby dojść do siebie. Zostawił przyjaciela na Virmire skazując go na śmierć,
aby uratować Ashley i wysadzić fabryke Sarena.
To też odcisnęło piętno na jego psychice. Po pokonaniu Sarena i Sovereigna chciał odpocząć, ale nie mógł...
Gdy wydawało się, że wszystko wróciło do normy, wtedy Kolekcjonerzy zaatakowali Normandię SR1. Poświęcił własne życie,
aby uratować Jokera... Te myśli zniknęły tak samo szybko jak się pojawiły. Nie chciał o tym myśleć.
" Cholera.. " Powiedział cicho pod nosem i zaczął się sam ubierać.
Gdy skończył drzwi łazienki się otworzyły i stanęła w nich Ash patrząc na ziemie,
a kiedy spojrzała na niego w jej oczach nie było widać już złości, tylko zrezygnowany smutek, ból,
że może stracić Sheparda w ciągu chwili, jak 2 lata temu.
Podeszła do niego, położyła dłonie na jego klatce piersiowej, a głowe na ramieniu.
Shepard objął ją i przytulił.
" wiem, że robisz to co musisz... Przepraszam. " Wyszeptała smutno.
Popatrzyła na niego " poszłabym z Tobą, gdybyś mi pozwolił... " Dodała cicho.
Mówiła szczerze. Już raz została z nim do końca.
" wiem to " Odpowiedział i uśmiechnął się do niej, Ash odwzajemniła uśmiech.
" To nie fair.. " Wyszeptała. " Już raz Cię straciłam. " Stali w ciszy przez kilka minut.
Shepard chciał jej powiedzieć jak bardzo ją kocha i jak bardzo chce wrócić do niej.
Chciał jej to obiecać, ale nie mógł.
Ash otworzyła usta, aby cos powiedzieć, ale zrezygnowała. Chciała mu powiedzieć, żeby przeżył, ale nie zrobiła tego.
Jeśli by myślał tylko o tym, aby wrócić, to nie mógłby się w pełni skupić na misji. Taki tok myślenia mógł zniszczyć jej cel.
Wtedy wszystko co poświęcił poszłoby na marne.
" Lepiej, żebyś wykonał tę misję dobrze, Skipper " Powiedziała już nieco spokojniej.
" Hej, przecież ratowanie galaktyki to moja specjalność. " Oboje się zaśmiali.
" Mostek do Sheparda " Odezwał się Joker przez interkom. Ashley pokręciła głową z uśmiechem.
" Musisz przestać to robić Joker.. " ~ " Ta..Przepraszam za to, Ash. "Joker odpowiedział
z wyraźną skruchą. " Tak czy inaczej, Twój transport tu jest, więc... "
" Dzięki " Odpowiedziała Ash. " Hej Joker, uważaj na siebie. "
" Ty też Ash. Jeszcze się zobaczymy " Joker wydawał się dotknięty, jakby i on przejmował się tą misją.
" Wygląda na to, że muszę iść. " Ashley powiedziała patrząc znów smutno na Sheparda.
Shepard pocałował ją namiętnie chcąc się pożegnać. Chciał jej jeszcze powiedzieć co do niej czuje,
ale się powstrzymał. Nigdy nie mówił otwarcie o swoich uczuciach wobec niej, choć Ashley wiedziała, jak bardzo mu na niej zależy.
A teraz nie było czasu na to. Nie powinna tego uważać za ich ostatnie pożegnanie.
Oboje tego nie chcieli.
W końcu Shepard zmusił się do uwolnienia Ash z jego ramion, ona zrobiła to samo.
Wzięła głęboki wdech " Nie zmuszaj mnie, żebym miała lecieć po Ciebie " Powiedziała z lekkim uśmiechem.
" Nie będę " Odparł spokojnie. Odwróciła się od niego, zrobiła kilka kroków i zatrzymała się w drzwiach.
" Shepard, chcę powiedzieć, że... Wiesz co? Nie powiem Ci. Jeśli chcesz to usłyszeć, musisz do mnie wrócić " Wypowiedziała te same słowa
sprzed dwóch lat, gdy od Ilos dzieliło ich zaledwie kilka minut. Uśmiechnęła się smutno do niego i ruszyła do windy.
Obserwował ją, aż w końcu drzwi się zamknęły.
Shepard odetchnął z lekkim uśmiechem po jej słowach, wziął sprzęt i ruszył na mostek.
Czas zacząć przygotowania... Czas uratować porwaną załogę.



Mam nadzieję, że się podobało :)

Modifié par Ashii6, 02 novembre 2010 - 08:13 .


#2
rinoe

rinoe
  • Members
  • 1 650 messages
Bardzo fajne:)



Kto jeszcze pisze i chialby sie podzielic?



Pracuje nad tym, zeby znalezc na to miejsce w sieci :)

#3
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Dzięki. Starałam się jak mogłam ^^. Jak ktoś z Was pisze to niech się podzieli. Nie wstydźcie się! :wizard:

#4
SergiusH

SergiusH
  • Members
  • 533 messages
Przyjemnie się czyta.Szczególnie w piątym akapicie,od 72 linijki do 84 linijki.

Oby więcej takich opowiadań :)

#5
Jordanion

Jordanion
  • Members
  • 129 messages
Masz talent stwórz coś jeszcze :) Mam nadzieje że w ME3 bioware zrobi mały suprajs i będzie małe zejście sie ash i sheparda, bo miranda to taka galerianka, więcej plastiku niż ciała ;)
Cuż do dzieła ashii i może jakaś kontynuacja co będzie sie działo po zakończeniu gł. wątku ME2 ? :)
Btw. Ile masz lat bo wg. X.fire 17 :P?

Modifié par Jordanion, 17 mai 2010 - 04:25 .


#6
SergiusH

SergiusH
  • Members
  • 533 messages
Ile ci zeszło pisanie tego?

#7
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Dziękuję :) Ogólnie to mam nadzieję, że Ashley wróci do ME3 jako LI i członek załogi. A co do innych historii to możecie być pewni, że coś jeszcze napiszę. Jak na razie chodzi mi po głowie napisanie własnej sceny z Horyzontu i tego co się działo po misji samobójczej. Aczkolwiek na jedno i drugie potrzebuje czasu, bo nie łatwo mi coś takiego pisać. Ale jak najszybciej postaram się do tego zabrać, ukończyć to i zamieścić :)

@Jordanion - zgadza się :P 17.

Modifié par Ashii6, 17 mai 2010 - 04:27 .


#8
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages

SergiusH wrote...

Ile ci zeszło pisanie tego?

Łatwe napisanie tego nie było. Po prostu usiadłam przed kompem i zaczęłam pisać. Tak przez kilka godzin. 5-6h z przerwami. A potem przez 2 dni czytałam to w kółko i poprawiałam błędy i niektóre scenki, aby lepiej wyglądały.

#9
SergiusH

SergiusH
  • Members
  • 533 messages
Jeszcze jedno pytanie.Wzorowałaś się na Shepie idealisty czy renegata?

#10
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages

SergiusH wrote...

Jeszcze jedno pytanie.Wzorowałaś się na Shepie idealisty czy renegata?

Hyhy, wzrorowałam się na moim stworzonym Shepie. A jest neutralny z przychylnością na Idealiste.

#11
Jordanion

Jordanion
  • Members
  • 129 messages
A to spoko B)Noo..  249 godzin przegranych w ME2... To prawie uzależnienie :D

#12
SergiusH

SergiusH
  • Members
  • 533 messages
ILE? ja spędziłem w sumie z 100h, a przeszłem grę 4 razy

Modifié par SergiusH, 17 mai 2010 - 04:41 .


#13
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages

Jordanion wrote...

A to spoko B)Noo..  249 godzin przegranych w ME2... To prawie uzależnienie :D

Oj, tych godzin było więcej. Xfire zainstalowałam dopiero jak przechodziłam grę trzeci raz... :)
Dolicz sobie jakieś 90 godzin, albo więcej. W Mass Effect 1 to będzie gdzieś ponad 300 godzin... :lol:

Modifié par Ashii6, 17 mai 2010 - 04:44 .


#14
rinoe

rinoe
  • Members
  • 1 650 messages
wow, troche tego jest:)

ja nie jestem w stanie policzyc. No bardziej mi sie nie che. Troche:)

I przychylam sie do przedmowcow :)

Czekam na dalszy ciag :)

#15
Jordanion

Jordanion
  • Members
  • 129 messages

Ashii6 wrote...
Oj, tych godzin było więcej. Xfire zainstalowałam dopiero jak przechodziłam grę trzeci raz... :)
Dolicz sobie jakieś 90 godzin, albo więcej. W Mass Effect 1 to będzie gdzieś ponad 300 godzin... :lol:

Kurna to ja na X-fire mam tylko 2 godziny bo grałem na wyłączonym no a ogólnie to dorobek 6 w pełni skończonych gier. Tylko musze kupić te punkciory bo korci mnie ta kasumi i teraz to co wyjdzie w czerwcu bodajże :happy:
Dobra dośc fluffu bo zaraz wszyscy będą w twoim temacie pisać ile raz przeszli gre :P
P.S. Moge dostąpić tego zaszczytu i wysłać Ci zapro na X-fire ?B)

#16
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Pewnie. Nie krępuj się ;P

#17
dmblackone

dmblackone
  • Members
  • 29 messages
Taaa teraz wiemy kto powinien być odpowiedzialny za romanse w ME, świetny tekst naprawde

#18
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Gdyby BioWare nie się nie bało kolejnej afery typu " SexBox " to romanse w ME wyglądałyby całkiem inaczej. A co do opowiadania to dzięki ;)

#19
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
To wiadomość dla osób, którym się spodobało moje opowiadanie i czekają na kolejne.





Kilka dni temu zaczęłam pisać nowe. Pisałam kilka postów wyżej, że zastanawiam się nad scenką horyzontu i spotkaniem po misji samobójczej. Zdecydowałam się na Horyzont, dlatego, że już od kilku tygodni krążył mi własny scenariusz. Sporo mi się udało już tego napisać, ale jeszcze sporo zostało do napisania. I tak to na razie surowe opowiadanie i najpewniej będę je jeszcze poprawiała, gdy skończę. Nie musicie się bać, że to tylko romansidło. Znajdzie się tam sporo akcji. Jeśli dalej będę pisała w takim tempie, to być może będę w stanie już w przyszłym tygodniu tutaj zamieścić. Nie myślcie sobie, że to będzie długie opowiadanie bo zazwyczaj dłużej je poprawiam niż pisze :P

Także bądźcie cierpliwi ;)

#20
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Z góry przepraszam za trzeci post pod rząd, ale inaczej się nie da ^^.
Skończyłam opowiadanie. Piszę od razu, że to moja wizja misji na Horyzoncie, więc musicie przymknąć oko na zachowanie niektórych postaci ;)
Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Reunion

Shepard siedzi w swoim pokoju przeglądając dane na temat osób, które ma zebrać.
- Zabójca... Egzekutorka... Złodziejka... Najemnik... Wspaniale... Brakuje mi tu jeszcze batariańskich terrorystów. - mówił do siebie ze zrezygnowaniem.
Nagle przez interkom odzywa się Joker.
- Shepard, nigdy nie zgadniesz kto chce z Tobą rozmawiać. Illusive Man. Niespodzianka, prawda?
Shepard mruknął pod nosem - Czego on znowu chce... - Po czym już głośniej, aby Joker go usłyszał.
- Już idę, bo jeszcze z nerwów wypali kilka paczek papierosów.
- A tak na marginesie, to wolałbym aby na Normandii nie było batarianów. Nigdy nie wiadomo co im do łbów strzeli. - dodał Joker, a Shepard wstał z kanapy - Ja też. Już jedna grupa terrorystów tutaj wystarczy. - i skierował się do wyjścia. Wcisnął guzik konsoli i wszedł do windy.
Zjechał piętro niżej, zrobił krok do przodu i usłyszał głos Kelly.
- Komandorze, Illusive Man... - Nie dokończyła, bo przerwał jej Shepard.
- Tak, wiem. Dziękuję, Kelly. - Powiedział te słowa z lekkim uśmiechem i skierował się na prawo decydując się pójść przez laboratorium.
Minął Mordina, który był czymś wyraźnie zajęty, a następnie ruszył do sali odpraw. Wszedł do projektora,
a po chwili ukazał mu się obraz Illusive Man'a, który siedział jak zwykle w swoim fotelu. Po krótkiej chwili odezwał się do Sheparda.
- Shepard, mam wieści, które powinny Cię zainteresować. Jedna z naszych koloni w Systemach Terminusa umilkła. -
W czasie, gdy mówił pokazywał się hologram planety na której była kolonia. -
- Jeśli atak jeszcze nie nastąpił, to wkrótce nastąpi. - Wypowiadał te słowa nadzwyczaj spokojnie.
- Czy Mordin opracował już środek przeciw rojom? - Zapytał, trzymając między palcami papierosa.
Shepard lekko sapnął i odpowiedział - Jeszcze nie. - Po chwili znów odezwał się Illusive Man.
- W takim razie mam nadzieję, że umie pracować pod presją. Mam jeszcze jedną informację... -
Po tych słowach popatrzył Shepardowi prosto w oczy. - Były członek Twojej załogi Ashley Williams stacjonuje tam.
Sheparda po tych słowach zamurowało. Nagle przypomniał sobie słowa Andersona. " Williams jest na misji.
To tajne. Nie mogę Ci nic więcej powiedzieć. Przykro mi. " na pewno chodziło mu o tę misję. Ale zastanawiało go jedno.
Dlaczego to tajne? Co ona takiego tam robi, że Anderson nie chciał mu tego powiedzieć. Shepard zacisnął lekko pięści i odpowiedział.
- Z tego co wiem, to Ash wciąż służy w wojskach Przymierza. Ale Kolekcjonerzy atakują kolonię z byłym członkiem mojej załogi?
Cóż za zbieg okoliczności - Illusive Man pokręcił delikatnie głową na boki i zaczął mówić.
- Nie powinno Cię dziwić, że Kolekcjonerzy się Tobą interesują. - Wstał z krzesła i zrobił kilka kroków w stronę Sheparda.
- Zwłaszcza, jeśli pracują dla Żniwiarzy. Być może poprzez nią chcą dostać się do Ciebie. - Wypowiadając te słowa zmrużył oczy.
Shepard zacisnął mocniej pięści i starając się zachować spokój zaczął mówić.
- Musimy wysłać wiadomość do Przymierza. Jeśli masz racje, to ich pomoc może mi się przydać właśnie teraz.
- Nie. Musisz sobie poradzić sam. Nie chcę, aby Przymierza się wtrącało. Wiem, że dasz sobie rade.
Gdy już skończysz wyślę im wiadomość osobiście. - Odwrócił się tyłem do Sheparda i zrobił kilka kroków przed siebie i znów zaczął mówić.
- Musisz się pospieszyć, Shepard. Nie mieliśmy dotąd takiej szansy. - Shepard westchnął lekko.
- Prześlij mi współrzędne. Nie mamy dużo czasu. - Shepard był już wyraźnie zniecierpliwiony.
- Powodzenia. - Po tych słowach hologram Illusive Man'a się wyłączył.
- Joker, kurs na Horyzont. Ja tymczasem muszę się zobaczyć z Mordinem. - Po czym ruszył w stronę laboratorium.
- Tak jest, Komandorze. - Odpowiedział Joker. Po chwili Shepard wszedł do laboratorium Mordina.
- Powiedz mi, że coś masz... - Z nadzieją w głosie. Mordin uśmiechnął się szeroko.
- Tak. Pokażę Ci. - Mordin trzymał w ręce małe urządzenie i skierował się z nim do stołu. Włączył hologram pancerza Sheparda
i zaczął coś na nim pokazywać.
- Umieścimy to w waszych pancerzach i roje powinny Was ignorować. - Dodał Mordin, który był wyraźnie zadowolony ze swojego dzieła.
- Dobra robota. - Shepard wstukał kombinacje przycisków na swoim Omni-Kluczu i zaczął do niego mówić.
- Garrus, Grunt bierzcie sprzęt i przyjdźcie z nim do laboratorium. Czeka nas trochę akcji. - Gdy skończył mówić,
nacisnął ponownie jeden klawisz na Omni-Kluczu. Shepard ruszył szybkim krokiem do Jokera.
Po drodze minął Kelly, która była zajęta czymś przy komputerze. Stanął za fotelem Jokera krzyżując ręce.
- Kiedy tam będziemy? - Zapytał. Joker odwrócił się do niego na fotelu.
- Za kilka minut będziemy na orbicie planety. Skąd ten pośpiech? Ktoś szykuje galaktycznego grilla? - Zapytał Joker poprawiając swoja czapke z daszkiem, która osunęła mu się na czoło. Shepard popatrzył na niego i pacnął go w łeb.
- Naprawdę, bardzo zabawne. W każdej chwili mogą się tam pojawić Kolekcjonerzy. Stąd ten pośpiech.
- Ałł, nie tak mocno, jak mnie połamiesz to kto będzie pilotować Normandię? No chyba nie EDI? - Popatrzył kątem oka na hologram AI.
- To nie byłoby moją intencją, Panie Moreau. - Odparła EDI.
- Stacjonuje tam Ashley... - Wtrącił cicho Shepard ze zdenerwowanym wyrazem twarzy.
- W porządku. 5 minut do celu. Powodzenia Komandorze. - Powiedział Joker, który odwrócił się spowrotem do pulpitu, a jego dłonie zaczęły śmigać po holograficznych sterach Normandii.
Shepard ruszył szybko do swojej kajuty, idąc przez pokój popatrzył na zdjęcie Ashley, które stało na biurku, w pośpiechu otworzył szafke i nałożył na siebie czarny pancerz N7.
Po czym skierował się spowrotem do windy i zjechał na najniższy poziom Normandii. Ruszył w stronę promu,
gdzie czekali już na niego Garrus i Grunt. Cała trójka weszła do promu, a po chwili Normandia obnizyła pułap i prom odleciał.
- W tej kolonii w każdej chwili mogą się pojawić Kolekcjonerzy. Być może już tam są. Nie możemy im pozwolić porwać kolejnych ludzi. -
Shepard mówił to sprawdzając swój karabin.
- HA! - Ryknął Grunt. Shepard i Garrus popatrzyli na niego.
- To będzie świetna walka. Nie mogę się już doczekać! Zobaczymy czy te robale są twardsze ode mnie! - Powiedział wyraźnie uradowany, klepiąc swoją strzelbę.
Garrus tylko wzruszył ramionami zrezygnowany i zaczął mówić.
- Nie wiemy z czym przyjdzie się nam mierzyć na powierzchi. Lepiej spodziewać wszystkiego, zwłaszcza, że nie wiemy do czego zdolne są te karaluchy.
W końcu prom wylądował. Wyszli z niego i zaczęli się rozglądać. Kolonia wyglądała jak każda inna. Spokojna, dobrze prowadzona.
Niczym się nie wyróżniała, poza tym, że interesowali się nią Kolekcjonerzy.
Shepard przyłożył dwa palce do słuchawki w uchu i zaczął mówić przez radio.
- Mordin, jesteś absolutnie pewny, że roje nas nie zaatakują?
- Pewność jest niemożliwa. Dzięki temu urządzeniu będziecie niewidoczni dla nich. Teoretycznie... - Odpowiedział.
- Teoretycznie? Lepiej, żeby to działało. - Mruknął Grunt.
- Najnowsza technologia! Wykorzystanie tego może wpłynąć... - Shepard zmienił kanał, żeby nie słuchać naukowego bełkotu.
- Um... Shepard... - Odezwał się Garrus, a Shepard odwrócił się do niego.
- Wygląda na to, że nie jesteśmy tu pierwsi. - Garrus wskazał ogromnych rozmiarów statek, który wyglądał jak zawieszony w atmosferze gigantyczny ul.
- Świetnie! Będą żałować, że tu przylecieli! - Mówiąc to, Grunt przeładował strzelbę.
Ruszyli powoli rozglądając się uważnie po terenie. Nie minęło kilka minut i trafili na pierwszą grupkę Kolekcjonerów, która
zabierała sparaliżowanych ludzi. Shepard ruszył naprzód i biegnąc krzyknął do Garrusa i Grunta
- Uważajcie na ludzi! - Cała trójka znalazła osłony i zaczęła się ostra wymiana ognia między zespołem Sheparda, a Kolekcjonerami.
Shepard starał się eliminować ich jak najszybciej, aby zapobiec porwaniom. Wystarczyło kilka kul, aby jeden z Kolekcjonerów padł. Najwyraźniej nie spodziewali się, że ktokolwiek ich zaatakuje. Grunt zaczął szarżować na najbliższych wrogów,
Kolekcjonerzy zdąrzyli oddać zaledwie kilka strzałów w Grunta, zanim przybił ich do ziemi i rozstrzelał. Nagle dwoje z nich zaczęło uciekać z mężczyzną. Shepard widząc to krzyknął do Garrusa
- Garrus! Zdejmij ich zanim go zabiorą! - Garrus szybko chwycił karabin snajperski i zaczął celować. Nie chciał oddać strzału na ślepo,
bo mógł przez przypadek zabić człowieka. Grunt pozbywał się już ostatnich Kolekcjonerów z grupy.
- Pospiesz się! - dodał Shepard widząc jak się oddalają.
- Już prawie. - odpowiedział spokojnie Garrus i po chwili usłyszeli huk wystrzału. Precyzyjny strzał Garrusa przebił
głowe jednego z uciekających Kolekcjonerów, a drugi najwidoczniej nie dał sobie rady ze sparaliżowanym mężczyzną i uciekł.
Grunt już ruszał w jego stronę, ale nagle odezwał się Shepard
- Zostaw go, niech ucieka.
- Eh - westchnął Grunt. - Jak ucieka to niech lepiej sprowadzi posiłki! - dodał po chwili.
- Gdyby jakieś miały się pojawić, to pojawiłyby się już w czasie walki, aby zabrać tych ludzi. Najważniejsze, że kilkoro z nich udało nam się ocalić.
W każdym razie... Dobry strzał, Garrus.
- Jasne, Shepard. Co Ty byś zrobił beze mnie.
Shepard uśmiechnął się tylko lekko i podszedł do sparaliżowanych ludzi, aby sprawdzić w jakim są stanie.
- Są świadomi... Nie mogą się ruszać, ale widzą wszystko co się dzieje...
Grunt nie wydawał się zbyt zainteresowany tym wszystkim. Wypatrywał tylko czy w pobliżu nie ma więcej przeciwników.
Garrus pokręcił głową.
- Widzą jak Kolekcjonerzy porywają ich rodziny, przyjaciół, ale nie mogą nic zrobić... - dodał pod nosem.
- Teraz im nie pomożemy... Powinniśmy ruszać dalej. - Shepard przeładował karabin i ruszył powoli, a za nim Grunt i Garrus.
Mijali puste budynki, puste uliczki w których nikogo nie było. Po jakimś czasie odezwał się Garrus
- Dziwne... Zbyt wiele pustych domów. Pojawiliśmy się tutaj za późno?
- Nie ufam Illusive Man'owi na tyle, żeby stwierdzić czy podał wiadomość bezpośrednio przed rozpoczęciem ataku. A nawet jeśli, to dolicz czas jaki nam zajął lot do przekaźnika masy... Atak na pewno trwa już jakiś czas.. - Zmarszczył czoło i kontynuował. - Lepiej się pospieszmy, nie wiadomo ile czasu nam zostało.
- Masz racje. Nie spotkaliśmy ich wcześniej, więc nie wiemy ile trwają ich " zbiory " - Odpowiedział.
Shepard robił się coraz bardziej niespokojny. Zaczął się zastanawiać czy Kolekcjonerzy mają Ashley. Przez głowe przelatywały mu obrazy
sparaliżowanej Ash, która jest porywana przez nich. Wiedział, że jego obowiązkiem jest uratowanie jak największej liczby osób,
a nie tylko Ashley, lecz nie ukrywał tego, że ona jest dla niego ważna. Po tych myślach przyspieszył kroku, a po chwili cała trójka
usłyszała jakby wycie potępionych. Shepard gwałtownie się zatrzymał i uniósł w górę zamkniętą pięść, dając tym samym znak, aby reszta się zatrzymała. Nagle zza roku wybiegł zombie i rzucił się w stronę Sheparda. Grunt zareagował błyskawicznie i zastrzelił zombie zanim dobiegł do Shaprda.
Wycie stawało się coraz głośniejsze.
- Zombie... Ruchy! Nie dajcie im podejść do siebie! - Pobiegli przed siebie przygotowani na atak ze strony wroga. Coś zaczęło do nich strzelać.
Trafili na uzbrojoną grupkę Kolekcjonerów, najwyraźniej strażników. Zanim zdąrzyli się ukryć, każdy z nich został kilkukrotnie trafiony przez ostrzał, ale dzięki tarczom nie doznali żadnych obrażeń. Strzelali do przeciwników, lecz najwyraźniej pomimo braku pancerza chroniła ich jakaś bariera. I usłyszeli kolejne wycie. Grupka zombie wybiegła z budynku i skierowała się w stronę Sheparda i jego towarzyszy.
- Ja się nimi zajmę! - Ryknął Grunt i nie przejmując się wrogim ostrzałem zaczął szarżować na zombie. Dosłownie wgniótł je w ściane. Jednak to nie załatwiło sprawy, ponieważ pojawiały się następne.
- Garrus, osłaniaj go! - Dodał Shepard i ruszył ostrożnie przed siebie, aby mieć lepszą pozycję na kilkoro Kolekcjonerów.
Krótkimi, precyzyjnymi seriami strzałów zabijał kolejnego i kolejnego. Gdy wydawało się, że poradzili sobie z kolejną grupką przyleciała następna.
Grunt wycofał się bliżej Sheparda, aby ostrzeliwać przeciwników ze strzelby. Garrus doczepił swój karabin do pancerza i chwycił snajperkę.
- Przejmuję kontrolę. - usłyszała cała trójka i zobaczyli, że jeden z Kolekcjonerów zaczął się unosić i jego zewnętrzna powłoka zaczęła pękać, a przez otwory w ciele przebijał się pomarańczowy blask przypominający żywą lawę.
- Co to do cholery... - Powiedział Shepard do siebie widząc przemiane jednego z nich. Zaczął w niego strzelać, ale stał się wytrzymalszy od zwykłych Kolekcjonerów. Garrus zabijał jednego Kolekcjonera po drugim pojedynczymi strzałami z karabinu snajperskiego. Grunt osłaniał reszte przed kolejnymi grupkami zombie. Dziwny Kolekcjoner popatrzył świecącymi ślepiami na Sheparda tworząc kulę energii w dłoni. - Jeśli muszę Cię rozerwać na strzępy, Shepard, zrobię to. - gdy to powiedział rzucił kulą w stronę Sheparda, ta trafiła go w pierś obezwładniając bólem i powalając na ziemie.
- Ból, wiem, że go czujesz. Jestem Zwiastunem, Zwiastunem Waszej doskonałości. - W tym momencie Kolekcjoner spojrzał w bok i zamienił się w kupkę popiołów pod ostrzałem Garrusa i Grunta.
- Shepard! - Wrzasnął Garrus widząc leżącego Sheparda, który najwyraźniej miał trudności z podniesieniem się z ziemi. Grunt rozejrzał się za kolejnym wrogami, ale zombie już nie było, a Kolekcjonerzy leżeli martwi na ziemi.
Towarzysze podbiegli szybko do Sheparda.
- Nieźle oberwałeś Shepard. Jak się trzymasz? - Zapytał Grunt.
Shepard starał się złapać oddech
- Nic Ci nie jest? - zapytał z kolei Garrus.
- Nie... Dobrze, że wzmocniliśmy tarcze... Mało brakło.. - Odpowiedział Shepard podnosząc się z ziemi z grymasem na twarzy.
- A już myślałem, że każdy Kolekcjoner jest miękki. Tamtem był twardszy.. Stanowi większe wyzwanie. - Mówił zadowolony Grunt rozglądając się po okolicy.
- Jednym machnięciem ręki jest w stanie Cię zabić. Takie wyzwanie Ci wystarczy? - Burknął Garrus.
Grunt machnął ręką. - Jak potrafisz walczyć to nie będziesz łatwym celem. - Garrus już chciał odpowiedzieć, ale wtrącił się Shepard
- Przestańcie. Nie czas na bezsensowane spory... - Garrus przytaknął na te słowa.
Shepard krążył między stosami ciał zombie i Kolekcjonerów. Nachylił się nad truchłem jednego z zombie i zaczął mu się przyglądać.
- Przypominają te z Eden Prime, ale...
- Gethy miały tę technologię od Sovereigna. - przerwał mu Garrus.
- Czyli ten wasz Illusive Man miał racje. Kolekcjonerzy najwyraźniej współpracują ze Żniwiarzami. - Powiedział Grunt upewniając się, że jakiś zombie się nie podniesie.
- Chwila... Nie widzę tu Smoczych Zębów... Z resztą te zombie są inne niż te z Eden Prime. Są bardziej rozwinięte.
- Myślisz, że Kolekcjonerzy trzymają je na statkach? - Zapytał Garrus oglądając z Shepardem ciało.
- Nie mam pojęcia. Nie można tego wykluczyć. Zwłaszcza, że nie ma tu kolców na które nabijali ciała. - Odparł spokojnie Shepard mrużąc oczy. -
- Musimy się dostać do drugiej części kolonii. - stwierdził rozglądając się.
- Może któryś budynek ma przejście. - Powiedział Grunt. Shepard uruchomił swój Omni-klucz i zaczął oglądać plany kolonii. Po chwili zaczął mówić -
- Tędy powinniśmy przejść. - Wskazał budynek, który był kilka metrów przed nimi. - To jak na razie najszybsza droga. - Dodał wyłączając Omni-klucz.
- Chole... Komand....? Mamy problem z łą....ścią... EDI zr... - Odezwał się Joker przez radio.
- Roje musiały zablokować łączność. - Westchnął Garrus sprawdzając swoje radio.
- Jesteśmy zdani na siebie. Ruszajmy. - Odparł Shepard i ruszył w stronę budynku.
Mimo, że budynek nie był daleko, to cała trójka ostrożnie stąpała. Dotarli do drzwi. Shepard nacisnął guzik konsoli, aby się otworzyły, ale nic się nie stało.
- Ktoś musiał je zamknąć od środka i zablokować. Hm..- Garrus zaczął oglądać konsole i coś przy niej majstrować.
- Dasz radę je otworzyć? - Zapytał Shepard obserwując Garrusa.
Garrus przytaknął naciskając kombinacje przycisków przy pomocy Omni-klucza. Minęło kilka chwil, a drzwi się otworzyły, a przed nimi stał zaskoczony mężczyzna. Był ubrany w strój roboczy. - Co Wy tu robicie? Sprowadzicie te... stwory tutaj! - Krzyknął wyraźnie przestraszony. Shepard westchnął poirytowany. - Powinieneś się cieszyć, że nie siedzisz teraz w ładowni Kolekcjonerów.
- Ko...Kolekcjonerzy? Więc oni istnieją? - Mężczyzna przełknął ślinę i ciągnął dalej. - Myślałem, że to propaganda mająca na celu zatrzymanie nas w przestrzeni Przymierza. Nie... Nie! Porwali większość kolonii! Musisz ich powstrzymać! - Mężczyzna zaczął najwyraźniej panikować.
- Uspokój się! Lepiej mi powiedz jak się nazywasz. - Powiedział mocniejszym tonem Shepard.
- Nazywam się Delan, jestem tutejszym mechanikiem. Gdy straciliśmy wszelki kontakt przyszedłem tutaj sprawdzić co się dzieje i nagle usłyszałem krzyki... wrzaski... Wyjrzałem na zewnątrz i zobaczyłem jakieś owady, które żądliły ludzi, a potem pojawili się Kolekcjonerzy, którzy zabierali sparaliżowanych... Zamknąłem się tutaj bojąc się wyjść... Cholera! To wszystko wina Przymierza! Przysłali tu tę Williams z wieżami obronnymi i...
- Powoli... - Przerwał mu Shepard. Garrus i Grunt tylko słuchali. - Co tu robiła Ashley Williams? - zapytał.
- Rzekomo miała nam pomóc w uzbrojeniu wież obronnych, ale to pewnie tylko przykrywka. Pewnie nas szpiegowała, czy coś w tym rodzaju - odparł Delan.
- Powiedz mi więcej o tych wieżach obronnych. -
Delan prychnął i zaczął mówić. - Prezent od Przymierza. Wieże GARDIAN o dużej sile rażenia. Podobno miały trzymać wrogie statki z dala od kolonii. Ale to i tak na nic. Nie mogliśmy uruchomić systemu celowania... Dali nam ogromne wieże, które są bezużyteczne! Durne sukinsyny. - Skarżył się.
Shepard westchnął bardzo ciężko. - Dlaczego uważasz, że to wina Przymierza?
- Jesteśmy małą kolonią, nikt na nas nie zwracał uwagi dopóki nie dostaliśmy tych cholernych wież. Tym hojnym prezentem ściągneliśmy na siebie uwage. Specjalnie opuściłem przestrzeń Cytadeli, aby być jak najdalej od Przymierza! Nic...
- Kolekcjonerzy atakują losowe kolonie. - Przerwał mu kolejny raz Shepard. - Przymierze chciało Wam tylko pomóc, więc przestań wreszcie lamentować. - Dokończył zdenerwowanym tonem.
- Nie potrzebuję ich pomocy! Za dużo to nas kosztuje. - Burknął.
Shepard pokręcił głową zrezygnowany.
- Powiedz nam gdzie są te wieże. Uruchomimy je i pozbędziemy się Kolekcjonerów. - Odezwał się Garrus widząc, że Shepard nie ma już siły na prowadzenie dalszej rozmowy.
- Najpierw musicie uruchomić system celowania. - Odpowiedział spokojniej Delan.
- Po prostu... powiedz nam gdzie one są. - Wtrącił się również Grunt, który też miał dość paplaniny mechanika.
Delan wskazał drzwi po swojej lewej stronie i zaczął mówić. - Droga do nadajnika jest po drugiej stronie kolonii. Raczej jej nie przegapicie.
- Zajmiemy się tymi wieżami, a Ty w tym czasie poczekaj tutaj. - Powiedział Shepard ruszając w stronę drzwi.
- Pomyślałem o tym samym, ale jak wyjdziecie to zamykam drzwi. Wolę nie ryzykować. - Dodał, zanim Shepard i jego towarzysze opuścili budynek.
Cała trójka wyszła z budynku i ruszyła ściężką do nadajnika, ale czekali już na nich Kolekcjonerzy, kilka zombie, ale jedno wyglądało inaczej niż pozostali. Główne części ciała były ze sobą połączone za pomocą przewodów. Jedno z ramion zostało zastąpione konstrukcją umożliwiającą zamontowanie dużego karabinu, a plecy i głowę podtrzymywał mięsisty wór. I ponownie usłyszeli wycie.
- Są moi! - Ryknął Grunt szarżując na zombie, które biegły w ich stronę. Shepard z Garrusem znaleźli szybko osłony, a dziwny zombie skierował się w stronę Grunta, który był zajęty pozbywaniem się innych przeciwników. Shepard to zauważył i krzyknął do niego
- Grunt! Za Tobą! - W stronę Grunta sunęła fala uderzeniowa o błękitnym odcieniu. Nie zdąrzył się odsunąć i został trafiony, ale to go nie zatrzymało na długo. Gdy leciała już kolejna wskoczył za płot masywnej budowy i to zatrzymało atak. Garrus celował już w głowę zombie i strzelił. Ale to na nic. Strzał wcale nie był śmiertelny, co najwyżej trochę go oszołomił.
- Grunt, pomóż Garrusowi! - Shepard krzyknął strzelając do Kolekcjonerów. - Przejmuję kontrolę - Jeden z Kolekcjonerów zaczął się unosić jak we wcześniejszej walce. - Skupić się na Shepardzie. - Powiedział Zwiastun już po skończonej transformacji i każdy Kolekcjoner zaczął strzelać do Sheparda. Garrus i Grunt cały czas walczyli z pomiotem. Przeciwnicy zaczęli otaczać Sheparda bez możliwości ucieczki. Najszybciej jak mógł doczepił swój karabin do pancerza i chwycił strzelbę. Zaczął biec w stronę jednego z Kolekcjonerów i powalił go na ziemie ciosem z kolby, a potem oddał strzał w głowę. W ręce Zwiastuna zaczęła się tworzyć kula energetyczna. Shepard biegł w stronę najbliższego budynku będąc cały czas pod silnym ostrzałem, a jego tarcze były prawie na wyczerpaniu. Nagle kula zaczęła lecieć w jego stronę, ale w ostatniej chwili zdąrzył uskoczyć. W końcu po instensywnym ataku ze strony Garrusa i Grunta pomiot padł martwy. - Uciekaj póki możesz, Shepard - odezwał się Zwiastun. - Shepard ponownie chwycił karabin i wyszedł do okna strzelając do Kolekcjonerów. - Zajmijcie się Zwiastunem! - Krzyknął widząc, że jego towarzysze biegną mu na pomoc. Shepard starał się eliminować resztę przeciwników. - Zniszczenie tego ciała nic Ci nie da. Nie jesteś w stanie nas zatrzymać. - Powiedział Zwiastun zanim ciało nad którym przejął kontrolę padło martwe pod intensywnym atakiem. Reszta wrogów również nie żyła. Shepard wyszedł z budynku i dołączył do towarzyszy.
- Wygląda na to, że ten cały Zwiastun za Tobą nie przepada, Shepard. - Zaczął mówić Garrus. - I potrafi się pojawiać w ciągu kilku chwil.
Shepard pokręcił głową na boki i otarł pot z czoła. Cała trójka była już najwyraźniej zmęczona ciągłą walką.
- Patrzcie tam, to chyba ten nadajnik. - Powiedział Grunt pokazując reszcie urządzenie, które było niedaleko nich.
- Jesteśmy prawie u celu. Jeszcze trochę i pozbędziemy się tych robali z kolonii. - Odparł Shepard ruszając w stronę nadajnika.
- Ostrożnie Shepard, to może być pułapka. Wątpie, aby pozostawili nadajnik bez strażników. - Dodał szybko Garrus.
- Heh, nie widzę tu sparaliżowanych ludzi. - Stwierdził Grunt rozglądając się po okolicy.
- Kolekcjonerzy mogli prawie skończyć. Musimy się pospieszyć. - Mówiąc to Shepard przeładowywał karabin.
Ruszyli w stronę nadajnika przygotowani na ewentualną walkę. Byli już prawie u celu i nagle w ich kierunku zaczęły sunąć dwie fale uderzeniowe.
Uskoczyli chowając się za skrzyniami. Po chwili z ukrycia wyszły dwa pomioty i zaczęły pojawiać się zombie.
- Grunt, zajmij się nimi! - Krzyknął Shepard strzelając w pomiota, który się do niego zbliżał. Grunt zaczął biec w stronę zombie, aby odciągnąć je od Sheparda i Garrusa. Zabijał je najszybciej jak mógł, aby pomóc reszcie z pomiotami. Garrus ostrzeliwał jednego z nich z karabinu snajperskiego, a po chwili odwrócił się i oddał strzał tuż obok głowy Sheparda.
Shepard widząc to odwrócił się gwałtownie i zobaczył truchło zombie, które leżało pod jego nogami.
- Cholerstwa.. - Wymamrtował pod nosem. I nagle fala uderzeniowa trafiła Garrusa, a ten padł oszołomiony na ziemie.
- Garrus! - Wrzasnął Shepard widząc jak Garrus dostał. Leżał na widoku, podatny na atak ze strony wroga. Shepard pędząc w stronę oszołomionego Garrusa usłyszał Grunta - Osłaniam Cię, Shepard! - Ryknął Grunt strzelając. Shepard złapał Garrusa i przesunął go za skrzynie, a sam wybiegł na widok, aby zwrócić na siebie uwagę pomiotów. W końcu jeden z nich padł pod ostrzałem Grunta. Shepard schował się za skrzynią, która była najbliżej drugiego z nich i zaczął strzelać długimi seriami z karabinu. Po kilku chwilach padł również pomiot. Shepard z Gruntem ruszyli do Garrusa. Shepard nachylił się nad nim - Garrus, jak się trzymasz? - Zapytał. - Uh... Nie powiem, żebym chciał dostać taką falą kolejny raz. - Odparł podnosząc się powoli z ziemi. - Czyli dasz radę walczyć? Świetnie, bo to na pewno nie koniec. - Dodał Grunt. Garrus popatrzył wymownie na Sheparda, ale ten tylko wzruszył ramionami, po czym ruszył w stronę nadajnika. Zaczął pracować przy konsoli, a po kilku minutach odezwał się przez radio. - Normandia, jak mnie słyszysz?
- Tutaj Joker, radio zaczęło działać.
- Dobrze. Czas pokazać Kolekcjonerom, że potrafimy się bronić. EDI, aktywuj wieże obronne i skonfiguruj system celowania. To powinno wystarczyć, aby statek odleciał. - Podniósł jeden kącik ust do góry, gdy mówił i popatrzył na statek Kolekcjonerów.
- Włączenie wież to nie problem, jednakże na skonfigurowanie celowania potrzebuję czasu. Musicie wytrzymać, Shepard. - Stwierdziła EDI.
Shepard przejechał dłonią po swoim mokrym od potu czole. - Masz jeszcze jakieś inne przydatne rady? - zapytał sarkastycznym tonem.
- Jedną. Radzę się przygotować, ponieważ nadlatują posiłki. - Odparła EDI.
- Przygotujcie się, bo zaraz może byc gorąco. - Powiedział Shepard do swoich towarzyszy. Wszyscy zajęli pozycje obronne i przygotowani czekali na Kolekcjonerów. Nie minęło kilka minut, gdy ze strony statku zaczęli lecieć wrogowie. Już podczas lotu Kolekcjonerzy byli pod ostrzałem ze strony drużyny Sheparda. Kilkoro padło zanim wylądowało, natomiast reszta, która przeżyła atak zajęła pozycje obronne. Zaczęła się intensywna wymiana ognia między dwiema stronami. Gdy Kolekcjonerów zaczęło ubywać usłyszeli znajomy głos - Przejmuję kontrolę - pojawił się Zwiastun.
- Kontynuować atak. - Powiedział tworząc już kulę energii. - To jest prawdziwa potęga. - zamachnął się i posłał kulę w stronę Sheparda.
Jednak Shepard uchylił się w ostatniej chwili, a kula uderzyła z ogromną siłą w skrzynie niszcząc je. - Mów tak dalej, a będę miał większą motywację, aby Cię zabić! - Wrzasnął Shepard do Zwiastuna. - Twój opór niczego nie zmieni. Jesteśmy Twoim przeznaczeniem. - Stwierdził Zwiastun.
- Aaaaarrrrgh! - Ryczał Grunt szarżując na odsłoniętych Kolekcjonerów. Shepard skupił swój atak na Zwiastunie, to samo zrobił Garrus.
Grunt przygwoździł wroga do ziemi i rozstrzelał. Podczas, gdy Shepard i jego towarzysze się bronili nadleciała kolejna grupa Kolekcjonerów.
- To się zaczyna robić męczące! - Krzyknął Shepard. - Skończyć z nimi. - odezwał się ponownie Zwiastun. Grunt podbiegł jak najbliżej niego i zaczął do niego strzelać. - Oddaję kontrolę nad tym ciałem. - powiedział Zwiastun, zanim ciało Kolekcjonera padło bez życia na ziemie.
- Pozbądźcie się ich zanim pojawi się Zwiastun! - Wrzasnął Shepard do towarzyszy.
- System celowania skonfigurowany w 50%. - Odezała się EDI przez radio, ale Shepard nawet nie zwrócił na to uwagi.
Po długiej walce pozbyli się wszystkich Kolekcjonerów. Shepard dyszał ze zmęczenia. - Jak się trzymacie? - Zapytał swoich towarzyszy.
- Jakoś, ale miło by było, gdyby ten statek wreszcie odleciał. - stwierdził Garrus.
- Jak sprowadzą posiłki to świetnie, wciąż mam siłę na walke - odparł porywczo Grunt.
Shepard zauważył, że jakiś obiekt leci w ich stronę. Miał na sobie ciężki pancerz, a z budowy było go porównać do latającego czołgu skrzyżowanego z ośmiornicą i ogromnym krabem. Zbliżał się coraz szybciej.
- Kryć się! - Shepard wydał rozkaz, a Prethorian wylądował z ogromną siłą na ziemi.
Shepard i jego towarzysze otworzyli ogień, jednak wróg nie pozostawał obojętny. Z jego oczu zaczęła płynąć wiązka laserowa, która błyskawicznie zaczęła przebijać tarczę Sheparda.
Shepard wycofał się i schował za skrzynią, aby zregenerować moc tarcz.
- Shepard, zwykła broń nie daje rady. Ledwo naruszyliśmy jego pancerz. - Odezwał się Garrus przez radio.
- Odwróćcie jego uwagę ode mnie. - Odpowiedział, ściągając granatnik z pancerza.
- To da się załatwić. - Odparł Grunt i wybiegł za skrzyń, a Prethorian złapał przynęte. Wiązka laserowa sunęła po ziemi goniąc Grunta.
Shepard wyszedł z ukrycia i zaczął strzelać z granatnika, a pociski zaczęły eksplodować na pancerzu wroga.
- Shepard, skończyłam konfigurowanie systemu celowania. Włączam wieże. - Dała znać EDI.
Po jej słowach wieże zaczęły strzelać do statku Kolekcjonerów. Prethorian ledwo się trzymał w całości przez ostrzał Sheparda, aż w końcu rozpadł się na części. W tym samym momencie statek włączył silniki i odleciał. Shepard zawiesił granatnik na pancerz.
- Dranie zabrali połowę kolonii... Mają to po co przylecieli. - Powiedział Garrus patrząc jak statek odlatuje. Nagle z budynku wybiegł Delan krzycząc
- Nie! Nie pozwól im uciec! Mają tam większość kolonii!
Shepard westchnął zmęczony. - Ten statek jest ogromny. Nawet jak ich zatrzymamy, to nie będzie możliwości, aby uratować tych ludzi. Zrobiłem co mogłem.
- To wiele Shepard. Nie porwali wszystkich. - Wtrącił Garrus.
- A walka była godna! - Dodał Grunt opierając strzelbę o ramię.
- Shepard...? Znam to nazwisko. Ah, tak, pamiętam Cię. Jesteś jakimś bohaterem Przymierza. - W tym momencie z jednego budynku wyszła Ashley i skierowała się do wszystkich mówiąc
- Komandor Shepard. Kapitan Normandii. Pierwsze Ludzkie Widmo. Zbawca Cytadeli. Stoi przed Tobą bóg, Delanie, który zmartwychwstał...
Shepard stał zamurowany patrząc na Ashley, której nic nie jest. Poczuł ogromną ulgę, ze Kolekcjonerzy jej nie zabrali.
- Jasne, tyle dobrych ludzi zostało porwanych, ale Wam nic się nie stało... Typowe. - Burknął Delan.
- Jak stąd nie pójdziesz to pożałujesz, że te robale nie zabrały Cię ze sobą! - Ryknął Grunt do Delana, który pokręcił głową i poszedł w swoją stronę.
Ashley skierowała się do Sheparda. Stanęła i zaczęła mu się przyglądać nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę on. Po krótkiej chwili Shepard ją objął, a Ash odwzajemniła uścisk.
- Myślałam, że nie żyjesz Shepard. Wszyscy tak myśleliśmy. - Wyszeptała przytulając go.
- Wiem, przepraszam... Tak się cieszę, że nic Ci nie jest. Bałem się, że Kolekcjonerzy Cię zabrali. - Odpowiedział jej, zmuszając się do uwolnienia Ash z objęć.
- Dlaczego się ze mną nie skontaktowałeś? Przez 2 lata myślałam, że nie żyjesz. Ta myśl rozrywała mnie na strzępy... Coś nas łączyło... Coś prawdziwego... Ja... Kochałam Cię... - Ashley mówiła to wszystko z trudem.
- Przepraszam Ash. Byłem w stanie śmierci klinicznej. 2 lata mnie ratowali. Po tym wszystkim chciałem się z Tobą skontaktować, ale Anderson nie chciał mi powiedzieć gdzie jesteś. - Mówił spokojnie wyjaśniając jej najlepiej jak może.
- Ratowali? Kto taki? - zapytała zdezorientowana. Shepard nie chciał jej tego powiedzieć, ale musiał. Był jej to winien po tym wszystkim.
Przejechał dłonią po włosach aż w końcu się zmusił, aby odpowiedzieć. - Cerberus... - Nie był z tego powodu zadowolony.
- Więc to prawda... Współpracujesz teraz z Cerberusem. - Popatrzyła krótko na Garrusa. - I Garrus także...
- To nie tak. Cerberus i ja chcemy tego samego. Ratować nasze kolonie, ale to nie znaczy, że z nimi współpracuje. Po prostu finansują moją misję. - Odpowiadał cały czas spokojnie. - Naprawdę tak sądzisz? A może Cerberus chce, abyś tak myślał? - Ashley zrobiła się nieco zdenerwowana na wieść o tym wszystkim. - Ash, dobrze wiesz, że nie zrobiłbym tego bez ważnego powodu. Nie pamiętasz już co się stało na Akuze? Co oni tam robili? Widziałaś sama co się stało tutaj. Kolekcjonerzy porywają ludzkie kolonie i pracują dla Żniwiarzy. - Wyjaśniał jej Shepard, ale on sam był poirytowany faktem, że jest zmuszony współpracować z grupą terrorystów.
- Widziałam jak wielu ludzi porwali... - Mówiąc to Ashley pokręciła głową. - A co jeśli to Cerberus współpracuje z Kolekcjonerami? - zapytała niedopuszczając do siebie myśli, że Shepard współpracuje z Cerberusem.
- Williams, to by nie miało sensu. Nie pozwalaj, aby historia przesłoniła Ci fakty. - Wtrącił się Garrus do rozmowy. Grunt nie interesował się zbytnio trwającą konwersacją. W między czasie zaczął się zajmować strzelbą.
- Ash, nie ufam im. I nigdy nie będę. Myślisz, że jestem zadowolony, że muszę z nimi ratować nasze kolonie? - Powiedział Shepard mając nadzieję, że Ashley to zrozumie.
- Więc odejdź od nich. Byłeś tyle lat w wojskach Przymierza, nie odwracaj się teraz od nich plecami.
Shepard westchnął. Zmęczenie dawało o sobie znać. - Chciałbym, ale Przymierze nic nie robi. Sam muszę to przyznać, ale Cerberus to jedyna grupa, która coś robi.
- Czujesz się ich dłużnikiem za to, że Cię uratowali! - Ashley powiedziała to ze złością.
- Nie myślisz tak, wiem to. Ashley, posłuchaj mnie. Jeśli czegoś nie zrobimy, to wkrótce każda kolonia w Systemach Terminusa zniknie tak jak Pochód Wolności. Muszę to zrobić dla ludzkości. - Shepard złapał ją za ręce i kontynuował. - Proszę Cię, zrozum to. Gdy będzie po wszystkim odejdę od nich. Przysięgam. - Powiedział te słowa patrząc jej w oczy. Ashley pokiwała głową.
- Będę bardziej spokojny jeśli będziesz bezpieczna w przestrzeni Cytadeli. - uśmiechnął się do niej ciepło. - Słyszałem też, że dostałaś awans. Gratuluję. - Ashley odwzajemniła uśmiech i znów przytuliła się do Sheparda. - Chciałabym Ci towarzyszyć, ale... - wyszeptała. - Wiem. Po prostu wróć na Cytadelę. Gdy powstrzymam Kolekcjonerów wrócę do Ciebie. - Gdy skończył mówić pocałował ją w czoło.
- Dobrze, ale... uważaj na siebie. Nie mogę Cię stracić drugi raz. - Patrzyła mu w oczy mówiąc to. Shepard pogładził jej włosy. - Nie martw się. - odpowiedział spokojnie. Ashley opornie puściła Sheparda - Do zobaczenia, Skipper. - uśmiechnęła się do niego i ruszyła w swoją stronę.
Shepard patrzył jak odchodzi. Uśmiechnął się lekko pod nosem na myśl, że jej nie stracił. W końcu włączył radio.
- Joker, przyslij po nas prom. Skończyliśmy tutaj.


PS: Za kilka poprawek dziękuję MorgothPalantir :)

Modifié par Ashii6, 25 mai 2010 - 02:54 .


#21
SergiusH

SergiusH
  • Members
  • 533 messages
Może być... Nie... Zaj*biste!!!

#22
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Heh, dzięki. Jak tak patrzę to wyszło o wiele dłuższe niż to poprzednie. Teraz przyda mi się mała przerwa od tych historyjek.

#23
Jordanion

Jordanion
  • Members
  • 129 messages
Pure Pro ^_^ Co przerwa ? "Nie ma takiego bicia" ! Jesteś w swoim żywiole jedziesz hihihi
B)" Chcemy więcej, CHCE -MY WIĘCEJ, CHCE-MY WIĘCEJ !!!" xD

Modifié par Jordanion, 25 mai 2010 - 09:21 .


#24
Ashii6

Ashii6
  • Members
  • 3 298 messages
Nie wydaje mi się :P Nie mam teraz już zupełnie pomysłów na inne historie ;)

#25
rinoe

rinoe
  • Members
  • 1 650 messages
Alez jak to?

Side quest?



Albo jeszcze lepiej cos po zakonczeniu... :) No dawaj....