Zum Inhalt wechseln

Foto

Definicja RPG – czyli niebanalne i inteligentne wywody o grach fabularnych nowej generacji.


  • Bitte melde dich an um zu Antworten
11 Antworten in diesem Thema

#1
Alexander1138

Alexander1138
  • Members
  • 665 Beiträge
Cóż, postanowiłem stworzyć ten temat, z powodu nasilających się dyskusji na temat „erpegowości” danych tytułów. Jest to temat kontrowersyjny, ale w pewnych aspektach z pewnością można dojść do porozumienia.

Zacznijmy od definicji podanej przez wszystkim dobrze znaną Ciocię Wikipedię:

„Gra, w której gracze (od jednego do kilku) wcielają się w role fikcyjnych postaci. Cała rozgrywka toczy się w fikcyjnym świecie, istniejącym tylko w wyobraźni grających. Jej celem na ogół jest rozegranie gry według zaplanowanego scenariusza […] przy zachowaniu wybranego zestawu reguł, zwanego mechaniką gry. ”

Dobrze, wiemy, że chodzi o odgrywanie postaci (pomijam fragment o wyobraźni, gdyż ona została przelana na nasze komputery). Ale w każdym RPG’u zawsze znajdziemy umiejętności, statystyki etc. czyli mechanikę gry. Może być mniej lub bardziej rozbudowana. Tylko czas zadać pytanie: czy ma ona aż tak niebagatelne znaczenie by być wyznacznikiem erpegowości? Wiele osób odpowie twierdząco, patrząc na to przez pryzmat tzw. Old-school RPG , w których wszelkie procenty, statystki etc. ułatwiały odpowiednio skonstruować walkę. Był to tak często używany element, iż stał się rzeczą rozpoznawalną gatunku. Wszelkie odstępstwa spotykały się z krytyką graczy i recenzentów.

Na pierwszy ogień weźmy taki Mass Effect 2. Ogromne emocje wzbudził system rozwoju postaci, który był dosyć ograniczony. Od razy powstały fale sprzeciwu i oburzenia, bo jakże to tak można? Toż to żaden eRPeG, tylko gra akcji! Ale czy aby na pewno? W końcu odgrywać rolę znaczy mieć istotny wpływ na decyzje, kierować poczynaniami czyż nie (dlatego Heavy Rain, podany kiedyś jako przykład odpada)? I czy to nie oferuje wyżej wymieniona gra? I czy to nie ona potrafiła zaskoczyć graczy mnogością rozwiązań (Suicide Mission i nie tylko)? Dlaczego przez pozbycie się pewnych elementów dodatkowych gra ma nagle przestać być tym czym pierwotnie być miała?

Mi osobiście śmiać się chce z ludzi krzyczących na lewo i prawo, że dany sequel nie posiada już takiego wyboru broni jak kiedyś albo jest mało umiejętności czy klas postaci. Takie osoby albo nie grają dla właściwego przeznaczenia RPG’ów albo błędnie postrzegają ich definicję.

Co Wy o tym sądzicie? Mam nadzieję, że chociaż kilka osób wyrazi chęć wzięcia udziału w dyskusji ;).

Bearbeitet von Alexander1138, 20 September 2010 - 10:07 .


#2
TTTr96

TTTr96
  • Members
  • 2.409 Beiträge
Jak dla mnie prawdziwych RPG'ów się już nie robi. Rzeczywiście definicje można różnie definiować, ale każdy ma inny gust. Nie grałem w Heavy Rain, ale to jest jedna z tych gier która łączy kilka gatunków, raczej zapożyczając z nich umiejętnie. Czyli jak widać dotyka również RPG. Mass Effect dla mnie to typowa strzelanka z próbą wrzucenia do niej rozbudowanej fabuły wg. mnie prawie wyszło. Weźmy teraz pod lupę może RPG'i uważane za old-schoolowe. Zacznę od mojego ulubionego Dragon Age'a. Pierwsza wada gry mało klas. Gdzie ktoś widział w grze RPG 3 klasy. Kolejna wada brak pełnej kontroli nad kamerą. Kocham grać widokiem z lotu ptaka ale niestety w mojej ulubionej grze nie da się z nią grać. To wezmę teraz coś starszego. Planescape Torment. Gra jeszcze jak na dziś bardzo dobra. Jak w większości starych RPG nudny początek, a dalej akcja się rozkręca. Dużo osób narzeka na grafikę w grach RPG. Czy to właśnie ona jest najważniejsza w grach? Jeżeli gra jest jakościowa to może mieć grafikę do d#py a i tak się będzie podobać. Ale naprawdę nikomu nie uda się dobrze sklasyfikować RPG bo jest na taką grę wiele sposobów i wielu akceptuję inne formy.

#3
Kusy

Kusy
  • Members
  • 4.025 Beiträge
Poza tym że definicje można róznie definiować a każdy ma inny gust, Heavy rain nie zaporzycza z żadnego gatunku ani tym bardziej z wielu... to poprostu wyśmienicie zrobiony Quick Time Event Movie, coś co zostało dość wcześnie wymyślone w historii gier video. Gra nie ma żadnej mechaniki która chociażby widziała mechanikę RPG i opiera się wyłącznie na decyzjach i zręczności gracza - tak naprawdę niema. To film z bardzo wieloma alternatywnymi zakończeniami... prędzej bym się sprzeczał czy w ogule jest grą niż czy jest RPGiem (co nie zmienia faktu że jest to niesamowite doświadczenie interaktywne).

Nie zgodzę się też z argumentem o grafice. Jest bardzo niewiele gier które mimo rozwoju technologicznego nie starzeją się. 90% osób narzekających na obecny stan gier RPG w durzej mierze jedzie na nostalgicznym tripie wspominając jak to trudne, rozwinięte i wymagające te gry były x lat temu. Tyle tylko że x lat temu oni mieli po 10 lat i Jazz Jack Rabbit było wymagające i trudne.

Legendy gatunku RPG są nie grywalne. Pamiętam cały rage na temat Fallouta 3 podniesiony przez fanów gatunku... problem polega na tym że pewnie nawet połowa z nich nie zadała sobie trudu odpalenia poprzedników tej gry - sterowanie, rozgrywka, walka - to wszystko jest tam tak archaiczne i przekombinowane że chce się płakać. Pamiętam jak wszyscy narzekali na Obliviona i to jak uprościli Elder Scrolls jako serię... fakt, Morrowind był świetną grą, ale za 2-5 lat nawet jego zagorzałym fanom zacznie brakować tego co teraz jest standardem, nie mówiąc już o Daggerfallu którego jeśli ktoś da rade odpalić na obecnych systemach operacyjnych bez problemów to tylko po to aby się strasznie zawieść bo ta gra jest już maksymalnie niegrywalna... Areny chyba nawet nie da się uruchomić na WindowsXP.

Oczywiście można i myśle że nawet trzeba zwalić winę na to że obecny gracz potrzebuje uproszczeń, faktycznie w tych starych grach rozwijanie postaci było czymś o czym dało się pisać książki... ale tego że absolutnie żadna gra wtedy nie była zbalansowana nikt już nie wspomina, zawsze były metody oszukania gry, zawsze niektóre umiejętności i klasy były przekokszone, czasem były miejsca których nie dało się przejść, czasem dało się ominąć całe sekcje gry, były tony bugów, o multiplayerze nawet nie było mowy. To wszystko znikneło, kosztem wielu swobód... ale ta ograniczona przestrzeń która jest nam dawana teraz przynajmniej jest zazwyczaj dopracowana.

Nie powstała i nie powstanie gra komputerowa która będzie czystym RPGiem, ponieważ czysty erpeg wymaga wolności, postać którą odgrywamy musi być wolna. Złudzenie tego (bo też tylko złudzenie) można osiągnąć tylko grając z dobrym mistrzem gry w "papierowym" RPG. Mass Effect jest erpegiem tylko tak daleko jak możemy wcielić się w Sheparda, nie kontrolujemy każdej jego decyzji, nie możemy stwierdzić "kłade na to wała i buduje sobie bunkier przeciwko Reaperom, reszta galaktyki może kupić bilety." W DA:O też nie możemy stwierdzić "Chrzanie to, Feralden i tak śmierdzi psem... spadam do Kirkwall". Ba, w Mass Effekcie nawet nie decydujemy co postać dokładnie powie. We wszystkich tych grach jedziemy po torach... zadaniem developera przestało być budowanie masy stacji, rozgałęzień, tuneli i magistral kolejowych... teraz zabawa polega na ukrywaniu torów przed pociągiem żeby mu się wydawało że jedzie gdzie chce, i na dłuższą metę mi to pasuje.

Nie wyprodukowano do tej pory gry którą bym tak przeżywał jak oba ME. Do tej pory do przeklinania mogło mnie skłonić przy komputerze to że ginę 40 raz z rzędu przez spaprany level desing, niewyrównane awanse na poziom (no powiedzcie, kto nie kochał w połowie gier tego że przed którymś z bossów trzeba było olać questy i grindować jakieśtam zombie bo level był za niski na tego bossa) albo to że nie zrobiłem jakiejś pierdółki 5 godzin temu... teraz prędzej zaklnę bo przez moje decyzje zgineła jedna z postaci albo misja skończyła się owszem powodzeniem, ale nie do końca tak jak chciałem.

A teraz popatrzmy z drugiej strony... na gry które mają głównie mechanikę. Fabuła owszem, jest, czasem jest nawet niczego sobie, ale my jesteśmy tylko jej niemymi świadkami którzy klepią bossy i młucą potworki... mówie o J-rpgach. Osobiście przestałem grać w Final Fantasy na etapie siódemki... potem się już nudziłem. Grałem jeszcze w Grandie II i Fire Emblema na Wii... dla mnie to nie są gry RPG. Ja tam nic nie odgywam... tylko obserwuje. Nie kręci mnie to.

Ja mam tylko jedno pytanie... co jest ważniejsze - do jakiego gatunku gra się zalicza czy jak przyjemnie mi się w nią grało, jak dobrze się w nią wczułem, czy czuje się w jakiś sposób wzbogacony intelektualnie / emocjonalnie, a może czy poprostu się dobrze bawiłem? Bo wszystkie te sprzeczki odnośnie co jest czym, w jakim stopniu i czym mogłoby być wyglądają troche tak jakby tłum ludzi poszedł na film, wszyscy uważali że był świetny ale połowa stwierdza że bardziej by im się podobało gdyby to był horror a nie obyczajowy.

tl;dr: Dobra gra to dobra gra, zła gra to zła gra... niezależnie czy to RPG czy nie.

Bearbeitet von Mr.Kusy, 21 September 2010 - 04:06 .


#4
The Drwal

The Drwal
  • Members
  • 2.467 Beiträge
Czas więc i na moje 3 grosze, prawda? Dla mnie gry RPG oznaczają jedno - wolność wyboru. Im więcej, tym lepiej. Większy świat = więcej wolności. Bardziej skomplikowana mechanika = więcej wolności. Większy wpływ na świat gry = więcej wolności. Tego szukam w RPG. Nie chcę być prowadzony za rączkę od początku do końca. Źle dobrałem statystyki i umiejętności - mam dostać kopa w zad. Porwałem się na dużo silniejsze bestie - mam dostać kopa w zad. Wybory i konsekwencje - to jest prawdziwa definicja RPG.

@Mr. Kusy - Mówisz, że zagorzałym fanom starszych gier zacznie brakować dzisiejszych elementów? Jakich? Jestem fanem Fallouta i krzyczałem wraz z innymi na to, co zrobili z Falloutem 3. Gra jest dobra, świetnie się przy niej bawiłem, odczułem klimat świata po zagładzie - ale na cyferkę "3" w tytule z pewnością nie zasługuje. To, że poprzednicy nie przypadli ci do gustu nie oznacza, że są do kitu. Co w nich jest złego? To, że tworząc postać z wysoką siłą i niską inteligencją jesteś przygłupim osiłkiem, który ma problemy ze skleceniem sensownych zdań i NPC nie traktują cię poważnie, wręcz wyśmiewają? To, że tworząc inteligentnego, acz słabowitego typka stajesz się popychadłem, który jednak w rozmowach strzela celnymi ripostami, sarkazmem, dowcipem? To, że grając jako postać kobieca, wiele osób ma nieco inne do ciebie nastawienie? Może turowa walka, pozwalająca się zastanowić i rozegrać starcia taktycznie? Możliwość napadania na karawany, wybijania całych miasteczek i osiedli, stania się pogromcą bandytów i obrońcą uciśnionych? Ja to kocham w Falloucie, to esencja tej serii i dlatego tak zawiodłem się na "trójce" - za okrojenie serii z większości tych rzeczy.

Morrowind a Oblivion - co ten drugi ma takiego niezwykłego, że za kilka lat zacznie mi tego brakować? Super grafikę? HDR? Rozmycia? AA? Co z tego, skoro pod każdym względem jest krótszy, prostszy i mniejszy od Morrowinda. Co mi po wybajerowanym opakowaniu, skoro parówka w środku jest nadgnita?
Dlaczego właśnie nie mogę w DA położyć lachy na Plagę i spadać do wspomnianego Kirkwall? Dlaczego Shepar nie może powiedzieć Iluzji i Żniwiarzom "Walcie się" i polecieć gdzieś w niezbadane obszary galaktyki?

Gry RPG od początku były przeznaczone dla zapaleńców, a nie zwykłych ludzi, szukających prościutkiej i łatwej rozrywki - ci grali w Chińczyka i inne planszówki. Co się zmieniło? Podejście wydawców. "Hej, zobacz! Dzieciaki płaczą, że gra jest za trudna. Dawaj, uprościmy zasady (dziś masy nie lubią się długo zastanawiać), damy graficzne bajery (dziś masy nie lubią wysilać wyobraźni), ograniczymy ilość tekstu, aby nie musieli godzinami czytać (dziś masy stronią od książek), damy super-uber-herosa, który ze wszystkim sobie poradzi (dziś masy nie lubią ponosić konsekwencji swoich wyborów), uniemożliwimy zabicie towarzyszy (dziś masy nie lubią...) itp, itd.
Hardcorowcy pokrzyczą, ponarzekają, ale co tam. Zobacz ile osób kupi tak prosty tytuł (damy oczywiście jakieś złudzenie wolności)! Hardcorowcy niech się schowają!"

I to jest największy problem - masowość. To samo jest z filmami dla szerokiej publiczności, muzyką, książkami (coś jednak czasem czytają :] )... Im prostsze i łatwiejsze w odbiorze, tym więcej osób po to sięgnie. Prawo rynku po prostu. Gry to dzisiaj już tylko biznes.

Bearbeitet von _KamiliuS_, 21 September 2010 - 08:22 .


#5
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Gra w RPG zawsze oznaczała dla mnie wcielenie się w rolę i poprowadzenie losów bohatera wg.własnego uznania wraz z poniesieniem konsekwencji dokonanych wyborów.I najważniejszym kryterium zawsze była "wolność"(w dokonywaniu owych wyborów,we wpływie na losy własne jak i otaczającego świata itd).Chociaż nigdy nie przeszłam tej gry do końca,a zaczynałam wiele razy to takie właśnie poczucie nieskrępowania towarzyszyło mi przy Gothicu.Nie jest to jednak właściwy przykład gry jeśli mówi się o klasyce RPG.No jednak czegoś takiego brakowało mi w NWN,w Dragonie też.To prowadzenie za rękę nie powinno mieć miejsca w grach,gdzie z definicji mamy w ł a s n ą rolę do odegrania.

#6
Radoss

Radoss
  • Members
  • 571 Beiträge
Zgadzam się z tym że nie jest to najprostsze do zdefiniowania. Nie chcę się rozpisywać to co uważam najbliższe jest tego co napisał Kamilus, o czym wiele razy pisałem. Faktycznie mamy do czynienie z prawem rynku, o czym również pisałem. Zdaję sobie sprawę że w masowych produkcjach będzie postępowało uproszczenie bo grę Action/RPG nabędą fani i jednej i drugiej. Z innej strony brak konkurencji na rynku powoduje że nie trzeba się tak starać. Ale !!! Prawo rynku również jest takie że wyłapuje każdą niszę. Czego i wam i sobie życzę.

#7
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
W "prawdziwym" RPG gracz jest zmuszony do rozwiązywania etycznych, filozoficznych czy moralnych dylematów swojego bohatera.I dlatego takie ważne jest owo "odgrywanie roli".RPG powinno,przynajmniej moim zdaniem,angażować gracza emocjonalnie.Do tego nie są potrzebne ciągłe ulepszania grafiki,coraz dalej idące uproszczenia.Do tego potrzebna jest wciągająca i rozbudowana fabuła.I z "nowości"chętnie zaakceptowałabym np.wyjście poza schemat-dobry bohater ratuje świat przed złem,a ten zły jest niereformowalny i nie może się np.okazać,że na końcu wielkie zdziwienie bo walczymy ze złem,które niekoniecznie nim jest.Coś w tym stylu już było w przypadku Loghaina.


#8
Alexander1138

Alexander1138
  • Members
  • 665 Beiträge
Mr. Kusy
„Do tej pory do przeklinania mogło mnie skłonić przy komputerze to że ginę 40 raz z rzędu przez spaprany level desing, niewyrównane awanse na poziom (no powiedzcie, kto nie kochał w połowie gier tego że przed którymś z bossów trzeba było olać questy i grindować jakieśtam zombie bo level był za niski na tego bossa) albo to że nie zrobiłem jakiejś pierdółki 5 godzin temu... teraz prędzej zaklnę bo przez moje decyzje zgineła jedna z postaci albo misja skończyła się owszem powodzeniem, ale nie do końca tak jak chciałem.”

Dokładne. Uważam, że to właśnie w tym kierunku powinny iść nowe eRPeGi.
Co do j-RPG, to rzeczywiście nazwa jest myląca (albo Japończycy również zinterpretowali ją inaczej). Obecnie gram w FF XIII i muszę powiedzieć, że świat, fabuła, postacie wręcz wchłonęły mnie, ale reszta to tylko do bólu liniowa rozgrywka. Żadnej swobody, brak wpływu na dialogi i decyzje.

TTTr
„wezmę teraz coś starszego. Planescape Torment. Gra jeszcze jak na dziś bardzo dobra. Jak w większości starych RPG nudny początek, a dalej akcja się rozkręca.”
Tylko powiedz co sprawia, że gra jest nadal bardzo dobra? Z tego co czytam i słyszę, wszyscy zachwycają się fabułą i klimatem, a nie rzutem izometrycznym czy mechaniką. Więc dlaczego w takim razie nie można nazwać ME 2 prawdziwym RPG? No, chyba, że Ciebie zachwyca co innego...

Kamilius
Mi mechanika Fallouta wraz z turową walką przeszkadzała. Można było grać, ale nie sprawiało mi to przyjemności. A grać było warto dla rozbudowanych dialogów czy prawdziwej swobody (chociaż ze smutkiem stwierdzam, że gry nie ukończyłem). Tu się zgodzę z Twoją interpretacją RPG.
Trafnie opisałeś sytuację na rynku growym. Sad but true. To po części świadczy również o naszym społeczeństwie.

Grey
Ukończyłem Gothica i powiem, że rzeczywiście swoboda była odczuwalna, ale myląca. Nie było tam wyborów wpływających na zakończenie, a i nawet tych pomniejszych było mało. Pod tym względem duży postęp zrobił Gothic 3, który mimo słabej fabuły oferował dużo możliwości. Nasze poczynania przez całą grę dawały widoczny efekt końcowy. Niestety nie uświadczymy w nim tego co mnie, i jak widzę również Ciebie, najbardziej zachęca do grania w RPGi, czyli dylematów moralnych i innych trudnych decyzji (i nie, nie mam na myśli „Którą bronią ubić tego smoka?” :P)

Radoss
Takich zaskoczeń najlepiej oczekiwać od małych i niezależnych firm, które pewnie po zyskaniu sławy i tak pójdą w uproszczenia ;)

Cóż, póki co najczęściej używanym słowem w Waszych interpretacjach tegoż gatunku jest „wolność” ;)

Bearbeitet von Alexander1138, 21 September 2010 - 08:50 .


#9
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Alex-czytałam gdzieś,że ktoś z Bioware wypowiedział się,że w żadnym razie FF XIII nie można nazwać RPG.Więc widzisz-każdy patrząc na to samo widzi co innego;-)

#10
Kusy

Kusy
  • Members
  • 4.025 Beiträge
Kamilus, nie zrozum mnie źle, uważam że te pierdułki jak to że inteligencja wpływa na Twoje możliwości wyboru, chyba był taki fragment gdzie mogłeś odtworzyć wiadomośc z komputera a ponieważ Twoja postać byłą niedorozwinięta intelektualnie gra opisywała sytuacje "widzisz kobietę uwięzioną w metalowym pudełku, chcesz ją uwolnić, otwierasz pudełko, w środku są węże". To świetne elementy. Ale jak już powiedziałem - hardkorzy patrzą na same pozytywy absolutnie omijając wszelkie negatywne elementy gry. Też uważam że level scaling gwałci gry, że jest banalnym sposobem na ominięcie ważnego elementu level desingu jakim jest rozmieszczanie bestii - to idiotyczne że tak samo ciężko jest zabić powiedzmy... minotaura na 2 levelu jak na 20 bo rzeczony minotaur magicznie staje się silniejszy z każdym awansem gracza. Powinno być tak że jeśli idziesz do jaskini z minotaurami na levelu 2 dostajesz młuckę, więc na przyszłość wiesz że tam się nie wchodzi... wracasz dopiero kiedy jesteś godzien.

Zgadzam się też że Fallout 3 był dobrą grą ale złym Falloutem. Gra którą moge przejść w 4 godziny to też nie jest to czego oczekuje od gry.

Największy zarzut jaki mam do Mass Effect 2 to absolutny brak rozwoju postaci. Nie, BioWare go nie okroiło, oni się go pozbyli i zostawili fasadę. Na czym polega rozwój postaci według standardów gier RPG? Na tym że awansujesz, że stajesz się silniejszy i stać cię na więcej. Mass Effect 2 stawia nas na końcu tej ścieżki - jesteśmy w punkcie z którego już nigdzie dalej isć się nie da poza tym że szybciej ścinamy bariery biotyczne i kinetyczne, poza tym że możemy spalić kogoś. Nul. Dowodem na to jest to że pierwszolewelowy Shepard może zabić ostatniego bossa. Poważnie, po przeteleportowaniu da się to zrobić nawet na insanity... na 1 lvlu, jest tylko troche trudniej... a powinno to być poprostu niemożliwe.

Mam na myśli że te wszystkie stare motywy powinny być pakowane lepiej. Mechanike czasem trzeba uprościć, jestem za jak największą wolnością ale nie kosztem grywalności.

Przykładem na najbardziej spieprzoną serię gier jest Heroes of Might and Magic (nawet nie odbiega od tematu tak daleko... zaporzyczała naprawde wiele z gatunku RPG). Pierwsza gra miotła moim zdaniem wszystko co było wtedy na rynku w kwestii strategii. HOMM2 nadal jest grywalne, troche męczy ale da się zagrać i wyciągnąc z tego troche przyjemności... HOMM3 jest arcydziełem w kwestii strategii turowych, do tej pory w to gram z kolegami po sieci. Co stało się potem? Potem wydano niesławnego HOMM4 który był potworem, całe szczęście szybko zapomnianym... następny był HOMM5, niesamowicie uproszczony klon trzeciej gry z grafiką Warcrafta3. Teraz wychodzi HOMM6... i już widać że nie oferuje niczego co mogło by przebić 3 poza niepotrzebną (akurat w tej grze naprawde zbędną) next-genową grafiką. Jedyne co starczyłoby zrobić aby ta seria staneła na nogi to DOKŁADNIE sklonować HOMM3, zrobić ładną, wysokiej jakości grafike 2D i dopracować tryb multi bo cała reszta jest taka jaka być powinna, mimo że mineło 11 lat od premiery... i koniec, gra roku. Ale jak widać nie można tego zrobić.

Do twojej wypowiedzi o tym że gry nie są dla "zwykłych ludzi" nawet się dłużej nie odniose bo zaraz zacznie się śmieszna dyskusja casual vs. hardcore.

Bearbeitet von Mr.Kusy, 21 September 2010 - 06:23 .


#11
The Drwal

The Drwal
  • Members
  • 2.467 Beiträge
Nie chodziło mi dokładnie o to, że gry nie są dla "zwykłych ludzi", bo to tak naprawde nic nie znaczy. Miałem na myśli pasję. Weźmy takie wędkarstwo. Nie każdy jest w stanie wysiedzieć kilka(naście) godzin ze sznurkiem na patyku, czekając, aż jakaś ryba łaskawie pozwoli się złowić - i na dodatek dobrze się przy tym bawić. Trzeba mieć pasję. Wyobraź sobie teraz, że dają ci super-wędkę, która automatycznie ściąga i luzuje żyłkę analizując zachowania ryby, łódź wypchaną radarami, sensorami i innym cholerstwem, która przeczesuje zbiornik wodny i sama płynie w najbogatsze rejony, ultra-przynęty, którym żaden okaz się nie oprze, a do tego wszystkiego zmodyfikowane genetycznie ryby, dostające orgazmu na widok haczyka w wodzie. Wszystko po to, żeby zwyczajny zjadacz chleba, bez jakiejkolwiek wiedzy o wędkowaniu, mógł po godzinie przywieźć do domu kilogramy swoich "zdobyczy". Coś tu jest nie tak, prawda? To teraz pomyśl sobie co ja czuję, widząc platformy i tytuły uproszczone po to, aby stały się dostępne dla każdego, nawet jeśli osobniki owe mają niższe IQ niż kwiatki w ich pokojach. Żeby jeszcze to były jakieś oddzielne przypadki, serie specjalnie dla nich - ale przecież to dzieje się na ogromną skalę!

#12
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Być może obecnie tworzenie nowych gier z gatunku RPG musi z jakiś powodów wiązać się z upraszczaniem prowadzącym wprost do zupełnego spłaszczenia tego co w grach fabularnych jest najcenniejsze.Chodzi mi o ograniczanie „fabularności” oraz interakcji z otoczeniem na rzecz bezrefleksyjnego zabijania i testowania coraz nowszych "technik" walk i inwestowania w grafikę,która ma powodować opadnie szczęk.