Nie znalazłem lepszego miejsca, więc chyba tu najlepiej opisać swoje przeżycia z serią Mass Effect.
Jako, że jestem graczem coś tam słyszałem o Mass Effecie, ale jakoś nigdy nie mialem czasu, żeby się nim zainteresować, mimo czytania recenzji w CD-Action czy w Internecie. Moi znajomi też jakoś nigdy nie mówi o Mass Effecie, więc po prostu gra mi przeszła niezauważona, aż do mojego wyjazdu. Czekając na pociąg, w dwrocowym saloniku prasowym, kupiłem sobie CD Action (numer 194 z sierpnia br. ) i przeczytałem fragment recenzji na końcu. Gdy tylko wróciłem do domu, włożyłem płyte do napędu i zaczełem się rozkoszować grą. Co jak co, ale Mass Effect 1 był niesamowity! Ciekawe postacie, niezły system walki (granaty, medi-zel, dodadtki do broni) i intrygrująca fabuła! Ba, trzeba powiedzieć, że w Mass Effect 1 mamy do czynienia z Fabułą. Po 27 godzinach udało mi się ukończyć pierwszą część gry, a już kurier jechał do mnie z Mass Effectem 2 (i Battlefield'em Bad Company 2 za 1 zł).
No i cóż. Początek jak to początek. Nie zdziwiłem się, że po prostu wysłano nas do patrolowa, aż tu nagle ten wielki statek i BUM! Potem nasze zmarchwystywanie w labolatoriach Cerberusa. Wszystko fajnie, ale... Nic nie wiem o właściwowściach spluw których korzystamy, cała walka polega na skrywaniu się, strzelaniem wszystkim co mamy i używaniu mocy... Tęskniłem za rozmowami w windach (chociaż wspomnienie Tali i Garrusa w Cytadelii troszkę mnie poniosło na duchu), za rozmowamy ogólnie - z naszą ekipią na każdej planecie mogliśmy coś powiedzieć, a teraz praktycznie nie. Normandia 2 jest całkiem całkiem (EDI <3 - nie dość, że jest całkiem dowcipna, bo nieskrywajmy dowcip w czasie misji z Jokerem miażdzy, a jej teksty nt. Uran -jeśli dobrze pamietam- też są dobre), ale nie ma schodków! Wszędzie musimy włazić z pomocą wind, co tylko służy do wczytywania - a u mnie Normandia jest najdłużej wczytywaną lokacją w całej grze. Co do fabuły - nadal trzyma do ostatniego wybuchu, ale jest łatwiejsza do rozgryzienia. Ale mimo wszystko i tak zajeła mi 37 h (z wszystkimi planetami odwiedzonymi i zrzuconej przynajmiej jednej sondy, z wszystkimi misjami dodatkowymi, bez płatnych DLC, bo jedno DLC kosztuje 1/3 ceny gry której kupiłem). Troche żałuje, że dopiero teraz odkryłem Mass Effecta - nie mogłem się cieszyć informacjami o Cerberusie, ani brać udziału w dyskucjach na forum, ale z Mass Effectem 3 nie popełnie tego błędu!
Co do ukończeń - Mass Effect 1 zajeła mi 27 h, grałem panem Shepardem-Idealistą, Mass Effect 2, uzyskałem dwa zakończenia, bo w pewnym momencie jakbym rozdzielił rozgrywkę - jeden pan Shepard ma 37 h gry (niestety bez Garrusa - miałem do niego i Tali pewien sentyment, ale za to z ocalałą bazą żniwiarzy), a drugi pan Shepard ma 28 h z ocalałą pełna załogą i zniszczoną bazą. Teraz planuje przejść od początku Mass Effecta 1 i 2 z "złą" panią Shepard
P.S.
Wie ktoś może, czy będzie jakaś edycja rozszerzona Mass Effect 3?
@SKODR
Wielkie dzięki! Jednak nie ma żadnych infromacji o wersji PL, ani o wymaganiach, więc poczekam na nie, albo na jakieś info o wersji pudełkowej, jeszcze raz dzięki!
Użytkownik Fragin edytował ten post 29 sierpień 2011 - 08:15