Modifié par starscreamPOL, 25 septembre 2010 - 11:48 .
Saren
#1
Posté 25 septembre 2010 - 11:42
#2
Posté 25 septembre 2010 - 11:57
#3
Posté 26 septembre 2010 - 06:23
#4
Posté 29 septembre 2010 - 05:43
Podoba mi się też to, że z początku Saren jest nam przedstawiany(głównie przez nienawidzącago go Andersona) jako typowego wielikiego złego, a dopiero póxniej okazuje się, że to nie do końca prawda.
#5
Posté 29 septembre 2010 - 05:54
Jak to jak? Suweren rozwinął sobie Zastraszanie na maksa - z takim atutem po jego stronie Saren nie miał szansPredator_X2 wrote...
Najbardziej ciekawi mnie jak wyglądało jego pierwsze spotkanie z Suwerenem tzn. jakim sposobem Suweren zdołał przekonać Sarena by pomógł żniwiarzom,zanim indoktrynacja zaczęła na niego wpływać.
#6
Posté 29 septembre 2010 - 06:31
Modifié par SarKter, 29 septembre 2010 - 06:32 .
#7
Posté 29 septembre 2010 - 06:43
Uważasz go z ofiarę? On nie chciał ratować życia organicznego ( przynajmniej nie na początku ). Umieszcze tutaj cytat z książki:SarKter wrote...
Saren jest dla mnie bardziej ofiarą, niż tym "złym". Tak jak Sarah Kerrigan z SC II przed "transformacją". W jednej z książek, tej pierwszej, jest opisane jak dotarł do Sovereign'a. Saren tak naprawdę chciał dobrze, tj. uratować żyjące rasy. I nie ważne jakich metod używał w pracy(patrz książka), i tak uważam go za ofiarę.
" I kiedy w końcu uwolni jego prehistoryczną potęgę, wszystko zmieni się już raz na zawsze. Turianie nigdy więcej nie będą zmuszeni uginać karku przed wolą Rady. Tak jak wtedy, kiedy zmuszono ich do wypłacenia odszkodowań po Wojnie Pierwszego Kontaktu. W końcu nadejdzie długo oczekiwany dzien zapłaty dla Sojuszu. ( Przymierza ) Ludzkość pozna swoje miejsce w szeregu wszystkich innych gatunków istot inteligentnych, które składają hołd Cytadeli.
A kluczem do tego wszystkiego był " Najwyższy " ( Sovereign ) "
Jak widać on chciał, aby ludzkość zapłaciła za WPK. Dodam, że Saren stracił brata podczas wojny i od tego czasu nienawidzi ludzi. A wracając do tego czy chciał uratować organiczne życie przed Żniwiarzami - może chciał, ale to nie zmienia tego, iż pragnął władzy.
Dodam, że jako postać/przeciwnika to bardzo mi się spodobał. Tak jak innym: brakowało mi w ME2 kogoś na wzorze Sarena.
Modifié par Ashii6, 29 septembre 2010 - 06:48 .
#8
Posté 29 septembre 2010 - 06:43
#9
Posté 29 septembre 2010 - 07:38
#10
Posté 02 octobre 2010 - 04:37
Vexilium wrote...
Saren był dobrym czarnym charakterem, ale nic więcej. Jak dla mnie zbyt łatwo zmienia zdanie pod wpływem perswazji/zastraszania Sheparda na końcu gry. Cała scena wygląda lepiej, jeśli trzeba z nim walczyć.
Dokładnie tak samo myślę .Moim zdaniem najlepiej by było ,gdyby cała ta rozmowa miała miejsce po walce i pokonaniu Sarena.
Wyobrażcie sobie : Ciężko ranny Saren leży przed Shepard i trzy opcje opcje odpowiedzi :
-może i miąłaś rację Shepard ,ale i tak jest już po mnie (umiera)
-może i miałaś rację Shepard ,ale Suweren i tak Cię załatwi (strzela sobie w łeb)
-żadnego zbędnego gadania ,Shepard sama strzela mu ostrzegawczo w głowę^^
Poniosło mnie ,czy tak by było lepiej ???
#11
Posté 03 octobre 2010 - 06:04
Zapominamy przez to, że dawniej był praworządnym wręcz zasadniczym sługą rady i w gruncie rzeczy on też jest ofiarą. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że zabił Nilusa i dążył do celu nawet po trupach a celem była władza. Ale to Suveren podejmował decyzję nie on.
Zaś Anderson też nie był pomnikową postacią.
I właśnie to jest fajne w Bohaterach ME ich życiorysy są bardzo życiowe. Nikt nie jest ani czarny ani biały. Ani do końca dobry ani do końca zły.
I to jest świetne.
#12
Posté 03 octobre 2010 - 11:51
w dwójce nie masz nemezis... gry RPG bez nemezis nie są już tak dobre a fabuła automatycznie staje się płytsza... ah, gdize te czasy.
Teraz już tylko strzela się do robaków... do robaków strzelało się jeszcze przed DOOMem... nawet to "odkrycie" że robaki są tak naprawde proteanami sprowadza się do "Oh mój boże! Oni są proteanami... no okej, dosyć dialogów... ide jeszcze troszke do nich pohaftować z karabinu". Technicznie to główna fabuła gry wcale się nie ruszyła, Mass Effect 2 to jak zestaw misji dodatkowych dla Mass Effect 3, absolutnie nic nie zmieniło się w głównym wątku fabularnym, tylko przygotowaliśmy grunt pod zmiany do następnej odsłony gry...
pasi mi to tylko pod warunkiem że 3 nie zawiedzie... jeśli zawiedzie to BioWare może dostać kopa w dupe od angry fanboyów ze mną gdzieś tam w trzecim rzędzie anonimowego tłumu... bo jeśli Mass Effect 3 nie okaże się warte tego blisko 20 gigabajtowego prologu, który kosztował mnie 150 polskich złotych to czuje się zobowiązany do furii.
Modifié par Mr.Kusy, 04 octobre 2010 - 12:00 .
#13
Posté 04 octobre 2010 - 10:46
#14
Posté 04 octobre 2010 - 11:19
Zbyszek wrote...
Ośmielę się z tobą nie zgodzić. Fabuła drugiego Mass Efecta według mnie trzyma poziom pierwszego miejscami jest nawet lepsza jakby trochę dojrzalsza.
Overlord + LoTSB + Misja samobójcza. Tylko to w me2 dla mnie było coś warte.
#15
Posté 04 octobre 2010 - 12:39
Zbyszek wrote...
Ośmielę się z tobą nie zgodzić. Fabuła drugiego Mass Efecta według mnie trzyma poziom pierwszego miejscami jest nawet lepsza jakby trochę dojrzalsza.
Zgadzam się. W całej rozciągłości.
#16
Posté 04 octobre 2010 - 01:33
Robin Blackett wrote...
Zbyszek wrote...
Ośmielę się z tobą nie zgodzić. Fabuła drugiego Mass Efecta według mnie trzyma poziom pierwszego miejscami jest nawet lepsza jakby trochę dojrzalsza.
Zgadzam się. W całej rozciągłości.
Nie, nie nie
#17
Posté 04 octobre 2010 - 03:22
Saren dobre 40 lat wcześniej dążył do władzy po trupach. Kiedy dowiedział się o Suwerenie zapałał chęcią dobrania się do niego i wykorzystania do swoich celów. Chciał za pomocą Suwerena nagiąć Gethy do swojej woli, pokazać ludziom gdzie jest ich miejce we wszechwiecie (anihilacja?) i podporządkować radę Turianom. Dlatego nie zgadzam się na robienie z niego ofiary.Był raczej książkowym przykładem tyrana o psychopatycznej manii wielkości.Zbyszek wrote...
Saren to istotnie bardzo złożona postać. W pierwszej chwili jawi się nam, jako czarny charakter Nr..1
Zapominamy przez to, że dawniej był praworządnym wręcz zasadniczym sługą rady i w gruncie rzeczy on też jest ofiarą. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że zabił Nilusa i dążył do celu nawet po trupach a celem była władza. Ale to Suveren podejmował decyzję nie on.
Zaś Anderson też nie był pomnikową postacią.
I właśnie to jest fajne w Bohaterach ME ich życiorysy są bardzo życiowe. Nikt nie jest ani czarny ani biały. Ani do końca dobry ani do końca zły.
I to jest świetne.
A samobójstwo, no cóż Shepart pokazał mu, że jego plany leżą w gruzach a on jak Neron pokazał iż świat traci "artystę".
#18
Posté 04 octobre 2010 - 03:47
#19
Posté 04 octobre 2010 - 07:29
#20
Posté 04 octobre 2010 - 07:56
#21
Posté 04 octobre 2010 - 10:18
Modifié par drakon 760, 29 août 2011 - 03:15 .
#22
Guest_Argawen_*
Posté 05 octobre 2010 - 02:44
Guest_Argawen_*
#23
Posté 05 octobre 2010 - 04:34
Modifié par drakon 760, 29 août 2011 - 03:17 .
#24
Posté 05 octobre 2010 - 07:33
Wciąż mam w pamięci dialog z Saranem przy użyciu perswazji dowodzący dwoistości jego natury.
Jest ofiarą, ale własnych ambicji i fatalnie podjętych decyzji, nad którymi z czasem stracił kontrolę.
#25
Posté 07 octobre 2010 - 06:29
Co do Sarena-ofiary nie jestem do końca przekonany. To trochę tak jak z palaczem chorym na raka: niby umiera i jest mu żal, że się uzależnił, ale sam się w to wpakował.
Swoją drogą w ME2 jest bardzo mało rozmów z Andersonem, a to była jedna z moich ulubionych postaci w jedynce.
Modifié par Predator_X2, 07 octobre 2010 - 06:30 .





Retour en haut






