Czy waszym zdaniem ME2 zasługuje na ocenę 10/10?
#1
Posté 10 octobre 2010 - 07:37
#2
Posté 10 octobre 2010 - 07:39
#3
Posté 10 octobre 2010 - 03:10
#4
Posté 10 octobre 2010 - 05:18
#5
Posté 10 octobre 2010 - 05:21
Za mało rozmów z towarzyszami. Za mało elementów rpg. Misje poboczne, które nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem. Za to, że " pokemonujemy " towarzyszy. Głównie na tym opiera się całe ME2. Za to ME1 ma u mnie jak najbardziej 10/10 za epicką fabułę.
#6
Posté 10 octobre 2010 - 05:34
ME1 ma 10/10
a
ME2 ma 9/10
#7
Posté 10 octobre 2010 - 05:43
ME2 - hmm... tu jest problem. Jako gra ogólnie 8/10. Jako RPG - 4/10. Sorry, ale gatunek jednak zobowiązuje...
Modifié par _KamiliuS_, 10 octobre 2010 - 05:45 .
#8
Posté 10 octobre 2010 - 06:26
Dało się o tym znać szczegolnie na normandi.
Co do ME2, mam taką samą opinię jak Ashii6.Brakowało mi jeszcze granatów.
#9
Posté 10 octobre 2010 - 06:27
Wyłącz sobie w menu grafiki " efekt ziarna " i po problemieSergiusH wrote...
Ja ME1 oceniam na 9,9/10, bo denerwowała mnie malusieńka wada, a mianowicie "ziarnisty" ekran.
#10
Posté 10 octobre 2010 - 07:00
Ashii6 wrote...
Wyłącz sobie w menu grafiki " efekt ziarna " i po problemieSergiusH wrote...
Ja ME1 oceniam na 9,9/10, bo denerwowała mnie malusieńka wada, a mianowicie "ziarnisty" ekran.
haha dobre, czyli skoro już to wiesz dajesz dychę ?
A co do oceny ME2 - moim zdaniem nie zasługuje na taką ocenę. Jak dla mnie jest grą roku 2010 i to się pewnie nie zmieni ale do ideału trochę brakuje. Wyżej oceniłbym pierwsza część, też nie dałbym dychy ale jakieś 9,5/10. Liczę na to że trójka połączy świetne cechy obu części i będzie zasłużona 10.
#11
Posté 10 octobre 2010 - 07:19
#12
Posté 10 octobre 2010 - 08:42
#13
Posté 11 octobre 2010 - 05:55
#14
Posté 11 octobre 2010 - 12:13
_KamiliuS_ wrote...
No i co ja robię w tym towarzystwieAle z większością opinii odnośnie jedynki się zgadzam
narzekasz ale na forum wchodzisz
#15
Posté 13 octobre 2010 - 03:27
zgadzam się całkowicieAshii6 wrote...
10/10? Bez przesady. Może u mnie jakoś 8,5/10.
Za mało rozmów z towarzyszami. Za mało elementów rpg. Misje poboczne, które nie mają nic wspólnego z głównym wątkiem. Za to, że " pokemonujemy " towarzyszy. Głównie na tym opiera się całe ME2. Za to ME1 ma u mnie jak najbardziej 10/10 za epicką fabułę.
#16
Posté 13 octobre 2010 - 07:00
Historia i Fabuła
Fabularnie gra nie odstępuje od poprzedniczki historia mss Efect 2 nawiązuje do części pierwszej. Już na początku gra uderza nas wartką akcją związaną ze…Śmiercią głównego bohatera części pierwszej. Komandor Shepard ginie poświęcając życie w obronie załogi podczas ataku na Normandię. I w tym momencie serca miłośników Mass Efect na całym świecie przestały bić….Bez obaw jednak do akcji wkracza konkurencyjne dla „Przymierza” zrzeszenie ludzkości znane, jako „Cerberus”, które pod kierownictwem tajemniczego Człowieka Iluzji wdraża do działania projekt mający na celu przywrócenie Sheparda do życia. Jednak nic za darmo. Dawny bohater przymierza zobowiązuje się pomóc Cerbberusowi w pokonaniu nowego wroga galaktyki stworów zwanych „Zbieraczami” I tu pojawia się malutka ryska na fabule. Wątek Wskrzeszenia Naszego pana komandora jest dość naciągany i zdaje się być obliczony na podlizywanie się miłośnikom Sheparda. Z drugiej jednak strony wytworzył między Komandorem a jego nowym szefem interesujący rodzaj zależności: „Ja przywróciłem ci życie ja mogę ci je odebrać” Powracający po dwóch latach Shepard musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przymierze uznało go za poległego w boju Normandia została zniszczona w ataku zaś dawni towarzysze broni po śmierci dowódcy rozpierzchli się po wszechświecie. Jaki płynie z tego wniosek? Zaczynamy wszystko od nowa! Dostajemy do dyspozycji nowy statek oraz trzon ekipy złożony z agentów cerberusa i wyruszamy na ratunek galaktyce. Poza mało realistycznym aspektem wskrzeszenia Sheparda o fabule kontynuacji Mass Efecta można mówić tylko dobrze. Przeczesując galaktykę w poszukiwaniu Zbieraczy odwiedzamy multum Lokacji od rozwiniętych metropolii po dzielnice nędzy aż do nieprzebytych pustyń wykonując na nich mnóstwo naprawdę dopracowanych zadań. Choć wielu graczy krytykowało wątek główny za jednostajność to ja jednak uważam, że scenariusz gry stoi na bardzo wysokim poziomie. Fabuła gry jest dopracowana i dojrzała miejscami przypomina wręcz dzieła mistrzów kina. Przykładem tego jest interesująca nowinka w drugiej części ME tak zwane misje lojalnościowe. Podczas gdy w pierwszej części Mass Efect nasz bohater już na początku stanowił część zespołu w drugiej odsłonie gry musi skompletować drużynę nieznanych sobie istot i zdobyć ich zaufanie. Zadania lojalnościowe nie koncentrują się na utartym schemacie „Odnajdź zabij” a są bardzo różnorodne. Pozwalają nam graczom zbliżyć się do każdej postaci poznać ją, jako osobę, która ma własne uczucia poglądy i przeszłość. Przywiązujemy się do bohaterów lubimy ich lub nie. Podsumowując pod względem fabuły mimo małego zgrzytu ME 2 dotrzymuje kroku poprzedniczce.
Relacje zależności dialogi
Z racji serii misji lojalnościowych kwestia wzajemnych relacji zachodzących między członkami naszej załogi zajmuje w grze bardzo poczesne miejsce. Wcielając się w postać pana komandora musimy nie tylko zapracować sobie na zaufanie drużyny oraz zbliżyć się do nich, ale i gasić spory między nimi. Musimy połączyć pod jedną banderą 10 różnych światów 10 kompletnie różnych osobowości. Kierujemy zarówno zimną i zdystansowaną agentką „Cerberusa” jak i energetyczną i zbuntowaną biotyczną i wieloma innymi galaktycznymi osobliwościami. Różnorodność charakterów naszych podkomendnych jest fantastyczna i czyni każdego z nich indywidualnością. Co do dialogów ich polonizacja jest dobra, ale fatalnie ugrzeczniona, co czyni rozmowy mniej naturalnymi. Skoro już o tym mowa warto wspomnieć w tym momencie o Dubbingu, który jest świetny. Mimo irytujących technicznych niedociągnięć w rodzaju sporadycznych urwanych wypowiedzi spolszczenie gry jest znakomite. Interpretacja tekstów stoi na bardzo wysokim poziomie. Aktorzy podkładający głos fenomenalnie oddają emocje granych przez nich postaci. Słyszymy wiernie oddaną wściekłość Kroańskiego wojownika spokój uduchowionego zabójcy czy żal zrozpaczonej matki. Jedynym poważnym minusem jest odtwórca głównej roli komandora Sheparda. Łukasz Nowicki czyta tekst zamiast go interpretować. Jednak, mimo iż umiejętności aktorskie Nowickiego porównać można do poziomu Ryśka z klanu całościowo Polonizacja wypada nieźle. Podsumowując dialogi zasługują na pochwałę.
Grafika
Jest o niebo lepsza niż w części pierwszej. Choć rzuca się nieco w oczy woskowa sztywność postaci w rozgrywce zbytnio nie przeszkadza. Pokład nowej Normandii lśni efektownym srebrno metalicznym blaskiem. Światy buchają ferją barw fauny flory oraz pulsujących świateł miast. Na marginesie warto dodać, że twarzy postaciom użyczyli aktorzy podkładający im głosów czyni je to bardziej ludzkimi. Jedynym poważnym mankamentem grafiki jest zanikanie tekstur posunięte do tego stopnia, że zawiesza grę i wymaga ponownego załadowania zapisu. Generalnie jednak grafika w ME2 jest fenomenalna.
Oprawa dźwiękowa
Za przygotowanie ścieżki dźwiękowej do kontynuacji Mass Effecta odpowiada znany również z pierwszej części duet twórców Jack Wall/Sam Hulick. Podczas gdy w jedynce przeważały brzmienia wywodzące się od klasycznej elektroniki lat 80-tych w ME2 nadworni producenci Bioware postawili na fuzję elektroniki z dźwiękami symfonicznymi. Połączenie to wypada wyjątkowo dobrze, choć soundtrack do ME 2 nie jest już tak porywający jak ten z pierwszej części. W jedynce praktycznie, co drugi utwór ze ścieżki dźwiękowej przypadł mi do gustu w dwójce już tak nie jest. Mimo wszystko muzyka niezła. Za godny polecenia uważam też nieoficjalny soundtrack z gry. Motyw końcowy od 6 minuty przyprawia mnie o orgazm.
Rozgrywka
Rozgrywka w ME 2 jest chyba najbardziej problematyczną częścią gry. Sprawia wrażenie zrobionej „Po łebkach” a wszystkie czynności w grze sprowadzają się do naciskania jednego klawisza najczęściej klawisza akcji. Choć unowocześniono „Aktywną pauzę” i wprowadzono system wydawania poleceń towarzyszom korzystanie z owych usprawnień bardziej przeszkadza niż pomaga. System rozwoju postaci jest również „Wykastrowany” względem części pierwszej. Rozwijamy, co prawda bohaterów, ale cztery na krzyż statystyki to zbyt mało. Zabrakło też badań nad uzbrojeniem. Możemy wprawdzie unowocześniać Normandię w laboratorium, ale to słaba pociecha. Skoro już mowa o badaniach ciekawą nowinkę w rozgrywce stanowi wciągająca mini gra polegająca na zbieraniu surowców do badań za pomocą sąd planetarnych. W walce przydaje się rozwinięty system krycia się za zasłonami. Jednak nawet te kilka pozytywnych detali nie zatrze złego wrażenia pozostawionego przez system rozgrywki. Najlepszym tego przykładem jest choćby brak kilku ciekawych miejsc znanych z części pierwszej czy taki szczegół jak limit amunicji. Choć wyczerpująca się amunicja nadaję walce realizmu to wcale w niej nie pomaga zwłaszcza, gdy kończy się w najbardziej newralgicznych momentach. Generalnie na tle innych zalet gry system rozgrywki prezentuje się blado.
Podsumowanie
Kontynuacja Mass Effect z pewnością jest godna uwagi. Głównie przez wzgląd na świetną fabułę, która stanowi esencje całej gry i w niczym nie ustępuje pod tym względem legendarnej poprzedniczce historia opowiedziana w dwójce jest momentami nawet nieco dojrzalsza, zatem zdecydowany plus za fabułę. Grafika stoi na równie wysokim poziomie. Zachwycają piękne barwy światła i efekty. Choć zauważalna jest nieznaczna sztywność ruchu wygląd i anatomia postaci odwzorowane są przednio to ostatnie jest szczególnie widoczne w przypadku atrakcyjnej Mirandy. Grafika to jeden z największych plusów gry. Całości dopełnia Polonizacja, która mimo „Wymuskanych” dialogów i drewnianego aktorstwa Łukasza „Jeszcze dziś w jedynce” Nowickiego jest znakomita zaskakuje bardzo In plus. Muzyka również staje na wysokości zadania i choć nie jest imponująca po dłuższym namyślę zasługuje chyba jednak na to by uznać ją za plus. System rozgrywki w porównaniu do części pierwszej prezentuje się fatalnie. Poważny niedobór typowych dla części pierwszej statystyk sprawia, że my, jako gracze czujemy, że mamy mniejszy wpływ na postać. A to czyni grę nieco mniej podobną do tych, do których przyzwyczaił nas, Bioware. Kulawy system poleceń oraz zdecydowanie mniejsza ilość miejsc do zwiedzania sprawiają, że nawet system zasłon nie osłodzi niesmaku pozostawionego przez system rozgrywki. Podsumowując Mass Effect 2 miejscami poważnie góruje nad swoim pierwowzorem a miejscami jest bardzo rozczarowująca. Niemniej jednak nie pozostaje za jedynką zbytnio w tyle i warto w nią zagrać choćby z szacunku dla tej wspaniałej sagi. Z niecierpliwością czekam na część 3.
Modifié par Zbyszek, 13 octobre 2010 - 07:00 .
#17
Posté 13 octobre 2010 - 07:06
#18
Posté 13 octobre 2010 - 07:08
#19
Posté 13 octobre 2010 - 08:09
Modifié par Skeleton77, 13 octobre 2010 - 08:31 .
#20
Posté 14 octobre 2010 - 09:12
#21
Posté 14 octobre 2010 - 09:26
#22
Posté 14 octobre 2010 - 12:04
Taka mała dygresja... Czy ta tylko moje odczucie, czy w ME2 dużo lepiej się gra, niż wspomina? Kurczę, to chyba jedyna gra tej dekady, przy której zabawę zdarzało misie kończyć bliżej ranka niż wieczora dnia poprzedniego - i to niekoniecznie przy pierwszym podejściu. A gdy przyjdzie mi cokolwiek o niej napisać, to potrafię tylko jęczeć, jęczeć, jęczeć...
#23
Posté 14 octobre 2010 - 01:37
#24
Posté 14 octobre 2010 - 02:04
@tailer - co do broni ,to myślę ,,ze każda jest na swój sposób dobra ,ale o tym gdzieś indziej założono temat.
#25
Posté 14 octobre 2010 - 02:08





Retour en haut






