Zev z natury jest "romantyczny". A po Taliesenie wychodzi na to że jest też całkiem w porządku wobec nas. I w sumie to nigdy bym go już nie zabiła (i dobrze że tego nie zrobiłam- a zastanawiałam się czy tego nie pożałuję).
Alistair to inna para butów. O ile "niezmieniony" jest niezdecydowany, dziecinny i co tu mówić wręcz ciotowaty (co nawet mnie- jego fance- na nerwy potrafiło czasem działać). O tyle "utwardzony" jest o niebo lepszy. Znacznie dojrzalszy, bardziej męski i zdecydowany (chce być królem)- większość tekstów ma innych. Postać bardzo wiele zyskuje.
Lelianę nie wiem czy jest sens "utwardzać"(jest jakaś wyraźna różnica w grze?) choć chyba jak będę kiedyś znowu grała to spróbuję to zrobić.
Osobiście zawsze chciałam doprowadzić do tego by Morrigan była mniej... "zdziczała". Ale i tak całą grę wyjeżdża na siłę z tekstami w stylu "wyssijmy z nich moc", "zabijmy ich", "splugawmy wszystko co się da". I zawsze odstawia focha gdy się nie zgadzam na rytuał... Bez sensu to wychodzi, tylko ściemnia że chce być przyjaciółką.
Modifié par Aneczka, 06 décembre 2010 - 11:19 .