Aller au contenu

Photo

Opowiadanko "Shepard kontra sekta":)


  • Veuillez vous connecter pour répondre
99 réponses à ce sujet

#26
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
„Jacoba przypadek dziwaczny. Wstęp.”

Ponure, świdrujące oczy w młodej, lecz doświadczonej setką bitew twarzy spoglądały nieruchomo w przewrócone zdjęcie przedstawiające Ashley Williams, byłą kochankę komandora Adriana Sheparda, dowódcy Normandii, wiecznego awanturnika i renegata mającego na pieńku z Radą, Przymierzem, niedobitkami Zbieraczy, Żniwiarzami, Watykanem i połową żywych istot w galaktyce. „W zasadzie to ja nie mam na pieńku tylko z tymi, co już gryzą piach”, pomyślał jak zwykle optymistycznie nastawiony komandor.
- Wyłupiastooka suko – mruknął sam do siebie. – No dalej.
Spod plastikowej oprawki wychylił się dziesięcionogi robak z długimi czułkami zwieńczonymi kulkami oczu. Sękata dłoń wystrzeliła przed siebie i z robaka została mokra plama.
- Ha! Mam cię, dziadygo. Ja ci dam wyżerać mój zapas dekstro wazeliny.
Usunął szczątki odkurzaczem plazmowym i połączył się z Tali, swoją quariańską boginią, dla której usypał w maszynowni stos ze złotych zębów wyrwanych swoim ofiarom.
- W zeszłym roku o tej porze padał deszcz – zakomunikował konspiracyjnym tonem.
- Deszcz ze śniegiem – odparła miękko Tali; niczym rasowa tajna agentka.
Chwilę później drzwi kajuty otworzyły się z cichym sykiem, wpuszczając do środka Quariankę.
- Na Cytadeli najlepsze tytanowe zęby robią na obszarze Prezydium – położyła prawą rękę na krągłym biodrze.
- Jacob nosi je tylko jesienią.
- Przesłali mu nową partię – jednocześnie wybuchnęli śmiechem; Tali perlistym jak napromieniowana rosa na Tuchance, Shepard gwałtownym niczym zamieć na Noverii.
Tali uwielbiała oglądać wieczorny cykl na EuropaTV „W starym widzie”. Puszczano tam perełki ludzkiej kinematografii z ostatnich trzystu lat.
- Ale my mamy nawalone w głowach! – rechotał Shepard.
- I śmiejemy się z biednego Jacoba, który ledwo wczoraj wstał, a już się oburzył na łamanie regulaminu – Quarianka zdjęła maskę, szczerząc w uśmiechu drobne, niebieskawe zęby. Zrobiła ponurą minę i spojrzała z byka – „Komandorze, muszę zaprotestować! Związki między dowódcą i podwładnym są zabronione”.
- Dobra, kończmy z tymi pierdołami – komandor objął mocno wąską talię i klepnął w wypięty pośladek. – Co mi powiesz ciekawego, Kurczaku z Normandii?
- Nie jestem kurczakiem! – zrobiła nadąsaną minę. – Nic ci nie powiem!
- Zrób Generała swojemu najlepszemu przyjacielowi Shepardowi, temu, który ma dla ciebie niespodziankę – przymilał się komandor, co w jego wykonaniu wyglądało równie zgrabnie jak asariański balet w wykonaniu Krogan.
- Najpierw powiedz, że nie jestem kurą!
- Nie jesteś kurą.
- Czuję podstęp. Nie jestem też gęsią, kaczką, ani żadnym innym ptakiem!
- Nie jesteś ptakiem ani drobiem, ani nawet porcją rosołową – cmoknął w mały, prosty nosek.
- Przejmuję kontrolę – fosforyzujące oczy błysnęły lekko.
- Aaa – Shepard odskoczył i udając drgawki opadł na krzesło. – Nie rób mi krzywdy!
- Jestem zapowiedzią twojego zniszczenia! – skoczyła na kolana siedzącego Sheparda. Obrotowy fotel jęknął przejmująco. Jej wzrok padł na zdjęcie Ashley. Zmarszyła cieniutkie, jedwabiste brwi.
- Adrian! Miałeś to wyrzucić!
- Co?
- To! – krzyknęła, nie kryjąc zazdrosnej nuty. Podsunęła mu zdjęcie pod nos.
- Zapomniałem. Wiesz, dzisiaj siedział pod tym mydelnik kątowy.
- Nie zmieniaj tematu! Miałeś się tego pozbyć! Co ty widzisz w tej varrenicy?!
- Widzę parę oczu, nos, usta, włosy… w sumie to samo, co u ciebie – uśmiechnął się złośliwie. – Tylko w gorszym wydaniu. Temperamentem też ci nie dorównywała – dodał pośpiesznie, widząc w jej twarzy złość. – Przecież ty tu jesteś, żywa i materialna, a nie ona.
- I tak ma zostać! Nigdy jej nie lubiłam. Zawsze łypała na mnie tymi swoimi wyłupiastymi oczyma z taką wyższością. Na Liarę też.
- Jak ją spotkasz to jej pokażesz język – mrugnął okiem komandor, rozpinając kolejne części quariańskiego kombinezonu. – Do Ash łatwiej było się dostać – mruknął cicho.
- Co mówisz?
- Nic.
- Shepard! Jacobowi kompletnie odbiło – odezwała się niespodziewanie EDI. – Musisz przyjść na mostek!
- Na zjełczały pot spod pachy Grunta! – warknął Shepard; kłęby przekleństw wysypały się z niego jak pierze z rozprutej poduszki. – Ciągle coś.
- Idź, dołączę do ciebie jak się na powrót ubiorę - trójpalczasta dłoń musnęła czule pobliźniony policzek.
- EDI, połącz z Mordinem.
- Dobrze, Shepard.
- Shepard, elektrochemiczne procesy w mózgu Jacoba stały się niestabilne! – trajkotał Salarianin. – Podałem pacjentowi trójetylek dwufazowego monostymulatora kory mózgowej, ale nie przyniosło to efektów!
- Miałeś go naprawić bez skutków ubocznych! – wrzeszczał Shepard, przypinając do pasa wierną Falangę. – Czemu, do matki wszystkich kur*w, nic nie potraficie zrobić jak należy?!
- Prognozy były niemożliwe do oszacowania – kontynuował Mordin, nie zwracając najmniejszej uwagi na wściekły ton Sheparda. – Pacjent niestabilny. W sensie fizycznym i psychicznym. Musisz sam to zobaczyć.
Wściekły komandor wpadł na mostek jak zaraza, zabijając wzrokiem wszystkich razem i każdego z osobna. Jednakże, gdy jego wzrok spoczął na Jacobie, niewypowiedziane słowa utknęły w gardle.
Stojąca na mostku postać przemawiała do zgromadzonej załogi, niczym buddyjski mnich do naiwnej tłuszczy. Ubrany w obcisły, lateksowy trykot wściekle czerwonego koloru, z butami na wysokim obcasie, miał długie, sięgające kolan ręce pokryte gęstym, czarnym włosiem. Gruba, czarna szyja, również pokryta sierścią jak wilgotny chleb pleśnią, zwieńczona była ogromną głową.
Wielka paszcza, w której błyskały czarne, łopatowate zęby, okolona grubymi jak krogańskie parówki wargami, otwierała się i zamykała w rytm mówienia, niczym grodzie na statku. Spuchnięte policzki porastały wielkie pekaesy, gęste i kręcone jak kłęby czarnego dymu z palonych trupów. Głęboko osadzone oczy, z kośćmi nadoczodołowymi godnymi Neandertalczyka, co i rusz patrzyły każde w swoją stronę, a mocno cofnięte, niskie czoło marszczyło się i wygładzało, w takt zwiększania i zmniejszania się poziomu oburzenia mówiącego. Odstające, duże uszy drgały i bujały się jak liście na wietrze.
Widząc wchodzącego Sheparda, Garrus pokręcił głową i puknął się w czoło. Rozbiegane, nieskoordynowane spojrzenie Jacoba spoczęło na Shepardzie. Pokryty sierścią paluch skierował się na niego, jakby miało to sprawić, że komandor zmieni się w słup soli.
- Co tu się dzieje?! – warknął w końcu Shepard, stając i zwijając ręce na piersi.
- A co ma się dziać? – powiedział sarkastycznie Zaeed. – Chomik mu wypadł z kołowrotka i zdechł – zarechotał.
- Oto jessst! – krzyknął Jacob, a długi, gruby język c i rusz wyskakiwał mu z ust, utrudniając mówienie. - Dośśśśćssss – język znowu wyskoczył na światło dzienne – wyssssysss...prrrch…ku! Zsssrzućsssmy okofffy! – wzniósł w górę małpie ręce, aż damski trykot napiął się niebezpiecznie, jakby miał zaraz pęknąć.
- Jacob został komunistą – zarechotał Zaeed.
cd...

Modifié par jacsty, 12 décembre 2010 - 03:33 .


#27
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Kolejne zabawne opowiadanie, bardzo dobry wątek zazdrości, w następnych opowiadaniach zostanie rozbudowany ?



Oprócz wcześniejszego kilka pytań do twórcy ?



Co Shepard z opowiadań zrobił wcześniej z Ash ?



Kiedy zostanie wydana druga część "zakupów" ?




#28
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Konfrontacja Ash i Tali to temat na osobne opowiadanie, nie wykluczam napisania:)

Ash była oczywiście kochanką Shepa podczas pogoni za Sarenem, ale po horyzoncie się zdrowo wkurzył i nawet jej nie zaproponował przyłączenia do załogi.

A druga część zakupów istnieje, ale nie wiem co wymyślić z zakończeniem, a nie chciałbym popaść w za dużą grafomanię:>

#29
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Tak domyśliłem się ze zdjęcia Ash na biurku, ale potem Shepard mówi do Tali że, jest żywa i materialna a Ash nie, potem pada tekst że, Tali może jej język pokazać. A po zachowaniu Sheparda to pomyślałem że, zastrzelił Ash na Horyzoncie i teraz będzie się ukazywać w formie ducha, ale skoro przeżyła Horyzont to żywa będzie chyba lepszą konkurentką dla Tali niż martwa.



Na " zakupy" przyjdzie jakiś czas poczekać ale myślę że warto, może Verner opuści studio telewizyjne i natknie się na Sheparda.

#30
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Drakon, dzięki za super pomysł! Jest pewna kluczowa postać w drugiej części zakupów, a nie wpadłem na to, żeby to był KONRAD:D Tyle, że ta postać ginie, ale nie powinno być problemów z małą przeróbką, aby zachować naszego przyjaciela przy życiu:P.

To z Ash to chodziło o to, że koniec końców to Tali jest z Shepardem w kajucie, Ash żyje ale to już przeszłość. A może zrobić, że Ash wróci i po kłótni z Tali i szarpaniu za włosy, jak to baby maja w zwyczaju, nasza Ashley zacznie lgnąć do Jacoba, co spowoduje konflikt z Mirandą, która zakocha sie w nowym Jacobie?:P


#31
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Jacsty, cieszę się, że sugestia co do Vernera się spodobała i zostanie wykorzystana w opowiadaniu.

Aż tak Jacob się zmieni że, będzie w stanie przyciągnąć uwagę dwóch kobiet?

Tak myślę o tym pomyśle z Ash staram się zagłębić w jej psychikę, zakładam, że kocha Sheparda a on wybrał Tali z jakiś powodów musi zostać na Normadnii to faktycznie może będzie chciała Sheparda ukarać tylko kogo by wybrała na myśl przychodzą mi 2 opcje pierwsza to Grunt zbałamuciła by go( musiała by pokonać tylko swoją niechęć do obcych) tak jak Aria Krogan na Omedze, a jakby była bardzo na Sheparda cięta to znalazła by adres Tima a następnie go uwiodła i obróciła swojego nowego partnera Grunta lub Tima przeciwko Shepard`owi. Jacob musiał by się bardzo zmienić by zainteresować Ash, Miri już z nim wcześniej kręciła to jej będzie łatwiej.

Modifié par drakon 760, 06 juin 2011 - 08:36 .


#32
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Chyba najbardziej z ME3 to właśnie ciekawi mnie konfrontacja dwóch LI - byłej i obecnej. Chociaż tak się napaliłem na wieczór wspomnień po zakończeniu lotsb, że cały dodatek przeszedłem bez odchodzenia od kompa(0_0), a tu dwa zdania i koniec:P
Jak nic trzeba będzie wymyślić swoją wersję spotkania Tali i Ash:P
A Jacob, transwestyta i komunista fizycznie już się więcej nie zmieni, już i tak jest dość atrakcyjny, po co go ulepszać? żeby jeszcze Tali do niego odeszła?:P

Modifié par jacsty, 12 décembre 2010 - 05:40 .


#33
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Miri na takiego poleci, a uważałem, że dziewczyna ma swoją godność : P

Modifié par drakon 760, 06 juin 2011 - 08:36 .


#34
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Albo może Jack? Twierdziła, że Jacob nie wie kim jest, ale skoro znalazł swoje komunistyczno-transwestytowe "ja" to Jack się w nim zakocha:D Miri mi szkoda, najpierw jej nie znosiłem, ale teraz uważam, że to całkiem w porządku kobita i nie zasługuje na taki straszny los.
Już mi sie w głowie zawiązuje intryga Ash przeciw Shepowi i Tali, tylko się wpakowałem w to opowiadanie z Jacobem i cholera trzeba jakoś wybrnąć z tego.
I czy mi się zdaje, czy Ash w dwójce ma jakąś taką brzydszą twarz niż w jedynce?:P

Modifié par jacsty, 12 décembre 2010 - 06:30 .


#35
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Z Jack już prędzej, ale dziewczyna jest krzywdzona od dziecka i ma czekać ją taki los, zaraz przecież Kasumi podoba się Jacob może ukoi jej ból po śmierci jej ukochanego.

Ash jest bardzo podobna do siebie z pierwszej części (nie zauważyłem by była brzydsza)może mała różnica w wyglądzie, szkoda, że Liara to już gorzej wygląda, Kaidan też się trochę zmienił.
Ash będzie intrygować, a może Shepard to taki renegat, że zatrzyma dla siebie 2 dziewczyny a one i tak będą szczęśliwe:P

Modifié par drakon 760, 30 novembre 2011 - 10:18 .


#36
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Cholera, fakt, zapomniałem o Kasumi:P Ale nie wiem jak ją poprowadzić bo zbyt wiele nie mówiła.

Mój Shepard już nie chce trójkątów, na razie starczy mu Tali, dopóki nie zginie lub nie znajdzie kogoś lepszego, jak to mówił porucznik do Rico w Starship Troopers, jak go awansował:P

Zauważyłeś z jakiego polskiego serialu jest początkowy dialog we wstępie do Jacoba?:P

#37
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Możesz więc stworzyć Kasumi osobowość jaką chcesz.

Nie mam pojęcia a zaciekawiłeś mnie z tym wstępem, możesz napisać z jakiego.

#38
TowMartinez

TowMartinez
  • Members
  • 105 messages

jacsty wrote...

Konfrontacja Ash i Tali to temat na osobne opowiadanie, nie wykluczam napisania:)
Ash była oczywiście kochanką Shepa podczas pogoni za Sarenem, ale po horyzoncie się zdrowo wkurzył i nawet jej nie zaproponował przyłączenia do załogi.
A druga część zakupów istnieje, ale nie wiem co wymyślić z zakończeniem, a nie chciałbym popaść w za dużą grafomanię:>

kurczę musisz to opublikować .. skoro sprzedaje
się pastisz "Zaćmienia" i "Pottera" to czemu nie Mass
Effect .. człowieku masz dar normalnie

#39
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Drakon poszukaj w google skąd te cytaty, to bardzo znany serial:D
Dobra kończymy zakupy, przy dużym udziale Drakona.

Przez niedomknięte drzwi monopolowego niosło się echo podniesionych głosów.
- Dawaj litr rynkolu! – wrzeszczał ktoś do voluskiej ekspedientki. – I kilogram kaszanki z pyjaka. Bo ci odstrzelę stopę!
- Nie masz kredytów wsssst? Spadaj, ziemska istoto! wsssst – sapała sprzedawczyni.
- Jestem Widmem, biorę wszystko co chcę! – krzyczał jakiś męski głos. – Wykonuję tajną misję i nie potrzebuję kredytów!
- Schowaj ten pistolet i wynocha! Wsssst! Bo wezwę ochronę! WSSS…SSSST!
- Zamknij się! Wszyscy na ziemię, motyla noga! Będę strzelał! – wrzeszczał mężczyzna.
W tym momencie do sklepu wszedł Shepard, a za nim Tali. Rozejrzał się, błyskawicznie oceniając sytuację. Oto asariańska zakonnica z Klasztoru Striptizerek, łysy, gruby człowiek w garniturze i tyczkowata kobieta z mrożonym udźcem varrena w ręku leżeli na szarej podłodze. Voluska ekspedientka, której szerokość przewyższała wysokość, stała z krótkimi, pulchnymi rączkami w górze, sapiąc przy tym zawzięcie, jak osiemdziesięcioletni astmatyk dostający orgazmu.
Krótko obcięty rabuś-Widmo, z kozią bródką i wąsami, stojąc w rozkroku niczym kowboj, trzymał oburącz pistolet Hahne-Kedar, wersja Mk.3, co stwierdził komandor doświadczonym okiem. Gwałtownie odwrócił się do nowoprzybyłej dwójki.
- Na ziemię, oboje! – wrzasnął.
- Konrad, litości – warknął Shepard, zrezygnowany i porażony spotkaniem.
- Shepard! – głos Konrada zaczął się łamać, wnet jednak wziął się w garść. – Shepard! Na ziemię, kurza noga! Bo strzelę!
- Połóż się – szepnął Shepard.
- Ale… dobrze – Quarianka posłusznie położyła się pod ścianą.
- Marzyłem o tym spotkaniu, Shepard! Och, jakże tego pragnąłem! Nie masz pojęcia jak to jest moczyć się co noc! Skradać się do sklepu spożywczego, unikać zacienionych miejsc! – wrzasnął niespodziewanie na całe gardło. – Zniszczyłeś mi życie! Ale powstałem, jak bocian z popiołów! Teraz ja zniszczę ciebie! A teraz na ziemię, ostatnie ostrzeżenie!
- Nie – zimne spojrzenie niebieskich oczu spotkało się z rozognionym wzrokiem Konrada Vernera, niedoszłego Widma i poskromiciela gangów Illium. Shepard zrobił krok do przodu.
- Stój! Natychmiast, bo cię tak urządzę, że rodzina cię nie pozna!
- Moja rodzina nie żyje – Shepard obojętnie wzruszył ramionami i zrobił kolejne dwa kroki.
- To zabiję twoją przyjaciółkę! – wycelował w Tali, która odruchowo się skurczyła.
- Shepard!
- To nie jest moja przyjaciółka – Shepard wciąż się zbliżał. Zostały tylko trzy metry. – Strzelaj, jak chcesz.
- Shepard! – w głosie dziewczyny zabrzmiała realna nuta strachu.
- Strzelasz czy czekasz na obniżenie cen rynkolu?
- Ty świrze, ciebie zabiję! – zdezorientowany Konrad wycelował w głowę komandora, który podszedł i dotknął czołem wylotu lufy. Wciąż świdrował wzrokiem coraz bardziej niepewnego zamachowca.
- Dawaj – mruknął obojętnie Shepard, sięgając po Falangę.
Na ten ruch spanikowany na dobre Verner pociągnął za spust. Tali wrzasnęła, leżący na ziemi ludzki klient puścił strugę rzygowin, a asariańska zakonnica z Klasztoru Striptizerek zemdlała.
- Hahaha! – Shepard przystawił swój pistolet do brzucha przeciwnika, co wywołało potężne burczenie i bulgotanie, niczym w gorzelnianej kadzi. – Małe przypomnienie. Zielona dioda – blokada działa, czerwona dioda – blokada nie działa. I następnym razem, jak będziesz używał zabawki to zetrzyj napis „Replika” z obudowy. Poczekaj! – Shepard stalowym chwytem powstrzymał chcącego uciec Konrada, co wywołało u niego zwolnienie zwieraczy. Rozległo się głośne „Prrrrr”. Shepard pokręcił nosem.
- Zesrałeś się!
- Nieprawda – Konrad prawie płakał. – Niepra… - przerwał, gdyż ponowna, gwałtowna obstrukcja niemal wywróciła mu oczy na lewą stronę.
- Fu! – Shepard wstrząsnął głową i zatkał nos, po czym dał Tali znak, że może się podnieść.
- Puść mnie, błagam – łamał się Konrad, krzyżując nogi. Kolejna lawina wystrzeliła z odbytnicy, w akompaniamencie burknięć i furkotania. – Muszę do toalety! – rozpłakał się jak dziecko. Upuścił pistolet-zabawkę i ukrył twarz w dłoniach. – Handlarz mówił, że to prawdziwy pistolet i… - Konradowi brzuch znowu zagrzmiał basowo. – Błagam, puść mnie!
- Spadaj, bo zabijesz nas samym zapachem. Nie dostaniesz kopa w dupę, bo nie lubię się babrać w gównie.
- Jeszcze się spotkamy, Shepard! – szlochający jak dziecko dorosły mężczyzna, dzielny Konrad Verner wybiegł ze sklepu, znacząc podłogę śmierdzącą breją wyciekającą obiema nogawkami, żegnany szyderczym rechotem szczerze rozbawionego komandora.
- Co się gapisz jak szczerbaty na suchary?! – krzyknął Shepard do zdębiałej ekspedientki. – Włącz klimatyzację, do licha. I dawaj mi tu baniak rynkolu, a chyżo! I zgrzewkę dekstro Pałer Jogurtów!

Modifié par jacsty, 13 décembre 2010 - 10:14 .


#40
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Verner powstał jak bocian z popiołów : )
Ale miał niskie loty, biedny Verner jak on teraz zaśnie, aż mi go szkoda po tym opowiadaniu, ale skoro przeżył to może jakoś się pozbiera, po tych upokorzeniach. Może spotyka Udina a w ramach tego by Verner nie opowiadał takich bredni, że widzi osobę, która nie istnieje a została stworzona specjalnie po ty odwrócić uwagę Sarena i gethów spełni jego największe marzenie i mianuje Vernera pełnoprawnym widmem : )

Modifié par drakon 760, 30 novembre 2011 - 10:21 .


#41
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Istnieje pierwsza część spotkania Tali i Ash:> Dzisiaj napisałem:>

#42
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Ciekawe jak bardzo będzie między nimi iskrzyć.

Kiedy nastąpi premiera opowiadania z nimi ?

#43
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
Jak więcej osób przeczyta te dwa ostatnie, bo chyba za szybko umieszczam nowe. Ale zapowiedź już jest, tu masz trailer:. Kto zgadnie co Tali słucha ten w nagrodę znajdzie się w nowym opowiadaniu jako alter ego Jacoba:P
Trzymając się z Tali za ręce, maszerowali raźno wąskimi alejkami Dolnego Okręgu. Tali kupiła sobie płytę z ziemskim hard rockiem i metalem. Zachwycona porażającą mocą fuzza, rozglądała się czujnie, przyklepując prawą dłonią w udo do rytmu muzyki. Shepard uśmiechnął się lekko; potrafiła się poznać na dobrej muzyce.
- Quarianie nie wynaleźli nawet fuzza – krzyknął do niej. – Jak to w ogóle możliwe? Ja sobie bez tego życia nie wyobrażam. Nasza cywilizacja by bez tego nie istniała od trzystu lat.
- Znaczna większość Quarian uważa, że wibracje silnika napędzającego statek kosmiczny to najpiękniejsza muzyka. Ale to dlatego, że nie słyszeli tego! – odkrzyknęła.
- Czekaj, ja też uwielbiam ryk starych silników. Pokażę ci jeden stary wid, tam będzie ryk amerykańskiego, trzystupięćdziesięcioletniego, ośmiocylindrowego, siedmiolitrowego HEMI!
- Zobaczymy. „Don't you cry tonight, I still love you baby…” - zaśpiewała pod nosem, głośniej niż myślała.

Modifié par jacsty, 13 décembre 2010 - 03:08 .


#44
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Trailer brzmi jakby akcja opowiadania działa się zaraz po zakupach czyżby spotkanie na Cytadeli.

#45
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
A, dobra. Dopóki choć jedna osoba to czyta to mogę zamieścić już. Byłyby jaja jakby ktoś to zebrał do kupy i wydał jako swoje i zarobił kupę forsy na mojej krwawicy:>

#46
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
„Konfrontacja”

Do: ashley.m.williams@edenprime.mil.sa
Od: Shepard
Temat: Zapomniałem odpisać na Twojego ostatniego maila.

„Cześć, nie odpisywałem tak długo bo po prostu zapomniałem o twoim istnieniu. Odnośnie tego co się stało między nami na Horyzoncie to niczego nie żałuję; ba, jestem z takiego obrotu spraw bardzo zadowolony. Wspaniale się z Tali dobraliśmy, a o przeszłości wcale nie myślę, no chyba tylko po to, żeby stwierdzić, że wcale nie byłaś taka dobra w łóżku. Trzymaj się, Ash.
PS. Niech woda obmywa statek, czy jak to tam było. Nieważne, i tak było do dupy. Pa.”

Napis „Wyślij” błysnął i wiadomość zniknęła, zastąpiona informacją o udanym przesyle. Zacierając złośliwie ręce Tali odeszła od komputera Sheparda. W toalecie zagulgotała woda, zasyczał kran i Shepard wyszedł z łazienki.
- Ta twoja prawoskrętna ślina coś mi poszkodziła – mruknął jak zwykle optymistycznym, podnoszącym na duchu tonem. To była jego siła – swoim ponurym podejściem sprawiał, że jego ludzie wpadali w totalną depresję i zobojętnienie i z bezgranicznym fatalizmem wykonywali każdy jego rozkaz. Nawet ten najbardziej samobójczy – „Wszyscy oprócz Jokera mają wolny dzień!”.
Nie wiedzieli za bardzo, co ze sobą zrobić, kiedy przed nikim się nie ucieka, nikt na ciebie nie poluje, nie chce porwać, zastrzelić czy zjeść, a niestabilne i skrajnie niebezpieczne rejony galaktyki zostały daleko w tyle. Gubili się więc na Cytadeli, pijani lub na ciężkim haju, robili zakupi i siedzieli w burdelach, gdzie luksusowe dziewki uwijały się jak w ukropie.
- Oni nie wiedzą co ze sobą zrobić – mruknął do siebie nawet nie zdając sobie z tego sprawy – ale ja wiem.
- Dlatego ty tu jesteś kapitanem – uśmiechnęła się Tali.
- Co? A, no tak – podszedł do interkomu. – Mordin, czy Jacob jest zamknięty w klatce, napojony, nakarmiony i wypróżniony?
- Tak. Śpi – z szybkością błyskawicy odparł Mordin.
- Załoga! Cieszcie się życiem w pokoju, bo niedługo czeka nas kolejna bitwa na śmierć i życie – przypiął do uda kaburę z Falangą, podręczną armatą zdolną przebić krogański pancerz na głowie.
Trzymając się z Tali za ręce, maszerowali raźno wąskimi alejkami Dolnego Okręgu. Tali kupiła sobie płytę z ziemskim hard rockiem i metalem. Zachwycona porażającą mocą przesterowanych elektrycznych gitar, rozglądała się czujnie, przyklepując prawą dłonią w udo do rytmu muzyki. Shepard uśmiechnął się lekko; potrafiła się poznać na dobrej muzyce.
- Quarianie nie wynaleźli nawet fuzza – krzyknął do niej. – Jak to w ogóle możliwe? Ja sobie bez tego życia nie wyobrażam. Nasza cywilizacja by bez tego nie istniała od trzystu lat.
- Znaczna większość Quarian uważa, że wibracje silnika napędzającego statek kosmiczny to najpiękniejsza muzyka. Ale to dlatego, że nie słyszeli tego! – odkrzyknęła.
- Czekaj, ja też uwielbiam ryk starych silników. Pokażę ci jeden stary wid, tam będzie ryk amerykańskiego, trzystupięćdziesięcioletniego, ośmiocylindrowego, siedmiolitrowego HEMI!
- Zobaczymy. „Don't you cry tonight, I still love you baby…” - zaśpiewała pod nosem, głośniej niż myślała. Komandor zarechotał i umilkł, widząc tarasujący przejście tłum. Siedmiu volusów trzymających strzelby stało na całej szerokości, ramię przy ramieniu, na całą szerokość alejki. Na czele żałosnej grupy stanął Elkor wielkości słonia. Na jego widok Shepard parsknął śmiechem.
Otóż Elkor miał na głowie gangsterski kapelusz rodem z Ziemi trzysta lat temu, sztuczne, miotłowate pekaesy, a w chrapach trzymał cztery cygara, każde kopcące jak kominy krematorium i równie wielkie. Na grzbiecie miał umocowane coś w rodzaju obrotowej platformy zwieńczonej volusem-strzelcem obsługującym miotacz antymaterii. Długa, groźna lufa wycelowała prosto w Sheparda.
Komandor odruchowo zasłonił Tali własnym ciałem, jednocześnie wyszarpując Falangę. Niebieski laser błysnął złowrogo dokładnie między czarnymi oczyma Elkora. Pokryta bliznami twarz spoważniała, a głęboko osadzone oczy ponuro błysnęły.
- Nieszczere powitanie. Miło cię widzieć, człowieku – zadudnił monotonnie Elkor-przywódca gangu volusów. – Wyjaśnienie. Jestem Katapulta, biznesmen i ekspert w dziedzinie negocjacji – siedmiu uzbrojonych krasnoludków, jak ich w myślach ochrzcił Shepard, wycelowało również.
- To się świetnie składa – odparł Shepard, udając wesołość. Oczy jednak pozostały zimne, a malujący się w nich płomyk szaleństwa i żądzy krwi nabierał mocy. – Odejdź, a nie sprzedam ci kuli.
- Groźba. Oddaj bezklanową Quariankę – burczał Katapulta, kopcąc jak parowóz przy każdej zgłosce.
- Jestem z klanu Kurczak… tfu, Zorah, bosh’tet! – Tali wyskoczyła zza Sheparda, na co ten wolną ręką schował ją z powrotem.
- Siedź tam – syknął i zwrócił się do Elkora. – Po co wam Quarianka?
- Niechętne wyjaśnienie. Dostaliśmy zlecenie.
- Od kogo?
- Krzyk. Nieważne. Wściekły, groźny ton. Oddawaj Quariankę, a pozwolimy ci…
- Padnij! – komandor krzyknął do Tali, i nie sprawdzając, czy wykonała polecenie wypalił w głowę volusa na grzbiecie.
Drążąca żyły adrenalina sprawiała, że wszystko było dziwnie niemrawe. Ognisty pocisk przebił kombinezon na głowie volusa. Różnica ciśnień i fala uderzeniowa pocisku wręcz wyrwały głowę na zewnątrz, bryzgając wokół potrzaskanymi koścmi i kawałkami pancerza. Reszta ciała, odetkana przez brak głowy, wystrzeliła wysokim, zielonym gejzerem wysoko w powietrze, a pusta skorupa skafandra przewróciła się na bok i spadła z brzękiem na ziemię.
Przetaczając się po ziemi, Shepard wybił się w powietrze i wbił najpierw jeden, a potem drugi but w wielkie chrapy w płaskiej twarzy, używając ich jak szczelin w skale. Usłyszał potężny huk siedmiu strzelb. Elkor ryknął basowo, a z nozdrzy poleciały strugi szarawej cieczy. Shepard chwycił za długą lufę miotacza antymaterii, gdy okaleczony przeciwnik wzdrygnął się z bólu. Groźna jak drożdżyca lufa Falangi dotknęła wielkiego, szarego czoła.
- Każesz im teraz odrzucić broń – warknął, oglądając się za siebie. Tali wykonała polecenie. Właśnie zniknęła za płytkim załomem. – Daleko. Za każdy egzemplarz, który nie znajdzie się przed tobą dostaniesz kulkę.
- Groźba. Odrzućcie broń najdalej jak umiecie – monotonny głos wibrował ze strachu.
Siedem podłużnych kształtów przemknęło obok z cichym szuraniem.
- Tali! – krzyknął komandor.
- Tak! – Quarianka wytoczyła się zza osłony, zerwała się z miejsca i chwilę później celowała ze strzelby w grupkę volusów.
- Kto? – mruknął Shepard do Elkora.
- Błaganie. Nie mogę powiedzieć.
Ledwie gangster skończył mówić, Shepard jak burza znalazł się na ziemi i strzelił do trojga volusów. Okrągłe ciała eksplodowały w feerii zielonych macek i pomarańczowych płomieni zwieńczonych czarnymi czuprynami dymu. Pozostali przy życiu volusi-gangsterzy rzucili się do bezładnej ucieczki. Nagle zaczęli wybuchać jak worki z wodą rzucane o ścianę. Shepard spojrzał w bok. Klęcząca Tali, z jedną nogą wystawioną przed siebie, posyłała kolejne chmury odłamków. Bum!-klik klak-bum!-klik klak-bum!-klik klak-zgrzyt. Koniec amunicji. Zamaskowana Walkiria płynnym ruchem wprowadziła nowy pochłaniacz ciepła. Smutna strużka dymu wiła się przy końcu lufy, unosząc w górę dusze zabitych. Niedbałym ruchem Shepard wycelował w ostatniego volusa i pociągnął za spust. Lekkie kopnięcie przeszyło wyciągniętą rękę, złoty płomyk błysnął wesoło i wirująca śmierć wbiła się w plecy uciekiniera, odkształcając się, rozpadając na rozgrzane odłamki koszące narządy wewnętrze.
- Wsssst! – sapnął volus i chwilę później opuścił kombinezon przez dziurkę średnicy dziesięciu centymetrów.
Ostatnia kula zdmuchnęła kapelusz z rondem z grubego, szarego karku. Elkor zabuczał basowo.
- Rozwolnienie. Muszę do toalety!
- Nie tak szybko – komandor przeładował Falangę.
- Byłoby przykro, gdyby chmura rozżarzonych odłamków zaparkowała w twoim mózgu– zaszczebiotała Tali niewinnym, miękkim jak aksamit głosikiem.
- Przerażenie powodujące skręt kiszek. Kazała się nazywać Tali Pinda.
- Tali Pinda! – krzyknęła Quarianka, bezgranicznie zdumiona. - To Ash! Bardzo śmieszne! – dodała, gdy Shepard wybuchnął szyderczym śmiechem.
- Spadaj! – burknął do Elkora Katapulty. – I żebym cię więcej nie widział! – krzyknął za uciekającym Elkorem. Nigdy nie przypuszczał, żeby ten gatunek mógł tak szybko biegać.
- Idziemy do tej wyłupiastookiej varrenicy! – piekliła się Tali.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem – zgodził się Shepard, oczami duszy widząc zapowiadające się wyśmienite widowisko.

Modifié par jacsty, 13 décembre 2010 - 03:21 .


#47
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Ash nic się nie zmieniła dalej z niej żyleta, ale wymyśliła z tym nasłaniem gangu by porwać Tali, ciekawe co chciała z nią zrobić. To ich spotkanie w 2 części zapowiada się ciekawie ( może, krzesła będą fruwać).



W razie gdyby ktoś dokonał plagiatu i to wydał, to mógłbyś oskarżyć tą osobę o plagiat i kasę byś odzyskał, chyba że byś przegrał wtedy było by gorzej ale przegrana jest mało prawdopodobna.

#48
jacsty

jacsty
  • Members
  • 262 messages
A jakbym mógł udowodnić plagiat?

#49
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Tekst, który publikujesz jest do ciebie przypisany, wystarczyło by tylko podać stronę na której jest opublikowany i połączyć dane osobowe z nick`iem i masz duże szanse by udowodnić iż tamten tekst jest plagiatem chyba, że padły by serwery wtedy było by trudniej jak by się nie udało odzyskać tego co na nich było, ale to mało prawdopodobne.

Modifié par drakon 760, 06 juin 2011 - 08:38 .


#50
Robin Blackett

Robin Blackett
  • Members
  • 938 messages
Jako fan Ash muszę zaprotestować: ona jest bardziej bezpośrednia, porwanie to raczej nie w jej stylu. :) Prędzej oficjalne wyzwanie na pojedynek. :)