Skocz do zawartości

Zdjęcie

Problemy etyczne w DA


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1867 postów
Założyłem podobny temat w dziale o ME, dlatego uznałem, że w dziale o DA też się przyda. Mamy właświe kilka problemów dotyczących naszych sojuszników. Właściwie jednym z pierwszych problemów etycznych jest sprawa jak rozwiązać sprawę Connora czy mamy prawo zabić jednostkę by ratować innych. Można zabić Connora, matka może go zabić, możemy zabić ich oboje lub skorzystać z pomocy magów lub Jowana jeśli gramy magiem/magini wchodzimy do pustki i walczymy z demonem następnie możemy się zgodzić na układ lub nie ja się nie zgodziłem, ale czytałem, ż,niektórym osobom udało się zastraszyć skutecznie demona mnie się nie udało i specjalizację odblokowałem dopiero w przebudzeniu.

Sprawa z wilkołakami jest trudna wieczna spirala zemsty, ale powinna się zakończyć. Chciałem ją zakończyć w sposób pokojowy, ale się nie udało i byłem zmuszony zabić wilkołaki a następnie Zathariana za to, że mnie okłamał.

Kogo wybrać magów czy templariuszy grałem magini dlatego wybrałem magów chociaż jak bym grał kimś innym też bym wybrał magów są bardzo źle traktowani. Na głębokich ścieżkach mamy wybór czy cel uświęca środki czy nie, czy wybrać Brende czy Cardinia wybrałem Cardinia kowadło jest zbyt niebezpieczne i wypacza umysły osób, które go używają, o czym można się przekonać jak widzi się różne plansze końcowe. Pomogłem też krasnoludowi założyć kościół Andrasty a ponieważ wybrałem przyjaciela byłego króla na jego następce miało to złe konsekwencję. Skłamałem matce Rucka, że jej syn nie żyje, tak jak tego chciał Ruck. Jako, iż Ruck jest w opłakanym stanie uznałem, iż w tym przypadku kłamstwo będzie lepsze od prawdy.

Na zjedzie możnych Alistair ściął Loghaina wybrałem takie rozwiązanie, chociaż chciałem być Loghain zapłacił za swoje zbrodnie nieco później, ale Alistair się uparł, wybrałem go też na króla.

W przebudzeniu pozwoliłem zniszczyć Amarnt uznałem, że przyjaciele w Twierdzy byli ważniejsi poza tym z punktu widzenia strategicznego lepiej bronić twierdzy. Poszedłem na układ z Architektem uznałem, że będzie dobrze dla pokoju w napisach końcowych tak było, ale zdenerwowałem się kiedy dowiedziałem się, że to on wywołał plagę.

Wybór czy dać zabójcy drugą szansę, Zervan rozśmieszył mnie dlatego ją dostał i wykorzystał pozostał wierny do końca. Wybór czy zbezcześcić prochy prorokini dla własnej korzyści. Nie zniszczyłem ich co w efekcie przynosi więcej korzyści. Grając magini pomogłem Joanowi uciec, a kiedy zobaczyłem go w więzieniu przypomniało mi się Pustelnik, który był magiem krwi i inni magowi krwi a sam Jowan jest postacią tragiczną co by nie zrobił zawsze wychodzą z tego kłopoty dlatego go zabiłem z bólem serca, ale nie chciałem by mój przyjaciel skończył jako szalony pustelnik albo jeszcze gorzej a wybory Jowana z dużym prawdopodobieństwem by do tego doprowadziły.

W temacie w dziale ME się trochę rozpisałem dlatego tym razem krótko. Myślę, że nie wymieniłem wszystkich problemów etycznych, mam nadzieję, że inni je wymienią  i znowu choć starałem się pisać o problemach etycznych to zszedłem trochę na temat o moralności.

A jaki jest Wasz stosunek do problemów etycznych w DA?

Użytkownik drakon 760 edytował ten post 05 październik 2011 - 08:18


#2
Robin Blackett

Robin Blackett
  • Members
  • 938 postów
Może troszkę późno, ale podejmę ten temat.

Dla mnie jedynym trudnym dylematem był wybór króla Orzammaru. Z jednej strony prawy, uczciwy, i całkiem przyjemny Harrowmont, z drugiej Bhaleen - bratobójca, prawdopodobnie ojcobójca, fałszerz, oszust, manipulator (dodałbym parę epitetów, ale za to są bany). Lord Harrowmont to moralnie świetny kandydat na króla, tyle, że z rządami sobie nie radzi. Bhaleen to moralnie zły materiał na władcę, jednak okazuje się świetnym, postępowym królem, idealnym na te czasy. Przyznaję to, mimo iż czuję do niego odrazę. Grając człowiekiem szlachcicem postanowiłem myśleć pragmatycznie - wybrałem Bhaleena, choć dowiedziałem się o fałszerstwie etc. Uznałem, że będzie się lepiej nadawał. Jednak grając krasnoludem szlachcicem nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że na tron wyniosę człowieka, który zabił jednego brata, a drugiego, mnie, wrobił w zabójstwo. Wtedy spełniłem wolę króla Endrina i władcą Orzammaru został Harrowmont.

Inne wybory - władcy Fereldenu, rozwiązanie konfliktu między elfami i wilkołakami czy ten podczas ataku pomiotów na Amarant i Twierdzę Czuwania były stosunkowo proste. Królewski tron dostaje Alistair, Zathrian zdejmuje klątwę, bronię Twierdzy. 

Użytkownik Robin Blackett edytował ten post 12 styczeń 2011 - 05:56


#3
karazagrzechy

karazagrzechy
  • Members
  • 2 postów
Stary temat ale dodam coś od siebie

Alistair na króla ? Ja jako szary strażnik nie myślę o polityce... zabicie Loghaina z powodu zemsty to dość śmieszna decyzja... jest świetnym generałem i bohaterem :) Popełnił parę istotnych błędów ale zabicie go zawsze uważałem za poważną stratę i marnotrawienie talentu... więc nie pozostawało mi nic innego jak samemu zostać królem lub ewentualnie posadzić na tronie Anorę.

Co do elfów... zdjęcie klątwy ? Ale przecież ja kocham wilkołaki... a jak nie będzie klątwy to jeszcze może okazać się przez to ,że wyginą ! Ale wymordować cały klan tylko dla ukochanych pluszaków... kto by po tym mógł spać spokojnie hehehe. Zathrian dzięki klątwie będzie żył wiecznie... istnieje szansa ,że nagromadzi i przekaże sporą wiedzę swoim rodakom... musi żyć :)
Zabijam więc małe stadko wilkołaków i wyruszam z Zathrianem by stawić czoła Arcydemonowi :)

Co do wyborów moralnych można dorzucić kowadło pustki... lubię golemy... ale tworzenie ich nie jest przyjemne dla duszy biedaka z której taki jeden powstanie. Mimo wszystko nie lubię go niszczyć... trzeba myśleć o pladze przez którą mogą zginąć miliony... ruszę na Arcydemona z armią wielkich twardych przyjaciół :P

Co do twierdzy to sporo w nią zainwestowałem... potężne mury i wspaniałe zbroje... zostawiłem na zamku potężnych magów ( Anders i Velanna )... członkinię Legionu Umarłych dla której walka z pomiotami to codzienność...nie wspominając o jednym zapijaczonym szarym strażniku który zabijał ze mną arcydemona :) Myślę że sobie poradzą... więc bronię miasto. ( tak wiem... wychodzi na to ,że zabrałem tylko 2 towarzyszy... trzeba tak kiedyś zrobić hehehehe )

#4
Maggabi

Maggabi
  • Members
  • 18 postów
Za bardzo wczuwacie się w grę, to jest tylko bajka.
Ja nie mam żadnych dylematów etycznych.
Przerobiłam wszystkie opcje tj. zabicie dzieciaka i jego matki, pod nóż dalijczycy a w innej odsłonie wilkołaki, raz golemy do piachu a w innej wersji pomagali mi z arcydemonem.
Wszystko to dla odsłonięcia kolejnych osiągnięć.
Dylematy etyczne mają zastosowanie tylko w życiu.!!