Mnie się, póki co, gra bardzo podoba, ale musiałam najpierw nastawić się na lekkie oderwanie jej od DA:O i przekonać siebie, żeby nie porównywać z jedynką, bo wtedy rzeczywiście będzie to, przynajmniej dla mnie, porównanie na korzyść DA:O. Gram dopiero kilka godzin, tak jak Rinoe mam oczy na zapałki i zamiast spać, jak Bozia przykazała do pełnego wypoczynku, siedzę i gram, bo "jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, jeszcze sprawdzę tę misję" a potem nie wierzę, którą godzinę pokazuje wredny zegarek.
Jestem wciąż w akcie pierwszym, bo choć zebrałam pieniądze, chcę skończyć wszystkie misje. To już o czymś świadczy, bo normalnie jak czołg odrzutowy lecę do przodu żeby jak najszybciej przelecieć grę a potem przejść ją jeszcze raz. Tu tak nie ma, tu się delektuję.
Wielkim rozczarowaniem był dla mnie wygląd zarówno elfów, jak i Qunari, rozumiem, że Sten był nieco za ludzki ale jakoś te rogi, hm.... Myślałam, że tylko Arishok je będzie miał a tu każdy baranek z porożem lata. O elfach nie będę pisać, bo bym tylko powielała wypowiedzi, czekam na mody.
Miałam już kilka nawiązań do jedynki i dokonań mojej strażniczki, Alistair na tronie a ja z nim ( mrrrr ). Jeszcze go nie spotkałam ale zaaplikowałam sobie dawkę z youtube, więc jestem nieco przygotowana. Zauważyłam też pierwsze konsekwencje swoich czynów - choćby w rozmowie z Arishokiem, aż mi w pięty poszło... Za drugim razem wybiorę inną opcję.
Lokacje na razie mi nie przeszkadzają, bo dopiero zaczęłam grać i jeszcze się gubię, niemniej podejrzewam, ze za kilka kolejnych godzin zacznę zgrzytać zębami - tak jak w ME.
To na razie tyle, za kilka(naście) godzin pewnie jeszcze coś niecoś dorzucę.
Aha, i jeszcze to: nie żałuję wydatku na BSE