Ogólna ocena sequela
#101
Posté 18 avril 2011 - 10:04
#102
Posté 18 avril 2011 - 10:13
#103
Posté 18 avril 2011 - 10:17
Modifié par _KamiliuS_, 18 avril 2011 - 10:24 .
#104
Posté 18 avril 2011 - 10:21
Sorry za podwójnego posta, jakiś problem z kompem
Modifié par Vacita, 18 avril 2011 - 10:22 .
#105
Posté 18 avril 2011 - 10:25
#106
Guest_Grey1_*
Posté 19 avril 2011 - 09:28
Guest_Grey1_*
#107
Posté 19 avril 2011 - 11:05
Nie podoba mi się zbyt modernistyczny ekwipunek i tablice awansu, brakuje mi wyglądu a'la Średniowiecze :/
Nie podobają mi się elfy ( za wyjątkiem Fenrisa
Nie podoba mi się kółko dialogowe i to, że Hawke mówi co innego, niż sugerowało kółko :/
Nie podobają mi się sceny miłosne i brak interakcji z towarzyszami - pod tym względem DAO wymiata.
Nie podoba mi się, że nie mogę ubrac towarzyszy tak, jak ja chcę :/
Nie podoba mi się, co zrobiono z postacią Andersa
Nie podoba mi się nowy wygląd znajomych z DAO
I przede wszystkim - nie podoba mi się niedopracowanie fabuły pod wzgledem chronologicznym i logicznym
Podobają mi się questy towarzyszy. Podoba mi się muzyka. Podoba mi się mozliwośc zmiany wyglądu Hawke'a w Lustrze Transformacji.
Nie przeszkadza mi, że akcja dzieje się w jednym mieście z przyległościami i że lokacje sa powielone.
Ogólnie - ani przez chwilę nie żałowałam wydanych na BSE pieniędzy, przechodzę teraz chyba szósty raz, za każdym razem z innym założeniem, i jeszcze się nie znudziłam
Modifié par Miikan, 19 avril 2011 - 11:13 .
#108
Posté 19 avril 2011 - 11:20
To dziwne bo mimo tych wszystkich wad, gra mi się podoba i ciągle do niej wracam.
#109
Posté 19 avril 2011 - 11:27
A, no i jeszcze, co oni zrobili z ogrem?? I dlaczego nie ma genloków, wymarły nagle wszystkie mamuśki, czy co? :/
Jednak mimo to, gra ma to coś w sobie :]
#110
Posté 19 avril 2011 - 11:28
#111
Posté 19 avril 2011 - 06:22
#112
Posté 20 avril 2011 - 05:52
_KamiliuS_ wrote...
Poproś BioWare, oni ci napiszą recenzję pełną samych "ochów" i "achów"Zresztą jak na razie w większości recenzji widziałem wypisane pozytywne aspekty DA2, jednak i tak zostały one przyćmione przez rozmach niedopracowania, błędów i "zajebistości" (DA2 jest w końcu "awesome" z każdej strony) rozgrywki. Nie wiem, wydaje mi się, że nowemu dziecku BioWare zwyczajnie zabrakło rodzicielskiej miłości. Jednak ciekawi towarzysze i kilka fajnych questów to za mało, żeby udźwignąć ciężar tytułu z gatunku RPG. Chyba że właśnie tak wygląda ów "next-gen"...
Nie chcę recenzji od BW bo wiadomo jaka ona będzie:PJesteś złośliwy, wiesz? Chcę być dobrze zrozumiana, ja nie staję w obronie BW i daleka jestem od stwierdzenia, że DA2 jest grą, o której można się wypowiadać w samych superlatywach. Po prostu staram się widzieć także plusy i zalety, a odnosiłam się do recenzji BlindObservera jeśli pamiętasz., ale zostawmy to.
Masz rację co do braku miłości od BW do DA2, mam jednak nadzieję, że się mylisz co do "next- gen", oby...
#113
Posté 20 avril 2011 - 06:36
7 - gra słaba, nie kupuj bo śmierdzi kupą
8 - średniak, są lepsze,
8,5 - to dajemy jak leci, zawsze dużym markom, które jadą na renomie (czytaj CoD)
9 - gra dobra, możesz kupić
10 - bardzo dobra, ale nie dajemy, żeby nie było flame war
Zapomina się, że skala jest od 1-10 i potem są takie niepewności. Zresztą ja widzę kilka plusów, a że fabuła mnie nie wciągnęła to i taka ocena. Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki. Wszystkim nie dogodzisz
#114
Posté 20 avril 2011 - 07:08
Ja też nie rozumiem takiego oceniania, czyżby recenzje napisane przez BW?
I tak, to jest jasne, że każdy lubi coś innego i na inne rzeczy zwraca uwagę, dlatego jest tak ciekawie^_^
#115
Posté 20 avril 2011 - 08:38
#116
Posté 20 avril 2011 - 09:20
( Ja mam za mało punktów " perswazji"^_^- taki żarcik)
#117
Posté 21 avril 2011 - 12:28
#118
Posté 21 avril 2011 - 07:58
Dobra, bo mnie zaraz moderatorzy zlinczują
#119
Posté 17 mai 2011 - 08:58
Przyznam, że nie byłem zbyt napalony na drugą odsłonę Dragon Age'a, po ukończeniu pierwszej wraz z dodatkiem miałem ochotę odpocząć od RPG (tym bardziej, że dosłownie chwilę wcześniej po raz n-ty zaliczyłem obydwa Mass Effecty), stąd też do świeżo zainstalowanej gry dobrał się wpierw mój brat, zdeklarowany fan oryginału. Pierwsze wrażenie z obcowania z grą wyniosłem więc obserwując z boku poczynania brata, który dziarsko zabrał się do szlachtowania pomiotów w otwierającej historię scenie. I tu pierwszy, a sekundę póżniej drugi, zgrzyt. Gdzie kreator postaci?! Wybór klasy i płci to coś mało na grę BioWare'u! Sprawa na szczęście rozwiązała się dosłownie 3 minuty później wraz z pierwszą sceną przesłuchania Varrica. Niestety, nim udało się nam rozszyfrować sprawę, zdążyliśmy 3 razy zrestartować grę przekonani o jakimś błędzie, lub nieuważnym pominięciu danej opcji! Zapewne, w zamyśle twórców, miało to być zaskoczenie. Ja akurat nie lubię być zaskakiwanym w ten sposób.
Drugi zgrzyt dotyczył samej rozgrywki. A wyglądało to tak. Hawke wraz z rodzeństwem pędzi przez wybitnie ubogą lokację, rusza się jak postać z japońskiego cRPG, lub anime w stylu Naruto (doskoki a'la Final Fantasy jako żywo i do tego to ciągnięcie broni za sobą w biegu) i gnębi eksplodujących jak przekłuwane balony kitowców z Power Rangers. Na prawdę! Gdyby nie podpis "Hurlok" nad głową niemilca w życiu bym nie poznał że to mroczny pomiot. W oryginale były groteskowym i bardzo sugestywnym miksem zombie z orkiem, teraz są pokraczne i komiczne.
Wracając do sceny przesłuchania (skądinąd bardzo ciekawego pomysłu, szkoda że średnio wykorzystanego), liczyłem na to że eksplodujące ciała i fruwające postacie to efekt ubarwiania historii przez Varrika i skończy się wraz z przywołaniem go do porządku przez Poszukiwaczkę. Niestety, mimo że brat zapewniał że w trakcie gry nie zwraca się już na to uwagi, przeszkadzało mi prawie cały czas i to bardzo. Nie chodzi nawet o przesadzoną, zbyt dynamiczną akcję. Największym problemem było to, że o jakiejkolwiek taktyce na polu walki można sobie zupełnie zapomnieć. Zewsząd zalewał mnie chaos, spadający z nieba wrogowie (ustawianie maga z tyłu nie ma już żadnego sensu), kolorowe rozmazane ataki. Walka przebiegała tak szybko, że nie było najmniejszego powodu wywoływać aktywną pauzę. Po ustawieniu AI towarzyszy każda potyczka była autentycznym, zalatującym nudą samograjem. Czasem aż żałowałem, że i mojej postaci nie mogę oddać AI i zwyczajnie poczekać aż moja drużyna wykończy przeciwnika. Nieco inaczej ma się walka z bossami, jednak i tutaj można zapomnieć o szukaniu głębszej taktyki, wystarczy się skupić na schemacie tank+2dps+healer, lać aby równo puchło i pilnować czy nasza żywotność za nisko nie spada. Przydałaby się konieczność odkrycia słabego punktu przeciwnika, takie minimum główkowania. Rozumiem, że dzisiaj RPG coraz bardziej idą w stronę akcji ale w takim Mass Effect 2 (również sporo szybszym od swej poprzedniczki) każda potyczka była autentycznie wciągająca (chociaż nieliczni bossowie wciąż słabi).
Jeśli chodzi o rozwiązania fabularne to historia ledwie zahacza o wydarzenia z jedynki. Z jednej strony, aż się prosi o kontynuację wydarzeń z Przebudzenia, z drugiej zaś wprowadzenie bohatera o konkretnym tle, historii i motywacji to dobry poczatek do konstrukcji wciągającej jak wodny wir opowieści. I tutaj zdawałoby się wszystko na medal w oparciu o klasyczną historię "od zera do bohatera". Jest konflikt między magami i templariuszami, szeroki wgląd w kulturę Qunari (a propos, Ci w Fereldenie mieli zdecydowanie wierniejsze żony
Osobną kwestią jest towarzysząca Hawke menażeria. Cyganko-piratka Izabela to klasa sama w sobie, zaś jej sprośne komentarze i utarczki z Aveliną sprawiły że szybko stała się moją faworytką. Na drugim miejscu Varrik, zgryźliwy cwaniaczek i blagier, z miejsca skojarzył mi się jako miks starego pimpa i podkolorowanego Danny'ego DeVitto. Szkoda, że ze względu na fakt, że oboje są łotrzykami, a ja wybrałem woja nie bardzo mogłem mieć obie postacie w druzynie. Wielkie nadzieje pokładałem w postaci Andersa, który dał się poznać w Przebudzeniu jako cyniczny ale niepozbawiony ciętego dowcipu i szlachetnego serca mag apostata. Jego dialogi z Ogrenem rozbawiały mnie do łez! Zmiksowanie go z postacią Justyniana uznałem za genialny pomysł. Zamarzyła mi się schizofreniczna postać, targana sprzecznymi emocjami, prawdziwy gwóźdź programu. Dostałem zmarnowany potencjał i mdłego "oddanego sprawie" typka nijak nie przystającego do świetnie wykreowanej postaci z dodatku do oryginału. Swoją drogą podobnie mdła jest reszta kompanii. Dwa emo-elfy, praworządna do granic obrzydzenia pani kapitan i brat/siostra o którym się nawet nie bardzo pamięta. W porównaniu z Poczatkiem trochę bida.
Irytują nieco na siłę wciskane nawiązania do jedynki. A to spotykamy Zevrana, a to Alistaira czy Leliannę czy też którąś z mniej znaczacych postaci. Niewiele z tego wynika, jedynie zacząłem się zastanawiać na kiego grzyba wszyscy oni nagle zwalili się do Kirkwall. Rozumiem, że pojawiają się tam na przestrzeni wielu lat ale ze względu na fakt że samo Kirkwall w zasadzie w ogóle się nie zmienia (nowe towary u kupców to chyba jednak nie to) jakoś tego nie czuć.
Bardzo spodobała mi się nowa mechanika. Rozwój umiejętności, a przede wszystkim możliwe międzyklasowe combo (w jedynce tylko czarodzieje mogli tak poszaleć) wnosi pewien powiew świezości, a jednocześnie skłania do bardziej intensywnego kombinowania. Nie trzeba już na maksa wypakerzać postaci i tworzyć z każdego osobną machinę do zabijania, gdyż współpraca postaci i się bardziej opłaca i jak na mój gust daje więcej satysfakcji. Do tego czuć wyraźnie poprawione w stosunku do Początku AI (drużyny, bo wrogowie nie są zbyt rozgarnięci i w ogóle nie współpracują), nie "zacina się", a postacie robią to co im się tam w opcjach ustawiło.
Wizualnie gra ładna ale bez rewelacji (ma się toto odpalić na konsolach więc czego się spodziewać?). Trochę zawodzi "suchy" interfejs, przejrzysty ale bez typowego dla gier fantasy klimatu. Bardzo miły dla oka wygląd postaci psuje trochę kiepska animacja w cutscenkach. Przedmioty lewitują w dłoniach postaci, miecze przyklejone są do pleców itp. W prawdzie część z tych niedoróbek autorzy maskują np. ukrywając przedmioty poza kadrem ale i tak miejscami wygląda to dziwnie.
Muzyka w porządku, dla przyjemności raczej bym jej nie słuchał ale dobrze komponuje się z grą. Trochę denerwuje nazbyt pompatyczny motyw gdy znajdujemy nowy składnik rzemieślniczy ale to drobnostka.
Bolą trochę niedoróbki techniczne. Postacie wciąż blokują się na pojedynczym kamyczku, a obiekty brzydko przez siebie przenikają. Do tego często zdarza się sytuacja gdy miejsce w które trzeba kliknać by rozpocząć interakcję z przedmiotem czy NPCem jest zawieszone gdzieś z boku, lub tak małe że ciężko je znaleźć. Są to drobne błędy, potrafią zirytować ale właściwie nie są jakimś wielkim utrapieniem.
Dragon Age 2 to tytuł wydany zdecydowanie z myslą o graniu na konsoli. Dużo akcji, mnóstwo uproszczeń (Nawet Gaduła z karczmy "Pod Wisielcem" to zauważył
#120
Posté 18 mai 2011 - 09:35
Nasi towarzysze to element który w DA2 zrobił ne mnie najwieksze wrażenie. Fenris I Merrill mieli takie historie ze dosłownie wciskały w fotel, Varrick i Izka nadrabiali charakterem. Anders mnie drażnił, ale to dobrze, bo obojętnosć jest gorsza. Nawet Avelina ostatecznie daje radę, choc to najsłabsze ogniwo. Pod względem towarzyszy początek mnie bardzo rozczarował. Mori do czegoś się nadawała, Ale taki Sten czy Allister ohh... WIelki plus zaś to to że zawsze można z nimi pogadać i poznać ich lepiej.
Rozwijanie postaci też w DA2 bardziej mi odpowiadało. Było bardziej czytelne i dawało większe pole do działania.
System walki w obydwu grach jest niemal identyczny, tyle ze ten w DA2 sprytnie udaje coś innego podkręcajac tempo i widowiskowość. W pierwszym DA bardzo irytowały mnie te dosc widoczne "rzuty kostką" to ze walka 1-1 to niemal gra turowa. Gra zbytnio tkwiła w epoce papierowych RPG.
Graficznie obydwie odsłony mi się podobają, nawet.... bardzo.
Pierwszy DA ma ładny rozległy świat, DA 2 jest ciasne ale zamiast irytować, ja sie przyzwyczaiłem i zupełnie mi to nie przeszkadzało podobnie jak powtarzalnosc lokacji.
Gdybym miał wybierać, bral bym DA2, bardziej odpowiada mi : mechanika gry, fenomenalna fabuła dajaca do myślenia oraz żywi towarzysze z którymi czujemy więź emocjonalną,
Da początek to wspaniała gra i mozepodobać się bardziej, jest solidnie rozbudowana, ale jest to gra o klasycznym podjeściu do RPG. To co dla mnie stanowi sens wszelkich gier (angażowanie i pobudzanie emocji gracza) wychodzi lepiej w DA2. Grajac w prekursora nie czułem "ognia" nie wsiąklem w świat aż tak bardzo, nie potrafiłem zpaomniec że to gra. W DA2 byłem bohaterem tego miastai czułem to.
ps. Mozna by wnioskowac że DA początek mis ie nie podobało, cóż, podobało mi się bardzo, to świetna gra, ale szczerze pierwsze 5 godzin gry to masakra, dopiro po 10ciu zdolałem się wciągnąć.
Modifié par Enygma4, 18 mai 2011 - 10:26 .
#121
Posté 22 mai 2011 - 10:44
Potem był Awakening. Fajny fabularnie, ale nawet na nightmare był tak śmiesznym samograjem, że miałem cały czas wrażenie bycia delikatnie obrażanym przez BioWare. Zawsze wyłączam taktyki (nie lubię, wolę aktywną pauzę i dobieranie skilli pod sytuację), tu też, ale i tak nie używałem skilli. Nie musiałem, wystarczał jeden aktywny tryb.
A potem było DA2. Wahałem się, czy toto brać, ale stwierdziłem, że mam ochotę na jakiegoś biołera. Wiadomo, dev ten ma swoje ograniczenia, ale gry robi jedyne w swoim rodzaju. Moje BWSE przyfrunęło w dzień premiery i po chwilowej uciesze z grubej instrukcji i zniesmaczeniu, kiedy okazało się, że mam w niej trzy razy to samo a co najwyżej mogę poćwiczyć węgierski, ruszyłem do gry. I zachwyciła mnie. Scenariusz jest najlepszy w historii BioWare i w sumie to z RPGów tylko Torment mi się bardziej fabularnie podobał. Miło zaskoczył balans, bo był lepszy niż w DAO i nie wstydziłem się używania żadnego skilla ani nie czułem, że to pójście na łatwiznę. Wciągnął mnie klimat. Wpadła w ucho muzyka. Nawet technicznie grafika mi nie przeszkadza, w sumie półślepy na te wszystkie technologiczne aliasingi itede jestem.
Ale lokacje. Ale bestiariusz. Ale art design. Meh.
Morał jest krótki i niektórym znany - jak robisz świetną grę, to ją dokończ, baranie.
Jednakowoż bawiłem się przy grze zacnie. I gram w nią dalej, drugi raz, z przyjemnością. Znaczy, dobra jest, po mojemu.
Modifié par Fristron, 22 mai 2011 - 10:49 .





Retour en haut






