Aller au contenu

Photo

Zakonczenie Gry DA:2 (Uwaga Spoiler)


  • Veuillez vous connecter pour répondre
153 réponses à ce sujet

#51
Aru90

Aru90
  • Members
  • 35 messages
Nie nie, Zevrana questa to ja miałem. Nathaniela do tej pory nie mam i raczej mieć nie będę jeśli nie mam Przebudzenia z tego co widzę. Jak grałem wojownikiem też się nie pojawił,choć dopiero grając jako mag niczym Kundel Bury z pewnej piosenki "penetruję wszystkie dziury".

Edit: A i zauważyłem u siebie chyba bug.... dziwne,ale jakoś mój mag wolniej atakuje? I czary i normalny atak z mniejszą częstotliwością stosuje, a żadnych "przyspieszaczy" wcześniej nie stosowałem . Między tempem Merrill,a jego jest dość spora różnica.

Modifié par Aru90, 01 avril 2011 - 03:39 .


#52
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1 273 messages
Może i był w takim razie podczas walki tylko gdzieś zaplątał się w tłumie. Ja sam zauważyłem go u siebie przez czysty przypadek :P.

#53
vinias

vinias
  • Members
  • 36 messages
stanąłem po stronie magów;) ech a oromis się stał plugawcem he he nie ma to jak pomoc za nim walczyć z templariuszami to musiałem go skopać mu 4 litery;) bez sens w ogóle nie rozumiem czemu wszyscy magowie stają się od razu plugawcami strasznie zamieszali prawo likwidacji magów;) to dobry pomysł;D
w dargon age 3 będziemy grali lejalana najpierw odszuka swojego dawnego kochanka i razem poszukają bohaterki która gdzieś pływa z Izabelą po morzach
w sumie jako agen słowik była nawet zdziwiona ze to ktoś pamięta może chce się wyprzeć przeszłości;P

#54
deawpl

deawpl
  • Members
  • 67 messages
Vinias magowie z byle powodu mogą zmienić w plugastwo/demona ale dziwnie ze heros mag ogólnie w dragonach nie może przybrać postaci demona lub ogólnie stać władzą demonów jak inni magowie krwi .
p.s:Sam osobiście delikatnie dziwie ze od razu zmienia w piękne monstrum każdego zabić eh + zero lini dialogowych z  demonem  .

Modifié par deawpl, 02 avril 2011 - 09:00 .


#55
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1 273 messages
W sumie faktycznie szkoda że nie można się trochę z demonem pokłucić. Ale takie już jest uporszczenie. Wiesz jak to działa. Nasz Hawke jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Ma przepotężnie silną wolę i opiera sie demonom za pomocą jednego pstryknięcia palcem, gdzie pozostali magowie zmieniają się w abominacje kiedy tylko grozi im jakie kolwiek niebezpieczeństwo. Swoją drogą to też wydawało mi się śmieszne kiedy dwóch kolesi z mieczami szło na maga a ten zamiast zdmuchnąć ich ognistą kulą czy czymś w tym stylu najpierw kuli się ze strachu, a potem zmienia się w abominację i dopiero jako taki zaczyna walczyć. Na tle większości NPcowych magów wyglądało to tak jakby nawet niskopoziomowy Hawke był niemalże tak potężny jak sam pierwszy zaklinacz skoro potrafi radzić sobie z całą bandą przeciwników nie mutując przy tym. Poza tym porces przemiany w abominację, zwłaszcza kiedy jesteśmy już brzydką górą mięcha, jest z tego co mi wiadomo nieodwracalny więc ciężko by było żeby ludzie pozwolili że taki ktoś zasiadał na tronie. No jak on by się prezentował na spotkaniach z poddanymi. :P Chyba że sugerujesz po prostu dodatkowe utrudnienie gry magiem. Coś na kształt porzeracza dusz z dodatku do NWN2. Ale ogólnie faktycznie jak tak się przyjżeć to można stwierdzić że nasz Hawke, tudzież strażnik, są jedynymi magami na całym Thedas którzy w ogóle nie są podatni na pokusy demonów. Faktycznie mogli wstawić kilka takich animacji. Ale to jest akurat szczegół.

#56
Komornik696

Komornik696
  • Members
  • 38 messages
Niektórzy magowie są w stanie oprzeć się demonom - po to jest katorga, którą w jedynce przechodzi nasz bohater. Dlatego w jedynce postać w miarę swobodnie mogła latać po świecie - przeszła katorgę, a to oznacza, że jest "odporna" na demony. W dwójce w ogóle nie rozwiązali tego aspektu, jednakże odporniejsi magowie są w stanie oprzeć się demonom, proszę nie wskazywać przykładu pierwszego zaklinacza - on się załamał i sam poddał.

Modifié par Komornik696, 02 avril 2011 - 01:41 .


#57
Elanor

Elanor
  • Members
  • 1 029 messages
Ale inni magowie z Kręgu, którzy przeszli Katorgę też łatwo dają się opętać. I nie mówię tu o Pierwszym Zaklinaczu. Jak to w którymś momencie skwitował Anders "Co jest z wami ludzie? Nie potraficie powiedzieć "nie"?"
"Swoją drogą to też wydawało mi się śmieszne kiedy dwóch kolesi z mieczami szło na maga a ten zamiast zdmuchnąć ich ognistą kulą czy czymś w tym stylu najpierw kuli się ze strachu"
Też mi się to wydaje dziwne. Może dlatego, że to byli templariusze, oni tam mają jakieś sposoby na magów, bo inaczej by sobie sami z nimi nie poradzili. ^^

#58
Aru90

Aru90
  • Members
  • 35 messages
Oj tam, to apropo kulenia ze strachu można łatwo wyjaśnić. Jeślibyście od małego smarka tkwili w Katowni będąc terroryzowanym przez Templariuszy to też mielibyście prawo spanikować widząc idących zbrojnych chcących skrócić Cię o głowę lub wyciszyć.
A o Andersie proszę mi nie wspominać ;P Nie znam go z Przebudzenia,ale w DA2 okazał się być kawałem wrednej mendy...

#59
Valergia

Valergia
  • Members
  • 730 messages
a ja podobnie jak niektórzy również nie rozumiem tego kulenia się ze strachu. ok, rozumiem, że taki mag będący wiecznie pod kluczem i bacznym okiem templariuszy może być odrobinę zdziczały i nie obyty, ale do cholery to jest mag. skoro więc jest magiem sugerowało by to, że nie powinien ginąć od tak, przy pierwszym zbliżeniu napastnika (a gdzie "uderzenie umysłu"? też ze strachu się zapomniało? ;)), a "bo ich siedzibę natarli templariusze, to teraz umrę ze strachu bez żadnej walki", tym bardziej, że jak słusznie zauważono, wystarczyła by kula ognia, żeby takiego templariusza jeśli nie od razu zabić, to przynajmniej pokiereszować. no po prostu w obliczu tego jaką potężną bronią taki mag jest sam w sobie, wydaje mi się nienaturalnym i absurdalnym, żeby ginął przy pierwszym starciu, a tak właśnie to w tych końcowych bitwach wygląda.

Modifié par Valergia, 02 avril 2011 - 09:17 .


#60
Holloweang

Holloweang
  • Members
  • 897 messages
Templariusze, z tego co wiem, potrafili bronić się przed magią całkiem nieźle. Poza tym potrafili nawet ograniczać umiejętności maga.

#61
Holloweang

Holloweang
  • Members
  • 897 messages
A co sądzicie o tym, że to tak naprawdę Flemeth jest tym "największym złym"?
Jedna z najpotężniejszych postaci, nie jest ani człowiekiem ani demonem...Właściwie nie wiadomo czym jest. Nazwałbym ją "starym bogiem" (gdzie bóg jest w definicji istotą potężną, znacznie przewyższającą inne byty do czasu pojawienia się "nowego boga").
Wykorzystała Strażnika i Bohatera. Obu do uratowania tyłka (z czego, jeśli się nie mylę, misja Morrigan miała za zadanie "przygotować" jej ciało i poziom mocy dla Flemeth). Myślę, że w trzeciej części Strażnik i Bohater powrócą z Morrigan by stawić czoła właśnie Flemeth.

#62
Valergia

Valergia
  • Members
  • 730 messages
no tak, nie od parady templariusze uzależnieni są od lyrium :] ale nadal, według mnie ci magowie za szybko padają w końcowych starciach zwłaszcza. gdyby templariusze mieli tak ogromną władzę nad magami, że wystarczyło by przy nich stanąć z mieczem, żeby ci kulili się ze strachu, to nikt by się tych biednych sikających w majtki z paniki magów nie bał. a przecież ich potęga i możliwości są tak wielkie, że powstają kręgi, w których się ich trzyma, żeby nie narozrabiali, więc nadal coś mi tu jednak zgrzyta, jeśli tej potęgi nie widać wtedy gdy jest najpotrzebniejsza.

edit: Hollow edytuj proszę posty :>:P (taka rada na przyszłość zanim dostaniesz reprymendę od jakiegoś moda :P)

Modifié par Valergia, 02 avril 2011 - 09:45 .


#63
Holloweang

Holloweang
  • Members
  • 897 messages
Edit mi nie działał ;)
Próbowałem.

edit: Wydaje mi się, że to nie magowie są najpotężniejsi, lecz siły, które mogą ich opętać. 

Modifié par Holloweang, 02 avril 2011 - 10:00 .


#64
Valergia

Valergia
  • Members
  • 730 messages
ale przyznać musisz Hollow, że zdolności mają ponadludzkie :> wszystko jedno czy są tylko narzedziem w rękach czegoś potężniejszego :]

Modifié par Valergia, 02 avril 2011 - 10:33 .


#65
AkodoRyu

AkodoRyu
  • Members
  • 2 995 messages

Valergia wrote...

no tak, nie od parady templariusze uzależnieni są od lyrium :] ale nadal, według mnie ci magowie za szybko padają w końcowych starciach zwłaszcza. gdyby templariusze mieli tak ogromną władzę nad magami, że wystarczyło by przy nich stanąć z mieczem, żeby ci kulili się ze strachu.


To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie, ale to może jedno wielkie plothole. W całym DA2 nie dało się tego odczuć. Wszyscy magowie chodzili jak zaszczuci, ich rodziny uciszano w tajemniczych okolicznościach, "więc to i tak w końcu wina magów", bo coraz więcej zwykłych ludzi na tym cierpiało.

Gdyby poza templariuszami inni wojownicy mieli okazję trenować się w walce przeciw magom, być może społeczeństwo nie byłoby tak nastawione przeciw "obdarzonym" (już nie mówię o propagandzie i straszeniu ludzi). W pewnym stopniu templariusze wyrobili sobie "monopol" na pilnowanie magów. Czemu nie pozwalać chętnym na dostęp do tej tajemnicy?

Nie grałam w DA:O i jeszcze nie do końca rozumiem całą sytuację, ale przypadek Kirkwall był przykładem ekstremalnym, gdzie obie strony popadały w skrajność, broniąc się lub zniewalając (akcja-reakcja, magowie uciekają, templatiusze napierają, magowie bronią się mocniej, posuwając się do bardziej radykalnych metod, templariusze muszą podwoić wysiłki, po obu stronach pojawiają się słabi, rezolutni i tyrani).

Do tego Chantry powaliło mnie swoją biernością, zupełnie jakby Orsino i Meredith byli w stanie prędzej czy później dojść do porozumienia (IMO niemożliwe). BTW Orsino wpienił mnie jeszcze pod koniec niemożebnie, więc z zabiciem go nie miałam dodatkowych problemów. Dolał oliwy do rozszalałego już ognia. Jeszcze więcej powodów, by bać się magów.

Tak więc moja Hawke machnęła na wsio rękami, wzięła Andersa pod pachę i ruszyła w stronę zachodzącego słońca, a lanie sprawi mu później... <3

Modifié par AkodoRyu, 03 avril 2011 - 08:45 .


#66
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1 273 messages
Magowie chodzili jak zaszczuci bo Meredith była prawdziwą psychopatką, nikt temu nie zaprzeczy. Zgadzam się więc z teorią popadania w skrajności w Kirkwall. W porównaniu z tamtejszym kręgiem ten z Fereldenu przypominał luksusowy kurort wypoczynkowy a nie miejsce w którym nad twoim karkiem wisi miecz gotowy ściąć ci głowe kiedy tylko oczy zaczną ci się świecić jakimś nienaturalnym blaskiem. Templariusze z Fereldenu sprawiali wrażenie bardziej... czy ja wiem... toleranyjnych. W Kirkwall człowiek odnosił wrażenie że tylko czekają oni na wyraźny rozkaz żeby wyciąć wszystkich magów w pień. A Meredith sprawiała wrażenie jakby tylko szukała byle pretekstu żeby taki rozkaz wydać. I swoją drogą Anders jej go dostarczył podczas kłotni przed ostateczną bitwą wysadzając chantry pokazał Meredith że faktycznie magowie pozostawieni bez nadzoru są zdolni do wszystkiego. Nie wiem czy pomysł wywodził się od niego czy od Justysia ale nie zmienia to faktu że to była właśnie kropla która przelała czarę. Nie bronię naturalnie templariuszy, osobiście odesłałbym Meredith do Stwórcy gdybym mógł.  Też uważam że Meredith przegieła i to ostro. Ale nie uważam żeby magowie mieli całkowitą rację. W końcu moce które posiadają są niebezpieczne. Jednakże krąg nie powinien być ich więzieniem tylko miejscem w którym uczą się oni paniować nad swoim darem i opierać się pokusom demonów. Ale z drugiej strony zawsze się znajdzie jakiś ambitny gotowy wykorzystać moce oferowane mu przez demony, albo nawet magię krwii. I znowu zamykamy się w błędnym kole bo w takim wypadku logiczne byłoby przyjąć że jednak powinien być ktoś, jakaś grupa powołana do tego żeby w razie czego móc zareagować. To jest z lekka patowa sytuacja. Tak źle i tak niedobrze. 

A co do tego czy zwykli ludzie powinni znać techniki walki z magami to też nie byłbym tego taki pewien. Z jednej strony wydaje się że to dobry pomysł. ale z drugiej strony pamiętajmy o tym że ludzie boją się magów. Więc na pewno znaleźli by się jacyś porywczy któzy postanowili by wykorzystać swoje nowe zdolności żeby załatwić faceta z laską od tak na wszelki wypadek. A nawet jeśli któryś z takowych zostałby doprowadzony przed sąd to by zawsze mógł powiedzieć że był pewien że ten tamten bratał się z demonami albo praktykował magię krwii. I sprawa zamknięta bo mag się raczej nie będzie miał jak bronić. To tak samo jakby rozdać broń dzisiejszym ludziom i pozowlić z niej korzystać. OCzywiście tylko i wyłącznie w wypadku absolutnej konieczności.

Tak czy inaczej, ogólnie chodzi mi o to że bez względu na to czyją stronę obierzemy pod koniec gry i tak cięzko powiedzieć że zajęliśmy tę właściwą. Możemy sympatyzować z którąś z nich ale nie możemy zaprzeczyć że i jedna i druga ma swoje racje.

#67
Naseilen

Naseilen
  • Members
  • 68 messages
Było nie było - jednocześnie obie strony są usprawiedliwiane. Czy Meredith posunęła by się tak daleko, gdyby nie wpływ Idola? Nawet na szaleństwo magów w Kirkwall wpływały potężne siły związane z historią Kirkwall (przeczytajcie Zagadkę Kirkwall w kodeksie albo na wiki, koniecznie!).

#68
Elanor

Elanor
  • Members
  • 1 029 messages
Właśnie o to chodzi, że każda ze stron ma trochę racji. Moim zdaniem w grze powinna być opcja pozostania neutralnym. W najgorszym razie musielibyśmy walczyć ze wszystkimi - a na końcu i tak trzeba pokonać Meredith i Orsino. A tak to twórcy postawili nas pod ścianą. Dużo prawdziwiej byłoby gdyby dało się umyć ręce. ^^

#69
Dorrin

Dorrin
  • Members
  • 487 messages
Też trochę zirytował mnie brak neutralności. Cóż, nie ma co płakać, za półtora miesiąca wyjdzie Wiesiek, tam element neutralności będzie nieodzowny ;)

#70
Elanor

Elanor
  • Members
  • 1 029 messages

Dorrin wrote...

Też trochę zirytował mnie brak neutralności. Cóż, nie ma co płakać, za półtora miesiąca wyjdzie Wiesiek, tam element neutralności będzie nieodzowny ;)


Też mi na myśl przyszedł Wiedźmak - tam w sumie była bardzo podobna sytuacja.
Ale brak neutralności w DA2 to duże niedopatrzenie; ciekawe czy miało to związek z robieniem gry na chypcika czy to był zamysł twórców. <_<

#71
Kinga

Kinga
  • Members
  • 1 544 messages
Postronność = mniej roboty. Proste;)

#72
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1 273 messages
Cóż, zmuszono nas do zajęcia jednej ze stron bo w przeciwnym wypadku  nasza poszukiwaczka z chantry nie mogła by insynuować że Hawke stoi za tym wszystkim i że to on wszystko rozpoczął. Chociaż z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę fakt iż okazuje się że jej wersja i tak nie jest zgodna z prawdą to twórcy faktycznie mogli dopuścić i trzecią ścieżkę. Tyle tylko że osoba postronna żadko kiedy jest ważna. Jakby tak się zastanowić to żeby Hawke był ważny dla fabuły musiał stanąc po którejś ze stron konfliktu. W przeciwnym wypadku byłby tak samo postronny jak całe Kirkwall. A mieszkańcy miasta raczej spodziewali się po swoim championie że w jakiś sposób zarzegna on konflikt a nie powie "a róbcie sobie co chcecie mnie to nic nie obchodzi". A w przypadku kiedy obie strony konfliktu są uparte ( w tym wypadku to jedna była aż tak uparta bo Orsino wydawał się rozsądny, chciał nawet iśc na kompromis) ktoś od kogo oczekujemy rozwiązania konfliktu będzie musiał w końcu stanąc po którejś stronie (słusznej jego zdaniem) jeśli nie będzie potrafił wygadać jakiejś ugody. Zresztą pominąwszy samego już Hawke'a nie zapomnajmy o jego towarzyszach. Takim chociażby Andersie który przecież jest osobiście zaangażowany w bunt magów, czy Fenrisie który z całego serca magów nienawidzi. Reszta może i dałaby sobie spokój ale dla tych dwóch to się w końcu zmieniało w sprawę osobistą. Fenris może i jeszcze by to przebolał ale wątpię żeby Anders, człowiek który wysadził w powietrze chantry, tak po prostu odwrócił się na pięcie i poszedł sobie za Hawke w chwili kiedy jego bracia, magowie, potrzebowali jego pomocy. Zresztą już w chwili w której Anders wysadza chantry a my podejmujemy decyzje co znim zrobić można powiedzieć że stajemy po którejś ze stron. Może w DA2 po prostu nie ma miejsca na neutralność.

#73
Aru90

Aru90
  • Members
  • 35 messages
Cóż,nawet mój Hawk-mag uważał,że krąg być musi. Magowie samopas puszczeni nie mogą być.Thrask dla przykładu, jeśli by był komturem mając za pomoc Cullena(ot taki równoważnik, mniej ufny magom,znający wymiar zła jaki mogą urządzić,ale nadal dający sobie przemówić do rozsądku i nie mordujący jak leci czy wyciszający) to spokojnie współpracując z Orsino mogli by stworzyć Krąg zdatny do życia dla magów i ich otoczenia . Poza tym pamiętajmy o tym,że miasto jest zbudowane w specjalny sposób osłabiający Zasłonę. To też wpływa na zachowanie ludzi. A dodatkowo Zasłonę mordy i wszelakie konflikty jeszcze bardziej niszczą, a finał to już szczególnie ją rozdarł. Ciekawe jaki efekt na zasłonę zaklęcie Andersa wywołało....
Samo miasto i okolice to jedno wielkie dziurawe bajorko w Zasłonie. Rozdarty Grzbiet z pozostałościami po wojnie Tevinteru i elfów.
Kościany szyb ze zmaltretowaną zasłoną przez bezsensowne zabijanie niewolników za czasów Imperium.
A i Okaleczone Wybrzeże nie jest też szczelne.

Co do samej Flemeth jako głównej złej bym takich wniosków nie wyciągał. Ona jest raczej siłą neutralną, sprawczą. Popycha/ratuje odpowiednie jednostki inicjując ciągi poszczególnych wydarzeń i obserwuje. I ja także uważam,że najpewniej jest jednym ze starych bogów-smoków.

#74
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1 273 messages
Flemeth jest w ogóle jedną z naciekawszych postaci w grze a fakt że obu częściach jest spychana na boczny tor toczących się akurat wydarzeń tylko potęguje ciekawość. W końcu i w jedynce i w dówjce spotykamy ją na początku gry gdzie udziela nam pomocy chroniąc przed nieuchronna śmiercią a potem znika, aż w końcu gracz pochłonięty rozgrywką zupełnie o niej zapomina, chociaż nie może się pozbyć wrażenia że ktoś go cały czas obserwuje (zwłaszcza po tym jak Morrigan mówi nam że Flemeth nigdy nie zginie):P. Zupełnie jakby znała przyszłość i wiedziała że bez tej czy tamtej osoby wszystko potoczy się zupełnie inaczej niż powinno i dlatego postanawia ingerować. Mam nadzieję że twórcy nie zapomną o niej i że jej wielka chwila, ale tym razem naprawdę Wielka przez Wielkie W, dopiero nadejdzie i że w DA3 poznamy prawdziwą Flemeth. Może i faktycznie jest pradawnym Bogiem-smokiem. W końcu nie kojarze innego maga któy potrafiłby się w takowego zmienić. KOlega wysnuł kiedys nawet swoją prywatną teroię że może ona by ć reinkarnacją Andrasaty :P. Pomysł muszę przyznac ciekawy ale, niestety, do tego się raczej twórcy nie posuną. :P

#75
Aru90

Aru90
  • Members
  • 35 messages
Reinkarnacja Andrasty byłaby....przeginką. To zupełnie mi do niej nie pasuje. Albo jest Bogiem-Smokiem, albo specyficznym plugawcem który przed wiekami powstał stąd też może się zmieniać w smoka. W 1 części DA Morrigann dość dokładnie opisuje nam na czym polega bycie zmiennokształtnym. Należy poznać dany gatunek, postarać się poznać jego myślenie,esencję. Więc obecnie nawet najwybitniejszy mag nie mógł by poznać jak zmieniać się w smoka. A Flemeth przed wiekami mogła mieć ku temu czas, jeśli nie jest smokiem w rzeczywistości ;] To co zabijamy w obu częściach w końcu to tylko potężne i przesycone magią bestie, zwierzęta. Pradawni Bogowie z pewnością mogli się kontaktować z ludźmi choć nigdzie nie wspominano, że przybierali ludzkie kształty....