Valergia wrote...
no tak, nie od parady templariusze uzależnieni są od lyrium :] ale nadal, według mnie ci magowie za szybko padają w końcowych starciach zwłaszcza. gdyby templariusze mieli tak ogromną władzę nad magami, że wystarczyło by przy nich stanąć z mieczem, żeby ci kulili się ze strachu.
To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie, ale to może jedno wielkie plothole. W całym DA2 nie dało się tego odczuć. Wszyscy magowie chodzili jak zaszczuci, ich rodziny uciszano w tajemniczych okolicznościach, "więc to i tak w końcu wina magów", bo coraz więcej zwykłych ludzi na tym cierpiało.
Gdyby poza templariuszami inni wojownicy mieli okazję trenować się w walce przeciw magom, być może społeczeństwo nie byłoby tak nastawione przeciw "obdarzonym" (już nie mówię o propagandzie i straszeniu ludzi). W pewnym stopniu templariusze wyrobili sobie "monopol" na pilnowanie magów. Czemu nie pozwalać chętnym na dostęp do tej tajemnicy?
Nie grałam w DA:O i jeszcze nie do końca rozumiem całą sytuację, ale przypadek Kirkwall był przykładem ekstremalnym, gdzie obie strony popadały w skrajność, broniąc się lub zniewalając (akcja-reakcja, magowie uciekają, templatiusze napierają, magowie bronią się mocniej, posuwając się do bardziej radykalnych metod, templariusze muszą podwoić wysiłki, po obu stronach pojawiają się słabi, rezolutni i tyrani).
Do tego Chantry powaliło mnie swoją biernością, zupełnie jakby Orsino i Meredith byli w stanie prędzej czy później dojść do porozumienia (IMO niemożliwe). BTW Orsino wpienił mnie jeszcze pod koniec niemożebnie, więc z zabiciem go nie miałam dodatkowych problemów. Dolał oliwy do rozszalałego już ognia. Jeszcze więcej powodów, by bać się magów.
Tak więc moja Hawke machnęła na wsio rękami, wzięła Andersa pod pachę i ruszyła w stronę zachodzącego słońca, a lanie sprawi mu później...
Сообщение изменено: AkodoRyu, 03 Апрель 2011 - 08:45 .