Medemi wrote...
Zachowały się jedynie resztki starego Andersa, które wychodzą podczas niektórych rozmówek z towarzyszami.
a i one zdają się być wrzucone tylko w razie gdyby ktoś chciał się doczepić, że Anders z DA2 nie ma za wiele wspólnego ze starym, dobrym Andersem z Przebudzenia (jak nie ma jak ma? przecież w DA2 mówi, że lubi koty, eeeh, kaplica).
eh, aż mi się żal tego Andersa zrobiło, bo pokutuje teraz za nędzne wizje Needhelp

odnosząc się jeszcze do:
Medemi wrote...
Czy to znaczy, że Anders mówi o pragnieniach, które miał jeszcze za czasów, gdy nie był z Justynianem? To znaczy, że już wtedy miał rewolucyjne zapędy? Może za mało skupiłam się na DAO:A, ale nie kojarzę, by Anders był wtedy bardzo zaangażowany w politykę.
również rozumiem to w ten sposób, że są to rozmyślania Andersa na temat tego co mógłby dzięki połączeniu sił z Justynianem osiągnąć, nie będąc z nim jeszcze w komitywie. czyli, że jakaś rewolucyjna myśl już w jego głowie kiełkowała.
Anders w DAOA rzeczywiście nie był, a przynajmniej ja tego tak nie pamiętam, zaangażowany w politykę. nie mniej wyczuć można było jego negatywne nastawienie do Kręgu.
do tej pory wydawało mi się, że Anders będąc tym kim jest i z takim a nie innym bagażem doświadczeń plus właśnie z tą jego oczywistą pogardą wobec Kręgu oraz będąc zmęczonym ciągłą ucieczką, z czasem, nawet bez pomocy Justyniana mógłby zapragnąć wszczęcia jakiegoś powstania na rzecz dobra wszystkich magów. być może potrzebował po prostu jakiegoś impulsu, który by go do tego popchnął. tym motywatorem stał się Justynian, który sam go (dialogi) niemal namawia, by zrobić coś z istniejącą sytuacją magów.
wszystko fajnie, pięknie, ale kiedy się spojrzy na to z perspektywy, którą nam zaprezentowała Medemi w swojej wypowiedzi :
Teraz do mnie dotarło, że Anders dlatego tak lubi koty, bo sam w Przebudzeniu zachowuje się podobnie do nich: jest niezależny, patrzy na innych z góry, i - co najważniejsze - chadza własnymi drogami. Nie ogląda się na pozostałych, nie bierze za nich odpowiedzialności.
to już nie jestem tego taka pewna. Andres w Przebudzeniu ma postawę raczej hm, "olewacką", znaczy dokładnie tak to widzę teraz jak powyżej doskonale opisała to Medemi. on jest świadom, że sytuacja magów jest nieciekawa, ale póki sam jest wolny, nie czuje nacisku by coś z tym zrobić. mówił nawet coś takiego, że do szczęścia potrzeba mu kobiety, wolności i, no i właśnie, czegoś (nie pamiętam dokładnie)

.
samo Przebudzenie jest trochę za krótkie by dokładniej pokazać nam z czym Anders się boryka wewnętrznie (być może faktycznie jest wyczerpany stylem życia jaki musi prowadzić będąc magiem), i dlatego widzimy tylko niezależnego cynika, który, chyba można śmiało napisać, jest niemal pogodzony z losem.
w między czasie, może Justynian rozbudzał w nim chęć podjęcia się jakiś działań w skutek czego Anders porwał się z motyką na słońce, godząc się na coś (przyjął Justyniana) z czego skutków do końca nie zdawał sobie sprawy. "What am I?" pyta sam siebie w scenie z Rolanem zanim pozbywa go głowy.
żal mi Andersa (bez kitu)... heh
Modifié par Valergia, 10 avril 2011 - 01:58 .