Modifié par nabuhodonozor, 05 mars 2012 - 02:00 .
Plan Żniwiarzy
Débuté par
umbra04
, avril 20 2011 08:20
#151
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 05 mars 2012 - 01:57
Guest_nabuhodonozor_*
Blind - grałem w demo - nawet 2 razy
i na podstawie tego wydałem opinię. Dodatkowo pojawiały się oficjalne info co i jak będzie wyglądało więc jako takie zdanie można było sobie wyrobić, które i tak było lepsze niż po zagraniu w całość. Zachował bym sie pewnie tak samo jak okazało by się, że w ME3 zagramy Zaeedem, który zbiera kase, rozwla wszystko i leje po mordach to co napotka a wszystko w grafice ze silikonu sanitarnego
#152
Guest_Grey1_*
Posté 05 mars 2012 - 02:08
Guest_Grey1_*
Podsumowując z mojej strony
Z wysokiego konia się boleśnie spada więc warto sobie nie zawyżać poprzeczki w oczekiwaniach. Dystans to podstawa, tego się nauczyłam po DA2 i proponuję bojkotować te wszystkie doniesienia szpiegów z krainy dreszcowców, co to wypuszczą haczyk i czekają aż się zagotuje. Obok złości na coś jest jeszcze pusty śmiech i ja zapewne tak będę reagować na idiotyczne zakończenie.
#153
Posté 05 mars 2012 - 08:05
Mimo wszystko stwierdźę jednak że zakończenie nie jest złe. Faktem jest też że niektórym może sie podobać, to kwestia gustu i podejścia. Jest poprostu trochę za płytkie jak na tak głęboką historię i tyle, ale wyjaśnia wszystko. Z resztą liczy sie też to co jest pomiedzym intrem i outrem
Mimo wszystko nadal zagrać warto, tylko poprostu przy rozpoczynaniu gry nie nastawiać się na to, że wydarzy się cud
To z pewnością będzie niezła przygoda.
#154
Posté 05 mars 2012 - 11:48
Pan N wrote...
Mimo wszystko stwierdźę jednak że zakończenie nie jest złe. Faktem jest też że niektórym może sie podobać, to kwestia gustu i podejścia. Jest poprostu trochę za płytkie jak na tak głęboką historię
Lol? Nie, ale poważnie? Według mnie jest idealnie - jaka historia, takie zakończenie. Fabuła ME jest interesująca, wciągająca, ale żeby od razu "głęboka"? Jaki jest jej przekaz? Służy rozrywce i niczemu więcej.
#155
Posté 06 mars 2012 - 08:32
Bez urazy, ale jak sie ma tak płytkie podejście to żadna fabuła nie jest "głęboka"
No dobra może przesadziłem z doborem słownictwa, aczkolwiek przekazuje ono to co miałem na myśli.
#156
Guest_Grey1_*
Posté 06 mars 2012 - 10:05
Guest_Grey1_*
Fabuła jedynki to coś może jeszcze z jakiejś tam głębi ma, można się doszukać na siłę jakiś egzystencjalnych treści, ale to na wielką siłę i czasami naciągając sporo. Natomiast fabuła dwójki jest do bólu schematyczna- zbierz sojuszników w obliczu zagłady, to nic nowego przecież i tak na prawdę historia skupia się na kompanach, a tego wątku głównego jak na lekarstwo. Jak coś jest głębokie to wymaga interpretacji, a w Mass Effect wszystko podane na tacy i okraszone trochę patetycznym klimatem amerykańskich produkcji. Na oklaski zasługuje wykreowany świat, ale fabuła jest jak dla mnie najmniej atrakcyjna ze wszystkiego.
#157
Posté 06 mars 2012 - 11:26
Głęboki to był Torment, ale ME? Nie powiedziałbym, żeby jakakolwiek gra cRPG wydana przez ostatnie 5-6 lat była głęboka, wszystko było przyjemne, ale czego się tam można niby doszukiwać? Kto będzie za 10 lat mówił, że ME było kultowe? Dla kogo było kultowe? Jak Grey słusznie zauważyła, produkcja Kanadyjczyków charakteryzuje się przesadnym patosem, ta scena z dzieckiem z dema już mi się śni po nocach i jest to przykład nieudolnej gry na uczuciach. Obejrzyj sobie trailer z tą biegającą po polu słoneczników dziewczynką. Dla mnie sama obecność tego pola jest zjawiskiem i czymś całkowicie niecodziennym, bo kto wierzy, że w czasach, gdy żyje Shepard cokolwiek uprawia się w tradycyjny sposób... Taka mała rzecz, na którą nikt nie zwraca uwagi, a mnie mocno razi.
#158
Posté 06 mars 2012 - 01:13
BlindObserver wrote...
Jak Grey słusznie zauważyła, produkcja Kanadyjczyków charakteryzuje się przesadnym patosem, ta scena z dzieckiem z dema już mi się śni po nocach i jest to przykład nieudolnej gry na uczuciach.
Chcesz powiedzieć, że śmierć dzieciaka z którym Shepard zamienił dwa słowa w wentylacji nie mogła poruszyć dogłębnie, ba... zniszczyć psychicznie doświadczonego marine, byłe/obecne widmo, człowieka który zabija średnio 100 żywych istot dziennie, weterana Skyliańskiego Blitzu i ataku na Cytadelę, któremu wypalono w umyśle rzeź całej galaktyki co zamieniło by mózg kogoś ze słaszą wolą w galarete, kogoś który musiał podjąć decyzję o zostawieniu jednego ze swoich towarzyszy na pewną śmierć, który sam umiera tracąc statek i załogę a po wskrzeszenu jak gdyby nigdy nić wyrusza na misję samobójczą... Ale przecież to było takie głęboie i szokujące
#159
Guest_Grey1_*
Posté 06 mars 2012 - 01:53
Guest_Grey1_*
Z tą kultowością gier to też ciężki temat, bo to słowo obecnie pojawia się w tylu z pewnej części ciała wyciągniętych sytuacjach i kontekstach, że za niedługo nazwać coś "kultowym" to będzie ujma i obciach. Przecież mamy już kultowy proszek do prania, kultowa majtki itd. Społeczeństwo ciągle zgłasza nowe zapotrzebowania na kultowość to i dostaje, ale jaka to jakość?
Mass Effect nie niesie ze sobą treści, które zasługiwałyby na miano kultowych. To rozrywka popularna, na wysokim poziomie jak na produkt z tej półki i nie ma co do tej gry dorabiać głębi, bo można się zamotać.
Mass Effect nie niesie ze sobą treści, które zasługiwałyby na miano kultowych. To rozrywka popularna, na wysokim poziomie jak na produkt z tej półki i nie ma co do tej gry dorabiać głębi, bo można się zamotać.





Retour en haut






