Riddick Sheapard siedział w kajucie kapitańskiej Normandii. Z nogami na stole przetrząsał zakamarki swej
pamięci w poszukiwaniu odpowiedzi na to proste pytanie, tocząc niemożliwy do
wygrania pojedynek cyklopów z monitorem terminala.
Oczyma duszy odtwarzał w myślach kolejne dni, odpowiedź jednak nadal była poza zasięgiem.
Wtem z zadumy wyrwał go znajomy dobiegający z terminala dźwięk.
Na Pańskim terminalu znajduje się nowa wiadomość.
Kolejny człowiek uratowany przez dzwonek – pomyślał, poczym odruchowo wcisnął klawisz „Przeczytaj”.
„Komandorze.
Od pewnego czasu obserwuje
Pańskie poczynania i musze przyznać, że w całym swoim długim życiu nie znajduję
osoby, która wywarłaby na mnie większe wrażenie.
Dzięki Panu i Pańskiej załodze
wszelkie świadome formy życia organicznego odetchnęły z ulgą. Jednak nie mam
zamiaru wygłaszać kolejnego peanu na pańską cześć. Musiał się Pan ich nasłuchać
w ostatnim czasie do granic wytrzymałości..
Atak został odparty i czeka nas okres „sprzątania”. Wszelakiej maści politycy, przedsiębiorcy, mendy społeczne…etc. nie ustaną w wysiłkach by jakoś wykorzystać okres chaosu do realizacji
własnych celów.
Ludzie czynu w owym czasie wciągani są w rozgrywki o wpływy pomiędzy
tymi grupami społecznymi. Niestety bardzo łatwo tu postawić na złego konia (jak
mawiacie wy ludzie).
Moje dobrze poinformowane źródła twierdzą, że Rada złoży
Panu propozycję, której nie będzie Pan mógł odrzucić, a której usłyszeć, proszę
mi wierzyć, Pan nie chce. Zdaję sobie sprawę, iż nie mogę uchodzić w Pańskich
oczach za wiarygodne źródło informacji. Jednak proszę dać mi szanse i zniknąć
niezwłocznie z przestrzeni cytadeli. Oraz spotkać się ze mną na stacji Omega.
Pańska przyjaciółka A
P.S
W ładowni pańskiego statku
znajduje się przesyłka dyplomatyczna adresowana do Pana.
Proszę to potraktować jako prezent „na dobry początek”.
Komandor zamyślił się chwilę poczym wcisnął klawisz interkomu.
-Joker.
-Słucham komandorze.
-Spieprzamy stąd najszybciej jak to możliwe.
-Dokąd?
-Wszystko jedno. Byle poza przestrzeń Cytadeli. Improwizuj!
-Naprawdę? Mogę?
-Tylko nie przeginaj Jef!
-Aye Aye Sir
-Prześlij Andersonowi „kod niebieski”. Kiedy jesteś w stanie odbijać?
-W każdej chwili
-To ruchy!
-TAEST!
Ponownie włączył Interkom
-Wrex.
-Shepard.
-Przywlecz swoja krogańską dupę do „kapitańskiej”, musimy pogadać.
-Teraz?
-Nie kurwa! W przyszłym roku! …i zgarnij resztę „grupy” po drodze.
-Zarabede Over!
Wyłączył interkom i wrócił do przeglądania wiadomości.
Powtórnie otworzył wczorajszą wiadomość od Shairy.
„ Przyjacielu
Wkrótce otrzymasz wiadomość od nieznanej ci osoby. Proszę byś chociaż wysłuchał propozycji.
Wygrałeś ważną bitwę, lecz wojna się nie skończyła.
Widzę wielkie zagrożenie w twojej przyszłości…i coś czego nie rozumiem…
Oddam się medytacji w poszukiwaniu odpowiedzi.
Shaira”
Nastąpiło charakterystyczne dla procesu odbijania zachwianie równowagi gdy silniki manewrowe pokonywały
bezwładność statku.
Znajome wibracje rozchodziły się po korpusie Normandii powodując drżenie ustawionych na biurku napełnionych
szklanek z odszpuntowanej, oczywiście po pomyślnym przejściu testów toksykologicznych, beczułki będącej zawartością „przesyłki dyplomatycznej” gdy drzwi kajuty wypełnił imponujący kształt kroganina.
Najemnik łypnął w kierunku biurka poczym bez słowa przekroczył próg.
Jego śladem postąpiła reszta grupy.
Jeden po drugim bez słowa podchodzili do biurka, każdy brał w dłoń szklankę.
Gdy wszyscy dzierżyli już trunek, komandor wzniósł dwie pozostałe szklanki patrząc w oczy
kolejno każdemu z przybyłych, poczym demonstracyjnie wylał zawartość jednej ze szklanek na greting posadzki.
Wznosząc drugą i rzekł.
-KAIDAN!
-KAIDAN! Odpowiedzieli chórem pozostali opróżniając szkło jednym łykiem.
Wyjątkiem była Quarianka Tali która również wylała zawartość swojej szklanki.
Nastąpiła chwila ponurej zadumy.
Stuk stawianej na biurku szklanki komandora zakończył rytuał.
-Nawijaj Shepard - zamruczał
barytonowo kroganin napełniając swoją szklankę trunkiem z beczułki.
Ashley poszła za jego przykładem patrząc z niemym pytaniem na Liarę i Garussa.
Oboje wyciągnęli puste szklanki w jej kierunku.
Gdy szkło zostało ponownie napełnione, a przybyli przyjęli swobodne pozycje, Komandor wziął głęboki oddech
i rzekł:
-Jak pewnie nie uszło waszej uwadze opuściliśmy cytadelę w trybie, że tak się wyrażę, pilnym.
Doszły mnie słuchy że rada w najbliższej przyszłości ma zamiar ujawnić swoje plany co do naszego dalszego losu, które to plany nie konieczne mają się nam spodobać.
Dlatego korzystając ze statusu widma i prawa działania na własną rękę, postanowiłem usunąć nas z zasięgu łap
rady by przedyskutować z wami pewną propozycję.
Oświetlenie przygasło,a z interkomu dał się słyszeć głos Jokera
Uwaga rozpoczęcie procedury skoku...10…9…8…7…6…5…4…3…2…1…0
Wywołane efektem masy
„przeciągnięcie” spowodowało chwilowe rozmycie rzeczywistości.
-Skontaktowała się ze mną pewna osoba z „Omegi”, która podpisała się „A”
Po odzyskaniu równowagi Komandor podjął przerwany wątek.
-Mówi wam to coś?
-Czy mogłabym rzucić okiem na treść wiadomości ? Spytała Liara T’soni.
-Oczywiście. Powiedział Shepard otwierając okno terminala.
Asari przebiegła wzrokiem po liniach tekstu wiadomości i rzekła.
-Aria. Myślę że wiadomość pochodzi od Arii, nieformalnej acz niekwestionowanej władczyni stacji Omega.
Daj mi trochę czasu to zdobędę możliwie pełne dosieu.
Jednak nie spodziewaj się, że będzie tego wiele. Osoby z pokroju Ari zazdrośnie strzegą swej prywatności.
-Dziękuję Liaro. Rzekł Komandor.
Mam zamiar wysłuchać propozycji pani „A” i popracować trochę na „własny rachunek”.
Kłopoty wbrew pozorom się nie skończyły a przyszłość niesie kolejną burzę.
Czuję się w obowiązku zapewnienia środków, które pozwolą przetrwać rodzinom mojej załogi.
Zanim przedstawię reszcie plany na przyszłość, chciałbym zapytać…
Jesteście ze mną?
-Jasne! Powiedziała Ashley wznosząc szkło jak do toastu.
-Gdzie Ty tam Ja - rzekła z uśmiechem Liara
-Szykuje się napierdalańsko, z którego w dodatku będą profity a ty się głupio pytasz Shepard? - ze swoistym
wdziękiem podsumował Wrex
-Ktoś musi pilnować twoich pleców Shep wtrącił milczący dotąd Garrus.
-Samych was nie puszczę - stwierdziła zaplatając ramiona na piersiTali.
-Dziękuję wam. Wiedziałem ze mogę na was liczyć - powiedział Komandor, poczym nacisnął klawisz interkomu.
-Joker
-Komandorze.
-Schowaj nas gdzieś i zbierz załogę w mesie.
-TAEST!
-Weź beczułkę Wrex - rzucił przez ramię Shepard kierując się w stronę messy.
Reszta oddziału ruszyła za nim.
Edited by Hakakken, 19 May 2011 - 03:37 PM.





Back to top






