Na początku witam wszystkich, bo to mój pierwszy post.
Z mojego, a właściwie mojej komandor Shepard punktu widzenia sprawa wygląda następująco.
Na początku Kaidan się jej nie spodobał - nie zbyt ciekawa osobowość i jakoś nie bardzo w jej typie. Gdyby miała wybierać, to będąc zdecydowaną heteryczką, już bardziej wolałaby Garrusa (niestety był niedostępny). Tak więc z braku laku, jak to mówią, los popchnął ją w ramiona pana Alenko. Jednak skoro już się tak stało, odzyskawszy swe życie, dzięki programowi Łazarz, z szaleńczym niepokojem rozpoczęła przeszukiwać galaktyki, by odnaleźć swego ukochanego, gdyż wrzała w niej ku niemu miłosna pieśń. Kogokolwiek spotykała, zawsze szukała w rozmowie tropów, które doprowadzą jej stęsknione serce do drogiego Kaidana.
W końcu spotkała go, będąc na misji w Horizonie. Gdy ujrzała postać Alenko, serce niemal wyskoczyło jej z piersi. Nareszcie się spotykają, już koniec niepokojów. A on bierze ją w ramiona, przytula. Czy już może choć przez chwilę poczuć się bezpiecznie w jego ramionach? Czy w końcu znalazła swoje schronienie i spokojny port, gdzie nie musi być silna, niezłomna? Gdzie nie musi być podporą całej załogi, lecz może poczuć się jak kobieta, ukochana, zaopiekowana, bezpieczna?
Niestety nie. Kaidan bowiem złamał mojej Shepard w Horizonie serce. Odtrącił ją. Nie miał w sobie tyle miłości, by umieć cieszyć się z odnalezionego skarbu, by zaakceptować ją ze wszystkim, taką jaką jest. Nie chciał nawet słuchać wyjaśnień. Okazał się służbistą, dla którego praca znaczy więcej niż miłość. Pokazał jak mało wierzył i jak mało ufał tej, którą podobno kochał.
Kiedy Shepard usłyszała z ust Alenko słowo "KOCHAŁEM", świat na moment stanął dla niej w miejscu. Straciła grunt pod nogami. Niemal zemdlała. Ten, którego była najbardziej pewna, że jej nie zawiedzie. Ten, na którego najbardziej liczyła, że wspomoże ją w trudnej misj, że nie zostawi jej samej w paszczy Cerberusa, ten właśnie odwrócił się od niej. Wyparł się ich miłości.
Co więcej był pełen pretensji, że do tej pory nie odezwała się do niego. Podczas kiedy ona rozpaczliwie go szukała, szukała kontaktu z nim ze wszystkich swoich sił, od pierwszej swojej myśli, gdy tylko obolała, wstała z łóżka w laboratorum Cerberusa.
Dziesiątka innych osób, mniej z nią związana i z mniejszymi możliwościami wywiadu, zdołała dowiedzieć się o jej powrocie, zdołała skontaktować się z nią poprzez extranet, lecz Alenko nie.
Na początku Shepard bardzo ciężko to przeżyła. Oficjalnie trzymała formę. Musiała być silna dla swojej drużyny. Nie mogła pokazać słabości przed Cerberusem, któremu nie ufała. Jednak w gronie przyjaciół, którzy jej nie zawiedli, nie raz przyznawała jak bardzo Alenko złamał jej serce.
Póżniej przyszedł jeszcze ten list. Kaidan pisał, że przeprasza. Ale cóż z tego, kiedy pisał rówież, że zaczyna nowe życie u boku jakiejś pani doktor z Cytadeli. I że tego nie porzuci. Jeszcze raz dał znać biednej Shepard jak mało znaczyła dla niego ich miłość i jak mało teraz znaczy ona sama dla niego.
Czyż można się dziwić pani komandor, że po tym wszystkim przestała liczyć na Alenko?
Po jakimś czasie w jej życiu pojawił się Thane. Bała się go z początku, bała się znów zaufać. Ale on trwał przy niej w stałości swych uczuć i w najgorszym piekle bitewnym. Postanowiła dać im szansę. Postanowiła spróbować jeszcze raz zaufać, jeszcze raz być szczęśliwą i w końcówce jego mrocznych dni ofiarowć mu trochę jasności. Wiedziała, że koniec znów będzie bolesny. Ale to były z góry jasne, ustalone wrunki. Wiedziała na co się decyduje.
Póżniej dostała list, w którym Thane pisał: " ...
Planowałem szybki koniec mojej egzystencji, ale porzuciłem tę myśl,
odkąd połączyła nas Twoja misja. Obudziłaś mnie, Shepard. Moje serce
przyspieszało swoje ociężałe bicie na samą myśl o Tobie, o pozostaniu
przy Tobie. Pragnąłem opiekować się Tobą, strzec ze wszystkich sił.
Byłem szczęśliwy, mogąc zwyczajnie na Ciebie popatrzeć. Zacząłem cenić
każdą chwilę czasu która mi pozostała, gdy mogłem kroczyć przy Twoim
boku przez moje ostatnie dni – z nadzieją w sercu i pewnością, że teraz
przy Tobie jestem wart więcej niż w mojej zimnej izolacji. Uwierzyłem w
to, bo Ty uwierzyłaś we mnie.Kocham Cię. Wszystkie szepty z
głębin potwierdzą to wielką falą uczucia, którym Cię darzę. Proszę
łaskawą boginię Arashu o jej boską protekcję nad Tobą – moim wojowniczym
aniołem, moją Siha. Modlę się, by zapewniła Ci zwycięstwo w tej walce.
By oświetliła Ci drogę przez nadchodzące ciemności. By dała Ci nadzieję,
gdy wszystko wyda się stracone. ..."
Thane chciał jej strzec, opiekować się nią ze wszystkich sił...
Jeśli teraz w ME3 moja Shepard spotka Alenko, to o nie!
Nie będzie żebrać o jego małą miłość!
Jeśli będzie trzeba wykrzyczy mu w twarz wszystko to, czym ją zranił! To jak bardzo nie mogła na niego liczyć! Jak ją zawiódł! A on niech błaga ją na kolanach o przebaczenie.