Niemniej pani komandor u mnie pogodziła się z losem, że niebawem utraci Thane, a jako że po Kaidanie nic dobrego się już nie spodziewa, planuje poświęcić się walce o wyższe dobro, jako samotna ( w sensie miłosnym) wojowniczka.
W relacjach z LI brakuje mi tego, by moja bohaterka bardziej się otwarła, żeby mogła się dzielić swoimi przeżyciami z chwil obecnych i z przeszłości, zwierzać ze swoich obaw i zmartwień, i szukać pociechy zarówno u LI jak i u przyjaciół.
Do tej pory zazwyczaj to tylko ona wypytywała i wysłuchiwała zwierzeń. Taka jednostronna wymiana w relacji to nienaturalne.
Chciałabym także, żeby bliskość z LI przejawiała się nie tylko w konkretnych scenkach, ale żeby jej symptomy dało się zauważyć podczas zwykłej rozgrywki. I jeszcze, żeby ukochany czasem sam przychodził do Shepard i inicjował rozmowy. Zresztą pozostali członkowie drużyny też.





Retour en haut





