Aller au contenu

Photo

Ile SCI a ile FI w Mass Effect?


  • Veuillez vous connecter pour répondre
47 réponses à ce sujet

#1
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
Przed nami ostatnia odsłona przygód Komandora Sheparda. Za razem ostatnia szansa na zdecydowanie czy uniwersum ME jest kolejną odsłoną niekończącego się zbioru fantastycznych światów pełnych kolorowych obcych, czy może dzięki swojej spójności, logice i wierności prawom fizyki na dłużej pozostanie w głowach fanów i będzie stanowić miejsce jeszcze niejednej przygody?

 

Seria ME ma swoje kwestie umowne:

1. Pola efektu masy

2. Pierwiastek Zero

3. Biotykę

 

Zakładając nawet ich istnienie, czy świat ME jest spójny? Czy może jednak wymaga z każdą kolejną grą co raz większego przymykania oka – na lateksowe zbroje, pochłaniacze ciepła i inne „udoskonalenia”.


Z tego punktu widzenia – Co chcielibyśmy zobaczyć w ME3? A co, mówiąc krótko, nas wkurzy?

Modifié par umbra04, 15 juin 2011 - 07:40 .


#2
michal9o90

michal9o90
  • Members
  • 1 198 messages
Fajny temat chętnie się wypowiem, tzn tak ogólnie rzec biorąc, to świat ME bardzo ale to bardzo mnie wciągnął i zostanie w mojej pamięci na długi czas, szczególnie pierwsza część serii. Czy seria me będzie stanowić miejsce jeszcze niejednej przygody?

Tego nie jestem wstanie stwierdzić, ale sądzę, że tak, jest to na tyle unikalne uniwersum, proste ale unikalne, że może zostać w niejednej grze wykorzystane, zresztą z tego co mówiło kiedyś bioware nie poprzestaną na ME3.

Czy świat ME jest spójny cóż, według mnie jako tako daje radę, jest trochę nieścisłości, ale w ogólnym odbiorze nie odczułem jakiś wielkich paradoksów, żeby się zrazić do gry.

Co chcialbym ujrzeć w ME3 cóż, powrót do korzeni ME1, styl walki, ogromne drzewko rozwoju postaci, ale cóż i tak tego nie uświadczę. CO mnie wkurzy? To jeśli będzie tylko kilka głównych misji a reszta będzie chałą. W sumie już chyab nic bardziej mnie nie może wkurzyć po tym co zrobili w ME2 z drzewkiem rozwoju postaci i systemem walki.

#3
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages

umbra04 wrote...

Z tego punktu widzenia – Co chcielibyśmy zobaczyć w ME3? A co, mówiąc krótko, nas wkurzy?


Moja kryształowa kula jeszcze nie wie co mnie wkurzy. Zapytam znowu jutro, może już będzie wiedziała.
Najśmieszniejszy jest skok w nadprzestrzeń (czy coś w tym rodzaju), kiedy Normandia tak ładnie przyspiesza. Z fizycznego punktu widzenia nie ma możliwości rozpędzić czegokolwiek do takiej prędkości i przeżyć, bo obecne w przestrzeni międzygwiezdnej cząsteczki wodoru spaliłyby przedzierający się przez ich skupiska obiekt. I to bez względu na grubość pancerza. Inna sprawa, że załoga zgnięłaby od zbyt wysokiego promieniowania jonizującego  (śmiertelne jest już 6 siwertów), jeśli prędkość byłaby bliska prędkości światła, lub co śmieszniejsze jeszcze większa, to na człowieka oddziaływałaby dawka 10000! siwertów. Z naszego DNA zrobiłby się kisiel...

Jak szukacie realizmu w tego typu grach, to ja czegoś nie rozumiem. To taki sam bezsens jak strzelanie z karabinów laserowych w Star Wars :D

#4
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
W ME podróże są uzasadniane na podstawie manipulowania grawitacją. Tzn, że 'naciągamy' dwa punkty w przestrzeni i za pomocą własnego 'akceleratora grawitacji' i zbliżamy je na tyle, że droga pomiędzy nimi nie jest już tak długa.

Pomysł był już przedstawiony w filmie 'Horyzont zdarzeń' (Event Horizon) . Tam statek tworzył czarną dziurę, dzięki której łączył dwa punkty i przeskakiwał między nimi. W teorii więc zawsze był w jednym miejscu.

Przekładając to np. na napęd Normandii można by uznać, że statek nie porusza się, tylko 'przecigąga' przestrzeń tak, że punkt, w którym jest finalnie kończy w innym miejscu. Coś jak przy zciąganiu prześcieradła z łóżka jak sie na nim siedzi - podciągamy, uniesienie tyłka, znów przesuwamy prześcieradło itd.

Dla mnie jako dla fizyka amatora - ma to sens. Specjaliści pewnie mieliby inną opinię;)

#5
michal9o90

michal9o90
  • Members
  • 1 198 messages
umbra ma całkowitą rację, teoria jest juz od dawna znana i wcale nie uważana za głupotę wśród specjalistów bo już od jakiegoś czasu na planach istnieje prototyp statku gwiezdnego który by z przodu rozszerzał przestrzeń a za statkiem zwężał, tyle, że nie mamy na te czasy odpowiedniego źródła energii aby taką rzecz osiągnąć.

#6
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
No fajnie, ale jeśli stworzysz czarną dziurę w pobliżu obiektu to nie ma możliwości jej opuszczenia. Sfera otaczająca czarną dziurę (nazywa się to właśnie horyzontem zdarzeń) jest granicą, po której przekroczeniu nic nie jest w stanie wydostać się z wnętrza czarnej dziury. Skoro światło się nie potrafi stamtąd wydostać, a jak wiemy nie ma możliwości podróżowania z prędkością większą lub zbliżoną do niej, to nic się stamtąd nie wydostanie. Już bardziej wierzę w teleportację (niedawno dokonano pierwszej udanej, na kwantowej ilości informacji), tyle że, aby była ona możliwa, musi być jakiś punkt docelowy. Śmieszne, że w przypadku tego eksperymentu dane pierwotne "zginęły", a ich odpowiednik "po drugiej" stronie był jakby klonem tego co było na początku.

#7
michal9o90

michal9o90
  • Members
  • 1 198 messages
Cóż nie wiem może to głupota, ale według mnie coś co będzie sztucznie wytworzone to tym łatwiej to wyłączyć, wyłączasz generator który zagina przestrzeń i wracasz w cudowny sposób do przestrzeni przynajmniej mnie isę tak wydaje. ok rozumiem może głupoty gadam ale skoro nad tym specjaliści rozważają, tzn że to wcale nie jest tak niemożliwe, nie ejstem naukowcem i nieznam się oni są od tego i chyba mają jakiekolwiek pojęcie co robią :)

#8
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
@BlindObserver - Co do EH - zgadzam się, tam 'tworzenie' czarnej dziury było przegięciem.

Jeżeli dobrze rozumiem w kwestii 'pola efektu masy' w ME to chodzi mniejwięcej o to, że obiekt w polu może manipulować swoją masą. Tzn, że 'na zwenątrz' pola może mieć dużą lub małą masę (natomiast w środku pozostaje ona niezmienna - np dla podtrzymania sztucznej grawitacji).

Jak to ładnie ujmuje Kodeks (w odniesieniu do biotyki, ale zagadnienie jest w zasadzie to samo) sprzęt manipuluje osobliwościami. WIęc nie koniecznie - czarnymi dziurami.

'Złamanie' zasad fizyki w ME polega więc na oderwaniu materii od siły grawitacji. I tak jak napisał michal9o90 - można ten efekt wyłączyć. Czarnej dziury natomiast nie - nie można 'zniknąć' materii. Można natomiast wyłączyć zasilanie generatora pola efektu masy (co zrobił Shepard w zniszczonym Żniwiarzu). Wtedy na obiekt zaczynają oddziaływać siły zewnętrzne - w tym grawitacja obiektów zewnętrznych.

Właśnie 'pole efektu masy' pozwala na zwroty jakich dokonuje Suweren i na zejścia orbitalne. Funkcjonuje bowiem w swoim 'bomblu' grawitacyjnym - ma więc na zewnątrz masę zawsze dostosowaną do potrzeb (na tyle małą, żeby móc dokonywać zwrotów, ale na tyle dużą, żeby byle wiaterek czy strzał go nie przewracał).

A co do podróży z prędkością światła - tak jak pisałem - Normandia nie podróżuje z żadną prędkością - stoi w miejscu. Tyle, że to miejsce może być w dwóch miejscach we wszechświecie równocześnie.

Modifié par umbra04, 15 juin 2011 - 12:47 .


#9
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Oj, da się "zniknąć" materii... Antymateria jest przecież przeciwieństwem materii a po połączeniu dochodzi do anihilacji obu cząstek.
Co do pola efektu masy to dla mnie jest to idiotyczne. Dostosowywanie siły grawitacji do danych warunków jest fizycznie niemożliwe z jednego prostego powodu. Coś tak potężnego nie może znajdować się tak małym ciele, gdyż nastąpiłoby zapadnięcie się go do wnętrza. Pomijam to, że w przyrodzie nic nie ginie, tak więc jeśli zwiększamy lub zmniejszamy masę to gdzieś to co usunęliśmy/daliśmy musi się znajdować.
A teoria z tym, że Normandia stoi w miejscu, podczas gdy w samej grze widzimy skoki w nadprzestrzeń nie trzyma się kupy.

#10
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
1. Oczywiście, że bez sensu - to gra komputerowa.
2. W przedstawionych teoriach chodziło raczej o określenie, czy uniwersum ME trzyma się wewnętrznie skonstruowanych zasad a nie tłumaczy czegoś argumentem "bo tak".

Przyjmujemy więc założenia z pierwszego posta - biotyka, pierwiastek zero i pola efektu masy są możliwe. Czy przy tych założeniach świat jest spójny?

Stoję na stanowisku, że tak. I to staram się udowodnić.

3. Chciałbym zobaczyć co bysię stało gdyby czarną dziurę potraktować róznoważącą ją ilością antymaterii. That would be fun!

Taką możliwość 'wyłączenia' silnika Normandii (przyjmując, że Normandia tworzyłaby czarne dziury - co jak wiemy nie jest prawdą) należy odrzucić.

4. Tak jak pisałem, pole efektu masy jest wywołane i sterowane poprzez oddziaływanie na pierwiastek zero prądem elektrycznym. Założenie ME polega więc na tym, że grawitacja może być wywoływana bez masy. Manipulujemy masą w kategoriach siły przyciągania a nie materii. Coś jak elektromagnes tyle, że zamiast przyciagania magnetycznego - grawitacyjne.

Nie wiem czy jasno to tłumaczę.

5. Dla mnie skok w nadprzestrzeń Normandii to wyłącznie wizualizacja przejścia między punktem A i B w dwóch różnych miejscach w przestrzeni.

#11
aszua

aszua
  • Members
  • 348 messages
Wchodząc w szczegóły nie ma możliwości uwierzytelnić jakiekolwiek pomysły, które dotyczą dość dalekiej przyszłości. I jak pisałam w innym temacie, balans pomiędzy sci a fi będzie dla każdego przebiegał gdzie indziej.
Moim zdaniem będzie dobrze jeśli nie wymyślą jakiejś totalnej głupoty ot tak "z czapki". Nie czepiam się książek czy filmów jeśli nie pretendują do pozycji naukowych, futurologicznych czy alternatywnych rzeczywistości. Dane uniwersum powinno być spójne wewnętrznie, to znaczy, że zgadzają się przyczyny i skutki. Jeśli twórcy przedstawiają nam pewne zasady, prawa itp (nawet z punktu widzenia dzisiejszej nauki niemożliwe) to powinny one działać z wewnętrzną logiką. I myślę, że w takich kategoriach powinien być rozpatrywany świat ME - czy zachowuje logikę w oparciu o zasady które nam przedstawiono.
Inną kwestią są zasady, które możemy weryfikować w oparciu o naszą wiedzę - np o ludzkiej psychologi, ziemskiej biologi itp.

Ps. Widzę, że kolega umbra mnie ubiegł w kwestii wewnętrznej spójności świata :)

Modifié par aszua, 15 juin 2011 - 01:42 .


#12
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1 227 messages
Co do różnych dziwnych rzeczy nt. fizyki w ME, to ja bym się troszkę opierał na serialu Stargate, gdzie sporo "niewytłumaczalnych" i wydawałoby się czysto fikcyjnych rzeczy było tłumaczonych w naukowy sposób, a nawet opierało się to na fizyce teoretycznej (np. most Einsteina-Rosena)

Biotykę w ME można by wytłumaczyć telekinezą gdyby nie te nieszczęsne implanty. Aczkolwiek są one nazwane wzmacniaczami biotycznymi, tak więc można przyjąć, że dają takiej osobie większego focus'a (w przypadku np. Star Wars, były to "tajemnicze" midichloriany?)

Podróżowanie przez np. Gwiezdne wrota też byłyby możliwe, tylko problem by był z nawigacją.
Tzn. mogłoby udać się otworzyć takie okno czasoprzestrzenne, ale trudniej już obliczyć współrzędne wyjściowe. :)

Teleportacja z punktu widzenia fizyki teoretycznej też jest możliwa. Potrzebne jest tylko odpowiednie urządzenie które zapisze schemat kwantowy obiektu (np. człowieka) "rozdrobni" na kwanty i prześle w inne miejsce (do odbiornika) a tam wszystkie "klocuszki" (czyt. kwanty) zostaną ułożone na swoje miejsce.
Zresztą, naukowcom udało się już teleportować foton, więc może to nie być tylko teoria.

Co do tematu i tego co mnie by wkurzyło w ME3?
Myślę, że coś naprawdę nielogicznego, coś co pozostanie bez drobnego wyjaśnienia dlaczego jest tak a nie inaczej i skąd się to wzięło.
Na przykład gdyby Shep w przestrzeni kosmicznej zdjął hełm i odetchnął "świeżym powietrzem". :)

I kolejna rzecz która w sumie może być tłumaczona barierą, biotycznym bomblem etc. są maseczki na twarzy niektórych towarzyszy zamiast hełmów.
Może to już być np. kaptur taktyczny? (ta a'la kominiarka dla Shepa) z wielkim wizjerem zamiast "oczu", może to być nawet przezroczyste, ale niech chroni odsłonięte ciało i będzie jakoś wytłumaczone jak działa. Nie jestem chyba aż tak wymagający? :)

Modifié par xsas7, 15 juin 2011 - 05:30 .


#13
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
No wiecie brak logiki to już na początku ME2 można zaobserwować. Gdy Shepard ginął słychać było wybuchy, w próżni oczywiście (lol). Ja wiem, że to gra i dlatego wisi mi ogólnie czy to się trzyma kupy czy nie. Jakbym miał na takie pierdoły zwracać uwagę to już dawno przestałbym się odmóżdżać w muli CoD-a, albo skończył z grami wyścigowymi.

@umbra
" Manipulujemy masą w kategoriach siły przyciągania a nie materii. Coś jak elektromagnes tyle, że zamiast przyciagania magnetycznego - grawitacyjne."
Pierwsze zdanie muszę mojej przyjaciółce - nauczycielce fizyki pokazać :) Widzę kosmos (ale to chyba dobrze, taka gra) xD A co do elektromagnesu to jak to się ma do tego co napisałeś? Porównujesz powiedzmy elektryczny dzwonek do drzwi do hmm, tego czegoś z ME. W jaki sposób coś takiego jest zasilane, a raczej w jaki sposób sterowane. W elektromagnesie jest prosto - włączysz prąd to przyciąga, wyłączysz - nie przyciąga. A tutaj jak? Włączysz prąd i możesz sobie wybrać czy ma sobie zrobić mniejszą lub większą wagę? Wyłączysz to spada lub zaczynają latać po statku? Ja bym niczego w tej grze nie tłumaczył, bo zaczną wychodzić jeszcze większe nieścisłości.

#14
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1 227 messages
O właśnie, sławne dźwięki wybuchów w próżni(?) przestrzeni kosmicznej.
Kiedyś właśnie sam twórca Star Wars mówił w wywiadzie dlaczego tak jest, dlaczego zastosował coś takiego.
Tłumaczył to właśnie efektami specjalnymi - by było bardziej widowiskowo, bo wyobraźmy sobie cichą bitwę w SW, chyba by nie było takiego wrażenia, prawda?

Zresztą w innym - moim ulubionym - serialu Battlestar Galactica dźwięki w przestrzeni są jakby tłumione (podobny zabieg był zastosowany podczas "umierania" Shepa) i jest to już bardziej realistyczne, bo ponoć mimo wszystko dźwięk się rozchodzi, ale jest właśnie przytłumiony.

A jeśli już, to można sobie tłumaczyć w ten sposób, że jesteśmy blisko wybuchów (kamera) i z tej perspektywy to słyszymy. :)

#15
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
W próżni dźwięk się nie rozchodzi :) Próżnia nie jest ośrodkiem dla fal akustycznych, nie ma tam czego wprawić w drgania. Jest określona sytuacja, gdy taka fala może powstać nawet w próżni, ale po pierwsze wybuchy nie są w stanie tego stworzyć, a po drugie zrobili to naukowcy na Ziemi za pomocą dwóch kryształów oddalonych od siebie na jakąś niewyobrażalnie małą odległość. Jezu, tego przecież uczą w podstawówce już...

#16
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
Hmm. Tak - z fizycznego punktu widzenia nie można manipulować grawitacją bez masy. A w ME można. Opieram sie na Kodeksie z ME1 i wpisach o pierwiastku zero (ktory-wiem, nie istnieje).

Rozmawiamy mniej więcej na poziomie BBT- jak supermen pierze swoje ubranie... ale co w tym zlego?

A wybuchow w prozni nie slychac a laserow nie widac. Ewentualnie mozna probowac tlumaczyc, ze jeszcze nie cala atmosfera z Normandii uciekla i stad szansa na rozchodzenie sie dzwieku. Naciagane.

#17
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
A dlaczego to laserów nie widać? Co do failu w Star Wars to nie ma możliwości wystrzelić w taki sposób wiązki lasera. Zadziwiająco wolno leciało, skoro jedi odbijali to co w nich leciało. Przecież laser to światło, tak więc lekko dostawało lagi, że tak się wyrażę...
Co do rozchodzenia się dźwięku, to jeśli jeszcze ta atmosfera nie uciekła, jak mówisz, to i tak nie ma wpływu na dźwięki w przestrzeni kosmicznej, bo to nie sprawia, że próżnia będzie zdolna do przenoszenia drgań.

Modifié par BlindObserver, 15 juin 2011 - 10:32 .


#18
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
podwójny post

Modifié par BlindObserver, 15 juin 2011 - 10:33 .


#19
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages

BlindObserver wrote...

A dlaczego to laserów nie widać? 


Czym jest laser? 'Zwykłe' światło rozchodzi się we wszystkich kierunkach - laser natomiast to światło skierowane (że tak powiem) w jednym kierunku. Co za tym idzie, jeżeli nie jesteś na drodze wiązki laserowej i nic jej nie odbija - to jej nie widzisz. Tak dzieje się w próżni, gdzie wiązka lasera nie napotyka na pyły i zanieczyszczenia atmosfery (które pozwalają widzieć laser - np. na ziemi).

Z bardziej filmowych przykładów tego zagadnienia - kiedy bohater chce się przedostać przez pomieszczenie pełne czujników laserowych albo patrzy przez termowizjer (i widzi rozgrzane przez laser powietrze) albo 'pyli' czymś w pomieszczeniu.

Z bardziej życiowej strony - używając wskaźnika laserowego - widzisz jedynie kropkę na ścianie, a nie cały strumień światła. Na dyskotekach/koncertach żeby było widać lasery - wpuszcza się sztuczną mgłę/dym.

BlindObserver wrote...

Co do rozchodzenia się dźwięku, to jeśli jeszcze ta atmosfera nie uciekła, jak mówisz, to i tak nie ma wpływu na dźwięki w przestrzeni kosmicznej, bo to nie sprawia, że próżnia będzie zdolna do przenoszenia drgań.


Chodziło tu o to, że w atmosferze statku dźwięk może się rozchodzić - czyli jeśli trochę jej jeszcze zostało - to w tej resztce może być jeszcze coś słychać. Im mniej gęste ciało tym dźwięk rozchodzi się wolniej (najlepiej w ciałach stałych - kto przyłożył kiedyś ucho do szyny kolejowej wie co mówię (przy założeniu, że w odpowiednim momencie się podniósł...). Wpróżni doskonałej dźwięk się nie rozchodzi. Jeśli jednak mamy w bardzo rozrzedzony gas - dźwięk będzie się rozchodził - tylko bardzo słabo.

--------------

PS. Ciekawie opowiada o zagadnieniach cichych i niewidzialnych walk kosmicznych opowiada książka "Ostatnia załoga Słonecznego". Tam kokpit był wyposażony w program, który dodawał kolory i dźwięki do toczących się bitew, żeby załoga mogła się połapać i 'wczuć' w bitwę.

Modifié par umbra04, 16 juin 2011 - 05:40 .


#20
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Tylko my tu o próżni w przypadku laserów nie rozmawiamy chyba, bo przecież jedi nie odbijali tego latając w kosmosie. To, że w atmosferze statku może się rozchodzić (trzeba jeszcze wytłumaczyć co to jest ta atmosfera statku) nie oznacza, że ktoś będzie słyszał cokolwiek będąc w próżni. Co do gazów to też nie jest tak jak piszesz. Przecież w kosmosie jest niewyobrażalna ilość wodoru i helu, ale czy to sprawia, że coś dzięki nim usłyszysz? Poza tym z fizyki uczonej w gimnazjum powinieneś wiedzieć, że gaz wtłoczony do próżni staje się albo ciałem stałym, albo strumieniem cząsteczek nie połączonych ze sobą. Przyjmując, że atmosfera statku jest podobna do ziemskiej czyli mamy przewagę azotu i tlenu (resztę pomijam) to przy temperaturze -183 stopni C tlen zacząłby najpierw wrzeć, a potem (po oddaniu energii) zamieniłby się w ciało stałe. Oczywiście, gdyby było go na tyle dużo, że nie zamieniłby się w strumień cząsteczek, o którym pisałem, już wcześniej, co jest niemożliwe w przypadku tak małego statku. Także możecie nawet stawać na głowie, ale dźwięku nie zrobicie i tyle.

#21
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
1. Tak, chodziło mi o lasery w kosmosie. O tych 'wolno latających' z GW nie rozmawiam - o licentia poetica.

2. Nie chodziłem do gimnazjum;) Próżnia to z mechanicznego punktu widzenia bardzo rozrzedzony gaz. Również w kosmosie. Fala dźwiękowa przenosi się przez 'uderzające' w siebie cząsteczki (wzrost i spadek ciśnienia).

W przyjętym modelu mamy atmosferę statku (czyli gazy jakie były zamknięte w statku - czy to powietrze czy inne gazy), która wydostaje się do przestrzeni kosmicznej. Nasza chmura zaczyna się rozszerzać. Gdyby móc zatrzymać na chwilę czas i zmierzyć ciśnienie wewnątrz tego obłoku - będzie w oczywisty sposób większe niż w 'próżni' dookoła statku.

Biorąc pod uwagę temperaturę i ilość gazów uwolnionych ze statku moment 'chmury' będzie krótki. Dlatego jeśli Shepard coś słyszał to nie w próżni ale właśnie w tym obłoku gazu (który pewnie już bardziej przypominał skroploną parę wodną - chmurę albo mgłę).

Musiało tego gazu być jeszcze trochę, inaczej nie doszłoby do żadnej eksplozji i nie byłoby szans zobaczyć płomieni.

#22
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Próżnia to nie bardzo rozrzedzony gaz, w próżni nie ma niczego. Gdyby to był gaz, to temperatura próżni byłaby wyższa, a jak wiadomo jest bliska/równa 0 bezwzględnemu. Gdyby było jednak inaczej to promieniowanie słoneczne (czy jakiejkolwiek innej gwiazdy) nagrzewałoby próżnię, a nagrzewają jedynie obiekty umieszczone w próżni. Powtórzę więc, on nic by nie usłyszał, bo nie ma takiej możliwości. A co do ognia, to jeśli oczywiście byłoby to widać, to miałby on kształt kuli. W stanie nieważkości wszystkie substancje przyjmują właśnie taki kształt. Także niezależnie ile by było tego gazu, to i tak nie wyglądałoby to w ten sposób. I wierz mi, że jego ilość jest w 100% niewystarczająca do czegokolwiek.
Jak sobie przypomnisz scenę ze spadającym Shepardem, to mnie bardzo zastanawia, dlaczego on nie wyparował w atmosferze. To nie skała, człowiek zbudowany jest w 70% z wody, tak więc na powierzchnię planety spadłby jedynie mały sucharek (co także jest niemożliwe, bo o wiele wcześniej by się spalił.)

#23
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
1. W rzeczywistości nie ma próżni doskonałej. Tak samo jak nie ma wahadła matematycznego.

2. Tak, to kolejny problem ME2. Shepard musiałby albo dryfować na orbicie (i ktoś musiałby odzyskać go zanim by tą orbitę zmienił) albo spaliłby się w atmosferze. To jak bardzo jest ona rozrzedzona nie miałoby dużego znaczenia, bo nawet jeśli znać, że atmosfera była bardzo rzadka, to biedny komandor naew jak by się nie zjarał to by nie wyhamował i rozsmarowałoby go na powierzchni planety.

#24
michal9o90

michal9o90
  • Members
  • 1 198 messages
1. Na chłopski rozum biorąc to co gadacie, to jest paradoksem, jeśli jest próżnia to jest próżnia, a skoro są w niej umieszczone obiekty, co więcej galaktyka cała składa się z wielu gazów, jak chociażby te miejsca w których rodzą się słońca, to jak można nazwac kosmos próżnią, do tego wiele gwiazd wybucha i wielkie ilości gazów roznoszą się po kosmosie więc jak można nazywać kosmos próżnią.

2. Co do sheparda to jest sci-fi i ja nie szkam wyjaśnienia, wystarczy mi to że to sci-fi więc wystarczy że taki kombinezon uruchamia specjalną ochronę w takich wypadkach i jego ciało zostało ochronione podczas tego upadku, zresztą i tak było w opłakanym stanie.

#25
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1 227 messages
Jeśli chodzi o spalenie Shepa w atmosferze, to fakt, lekkie przegięcie. No ale jest to sci-fi, a więc "naukowa fikcja".
Idąc tym krokiem jak podał już michal9o90 Shep był wyposażony w niezłe bariery, a sam pancerz jest cholernie odporny.
Może juz nie tak odporny na uderzenie o powierzchnię planety (co widać po kawałku pancerza w LotSB) ale jakby popatrzeć, to co wiemy o tej planecie? tzn. grawitacja (przyciąganie) itp.
Mogłoby się okazać, że nie musiał solidnie gruchnąć o ziemię, a planeta nie ma odpowiedniej atmosfery. :P

Zresztą, Jacob na początku mówił Shepowi, że na stole przypominał kupę mięcha, ale go jakoś poskładali. To że jest zaimplantowany na wszystkie możliwe sposoby już nie wspominał. A widać to przecież chodźby na twarzy Shepa (zwłaszcza renegat)

@BlindObserver
Właśnie chodziło mi o to co umbra04 podał... nie ma próżni doskonałej.
Oczywiście będąc bardzo oddalonym od epicentrum wybuchów itp. szanse na usłyszenie tego są bardzo nikłe, lub wręcz zerowe, ale będąc "niedaleko" nie jest to chyba wykluczone.

A co do ognia (pożaru) w przestrzeni:
http://www.newton.de...01/gen01210.htm
No i może jeszcze:
 (20sek)

Modifié par xsas7, 16 juin 2011 - 11:03 .