
Byłem tak spiety coby Bioware czegos nie schrzaniło, że sobie sporo zaspoilerowałem

Modifié par paralaksa, 20 novembre 2011 - 04:14 .
Modifié par pinatu, 20 novembre 2011 - 03:34 .
Modifié par paralaksa, 20 novembre 2011 - 04:14 .
Modifié par paralaksa, 20 novembre 2011 - 04:17 .
Modifié par pinatu, 20 novembre 2011 - 05:18 .
Zdefiniuj pojęcie "zwykły". Osobiście nie spotkałem "zwykłego" człowieka, który nosił taką fryzurę. Jest jakaś specyfika takich subkultur jak właśnie punk, emo, barbie, dresy, metale, rasta,..., że jednak ciężko gościa/laski nie rozpoznać. Ile osób ubierających się w ciemne ciuchy z ćwiekami, glany, zapuszczający długie włosy (o facetów chodzi) nie słucha ciężkiego rocka? Po większości ludzi takiej rzeczy nie rozpoznasz, chyba, że właśnie należą do tych grup, które wypisałem. Szufladkowanie szufladkowaniem, ale gdy idziesz sobie ulicą, a obok Ciebie przechodzi tłum młodych "alternatywnych" wyposażonych w kubki ze Starbucks Coffee to ciężko nie ogarnąć, że to hipsterzy.Ashii6 wrote...
A jak zwykły człek zrobi sobie irokeza, to nazwiesz go punkiem? Tylko z powodu fryzury? Aaaahaaaaa.
Wszystko to prawda, ale sytuacja z nowym towarzyszem do ME3 wygląda praktycznie identycznie jak z Sebestianem do DA2. Jedyna różncia to taka, że nowy towarszysz do ME3 będzie w kolekcjnerce, a nie w edcycji limitowanej. Jeśli ktoś kupił zwykłą edycję DA2, a chciał mieć w drużynie Sebastiana to musiał dokupić DLC z nim. Tak samo będzie w przypadku ME3. Różnica polega tylko na tym, iż tym razem będzie to EK a nie EL. Jeśli gramy na PC i chcemy tego dodatkowego towarzysza w drużnie to zakup EK wyjdzie praktycznie na to samo (chyba, że komuś zostało jeszcze trochę punktów) jakbyśmy mieli specjalnie kupować punkty by pozyskać tego towarszysza. Trochę gorzej to wygląda w przypadku konsol gdzie EK jest droższa. Jeśli zaś chodzi o EL DA2 to faktycznie można ją dostać, ale z tego co kojarzę to na konsole da się ją dostać, a na PC może już być z tym problem.BlindObserver wrote...
Dobra, wróciłem po 14-godzinnej męczarni... Teraz tak, wracając do mojego narzekania o postać z DLC. Tak ładnie przytaczaliście tego Sebastiana, Zaeeda i Shale, tylko jakoś one były w podstawowych wersjach gier i co ważne nie były jakieś luksusowe. Trudno np. powiedzieć, żeby "epickie" Signature Edition było jakąś wersją dla kolekcjonerów (no chyba, że ktoś kolekcjonuje suchary), taka z tego wersja limitowana, że do tej pory ją można dostać... Sieć Cerberusa była w każdym nowym egzemplarzu ME2, to samo z Shale w przypadku DAO. A tutaj mamy ewidentnie pozbawienie zwykłego gracza czegoś, co powinno być w podstawce. To nie dostęp do map multi, to nie jakiś pakiet broni czy ubranek dla lalek. To grywalna postać i to jest żałosne. Nie wiem, ale tak czytając wasze posty nie zauważyłem, żeby ktoś zwrócił na to uwagę.
xsas7 wrote...
Kolejna rzecz, to mam nadzieję, że Ash będzie mogła mieć związane włosy , bo bardziej mi się podoba.
A i pancerz też wydaje się lepszy od tej pseudo garsonki, czy tuniki.
Modifié par AlexandraK, 20 novembre 2011 - 09:23 .
Pfi. Mapki były bardzo fajne :>BlindObserver wrote...
Paczka map do speedrun w Mirror's Edge była bardziej ambitna niż dodatek Arrival do ME2.
Modifié par xsas7, 20 novembre 2011 - 09:58 .
Z tego co pamiętam to cena była taka sama. Pewnie było to jedną z przyczyzn, iż tak słabo schodziła. BioWare i EA postanowili naprawić ten błądBlindObserver wrote...
Tyle, że czy w przypadku DA2 wersja Signature Edition była w ogóle droższa o tej zwykłej, która miała wejść po niej?
Towarzysze w grach BioWare są najsilniejszym stroną w produkacjach od tego studia. Większość osób się ze mną w tym zgodzi. Dlatego nie kupując tego DLC coś stracimy. Nie podoba mi się tak polityka, ale jako fan ME chce mieć w drużynie wszyskich towarzyszy. Na szczęście zostało mi jeszcze trochę punktów to może nie będę musiał ich na razie dokupować.Druga sprawa, że wersja "limitowana" i tak była baaardzo długo dostępna jak na wersję limitowaną (nie oszukujmy się, to nie schodziło). I w ogóle co to za rozumowanie: kup kolekcjonerkę bo jak nie to musisz kupić DLC.
Większość firm z tej branży stosuje różne sposoby na walkę z rynkiem wtórnym. Sposób BioWare i EA jest właśnie taki. Jeśli chcemy zagrać z wszystkimi towarzyszami i być uczciwi to nie ma innego sposobu na zagranie niż nabycie DLC.W tylnej części ciała mam te ich DLC, wycinają z gry coś, co już tam jest i jeszcze śmią się tym chwalić.
Ja też miałem problem z Shale. Wielu graczy miało/ma ma problem z tym dodatkiem. Tak mówiłem wcześniej wolałbym by towarzysze nie byli DLC, ale niestety są i jeżeli chcemy mieć komplet to nabycie takiego DLC jest jedynym legalnym wyjściem. Ewnetualnie można je dostać w prezencie.Miałem już problemy z postaciami z dodatków, tzn. chociaż przez długi czas miałem dostęp do Shale to obecnie go nie mam, bo w ogóle tego nie mogę pobrać...
Wydaje mi się, iż trochę przesadzasz to ME2 wyszyły 4 płatne DLC fabularne jeśli mieliśmy orginalny egzemparz to chyba nie jest, aż tak dużo. Zaś czy one coś wniosły to zobaczymy w ME3.A polityka wydawnicza BW jest bardzo ciekawa. To drugi po twórcach simsów producent gier, który wręcz "sra" dodatkami, najczęściej nic nie wnoszącymi. Paczka map do speedrun w Mirror's Edge była bardziej ambitna niż dodatek Arrival do ME2.
Modifié par drakon 760, 21 novembre 2011 - 12:38 .
Modifié par BlindObserver, 20 novembre 2011 - 10:05 .
Jeśli patrzysz na te DLC to się nie dziwię, że nie masz o nich najlepszego zdania. Dla mnie te dodaki są częścią historii Shepard/a, a tą historię chce poznać całą. Nie wymagam tego by w tych dodatkach bawić się x godzin tylko poznać część historii Shepard/a, której wcześniej nie znałem.Te mapki zapewniają pierdyliard godzin dobrej zabawy, a ile razy mogę dobrze się bawić grając w 2h dodatek?
Kupiłem te dodakl by nie zdawać się na kanoniczne decyzje Shepard/a w tych DLC i to bvł główny powód dlaczego je nabyłem. Jeśli zać chodzi o samo DLC to to z Kasumi mi się podobało, ale wolałbym by nie była DLC tylko normalnym towarzyszem i jest to nowy stały członek drużyny, który dobrze się sprawdza w walce.Druga sprawa to jakość tych czterech dodatków fabularnych. Poza jednym zachwalanym (którego defacto nie mam...) wszystkie są słabe/średnie.
Nie grałem, ale wierzę na słowo. Jedank te gry nie są alternatywą dla space opery RPG.W przypadku dodatków do F3 czy New Vegas za niższą cenę, otrzymujesz lepszy produkt. Zresztą co za porównałnie, za 40 zł mam na Steam Limbo - grę, która jest tak piękna, że aż do głowy przychodzi myśl: "Kur.a, ten rynek jeszcze nie umarł. Jeszcze nie.".
Modifié par drakon 760, 21 novembre 2011 - 12:39 .
Większość firm z tej branży stosuje różne sposoby na walkę z rynkiem wtórnym. Sposób BioWare i EA jest właśnie taki. Jeśli chcemy zagrać z wszystkimi towarzyszami i być uczciwi to nie ma innego sposobu na zagranie niż nabycie DLC.
Bo jak chcesz mieć całość to musisz sobie kupić Game Of The Year EditionBlindObserver wrote...
Mówiłem i znowu powtórzę: popieram premiowanie kolekcjonerów i pre-orderowców, ale nie w taki sposób. Dodanie broni, czy jakiegoś gównianego robo-psa (to dopiero jest ambitne swoją drogą) mogę zrozumieć, bo ja jako gracz, którego nie interesują wersje kolekcjonerskie nic na tym nie straci. Ale pominięcie postaci to jest żal i kpina.
Modifié par nautiljon, 21 novembre 2011 - 10:51 .
Modifié par drakon 760, 26 novembre 2011 - 05:26 .
Modifié par pinatu, 21 novembre 2011 - 01:01 .
Modifié par drakon 760, 21 novembre 2011 - 01:16 .
Tylko, że pierwszą część ME stworzyło samo BioWare bez udziału EA