@AlexandraK a ja lubię strzelać zarówno w grach jak i realnie (bez skojarzeń 2x w miesiącu jadę na strzelnicę oddać kilka kulek do tarczy),
cRPG w formie, która istniała na przełomie wieku XX i XXI nie wróci.
- będzie to produkt skrajnie niszowy, większość nie ma czasu (może z lenistwa) i ochoty (może z czystej głupoty) siedzieć nad tabelkami, czy czytać skomplikowane manuale. Dzisiaj liczy się przystępność, bo dzięki temu jest zapewniony jak najszerszy krąg odbiorców, a najprostszym sposobem aby to osiągnąć jest łączenie (i upraszczanie) gatunków. Dzięki temu, później wychodzą potworki w stylu action rpg (a powinno być role playing shooter), ekonomiczny symulator myśliwca gwiezdnego (nie powiem, żebym tego nie lubił
- żaden producent nie stworzy gry na wzór Baldurs Gate II z taką złożonością i czasem rozgrywki (200 h a w raz z dodatkiem nawet do 300) bo mu to się nie opłaci. Do tego wniosku doszło widocznie BioWare w obu ich seriach, (ME, DA) które już od samego początku miały być trylogiami, tak samo robi teraz Blizzard (wiem, wiem wkurzysz się Blind, ale lubię wsadzać kij w mrowisko) ze StarCraftem, ale jakbyś nie patrzył za każdym razem kupujesz kawałek lizaka (w przypadku Bio pokruszonego bo jeszcze dochodzą DLC) i czekasz z utęsknieniem na kolejną porcję. Po ukończeniu trylogii spojrzysz na pięknie prezentujące się pudełka gier i powiesz sobie cholera kiedyś to by była jedna gra CHOLERA kiedyś za taką kasę to mogłem prawie rok non stop grać (a w przypadku ME 4 lata czekać na finał).
Dlaczego tak się stało? Bo kiedyś cytując motto Interplay (wydawcy gier Bio) gry były tworzone "By Gamers, For Gamers" a teraz cytując Marcina Iwińskiego "Może się to wydawać dziwne, ale wraz z rozwojem branży spotykam coraz więcej ludzi, którzy pracując w grach nie maja o nich bladego pojęcia. Co więcej nie starają się pogłębić swojej wiedzy traktując gry jak pierwszy lepszy produkt – przysłowiowe kartofle."
Koniec offtopa z mojej strony.
----------------------------------------
Ash wygląda jakby odwiedziła klinikę zajmującą się chirurgia plastyczną. A może tylko poszukiwacz Zbieraczy ugryzł ją w usta, no i jakby jej te no bufory kinetyczne powiększyli (dobrze, że skończyli z domyślnym różowo-białym pancerzem). W maksymalnym skrócie zrobili z niej Mirandę z karabinem maszynowym i niewyparzoną gębą.
Modifié par paralaksa, 17 décembre 2011 - 04:03 .





Retour en haut





