@Grey
Stary dziadek biegający w majtkach? Może to Alistair w wieku 70 lat spełnia swoje młodzieńcze fantazje? :>
(dobrze pamiętam, Alistair coś wspominał o bieganiu po Denrim w samej bieliźnie?)
TES V Skyrim - opinie, wrażanie, komentarze i co kto tam jeszcze chce ..
Débuté par
Radoss
, nov. 11 2011 04:53
#226
Posté 16 janvier 2012 - 09:39
#227
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 09:41
Guest_Grey1_*
Ale mi jego twarz nie przeszkadza!On ma hełm...;)Przeszkadza mi to, że biega bez ubrania/zbroi, w samej bieliźnie. Raz, że to fatalnie wygląda, a dwa chyba jest nieodporny na ataki w tych majtkach. Nie wiem, czy to znów jakiś błąd, czy ja coś pochrzaniłam. Jeśli ktoś miał coś podobnego, proszę o poradę
Sachmet-to nie Alistair, to jest chyba mroczny elf, kapłan Mary. Przyłączył się po zadaniu z Gwiazdy Zarannej pt."Koszmar na jawie". Ten dziadek i nieźle walczy jednoręczną i świetnie czaruje, więc niech on się ubierze, bo nie chcę go stracić!!!;p
Sachmet-to nie Alistair, to jest chyba mroczny elf, kapłan Mary. Przyłączył się po zadaniu z Gwiazdy Zarannej pt."Koszmar na jawie". Ten dziadek i nieźle walczy jednoręczną i świetnie czaruje, więc niech on się ubierze, bo nie chcę go stracić!!!;p
Modifié par Grey1, 16 janvier 2012 - 09:44 .
#228
Posté 16 janvier 2012 - 09:48
@Grey
To zamiast na łeb, załóż mu worek od pyrów na tyłek
Powinno pomóc.
To zamiast na łeb, załóż mu worek od pyrów na tyłek
#229
Posté 16 janvier 2012 - 09:53
1. Czy próbowałaś mu ubrać jakieś "magowe" ciuszki? On chyba właśnie w jakiś szmatach biegał.
2. Czy to co powinien mieć ubrane na klacie, ma zaznaczone jako używane?
2. Czy to co powinien mieć ubrane na klacie, ma zaznaczone jako używane?
#230
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 09:54
Guest_Grey1_*
Blind, sytuacja może i jest kuriozalna, ale mi nie jest do śmiechu;ppp
Ja na serio potrzebuję porady.Może jest jakiś sposób, by przywrócić towarzyszowi zrzucone wdzianko. W necie znalazłam tylko porady, co zrobić jak są problemy z założeniem dwóch broni, ale o odzieniu nic nie było.Chyba jestem pionierką takich dziwactw;/
Sachmet- więc tak, dawałam mu i zbroje i ubrania czarodziejskie.Nawet poszłam na zakupy specjalnie, by coś mu podpasowało i nic. W jego ekwipunku już nie ma jego starej tuniki, wyparowała. A to co zaznaczam, by założył się nie zaznacza tylko...dalej znika z ewkipunku
Ja na serio potrzebuję porady.Może jest jakiś sposób, by przywrócić towarzyszowi zrzucone wdzianko. W necie znalazłam tylko porady, co zrobić jak są problemy z założeniem dwóch broni, ale o odzieniu nic nie było.Chyba jestem pionierką takich dziwactw;/
Sachmet- więc tak, dawałam mu i zbroje i ubrania czarodziejskie.Nawet poszłam na zakupy specjalnie, by coś mu podpasowało i nic. W jego ekwipunku już nie ma jego starej tuniki, wyparowała. A to co zaznaczam, by założył się nie zaznacza tylko...dalej znika z ewkipunku
Modifié par Grey1, 16 janvier 2012 - 09:56 .
#231
Posté 16 janvier 2012 - 10:06
#232
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 10:15
Guest_Grey1_*
Ha, dobre;))) Widmo:) Ja straciłam cierpliwość i wczytałam właśnie sejwa sprzed wyjścia ze świątyni i więcej nie będę kombinować z dzieleniem się ekwipunkiem. Próbowałam zakładać mu wszystko;)))
Może postać kapłana jest obarczona błędem i po prostu ma tę szatę domyślną. No nic, dzięki za zainteresowanie:)
Może postać kapłana jest obarczona błędem i po prostu ma tę szatę domyślną. No nic, dzięki za zainteresowanie:)
#233
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 16 janvier 2012 - 11:24
Guest_nabuhodonozor_*
U mnie Lidka czasami eksperymentuje z ciuchami i mimo posiadania ciężkiego orkowego pancerza zdarza jej się wskoczyć w szatę maga, futerkowe wdzianko albo poszarpaną szatę - może taki performance
Jednak nigdy się nie rozebrała :| ;p Ów mag możliwe, że lubi swoją i tylko swoją tunikę
#234
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 11:54
Guest_Grey1_*
Nie przeszkadzałaby mi rozebrana Lydia, albo jakiś młody, przypakowany Nord ( o ile ten negliż nie wpływa na to, że postać towarzysza jest bardziej podatna na zranienia)
Jednak elfi, zasuszony staruszek to nie jest coś co chcę oglądać
Towarzysze niby są nieśmiertelni, ale jak przyjmą za dużo ciosów to tak dziwnie klęczą i coś tam mówią, że już mają dość;)Stąd chciałam go ubrać w cokolwiek, żeby walczył, a nie mamrotał, że jest wykończony.
Towarzysze niby są nieśmiertelni, ale jak przyjmą za dużo ciosów to tak dziwnie klęczą i coś tam mówią, że już mają dość;)Stąd chciałam go ubrać w cokolwiek, żeby walczył, a nie mamrotał, że jest wykończony.
#235
Posté 16 janvier 2012 - 11:57
@Grey1
Jak są nieśmiertelni? Mi normalnie ginęli w walce, właśnie po tym klęknięciu. Jeśli mob od nich nie odejdzie (nie przerzuci się na mnie) i dostaną strzała w łeb, to zasypiają snem wiecznym. Mogę nagrać jak to wygląda nawet, jak znajdę czas na Skyrim i znajdę jakiegoś plebsa, który by chciał do mnie dołączyć
Jak są nieśmiertelni? Mi normalnie ginęli w walce, właśnie po tym klęknięciu. Jeśli mob od nich nie odejdzie (nie przerzuci się na mnie) i dostaną strzała w łeb, to zasypiają snem wiecznym. Mogę nagrać jak to wygląda nawet, jak znajdę czas na Skyrim i znajdę jakiegoś plebsa, który by chciał do mnie dołączyć
#236
Posté 16 janvier 2012 - 12:02
Właśnie chciałam zauważyć że u mnie też ginęli jeśli po tym klęknięciu nie uratowałam im tyłka, albo przeciwnik nie zostawił ich w spokoju. Głównie dlatego odpuściłam sobie łażenie z towarzyszami. Nie chciało mi się niańczyć jakiwgoś łebka i jeszcze uważać na siebie. Może on nie tyle jest niesmiertelny co jeszcze nie miał okazji zginąć
. Ale dziadka pamiętam. Faktycznie postać była z niego niezła. Jeden z lepszych towarzyszy w grze. Chociaż w sumie nie wiem jak radził się poza wierzą bo go zostawiłam.
Modifié par nautiljon, 16 janvier 2012 - 12:09 .
#237
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 12:07
Guest_Grey1_*
Tak, dziadek jest świetny, dlatego cofnęłam się w grze sporo, żeby znów miał ubranie;)
U mnie nie giną:)Serio, po klęknięciu mają taką dziwną srebrną aurę i wrogowie już się nimi nie zajmują. Nie raz nie dwa był niezły sajgon, szczególnie w jakimś zamkniętym pomieszczeniu i towarzysz jak miał dość odchodził na wewnętrzną emigrację, ale nie ginął. Miałam już Lydię, Stenvara i teraz dziadek-żadne z nich nigdy nie zginęło:)
U mnie nie giną:)Serio, po klęknięciu mają taką dziwną srebrną aurę i wrogowie już się nimi nie zajmują. Nie raz nie dwa był niezły sajgon, szczególnie w jakimś zamkniętym pomieszczeniu i towarzysz jak miał dość odchodził na wewnętrzną emigrację, ale nie ginął. Miałam już Lydię, Stenvara i teraz dziadek-żadne z nich nigdy nie zginęło:)
#238
Posté 16 janvier 2012 - 12:08
ee, o jakim dziadku mowa? :>
a i u mnie towarzysze giną. choć w sumie Farkas jest stalowy, i zdarzyło mu się może z jeden raz
a i u mnie towarzysze giną. choć w sumie Farkas jest stalowy, i zdarzyło mu się może z jeden raz
#239
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 16 janvier 2012 - 12:13
Guest_nabuhodonozor_*
Mi jeszcze nikt nie zszedł - może to kwestia podejścia i zrozumienia bliźniego
#240
Posté 16 janvier 2012 - 12:16
Cóż Królowo, imienia nie kojarzę bo moja z nim znajomość była nad wyraz krótka (czyt. na czas wykonania zadania "koszmar na jawie" o którym pisała Grey1), ale to kapłan Mary spotkany w Gwieździe Zarannej bodajrze w gospodzie. Najpierw można posłuchać jak mieszkańcy miasteczka się skrażą że mają koszmary. A jak do niego zagadasz to on ciągnie cię do takiej wieży za miastem coby mu pomóc w jednym zadaniu. Ogólnie fajna z niego postać bo jest mocny, potrafi przylać buławą a i czarów nie żałuje jak trza (coś w stylu mojej Almy z tym że ja tam sobie lekkiej zbroi nie żałowałam
). Tylko że w grze Grey ów dziadek ma wyraźnie exhibicjonistyczne poglądy.
Modifié par nautiljon, 16 janvier 2012 - 12:17 .
#241
Posté 16 janvier 2012 - 12:16
Śmiertelność towarzyszy może zależy bezpośrednio od tego z kim biegamy, gdy wybierałam kandydata na męża dla mojej bohaterki takie coś wyczytałam na wiki : Vilkas "If Vilkas is downed enough times, he will eventually die" , Vorstag "Once married, Vorstag is unkillable by enemies".
Może zależne też to jest od ekwipunku jaki mają na sobie, ja Vorstaga mam ubranego w najlepsze ciuszki jakie aktualnie znajduje (ciężkie pancerze + enchanty na odporności) i zginął tylko raz - z mojej ręki ^^
@Val
O tym panu mowa
Może zależne też to jest od ekwipunku jaki mają na sobie, ja Vorstaga mam ubranego w najlepsze ciuszki jakie aktualnie znajduje (ciężkie pancerze + enchanty na odporności) i zginął tylko raz - z mojej ręki ^^
@Val
O tym panu mowa
Modifié par Sachmet, 16 janvier 2012 - 12:18 .
#242
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 12:17
Guest_Grey1_*
Dziadek jest do wyrwania ze świątyni Verminy w Gwieździe Zarannej:)
#243
Posté 16 janvier 2012 - 12:30
@Sachmet
Mi się wydaje, że to zależy od poziomu trudności w dużym stopniu. Na najwyższym moi towarzysze padali jak muchy.
Mi się wydaje, że to zależy od poziomu trudności w dużym stopniu. Na najwyższym moi towarzysze padali jak muchy.
#244
Posté 16 janvier 2012 - 12:38
Że pozwolę się sobie wtrącić
Ja jakiś czas temu zaczęłam chodzić z Kharjo, jednym z Khajiitów. Jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ sam w sobie nie jest tak głośny, jak większość wojowników do wynajęcia. Jeszcze chyba ani razu mi nie "odpadł" w rozgrywce. Niestety, największym problemem jest odnalezienie go w Skyrim, ponieważ jest członkiem wędrownej karawany Khajiitów
U mnie również towarzysze nie giną. Jeśli są u kresu sił, klękają, po walce wstają i łażą za mną dalej. Umierają gdy przypadkowo mój, i tylko mój, atak ich dosięgnie, na przykład w momencie gdy atakuję całą grupę wrogów, a pośrodku nich klęczy Lydia. Ona dostaje ode mnie cios - dead na miejscu. W żadnym innym przypadku nie umiera.
U mnie również towarzysze nie giną. Jeśli są u kresu sił, klękają, po walce wstają i łażą za mną dalej. Umierają gdy przypadkowo mój, i tylko mój, atak ich dosięgnie, na przykład w momencie gdy atakuję całą grupę wrogów, a pośrodku nich klęczy Lydia. Ona dostaje ode mnie cios - dead na miejscu. W żadnym innym przypadku nie umiera.
Modifié par Medemi, 16 janvier 2012 - 12:41 .
#245
Posté 16 janvier 2012 - 12:45
Hmm... Jeśli o poziom trudności chodzi to ja mam u siebie normal ustawiony cały czas i umieralność towarzyszy występwała. Nie miałam okazji obserwować jej nazbyt często co prawda ale to dlatego że towarzyszy zabieram ze sobą tylko od święta. Ale aż to sobie sprawdzę przy najbliższej rozgrywce. Wrócę są po któąś z moich Huskarli i pohasamy sobie w dwójkę po mapie i jakichś questach pobocznych.
#246
Posté 16 janvier 2012 - 12:55
@Medemi
To zrób tak, wejdź do jakiejś krypty, gdzie będzie jakiś silniejszy mob. Najlepiej w takie, gdzie jest jedno wąskie przejście do dużego pomieszczenia (takich jest dość dużo). Zmień broń na łuk i zaatakuj tego dziada, wycofuj się do wyjścia. W tym czasie Lydia powinna walczyć z tym bossem. No i gdy stoisz w większości przejść (mniej więcej w połowie) potwory z komnat w większości przypadków w ogóle Cię nie zaatakują. Będą za to atakować Lydię. Gdy klęknie, to ich AI nie odgadnie, że siedzisz w tym przejściu, bo oni mają blokadę i nie wejdą do niego. Także ubiją Ci Lydię. Sposób sprawdzony na 100%. Ewentualnie możesz iść na giganty w jakimś miejscu niedaleko wiatraka mielącego zboże. Jak wiadomo, gdy wejdziesz do środka, to gigant nie ma szans Cię zaatakować. Będzie jednak atakował do usranej śmierci Lydię i ta też padnie na combo.
To zrób tak, wejdź do jakiejś krypty, gdzie będzie jakiś silniejszy mob. Najlepiej w takie, gdzie jest jedno wąskie przejście do dużego pomieszczenia (takich jest dość dużo). Zmień broń na łuk i zaatakuj tego dziada, wycofuj się do wyjścia. W tym czasie Lydia powinna walczyć z tym bossem. No i gdy stoisz w większości przejść (mniej więcej w połowie) potwory z komnat w większości przypadków w ogóle Cię nie zaatakują. Będą za to atakować Lydię. Gdy klęknie, to ich AI nie odgadnie, że siedzisz w tym przejściu, bo oni mają blokadę i nie wejdą do niego. Także ubiją Ci Lydię. Sposób sprawdzony na 100%. Ewentualnie możesz iść na giganty w jakimś miejscu niedaleko wiatraka mielącego zboże. Jak wiadomo, gdy wejdziesz do środka, to gigant nie ma szans Cię zaatakować. Będzie jednak atakował do usranej śmierci Lydię i ta też padnie na combo.
Modifié par BlindObserver, 16 janvier 2012 - 12:56 .
#247
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 16 janvier 2012 - 01:28
Guest_nabuhodonozor_*
Blind, kto normalny wpuszcza bossa na towarzysza i patrzy się jak ten umiera? ;p
U mnie jest jak u Grey, tawarisz klęka i podpiera się rękami o podłogę
a inni go nie atakują - poziom trudności normalny i jeszcze RIP'a u Lidki nie zaliczyłem 
Co do jakości odzienia to może mieć znaczenie bo u mnie Lidka dostaje dobry sprzęt, modne buty i trendy hełm a i nie bije się pilnikiem do paznokci tylko szklaną buławą z dotykiem chłodu
U mnie jest jak u Grey, tawarisz klęka i podpiera się rękami o podłogę
Co do jakości odzienia to może mieć znaczenie bo u mnie Lidka dostaje dobry sprzęt, modne buty i trendy hełm a i nie bije się pilnikiem do paznokci tylko szklaną buławą z dotykiem chłodu
Modifié par nabuhodonozor, 16 janvier 2012 - 01:38 .
#248
Guest_Grey1_*
Posté 16 janvier 2012 - 01:36
Guest_Grey1_*
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że u mnie nie umierają i już. Nie robiłam tak makabrycznych eksperymentów jak Blind, ale miałam mnóstwo sytuacji, gdzie na prawdę było gorąco i nikt nie padł na dobre. Jest tak jak pisze Medemi, jeśli się samemu dźgnie towarzysza, traci on bardzo dużo zdrowia i wtedy się zgodzę, że możemy go utracić. Zerknęłam z ciekawości na forum gamewalk i piszą ludzie to samo, Lydia jest nieśmiertelna.Jednak może co egzemplarz gry, to inna bajka więc ja się kłócić o to nie będę.
#249
Posté 16 janvier 2012 - 01:45
Wiadomo że nikt. Ale powstało tutaj pytanie czy permanentna śmierć naszego towarzysza jest możliwa w Skyrim czy nie? Fakt że lepiej odziany i lepiej doposażony towarzysz jest w stanie znieść więcej. Ale wiadomo że wszystko ma swoje granice wytrzymałości. I właśnie pytam o to czy owe granice ma towarzysz? Bo ja już głupia jestem. Wiem że na początku gry towarzysze mi ginęli. Potem postanowiłam że wygodniej mi będzie biegać samej. Czy to może ten patch (jakiś czas temu, dość spory w sumie, Steam ściągał mi jakiegoś patcha do Skyrim) ostatni coś zmienił w tej kwestii czy o co tu w końcu chodzi? Bo jeśli jednak towarzysz nie zginie tylko klęknie na kolanko a po wlace wstanie i ruszy dalej za mną to jednak zaczęłabym kogoś ze sobą ciągać. I ekwipunek by odciążył i uwagę wroga odciągnął a może i szkód w szeregach wroga by wyrządził dość. Będzie samej wypróbować ;P.nabuhodonozor wrote...
kto normalny wpuszcza bossa na towarzysza i patrzy się jak ten umiera? ;p
@Grey1...
Raczej wątpię żeby była inna bajka w przypadku każdego egzemplarza gry. Hmm... Wrócę sobie po Lidkę i z nią samą polatam w takim wypadku. Zobaczymy co z tego wyjdzie w praniu. Ale skoro ludzie twierdzą że nie ginie to coś musi w tym być.
Modifié par nautiljon, 16 janvier 2012 - 01:48 .
#250
Posté 16 janvier 2012 - 01:47
Gram przede wszystkim łukiem, miecz używam tylko wtedy kiedy muszę. Większość czasu gry spędziłem na najwyższym poziomie trudności. Lydia padła łatwo, szybko i bez problemów. Także co do tych eksperymentów, to na niskim lvl nie ma się szans z takim mamutem czy olbrzymem. Trzeba kombinować. Stąd wiem, jak to wszystko działa. Zresztą ja zawsze bardzo uważnie przyglądam się mechanice gry. W Skyrim np denerwuje mnie to, że towarzysz nie potrafi łazić ze mną po skałach. Gdy nie chcę łazić na około i zejść sobie z gracją po stromym zboczu, ten stwierdza, że woli sobie oblecieć całą górę... To mnie cholernie denerwowało, szczególnie na początku gry, gdzie bez towarzysza było baaardzo ciężko. Co do Lydii skoro u mnie zginęła to nieśmiertelna być nie może. Znajdę zapis i nagram potyczkę. Zobaczycie, że znowu padnie na combo.





Retour en haut






