Jump to content

Photo

Quo vadis, cRPG?


  • Please log in to reply
80 replies to this topic

#51
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
Już wiem, co bym chciał xD Taką grafikę, jak ta na filmie.



#52
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2,310 posts
E, RPG z taką świetną grafiką? Czarno to widzę))))

#53
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
Ja się nie martwię, mi pójdzie xD Ale CryEngine 3 całkiem ładnie sobie poczyna. Tak na serio to wystarczy mi RedEngine, przekonamy się, czy w cRPG SF od Redów sobie poradzi.

#54
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2,310 posts
Ja nie lubię gier z taką grafiką na ogół, bo wtedy jest skupienie na grafice a grywalność słaba. Grafika z DA a nawet z Divine Divinity na dobrą sprawę mi starcza. Jestem staromodna)))
Taka grafika do strzelanin pasuje, chociaż nie powiem, bo Skyrim też jest ok)))

#55
aszua

aszua
  • Members
  • 348 posts
Ja takiej grafice mówię stanowcze NIE. Dlaczego? Bo póki co im bardziej realistyczna tym paradoksalnie bardziej sztuczna. A tego rodzaju sztuczność mi osobiście przeszkadza. Poza tym w kwestii grafiki oczekuję pomysłu, wyobraźni i rozmachu a nie skupianiu się na i tak niemożliwym odtworzeniu czegoś co widzę dookoła siebie.

#56
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
"Poza tym w kwestii grafiki oczekuję pomysłu, wyobraźni i rozmachu.." - patrz, a w DA2 grafika Ci się podobała :)

Z wiadomych przyczyn taka grafika w cRPG jest niemożliwa do uzyskania. Zresztą sądzę, że niewiele osób miałoby możliwość jej zobaczenia. A przecież gry to produkty dla mas, a że większość osób gra na konsoli to i trudno, żeby zbliżyli się do takiego poziomu. Ja tym filmikiem zwracam uwagę na fakt, że niezależny twórca potrafi wykrzesać z silnika więcej niż jego twórcy. I nie jest to odosobniony przypadek. Poza tym wolę obejrzeć sobie takie demko z Titanica, gdzie po pierwszym spojrzeniu zaliczyłem opad szczeny, niż gapić się w ruchomy komiks.

#57
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Grafiki tak paskudnej jaką mamy w DA2 to ciężko szukać nawet w szrotowych grach. Nie jest ona najważniejsza w rpg, ale nie można też robić z gry komiksu, ja nie mogę na te plastelinowe gęby patrzeć, bo mi poczucie estetyki świruje. W DA:O za to w grafice pasuje mi wszystko i to dla mnie takie optimum i jeśli chodzi o realizm i kolorystykę.
A jeśli chodzi o temat dyskusji, to generalnie rzecz ujmując chciałabym, by powstawały gry gdzie role player nie jest pustym hasłem. Jak mam grać w rpg, kiedy " mój" bohater gada z monitora co chce i kiedy chce i kiedy przez 10 lat nie wiem co się z moją postacią dzieje?Nie można zabijać ducha gatunku.

#58
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1,225 posts
Jako, że mój staż z grami cRPG jest mały (lub prawie go nie ma) i oceniam przez pryzmat ME (i DA), to niektórzy mogą mnie zagryźć jeśli pojawią się w tej wypowiedzi jakieś herezje. :P
Zwłaszcza, że preferuję sci-fi, a nie fantasy (aczkolwiek DA:O przekonał mnie do takich klimatów) gdzie to właśnie ten drugi jest takim "typowym" cRPG(?). 

To tak słowem wstępu. A czego bym oczekiwał od cRPG?
- Wciągającej fabuły, gdzie pojawiają się różne zwroty akcji (zdrady, porwania, trudne decyzje do podjęcia)
- Żyjący/interaktywny świat gry (głównie jeśli chodzi o NPC)
- Różnorodne questy poboczne, gdzie nie tylko chodzi o ubicie przeciwnika w drodze do celu.
-  "Filmowego" ujęcia cutscenek oraz prowadzonych dialogów, gdzie rozmówca czasami będzie robił coś więcej niż tylko stał jak kołek i wypowiadał kwestie.
- Wyborów moralnych (i nie tylko) które będą jakoś widoczne i znaczące w świecie gry, a nie tylko w kolejnej części.
- Opcje dialogowe, których będzie kilka(naście), a które nie będą się ograniczały do tego, że jest jedna opcja "renegacka" i jedna "idealistyczna" + pozostałych kilka. Chodzi o to, aby wybierane dialogi miały jakieś skutki/znaczenie w przyszłości, a już zwłaszcza przy romansach.
- Romanse, tutaj potrzebne by było kilka "opcji" do wyboru oraz wyraźne zaznaczenie w dialogach chęć romansowania (głównie jeśli chodzi o odmienną orientację, aczkolwiek o tym niżej). Nie wspominam już o poświęceniu pewnego czasu i wykazaniu starań o dane LI przez całą grę, a nie "trzy szybkie(dialogi) i do wyra".
- Towarzysze, którzy mają swoje problemy, swoją historię, pewną moralność, zdanie na dany temat i żeby również się udzielali w dialogach gdy główny bohater z kimś rozmawia - ot co, interakcja nie tylko między sobą, ale i otoczeniem.
- Tworzenie swojego herosa(heroiny), gdzie można określić różne parametry wyglądu, historii pochodzenia oraz... seksualności, bo myślę, że byłoby to świetne rozwiązanie, gdyby już na początku gry można było określić orientację naszego bohatera, co by wykluczyło "podrywanie" przez tych LI których nie chcemy (czyt. innej orientacji niż nasza/postaci tworzonej) No i nie mam nic przeciwko gdy bohater jest już "narzucony" (vide ME, DA2) ale tylko jeśli jest również w/w.
- Rozwój postaci, tutaj za wiele powiedzieć nie mogę, ale przyznam, że lubię rozdzielać pkt. :P
Byłoby też miło, gdyby danych umiejętności było dość sporo do wyboru, a przy okazji każda miała jakieś rozgałęzienie.
- Przenoszenie save, czyli to co mi się bardzo spodobało w ME i DA (w tym drugim przypadku to hurraoptymizm mi opadł "widząc" DA2) Czy są jakieś podobne gry, gdzie można przenieść save do kolejnej części i grać swoim bohaterem i podjętymi decyzjami? Oprócz serii ME i DA, innych nie znam, a taki smaczek - jak wspomniałem - bardzo, ale to bardzo mi się podoba.
- Grafika nie ma dla mnie za wielkiego znaczenia, zwłaszcza, że są mody/grupy moderskie.

#59
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
W BG dało się przenieść swoją postać, ale bez podjętych decyzji. Głównie dlatego, że dało się wybić wszystkich towarzyszy samodzielnie, a ktoś w BG2 jednak musiał być xD Co do rozwoju postaci to bardzo podobał mi się system SPECIAL z Falloutów, był oryginalny i zarazem bardzo prosty. Co do narzucania bohatera to ja mam zastrzeżenia. W DAO jeszcze jakiś wybór dostawałem, ale w DA2 ten wybór mi odebrano. W przypadku ME nie mam tak dużych zastrzeżeń, ale jakoś nie potrafię się utożsamić z Shepardem. Czuję się jak w bardziej rozwiniętym CoD - oglądam interaktywny film.
Co do herezji to raczej nic nie zauważyłem :) W przypadku opcji dialogowych to raczej niemożliwe, to nie Torment, zresztą kto by to udźwiękowił? ;)
Swoją drogą zauważyłem, że to właśnie udźwiękowienie wszystkich dialogów sprawia, że gry nie mogą mieć rozbudowanej fabuły. BG było grą spokojnie na 200+ h, a i tak nie każdy znalazł wszystko, co było możliwe do znalezienia. Do tego były wybory, po której stronie stanę i to też wpływało na to, że trzeba kilkakrotnie grę przejść (już nie wspominając o ilości postaci przyłączalnych). Uzupełnieniem tego były mody odblokowujące i przywracające ukrytą zawartość, co sprawiało, że gra stawała się całkowicie inna. Inaczej patrzyło się na dane osoby i ich motywację.
Teraz natomiast gra na 30h to już szczyt możliwości. I to 30h napchane po brzegi gównianymi questami w stylu znajdź element czegoś tam. I tak łazisz i szukasz, bez ładu i składu. Jakoś w tych starszych grach wiele mniejszych questów miało swoją magiczną atmosferę.

#60
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 posts
Szkoda że w niektórych cRPG są głupie wpadki dotyczące jakiegoś uniwersum.Dajmy na to ME
w jedynce jak gadaliśmy z tali o gethach to ta nam mówiła że one nie posiadają zbiorczej świadomości tylko umysł, prościej im więcej gethów tym lepiej zorganizowane są.

W dwójce totalny przekręt tego co słyszeliśmy w jedynce, getchy stosują platformy-serwery aby pobierać od innych gethów dane itp, czyli posiadają kolektywne umysły, komunikują się między sobą itp ale wszystkie dane trafiają do serwerów czy w pewnym stopniu nie posiadają wolenj woli.

#61
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1,867 posts
Tylko, że swoją wiedzę Tali czerpała z tego co zdarzyło się 300 lat temu. Od tego czasu gethy ewoluowały. Z zresztą sama Tali używa tego określenia na Noverii.

Wpadki w Uniwersum ME faktycznie są, ale akurat tego to bym do nich nie zaliczył.

Edited by drakon 760, 28 November 2011 - 10:40 AM.


#62
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1,273 posts

BlindObserver wrote...
Znowu będę nudził, ale od razu przypomniała mi się klątwa, która dotknęła Jaheirę w BG2 :) Przez zaniedbanie może nam umrzeć i wtedy zonk, bo nijak nie da się jej wskrzesić. Swoją drogą lubiłem śmierci niektórych bohaterów. W BG specjalnie ubijałem Khalida wysyłając go samego na bazyliszki. Odłączyć go od drużyny nie mogłem, bo niestety razem z nim odchodziła jego żona Jaheira. A tak to nie robiła problemów xD

Klątwe Jaheiry przerabiałem nie dalej jak jakieś dwa tygodnie temu (gramy sobie z kumplem przez sieć) i właśnie zapomniało się mi że nie można pozwolić jej zginąć bo wtedy ile razy by jej człowiek nie wskrzeszał to zaraz umierała z powrotem. Niestety przypomniało się nam o tym po dość cięzkiej walce którą przyszło nam powtarzać. :)  A jeśli chodzi o Khalida to chyba wszyscy (a przynajmniej wszyscy których znam) chcieli pozbyć się go z drużyny tak szybko jak się dało. Twórcy to uniemożliwili, jak już zauważył Blind, każdemu kto chciał zachować w drużynie Jaheirę. Nie zwrócili jednak uwagi na to że Jaheira odchodziła za mężem dopiero wtedy kiedy ten podchodził do nas zagadać po odłączeniu go z drużyny. Dlatego ja go nie zabijałem. Wybierałem jakąś planszę na którą nie miałem zamiaru wracać i wysyłałałem bidaka hen na jej przeciwny kraniec. Odłączałem go od drużyny a potem wychodziłem z danej lokacji zanim Khalid zdążył do mnie podejść i zagadać. I w takim wypadku rónierz Jaheira się słowem nie odezwała :P

Ale gra w BG2 uświadomiła mi że właśnie drużyny mi brakuje. Takiej prawdziwej drużyny z prawdziwego zdarzenia. Tego że każda postać w drużynie, każdy czar czy umiejętność jest istotna. Brakuje mi też taktyki. Jakiejś konieczności wysilenia się żeby poradzić sobie z bandą potworów która cię napdła. Nie raz przecież wsparcie magiczne było tym co uratowało tyłek moich wojowników którzy nie mieli aż tak wielkich szans w starciu z wrogiem na którego się ich rzucało ale spełniali swoje zadanie czyli przytrzymywali wroga w miejscu i nie dopuszczali go do magów i kapłanów którzy wykańczali go za pomocą magii. Tudzież obniżali jego statystyki itp. Zresztą każdy kto grał pamięta jak wyglądały walki w BG czy IWD, skoro już do klasyków wracamy. Dzisiaj tego nie ma. W takim DA:O kiedy grałem łotrzykiem na wysokim poziomie właściwie drużyna nie była mi potrzebna, jedyne do czego się mogli przydać to ściągnięci na siebie uwagi przeciwnika któy w sumie i tak nie mógł mnie trafić. Mag służył mi praktycznie tylko do leczenia pozostałej dwójki. Czasami na siłe zmuszałem go do rzucenia jakiegoś ofensywnego czaru jak mi się przypomniało że gdzieś tam stoi i nic nie robi właściwie. Chociaż jeszcze w DA:O jakoś to było zrobione. W takim ME na przykład (jedna z moich ulubionych gier) w ogóle nie wiedziałem co się z moimi towarzyszami dzieje. Oni gdzieś biegali (co dość często skutkowało ich zgonem) ja se gdzieś biegałem i załatwiałem wszystkich którzy mi się nadziali na lufę. O fakcie że któryś z moich towarzyszy padł dowiadywałem się dopiero po walce kiedy wstawali oni z ziemi i biegli do mnie z przeciwległego krańca lokacji gdzie do tej pory leżeli i udawali martwych :P. W ME2 sytuacja pratycznie w ogóle się nie poprawiła. Z tym że całą grę mogłem przejść mająć tylko mordina w drużynie i nie wystrzeliwując nawet jednego pocisku. Wystarczyło że na zaminę rzucaliśmy spalenie i przeciążenie. W ten sposób można było spokojnie wyczyścić karzdą kolejną planszę. No i ostatni wypusty Bethesdy czyli Skyrim, ale też w Fallout3 i Fallout NV ta zasada się sprawdziła. Nie targam ze sobą żadnych towarzyszy. Mało powiedzieć że są bezurzyteczni to jeszcze przez nich mam dwa razy więcej roboty bo mało że na siebie to jeszcze na nich musze uważać. O wiele wygodniej biega mi się samemu. Po prostu odnoszę wrażenie że system walki w dzisejszych cRPG został maksymalnie uproszczony. Pamiętam doskonale jak po kilku latach przerwy chwyciliśmy za BG2 z kumplem to nasze rozleniwione przez DA:O, DA2 czy serię ME umysły musiały się przez chwilę dostosowywać do gry w której walka polegała na czymś więcej niż tylko kliknij i poczekaj aż Hawke i reszta skończą robotę. :)

Tak więc ogólnie najbardziej chyba tęsknie za systemem walki rodem z RPG a nie takim który przypomina grę akcji z elementami RPG. Nie żeby nie było to fajne ale czasami fajnie jest kiedy gra wymaga od gracza czegoś więcej niż szybkiego stukania w lewy klawisz na myszy. No i fajnie by było gdyby niektóre questy były odrobinę bardziej skomplikowane niż idź, zabij wszystkich dookoła i przynieś mi "to" (chociaż to i tak lepsze niż kiedy w takim DA2 znajdowaliśmy coś co nalerzało do gościa którego nigdy wcześniej na oczy nie widzieliśmy a nasza postać od razu wiedział komu powinna to owo coś  zwrócić). Na grafikę czy fabułę narzekać nie będę bo w sumie większość pozycji wychodzi w tym przypadku obronną ręką. Znaczy gry są ciekawe a grafika (nie mówię że nie, bardzo fajnie i przyjemnie podziwia mi się widoki w Skyrim), nie jest dla mnie najważniejszym kryterium w przypadku gier cRPG. Szkoda tylko że są takie krótkie. Jak już było zauważone dzisiejsze gry robi się tak żeby zajęły około 30 godzin. Mówią że zbyt długie gry nudzą graczy. Ale taki BG, jak już Blind wspominał, spokojnie zajmował 200h + a nie tylko nie nudził ale czowiek nie mógł oderwać się od monitora.

#63
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
O tym rozleniwieniu w walce sama się przekonałam jak grałam w Drakensang. Po 20 minutach gry mamy pierwszą walkę z ...dzikiem;) no i szłam sobie na dzika myśląc o czymś innym w tym czasie, no bo czym jest jakiś dzik w porównaniu z ogrem, albo emisariuszem, a tu zonk i dzik mnie jednym kłapnięciem załatwił. Nie wierzyłam i wczytywałam kilka razy grę, aż okazało się, że jestem jeszcze za cienka na dzika i jedynym wyjściem z sytuacji była ucieczka;) W DA glif paraliżu, stożek zimna i kamienna pięść i ogr pada jak mucha. Po dragonejdżach człowiek czuje się herosem i zaczynając inną grę można się przejechać;)

#64
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1,273 posts

Grey1 wrote...
szłam sobie na dzika myśląc o czymś innym w tym czasie, no bo czym jest jakiś dzik w porównaniu z ogrem, albo emisariuszem, a tu zonk i dzik mnie jednym kłapnięciem załatwił. Nie wierzyłam i wczytywałam kilka razy grę, aż okazało się, że jestem jeszcze za cienka na dzika i jedynym wyjściem z sytuacji była ucieczka;)

No i tak to właśnie działa w co niektóych grach. Pamiętam jak grałem w Gothicka. Zarówno w pierwszej jak i w drugiej części człowiek był za słaby żeby walczyć z kimkolwiek. Skutkowało to tym że na początku gry godzinami biegałem od obozu do obozu i zastanawiałem się jak na Boga mam sobie nabić poziom żeby mieć jakiekolwiek szanse z tym cholerstwem. NA drodzę do jedengo z obozów paradowały się zawse jakieś jaszczury które na pierwszych poziomach roznosiły mnie dwoma kłapnięciami, o uzbrojonych przeciwnikach w ciężkich pancerzach lepiej było nie wspominać. Przy wykonywaniu pierwszych zadań nie narażających mnie na zbytnią utratę zdrowia lub życia niejednokrotnie musiałem przedzierać się przez chaszcze i obchodzić je sporym łukiem żeby się na mnie nie rzuciły. Oczywiście po awansowaniu postaci nadszedł czas zemsty :P. Albo w takim IWD kiedy na początku gry człowiek planował jak tu podejść bandę goblinó żeby nie wybiły mi drużyny. :) W porównaniu z takim DAO gdzie moja pierwszo poziomowa postać w swoim originie przebija się samotnie przez wroga nawet się przy tym nie pocąc to... cóż różnicę widać od razu. 

#65
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Pamiętam, że mnie w Gothicu 2 rozwalały jakieś gady, niedługo po opuszczeniu wieży. Jaka to satysfakcja, że wykombinowało się jak się ich pozbyć. Albo tydzień uciekania po mapie w M&B, żeby tylko nie natknąć się na bandytów i nie zaczynać wszystkiego od nowa. Mam wrażenie, że twórcom wydaje się, że im szybciej i bezproblemowo gracze będą przechodzić obecnie gry, tym dla nich lepiej. No przecież jak już wyda się kasę na grę, to chciałoby się dostać porządną porcję rozrywki, żeby starczyło na dłużej niż 2-3 dni grania. Planszowe gry fantasy, bardzo popularne w latach 90 zajmowały masę czasu. Tygodniami zalegały rozłożone na podłodze i choćby się chciało, nic nie dało się przyspieszyć:)

#66
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
@seto
Hmm, powiem Ci, że nie trzeba wczytywać zapisu :D Gdy Jaheira ma klątwę i umiera, idziesz ubić Ployera, wrzucasz kosmyk jej włosów do jej ekwipunku i wskrzeszasz. Przynajmniej wydaje mi się, że tak chociaż raz robiłem. Co do Falloutów to też nie zdarzyło mi się, żebym z kimś łaził, ewentualnie w tych starszych, bo tam to miało jakieś znaczenie.
Powiem tak, wiele osób nie rozumie fenomenu starszych produkcji. Mi jakiś czas wmawiano tutaj, że jestem betonem i że gram w te stare śmieci jedynie z sentymentu. Gdyby tak było, to pobrałbym sobie emulator NES-a i grał na PC w Mario, a tego nie robię. Wiele osób mi wytykało, że nie mam oceniać DA2, a wszystkie porównani ze starymi grami skutkowały tekstem w stylu: to graj sobie w te starocie. Według mnie, osoby, która recenzuje sprzęt i mniejszym stopniu gry, nieznajomość klasyków przez daną jednostkę sprawia, że inaczej odbiera się jej oceny. Ja nie mogę pozwolić sobie pisząc o powiedzmy karcie graficznej "U" podejść do tego bez wiedzy o wcześniejszych produktach i technologiach, a przede wszystkim wydajności starszego układu. To samo z grami, nie mogę ocenić nie znając w ogóle jej poprzedniczki, czy jednego z klasyków, od których ta produkcja się wywodzi. A w ostatnich grach BW widać wpływ PR na postrzeganie rzeczywistości przez ludzi. PR powiedział, żeby nie porównywać DA2 do DAO to wszyscy zaczynają smęcić, że rzeczywiście nie można tego ze sobą porównać. Co więcej, nie można tego porównywać z niczym... Szkoda tylko, że porównanie jest kluczowym elementem recenzji, bo konsument chce wiedzieć, czy coś jest lepsze, czy gorsze.
Co do trudności w grach, to według mnie gry powinny stawiać wyzwania, ale nie powinno to stresować. Nie może być tak, że musimy podchodzić do danej walki 30x, sposób pokonania przeciwników powinien być intuicyjny. Oczywiście to dla ludzi myślących, bo dla sporej grupy i tak może być to zbyt wymagające (myślenie xD). Co do powrotów do starszych gier to jest tak, że przez pierwszą godzinę/dwie jest się niesamowicie ciężko przestawić. Przed powrotem do BG (już jakiś czas temu) grałem sobie w DAO i ME2. No i powiem szczerze, chociaż znam na pamięć większą część tej gry to i tak padałem często-gęsto. A jeśli już nie padałem ja, to padali towarzysze, a ja nie mogłem ich wskrzesić, a i pieniędzy na to nie miałem xD Gorzej jednak gdy włączyłem sobie Arcanum, gdzie mechaniki w ogóle nie znałem. Chyba 2 dni zastanawiałem się jak podejść do jednej rzeczy, żeby nie zasnąć snem wiecznym.

#67
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1,273 posts

Grey1 wrote...
Mam wrażenie, że twórcom wydaje się, że im szybciej i bezproblemowo gracze będą przechodzić obecnie gry, tym dla nich lepiej.

No i widzisz, właśnie o to się wszystko rozbija. To czy dla graczy będzie czy nie będzie lepiej nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla twórców. Co ma znaczenie dla twórców to to że kiedy taki nastolatek chwyci za grę w której nie będzie mógł zabić podstawowych przeciwników bo będzie na zbyt niskim poziomie to, w sporej części wypadków, zamiast dać się ponieść ambicji i wykombinować albo sposób na pokonanie rzeczonego przeciwnika albo na nabice poziomów walnie grę w kąt (chyba że znajdzie na sieci sposób na to jak włączyć sobie God Mode :)) i pójdzie kupić sobie coś w czym nie trzeba będzie zbytnio się wysilać żeby osiągnąć zadowalający efekt. A kolegom powie "nie kupujcie tego szajsu bo tego się przecież przejść nie da". W ten sposób sprzedaż się zaniża. A dzisiaj nie chodzi o to żeby zadowolić niewielką grupę graczy którzy mają ambicje pograć w dobre i wymagające gry tylko chodzi o to żeby gra jak najlepiej się sprzedała. Po prostu kiedyś RPG było gatunkiem przeznaczonym dla określonej grupy graczy lubiącej dany gatunek. Dzisiaj twórcy RPG, czy może raczej ich wydawcy, aby zwiększyć sprzedaż wychodzą do tzw. "szerszego grona graczy" które do tej pory zadowalało się pozycjami pokroju Tomb Raider (czy jakokolwiek to się tam pisze, nie lubię tej gry). Stąd właśnie biorą się się hybrydy pokroju ME, w których jest coraz więcej akcji a coraz mniej RPG, czy gry ocierające się wręcz o h'n's jak DA2. A jeśli nawet ktoś skusi się stworzyć grę przypominającą klasyczne RPG to poziom trudności zaniżony zostaje do tego stopnia  że grając na hardzie człowiek zastanawia się czy poziom trudności sam mu się nie obiniżył. Żeby było jasne, nie zabraniam nikomu grać w RPG czy coś. Nie uważam się też za członka jakiejś elitarnej grupy RPGowców do której inni nie powinni mieć dostępu. Tym bardziej że sam kiedyś za tym gatunkiem nie przepadałem :P. Rozumiem też że wydawca chce zarobić. Ale skoro dają do wyboru kilka poziomów trudności to mogliby stworzyć chociaż jeden na którym gra stanie się jednak bardziej wymagająca. No ale czego chcieć. Przecież oczywiste jest że dzisiejszy rynek gier, jak i każdy inny, kształtuje kasa. A skoro kasę od fanów RPG już wyciągają to pora sięgnąć do portfeli tych którzy nie koniecznie są fanami RPG. A nawet jeśli fani konkretnego studia zaczną się od niego odwracać w wyniku ostatnich premier (patrz DA2) to "szersze grono graczy" i tak jest liczniejsze niż jakaś grupka która przy jednej grze spędza długie godziny i ma ochotę na prawdziwe wyzwanie.

@Blind...
To też ja nie mówię o tym żeby walka mnie stresowała. Ale w takim Gothicku sprawa z tymi jaszczurami nie spędzała mi snu z powiek. Wystarczyło ostrożnie obchodzić jej dookoła co, jak już człowiek znalazł  dośc bezpieczoną i oddaloną ścieżkę, nie stanowiło żadnego problemu. Potem znajdowałeś kilka questów w stylu "przynieś, wynieś..." i w końcu udawało ci się wylewelować postać do tego stopnia aby wpaść między jaszczurki i pokazać im do kogo nalerzy ta ścierzka. W BG w którego pogrywam sobie weekend'ami z kumplem, jak już przypomnieliśmy sobie system walki i dokonaliśmy podziału obowiązków (chociaz do dzisiaj łapie się na tym że chcę przejąć kontorolę nad magiem któym kieruje kumpel), to wróćiliśmy do formy dow miarę szybko. Niemniej jednak gra wciąż stawia większe wyzwanie niż DA:O Co do porównywania gier to również zgadzam się z tobą. Dziesiejsze gry nie tylko można ale wręcz trzeba porónywać z poprzedniczkami i klasykami gatunku. Tylko w ten sposób człowiek może dowiedzieć się czegoś więcej o interesującym go tytule przecież. A jeśli twóca czy ktokolwiek inny mówi że jego gry nie powinno się porównywać z jakimś tam innym tytułem reprezentującym ten sam gatunek, albo nawet tę samą serię gier, to od razu widać co sam sądzi o swoim produkcie. Przykładowe DA2. Nie porównywane do niczego stanowi dla mnie przeciętną grę w któą można sobie raz zagrać a potem człowiek o niej zapoimna (ostatnio jak grałem w DA:O i DA:P chciałem przejść całą serię, ale kiedy miałem zaczynać DA2 to jakoś mój zapał  wygasł i w końcu zacząłem grać w co innego :P)w porónaniu z DA:O to komplety gniot jest. Nic dziwnego że boją się porónań.

Edited by nautiljon, 28 November 2011 - 12:19 PM.


#68
paralaksa

paralaksa
  • Members
  • 361 posts
Co do romansów to mogli by dać w ME3 taki www.youtube.com/watch

Arcanum... gra, która była inna niż pozostałe. Pewnym przełomem w RPG (raczej w mieszance FPS/RPG) miał być STALKER, ale cóż unikalne rozwiązania, niestety nie trafiły do wersji finalnej.
Łatwość przechodzenia gier jest związana z potrzebą trafienia do jak najszerszego grona odbiorców (do tzw casuali niedzielniaków itp, których jest od groma) tak samo jest z łączeniem gatunków myśląc, że da to efekt synergii. Po prostu zawsze chodzi o kapuchę... Chciałbym widzieć ME stworzone na wzór Fallout 1 i 2/Arcanum, ale przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii, pełne 3D, pełna fizyka, możliwośc niszczenia wiekszości elementów istniejących na mapie. Logiczny system rozwoju postaci, fabuła nie będąca urojeniami scenarzystów a co za tym idzie związek przyczynowo skutkowy w rozwiązywaniu zadań. A na koniec te nieszczęsne romanse... niech sobie będą :P, chociaż prawdziwy bohater ratując świat/galaktykę/mszcząc się za zabicie krowy nie powinien rozpraszać sobie swoich szanownych szarych komórek na tak trywialne rzeczy jak uczucia :P (takie moje prywatne zboczenie na ten temat).
Krótko sumując marzy mi się produkcja wzorowana na Jagged Alliance z większym naciskiem na rpg :).

#69
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1,273 posts

xsas7 wrote...
- Tworzenie swojego herosa(heroiny), gdzie można określić różne parametry wyglądu, historii pochodzenia oraz... seksualności, bo myślę, że byłoby to świetne rozwiązanie, gdyby już na początku gry można było określić orientację naszego bohatera, co by wykluczyło "podrywanie" przez tych LI których nie chcemy (czyt. innej orientacji niż nasza/postaci tworzonej) No i nie mam nic przeciwko gdy bohater jest już "narzucony" (vide ME, DA2) ale tylko jeśli jest również w/w.

Zgoda z praktycznie wszystkim o czym pisałeś poza tym punktem, a dokładnie wyróżnionym fragmentem. To znaczy, to co teraz piszę to tylko czepianie się szczegułów, ale... Ogólnie nikt nie ma na czole napisane jakiej jest oreintacji seksualnej, podobnie jak nikt nie ma na czole napisane czy jest idealistą czy renegatem. Tego wszystkiego dowiadujemy sie o danej osobie na podstawie naszej obserwacji danej osoby. Nie dostajemy do ręki jego  CV gdzie mamy wyszczególnione wszystkie dane na jego temat. Osobiście wolałbym żeby dodali może jakąś opcję dialogową w któej nasz bohater wprost deklaruje podrywającej go kolerzance z drużyn że jest gejem, bądź też, w odwrotnej sytuacji, kiedy nasza bohaterka wprost deklaruje że jest lesbijką. Ale to, jak już mówiłem, jest detalem. Tym bardziej że zgadzam się z Blind'em też w tej kwestii że romanse pozostawiają wiele do życzenia. Fajnie że są ale w takim DAO, jak zauważyła Alex, Romans można załatwić dzięki prezentom które podnoszą u naszego Li aprove i w sumie jak się człowiek postara to cały romans może załatwić na jednym posiedzeniu w obozie, góra dwóch. No ale jak się chce w grze przewidzainej na około 30h upchnąć jeszcze romans to tak to potem wychodzi. 

#70
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
Ja bym się zgodził z xsas7, bo chociaż nic nie mam do homoseksualistów (bo i co mogę mieć, skoro mnie to nie dotyczy) to jednak nie lubię nagabywania przez faceta. Ta opcja rozwiązałaby wiele problemów, szczególnie w ME3. Bo gdy okaże się, że pół mojej załogi (w tym przypadku faceci) będzie chciała się ze mną przespać no to sorry, mnie takie coś nie kręci. I w drugą stronę, może lesbijka/gej nie życzy sobie, żeby podrywał ją osobnik odmiennej płci. Grając w grę nie zmieni mi się przecież orientacja, także taki wybór byłby bardzo pomocny.

#71
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1,225 posts
@nautiljon
Zgodzę się, że nikt na czole nie ma napisanego kim jest.
Może troszkę źle się wyraziłem, ale Blind opisał to tak, jakbym to właśnie widział. ;)
Opcja taka nie sprowadza się do tego, że dana postać LI nie będzie np. ******, a jedynie do tego, że będąc ******(LI) nie będzie nas podrywała skoro na wstępie tworząc postać wybraliśmy orientację bohatera/ki. I bynajmniej nie chodzi mi o by ta opcja sprawiała, że po wybraniu wszystkie napotkane postacie byłyby hetero/******/bi.
Ostatecznie może to wyglądać jak ikonki serca w DA2.

A tak przy okazji, bo zapomniałem jeszcze w poprzedniej wypowiedzi zamieścić...
- Większa ilość towarzyszy i możliwe interakcje między sobą (np. rozmowy ze sobą na statku, czy w obozie; podczas misji -cutscenki, lub zwiedzania lokacji) Bo jakoś tak niezbyt mi się podoba, gdy małe stadko postaci tylko biega za głównym bohaterem (w DA zostało to lepiej rozwiązane niż w ME)

Edited by xsas7, 28 November 2011 - 03:47 PM.


#72
MaggieBSN

MaggieBSN
  • Members
  • 1,273 posts
Obojgu wam przyznaje rację Panowie chodziło mi tylko o to że:

nautiljon wrote...
Osobiście wolałbym żeby dodali może jakąś opcję dialogową w któej nasz
bohater wprost deklaruje podrywającej go kolerzance z drużyn że jest
gejem, bądź też, w odwrotnej sytuacji, kiedy nasza bohaterka wprost
deklaruje że jest lesbijką.

byłoby bardziej realistycznie. Albo przynajmniej takie mam wrażenie. Nie chodziło mi o to że nagle połowa załogantów normandii będzie szczypać Sheparda w siedzenie :). Ale jak już pisałem to tylko czepianie się detali. Chyba że miałeś na myśli coś w stylu zaznaczenia na początku gry czy sobie życzysz czy nie życzysz homoseksualnych romansów, chociaż to akurat moim zdaniem byłoby głupie. No ale, jak już pisałem to akurat jest czepianie się detali :P. Niemniej podpisuje się pod twoim postem do któego się odwoływałem xsas7

#73
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2,310 posts

xsas7 wrote...

- Tworzenie swojego herosa(heroiny), gdzie można określić różne parametry wyglądu, historii pochodzenia oraz... seksualności, bo myślę, że byłoby to świetne rozwiązanie, gdyby już na początku gry można było określić orientację naszego bohatera, co by wykluczyło "podrywanie" przez tych LI których nie chcemy (czyt. innej orientacji niż nasza/postaci tworzonej) No i nie mam nic przeciwko gdy bohater jest już "narzucony" (vide ME, DA2) ale tylko jeśli jest również w/w.


No ale przepraszam, ******, hetero czy bi tego nikt nie ma na czole wypisane i podrywu się nie uniknie. Gdy ktoś mi się podoba mam prawo zrobić swój ruch i wyrazić zainteresowanie, jeśli będzie innej orientacji to się o tym dowiem, nie?
Natomiast w trakcie rozmów powiedzieć 'przepraszam, ale jestem ******/hetero' to ok i to powinno być, bo jak na razie gra tak zakłada, że postać jest bi (szczególnie w DA). Właśnie z Kaidanem coś takiego było, też nie do końca to, ale gdy wybrałam Liarę to mówił coś w stylu że 'przepraszam, nie wiedziałem, że pani jest, że pani, że... że pani woli kobiety'. Tylko to powinna Shepard powiedzieć 'Przepraszam Kaidan, jeśli za dużo sobie wyobrażałeś, ale wolę kobiety.'.

Edited by AlexandraK, 28 November 2011 - 05:13 PM.


#74
paralaksa

paralaksa
  • Members
  • 361 posts
:D nie rozumiem za co tu przepraszać? Za orientacje? A co to moja wina? Nieporozumienia w grze (tak jak i w życiu) powstają przez nieudolne dialogi i to wszystko.

#75
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2,310 posts
Wiesz, bo rozmawiałam z nim, coś sobie nawyobrażał, to szkoda mi faceta xP