Romanse.... :/
#176
Posté 27 janvier 2012 - 04:00
#177
Posté 27 janvier 2012 - 04:00
Zgoda. W ME2 było to robione jakby na skróty. Skoro Shep zna wszystkich z imienia to pora na zwierzenia, lojalkę i dalej w trase. A skoro normalne stosunki z towarzyszami zostały spłycone to czego można oczekiwać od romansów które powinny być formą głębszych i bardziej osobistych stosunków pomiędzy Shep a kimś z załogi. Tak naprawdę całe ME2 jest dość płytkie dlatego też przeciętne romanse mnie nie zaskoczyły. Nie spodziewałam się niczego wielkiego tak naprawdę.Sachmet wrote...
W ME2 nie tylko romanse są płytkie, ale ogólnie stosunki z towarzyszami (pomijam tutaj starych znajomych). Nie ma w ogóle poczucia, że postacie jakoś się poznają i zbliżają do siebie, zdobywają zaufanie. W pierwszej części było to dla mnie bardziej odczuwalnie, szczególnie w przypadku Kaidana/Ash. W ME2 nowi członkowie drużyny, po 2-3 rozmowach zaczynają się zwierzać ze swoich osobistych problemów. W Me1 również bardziej odczuwalna była współpraca wszystkich towarzyszy (wspólne spotkania po głównych misjach) i wkład każdego z nich w walkę przeciwko Sarenowi.
#178
Posté 27 janvier 2012 - 04:06
TZN? Co fabuła tam się ludziom nie podoba?
Questy robione na jedno kopyto, jak to w MMO bywa. Dobry może jest wątek Bounty Huntera albo Imperial Agenta. Jak się gra Jedi, to można z góry przewidzieć, co się będzie działo. Śmieszne są jeszcze sytuacje, w którym grając Sithem się nabija punkty light side'a. A najwięcej bluzgów leci na wątek Revana i Imperatora Sithów. Nie mówiąc już o tym, że całkowicie olano fabułę KotORa II.
Modifié par Nero Narmeril, 27 janvier 2012 - 04:08 .
#179
Posté 27 janvier 2012 - 04:12
@SKODR
" Powinny być też sytuacje w których nasi towarzysze mają podczas misji jakiś problem i możemy im pomóc ale nie musimy, nie skończy się to ich śmiercią ale jeżeli im pomagamy to ta postać po kilku razach zaczyna powoli zakochiwać się w Shepie, jeżeli nie pomagamy to po prostu romans można nawiązać inaczej ale będzie trudniej.
Ale to chyba byłoby za trudne do wprowadzenia, szczególnie dla Bioware
#180
Posté 27 janvier 2012 - 05:09
#181
Posté 27 janvier 2012 - 06:02
SWTOR to dla mnie szczyt barbarzyństwa, zrzyna i profanacja tylko po to by naciągnąć frajerów na kasę. Nie wiem jak można w to grać.
Revan i tak rządzi. Ne ważne co twierdzi jakaś pseudofabułka w przygłupim MMO.
Co ty @Blind. teraz to jest luksus idziesz do Mirandy i po 1 rozmowie masz spotkanie przy rdzeniu pierwiastka Zero (swoja drogą... DLACZEGO akurat TAM? ... Przecież piętro wyżej jest okno do zbrojowni a w niej... :/). To praktyczne. Nie tak jak w ME1. Tam trzeba było całą grę przejść z 1 LI. Tutaj możesz obskoczyć wszystkich/wszystkie! ;-)
Modifié par Aneczka, 27 janvier 2012 - 06:06 .
#182
Posté 27 janvier 2012 - 06:33
Aneczka wrote...
Co ty @Blind. teraz to jest luksus idziesz do Mirandy i po 1 rozmowie masz spotkanie przy rdzeniu pierwiastka Zero (swoja drogą... DLACZEGO akurat TAM? ... Przecież piętro wyżej jest okno do zbrojowni a w niej... :/). To praktyczne. Nie tak jak w ME1. Tam trzeba było całą grę przejść z 1 LI. Tutaj możesz obskoczyć wszystkich/wszystkie! ;-)
A podobno to my faceci myślimy tylko o jednym
Podchwytując temat revana w SWTOR to kumpel był na tyle miły (sarkastycznie mówiąc) że pokazał mi nieco wątek Revana. Cóż powiem tylko że goścu potrafi wk****ć ZUS, i to jedyny pozytyw bo reszta związana z nim jest lipna.
A same romanse w TOR to jak na mnie rzecz dziwna, ale może za bardzo przywykłem do WoW'a...
#183
Posté 27 janvier 2012 - 06:34
Plusem dla romansów w ME2 jest, iż mamy więcej opcji, ale i tak wiadomo, iż części z nich nie będzie w drużynie w ME3 to też specjalnie nie opłaca się takiego romansu zaczynać, chyba, iż ktoś woli LI z ME2 niż jedynki lub dopiero w ME2 znalazł LI.
#184
Posté 27 janvier 2012 - 06:51
Revan... kurde nawet mi nie opowiadajcie o tych herezjach...
#185
Posté 27 janvier 2012 - 06:56
#186
Posté 27 janvier 2012 - 07:00
Niechaj każdy kto gra w to gówniane mmo dostanie hemoroidów. >;/
A co do romansów. I rozmów. Podobno w ME3 ma już nie być takiej fuszery. Podobno w tym względzie ograniczyli drużynę... Pobożne życzenia.
Modifié par Aneczka, 27 janvier 2012 - 07:08 .
#187
Posté 27 janvier 2012 - 07:13
Podobno, to ME2 jest TRUE RPG, podobno...
#188
Posté 27 janvier 2012 - 07:48
#189
Posté 27 janvier 2012 - 08:54
Każdy romans można kontynuować, ten nie jest wyjątkiemhmm ciekawe czy będzie można kontynuować romans z kelly
#190
Posté 27 janvier 2012 - 10:52
Podobno DA2 to RPG dekadyBlindObserver wrote...
@Aniu
Podobno, to ME2 jest TRUE RPG, podobno...
A co się tyczy "romansu" z Kelly (tak, cudzysłów to nie przypadek) to może mnie ktoś wyjaśnić dlaczego wszyscy uważają to za romans? Mi to romansu w najdzikszych nawet fantazjach nie przypominało. Przecież w rozmowie Shep z Kelly nie było nawet najlżejszej sugestii co do tego że podczas tej ich wspólnej kolacji działo się coś więcej i że w ogóle ta kolacja miała jakiekolwiek głębsze znaczenie. A to że Kelly była na drugi dzień niewyspana też nic nie znaczy. Równie dobrze mogły siedzieć całą noc i omawiać ostatni odcinek M jak Miłość. A że służba i robota pilna jest do wykonania to i łaski nikt nie robi że się z łóżka podniesie. Efektem potem jest niewyspanie. Więc ja tam osobiście nie wiem czy będzie można kontynuować romans którego w ogóle nie było.
No i odwołam się jeszcze do obietnic BW dotyczących tego że romanse i w ogóle rozmowy w ME3 będą lepsze. Uwierzę jak zobaczę. Ich ostatnie produkcje pozostawiają na tym polu sporo do życzenia jak się okazuje. A ostatni wypust (DA2) to już w ogóle był na odwal się robiony. No ale pożyjemy zobaczymy. Może BW potrafi uczyć się na błędach.
#191
Posté 27 janvier 2012 - 11:02
#192
Posté 27 janvier 2012 - 11:09
#193
Posté 27 janvier 2012 - 11:25
I niech będą walki w kisielu
#194
Posté 27 janvier 2012 - 11:41
#195
Posté 27 janvier 2012 - 11:41
@Alex - nie przesadzaj z feminizmem. Miranda latająca po polu walki w obcasach czy Jack chodząca właściwie nago lub też Samara z dekoltem po pępek. BioWare to "szowinistyczne świnie" (po twojemu) więc walk w kisielu możnaby się spodziewać.
Modifié par Holloweang, 27 janvier 2012 - 11:42 .
#196
Posté 27 janvier 2012 - 11:48
#197
Posté 28 janvier 2012 - 01:03
Mówimy tutaj o sytuacji w której ta trzecia osoba to SHEPARD czyli teoretycznie GRACZ. Więc "trzecia osoba ma zdanie" jakoś tak się o to rozbija, bo jeśli gracz po prostu lubi obie panienki to ma gdzieś, która wygra - ta która wygra będzie jego.
Bah! Suprise!
Oczywiście pomijam już to, że post Blinda miał raczej charakter żartobliwy i nikt na serio nie sądzi, że będą walki w kisielu. (Czemu akurat w kisielu do cholery?!)
Ale tak, wiem, że lubisz się czepiać, nawet jeśli byle gówna.
#198
Posté 28 janvier 2012 - 01:56
Jak coś jest głupie, to się czepiam. Nie przesadzajmy, że tak często. Walczyć o kogoś to sobie można było, w średniowieczu. Pokłócić się mogą, nawet pobić (ekstremalne i ciężko to sobie wyobrazić, ale ok!), no ale 'mam gdzieś która, ta co wygra, moja'? Gra komedią nie jest.
Modifié par AlexandraK, 28 janvier 2012 - 01:57 .
#199
Posté 28 janvier 2012 - 06:53
#200
Posté 28 janvier 2012 - 08:41
No wybacz ale moim osobistym zdaniem takie zachowanie ze strony Shep/arda też jest lekko nie halo. Można lubić obie "panienki" ale jeśli z którąś chce się wiązać to wypadałoby ją traktować poważnie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Więc jeśli Shep/ard (płci dowolnej, żeby nie było że się czepiamHolloweang wrote...
Mówimy tutaj o sytuacji w której ta trzecia osoba to SHEPARD czyli teoretycznie GRACZ. Więc "trzecia osoba ma zdanie" jakoś tak się o to rozbija, bo jeśli gracz po prostu lubi obie panienki to ma gdzieś, która wygra - ta która wygra będzie jego.
Mi się wydaje że na polu awantury pomiędzy LI BW nie wysili się bardziej niż w ME1. Zainteresowane postaci przyjdą każą wybierać i pójdą a gracz od tej pory zostanie na stałe przypisany do jednej postaci romansowalnej. Przy okazji nasunęło mi się pytanie. Czy w ME2 też były sceny zazdrości czy nie? Bo nie kojarze szczerze mówiąc.
A walke Miri i Ash w kisielu sama chętnie bym obejrzała. Powód dla którego miała by się odbyć mało istotny. Niech będzie czyste, sportowe współzawodnictwo





Retour en haut




