Właśnie Grey1, ja nawet zgagi nie miałem a i jeszcze gra przypomina film pocięty na sceny, które to są wyświetlane pomiędzy akcją i strzelaniem i nic podczas tego "filmu" nie można zrobić - ani przyśpieszyć ani wyłączyć - po prostu przerwa na reklamę (jeśli coś się przechodzi 2 raz).
[ No Spoilers] Opinie, Recenzje, Spostrzeżenia - ME3
Débuté par
mareczekpr0
, mars 05 2012 06:41
#76
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 13 mars 2012 - 10:13
Guest_nabuhodonozor_*
#77
Posté 14 mars 2012 - 02:14
Krótko: 90% gry jest świetne lub chociaż - dobre.
Nie pdooba mi sie fakt, że to nie Asari, Turianie, Salarianie/Ludzie/whatever ale syntetycy i Galaktyka jako taka płacą za zniszczenie Żniwiarzy. Fail. IMO.
Zakończenia to jakieś nieporozumienie.
Nie pdooba mi sie fakt, że to nie Asari, Turianie, Salarianie/Ludzie/whatever ale syntetycy i Galaktyka jako taka płacą za zniszczenie Żniwiarzy. Fail. IMO.
Zakończenia to jakieś nieporozumienie.
#78
Posté 15 mars 2012 - 02:24
To i ja się podzielę swoimi spostrzeżeniami i opiniami na temat ME3
A tak na wstępie jeszcze...
@mareczekpr0
W sumie to dzięki za tego spoilera, bo zakładam, że to zdjęcie się pojawia tylko gdy ma się romans z Tali?
Jednak docinki mógłbyś sobie zostawić dla siebie... to tyle z mojej strony.
Wracając do opinii o ME3...
Oprócz zakończeń (ich różnorodności, ha!) nie mam prawie nic do zarzucenia ME3, naprawdę kawał porządnej giery i byłem bardzo zadowolony do momentu ostatnich minut które zakończyły(?) trylogię ME.
Zacznę może nietypowo bo od minusów:
- ZAKOŃCZENIA - dla mnie oczywiście, już nawet Jedi Academy miało większą rożnorodność...
- drobne bugi - m.in. zablokowanie się Shepa przy Jokerze po prawej stronie (taka jakby dziura jest) nie można się ruszyć, nic! sytuację może jeszcze uratować interaktywna rozmowa z naszym pilotem bądź EDI(?), ale gdy tego nie ma, to pozostaje jedynie wczytanie save (na szczęście robiłem je o wiele częściej niż zwykle)
- brak scenki romansowej gdy postaci nie ma na pokładzie - nie wiem jak w przypadku innych LI, ale np. z Mirandą nic nie było... oprócz bardzo krótkiej scenki na Cytadeli (nie jest to jednak jakiś wielki minus, ale w obliczu innych LI, to jednak trochę nie fair)
- dialogi a'la Kasumi/Zaeed - oczywiście jest to najmniejszy minus z wszystkich i w ogóle się zastanawiam czy powinno się tutaj to znaleźć, ale postacie mogłyby przynajmniej się zwrócić w stronę Shepa (oprócz wyjątkowo "trudnych" sytuacji - np. Ash/Tali
)
- QTE - podobno miały być "unowocześnione"... jakoś tego nie zauważyłem.
Kolej na plusy:
+ wszechobecny humor - to mi się podoba!, czy to docinki Vegi bądź innych członków załogi, na misji, na Normandii, na Cytadeli, po prostu uwielbiam to!
+ dialogi - mimo tego, że za dużo opcji na kółku dialogowym nie ma, to w sumie nie jest źle, a dialogi a'la Kasumi/Zaeed z ME2 stoją na przyzwoitym poziomie, a już w połączeniu z "rotacją" NPC daje to naprawdę fajny efekt.
+ fabuła - jest naprawdę ciekawie, a i też sporo scenek gdzie można się wzruszyć, jednak nie wlicza się w to zakończenie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi.
+ dynamika rozgrywki - nie jest źle, pasuje jako że to w końcu wojna i trzeba ruszyć cztery litery a nie siedzieć za jedną osłoną i nawalać ile wlezie.
+ sztuczna inteligencja przeciwników - w porównaniu do poprzednich części jest o niebo lepiej, nawet z towarzyszami, chociaż Ci już tak dobrze nie wypadają. Przeciwnicy są jednak wymagający (zwłaszcza Ci potężniejsi jak np. brutale lub banshee - oczywiście w większej ilości)
+ scena walki Shepa z "ninja", a dokładniej rzec biorąc renegacki(?) urywek - filmowo ujęte!
+ koszmary - realizacja i pomysł wart pochwalenia, tworzy klimat, zwłaszcza na sam koniec...
+ muzyka - tego nie mogło zabraknąć! ekipa się spisała i dzięki temu wiele momentów ma swój klimat i potrafi chwytać za serce, ot co... wywołuje różne emocje.
+ pasek reputacji - w końcu nie trzeba sztywno trzymać się jednej strony.
+ modyfikacja broni i pancerza - nie tak nawalone jak w ME1, ale i nie tak ubogo jak w ME2, tak to właśnie powinno wyglądać, no i ładne efekty wizualne (acz bez fajerwerków)
+ wątek homoseksualnych postaci - to jest właśnie to o co chodziło! subtelnie dają znać, że nie są zainteresowani płcią przeciwną i nie narzucają się.
To by było chyba na tyle, jak coś mi się przypomni, to pewnie post pójdzie do edycji.
Ogółem, jest naprawdę nieźle, prawie wszystko jest na odpowiednio wysokim poziomie, oprócz zakończenia, które mi osobiście nie pasuje, bo różnic w nim tyle co kot napłakał. Jednak muszę przyznać, że muzyka podczas ostatnich chwil jest genialna (zresztą jak w całej grze) i to chyba jedyne pozytywne odczucie przy zakończeniu... przynajmniej dla mnie.
A tak na wstępie jeszcze...
@mareczekpr0
W sumie to dzięki za tego spoilera, bo zakładam, że to zdjęcie się pojawia tylko gdy ma się romans z Tali?
Jednak docinki mógłbyś sobie zostawić dla siebie... to tyle z mojej strony.
Wracając do opinii o ME3...
Oprócz zakończeń (ich różnorodności, ha!) nie mam prawie nic do zarzucenia ME3, naprawdę kawał porządnej giery i byłem bardzo zadowolony do momentu ostatnich minut które zakończyły(?) trylogię ME.
Zacznę może nietypowo bo od minusów:
- ZAKOŃCZENIA - dla mnie oczywiście, już nawet Jedi Academy miało większą rożnorodność...
- drobne bugi - m.in. zablokowanie się Shepa przy Jokerze po prawej stronie (taka jakby dziura jest) nie można się ruszyć, nic! sytuację może jeszcze uratować interaktywna rozmowa z naszym pilotem bądź EDI(?), ale gdy tego nie ma, to pozostaje jedynie wczytanie save (na szczęście robiłem je o wiele częściej niż zwykle)
- brak scenki romansowej gdy postaci nie ma na pokładzie - nie wiem jak w przypadku innych LI, ale np. z Mirandą nic nie było... oprócz bardzo krótkiej scenki na Cytadeli (nie jest to jednak jakiś wielki minus, ale w obliczu innych LI, to jednak trochę nie fair)
- dialogi a'la Kasumi/Zaeed - oczywiście jest to najmniejszy minus z wszystkich i w ogóle się zastanawiam czy powinno się tutaj to znaleźć, ale postacie mogłyby przynajmniej się zwrócić w stronę Shepa (oprócz wyjątkowo "trudnych" sytuacji - np. Ash/Tali
- QTE - podobno miały być "unowocześnione"... jakoś tego nie zauważyłem.
Kolej na plusy:
+ wszechobecny humor - to mi się podoba!, czy to docinki Vegi bądź innych członków załogi, na misji, na Normandii, na Cytadeli, po prostu uwielbiam to!
+ dialogi - mimo tego, że za dużo opcji na kółku dialogowym nie ma, to w sumie nie jest źle, a dialogi a'la Kasumi/Zaeed z ME2 stoją na przyzwoitym poziomie, a już w połączeniu z "rotacją" NPC daje to naprawdę fajny efekt.
+ fabuła - jest naprawdę ciekawie, a i też sporo scenek gdzie można się wzruszyć, jednak nie wlicza się w to zakończenie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi.
+ dynamika rozgrywki - nie jest źle, pasuje jako że to w końcu wojna i trzeba ruszyć cztery litery a nie siedzieć za jedną osłoną i nawalać ile wlezie.
+ sztuczna inteligencja przeciwników - w porównaniu do poprzednich części jest o niebo lepiej, nawet z towarzyszami, chociaż Ci już tak dobrze nie wypadają. Przeciwnicy są jednak wymagający (zwłaszcza Ci potężniejsi jak np. brutale lub banshee - oczywiście w większej ilości)
+ scena walki Shepa z "ninja", a dokładniej rzec biorąc renegacki(?) urywek - filmowo ujęte!
+ koszmary - realizacja i pomysł wart pochwalenia, tworzy klimat, zwłaszcza na sam koniec...
+ muzyka - tego nie mogło zabraknąć! ekipa się spisała i dzięki temu wiele momentów ma swój klimat i potrafi chwytać za serce, ot co... wywołuje różne emocje.
+ pasek reputacji - w końcu nie trzeba sztywno trzymać się jednej strony.
+ modyfikacja broni i pancerza - nie tak nawalone jak w ME1, ale i nie tak ubogo jak w ME2, tak to właśnie powinno wyglądać, no i ładne efekty wizualne (acz bez fajerwerków)
+ wątek homoseksualnych postaci - to jest właśnie to o co chodziło! subtelnie dają znać, że nie są zainteresowani płcią przeciwną i nie narzucają się.
To by było chyba na tyle, jak coś mi się przypomni, to pewnie post pójdzie do edycji.
Ogółem, jest naprawdę nieźle, prawie wszystko jest na odpowiednio wysokim poziomie, oprócz zakończenia, które mi osobiście nie pasuje, bo różnic w nim tyle co kot napłakał. Jednak muszę przyznać, że muzyka podczas ostatnich chwil jest genialna (zresztą jak w całej grze) i to chyba jedyne pozytywne odczucie przy zakończeniu... przynajmniej dla mnie.
Modifié par xsas7, 15 mars 2012 - 09:51 .
#79
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 16 mars 2012 - 08:59
Guest_nabuhodonozor_*
Denerwuje mnie jeszcze jedna rzecz - po niektórych misjach automatycznie wychodzimy z lokacji bez możliwości tzw "zaczekaj, jeszcze się rozglądnę" tylko dialogi i filmiki łączą się w jeden ciąg bez możliwości dokładniejszego zbadania lokacji - co większe sceny trwaja baardzo długo i jeśli mam ochotę rozpocząć jakąś akcję od nowa (tudzież poeksplorować) trzeba przeczekać cinematiksy i jazda na nowo.
#80
Guest_Grey1_*
Posté 16 mars 2012 - 10:14
Guest_Grey1_*
Mi się coraz bardziej podoba, zniknęła gdzieś ta szarość i wrażenie wyblakłych kolorów z początku gry. Zdarzyły mi się już bardziej emocjonujące momenty, walka jest najlepsza ze wszystkich części- to zdecydowanie. Jedna rzecz jest tylko jak dla mnie totalnie schrzaniona- w dzienniku mamy napaćkane wszystkie misje na raz, bez podziału na te ważne i te, gdzie mamy po coś dla kogoś lecieć. Za każdym razem muszę to przeglądać na nowo i wyłuskiwać istotne sprawy. Poza tym nadal głos Szepardowej powoduje, że chcę się schować pod biurkiem, ale na początku wkurzał, teraz już śmieszy
#81
Posté 16 mars 2012 - 10:31
nie tylko dziennik, ale syfem zalatuję też komputer i w nim wiadomości, które dostajemy. Jakby nie można było zostawić dziennika i komputera z ME2.
Modifié par mareczekpr0, 16 mars 2012 - 10:31 .
#82
Posté 16 mars 2012 - 01:27
Wczoraj skończyłem grę - jakoś nie mogę powiedzieć żeby latanie po galaktyce i mobilizowanie kolejnych flot (5050 efektywnej siły) przełożyło sie na rewelacyjne zwycięstwo. Wygląda na to że Bioware żegna się raczej ze śwatem mass effecta - zbyt mało pozostaje żeby sklecić jakąś sensowną fabułę w przyszłości. Nigdy nie przepadałem za cukierkowymi zakończeniami, ale uważam że kto jak kto ale Shepard na jakąś emeryturkę zasłużył. Nie bardzo łapię czemu Bioware tak potraktował świat który stworzył, jego największego bohatera no i graczy ( zakończenia są nieporozumieniem).
Modifié par vulkan_pl, 16 mars 2012 - 02:58 .
#83
Posté 16 mars 2012 - 05:49
Moja skromna recenzja:
http://pccentre.pl/a...fect-3/id=17804
http://pccentre.pl/a...fect-3/id=17804
Modifié par BlindObserver, 16 mars 2012 - 05:50 .
#84
Posté 16 mars 2012 - 05:52
Byłeś wyjątków łaskawy Blind. Przy takiej ilości bugów 90%.
#85
Posté 16 mars 2012 - 05:57
Ot, subiektywność recenzji. Jak grałem, to mnie wciągnęła, jak przestałem, to zacząłem myśleć o bugach
Jakby było odwrotnie to by było raczej źle. Zresztą u mnie ME2 jest na 8,5, ME3 wydaje się być dla mnie lepsze, a ME1 jeszcze lepsze (ale nie na 10, bo jednak swoje za uszami ma). Zapewne za 2 miesiące będę mógł zmienić zdanie, ale nie piszę recki za dwa miesiące tylko teraz, a teraz jest tak jak jest
#86
Posté 16 mars 2012 - 09:09
Dobra recka Blind. Jedyna różnica w moim porównaniu odsłon jest taka, że ME1 ma najlepszą fabulę, ME2 ma Thane'a a ME3 ma chyba najwięcej tych dobrych cech z poprzednich części i w sumie trudno mi by było zawyrokować, która część podobała mi się najbardziej. Na szczęście to jest trylogia a więc jako całość mogę stwierdzić, że jest to obok Tormenta moja ulubiona gra z okolic rpg
W ME3 było kilka momentów/ rozwiązań, które mnie nieco zirytowały, ale nie chcę tu ich opisywać coby nie robić soilerów. Do zakończeń jakoś specjalnie nic nie mam. Czekam więc teraz tylko na jakieś fajne DLC.
No i teraz tak się trochę smutno zastanawiam w co ja będę w najbliższych miesiącach grać? Niby gier nie brakuje, ale obok jednego mmo to na nic jakoś szczególnie nie czekam i nie zapowiada się żeby cokolwiek się w tej materii zmieniło, szczególnie że i wymagania po ME mam dość spore - w sensie wciągnięcia się w świat.
Zaskoczy nas ktoś i pojawi się jakieś nowe cacko?
W ME3 było kilka momentów/ rozwiązań, które mnie nieco zirytowały, ale nie chcę tu ich opisywać coby nie robić soilerów. Do zakończeń jakoś specjalnie nic nie mam. Czekam więc teraz tylko na jakieś fajne DLC.
No i teraz tak się trochę smutno zastanawiam w co ja będę w najbliższych miesiącach grać? Niby gier nie brakuje, ale obok jednego mmo to na nic jakoś szczególnie nie czekam i nie zapowiada się żeby cokolwiek się w tej materii zmieniło, szczególnie że i wymagania po ME mam dość spore - w sensie wciągnięcia się w świat.
Zaskoczy nas ktoś i pojawi się jakieś nowe cacko?
#87
Posté 16 mars 2012 - 09:17
Baldur Gate edycja rozszerzona lub też gra roku Diablo 3, bo jak Blizzard robi grę 10 lat to w 98% będzie perfekcyjna. Trzeba się pogodzić że gry typu Mass Effect (mieszanka wszystkiego) jest mało i mało będzie.
Modifié par mareczekpr0, 16 mars 2012 - 09:18 .
#88
Posté 17 mars 2012 - 12:08
Jestem rozczarowany! Jakie zakończenia? Jest jedno różni się od drugiego tylko kolorem. Po drugie wkurza mnie po raz kolejny w grach BW, że nie zależnie co bohater powie odpowiedź npc jest taka sama i prowadzi do tego samego (sztuczna reputacja i pseudo decyzje). Jedyna prawdziwa decyzja w grze dotyczy quarian i gethów po za tym żenada. Żałuję wydanej kasy. Po raz kolejny dałem się naciągnąć fajnym demo. (DAII też miało fajne demo)
#89
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 18 mars 2012 - 10:33
Guest_nabuhodonozor_*
Wyrażając kolejne spostrzeżenia to gra bardzo często nawiązuje do dodatków z ME2 i spotykamy sporo postaci poznanych w dwójce no i fajnie, że Kelly oddaje nam rybki
Można utwierdzić się również w przekonaniu jakie towarzyszyło przez ME 2 kto jest ojcem Liary i namówić ją do spotkania. Rozmowa ta jest bardzo ciekawa i w którymś z dialogów pyta Liarę czy ma czasami ochotę pociągnąć komuś z dyńki
)))) ...i że ma przyrodnią siostrę, pół hanarkę
Na tą chwilę mogę spokojnie powiedzieć, że jest ogromna ilość dialogów, większa niż w ME1 i ME2 o co najmniej 50%. Mordin sobie fajnie śpiewa - moja ulubiona postać, za to Wrex mimo, że nie przeklina jest po prostu chamem. Jest trochę wzruszających momentów i ciekawa akcja ze wszystkich stron no i niezła broń na miarę Caina - czarna gwiazda, jak pierdyknie to zrywa papę z dachu
) szkoda tylko, że to jednorazówka ale co jakiś czas się pojawia. Ciekawe są niektóre rozmowy NPC i warto zatrzymać się w tym biegu - szczególnie, że nie ma się do czego śpieszyć
Fajne są luźne rozmowy towarzyszy - choć trochę mnie ...drażni , że muszę ich szukać po statku np. Garrus z Liarą:
Liara - to prawda, że ustrzeliłeś 3 najemników jedną kulą?
Garrus - nie, ten trzeci zszedł na zawał.
Wielki minus to dziennik i "zbieranie" misji przechodząc obok NPC i jak tego nie zauważymy to ciężko później kogoś zlokalizować oraz bardzo szczątkowe informacje o misjach pobocznych. Chcąc wykonać większość tych zadań trzeba dokładnie badać lokację bo niestety nie da się powrócić do odwiedzonych już miejsc. Wiedzac conieco o zakończeniu chyba daruje je sobie bo skoro i tak trzeba sobie dośpiewać co było później to mogę zacząć śpiewać nieco wcześniej
Liara - to prawda, że ustrzeliłeś 3 najemników jedną kulą?
Garrus - nie, ten trzeci zszedł na zawał.
Wielki minus to dziennik i "zbieranie" misji przechodząc obok NPC i jak tego nie zauważymy to ciężko później kogoś zlokalizować oraz bardzo szczątkowe informacje o misjach pobocznych. Chcąc wykonać większość tych zadań trzeba dokładnie badać lokację bo niestety nie da się powrócić do odwiedzonych już miejsc. Wiedzac conieco o zakończeniu chyba daruje je sobie bo skoro i tak trzeba sobie dośpiewać co było później to mogę zacząć śpiewać nieco wcześniej
#90
Posté 18 mars 2012 - 12:04
Co do lokalizacji towarzyszy i NPC to wystarczy wcisnąć mapę. Są na niej zaznaczone wszystkie osoby.
#91
Posté 19 mars 2012 - 04:54
Ogólnie trójka podobała mi się pod względem jako takiej udanej fabuły i nowych towarzyszy. Od razu polubiłam Vegę i resztę nowych osób. Walki też bardzo fajne.
Zakończenie (jak na razie zrobione na próbę) wywoało u mnie mieszane odczucia. Wszsytko było strasznie pokręcone (zresztą jak poprzednie częsci). Twórcy mogli się bardziej postarać z tym zakończeniem, aby każdy miał coś dla siebie. Być może mają jescze co do tego jakieś plany...
Zakończenie (jak na razie zrobione na próbę) wywoało u mnie mieszane odczucia. Wszsytko było strasznie pokręcone (zresztą jak poprzednie częsci). Twórcy mogli się bardziej postarać z tym zakończeniem, aby każdy miał coś dla siebie. Być może mają jescze co do tego jakieś plany...
#92
Posté 27 mars 2012 - 11:44
Zakończenia są IDIOTYCZNE!!! Cała gra jest jedną z najlepszych w jakie grałem, ale czy nikt nie zauważył że po zniszczeniu przekaźnika Charon, który jest przecież w układzie słonecznym, ziemia przestaje istnieć????
#93
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 28 mars 2012 - 06:46
Guest_nabuhodonozor_*
POZOR! lekki spoiler!
Tego akurat nigdzie nie pokazano. Nie jest to to samo co w Arrivalu - tam przekaźnik przy uderzeniu uwolnił całą energię. Tutaj sprawa wygląda inaczej - przekaźnik emituje (tak mi się wydaję) sporo energii aby wzmocnić i przesłać promień dalej i z powodu braku "paliwa" rozpada się. Nigdzie nie widać, że wybucha i niszczy ziemię - dodatkowo wybierając czerwone
)) hahaha.... zakończenie i posiadając wymaganą ilość siły bojowej widać jak Shep się rusza - po zniszczeniu ziemi było by to raczej nie możliwe a to ostatni "filmik"
Tego akurat nigdzie nie pokazano. Nie jest to to samo co w Arrivalu - tam przekaźnik przy uderzeniu uwolnił całą energię. Tutaj sprawa wygląda inaczej - przekaźnik emituje (tak mi się wydaję) sporo energii aby wzmocnić i przesłać promień dalej i z powodu braku "paliwa" rozpada się. Nigdzie nie widać, że wybucha i niszczy ziemię - dodatkowo wybierając czerwone
#94
Posté 30 mars 2012 - 09:34
Co myślicie o tym, że BW wypuści jakiegoś DLC ~prawdziwe zakończenie? Shepard zakończy to wszystko na niekorzyść Żniwiarzy...
I zamiast indoktrynacji/snu - ocalenie będzie prawdziwe?
I zamiast indoktrynacji/snu - ocalenie będzie prawdziwe?
#95
Posté 01 avril 2012 - 05:31
Ja też się podzielę swoimi spostrzeżeniami odnośnie ostatniej części, tej wspaniałej trylogii.
Gdy siadałem do I części Mass Effecta nie sądziłem, że ta gra stanie się dla mnie czymś równie wspaniałym jak saga Gwiezdne Wojny czy książki o Wiedźminie. A do jedynki siadłem z ciekawości i to też stosunkowo długo po premierze, bo dopiero po ukazaniu się II. Na fali ogromnego zainteresowania ME2 postanowiłem zagrać w jedynkę, by zobaczyć czy jest czym sie podniecać. I wsiąkłem. Dawno nie grałem w grę, która miała takie postacie z którymi zżyłem się, polubiłem, znienawidziłem. Dawno nie grałem w grę, która nawet gdy wpada w tani patos wywoływałaby u mnie ciarki. A tak działała I, a zaraz potem II. Z trzecią częścią nie było inaczej.
Od samego początku pochłonęła mnie finałowa opowieść. I fabularnie zmiażdżyła mnie.
Emocje jakie wywoływała I i II to było dla mnie "wow", ale teraz było coś więcej. Mało jest filmów, książek, nie mówiąc o grach, które wywoływały by u mnie ciarki, smutek, radość a nawet łzy, a Mass Effect 3 ma to wszystko. Długo pozostaną mi w pamięci sceny gdy [spoiler] 1) Mordin śpiewa sobie pod nosem zanim rozpyla lek na geno****ium, 2) Legion przemawia w I osobie, zanim poświęca sie dla gethów czy 3) przemowa Hacketta przed lotem na Ziemię.
Bugów nie zauważyłem - chyba kupiłem fajną wersję
a moje zakończenie mi się nawet podobało - czerwone z żywym Shepardem. Oczywiście wolałbym zobaczyć, że żyje długo szczęśliwie z Ashley Shep...ekhm...Williams, ale nie można mieć wszystkiego. W końcu zakończenie Matrixa, sagi wiedźmińskiej czy Pana Wołodyjowskiego też nie należa do moich upragnionych, ale nie zmienia to faktu, iż są ciekawe, heroiczne lub po prostu niesztampowe. Jedynym minusem zakończenia jest to, iż nie wiadomo czemu Joker i Normandia opuścili Układ Słoneczny - i to z członkami naszego zespołu uderzeniowego.
Gdy siadałem do I części Mass Effecta nie sądziłem, że ta gra stanie się dla mnie czymś równie wspaniałym jak saga Gwiezdne Wojny czy książki o Wiedźminie. A do jedynki siadłem z ciekawości i to też stosunkowo długo po premierze, bo dopiero po ukazaniu się II. Na fali ogromnego zainteresowania ME2 postanowiłem zagrać w jedynkę, by zobaczyć czy jest czym sie podniecać. I wsiąkłem. Dawno nie grałem w grę, która miała takie postacie z którymi zżyłem się, polubiłem, znienawidziłem. Dawno nie grałem w grę, która nawet gdy wpada w tani patos wywoływałaby u mnie ciarki. A tak działała I, a zaraz potem II. Z trzecią częścią nie było inaczej.
Od samego początku pochłonęła mnie finałowa opowieść. I fabularnie zmiażdżyła mnie.
Emocje jakie wywoływała I i II to było dla mnie "wow", ale teraz było coś więcej. Mało jest filmów, książek, nie mówiąc o grach, które wywoływały by u mnie ciarki, smutek, radość a nawet łzy, a Mass Effect 3 ma to wszystko. Długo pozostaną mi w pamięci sceny gdy [spoiler] 1) Mordin śpiewa sobie pod nosem zanim rozpyla lek na geno****ium, 2) Legion przemawia w I osobie, zanim poświęca sie dla gethów czy 3) przemowa Hacketta przed lotem na Ziemię.
Bugów nie zauważyłem - chyba kupiłem fajną wersję
Modifié par eywdar, 01 avril 2012 - 05:32 .
#96
Posté 09 avril 2012 - 04:17
+ świetny soundtrack Clinta Manseela
+ voice acting
+ cut scenki
+ fabuła
+ zwroty akcji
+kilka na prawdę ważnych wyborów
+ Żniwiarze
+ Cerberus
+ Kai Leng
- przycięte dialogi
- małe lokacje ( Cytadela )
- za mało tej całej bitwy o Ziemię z zapowiedzi
-/+ niejednoznaczne zakończenia (czekamy na DLC)
Moja ocena to 8/10.
+ voice acting
+ cut scenki
+ fabuła
+ zwroty akcji
+kilka na prawdę ważnych wyborów
+ Żniwiarze
+ Cerberus
+ Kai Leng
- przycięte dialogi
- małe lokacje ( Cytadela )
- za mało tej całej bitwy o Ziemię z zapowiedzi
-/+ niejednoznaczne zakończenia (czekamy na DLC)
Moja ocena to 8/10.
#97
Posté 13 avril 2012 - 02:57
Jak dla mnie, trzecia część Mass Effecta jest połączeniem tego co dobre w ME1 z tym co dobre w ME2. Fabuła trochę bardziej rozbudowana niż w "dwójce" al tak czasochłonna jak w "jedynce". Bitwy nie przypominaja już "wojny pozycyjnej" z ME1, i są na tyle wymagające (przynajmniej na Insane), że wreszcie wiadomo po co jest klasa żołnierza 
Z minusów narzuca się samo wspomniane już wielokrotnie "zaśmiecenie" dziennika (brak podziału na główną i poboczne linie fabuły), oraz mała ilość planet, na których można by pohandlować.
Jak chodzi o elementy mechaniczno RPG-owe to mnie osobiście bardziej pasowała ograniczona ilość umiejętności w ME2 (dlatego szalenie podoba mi się tryb MP w "trójce"), ale wiem, że co do tej opcji zdania są bardzo podzielone (jedni kochaja tabelki a inni wolą akcję (jak grałem w ME1 byłem jednym z tych pierwszych a pod koniec "dwójki" należałem do tych drugich
). Co do "fabularnego RP" to bardzo rzuca się w oczy jeszcze większe niż w ME2 spłaszczenie podejmowanych decyzji, oraz rozmów, a chodzący po ulicach shepard wtrącający się do każdej rozmowy po drodze w realnym świecie dostał by w mordę za wtrącanie się w nieswoje sprawy
. Ponad to bardzo spłaszczone zostały relacje osobiste pomiędzy Shepardem a załogą (przynajmniej ja takie wrażenie odniosłem).
I jeszcze troche na tematy mechaniki gry a mianowicie ulepszenia broni - Tutaj jest naprawdę świetnie, ulepszeń jest więcej niż w "dwójce" ale nie taki natłok jak w ME1. Troszkę tylko szkoda, że nie ma w grze dość kredytów, aby wykupic wszystkie bronie i ich ulepszenia. Ten system Ulepszeń broni świetnie sprawdza się w MP (można modyfikować broń pod własne potrzeby), natomiast dla mnie system z "dwójki" (zbieranie materiałów do własnego laboratorium) miał swoje zalety i bardziej odpowiadałoby mi gdyby taki właśnie pozostał w singlu ME3.
Został mi do omówienia jeden szczegół jeszcze a mianowicie "niespodzianka Bioware'a" pt. MultiPlayer. Jak dla mnie rewelacja, szybka akcja na zamówienie, mozliwość testowania każdej klasy i broni bez żadnych ograniczeń. Dwukrotne przejście gry zajęło mi może kilka godzin, podczas gdy na grach wieloosobowych od kupienia gry (to już miesiąc) spędziłem kilkanaście o ile nie kilkadziesiąt godzin. Dla mnie tryb MP stał się zdecydowaną zaletą tej gry.
To chyba tyle spostrzeżeń, na temat ME3. Patrzę na tą grę przez pryzmat spędzonych z Mass Effectem zaledwie 3 lat ("jedynkę" kupiłem na początku 2009 roku) ale jednak wciąż z perspektywy przejścia wszystkich 3 części (Sentinel od "jedynki" aż po "trójkę"
). Gra od spokojnego pozycyjnego RPG przeszła ewolucję do efektywnej dynamicznej strzelanki z wstawkami "interaktywnego filmu" - osobiście mi się podoba ale wiem, że opinie na ten temat są bardzo podzielone, i pewnie z perspektywy czasu się ta opinia zmieni. Jestem świeżo po grze więc to dosyć surowe ciasto
Z minusów narzuca się samo wspomniane już wielokrotnie "zaśmiecenie" dziennika (brak podziału na główną i poboczne linie fabuły), oraz mała ilość planet, na których można by pohandlować.
Jak chodzi o elementy mechaniczno RPG-owe to mnie osobiście bardziej pasowała ograniczona ilość umiejętności w ME2 (dlatego szalenie podoba mi się tryb MP w "trójce"), ale wiem, że co do tej opcji zdania są bardzo podzielone (jedni kochaja tabelki a inni wolą akcję (jak grałem w ME1 byłem jednym z tych pierwszych a pod koniec "dwójki" należałem do tych drugich
I jeszcze troche na tematy mechaniki gry a mianowicie ulepszenia broni - Tutaj jest naprawdę świetnie, ulepszeń jest więcej niż w "dwójce" ale nie taki natłok jak w ME1. Troszkę tylko szkoda, że nie ma w grze dość kredytów, aby wykupic wszystkie bronie i ich ulepszenia. Ten system Ulepszeń broni świetnie sprawdza się w MP (można modyfikować broń pod własne potrzeby), natomiast dla mnie system z "dwójki" (zbieranie materiałów do własnego laboratorium) miał swoje zalety i bardziej odpowiadałoby mi gdyby taki właśnie pozostał w singlu ME3.
Został mi do omówienia jeden szczegół jeszcze a mianowicie "niespodzianka Bioware'a" pt. MultiPlayer. Jak dla mnie rewelacja, szybka akcja na zamówienie, mozliwość testowania każdej klasy i broni bez żadnych ograniczeń. Dwukrotne przejście gry zajęło mi może kilka godzin, podczas gdy na grach wieloosobowych od kupienia gry (to już miesiąc) spędziłem kilkanaście o ile nie kilkadziesiąt godzin. Dla mnie tryb MP stał się zdecydowaną zaletą tej gry.
To chyba tyle spostrzeżeń, na temat ME3. Patrzę na tą grę przez pryzmat spędzonych z Mass Effectem zaledwie 3 lat ("jedynkę" kupiłem na początku 2009 roku) ale jednak wciąż z perspektywy przejścia wszystkich 3 części (Sentinel od "jedynki" aż po "trójkę"
Modifié par Skladzien, 15 mai 2012 - 11:27 .
#98
Posté 14 avril 2012 - 08:47
Witam,
Dla mnie to jedna z nejlepszych gier w jaka kiedykolwieg mialem okazje grac. Zadna mnie tak nie wciagnela i nie wywolywala takich uczuc (nawet po jej zakonczeniu) jak cala seria ME.
Co do ME 3.
Swietna fabula, wazne decyzje jak np. zlikwidowac Genophage czy nie, jak nie to mamy wsparcie salarian, pomoc Quarianom, Geth czy moze uratowac obje rasy i mniec obja floty w koncowej walce.
DLC o Javiku bardzo dobrze wprowadzone w cala gre. Oferuje sporo informacji o tej rasie i wzbogaca nasza grupe o ciekawego charaktera.
Swietne dialogi, niespozianki jak np. zwjazek Tali z Garrusem, czy aluzja do filmu "Polowanie na czerwony pazdziernik", momenty ktore niesamowicie rozluzniaja cala atmosfere.
kilka minusow
Zakonczenie calej trylogji dla mnie niezadawalajace. Za duzo otwartych pytan, np. co bedzie z flotami uwiezionymi w ukladzie slonecznym. Co bedzie dalej z moja zaloga, gdzie wyladowali. Co bedzie z Ashley....
Plus jeszcze wiele wiecej nieodpowiedzianych pytan.
Mam nadzieje ze DLC "Extendet Cut" wprowadzi wiecej swiatla w ciemnosc.
Pozdrawiam
Dla mnie to jedna z nejlepszych gier w jaka kiedykolwieg mialem okazje grac. Zadna mnie tak nie wciagnela i nie wywolywala takich uczuc (nawet po jej zakonczeniu) jak cala seria ME.
Co do ME 3.
Swietna fabula, wazne decyzje jak np. zlikwidowac Genophage czy nie, jak nie to mamy wsparcie salarian, pomoc Quarianom, Geth czy moze uratowac obje rasy i mniec obja floty w koncowej walce.
DLC o Javiku bardzo dobrze wprowadzone w cala gre. Oferuje sporo informacji o tej rasie i wzbogaca nasza grupe o ciekawego charaktera.
Swietne dialogi, niespozianki jak np. zwjazek Tali z Garrusem, czy aluzja do filmu "Polowanie na czerwony pazdziernik", momenty ktore niesamowicie rozluzniaja cala atmosfere.
kilka minusow
Zakonczenie calej trylogji dla mnie niezadawalajace. Za duzo otwartych pytan, np. co bedzie z flotami uwiezionymi w ukladzie slonecznym. Co bedzie dalej z moja zaloga, gdzie wyladowali. Co bedzie z Ashley....
Plus jeszcze wiele wiecej nieodpowiedzianych pytan.
Mam nadzieje ze DLC "Extendet Cut" wprowadzi wiecej swiatla w ciemnosc.
Pozdrawiam
Modifié par anubisg, 14 avril 2012 - 01:13 .
#99
Posté 24 avril 2012 - 02:30
Jako samodzielny produkt - całkiem niezłe cacko.
Jako zwieńczenie trylogii - znacząco poniżej oczekiwań. Zamiast zamknąć wątki - namieszali. Zamiast mieć spójną z poprzednimi 2 częściami historię, w trójce poszli w kompletnie bzdurnym kierunku.
Normandia niedopracowana, animacje twarzy pożal się boże, ograniczony i niekoniecznie oczekiwany zakres dostępnych towarzyszy (co mnie EDI, wolałbym Mirandę czy Kasumi). Zakończenie poniżej krytyki.
Jako zwieńczenie trylogii - znacząco poniżej oczekiwań. Zamiast zamknąć wątki - namieszali. Zamiast mieć spójną z poprzednimi 2 częściami historię, w trójce poszli w kompletnie bzdurnym kierunku.
Normandia niedopracowana, animacje twarzy pożal się boże, ograniczony i niekoniecznie oczekiwany zakres dostępnych towarzyszy (co mnie EDI, wolałbym Mirandę czy Kasumi). Zakończenie poniżej krytyki.
#100
Posté 15 mai 2012 - 11:45
Hmm... Po zachwycie Multiplayerem (odblokowałem wszystkie postacie, każdą zagrałem minimum dwa razy) naszedł mnie humor na refleksje. Pierwsze dwa Mass Effecty siedziały na moim HDD od momentu kupienia do połowy kwietnia br. W połowie kwietnia z dysku cała trylogia wyleciała z hukiem. Po zagraniu w Mass Effecta kupiłem sobie DE:HR i przeszedłem go na jednym tchu. Okazuje się, że ME3 jest naprawdę cienki. W pierwsze dwie części bawiłem się dwa lata, przechodząc na różne sposoby, robiąc różne save'y licząc na to, że tak jak twórcy zapowiadali, każda podjęta decyzja będzie miała wpływ na zakończenia.
Jak chodzi o przeniesienia zapisu z ME do ME2 faktycznie każdą ocaloną postać można było spotkać i otrzymać ciekawe informacje, a dokonane wybory miały znaczenie (chociażby zachowanie rady zależnie od jej zabicia/ocalenia). przy przeniesieniu zapisu z ME2 do ME3 JEDYNĄ różnicą w stosunku do postaci wykreowanej w ME3 jest 30 poziom na starcie. Trójkę przeszedłem dwa razy tylko po to, żeby po drugim przejściu stwierdzić, że w tej grze nawet zmiana klasy ani płci nie pomaga.
ME3 obroniło by się jako osobna gra - chociaż cena by ją zabiła, za to jako zwieńczenie trylogii Mass Effect jest po prostu żałosne. Z początku fajnie wszystko wyglądało, fabuła w miarę ok, walka ciekawie rozbudowana, interesująca historia tylko zakończenie trochę słabe (nadzieja w DLC). Ale później po zagraniu w starsze części, a w końcu i w DE:HR gra okazała się po prostu słaba. Fabuła płytsza nawet niż w FPSie (a te przyznajmy fabułą nie grzeszą), wybory dialogowe mniejsze niż w w/w, i to uczucie zawiedzenia na końcu po oglądnięciu każdego zakończenia (w których jedyną różnicą jest to że przy syntezie załoga i listki na drzewie maja mikroobwody) i jedno wielkie WTF?
Na początku podobała mi się trójka, ale po chwili przerwy jak patrzę na spędzony przy niej czas nachodzi mnie tylko jedno uczucie - refleksja "Po co tyle kasy w błoto wywaliłem?" Niestety ME3 to część, która najbardziej ze wszystkich zasługiwała na "TPB" (chyba każdy wie co to jest) i o ile jestem szczęśliwy, że nigdy nie użyłem TPB do ME czy ME2 o tyle żałuję, że nie użyłem go do ME3.
Trzecia część zamiast wzbudzić we mnie chęć przejścia całej trylogii raz jeszcze, odkrycia wszystkich nieodkrytych różnic, i możliwości (tak jak zrobiła to ME2 z ME1 - chciało się zacząć od początku żeby sprawdzić co się zmieni), wzbudziła we mnie niechęć do całej serii. Po co się męczyć w dwóch częściach skoro zakończenie będzie identyczne co w przypadku gry w samą trójkę.
Jak chodzi o przeniesienia zapisu z ME do ME2 faktycznie każdą ocaloną postać można było spotkać i otrzymać ciekawe informacje, a dokonane wybory miały znaczenie (chociażby zachowanie rady zależnie od jej zabicia/ocalenia). przy przeniesieniu zapisu z ME2 do ME3 JEDYNĄ różnicą w stosunku do postaci wykreowanej w ME3 jest 30 poziom na starcie. Trójkę przeszedłem dwa razy tylko po to, żeby po drugim przejściu stwierdzić, że w tej grze nawet zmiana klasy ani płci nie pomaga.
ME3 obroniło by się jako osobna gra - chociaż cena by ją zabiła, za to jako zwieńczenie trylogii Mass Effect jest po prostu żałosne. Z początku fajnie wszystko wyglądało, fabuła w miarę ok, walka ciekawie rozbudowana, interesująca historia tylko zakończenie trochę słabe (nadzieja w DLC). Ale później po zagraniu w starsze części, a w końcu i w DE:HR gra okazała się po prostu słaba. Fabuła płytsza nawet niż w FPSie (a te przyznajmy fabułą nie grzeszą), wybory dialogowe mniejsze niż w w/w, i to uczucie zawiedzenia na końcu po oglądnięciu każdego zakończenia (w których jedyną różnicą jest to że przy syntezie załoga i listki na drzewie maja mikroobwody) i jedno wielkie WTF?
Na początku podobała mi się trójka, ale po chwili przerwy jak patrzę na spędzony przy niej czas nachodzi mnie tylko jedno uczucie - refleksja "Po co tyle kasy w błoto wywaliłem?" Niestety ME3 to część, która najbardziej ze wszystkich zasługiwała na "TPB" (chyba każdy wie co to jest) i o ile jestem szczęśliwy, że nigdy nie użyłem TPB do ME czy ME2 o tyle żałuję, że nie użyłem go do ME3.
Trzecia część zamiast wzbudzić we mnie chęć przejścia całej trylogii raz jeszcze, odkrycia wszystkich nieodkrytych różnic, i możliwości (tak jak zrobiła to ME2 z ME1 - chciało się zacząć od początku żeby sprawdzić co się zmieni), wzbudziła we mnie niechęć do całej serii. Po co się męczyć w dwóch częściach skoro zakończenie będzie identyczne co w przypadku gry w samą trójkę.
Modifié par Skladzien, 15 mai 2012 - 11:49 .





Retour en haut







