To i ja się udzielę...
Kolejność raczej nieprzypadkowa

[male]
Garrus - od samego ME1 zawsze znalazło się dla niego miejsce w składzie i zawsze przeze mnie był zabierany na misje, zaufany wojak, po prostu TOP1 na liście najlepszych kumpli mojego Shepa.
Wrex - Pierwszy kroganin z którym mieliśmy styczność w ME i okazało się, że jest najlepszym z wszystkich innych, tu opieprzy, tam strzeli, a w międzyczasie zażartuje (a jego śmiech mnie "zabił"

)
Vega - mimo sporych rozmiarów przez co był różnie "interpretowany" to nawet fajna postać, nic dziwnego, że przylgnęło do niego miano ludzkiego kroganina, bo i rozmiarowo, i z gadką ma wiele z nimi wspólnego.
adm. Anderson - najlepszy dowódca i kumpel, zawsze na niego można było liczyć, swój chłop.
Jeff aka Joker - sympatyczny jajcarz, no i ile razy ratował tyłek drużyny? bez niego nie ma Normandii.
Thane - ciekawa postać, uduchowiony zabójca, pogodzony ze sobą, no i odszedł tak jak chciał - w boju (acz szkoda go)
Mordin - jedna z najlepszych postaci, profesorek (tudzież doktorek) który iście śpiewająco potrafi zarówno strzelić między oczy, jak i następnie przeprowadzić sekcję zwłok... no i szkoda tych muszelek.
Legion - jeden z przedstawicieli SI, a do tego Legion to taka SI myśląca typowo "zero-jedynkowo", zwłaszcza w ME2 da się to odczuć ("gotowe", "przetworzono" itp.) techniczne problemy? - tylko Legion.
Grunt - w ME2 wydawał się nieopierzonym młokosem, nawet na sam koniec, ale już w ME3 wydaje się, że nabrał rozumu i dzięki papie Wrexowi wydoroślał.
Javik - zgorzkniały żołnierz (to się Liara rozczarowała), oczywiście początkowo, bo później chyba zrozumiał, że nie warto wszystkich "atakować", przez co zyskał nieco w moich oczach.
Kaidan - dla mnie raczej neutralny, jednak jeśli już, to bardziej w kierunku pozytywnym, no ale za dużo o nim powiedzieć nie mogę, bo wyparował na Virmirze.
Cortez - właśnie tak powinna być napisana postać, a w każdym razie wątek odnośnie seksualności, myślał, że Shep się do niego dostawia, a on był tylko miły. Później w Czyśćcu sobie wszystko wyjaśnili i zrozumiał, że mój Shep woli dziewczynki.
Zaeed - nie przypadła mi ta postać już w "dwójce", za bardzo butny typ, ale może pomocny. W "trójce" za dużo go nie było i jakoś nie odczułem straty z tego powodu.
Jacob - poczatkowo za bardzo zasadniczy, przez co odrzucający od siebie, potem już aż tak tragicznie nie było, ale nic się nie zmienił w ME3 (dla mnie neutralna postać)
[female]
Ashley - była LI mojego Shepa od początku serii, ale wybryk na Horyzoncie (ME2) a potem w szpitalu obstawanie przy swoim + zmiana wyglądu + tekst (odnośnie romansu Shepa z Miri) że ona nie biega w stroju kąpielowym (ha!), trochę zmieniły moje nastawienie do tej postaci, niemniej nadal jest w czołówce, ex aequo z Mirandą.
Miranda - niby idealna pod każdym względem, dodatkowo hejt leci równo jak widzę

a dla mnie ciekawa postać, wszyscy patrzą na wygląd (?), ale okazuje się, że ma ona dość ciekawy charakter, historię i problemy (aczkolwiek myślałem, że sprawę z siostrą mamy za sobą) No i jako, że była LI mojego Shepa, to szkoda, że wątek romansowy został w "trójce" potraktowany po macoszemu.
EDI - najpierw gadająca kulka, a potem całkiem, całkiem android (aczkolwiek wolałbym "przywrócenie" wyglądu Evy sprzed spalenia). W przeciwieństwie do Legiona, myśli bardziej "abstrakcyjnie", a przynajmniej bliżej jej do ludzkiego myślenia - co też stara się robić i to mi się podoba. Romans nawet by nie wchodził w grę, jako iż mój Shep traktował ją jak młodszą siostrę.
Liara - dzięki niej Shep żyje, a właściwie, to miał szansę działać/żyć dalej. Na Thessi mnie denerwowała, jak lamentowała co się dzieje na jej planecie (że niby na Ziemii tak dobrze, że ludzie sobie grilla urządzają...) niemniej jednak najlepsza przyjaciółka Shepa, mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest o wiele lepszą przyjaciółką niż byłaby Ashley...
Tali - bardzo sympatyczna, a rozwój postaci jest wyraźny, od zagubionej dziewczynki, do Pani Admirał. No i ten akcent...
Samantha - taka trochę Tali z począku trylogii, a ta jej niepewność i utwierdzanie jej, że wszystko w porządku - jest rozbrajająca.
Jack - niezła metamorfoza, teraz o wiele lepiej wygląda i... stara się zachowywać, jak najbardziej wszystko na plus - a na dzień dobry dała mojemu Shepardowi w pysk (genialne xD)
Samara - podziwiam za obstawanie przy swoim kodeksie, za determinację, nawet jeśli oznacza to strzelenie sobie w łeb.
Kasumi - jak przeczytałem, że tylko Jacob zmusiłby ją do powrotu na Normandię, to parskłem śmiechem... no... i tyle. Postać fajna, taki "czerwony kapturek" w wersji sci-fi.
Kelly - dzięki niej rybki mojego Shepa nie pływały brzuchami do góry, szkoda tylko, że jakby wizualnie się w ME3 zmieniła, przez co miałem wrażenie, że to całkiem inna postać...
Allers - jak ja jej nie trawię, to szok! ani to ładne, ani użyteczne (no dobra, nabija pkt. - zawsze coś) przypomina świnkę Piggy. I do tego zbyt nachalna! - tam są drzwi panno Allers!
edit: po przeczytaniu posta Miikan, zorientowałem się o brakujących ogniwach w postaci Andersona, Kelly, Allers, i Chakwas - dopisane/poprawione.
Modifié par xsas7, 21 mars 2012 - 10:11 .