Wyobraź sobie, że w pewnym równoległym świecie J. R. R. Tolkien urodził się 80 lat później i zamierza zrealizować swoją koncepcję "Władcy Pierścieni" jako trylogię gier RPG. Załóżmy, że dwie pierwsze części ("Drużyna Pierścienia" i "Dwie Wieże") okazały się kasowym sukcesem, który zaskarbił sobie grono wiernych fanów. Właśnie zbliża się premiera "Powrotu Króla", reklamowana hasłami "Take back Middle-Earth" i epickim trailerami CGI przedstawiającymi urywki Wielkiej Bitwy Naszych Czasów.
Niestety gdzieś w tzw. 'międzyczasie' Tolkien sprzedał swoje studio pewnemu złemu wydawcy i ów wydawca zaczyna właśnie wydawać złowrogie, wulkaniczne pomruki domagając się dotrzymania - już raz przełożonego - terminu premiery gry, chociaż nie jest ona jeszcze ukończona (brakuje m.in. questów pobocznych, wielu lokacji i cut-scenek z ostatecznej bitwy oraz zakończenia z epilogiem). Tolkien ma bardzo mało czasu i musi koniecznie coś wymyślić, żeby zdążyć. W miejsce qestów pobocznych wstawia więc jakieś zapychacze na zasadzie: przynieś/wynieś/pozamiataj, finalną bitwę zostawia taką jaka jest (zwiększając jedynie liczbę przeciwników i poziom trudności, żeby ją sztucznie przedłużyć), a zakończenie - które wedle obietnic miało odpowiedzieć na wszystkie pytania - zmienia w zakończenie otwarte.
Sprawa przedstawia się następująco:
SCENA1: Trwa beznadziejna bitwa pod Czarną Bramą.
SCENA2: Frodo jest już na ostatniej prostej razem z Samem, ale atakuje ich Gollum i Frodo traci przytomność.
SCENA3: Frodo w ostatnim przypływie sił biegnie do wnętrza góry i zatrzymuje się na skraju skalnej półki z pierścieniem w ręku.
SCENA4: Wszystko wybucha.
SCENA5: Aragorn razem z Gandalfem, Gimlim i Legolasem wchodzą razem do jakiegoś pomieszczenia.
SCENA6: Krótki urywek jak zakrwawiony Frodo się porusza leżąc na kamieniu.
**NAPISAY KOŃCOWE**
Uh? WTF!? Czyżby wszystko po SCENIE2 było snem? Frodo nigdy nie dotarł do wnętrza góry, a widok przyjaciół to omam, który symbolizuje jego nadzieję, że przeżyli? Frodo nie mógł przeżyć takiej eksplozji, a Sam na pewno by go nie zostawił. Itede, itepe...
(...)
Łapiesz o co mi chodzi? Bez odpowiedniego KONTEKSTU wszystko można obrócić w sen i urojenie, zwłaszcza jeśli poszczególne sceny do siebie nie pasują. Ponadto podobnej teorii nie da się skutecznie obalić dysponując argumentacją "z wewnątrz" (z lore i fabuły), bo faktem zawsze pozostanie, że to co widzimy - odebrane per se - nie ma sensu. Dlatego warto sięgnąć po argumenty "z zewnątrz":
1. W grze są inne niedoróbki i prowizorki (dziennik/questy poboczne), które wskazują na brak czasu;
2. Końcówkę napisały dwie osoby bez konsultacji z resztą ekipy (brak czasu?);
3. Podobna finezja w przypadku Bio raczej nie zna precedensu, a już na pewno nie za pióra Waltersa, który wymyślił The Cruicible;
4. Według wyciekłego skryptu, motywy przewodnie zakończeń brzmiały tak samo (czyt. Kontrola/Synteza/Zniszczenie) - nie ma tam mowy o indoktrynacji;
5. Według niepotwierdzonego wycieku aktualne zakończenia to okrojona i posklejana wersja oryginalnego pomysłu (patrz pkt. 4).
Zresztą jeżeli to wszystko była indoktrynacja, to gdzie jest zakończenie? Czemu aktorzy zaprzeczają, aby nagrywali jakieś dodatkowe dialogi, a Bio tłumaczy sens trzech wyborów i obiecuje większą klarowność w nieplanowanym wcześniej DLC? Na dodatek 'Zniszczenie' w przypadku indoktrynacji byłoby de facto jedynym słusznym posunięciem, co oznacza, że nie ma ŻADNEGO wyboru.
(...)
Nie ma żadnej indoktrynacji i nigdy nie było jej w planach. Niestety.
I jeszcze mój tekst
Ech, ludziska od indoktrynacji, dwie sprawy: jedna fabularna, druga techniczna.
Sprawa fabularna - czemu VI na Thessi nie wykrywa indoktrynacji Shepa, ale Kai Lenga już tak? Tak wiem, zaraz ktoś wyskoczy, że wczesne stadium nie jest wykrywane albo Shepard ma mocną siłę woli. Dobra, ale Javik parę razy Sheparda dotyka i powinien wiedzieć, że coś z nim jest nie tak.
Sprawa techniczna - utwór z soundtracku - 'An end once and for all'. To chyba wystarczający powód, żeby przypuszczać, że zakończenie jest ostateczne i nie są to majaki, he? Skoro cykl się kończy, to znaczy, że Shepard jednak na Cytadeli był i coś tam zrobił (bo Żniwiarze sami z siebie by nie wybuchli/odlecieli), więc teoria, że Shep nigdy tam nie dotarł i wszystko dzieje się w jego głowie idzie do piachu.
Poza tym - zbierzcie słabe siły i idźcie pogadać z dzieciakiem. Daje wam jeden tylko wybór - zniszczenie. Co, Żniwiarze sami by się skazali na zagładę uwolnili Shepa od ich wpływu przy takim układzie, he?
Modifié par Nero Narmeril, 20 avril 2012 - 09:44 .




Ce sujet est fermé
Retour en haut




