Za Mass Effect 3 wziąłem się gdy w internecie krążyły już opinie o
finale, świadomie ich unikając niestety z czasem dotarło do mnie ogóle
odczucie fanów - niezwykle negatywne. Kłóciło się to z poważnymi
recenzjami które czytałem, ale grając obawiałem, że zbliżam się do
słabego finału, nie znałem szczegółów ale psychicznie byłem przygotowany
na zawód.
Jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się, że
zakończenie było dobre a sama gra najlepszą pozycja z cyklu. Teraz gdy
już swobodnie mogę przeglądać opinie fanów chwytam się za głowę i
wybucham co chwila śmiechem.
Najlepsze, że nie ma jednego powodu
niechęci, z różnych stron docierają rózne opinie. Jednym przeszkadza
tylko brak wpływu z wyborów w trakcie gry na zakończenie, jest to jedyny
argument z którym mogę się zgodzić, ale nie dezawuuje on gry pod
względem fabuły a raczej mechaniki czy 'gameplayu'. Fabularnie nie mam
finałowi nic poważnego do zarzucenia, jedynie wstawki filmowe mogłyby
być dla mnie dłuższe.. pokazać więcej bitwy w kosmosie, ale poza tym
zakończenie jest idealne. Zamyka tę historię w piękny sposób a jeśli
ktoś oczekiwał że Shepard przeżyje to przykro mi - gorzko-słodkie
zakończenia są teraz w modzie.
Wielu spodziewało się czegoś w
rodzaju 15 zupełnie różnych finałów gdzie najmniejszy szczegół wpływa na
ich wygląd. To mogło by być naprawdę super, ale jeśli dostaliśmy coś
innego to od razu powód do krzyku? Myślę, że wielu uległo iluzji wolnej
woli jaką często oferują gry RPG. Mass Effect zawsze był liniową
historią której drobne elementy mogliśmy ułożyć po swojemu, ale
ostatecznie jest to napisana fabuła a nie życie.
Shepard skończył
dając z siebie wszystko i po raz ostatni odmieniając zupełnie oblicze
kosmosu. Zniszczenie przekaźników, którego się nie spodziewałem, było
genialnym posunięciem, zostawiło mnie z poczuciem zwycięstwa ale jednak
przy dużej dawce niepewności o przyszłość. Była to zupełna odwrotność
zakończenie w stylu "wszyscy spotykają się przy piwie" za co dziękuję
Bioware.
Wszelkie petycje, apele i zbiórki pieniędzy na zmianę
zakończenia uważam za kompletną obrazę dla swobodnego artystycznego
wyrazu i fikcji jako medium a wymyślanie bezsensownych teorii o
indoktrynacji za chwytanie się brzytwy przez niezadowolonych graczy.
Finał nie był idealny, ale to co się dzieje w internecie (głownie w USA) wkoło niego jest żałosne.
Zakończenie (spoilery)
Débuté par
Murdoc.PL
, avril 20 2012 02:08
#1
Posté 20 avril 2012 - 02:08
#2
Posté 20 avril 2012 - 02:25
A tam USA, w Polsce też haterstwo pierwsza klasa. Trochę wstyd, bo jednak ludzie parę lat nad tym pracowali, a wierzcie mi, tworzenie gier to cholernie ciężka praca wbrew pozorom (szczególnie dla programistów, ale nie tylko). Szkoda, że fani nie doceniają tego, nawet jeśli im się zakończenie nie podoba powinni docenić całokształt.
Z wypowiedziami na temat zakończenia nie będę się już powtarzał, bo napisałem większość moich przemyśleń w tym temacie (i piszę je nadal ;P)
http://social.biowar.../index/11500790
Z wypowiedziami na temat zakończenia nie będę się już powtarzał, bo napisałem większość moich przemyśleń w tym temacie (i piszę je nadal ;P)
http://social.biowar.../index/11500790
Modifié par Quetz05, 20 avril 2012 - 02:25 .
#3
Posté 20 avril 2012 - 04:11
Przypomnę, że ci ludzie nie pracowali za darmo. Wzieli nasze pieniądze, więc gadanie, że się męczyli daruj sobie.
#4
Posté 20 avril 2012 - 04:20
ArgawenPL wrote...
Przypomnę, że ci ludzie nie pracowali za darmo. Wzieli nasze pieniądze, więc gadanie, że się męczyli daruj sobie.
Ja tam nie żałuję ani złotówki, a jeśli ktoś uważa że gra nie była warta swojej ceny to zapewne już nigdy nie kupi niczego z serii Mass Effect.. i dobrze.
#5
Posté 23 avril 2012 - 07:14
Mnie ,szczerze mówiąc, pasuje zakończenie, jednak są w nim (dla mnie) pewne braki. Otóż nie rozumiem dalej:
Kim jest ten Katalizator? Jakiegoś rodzaju bogiem?
Jakim sposobem Normandia znalazła się blisko przekaźnika masy?
Dlaczego przekaźniki masy w ogóle nie niszczą układu, w którym się znajdują?
Ogólnie dla mnie są pewne braki, lecz nie żałuję wydania pieniędzy na grę. Multiplayer i sama gra są super. Ale pasowałoby mi jeszcze walka ze Żniwiarzami (ze statkami)(tak, wiem wymyślam).
Kim jest ten Katalizator? Jakiegoś rodzaju bogiem?
Jakim sposobem Normandia znalazła się blisko przekaźnika masy?
Dlaczego przekaźniki masy w ogóle nie niszczą układu, w którym się znajdują?
Ogólnie dla mnie są pewne braki, lecz nie żałuję wydania pieniędzy na grę. Multiplayer i sama gra są super. Ale pasowałoby mi jeszcze walka ze Żniwiarzami (ze statkami)(tak, wiem wymyślam).
#6
Posté 24 avril 2012 - 02:17
Wybaczcie, ale nie zgodzę się z akceptacją zakończenia.
Nie chodzi tak do końca o to, że samo w sobie jest tragiczne. Jest... średnie, co najwyżej.
Patrząc obiektywnie, kompletnie nie pasuje do pozostałej części gry, ale do rzeczy.
a) BioWare reklamowało się, że będzie 16 zakończeń, zależnych od naszych decyzji.
Faktycznie mamy trzy kolory + opcję przeżycia Sheparda w jednym z nich.
Co najważniejsze - to jak graliśmy, kto żyje, a kto nie - nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Za to ludzie się mocno oburzają. Gdyby zakończenie było miałkie, ale zależne od tego co robiliśmy - problem byłby o wiele mniejszy.
najważniejsze decyzje z ME2 nie miały znaczenia. Pamiętacie rozkminkę z Bazą Zbieraczy? No. Różnica to +10 EMS, jeżeli baza się ostała. Różne elementy Żniwiarza mogą być pozyskane.
To po prostu żenada.
c) końcówka jest tak niedokładna, jak czwarta książka ME.
Nie wprowadza się tego rodzaju postaci na ostatnie 5 minut gry, to niezgodne ze sztuką pisania historii.
wielu o tym pisało i rozmawiało.
d) pełno niezgodności, niedopowiedzeń - jak wybuchają przekaźniki, Normandia, gdzie leży Shepard.
Można to mnożyć w nieskończoność. Moje zdanie jest takie: zakończenie zostało napisane przez Hudsona i Waltersa, bez udziału reszty scenarzystów (co potwierdzili) na ich kopyto, które okazało się nie trafione. Jest za dużo niedopowiedzeń, które złoszczą każdego, kto spędził nad grą kilkaset godzin.
Oczywiście, gdyby od początku dali tyle scenek i dialogów, które zaoferują zapewne w lecie, outrage fanów byłby o wiele mniejszy.
Ja osobiście czuję się zawiedziony.
Brak end bossa, dziwna końcówka, luki logiczne w całej fabule, brak wpływu na zakończenie - to duże wady, za które zapłaciłem 250 złotych. To boli, pomimo rozrywkowego MP.
A wystarczyło wrzucać krótkie cut scenki z misji na Ziemi (np. 5 sek pomoc snajperek Asari przy walce z Banshee, bombardowanie jakiegoś Żniwiarza przez flotę Volusów, no whatever. Możliwości miliard, a żadna z nich nie kosztowała by kupy kasy czy czasu) i dać lepszy dialog Sheparda z Katalizatorem.
Wyjaśnić, że dziecko, które widzi faktycznie zginęło, a on przyjął tą formę, by była dla niego zrozumiała. Potem mógłby się zmienić w COŚ.
Nie wspominając o tym, że w ideale można byłoby mu posłać kulę w czoło (max. EMS) i wybrać opcję TYLKO zniszczenia Żniwiarzy i Cytadeli (np. ratując obecnych tam jeszcze).
Sorry, że bez większego ładu i składu, ale miliard słów na ten temat napisałem, teraz chciałem to skompresować do jednego posta, a i tak się nie udało
Nie chodzi tak do końca o to, że samo w sobie jest tragiczne. Jest... średnie, co najwyżej.
Patrząc obiektywnie, kompletnie nie pasuje do pozostałej części gry, ale do rzeczy.
a) BioWare reklamowało się, że będzie 16 zakończeń, zależnych od naszych decyzji.
Faktycznie mamy trzy kolory + opcję przeżycia Sheparda w jednym z nich.
Co najważniejsze - to jak graliśmy, kto żyje, a kto nie - nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Za to ludzie się mocno oburzają. Gdyby zakończenie było miałkie, ale zależne od tego co robiliśmy - problem byłby o wiele mniejszy.
To po prostu żenada.
c) końcówka jest tak niedokładna, jak czwarta książka ME.
Nie wprowadza się tego rodzaju postaci na ostatnie 5 minut gry, to niezgodne ze sztuką pisania historii.
wielu o tym pisało i rozmawiało.
d) pełno niezgodności, niedopowiedzeń - jak wybuchają przekaźniki, Normandia, gdzie leży Shepard.
Można to mnożyć w nieskończoność. Moje zdanie jest takie: zakończenie zostało napisane przez Hudsona i Waltersa, bez udziału reszty scenarzystów (co potwierdzili) na ich kopyto, które okazało się nie trafione. Jest za dużo niedopowiedzeń, które złoszczą każdego, kto spędził nad grą kilkaset godzin.
Oczywiście, gdyby od początku dali tyle scenek i dialogów, które zaoferują zapewne w lecie, outrage fanów byłby o wiele mniejszy.
Ja osobiście czuję się zawiedziony.
Brak end bossa, dziwna końcówka, luki logiczne w całej fabule, brak wpływu na zakończenie - to duże wady, za które zapłaciłem 250 złotych. To boli, pomimo rozrywkowego MP.
A wystarczyło wrzucać krótkie cut scenki z misji na Ziemi (np. 5 sek pomoc snajperek Asari przy walce z Banshee, bombardowanie jakiegoś Żniwiarza przez flotę Volusów, no whatever. Możliwości miliard, a żadna z nich nie kosztowała by kupy kasy czy czasu) i dać lepszy dialog Sheparda z Katalizatorem.
Wyjaśnić, że dziecko, które widzi faktycznie zginęło, a on przyjął tą formę, by była dla niego zrozumiała. Potem mógłby się zmienić w COŚ.
Nie wspominając o tym, że w ideale można byłoby mu posłać kulę w czoło (max. EMS) i wybrać opcję TYLKO zniszczenia Żniwiarzy i Cytadeli (np. ratując obecnych tam jeszcze).
Sorry, że bez większego ładu i składu, ale miliard słów na ten temat napisałem, teraz chciałem to skompresować do jednego posta, a i tak się nie udało
#7
Posté 25 avril 2012 - 06:20
zgodze się z tym co powiedział mój przedmówca i powiem więcej odnośnie zakończeń, dla mnie osobiście są jakieś dziwne ale z drugiej strony jak by to nie była indoktrynacja to z takim zakończeniem się zgodze a jeśli to jest indoktrynacja to (moim zdaniem) musiało by być jeszcze coś.........
#8
Posté 26 avril 2012 - 10:17
Aczkolwiek ja na zakończenie zareagowałam w momencie bardzo histerycznie,teraz z perspektywny czasu stwierdzam że cała gra jest arcydziełem w swoim gatunku i na pewno zasługuje na uwagę i pieniądze większości graczy,która ją kupiła.
W zakończenie jest w porządku,jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu,że BioWare nie powiedziało nam jeszcze ostatniego słowa na temat ME3.
Pozostaje nam tylko czekać do lata,na dodatek-i zastaniawiać się.
W zakończenie jest w porządku,jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu,że BioWare nie powiedziało nam jeszcze ostatniego słowa na temat ME3.
Pozostaje nam tylko czekać do lata,na dodatek-i zastaniawiać się.
#9
Posté 26 avril 2012 - 10:58
Shalryma zgadzam się całkoicie z tobąpozostaje nam czekać oby było warto
#10
Posté 26 avril 2012 - 12:26
@Shalryma
A jakim gatunku jest arcydziełem? Ani to arcydzieło jeśli weźmiemy pod uwagę gry RPG, ani tym bardziej jako shooter. Gra dobra, bardzo dobra, ale jeśli wziąć arcydzieła jak np. Torment (w kategorii RPG) lub Half-life (shooter) to w gra leży i kwiczy. Zresztą sama definicja arcydzieła się nie zgadza z ME3, bo nie minęło zbyt wiele czasu od premiery, zresztą na tle innych gier niczym szczególnym się to nie wyróżnia. To że są romanse to każdy znający gry BW wie, walka w TPP jest ściągnięta z Gearsów. Zresztą, żeby coś już było tym arcydziełem to nie mogą w nim występować błędy logiczne, a w ME3 występują.
A jakim gatunku jest arcydziełem? Ani to arcydzieło jeśli weźmiemy pod uwagę gry RPG, ani tym bardziej jako shooter. Gra dobra, bardzo dobra, ale jeśli wziąć arcydzieła jak np. Torment (w kategorii RPG) lub Half-life (shooter) to w gra leży i kwiczy. Zresztą sama definicja arcydzieła się nie zgadza z ME3, bo nie minęło zbyt wiele czasu od premiery, zresztą na tle innych gier niczym szczególnym się to nie wyróżnia. To że są romanse to każdy znający gry BW wie, walka w TPP jest ściągnięta z Gearsów. Zresztą, żeby coś już było tym arcydziełem to nie mogą w nim występować błędy logiczne, a w ME3 występują.
#11
Guest_Grey1_*
Posté 26 avril 2012 - 12:41
Guest_Grey1_*
Jeżeli trzymać się definicji arcydzieła, to ja żadnej gry komputerowej bym tak nie nazwała.
Seria ME jest po prostu bardzo dobrze, aczkolwiek nie perfekcyjnie zrobioną kompilacją. Odnośnie nie powiedzenia ostatniego słowa- chciałabym sobie zagrać w jakąś grę w tym uniwersum, ale dobrze by było zostawić już tego Szeparda i te wszystkie teorie powstające wokół zakończenia. Przydałby się tylko dodatek, w którym chętnie poznałabym losy mojej drużyny, bo pomijając fakt, że na koniec przeszłam się po zwłokach Tali i Liary nic więcej o nikim nie wiem ;/
Seria ME jest po prostu bardzo dobrze, aczkolwiek nie perfekcyjnie zrobioną kompilacją. Odnośnie nie powiedzenia ostatniego słowa- chciałabym sobie zagrać w jakąś grę w tym uniwersum, ale dobrze by było zostawić już tego Szeparda i te wszystkie teorie powstające wokół zakończenia. Przydałby się tylko dodatek, w którym chętnie poznałabym losy mojej drużyny, bo pomijając fakt, że na koniec przeszłam się po zwłokach Tali i Liary nic więcej o nikim nie wiem ;/
#12
Posté 26 avril 2012 - 01:09
Ja bym nazwał, bo "w dłuższym okresie" to jednak pasuje i do Tormenta i do HF. Zresztą nie znam osoby, która nie mówiła by o tych grach jak o perełkach, innowacyjnych i/lub głębokich. Na przestrzeni ostatnich 15 lat mogę wyróżnić kilka gier, które były przełomowe i co ciekawe nawet ME1 się łapie (jako jedyna gra po BG1, które też było przełomowe). A że ME3 jest odtwórcze i ogólnie nic w nim nie ma takiego, co by mogło w ogóle wskazywać, że to arcydzieło to takim arcydziełem być nie może.
#13
Posté 27 avril 2012 - 07:06
Nie miałam na myśli Mass Effect jako arcydzieła w sensie gier,a arcydzieła w ogóle.
Gdybym miała na myśli perfekcyjnie wykonaną grę,nazwałabym ją majsterszykiem,ale tu przyznaję Ci rację,Grey1-żadna gra nie zasługuje na to miano-ba,nawet w Tetrisie długi klocek pojawia się za rzadko.I po prawdzie,perfekcyjnie wykonana gra-czy to nie brzmi trochę...nudno?
Moim zdaniem Mass Effect 3 to już jest sztuka.Sztuka charakteryzuje się tym,że jest to każdy twór,który wywołuje emocje u oglądającego i w tym wypadku rzeczywiście tak było.Śmierć Mordina,Thane'a,zakończenie gdzie bohater,do którego wielu się przywiązało ginie...Dla mnie rzecz,która wywołuje u części graczy takie właśnie uczucia jest sztuką.Arcydziełem.
Żadnej innej grze nie zdarzyło wywołać u mnie czegoś takiego,tak więc bez wahania nazywam ją arcydziełem.
Gdybym miała na myśli perfekcyjnie wykonaną grę,nazwałabym ją majsterszykiem,ale tu przyznaję Ci rację,Grey1-żadna gra nie zasługuje na to miano-ba,nawet w Tetrisie długi klocek pojawia się za rzadko.I po prawdzie,perfekcyjnie wykonana gra-czy to nie brzmi trochę...nudno?
Moim zdaniem Mass Effect 3 to już jest sztuka.Sztuka charakteryzuje się tym,że jest to każdy twór,który wywołuje emocje u oglądającego i w tym wypadku rzeczywiście tak było.Śmierć Mordina,Thane'a,zakończenie gdzie bohater,do którego wielu się przywiązało ginie...Dla mnie rzecz,która wywołuje u części graczy takie właśnie uczucia jest sztuką.Arcydziełem.
Żadnej innej grze nie zdarzyło wywołać u mnie czegoś takiego,tak więc bez wahania nazywam ją arcydziełem.
#14
Guest_Grey1_*
Posté 27 avril 2012 - 08:39
Guest_Grey1_*
Dla mnie wywoływanie emocji nie jest jeszcze warunkiem, by nazwać coś dziełem sztuki. Zgadzam się jednak, że twórcy umiejętnie grali obrazem, a przede wszystkim dźwiękiem dla wywołania efektu wzruszenia/ poruszenia. Odpowiednie zastosowanie muzyki moim zdaniem dało te chwile z "łezką w oku". Przy wyłączonym dźwięku jak dla mnie te sceny były miałkie. No ale liczy się całokształt i ten jest b.dobry.
Perfekcyjna gra- no cóż ja takiej nie spotkałam. Generalnie mało rzeczy wykonanych ludzką ręką mogę nazwać perfekcyjnymi.
Perfekcyjna gra- no cóż ja takiej nie spotkałam. Generalnie mało rzeczy wykonanych ludzką ręką mogę nazwać perfekcyjnymi.
#15
Posté 27 avril 2012 - 08:47
Sama racja
#16
Posté 27 avril 2012 - 09:54
@Shalryma i Grey (nie będę teraz kroił wypowiedzi
)
Dziwnie rozumiesz słowo perfekcyjnie, bo przytaczasz przykład gry - Tetrisa - gdzie on akurat pomimo swojej prostoty jest perfekcyjny, a "problem" z długim klockiem zrobiony jest tylko po to, żeby zmusić ludzi do myślenia. Nie zgodzę się z Grey jeśli chodzi o to, że dzieło wykonane ręką ludzką nie może być perfekcyjne, bo co np. takiemu Pacmanowi brakuje do perfekcji? Proste założenie, proste wykonanie, gra jest świetna i spełnia swoją funkcję. No chyba, że do perfekcji coś jest potrzebne o czym nie wiem, ale trudno się spodziewać, żeby Pacman oddziaływał na emocje.
Co do miałkości scen to powiedzmy sobie szczerze, nie pamiętam żadnej nowej gry (nie wliczam KOTOR-a bo nie grałem) BW, która miałaby coś epickiego w sobie. DAO jest odtwórcze, DA2 jest głupie, ME1 jest co prawda czymś świeżym, ale ME2 i ME3 to już kotlety, SWTOR nie ma nawet end game co jak na grę MMO jest "trochę" dziwne. Zresztą jak w każdej z tych gier wyłączysz dźwięk to wszystkie sceny będą miałkie, więc też mi trudno ogólnie zrozumieć wzmiankę o wyłączeniu tego dźwięku.
ME3 nie będzie dziełem sztuki, bo to produkt dla mas, robiony hurtowo. Jeśli myślisz, że na rynku nie ma gier bardziej grających na emocjach (o co trudno zresztą nie jest, choć i tak uważam, że śmierci towarzyszy były zrobione przyzwoicie) to włącz sobie To The Moon - będziesz przez połowę gry płakać, drugą śmiać się. To jest granie na emocjach, bo to że kobiety raczej szybko uronią łzę przy byle scenie (czy to film czy gra) to jedno, ale jak znajdziesz takie dzieło, gdzie Twój facet będzie płakał razem z Tobą to właśnie jest gra/film grająca/y na uczuciach.
Dziwnie rozumiesz słowo perfekcyjnie, bo przytaczasz przykład gry - Tetrisa - gdzie on akurat pomimo swojej prostoty jest perfekcyjny, a "problem" z długim klockiem zrobiony jest tylko po to, żeby zmusić ludzi do myślenia. Nie zgodzę się z Grey jeśli chodzi o to, że dzieło wykonane ręką ludzką nie może być perfekcyjne, bo co np. takiemu Pacmanowi brakuje do perfekcji? Proste założenie, proste wykonanie, gra jest świetna i spełnia swoją funkcję. No chyba, że do perfekcji coś jest potrzebne o czym nie wiem, ale trudno się spodziewać, żeby Pacman oddziaływał na emocje.
Co do miałkości scen to powiedzmy sobie szczerze, nie pamiętam żadnej nowej gry (nie wliczam KOTOR-a bo nie grałem) BW, która miałaby coś epickiego w sobie. DAO jest odtwórcze, DA2 jest głupie, ME1 jest co prawda czymś świeżym, ale ME2 i ME3 to już kotlety, SWTOR nie ma nawet end game co jak na grę MMO jest "trochę" dziwne. Zresztą jak w każdej z tych gier wyłączysz dźwięk to wszystkie sceny będą miałkie, więc też mi trudno ogólnie zrozumieć wzmiankę o wyłączeniu tego dźwięku.
ME3 nie będzie dziełem sztuki, bo to produkt dla mas, robiony hurtowo. Jeśli myślisz, że na rynku nie ma gier bardziej grających na emocjach (o co trudno zresztą nie jest, choć i tak uważam, że śmierci towarzyszy były zrobione przyzwoicie) to włącz sobie To The Moon - będziesz przez połowę gry płakać, drugą śmiać się. To jest granie na emocjach, bo to że kobiety raczej szybko uronią łzę przy byle scenie (czy to film czy gra) to jedno, ale jak znajdziesz takie dzieło, gdzie Twój facet będzie płakał razem z Tobą to właśnie jest gra/film grająca/y na uczuciach.
#17
Guest_Grey1_*
Posté 27 avril 2012 - 10:17
Guest_Grey1_*
Nie wiem co to Pacman i pisząc o perfekcji dzieł nie wykonanych przez człowieka nie miałam na myśli żadnej gry- nie jestem tak zafiksowana na gry żeby wszystko odnosić tylko do nich ;p
Nie zgodzę się, że wszystkie sceny będą miałkie- przy wyłączonym dźwięku z napisami dialogowymi scena z Liarą, gdy ta przynosi to coś, co ma upamiętnić Szeparda jest w stanie wywołać emocje- nawet bez tej ślicznej muzyczki w tle. Po prostu jest ona nastrojowa(scena) i teksty są w miarę poruszające.
W ogóle gry wywołują tak różne -u mnie przynajmniej- emocje niż np. film, muzyka, obraz, że ciężko to porównać. W grze mamy coś takiego jak satysfakcja gdy np. ubijemy bossa, z którym się długo męczyliśmy. Dużo zależy od nas samych więc i zaangażowanie jest inne niż przy oglądaniu czegoś w sposób "bierny".
Nie zgodzę się, że wszystkie sceny będą miałkie- przy wyłączonym dźwięku z napisami dialogowymi scena z Liarą, gdy ta przynosi to coś, co ma upamiętnić Szeparda jest w stanie wywołać emocje- nawet bez tej ślicznej muzyczki w tle. Po prostu jest ona nastrojowa(scena) i teksty są w miarę poruszające.
W ogóle gry wywołują tak różne -u mnie przynajmniej- emocje niż np. film, muzyka, obraz, że ciężko to porównać. W grze mamy coś takiego jak satysfakcja gdy np. ubijemy bossa, z którym się długo męczyliśmy. Dużo zależy od nas samych więc i zaangażowanie jest inne niż przy oglądaniu czegoś w sposób "bierny".
#18
Posté 27 avril 2012 - 10:43
Odniosłem się do gry, bo jednak pisaliśmy o grze - ME - w kontekście tego czy to jest czy nie jest perfekcyjne. Sama zresztą piszesz, że nie spotkałaś perfekcyjnej gry, więc chyba też w jakiś sposób odniosłaś się jednak do gier. A Pacman to chyba drugi po Mario najpopularniejszy i najbardziej znany "protagonista", może oprócz klocków w tetrisie
Także Grey, wstyd, że nie wiesz co to xD
Co do wywoływania emocji to praktycznie w 100% każda gra je wywołuje, bo jesteś smutna, zła, boisz się, śmiejesz się, coś przykuwa uwagę, lub wręcz odwrotnie, jesteś zniechęcona - wszystko emocje, ale mogą się przecież tyczyć każdej, nawet najbardziej szmirowatej gry. Nie rozumiem więc jak można uważać wywoływanie emocji za coś określającego czy gra jest arcydziełem, bo idąc tym tropem każda nią jest. Przy DA2 czułem zażenowanie, byłem zły, tak więc targały mną jakieś emocje, ale arcydziełem tej produkcji nie nazwałbym nawet gdyby mi miał ktoś pieniądze za to dać.
Z wywoływaniem emocji przez gry jest tak, że dla mnie tylko pierwsze wrażenie podczas pierwszego przejścia (takiego świadomego, bo BG czy Fallouty odkryłem dopiero za drugim, musiałem do nich dorosnąć) jest ważne, bo za drugim razem gdy przechodzę grę (tak jak ostatnio ME3) to już praktycznie nie czuję tego co było na początku. Satysfakcję odczuwam także oglądając bardzo dobry film (niewiele ich oglądam to wybieram tylko perełki) lub słuchając muzyki (np. na jakichś eventach, gdzie cały rok zbieram kasę na jakąś 12-godzinną imprezę) i do niej tańcząc (a więc już nie w bierny sposó
. Gier, które potrafiły mnie wciągnąć jest niewiele, a grałem w dość dużo. Może właśnie ilość determinuje to, czy stajemy się na coś obojętni czy nie, bo jeden grając np. w ME powie, że to ósmy cud świata, bo nie grał w nic innego, a drugi powie - to już było i wymieni co z czego jest zapożyczone. Mi bliżej do tego drugiego.
A co do scenki z Liarą, fajna, ale oprócz jednego tylko tekstu jakoś tak średnio mnie poruszyła. Wylewający się hamerykańsko-kanadyjski patos mnie po prostu zabił
Co do wywoływania emocji to praktycznie w 100% każda gra je wywołuje, bo jesteś smutna, zła, boisz się, śmiejesz się, coś przykuwa uwagę, lub wręcz odwrotnie, jesteś zniechęcona - wszystko emocje, ale mogą się przecież tyczyć każdej, nawet najbardziej szmirowatej gry. Nie rozumiem więc jak można uważać wywoływanie emocji za coś określającego czy gra jest arcydziełem, bo idąc tym tropem każda nią jest. Przy DA2 czułem zażenowanie, byłem zły, tak więc targały mną jakieś emocje, ale arcydziełem tej produkcji nie nazwałbym nawet gdyby mi miał ktoś pieniądze za to dać.
Z wywoływaniem emocji przez gry jest tak, że dla mnie tylko pierwsze wrażenie podczas pierwszego przejścia (takiego świadomego, bo BG czy Fallouty odkryłem dopiero za drugim, musiałem do nich dorosnąć) jest ważne, bo za drugim razem gdy przechodzę grę (tak jak ostatnio ME3) to już praktycznie nie czuję tego co było na początku. Satysfakcję odczuwam także oglądając bardzo dobry film (niewiele ich oglądam to wybieram tylko perełki) lub słuchając muzyki (np. na jakichś eventach, gdzie cały rok zbieram kasę na jakąś 12-godzinną imprezę) i do niej tańcząc (a więc już nie w bierny sposó
A co do scenki z Liarą, fajna, ale oprócz jednego tylko tekstu jakoś tak średnio mnie poruszyła. Wylewający się hamerykańsko-kanadyjski patos mnie po prostu zabił
#19
Guest_Grey1_*
Posté 27 avril 2012 - 11:19
Guest_Grey1_*
Nie ma się czego wstydzić, ja gram TYLKO w rpg więc nie znam 97% rynku gier ;p
Tak na marginesie na zręcznościówki szkoda mi wzroku i...czasu.
Zgadzam się z Tobą i powtórzę co napisałam, że czynnik emocjonalny nie jest żadnym wyznacznikiem wartości gry, a tym bardziej nie określa jej jako dzieła sztuki.
Lubię dobrze zrobiony patos, bo to właśnie on potrafi wywołać jedne z mocniejszych emocji. Ten z Liarą był b. subtelny i podobała mi się ta scena. W kontekście śmierci Szeparda jest jeszcze bardziej wymowna.
Co do emocji- z 8-9 lat temu zagrywałam się w Faraona i pamiętam, że ta gra nieźle potrafiła wywołać skrajne stany. Od radochy z udanej wysyłki po wściekłość jak wybuchł pożar, albo coś co się budowało kilka godzin trafiał szlag. A emocje jest w stanie wywołać nawet ptasia kupka na szybie samochodu więc to żaden argument na to, że coś jest extra.
Tak na marginesie na zręcznościówki szkoda mi wzroku i...czasu.
Zgadzam się z Tobą i powtórzę co napisałam, że czynnik emocjonalny nie jest żadnym wyznacznikiem wartości gry, a tym bardziej nie określa jej jako dzieła sztuki.
Lubię dobrze zrobiony patos, bo to właśnie on potrafi wywołać jedne z mocniejszych emocji. Ten z Liarą był b. subtelny i podobała mi się ta scena. W kontekście śmierci Szeparda jest jeszcze bardziej wymowna.
Co do emocji- z 8-9 lat temu zagrywałam się w Faraona i pamiętam, że ta gra nieźle potrafiła wywołać skrajne stany. Od radochy z udanej wysyłki po wściekłość jak wybuchł pożar, albo coś co się budowało kilka godzin trafiał szlag. A emocje jest w stanie wywołać nawet ptasia kupka na szybie samochodu więc to żaden argument na to, że coś jest extra.
#20
Posté 27 avril 2012 - 01:52
Zauważcie,że ja jedynie wyraziłam swoją opinię w twierdzeniem,że Mass Effect 3 jest arcydziełem-i dla mnie faktycznie tak jest i nie atakowałam was,że 'jeśli w tak nie myślicie to jesteście głupi",nic z tych rzeczy.
Dla mnie aspekt emocjonalny jest w grze,filmie czy książce zdecydowanie najważniejszy.Grałam w wiele gier,pięknych pod względem mechaniki,grafiki i innych rzeczy-jak chociażby Uncharted 3 albo Skyrim-ponieważ żadna z tych gier nie chwyciła mnie za serce,nie zapamiętałam z nich wielu momentów-co najwyżej jakieś ładne widoki czy śmieszne cytaty.
Moim zdaniem nie można oceniać gry wyłącznie pod kątem mechaniki czy grafiki a całkowicie ignorować aspekt emocjonalny-to tak,jakby oceniać książkę po tym,w jaki sposób została wydana i jaką napisana jest czcionką,a nie jaka jest jej treść.
Także więc uznaję ME3 za arcydzieło,choć jak najbardziej masowe.Jeszcze trochę,a gra będzie stała na równi z filmami i książkami.
Ciężko zdefiniować mi zakończenie ME3 i całą grę w ogóle inaczej,niż jak właśnie sztuka.Coś co wywołuje więcej łez niz zakończenie Tytanica(mainstreamowe to,wszyscy i tak wiedzą co się dzieje na końcu) zwyczajnie nie może być pusto wykonaną robotą.
Może się nie podobać,można chcieć wyrywać po nim włosy z głowy-nie da się jednak stwierdzić,że jest puste.
W mojej opinii.
Dla mnie aspekt emocjonalny jest w grze,filmie czy książce zdecydowanie najważniejszy.Grałam w wiele gier,pięknych pod względem mechaniki,grafiki i innych rzeczy-jak chociażby Uncharted 3 albo Skyrim-ponieważ żadna z tych gier nie chwyciła mnie za serce,nie zapamiętałam z nich wielu momentów-co najwyżej jakieś ładne widoki czy śmieszne cytaty.
Moim zdaniem nie można oceniać gry wyłącznie pod kątem mechaniki czy grafiki a całkowicie ignorować aspekt emocjonalny-to tak,jakby oceniać książkę po tym,w jaki sposób została wydana i jaką napisana jest czcionką,a nie jaka jest jej treść.
Także więc uznaję ME3 za arcydzieło,choć jak najbardziej masowe.Jeszcze trochę,a gra będzie stała na równi z filmami i książkami.
Ciężko zdefiniować mi zakończenie ME3 i całą grę w ogóle inaczej,niż jak właśnie sztuka.Coś co wywołuje więcej łez niz zakończenie Tytanica(mainstreamowe to,wszyscy i tak wiedzą co się dzieje na końcu) zwyczajnie nie może być pusto wykonaną robotą.
Może się nie podobać,można chcieć wyrywać po nim włosy z głowy-nie da się jednak stwierdzić,że jest puste.
W mojej opinii.
#21
Posté 27 avril 2012 - 03:32
Przypomnę, iż ten temat nosi nazwę "Zakończenie (spoilery)". By podyskutować o czymś innym proszę stworzyć nowy temat.
#22
Posté 27 avril 2012 - 05:44
Zakończenie w Mass Effect 3? Wielki finał? Wielkie zakończenie trylogii?
Jedno można przyznać twórcom, odwalili kawał dobrej KICHY.
To zakończenie można porównać do seksu bez orgazmu. Wielki niedosyt i zawód.
Nie dość, że EA wyruchało graczy na DLC z proteanem (wymuszenie większej kasy) to jeszcze tak sknocić zakończenie.
Jedno można przyznać twórcom, odwalili kawał dobrej KICHY.
To zakończenie można porównać do seksu bez orgazmu. Wielki niedosyt i zawód.
Nie dość, że EA wyruchało graczy na DLC z proteanem (wymuszenie większej kasy) to jeszcze tak sknocić zakończenie.
#23
Posté 27 avril 2012 - 10:27
Większość ludzi po prostu nie ma swojego zdania i kieruje się zdaniem innych dlatego jest takie zamieszanie wokół zakończenia.
Mi osobiście zakończenie się podobało i wydaje mi się że twórcy tak skonstruowali zakończenie że w zależności co wybierzemy to one pokaże nam jaki nasz Shep jest, czy jak Człowiek Iluzja który chce mieć władzę za wszelką cenę, czy jak Anderson który zatrzymuje cykl z chęci obrony, czy może wybór do którego Shepard zawsze dążył żeby w galaktyce był pokój między syntetykami a istotami organicznymi. Zakończenie ma wiele wad ale i też wiele zalet.
Co do Proteana to prawda, EA chciało zarobić jak najwięcej na tej marce i moim zdaniem kazali Bioware wyciąć coś ważnego z fabuły przy tym nie niszcząc jej i zrobić z tego DLC.
Mi osobiście zakończenie się podobało i wydaje mi się że twórcy tak skonstruowali zakończenie że w zależności co wybierzemy to one pokaże nam jaki nasz Shep jest, czy jak Człowiek Iluzja który chce mieć władzę za wszelką cenę, czy jak Anderson który zatrzymuje cykl z chęci obrony, czy może wybór do którego Shepard zawsze dążył żeby w galaktyce był pokój między syntetykami a istotami organicznymi. Zakończenie ma wiele wad ale i też wiele zalet.
Co do Proteana to prawda, EA chciało zarobić jak najwięcej na tej marce i moim zdaniem kazali Bioware wyciąć coś ważnego z fabuły przy tym nie niszcząc jej i zrobić z tego DLC.
Modifié par aro454, 27 avril 2012 - 11:10 .
#24
Posté 27 avril 2012 - 10:39
Zgadzam się z założycielem tematu, zakończenie wg mnie było ok, gdy Shep wskakiwał w strumień mocy prawie fezka mi się w oku zakręciła
- denerwują mnie dywagacje typu na ile starczy jedzenia z agrostatków itp. sam miałem trochę zepsutą grę będąc zawalony informacjami o złym finale... A co do ewidentnych nieścisłości - no cóż do wszystkiego można się przyczepić
ja poczułem powiew nadchodzących DLC.
#25
Posté 28 avril 2012 - 07:17
Powiew poczuje też Twój portfel jak wydmuchają z Ciebie kasę, o dziwo nowy dodatek Odrodzenie był darmowy, ale pewnie tylko dlatego, że gra z kilkoma lokacjami i postaciami szybko się nudziła i ludzie nie kupowali już sprzętu za punkty BW.
Jeśli chodzi o zakończenie, porównajcie sobie zakończenie z pierwszej części, a zakończenie z ostatniej. W ME1 zakończenie wbijało w fotel.
Jeśli chodzi o zakończenie, porównajcie sobie zakończenie z pierwszej części, a zakończenie z ostatniej. W ME1 zakończenie wbijało w fotel.





Retour en haut






