Aller au contenu

Photo

"Świat upadły"(powieść S-F)


  • Veuillez vous connecter pour répondre
2 réponses à ce sujet

#1
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages
Prolog....
Nazywam się Carter, James carter i urodziłem się w Goldspring. nora zabita dechami na północny wschód od "martwego miasta" na pustkowiach. Jak miałem dziesięć lat rodzice mieli holograficzny opis co się stało z ziemią z zamierzchłej przeszłości, mianowicie dwieście lat wstecz na naszą piękną planetkę pędził meteor, żadne rządy wszystkich państw nie mógł w tej sprawie nic zrobić prócz spróbowania budowy specjalnych schronów które by miały na celu uchronić najwybitniejsze persony, technologię, i kulturę przed zagładą. projekt nazwali "nowym Edenem".... cóż ten dysk jest właśnie "skarbem" z jednego z takich schronów którego moi rodzice kiedyś odnależli. teraz nie żyją, a sprawcy nie zostali ukarani, ponoć zostali porwani przez dziwnie zaawansowaną technologicznie ugrupowanie ale ile w tym prawdy nie wiem. tak naprawdę sądzę że to bandyci i któregoś dnia sprawiedliwości stanie się zadość...

Modifié par Subject 16, 05 juin 2012 - 02:36 .


#2
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages
Rozdział: 1 "Goldspring".
Goldspring było małą osadą prosperującą na północnym wshodzie, liczyła sobie 50 mieszkańców co na pustkowiach było dość rzadko spotykanym przypadkiem z faktu że mieściło się 15-20 kilometrów od głównych siedlisk ludzi. Społeczność była czasami nękana atakami bandytów i dzikich zwierząt oraz z rzadka małych grupek mutantów z "martwego miasta". którzy kierowani rządżą mordu i głodu wałęsali się po całej okolicy.

James mieszkał niedaleko warsztatu samochodowego który był zarazem jego miejcem pracy, choć niechętnie chciał do niego chodzić ponieważ nie przepadał za pewnym ' stałym klientem" owego warsztatu ktory nie był zbyt uprzejmy ani nie szczycił się manierami.

-Carter!, ty łajdaku miałeś mi naprawić zawieszenie w moim buggy dwa tygodnie temu. a jak widze opieprzasz się w najlepsze i nic nie robisz, po jaką cholerę ci płacę skoro nie wykonujesz roboty na czas?!.

-Coombs jakże cię miło widzieć w moim warsztacie.- powiedział z sarkazmem James.- Ale powiedz mi po kiego ty jeżdzisz na rewiry Upalonych?!, w ubiegłym tygodniu łatałem ci przewody paliwowe plus zbiornik oleju bo te dziady ci zrobiły z nich sito i nawet mi nie zapłaciłeś za to!. Mówiłem ci kup sobie jakieś uzbrojenie na te swoje tandetne buggy albo wogóle nie wjeżdżaj na terytoria gangów!!! no chyba że życie ci nie miłe.

James obrzucił Coombsa zimnym pogardliwym spojrzeniem, nic dziwnego Coombs również i zanim za bardzo nie przepadał powodem tego była dawna sprzeczka i bójka w barze u sally której powodem był oszukiwanie w grze pokera.

-Anie szłyszałeś Carter że szeryf dał mi przydział na asystenta i wysyła mnie abym sprawdzał aby bandyci nie za bardzo się nie zbliżają do goldspring?!.

-Proszę proszę, wielki Daniel Coombs stał się prawą ręką szeryfa- James skontrował wypowiedż dalej używając sarkazmu- Od kiedy stary smith bierze na asystentów takich głupków którzy jeżdżą bez uzbrojenia i to jeszcze buggiem. i dają sobie robić z tyłka sito bandzie narkomanów?.... przepraszam ty jesteś pierwszym takim przypadkiem Coombs, i przynosisz hańbę smithowi, i lepiej nie pyskuj tylko dawaj kasę za przewody i zbiornik oleju plus te zawieszenie. no chyba chcesz aby szeryf dowiedział się o tym że jego asystent nie daje sobie rady z bandytami!?- W oczach Cartera zabłysnęła charakterystyczna dla niego iskra odwagi i nieustępliwości, kiedy tylko padały te słowa z jego ust.

-Dobra!!! masz te zafajdane pieniądze Carter, ale uważaj jednak kiedyś podwinie ci się noga a wtedy kiedy to się wydarzy ja tam będę pierwszy!.

-Dziękuję a teraz czy byłbyś łaskaw sobie pójść?, twoja obecność sprawia że nie wiem czy to buggy nie powinno pójśc na złom.

Coombs bez słowa oddalił się od zakładu  obrzucając spojrzeniem pełnym nienawiści na warsztat i cartera i splunął kiedy ten drugi nie patrzył.

james po ciężkim dniu pracy zawsze wpadał do baru sally, małej lecz przyjaznej knajpki gdzie w miłej atmosferze mieszkańcy glodspring mogli spędzić resztę dnia na graniu w takie gry jak poker czy hologrę "szeryf  vs mutanci" albo po prostu się napić albo jeszcze obejrzeć lokalny program telewizyjny " Krwawy rajd".

- Hej James jak tam dzionek?.
- cześć tommy-przywitał kolegę- A jakoś to leci Coombs truł mi tyłek że nie naprawiłem mu zawieszenia na czas w jego buggy, zeby sę nim udławił, jeszcze starrtował z tekstami że jest asystentem szeryfa itp.
-Nie przejmuj się Coombsem to palant jakich mało, myśli że jak przyjechał tutaj z Los aratir to moze wszystko.
-masz rację, chociaż ci z los arantir nie muszą się martwić bandytami nie to co my...
- A mam to gdzieś napijmy się i obejrzmy telewizję !!!-zakrzyknął radośnie tommy-
-Zgadzam się całkowicie-przytaknął james.

Modifié par Subject 16, 05 juin 2012 - 03:56 .


#3
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages
Rozdział 2: Ekspedycja.

Nad Goldspring znowu zawitał dzień, Choć każdy dzień na pustkowiach był niekończącą się walką o przetrwanie. Lecz ten dzień był dniem znaczącym dla goldsrping.

-Wszyscy mieszkańcy goldspring są proszeni na zebranie przed ratuszem!

Rozegł się głos burmistrza Quenciego z megafonów ustawionych na słupie  w centralnej części miasteczka.
Nie minęło dużo czasu aby wszyscy się zebrali przed ratuszem, więszkośc była znużona monotonnymi monologami quenciego i niezbyt ochoczo przychodziła na wiece, a część wychowana na wyuczonej na nowo definicji patriotyzmu uznawała to za obowiązek, James nie był ani patriotą ani nie brał przemów burmistrza za typowe dla polityków przynudzanie lecz za jakieś urozmajcenie dnia.

- Moi drodzy, nasza grupa pionierska odkryła na zachód stąd krater i 2 z schrony z faktem tym przybyli tu jak najszybciej i zasugerowali abyśmy utworzyli grupę ekspedycyjną w celu zbadania krateru i owych schronów, wiem że to jest misja w nieznane lecz gdy tylko przedstawimy dowody naszych przyszłych odkryć większym miastom.Goldspring będzie przeżywało złote czasy rozwoju!.

Na twarzach mieszkańców rysowało się zaciekawienie ale i trwoga przed tym co odkryje niedoszła ekspedycja.

-Do ekspedycji potrzebujemy 6 ludzi z do ochrony, 2 mechaników-kierowców, i 3 naukowców. wraz z ekspedycją wyruszą owi pionierzy którzy wskażą jej drogę, A więc kto na ochotnika.

-James to będzie przygoda naszego życia chłopie!-zakrzyknął tommy- popatrz wyrwiemy się z tej nory i zwiedzimy kawałek świata, a jak wrócimy powitają nas jak bohaterów!.

-Wiesz mój druchu?- odpowiedział James- że masz rację, zawsze chciałem się wyrwać i zobaczyć różne miejsca a nie siedzieć tu cały czas i robić to samo całe życie. 

- No to co?! dalej śmiało podnieś rękę!.

Burmistrz zobaczyl jak dwaj młodzieńcy zgłaszają się na ochotników do konserwacji i prowadzenia wozów ekspedycji.

-James Carter i Tom Randel zgłosili się na ochotników!, pogratulujcie im gromkimi brawami!. na stanowisko uczonych wstawili się: Victoria Cambell, Joan tyler, Oraz Issac Hamond również i im należą się brawa. Na ochroniarzy zgłosili się najemnicy z " sokolej triady" nie obawiajcie się jednak, nasi przyjaciele mogą na nich polegać.

-A kiedy wyrusza ekspedycja?!-krzyknął rozentuzjomowany tom.
-Jutro o 15:23, nie spożnijcie się.

-Widzisz James?!,-mówił dalej w rozmarzony w myślach o przygodach Tommy- nie mogę się doczekać aż będę opowiadać u sally co odkryliśmy, rany nie mogę przestać o tym myśleć!.

- Spokojnie tommy-próbował zachamować entuzjam kolegi- jutro pojedziemy i obaj zobaczymy to tam się znajduje, nie ukrywam, sam jestem tego ciekaw.

...

Modifié par Subject 16, 06 juin 2012 - 05:19 .