@Vorbarra
Jako, że mój wybitny ban właśnie minął i nie chce mi się uświadamiać dłużej idiotów na gram.pl napiszę Ci o co mi mniej więcej chodziło z tym co napisałem (te ME dla mas i te sprawy). A więc ME jak na ogromnie znane IP nie sprzedaje się jakoś szczególnie. I to pomimo tego, że EA wręcz s*a (wydala) reklamami, a kampania marketingowa jest ogromna. EA też jakichś kokosów na tym nie zbija, bo taniej wyjdzie stworzyć shooter, który się jeszcze na dodatek lepiej sprzeda, niż grę fabularną (w sumie właściwie też shooter, ale tym razem przemilczmy), w dodatku robioną przez studio, które potrafi wciągnąć nieograniczoną ilość gotówki wypuszczając kupkę (TOR

). Nie mówię, że mi się w to dobrze nie gra, wręcz przeciwnie - bardzo lubię ME, szczególnie ME1, które w mojej ocenie jest jedną z 10 najlepszych gier w jakie dane mi było grać (a wierz mi, gier mam od cholery i codziennie dochodzą nowe). Z tym, że to gra zbudowana na prostych schematach, problemów egzystencjonalnych czy jakichkolwiek zresztą tam nie zauważam. Dlatego mówię o niej jak o odmóżdżającej rozrywce - fajna fabuła i kinowa akcja + romanse, w które mogą uciec od świata rzeczywistego emo nastolatki.
Co do tego, że ludzie mówią, że BW się stoczyło. To fakt, oni teraz klepią gry, a nie tworzą je - taka subtelna różnica. Schemat budowy, historii i czasem nawet niektórych questów jest bardzo podobny, jak nie taki sam. Tam nie ma już pomysłów, koncepcja kończy się czasem na samym projekcie, potem sami nie wiedzą co mają zrobić - vide multi w ME3.
Na miejscu EA pogoniłbym tych nierobów - topić kasę można przecież we wszystko, po co jednak w tak nieodpowiedzialne studio...
I tak jak napisał Hollo, obecne BW nie jest tym, czym było kiedyś. Mi obraz przesłania uwielbienie do serii BG i dla mnie więcej charyzmy miał Lilacor niż wszystkie postaci wykreowane po DAO, włącznie z Shepardem i jego parobkami (dla rozjaśnienia sytuacji Lilacor to gadający miecz

).