moje siły i chęci powoli się już wyczerpują co do pisania na tym forum, od początku pojawiłem się tutaj, żeby po prostu gdzieś wylać swoje żale, ewentualnie włączyć się w dyskusję na kilka, kilkanaście postów, dlatego powoli już będę kończył moje dalsze wypociny, szkoda czasu mojego i waszego, pozwolę sobie jeszcze wtrącić tyle
co do ostatniego akapitu nie będę odpisywać, bo chyba nie zrozumiałeś tego co ja napisałem w ostatnim akapicie poprzedniego posta, więc odsyłam tam (zwłaszcza chodzi mi o samą końcówkę)
@Maius
owszem, takie rzeczy jak tamta informacja od Tali czy wskrzeszenie Sheparda (w szczególności to ostatnie) były trochę naiwne, lecz obie da się wytłumaczyć w wystarczająco satysfakcjonujący mnie sposób (nie będę się już rozpisywał jak, bo szkoda pisania), poza tym, tamte zabiegi to nie były jakieś tam niedoróbki scenariusza, a że były typowo hollywoodzkie - mnie to nie przeszkadza.. natomiast sprawa tej dziury to już zupełnie inna bajka, zresztą tylko jedna z całej paczki którą otrzymujemy w końcówce, a o czym zdajesz się ciągle zapominać
kolejną sprawą jest moment w którym to następuje.. sprawy przedstawione na początku, czy nawet w połowie akcji gry nijak się mają do tego, co jest na końcu. Chyba każdy, nawet głupi wie, że to co jest na końcu, dla pasjonatów danej historii zawsze jest najważniejsze. Panowie z BW chyba powinni być tego świadomi, że tak jak w przeciągu całej gry, mogli sobie pozwolić na mniej lub bardziej naiwne wydarzenia, tak końcówka musi być dopracowana na "amen", jeżeli chcą aby trylogia przez wielu graczy była zapamiętana na dłuuugo i odbiła swoje piętno w historii (jak np. Baldur's Gate)
tak, nie mamy centralnego zbliżenia na ranę Andersona, ale: kiedy go postrzelimy, widzimy jak trzyma się ręką (która jest nagle mocno zakrwawiona) dokładnie w tym samym miejscu gdzie Shepard ma dziurę. Wniosek, że to właśnie tam Shepard do niego strzelił nasuwa się chyba sam.
A co do tego, że żadnej dziury tam nie widzisz... no cóż, w takim wypadku chyba nie pozostaje mi nic innego jak zaproponować Ci pójście do okulisty..

rozumiem, że jakoś renderingu w ME3 w dalszym ciągu pozostawia sobie trochę do życzenia, no ale bądźmy poważni i nie wykręcajmy się tym, że tam wcale dziury nie było, bo była bardzo dobrze widoczna..
Jeszcze pozostaje kwestia wyraźnego stęknięcia dwóch osób podczas postrzału, nie tylko samego Andersona.
"A co powiesz na pośpiech w wyniku wycieku scenariusza na 3 miesiące przed premierą i potrzebę zmiany scenariusza w stosunku do tego co wyciekło?"
Co powiem? Zdarzyło mi się usłyszeć o tym już kilka razy i nigdy nie doczekałem się żadnych konkretnych informacji na jaką skalę był ten niby wyciek etc.
A nawet jeżeli był na dużą, w żadnej mierze nie usprawiedliwia to BioWare i z tego co mi się wydaje, nawet oni nie są na tyle głupi, żeby od początku przedstawić to jako swój koronny argument na usprawiedliwienie tego co spieprzyli. Nie jest to żaden powód, aby nagle z czegoś, co w pierwotnym założeniu miało być świetne, zrezygnować i zmienić w kaszankę, byle tylko wypuścić coś co "nie wyciekło", trochę żałosne jest takie podejście.. tym bardziej, że skoro mieli mało czasu, wystarczyło wystosować oficjalne pismo, że w związku z poważnym wyciekiem scenariusza, BioWare postanowiło przesunąć datę premiery o parę miesięcy aby dopracować to do perfekcji.. I proszę mi tu nawet nie wciskać kitu, że nie mogli z powodu EA (nawet nie mamy dowodów, co by tak mogło być), skoro tak bardzo bronią swojej artystycznej wizji przed fanami, nie uwierzę, że nie mają na tyle jaj, żeby postawić się EA w tak istotnej sprawie, jak kapitalne zakończenie świetnej trylogii.
Teraz przejdę jeszcze do tego co pisałeś do Eskella:
"Uważam, że w drodze wyjątku (obwarowanego naprawdę wieloma ograniczeniami) autor może zmienić treść pierwotnego utworu"
A dlaczego niby? Żyjemy w czasach w którym jeżeli ktoś coś zrobi i powie, że jest to jego artystyczna wizja, to z góry uznajemy, że jest to świętość, a sam "artysta" jest nietykalny.
Z pewnością dobrze wiesz, że setki dzieł i arcydzieł, które pomimo upływu lat podziwiamy do dzisiaj, powstawały na zasadzie zlecenia. Jeżeli autor wyskrobał coś, co nie spodobało się zleceniodawcy, miał obowiązek to poprawić.. w przeciwnym razie straciłby pieniądze i renomę..
Oczywiście, to nie jest tak, że rzesza graczy dała BioWare zlecenie na zrobienie gry z gatunku Sci-Fi, lecz w dalszym ciągu system jest taki, że z góry płacimy za to co dostajemy, datego mamy prawo do tego, aby mieć jakieś wymagania co do producenta. Dopóki nie będę miał możliwości przejścia gry, wyrobienia sobie opinii na jej temat i dalszego już stwierdzenia czy ją biorę i za nią płacę, czy oddaję ją do producenta z kiepskimi opiniami, dopóty będę uważać, że mamy całkowite prawo do ingerowania w wymysły twórcy.
Z tego co wiem, to nikt z pierwotnych twórców TI (podkreślam - pierwotnych, sam w tym uczestniczyłem, więc mniej więcej wiem jak było, co do dalszych dywagacji innych ludzi w temacie TI za wiele nie wiem, bo widząc reakcję BW zdążyłem już wtedy temat porzucić) nie miał zamiaru robić gotowego scenariusza, wysłać go do BW i czekać, aż zawrą go w grze i wypuszczą DLC. Całość była tylko nadzieją, że właśnie tak BW chciało nas "załatwić" i że jednak niegłupim fanom udało się to rozpracować, a po stanowczych reakcjach twórców pozostała już tylko konkretnym pomysłem na to jak naprawić i powiązać ze sobą niedoróbki zakończenia. A jeżeli ktoś tu ostro narzucał TI jako jedyne, najprawdziwsze rozwiązanie i z góry wywalił BW w twarz, że koniecznie "muszą to zrobić", to ja się od tego odcinam.. Nigdy nie było moim zamiarem w taki sposób potraktować tej sprawy.
Natomiast naprawdę zastanawia mnie Twoje bardzo duże zaufanie, jakim wciąż obdarzasz ludzi odpowiedzialnych za ME.. Zwłaszcza, że sam mówiłeś, że to wcale nie jest tak, że zakończenie Ci odpowiada.
Jeżeli nie pamiętasz, to z chęcią Ci przypomnę jak to wyglądało wtedy:
- po setkach, potem tysiącach, potem dziesiątkach tysięcy negatywnych opinii na temat zakończenia BioWare milczy, zbywając nas tym, że oczekują, aż więcej ludzi ukończy ME
- liczba niezadowolonych fanów wciąż wzrasta, w międzyczasie tworzy się pierwotne założenie TI, które powoli, powoli zaczyna coraz bardziej się rozwijać, coraz więcej ludzi zaczyna doszukiwać szczegółów w grze, które zdawałyby się potwierdzać/pasować do tej teorii
- w tym samym czasie, twórcy BioWare zasypywani pytaniami o zakończenia lub konkretnymi pytaniami o TI, zbywa nas (fanów) półsłówkami, lub nawet tekstami które sugerowałyby, że TI może okazać się prawdą! Podkreślam, sami dawali nam cień (a czasami to nawet więcej niż cień) nadziei na to, że TI "daje radę"
- mija jeszcze trochę czasu, BioWare coraz mniej konkretów pisało, mówiąc tylko tyle, żeby ludzie dalej dzieli się swoimi wrażeniami na temat zakończenia, bo to dla nich "bardzo ważne", natomiast TI "ulepszana" przez coraz większą ilość zwolenników coraz bardziej się rozbudowywała
I teraz to co najlepsze:
- nagle, ni z dupy ni z pietruchy, BioWare ogłasza, że są niesamowicie dumni ze swojego "dziecka", że jest ono perfect, nie ma żadnej rysy, że jest to najlepsze dzieło jakie do tej pory udało im się wypuścić, same ochy i achy, na końcu dodając, że jakiekolwiek "poprawki" zakończenia gry nie wchodzą w grę bo nie mają zamiaru zmieniać artystycznej wizji swojego dzieła (a wymowa tego była bardzo wyraźna - zamknąć się głupi fani, nie znacie się)
Nie sądzisz, że fani mogli się czuć trochę urażeni takim ich potraktowaniem?
I widzisz, w dalszym ciągu nie uważam, że TI musi koniecznie zostać zaimplementowane w grę, chociaż moje stanowisko na temat tego, że jest najlepszym rozwiązaniem na niedoróbki jest aktualne. Bo jak do tej pory, nie spotkałem się z żadnym sensownym wytłumaczeniem tego wszystkiego co tam nie pasuje.. w zasadzie jedyne z czym się spotkałem to ludźmi zwolennikami TI, lub ludźmi anty-TI którzy jedyne co potrafią to zbijać argumenty "za TI" (i sorki, ale do tej pory nie doczekałem się argumentu, który by całkowicie dyskwalifikował tę teorię), zamiast przedstawić coś konkretnego co w jakiś sposób dałoby rade naprawić te wszystkie niedoróbki.. Ostatecznym argumentem jest coś w stylu - no bo to jest niedoróbka scenariusza, przyjmij to do wiadomości i pogódź się z tym.
A cała reakcja BW na ten temat niesamowicie mnie wpienia.. Olałbym całkiem TI i to wszystko, gdyby mi teraz, tutaj powiedzieli, że bardzo dużo schrzanili w zakończeniu, że faktem jest, że bardzo dużo rzeczy się tam nie zgadza, ale nie mają pomysłu na to jak je teraz naprawić, za co przepraszają i uważają, że tak jak TI jest ciekawym pomysłem, tak jednak nie sądzą aby była dobrym rozwiązaniem (i tu podać konkretne powody dlaczego).. I że mają nadzieję, że przy następnych grach uda im się takich błędów w scenariuszu uniknąć.
I tyle by mi w zupełności wystarczyło, przebaczyłbym, zostawiłbym temat, czekałbym na ich nowe pomysły co do wykorzystania uniwersum ME. Ale jak mi tu na upartego utrzymują, że ME3 jest doskonałe w każdym calu, ale ze swojej wielkiej łaski wypuszczają EC [które moim zdaniem ledwie liznęło nielogiczne tematy, skupiając się tylko na tych najbardziej rażących - i koniec końców rozwiązując je w niesamowicie naiwny sposób (mam tu na myśli ewakuację + odlot z tej dziwnej planety)] żeby jeszcze bardziej "udoskonalić doskonałość", no i bo "słuchają fanów" i "troszczą się o nich"..
To ja naprawdę dziękuję bardzo, postoję..
Modifié par zelaznoreki, 30 juin 2012 - 11:58 .