Zum Inhalt wechseln

Foto

Gdybym był Casey'em Hudson'em! - ciemna energia i indoktrynacja


  • Bitte melde dich an um zu Antworten
14 Antworten in diesem Thema

#1
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 Beiträge
Kiedy główny scenarzysta serii ME odszedł z BioWare zakończenie serii spadło na tytułowego Hudsona. Do sieci wyciekł pomysł finału serii, sam Karpyshyn wspominał coś o ciemnej materii, fani - mieli bardzo wysokie oczekiwania.

Mając gotowe 95% gry pozostaje zdecydować jak seria się zakończy. To co zrobił prawdziwy CH już wiemy. A co Wy byście zrobili na jego miejscu, podejmując tą ostateczną i najwazniejszą dla serii decyzję. Mając już prawie cała grę zrobioną - nie wiele możecie zmienić. Możecie jednak tłumaczyć, kończyć wątki w dowolny sposób, stworzyć własną 'wizję artystyczną'.

Czy będzie to TI? A może Happy End?

Jak WY zakończylibyście serię ME?

Prosze o pomysły - pogadamy o nich - czy trzymają się kupy i czy kiedyś - możnaby je zaimplementować.

#2
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3.665 Beiträge
W skrócie - chciałbym, żeby Shep zginął, jego walka ze Żniwiarzami się nie udała (bo w sumie mam dość już tego osranego amerykańskiego patosu i happy endów), żeby dokończono cykl i pokazano jak nasi towarzysze do ostatniej chwili się bronią przed śmiercią i w końcu też giną. Gdybym to robił to w życiu Shep nie dotarłby do promienia, nie byłoby tych niby zwidów i innych cudawianków - po prostu zginąłby bohaterską śmiercią, ale nikt nie opowiadałby o nim historii, bo w sumie nic by nie zostało.
Argumentacja tego jest może dziwna, ale oglądałem sobie film Infiltracja (2006 r) i mimo, że dupy nie urywał zapadła mi w pamięci scena, gdy jeden z głównych bohaterów po prostu zginął. Niby wszystko miało być już ok, a tu się otwierają drzwi windy i dostaje kulkę w łeb. Bardzo mnie to zaskoczyło i podobało, bo nie było happy endu w hamerykańskim filmie.

#3
xzareth

xzareth
  • Members
  • 251 Beiträge
Zwycięstwo Żniwiarzy i coraz bardziej wyczuwalna atmosfera beznadziejności sytuacji pod koniec gry. Śmierć wszystkich, dokończenie cyklu. Bohaterska śmierć i walka? Raczej ostateczny desperacki zryw, próba przezwyciężenia niezwyciężonego zakończona niepowodzeniem. Ogólnie mówiąc - zły koniec.
Dlaczego? Podobnie jak Blind mam dość tego patosu i happy endingów. Poza tym byłoby to raczej zaskakujące i pokazanoby "legendarną" potęgę Żniwiarzy, o której mówił sam Suweren. No i Żniwiarze mają jakby macki. Lubię macki.

#4
ww1990ww

ww1990ww
  • Members
  • 913 Beiträge
Możliwość dołączenia do Cerberusa.

#5
zelaznoreki

zelaznoreki
  • Members
  • 72 Beiträge
@up
no to byłoby coś, zwłaszcza pod względem grania renegatem. Powiedziałbym nawet więcej, zamiast dołączenia do Cerberusa, to zajęcie miejsca Człowieka Iluzji po ostatecznym rozprawieniu się z nim

#6
Artolan

Artolan
  • Members
  • 342 Beiträge
Ja bym zrobił to zakończenie z ciemną energią. Nie pamiętam o co tam dokładnie chodziło, ale byłoby lepsze niż to co teraz. No i dodałbym tą scenę z bitwą z trailera.

#7
Robin Blackett

Robin Blackett
  • Members
  • 938 Beiträge
Ja zmieniłbym jeno samą końcówkę, znaczy: od szaleńczego rajdu do promienia. W dużym skrócie: Shepa&Spółkę trafia promień. Tu epic drama: towarzysze nie żyją, definitywnie. Zdarza się, jest wojna, muszą być ofiary. Dalsza część gry może zostać, może z poprawioną lokacją (skądś ten TIM przyjść musiał, nie? Chociażby mu drugi korytarzyk dorobić...). Dalej jak jest, przy dobrych układach TIM strzela se w łeb, Shep resztką sił dostaje się do konsoli, aktywuje Tygiel. Tygiel działa, ale ceną jego użycia będzie, dajmy na to, zniszczenie co najmniej układu słonecznego (można i trochę wiecej) i śmierć Sheparda - ale w zamian Kosiarki są ubite "na amen". Nasz ukochany bohater zachowuje się, jak na bohatera przystało - każe wszystkim spie*dalać, resztką sił naciska Duży Czerwony Przycisk a Żniwiarze (i najbliższa okolica) stają się pyłem i popiołem, oczywiście w rytm odpowiednio smutnej muzyki.
Dodatkowo epilog głosem LI/najlepszego przyjaciela opowiadający o tym, jak to Shepardowi wyprawiono symboliczny pogrzeb i krótki komentarz na temat tego, co się stało z Galaktyką.

#8
Vicki Taylor

Vicki Taylor
  • Members
  • 1.495 Beiträge
Jak najgorzej dla Sheparda.
W wojnie zginęliby prawie wszyscy jego towarzysze. Albo nawet totalnie wszyscy.
On przeżyłby ledwo, ale wyzdrowiał całkowicie i żył jeszcze ze 100 lat. Tyle chyba ludzie dożywają w ME universe. Oczywiście zniszczył za pomocą Crucible wszystkie maszynki czyli Żniwiarzy, gethy i ekspresy do kawy.
Galaktyka byłaby totalnie zniszczona, a chociaż Żniwiarze unicestwieni, trwałyby głupie, wyniszczające wojny o surowce, planety i władzę.
Ziemia byłaby absolutnie opuszczonym pobojowiskiem.
Shepard byłby całkowicie sam. Bez swojej miłości, bez przyjaciół, dla których walczył, patrząc tylko na chaos spowodowany przez jego upór. Chaos, który mógł panować już zawsze. Z każdej próby samobójczej go odratują, a każda myśl w jego głowie wyparta zostanie przez wątpliwości: nie lepiej było faktycznie zrobić miejsce dla kolejnego życia?
I Shepard żyje tak jeszcze kupę lat, w jakimś szpitalu czy innym ośrodku, gdzie nadzoruje się weteranów wojskowych/wojennych/whatever, dokładnie pamiętając twarz każdego towarzysza, nawiedzających go tak w snach, jak i na jawie. Dążyłeś do tego, co uważałeś za słuszne przez jakieś 150+ h. Summa summarum, twoja postać zostaje samotnym wrakiem człowieka, który uratował galaktykę tylko po to, by mogła ona sama się wykończyć na jego oczach.
Perfect... (bad ending ze śmiercią wszędzie wcale a wcale nie jest cliche...)

#9
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1.867 Beiträge

umbra04 wrote...

Kiedy główny scenarzysta serii ME odszedł z BioWare zakończenie serii spadło na tytułowego Hudsona.

Nie jest to, prawda główną scenarzystą w ME3 byl Mac Walteres, a C.Hudson nie był, aż tak ważny, tylko zakończenie Ci panowie zrobili wspólnie. 

#10
wibrys

wibrys
  • Members
  • 117 Beiträge
Fajnie by było gdyby była walka z 'final bossem'. Np. z jakimś awatarem żniwiarzy. Po pokonaniu otrzymalibyśmy rdzeń pamięci kosiarek dzięki któremu poznalibyśmy jaki przyświecał im cel, czym są, jak powstały itp. Wywaliłabym gwiezdne dziecko z tym jego irytującym głosikiem.

#11
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3.665 Beiträge
"Albo nawet totalnie wszyscy." + "Z każdej próby samobójczej go odratują" - czyli uratuje go "nikt" nawet jak sobie strzeli w łeb? W sumie jak jest taki rozpierdziel na Ziemi, są te wszystkie wojny i chaos, to jaki jest sens tworzyć szpital dla weteranów? Skąd oni na to siano wezmą, skoro mają na głowie walkę o wpływy w "nowym Fallout". 
"Dążyłeś do tego, co uważałeś za słuszne przez jakieś 150+ h" - Góra 120h.

@down
Uczepili, nie uczepili - zależy jak kto na to spojrzy. Obecnie gry robi się dla pokolenia gimbusów zafascynowanych "nowoczesną" wojną w CoD (taka to nowoczesność, że bronie posiadają zerowy Recoil i rzuca się tomahawkami, czy innymi granatami jak ziemniakami) czy takich samych gimbusów dla których celem gry w BF3 jest to, by wbiec na pałę i paść - musi być słodko, musi być ładnie, musi być happy end, ma być widowiskowo, najlepiej żeby były romanse, bo przecież obecnie dla niektóych miłość do piskeli jest zamiennikiem tej prawdziwej. Wolę więc, by ktoś wreszcie się odważył na zrobienie czegoś takiego (i to niezależenie jaki to ma być bad ending), niestety wiem, że nasi zachodni koledzy nie ogarną i będą zasmuceni, że nie ma wielkiej flagi USA i hymnu narodowego w tle (miałem tą zajebistą nieprzyjemność obejrzec trailer nowego Assassins Creed - porzygać się to za mało).

"no i prolog z dalszymi dziejami galaktyki," - chyba epilog

Bearbeitet von BlindObserver, 05 Juli 2012 - 11:17 .


#12
zelaznoreki

zelaznoreki
  • Members
  • 72 Beiträge
Ja tam nie wiem, czego żeście się tak czepili co poniektórzy tego "bad endingu".. Nie, żebym miał coś przeciwko takim zabiegom, ale nie sądzicie, że jeżeli przez całą trylogię gra wcale nie miała mrocznego klimatu beznadziejności wojny, to dlaczego nagle na samym końcu miałoby się to zmienić o te 180 stopni.
Zresztą, podejrzewam, że z takim zakończeniem fani wpadliby w jeszcze większy "rage" niż w przypadku tego czego byliśmy świadkami pare miesięcy temu.

Moja wizja:
- pozbyć się w cholerę tego nadętego bachora Starkida i jego pseudofilozoficznej gadki
- żeby Cytadela wcale nie została przeniesiona koło Ziemi (swoją drogą ciekawi mnie, jak ci Żniwiarze ją tam od tak se przenieśli) i żeby nie było żadnego "Promienia"
- po ataku na Bazę Cerberusa dostajemy scenę w której widzimy jak Żniwiarze atakują Cytadelę, zdobywają ją i zamykają
- dalej myślę, że ciekawie by było, jakby historia w pewien sposób zatoczyła koło, tz. tym razem zjednoczona flota ponownie musi przystąpić do szturmu na zamkniętą Cytadelę, a my, czyli Shepard, jesteśmy zmuszeni do ponownej wędrówki na Ilos, ponownego przedostania się do Cytadeli za pomocą Kanału (podczas szturmu na Kanał moglibyśmy wreszcie odczuć te wszystkie WA w stylu oddziałów Krogan, które do tej pory zebraliśmy, że na coś się przydają)
- podczas bitwy na zewnątrz Cytadeli, my jesteśmy zmuszeni do otwarcia jej (w tym samym miejscu co w jedynce), przy konsoli ostateczna konfrontacja z Człowiekiem Iluzją, a później jeszcze jakaś konfrontacja ze Zwiastunem + otrzymanie chociaż częściowych odpowiedzi od niego samego, a nie od jakiegoś Starkida
- ostateczne odpalenie Tygla, który nie niszczy Żniwiarzy, a tylko znacznie ich osłabia (pozbywa się ich tarcz, sprawia, że "tracą rozum", uszkadza na tyle, że tworzy się z nich duuużo prostszy cel), przy okazji np. mógłby zablokować ich zdolności indoktrynujące
- dalej otrzymujemy kolejno decyzje do wyboru - pozbywamy się Żniwiarzy raz na zawsze (czyt. bombardujemy każdego taką ilością pocisków, że zostają tylko malutkie szczątki), czy jednak pozostawiamy część z nich, tylko ich unieszkodliwiając (np. Zwiastuna), dając możliwość poznania ich technologii
- dostajemy jeszcze jedną decyzję (dzięki ww1990ww za podsunięcie pomysłu) - Shepard odchodzi w glorii i chwale, jako bohater wojenny, odchodzi na zasłużoną emeryturę, lub jeszcze jedna opcja - zostajemy spadkobiercami Człowieka Iluzji, od teraz to my będziemy kierować organizacją i dzięki wpływom oraz sławie, zostajemy czymś w rodzaju imperatorem, tworzymy swoje własne galaktyczne imperium ludzkie, ostatecznie rozwalając już osłabione Przymierze w pizdu

Na końcu otrzymujemy jakiś filmik z tym, co się dzieje w galaktyce (jak to dzięki Tyglowi osłabieni Żniwiarze zaczynają dostawać "w dupcię") no i prolog z dalszymi dziejami galaktyki, w zależności od wyborów których dokonaliśmy w przeciągu całej trylogii + co się stało z naszymi towarzyszami i z ważniejszymi osobami.
The End.

Bearbeitet von zelaznoreki, 05 Juli 2012 - 11:04 .


#13
Alexus83

Alexus83
  • Members
  • 67 Beiträge
Po ropracowaniu gry ze wszytkimi dlc w każdą tronę zakończenia z mojego punktu widzenia wyglądałyby tak.

Renegat:
- Załoga podczas szturmu ginie w całości bądź cześciowo u zależnioe to od morali oraz punktów które przez całą grę się zbierało.
- Skasować gwiezdego dzieciaka, ani za pierwszym razem ani za każdym następnym nie był przekonujący ba sam prawie w każdym zdaniu zaprzecza sam sobie.
- Rozwalając kosiary i resztę galaktyki
- Przejąć władzę w Cerberusie.

Paragon:
- Załoga toważysze przeżywają ataki dzięki naszym wyborom z porzednich części jak i zebranym pw w obecnej.
- Rozwalić kosiary jak w starym amerykańskim kinie ( jestem sentymentalistą )
- Zginąć bohatersko ( co powiedzmy że mamy w obecnych zakończeniach ) lub przeżyć z kilkoma zadrapaniami.
- Czy się prowadziło wątki miłosne czy nie ukazać co się stało potem.
A najlepiej posiedzieć nad grą dłużej niech i więcej kosztuje ale dać dla gracza obszerny zakres własnej woli a nie jak w przypadku zakończenia "3" trzy światełka poszerzone o trzy filmiki.

#14
Grarrus

Grarrus
  • Members
  • 178 Beiträge
Dość duży odkop, ale teraz mamy jeszcze dodatki, i możemy coś pokombinować, gdybyśmy byli Hudsonem (przejmuję kontrolę nad tą formą). Anyway:

-Dziecku gwiazd mówimy nie.
-Shepard mógłby być zindoktrynowany wedle teorii fanów. Walka mogła się dziać w jego umyśle.
-Promień osłabia kosiarki, niektóre słabsze statki sojuszników mogą być zniszczone.
-Shepard mógłby nie przetrwać.
-Gdyby jednak przetrwał, byłby awansowany na stopień generała marynarki i byłby uwielbiany, no, może trochę przesadziłem.
-Wybory miałyby o wiele większe znaczenie.
-Javik byłby dostępny w części drugiej.
-Dodatkowe dialogi i filmiki po wygraniu ze żniwiarzami/przegraniu (W przegraniu byłby narrator, który by mówił, iż nie zdołali ich powstrzymać, ale osłabić).
-Pomysł z Ilosem jest dobry.
-Cytadelę żniwiarze mogliby przesunąć do samego środka drogi mlecznej (tekst z ME2 : To nie możliwe, w środku są tylko czarne dziury i wybuchające gwiazdy).

#15
MrFler

MrFler
  • Members
  • 46 Beiträge
Nie będę się rozpisywał nad samym zakończeniem, bo to temat rzeka... ja zamieniłbym CAŁY ostatni rozdział...
> Przybycie flot - "Sprawdzam, hmm, turianie, asari, przymierze, quarianie, gethy są... K***a, a gdzie bombowce volusów?... No i co z siłami drelli i hanarów?... Gdzie elkorowie?"...
> Ostatnia bitwa - Jak to było? "Was rzucimy w rejon gdzie walki są najcięższe" (czy jakoś tak)... I co?... Zebrałem 8000 "ryja", fakt, zostało nam 6000 (dla przykładu), a mamy iść we 3-kę? Anderson, WTF?...
> Finał - bez komicznych historyjek, o tym za chwilę...
Ostateczną bitwę przedstawiłbym tak, że do akcji wkraczają WSZYSCY towarzysze (choć dalej kontrolujemy tylko 2, reszta jako Team 2), a równolegle z nami, może nie dosłowne 6000, ale kilkadziesiąt postaci z różnych ras zależnie od tego ile i kogo zdobyliśmy (słynne "żywe czołgi" elkorów, czarna straż turian, szturmowcy krogan, komandoski asari, drellscy zabójcy itd) i wspólne przedarcie się przez zastępy żniwiarzy...
Kto dożyje finału (w sensie towarzysze), ten ma znikomą przyjemność spróbować dostać się do promienia razem z nami, co jednak nie gwarantuje sukcesu... No i broń Zwiastuna MOGŁABY nas zabić po drodze (a nie jak dotychczas widowiskowo omijać, lekko wytrącając z równowagi)...
Od biedy dzieciak może zostać (mimo iż najlepsza jego kwestia następowała po strzeleniu do niego... ten gruby głos i słowa "So be it!" - cudo :P)...
Motyw z Big red buttonem był niezły :D popieram...
0 wyimaginowanych Andersonów czy TIMów... Po prostu, droga do konsoli (tej z ME1) resztkiem sił i wciśnięcie B.R.B. ... Shepard kaput, żniwiarki i inne bardziej lub mniej syntetyczne stwory i wytwory kaput, galaktyka w ruinie, ale bezpieczna... Narazie...