Aller au contenu

Photo

Mass effect 3 w porównaniu do Mass effect 2 .


  • Veuillez vous connecter pour répondre
28 réponses à ce sujet

#1
klichem

klichem
  • Members
  • 183 messages
Witam . Zakładam temat w którym porównamy oba Mass Effect-y .
Jak widzę Mass Effect 3 to zastanawiam się co się stało z tą tajemniczą fabułą która była w 2 .
A wy jakie macie zdanie ?

Modifié par klichem, 15 juillet 2012 - 12:44 .


#2
Nunatac

Nunatac
  • Members
  • 246 messages
Drew Kapryshyn odszedł do SW: TOR, tyle w temacie fabuły.

#3
Kinga

Kinga
  • Members
  • 1 544 messages
@up
To wyjaśnia wszystko chociaż nadal nie zmienia faktu ,że gdyby się postarali to może cos by z tego wyszło...Cos lepszego...

#4
Artolan

Artolan
  • Members
  • 342 messages
Dziwne, że w ogóle nie pociągnęli dalej fabuły wymyślonej przez Drew. Tej z ciemną energią. No chyba, że teraz mają tak tępych scenarzystów, że nie dali rady kontynuować tego wątku i musieli wymyślić chaos.

#5
Kinga

Kinga
  • Members
  • 1 544 messages
Może coś potężniejszego od najpotężniejszego (kosiarek) to juz za dużo.Padli a twarz przy dwójce... Możliwe ,że goniące terminy ... Srał ich pies juz z dwójką ale ME3 można było lepiej zrobić może gdyby był Drew ...Sama nie wiem.Nie piszę ,że ME3 jest złe ale czegos ewidentnie mi w brakuje.

#6
kapiszon10

kapiszon10
  • Members
  • 224 messages
Mi w 3 też czegoś brakuje, czegoś co w 2 było, lecz już mniej niż w 1.

#7
Holloweang

Holloweang
  • Members
  • 897 messages
Hint - Logiki.

#8
kurzi5

kurzi5
  • Members
  • 62 messages
Dane dotyczące scenarzystów w serii Mass Effect z filmweb:

Mass Effect 1: Drew Karpyshyn, Chris L'Etoile, Mac Walters, Lukas Kristjanson, Mike Laidlaw, Patick Weekes
Mass Effect 2: Drew Karpyshyn, Chris Hepler, Bian Kindregan, Chris L'Etoile, Mac Walters, Lukas Kristjanson, Jay Turner, Patrick Weekes
Mass Effect 3: Mac Walters, Ann Lemay, Cathleen Rootsaert, John Dombrow, Neil Pollner, Patrick Weekes

O ile w dwójce pozostała praktycznie taka sama ekipa plus jakieś nowe osoby, to w trójce zostali tylko Walters i Weekes. Nowi nie znali uniwersum?

#9
Varrek

Varrek
  • Members
  • 230 messages

kurzi5 wrote...
Nowi nie znali uniwersum?

Chyba wogóle pierwszy raz słyszeli o tej grze :P

Według mnie jednak Mass Effect 2 to najlepsza część. Jedynka była super. Dwójka genialna. Poprawiono błędy z jedynki i dodano kilka innych rzeczy. Mass Effect 3 jest ekstra, ale brakuje już tego czegoś, że chcesz przechodzić ją jeszcze raz i jeszcze raz.

Modifié par greenhood, 13 juillet 2012 - 10:32 .


#10
Osse

Osse
  • Members
  • 296 messages
Przepraszam ale, muszę tak zacząć...
... HAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHHAHAHAHAHAHAH,

Wy tak serio? ME2 było KOMPLETNIE, ale to KOMPLETNIE pozbawione fabuły - więc wspominanie o jakiejś głębi, pardon "tajemniczości" to zwykła kpina. Zbierz team (80% gry z lojalkami) ----> zniszcz Zbieraczy. I... Co z tego mamy? Nie posuwamy się ani na centymetr w stosunku do ME3. Koniec ME1 - nie ma Zbieraczy. Koniec ME2 - też nie ma zbieraczy. Klasyczna zapchajdziura. Już samo "Lair of the Shadow Broker" jest znacznie, ale to znacznie istotniejsze od pseudofabuły ME2.

W związku z brakiem fabuły w ME2 porówananie do ME3 jest kompletnie pozbawione sensu.

Modifié par Osse, 13 juillet 2012 - 10:49 .


#11
TTTr96

TTTr96
  • Members
  • 2 409 messages
W przypadku odejścia Laidlawa przy okazji ME2 nie ma co się dziwić, on chyba wtedy został kimś ważnym w zespole od Dragon Age'a, więc wiadomo że przy ME nie będzie dalej grzebać(to pewnie on wniósł kółko rozmów do DA2! >.>).
Co do trójki to wiele dziur fabularnych i nieścisłości chyba właśnie wynika z odejścia Drew Karpyshyna. Jakby nie patrzeć ME3 to gniot nawet przy mocno średnim ME2(wg mnie oczywiście!). Mimo znikomej ilości fabuły i konsekwencji wyborów z ME1, ME2 było grą w którą się grało i się chciało grać, nie nudziła po 5min biegania po Cytadeli, nie odczuwało się nawet wielu miejsc w których walka była przeciągana. Niestety w ME3 im się to nie udało. O tyle, o ile do przewidzenia było, że fragmenty z dema mnie znudzą bo znam je wręcz na pamięć, o tyle ja się nudziłem bardzo na Marsie... Czasami to wszystko się ciągnęło jak gluty z nosa, powoli bez jakiegoś większego sensu i celu wg mnie. Idąc dalej wcale nie było lepiej. Fabuła w ME3: 'Pomożemy Ci jeśli zmusisz tamtych żeby nam pomogli, oczywiści żeby oni nam pomogli najpierw musisz pomóc im' i tak kilka razy. Dla mnie to było dość wkurzające, szczególnie że dwójka też kręciła się wokół jednego schematu. Ostatnim razem(kiedy przechodziłem grę) jedynym ratunkiem dla gry, były DLC fabularne, przy których dzięki rozplanowaniu nie nudziłem się wykonując tylko misje rekrutacyjne. Dodatkowo, wielu osobom nie podobało się zakończenie ME3, ciągle nie wiem o co im chodziło, jaka gra, takie zakończenie, przy czym zakończenie 'było godne' ME3, a nie całej serii ME, na pewno nie po świetnym fabularnie ME1. Dodatkowo ogromną wadą ME3(dla mnie) jest totalne ograniczenie rozmów. Na co ma wpływ nasz wybór? Czy dostaniemy punkty Idealisty czy Renegata? Dodatkowo przy systemie reputacji którego ja przynajmniej totalnie nie ogarniam(w jedynce i dwójce ogarnąłem jak tylko spojrzałem w ME3 do końca gry nie dowiedziałem się jak on działa). Rozmowy w ME3 prowadzą się same, jeszcze bardziej niż w przypadku ME2 czy DA II, co jest BW? Ogólnie widać ogromną tendencję spadkową w BioWare od dłuższego czasu:
ME1 > ME2 > ME3 -- albo -- DAO > ME2 > DAII > ME3.
Takie tam moje skromne zdanie jak wypada ME3 w porównaniu do ME2(chociaż porównanie dość słabe, bo skupiłem większość uwagi na narzekaniu na ME3).
Pamiętajcie, każde słowo zapisane powyżej, to tylko i wyłącznie moja opinia. Nikomu nie mam zamiaru narzucać mojego zdania. :)

Modifié par TTTr96, 13 juillet 2012 - 10:58 .


#12
Nunatac

Nunatac
  • Members
  • 246 messages
@Osse fakt cel w ME2 nijak się ma do problemu Żniwiarzy (czy jednak aby na pewno - tego się nie dowiemy bo wątki zostały ucięte), odniosłem podobne wrażenie w Wiedźminie 2 w stosunku do jedynki - chodzi o skale wydarzeń z pierwszej części w stosunku do drugiej.

Odnośnie kwestii baboli fabularnych podobna sprawa jest z czwartą książką Mass Effect, inny autor, niby obeznany z uniwersum - skopana do tego stopnia, że ją przeredagowują.

Na koniec jednak dodam, iż ME3 multiplayerem stoi i wg mnie murowana gra roku - po jednym przejściu single olewam fabułę - bije banshee na złocie.

#13
kapiszon10

kapiszon10
  • Members
  • 224 messages
@ TTTr96
Zgadzam się, me1 i me2 nie zamulały.
Me3 jest po prostu nudne.

#14
klichem

klichem
  • Members
  • 183 messages
To prawda , w ME2 i w ME1 chciało się grać w nieskończoność a w ME3 się nudziłem po przejściu 3/4 gry . Jak nie wymyślą czegoś do ME3 to będe grał w ME2 i w ME3 od niechcenia .

#15
Varrek

Varrek
  • Members
  • 230 messages
Ja teraz gram od nowa w ME 1. Ten sam wygląd Sheparda oraz inna klasa postaci, żołnierz. Gram, żeby mi wyszedł perfekcyjny idealista xD Jak grałem poprzednio to zawsze dostałem jakiś pkt renegata. Teraz cisne z poradnikiem. Np nie poświęcenie Rady na końcu, czego normalnie bym nie zrobił. Sami się prosili. xD

#16
Shaneera

Shaneera
  • Members
  • 256 messages
Ujmę to tak ... nijakich dziur nie zauważyłem w ME 3 ale jak dla mnie trójka 'leci' ZA SZYBKO z tzw. fabułą a nie tak jak w jedynce lub dwójce tam można było się cieszyć tym co sie spotkało i jakoś nie odczuwało się upływu czasu w grze. Kiedy zaczynałem me 3 TO WPROST WPADŁEM W PANIKĘ ZA CO SIE ŁAPAĆ ...CO ROBIĆ ..GDZIE TE QUESTY POBOCZNE ... gra jest z...sta ale imo za krótka żeby sie nacieszyć uniwersum lub nawet samą treścią, wszystko się dzieje jak dla mnie ZA SZYBKO i nie dość że spartolili zakończenie ( to pierwsze ) to jeszcze skondensowali to jak mleko w puszce, lekkie rozciągniecie treści dużo by dało.

#17
Gremigobles

Gremigobles
  • Members
  • 66 messages
@up
Zgadzam się w 100% z Shaneerą. :whistle:

Modifié par Gremigobles, 16 juillet 2012 - 05:08 .


#18
klichem

klichem
  • Members
  • 183 messages
Terminy ! Terminy !

#19
Gremigobles

Gremigobles
  • Members
  • 66 messages
Terminy, terminami... Jednak myślę że to właśnie równoległe prace nad SWTOR najbardziej namieszały przy produkcji ME3... :(

#20
TTTr96

TTTr96
  • Members
  • 2 409 messages
Ale przecież oddzielny zespół odpowiada za każdą grę! Ludzie, to nie jest zespół 15 ludzi, jak grupy Indie. Tutaj mamy do czynienia z wielką korporacją, w której wiele osób pokładało ogromne nadzieje, a słowa twórców tylko dolewały oliwy do ognia, wręcz wymuszając na niektórych osobach 'ohy i ahy'. Wpływ SWTOR nie mógł mieć wpływu na ME3! Zresztą, aktualnie to ekipie od DA się dostało(część ekipy od DA zostało tymczasowo przeniesiona do ekipy od TOR-a). Więc argument nie mający żadnego podparcia.

#21
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
@Shaneera
Jeśli wydawało Ci się, że bieg czasu w ME3 jest zbyt szybki to dobrze Ci się wydawało, bo o to chodziło twórcom. Nie można nacieszyć się uniwersum, skoro jest atak Żniwiarzy i Shepard musi się spieszyć. Według mnie to i tak jest zaprezentowane gorzej niż w ME1, gdzie czuło się o wiele większą presję (co jest ogromną zaletą). Jeśli więc jest tak jak piszesz to scenarzyści wywiązali się z zadania bardzo dobrze, przynajmniej w Twoim wypadku, bo ja trochę mniej odczuwam tutaj tą presję czy szybko upływający czas. Stety czy niestety erpegi na 100+h już nie są tworzone. Patrząc na jakość tego co jest obecnie wydawane to raczej dobrze, bo skoro gry mające po 10-15 lat nadal są niedoścignionym wzorem to bynajmniej nie oznacza, że się rozwijamy, a raczej cofamy.
P.S. Jakby co to nie jest kolejny wymyślony atak na kogokolwiek, bo ostatnio co napiszę to tak jest odbierane :D

Co do SWTOR-a - pewnie kogoś tam przenieśli, ale jak pisze Tomek to nadal jest rzesza ludzi. Tylko ludzie słabi zasłaniają się terminami - tak było w przypadku DA2. Ilość siana wpompowana w tamtą grę jest przeogromna, a efektów nie było widać. ME3 nie było robione krótko i nie dawajcie sobie wmawiać takich bzdur - oni mieli już wszystko, wystarczyło tylko fabułę wymyślić, bo silnik był, grafiki postaci lekko podrasowano, otoczenie także składa się z gotowych skórek. To nie jest tak, że przy ME3 była jakaś katorżnicza praca po godzinach, bez jedzenia i pod nadzorem gościa trzymającego w łapie bicz. Czas się kupuje zatrudniając nowych pracowników, dając te nadgodziny (zawsze płatne), ale przede wszystkim przez nagradzanie postępów. Kto pracuje/pracował w firmie, w której się coś tworzy ten wie jak to wygląda - skończysz szybciej, dostaniesz więcej, szczególnie gdy terminy gonią. BW to nie jest to BW które było za złotych czasów gier RPG, to nie to studiu, które potrafiło odratować martwy wręcz gatunek drużynowych cRPG wypuszczając BG. Powiedzcie, czy oni oprócz BG2 zrobili kontynuację która była we wszystkich aspektach lepsza od poprzednika z danej serii? Odpowiedzcie sobie na to pytanie, a potem możecie szukać wymówek.

#22
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
Zastanawiam się czy porównywanie ME2 i ME3 ma tak naprawdę sens.

1. Potencjał
W ME2 nasze decyzje mogły mieć setki mozliwych konsekwencji. Domysły narosłe w trakcie gry na temat kształtu ME3 nadawały rozgrywce i fabule głębi. Sami dopowiadaliśmy sobie, co może się stać, więc i chciało się przechodzić niektóre misje po kilkanaście razy.

2. Rozbicie fabuły
W ME2 ilość wątków jest bardzo duża. Nie zawsze składają się w jedną całość, ale na tym też polega ich urok. W takim "stole szwedzkim" każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego ME2 ma i misje bardzo dobre i klimatyczne (Shadow Broker) i słabe, pełne dziur (Lojalka Jacoba).

3. Serial i Film
Dla mnie ME2 to serial. Ma lepsze i gorsze odcinki. Można 'oglądać' je niezależnie od siebie (z wątku faktycznej fabuły są 4 misje!) i cieszyć się każdą z nich osobno. Natomiast ME3 to film - jednolita fabuła, szczątkowe epizody poboczne.

Dlatego dla mnie to zupełnie inne twory - i każdemu może sie podobać inny sposób narracji. Mnie podobają się oba, choć nie są chwile, gdzie mam ochotę bardziej na serial niż film. Ot, mam tylko godzinę wolnego między jednym etatem a drugim.

#23
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
@umbra
Ma sens i to bardzo duży - tutaj nie zmienili koncepcji, stylu rozgrywki czy ogólnie systemu prowadzenia gracza. Nie istnieje tutaj sytuacja jak np. z grą Syndicate, gdzie pierwsza część była strategią, a druga shooterem. Fabularnie ME2 totalnie leży, przyciąga natomiast gameplayowo. Jeśli wezmę sobie ME1 i porównam do ME2 to ta druga jest totalnie słaba i tylko i wyłącznie Shadow Broker ratuje sytuację. Ogólnie sam trzon fabularny wiele się nie różni w ME2 i ME3 - pomóż temu to on pomoże Tobie (w jednym lojalki dla towarzyszy, w drugim "lojalki" dla całych ras). Więc dla mnie ma sens, bo raz, że jest tak jak wyżej napisałem, a dwa, że robiło to to samo studio.

#24
Varrek

Varrek
  • Members
  • 230 messages
@BlindObserver
Obejrzyj też sobie film Serenity z 2005. Praktycznie BioWare wzieło wszystko z tego filmu do Mass Effect 2. Działo statku wroga(laser statku Żniwiarzy), awaryjne lądowanie na planecie Dr. Universe(lądowanie Normandii przy bazie Zbieraczy), tajemnicza planeta ze statkami wroga wokół niej(baza Zbieraczy w ME 2), motyw z gazem na planecie(Horyzont w ME 2) i nadajnik który wysłał słabą wiadomość(lojalka Jacoba). I najlepsze to nazwa jednego z wrogów głównego bohatera w Serenity to Reavers, a w Mass Effect...Reapers. xD Oczywiście to w ME 1 już padło słowo Reapers no ale widać podobieństwo. Załoga też podobna jak w ME1 i 2. W filmie pilot, a w grze Joker. Kolejno żona pilota to Ashley, doktor(brat River) to Dr Chokwas, chora River to Kaidan, inżynierka to Tali, kapitan Malcolm to Shepard, "mięśniak" z bronią(Baldwin go gra) to Wrex/Grunt, a zabójca to Człowiek Iluzja. Film nawet fajny.

Modifié par greenhood, 17 juillet 2012 - 12:41 .


#25
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
@Blind
"Porównywanie nie ma sensu i to w ogóle."

Oczywiście porównanie na płaszczyźnie czysto osobistej ma sens - bardziej podoba mi się impresjonizm francuski niż Kandinsky. Niby to samo - bo farba na płótnie. Bardziej podoba mi się Dr House od Przyjaciół i kiełbasa jałowcowa od galaretki cytrynowej. Niby te same kategorie, ale przecież obiektywnie nie to samo.

Trzon fabularny - to oś, na której oparty jest postęp akcji. To co Ty nazywasz osią - to schemat, albo mechanika. Juz starogrecki dramat posługiwał się metodą retardacji w celu potęgowania ale i opóźniania napięcia. Prowadzenie dygresyjne akcji w ME2 charakterystyczne jest również dla sag i opowieści na przykład o rycerzach Okrągłego Stołu w wersji pierwotnych opowieści z IX wieku.

Przeniesienie ciężaru na różne elementy tego schematu prowadzenia fabuły w ME2 w porównaniu z ME1 zmieniło spojrzenie na głównego bohtera. W ME1 kluczowy był Shepard. W ME2 - jego drużyna. W skali całej trylogii to ciekawy zabieg. Właśnie ta wspomniana retardacja w rozwoju głównego wątku fabularnego jakim jest wojna galaktyczna, daje trylogii ciekawą woltę.

Dla mnie ME3 bliżej do ME1. Mamy wielkie, wieloetapowe misje głównego wątku (niby pozornie ze sobą nie związane, ale stanowiące element większej całości) i kilka dodatkowych, choć nie kluczowych misji pobocznych.

ME3 nie budzi takiego entuzjazmu, bo nie mam potencjału jaki byłw ME1 i jaki była nam nieustannie przypominany w ME2 - że to co robimy odbije się na kolejnej grze. ME3 tego elementu zabawy nie ma - i dlatego subiektywnie - ma najmniejszą 'moc' fabularną. Ostatni rodział książki, ostatni odcinek serialu - zawsze budzi słodko-gorzkie emocje. I taką relację widzę w stosunku graczy do ME3.

I też właśnie dlatego obiektywne porownywanie ME2 i ME3 w mojej opinii nie ma sensu.