Jump to content

Photo

PRZERWANY KRĄG [moje zakończenie]


  • Please log in to reply
3 replies to this topic

#1
Traxion

Traxion
  • Members
  • 3 posts
Tekst jest długi. więc w skrócie napiszę, co można w nim znaleźć.

 

Warstwa fabularna



- Teorii indoktrynacji jest wykorzystana w moim zakończeniu.

 

- dodatek extended cut nie jest uwzględniony w poniższym tekście


 

- Zwiastun jest tu ukazany jako manipulator, który zza sceny
pociąga za sznurki. A jego intryga, dotyczące Sheparda i Tygla, jest poza
wiedzą Żniwiarzy

 

- Człowiek Iluzja, pokazuje jaką miał wizje ludzkości w
nowym porządku ustanowionym przez Żniwiarzy.

 

- Jeden z Wielu, jako personifikacja gracza ratującego
Sheparda ma poświęconego sporo czasu i uwagi. Będzie tym, który w kluczowym momencie
zadecyduje o lasach bitwy.

Będzie mógł chwile porozmawiać z Komandorem oraz w
perspektywie będzie mieć awansowanie na widmo.

 

- Miranda Lawson, jest delikatnie zasugerowane co się może z
nią dalej dziać jeśli ocaliliśmy ją w czasie gry.

 

-Wyjaśnienia, niektórych faktów, które w czasie cyklu gier
były pomijane


Na przykład:

Czemu Suweren chciał otworzyć portal dla Żniwiarzy skoro w
ten sposób opóźnił ich przybycie tylko o kilka lat?

Po co Żniwiarze sprowadzili Cytadelę na Ziemie i
skonstruowali promień przesyłowy ?

Jakie jest cel Żniwiarzy ?

 

- Finałowe sceny[/b] – różnią się bardzo od tych z gry.
Praktycznie nie ma wyłącznie dobrego zakończenia, zawsze trzeba dokonać
trudnego wyboru i poświęcić coś.

Mimo to są one teatralne, lekko kiczowate i z powiewem
optymizmu na przyszłość.

 
==========
==========
==========
==========
 

:: Plan wydarzeń ::

 

Walka
we śnie


- Towarzysze po wylądowaniu
Normandii na tajemniczej planecie są zaatakowani przez siły Żniwiarzy. Wcielamy
się w komandora i pędzimy przez dżunglę na ratunek.

Będzie nas tu też czekać kolejne
starcie z Marauder Shields.

Po odbiciu statku znów czeka nas przechadzka
po zamglonym lesie, podczas której utwierdzimy się w przekonaniu, że to
wszystko dzieje się w naszej głowie

 

Gracz
ratuje Sheparda


Ściagamy do singla naszą postać z
multi. Postać jest przedstawiona jako dowódca oddziału walczy na Ziemi opuszczający
swoje stanowisko na wieść o klęsce Sheparda

Po drodze ratujemy Andersona i
towarzysze Shepa w czasie wyprawy w podziemia Londynu.

Shepard ratujemy poprzez
stworzenie specjalnej sieci skanującej, która namierzy w gruzowisku jego omni-klucz.

Przygotowywanie programu i zbudowanie
sieci, będzie przypominać pewne misje z multi (typu włącz urządzenia, postęp w hakowaniu,
wyeliminuj kluczowe postacie itp.)

 

 

Wyprawa
na Cytadele


Ratujemy Sheparda i po krótkiej
rozmowie z nim wysyłamy go na stacje, aby ‘zrobił
to, co trzeba tak jak należy[/i]’.

Shepard podąża tam za Zwiastunem,
który jak się okazało cały czas indoktrynował Komandora i ma wobec niego jakieś
plany, które chyba są nie do końca zgodne z planami Żniwiarzy.

 

- Podczas wizyty na Cytadeli bossem
końcowym w grze jest Człowiek Iluzja

- Zwiastun jest tym, który rozmawia
z nami przy Tyglu. Chętnie odpowiada na pytania i może zdradzić kilka ciekawych
szczegółów, na przykład, co do pochodzenia Żniwiarzy i ich wielkiej misji, oraz
planu Zwiastuna wobec Tygla i Sheparda

 

Zakończenie.

Przewiduje dwa warianty.

 

Żle zakończenia:

Zbyt małe zasoby wojenne, lub
odrzucenie propozycji Zwiastuna

Obydwa pokazują, ze synteza
syntetyków i organicznych wcale nie jest najlepszym wyborem.

 

Dobra zakończenie:

- Pochodnia

- Nowy Król.

 

 

Mam nadzieje, że choć trochę
zachęciłem Was do zapoznania się z moją pracą

Miłej lektury.

>>>>>>>>>>>>

Przedmowa, czyli czemu chciało mi się to pisać


Jestem częstym gościem na tym forum, chociaż do tej pory
nigdy się zabierałem głosu w żadnym temacie
(jakoś nie miałem nic ważnego do
powiedzenia )



Z zaciekawieniem śledziłem dyskusje na temat zakończenia do
gry ME3 i sam też postanowiłem włączyć się do niej przedstawiając moją własną
fanowską wizje zakończenia



Podobnie jak duża część graczy nie jestem zadowolony z
zakończenia,



jakie czekało na mnie po kilkudziesięciu godzinach przygody
z Komandorem Shepardem podczas całej trylogii.

Dlatego postanowiłem stworzyć swoją wizje zakończenia i
podać ją publicznej ocenie.

Proszę traktować poniższy tekst tylko i wyłącznie jako
fanowską twórczość.



 

Ponadto…

- proszę o konstruktywną krytykę, będę starał się poprawiać błędy
na bierząco

- przepraszam z literówki i błędu ortograficzne, bo pomimo
wcześniejszego sprawdzenia tekstu, na pewno takowe się znajdą.

- przepraszam, ze tekst jest taki długi, ale nie miałem
czasu napisać go krócej

 
CZEŚC 1 / 3

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =


 

.::: PLANETA
KOSZMARÓW
:::.

 

Zaczniemy od końcowej scenki na sielankowej planecie, na
której Normandia rozbiła się po eksplozjach przekaźników masy. Jest to
tropikalna, ciepła planeta z bujna roślinnością. W tle widać rozbity statek, z
którego wychodzą Nasi towarzysze, którzy towarzyszyli nam podczas gry.

 Personalnie w tej
scence postawiłbym na skład następujący. EDI wraz z Jokerem, ponieważ chyba
mało, kto wybrałby opcja zagłady wszystkich maszyn (w tym Getry i rzeczoną EDI
włącznie). Ponadto ta dwójka tworzyła naprawdę świetna parę, kibicowałem im. Za
nimi wyłania się inny towarzysz, ale tu jest mi tu akurat całkowicie obojętne,
kto to będzie (każdy miał swojej ulubione
postacie[/i]).

Sielankowa kończy się, gdy po odjeździe kamery na malowniczy
zachód słońca, rozmowie dziadzia z wnusiem o milionach żyć we wszechświecie i
napisach końcowych, gra funduje nam nagle zupełnie coś innego niż do tej pory
się widzieliśmy.

Film zaczyna się na nowo, ponownie na planecie, na której
pozostawiliśmy Normandię i naszych przyjaciół..

Nasi towarzysze są cały czas blisko rozbitego statku, gdy
nagle słychać szeleszczenie zieleni. Joker i inny towarzysz (kto co lubi[/i]) sięgają po swoją broń i
zaczynają nerwowa spoglądać na dżungle, niepewnie tego co się zaraz wydarzy.

Napięcie potęgują czarne, mroczne sylwetki, którzy
przemykają między drzewami. Nie widać dokładnie, co tam się kryje, ale planeta
na pewno nie jest opuszczona. Niektóre sylwetki przemykają szybko niczym dzikie
zwierzęta, podczas gdy inne pokracznie maszerują. Z każdą chwilą cieni jest
coraz więcej, towarzyszą im trzaski łamanych gałęzi, ciężki kroki, skrzeczenie
i szelest liści –coś czai się za ścianą zieleni i zbliża się z każdej strony.

Towarzysze powoli zdając sobie sprawę, że są otoczeni,
zaczynają coraz niepewnej spoglądać w gęstwinę. Joker każe EDI schować się
statku, samemu też zaczyna robić kilka kroków w tył ubezpieczając ją.
Przygotowany na nagły atak.

Drugi towarzysz (Javik?
Tali? Vega?) mocniej zaciska dłoń na broni. Wycofuje się wolniej niż pilot
Normandii, cały czas jednak nerwowo rozgląda się na boki. Stara się wypatrzyć,
co ich osacza, ale po jego skupionej widać, że te dudniące jęki i dziwne powarkiwania,
jakby wydobyte przez metalowe gardło, są mu znane.

Jego głowo i lufa broni powoli i precyzyjnie jeździ na boki,
czekając na pierwszego napastnika, który pojawi się w polu widzenia.

W tym momencie jego spojrzenie zatrzymuje się na jednym
konkretnym punkcie. Przymierza się i strzela w dżungle. Oddaje dwa precyzyjne
strzały. Po drugim strzale liście i konary drzew zostają rozerwane, gdy z
gęstwiny wyłania się metalowy, cybernetyczny łeb turanina ze świecącymi się na
błękitno oczami, który jest umocowany metalowymi prętami na cielsku kroganina -
Brutal.

Potwór zaczyna szarżować w stronę naszych towarzyszy, nie
zważając zbytnio na deszcze strzałów, którym jest obsypywany przez trójkę uzbrojonych
postaci.

Naszemu trzeciemu
towarzyszowi] (tak roboczo go nazwę, bo nie wiem kto to mógłby być dla
każdego z graczy) udaje się uniknąć uderzenia łapy potwora. Odskakuje i
korzystając z okazji oddaje strzał bliska prosto w skroń cybernetycznej bestii,
po którym stwór pada. Nie ma jednak czasu na wiwatowanie ze zwycięstwa, ani na
zadawanie pytań związanych z obecnością jednostki Żniwiarzy tutaj.

Brutal nie był sam, za zasłony zieleni wyłania się horda
cybernetycznych potworów w służbie Żniwiarzy. W pierwszym szeregu widać
nacierające z dziką furią Huski i maszerujące pomiędzy nimi Kanibale. Czwórka z
niczym szybko rzuca się na leżące nieopodal ścierwo Brutala, zaczynając je
pośpiesznie wchłaniać w siebie. Pozostałe stworki zaczynają oddawać strzały, ze
swoich mechanicznych rąk w kierunku Normandii.

Trójka towarzyszy kryję się w statku, przy drzwiach
ostrzeliwując nadchodzących żołnierzy Żniwiarzy.

 

== Jeszcze jedna
opowieść
==

 

Na niewielkim wzgórzu widać trójkę zombii (tak, tak to Huskietrzey[/i]), którzy z
daleka przypatrują się starciu toczącemu się w dole. Bezrozumne stwory przez
chwile coś powarkują między sobą. Nie sposób jednak stwierdzić czy to rodzaj
komunikacji czy jakiś rodzaj szczątkowego instynktu. Nagle jeden pochyla się
lekko i już jest gotów puścić się w stronę pola walki, by dołączyć do swoich
braci na polu walki, gdy jego głowa eksploduje rozerwana strzałem z karabinu.
Pozostałe dwa również odwracają się w stronę napastnika i ruszają do ataku,
biegnąc niczym drapieżne zwierzęta.

 

Drugi z Huków po chwili też pada, ale to już w zależności od
tego, kim graliśmy w ME3

// rozpiska dla różnych
wariantów profesji] //

 

* Szturmowiec / Adept
-  biotyczne uderzenie porywa stwora i
ciska nim o wystającą z ziemi skałę. Krusząc ją jednocześnie.

 

* Inżynier /  Strażnik
-  pocisk stworzony z rozgrzanej plazmy uderza w
potworka, paląc jego ciało i niszcząc jego cybernetyczne implanty, które pod
wpływem temperatury robią się czarne i lecą z nich iskry.

 

* Żołnierz / Szpieg
–  kolejny precyzyjna seria z broni
automatycznej kończ jego egzystencję.

 

Trzeciemu Huskowi udaje się dobiec do tajemniczego agresora.
Wyciąga już do niej swoje uzbrojone w pazury łapy, ale postać łatwo robi unik.
Silna dłoń jednym sprawnym ruchem łapie go za gardło i odpycha. Powalony niczym
zabawka potwór powoli podnosi się. W tym momencie widzimy go za pleców
tajemniczego żołnierza, który patrzy się na leżące nieopodal niego stworzenie i
na rozbity statek w oddali. Zabezpiecza swój karabin laserowy i zawiesza go na
plecach.

 W tym momencie Husk
podniósi się, rozczepił szeroko swoje łapy i szarżuje po raz kolejny na Shepa,
który pogardliwie patrzy się na niego. Gdy bestia szarżuje unosi on lekko rękę
i wyprowadza spektakularny atak wręcz. Widać potem jak bestia, z dziurą w
klatce na wylot opada na ziemię.

 Shep znów patrzy się na Normandię. Mówi na
głos…

‘One more story’ –
i w tym momencie gracz przejmuje kontrole nad postacią. Zaczyna się gra.

 

Zaczynamy grę Shepardem

 

 

= = = = = = = =
= = = = = = = =

Rozgrywka na planecie koszmaru

= = = = = = = =
= = = == = = =

 

Wyobrażam to sobie jak standardową strzelankę podzielaną na
dwa małe podrozdziały – mapki.

1.      Przeprawa przez dżungle – fajnie by
wyglądał misja, w której przedzieralibyśmy się Shepem przez tropikalną
gęstwinę, gdzie co jakiś czas zombii wyskakują na nas z krzaków i wyłaniają się
Kanibale.

 

 

Przeprawa przez dżungle + metalowy most

 

·       
Kilka miłym akcentów:

- Brutal
pojawiający się za łamanych drzew

- Huski
atakujące nagle za drzew

-
Pustoszyciele, albo chociaż ich pomioty wyłażące z dziur wykopanych w ziemii.

 

·       
W pewnym momencie Shepem przeprawiamy się
metalowym, okratowanym most na drugą stronę kanionu, zza którego widzimy już
dymiący kadłub Normandii. Most jest bardzo solidny i z pewnością ciężarówka lub
wóz pancerny mogłyby po nim przejechać (co Shep będzie uprzejmy zauważyć i
skomentować).

 

·       
Dochodząc do połowy mostu, nagle cała
konstrukcja zaczyna się trząść, a nasza postać przykrywa ogromny cień. Nad nami
na metalowej konstrukcji przysiadła ogromny Korsarz (wszyscy pamiętają te
zcybernetyzowane smoki J ).

 

** Shepard puszcza się pędem do przodu po oddaniu kilka strzałów w
monstrum, które nie zrobiło sobie nic szczególnego z tego. Po chwil most się
zarywa pod wpływem uderzeń szponów i strzałów Korsarza.

** Shep trzyma się metalowej belki, gdy zwisa w dół trzymany w
ogromnych szponach bestii, która leci z nią niczym drapieżny ptak z pochwycona
zdobyczą.

 

** Korsarz udarze kilkukrotnie mostem o brzeg kanionu.

 

** Tutaj wstawiałbym mini gierkę na szybkie wciskanie klawiszy w
odpowiedniej kolejności.

 

** Po wygraniu w mini grze widzimy scenkę fruwająca bestia puszcza
most, który leci w przepaść.

 

** Budzimy się na dole kanionu w metalowej klatce. Jest tu ciemno i
wilgotno. Shepard nie ma czasu rozglądać się uważnie po otoczeniu, ale
zagotowuje fakt, że nie ma broni. Karabin leży poza powyginaną klatką.

 

** Szep zaczyna się powoli podnosić, gdy słyszy z kanionu wrzask
dobiegający z mroku. Tego krzyk, nie da się pomylić z niczym innym - Banshee[/b]. Dwa potwóry szybko pojawią się
w zasięgu wzroku i biotycznymi skokami zaczyna zbliżać się do pułapki, w której
jest uwięziony Nasze bohater.

 

** Teraz kilka chwil rozkosznego strachu. Możemy tylko patrzeć jak
zmutowane Assari zbliżają się niczym głodne lwice. Nie mamy broni, a ataki
technologiczny czy biotyczne nie przechodzą przez kraty. Możemy tylko czekać.

 

** Shep władcza swoje omni-ostrze / zbiera energie na biotyczne
uderzenie (zależy, kto kim gra), gdy potwór za pomocą potężnej biotyki i
szponów zaczynają rozrywać dół konstrukcji. Metalowe belki nie stanowią dla
nich problemu. Po chwili jesteśmy z potworami w metalowej klatce, na szczęście
na tyle przestronnej, aby robić ewentualne uniki. Chociaż łatwe to nie będzie.

( Kto widział z bliska jednociosowy atak Banshee ?:)

 

** Teraz to decyzja gracza czy chce jak prawdziwy twardziel walczyć
z Banshee w klatce na pięści czy też wyminąć je i wybiec przez otwór które
zrobiły i dobiec do broni.

 

** Walka na zewnątrz nie powinna
być przesadnie trudna, w kanionie powinno być dość przestrzeni, aby zachować
bezpieczny dystans od potworów.

 

** Oczywiście kilka Huków, złażących na czworak ze ścian, będzie
utrudniać nam walkę i skupienie ognia tylko na Banshee.

 

** Pokonawszy wszystkie potworki
udajemy się do strumyka, który płynnie nieopodal. Jest on płytki i woda tam
płynie spokojnie. Teraz tą ścieżką będziemy się przedzierać dalej.

 

 

Wędrówka strumieniem


 

·       
Wędrówka wzdłuż malowniczego strumyka. Gdzie
mijamy płynące w dół rzeki ciała przetworzone przez Żniwiarzy. Co jakiś czas
też kryjąc się za konarami i wystającymi kamieniami przed pojawiającymi się jakis
Kanibalami. Kilka Huków wyskakujących z wody, tuż obok naszego bohatera tez
byłby mile widzianych.

 

·       
Im bliżej będziemy Normandii tym głośniejsze
będę metaliczne wycia, tak charakterystyczne dla Żniwiarzy, oraz krajobraz
będzie ulegać subtelnej zmianie. Chodzi tu mianowicie o wygląd dżungli, która
będzie się stawać coraz bardziej syntetyczna. Co będzie widać po liściach i ich
metalicznych wzorkach (kto wybrał po koniec opcje syntezy, ten wie o czym mówię).

 

 

2. Szturm po
skalistym zboczu do Normandii


Gdy już opuścimy kanion z rzeczką ukaże Nam się obraz pola
walki. Wrak Normandii i szturmujące go oddziały żniwiarzy.

.

·       
Po krótkim rajdzie i systematycznym eliminowaniu
wrogów docieramy do kamiennej polanki, która będzie ostatnim polem walki przed
dostaniem się do Normandii Nie będziemy mogli od razu wejść do statku, ponieważ
spod ziemi wyrośnie jakieś mechaniczno-biologiczne paskudztwo, które zasłoni
Nam wejść. Również w centrum polany wyrośnie ogromna konstrukcja z tej
substancji, która przypominać będzie monolit. Spomiędzy skał i drzew zaczną
wyłaniać się Huski i Kanibale, ale to nie będzie najgorsze co tam na Nas czeka.


Ponieważ na szczycie powstałej
konstrukcji pojawi się On. [/i]Jeszcze
nie skończył z Shepem. Czekał tu na San przez cały czas..

 

·       
Nadszedł…

 



 



 

http://www.youtube.com/watch?v=rhgMPLSdAY4

 

 

·       
Runda I

Walka z Nim nie będzie łatwa, w
końcu to nie byle, jaki przeciwnik !

 

- Maruder znajduje się na
kamiennym wzniesieniu i strzela do Nas z daleka z w pełni napakowanymi tarczami

 

- ostrzeliwanie na niewiele się zda,
ponieważ w pobliżu jest kilka pleśni
ładujących jego tarczę [/i](to fioletowawe coś). Nim zmierzymy się z głównym
przeciwnikiem będziemy musieli nieco pobiegać po arenie i porozwalać ładowarki
tarczy.

 

- Oczywiście na polu walki nie
będziemy sami, żniwiarze zadbają o to, aby nie było zbyt łatwo (Huski,
Kanibale, ewentualnie jakiś Pustoszycie).

 

// Walka będzie przypominać te z ME2 z Kurilem podczas misji rekrutowania
Jack //

 

Runda II


Po rozwaleniu wszystkich generatorów przeciwnik zeskakuje z klifu.

Jesteśmy świadkiem scenki, jak
monolit na nim zapala się błękitna aura, pulsując od energii biotycznej, które
przelewa się na naszego oponenta. Jego oczy rozbłyskują na niebiesko i z nowymi
mocami zaczyna się kolejna runda.

 

!! Walka !!

 

**[/b] Walka nie będzie łatwa, ponieważ przeciwnik będzie bardzo
żywotny.

 

** Będzie z oddali strzelać w nas potężnymi ładunkami energii
biotycznej, które będę trafiać nas nawet za osłony – ogłuszając na parę chwil
Shep.

 

** Atakowanie z bliska też nie będzie wskazane, ponieważ przeciwnik
będzie wysyłać fale biotycznej energii, które będą zerować Nasz pasek zdrowia i
ładować jego. Atak ten będzie obszarowy i trudne do uniknięcia przy walce na
krótki dystans.

 

** Nie będzie walczyć sam. Co jakiś czas z obleśnego monolitu na
tle szkarłatnych płomieni będą wyłazić Huski i Kanibale, dołączając się do
zabawy.

 

**]W miarę upływu walki i systematycznym zerowaniu pasku
przeciwnikowi będziemy mogli obserwować jak monolit obumiera – czerniejąc i
kruszejąc.

Za zadaniu ostatecznego ciosu
naszego głównego wrogowi widzimy jak ostatecznie pada on, a za jego plecami
monolit rozpada się na tysiące kawałków.

 
 
·  Końcówka

 

Po tej wstawce bariera
oddzielająca Normandii opada i mamy wolne przejście dalej.

Mamy teraz dwa wyjścia:

 

** Udajemy się do statku by sprawdzić,
co z naszymi towarzyszami

 
 

** Pogawędka z Sarenem

 

Podchodzimy na chwile do zwłok
martwego przeciwnika, nad nimi pojawia się błękitna, prześwitująca postać
Sarena (!)

Podczas uroczej pogawędki pada
kilka kluczowych sentencji.

- istoty takie jak On i Shepa
zawsze imponowały żniwiarzowi o imieniu Zwiastun. W obliczu zagłady budziły się
w nich ich najlepsze cechy. Nie przestawali walczyć. To coś, czego Zwiastun nie
do końca potrafią zrozumieć, ale budzi to ich podziw.



Saren jest tu, aby uświadomić Stepowi to, że żniwiarze chcą go.
Znajdzie się dla niego miejsce pośród nich. Jest im do czegoś potrzebny.[/b]



- miał racje lata temu na
Cytadeli, że nie ma miejsca na syntezę istot mechanicznych z organicznymi. To
nie jest rozwiązanie, tylko wyrzeczenie się obu ras na rzecz powstania
karykatur imitujących prawdziwe życie (jednostki
żniwiarzy są paskudne, prawda ? [/i]J )

- Saren mówi o tym, że żyje w
jego pamięci, ponieważ w kluczowym momencie obaj stali po różnych stronach
barykady.


Saren jest tu, aby uświadomić Shepowi, że przez całe swoje życie mimo
trudności nie poddawał się. Konsekwentnie i odważnie dążył do celu. Teraz też nie
wolno mu się poddać. Inaczej skończy jak Saren, który był nieświadomi pacynką
żniwiarzy.[/b]




Słówko wyjaśnienia:
Shep jest pod wpływem indoktrynacji, której jednak
całkowicie się jeszcze nie poddał.
Saren jest projekcją jego podświadomości, która opiera się
z całym sił wpływowi żniwiarzy. Symbolizując poprzez Saren to, co się może
stać z istotą, która ostatecznie poddaje się indoktrynacji.

·       
Zakończenie

Shep kieruje się do Normandii,
ale nie jest mu dane zobaczyć, co się stało z jego towarzyszami. Ziemia zaczyna
się nagle trząść i Shep by nie tracić równowagi 
chwyta się skały. Odwraca się w stronę dżungli, skąd pochodzą wstrząsy.
Spogląda na trzęsące się drzew i pękające podłoże, spod którego wydobywają się
kłęby kurzu. Ze szczeliny wychodzą mechaniczne kończyny, na którym wspiera się
metalowe cielsko Żniwiarza. Metalowy kolos unosi swój ogromny korpus,
wspierając się na metalowych odnóżach. Gdy możemy podziwiać go już w pełnej
klasie zapalają się jego żółte, owadzie ślepia – Zwiastun we własnej osobie
zawitał na scenie.

Żniwiarza, który swoim dudniącym
głosem mówi:

- Komandor Shep okazał się tak silny jak zakładalem.[/i]

 

Shepard odwraca się w jego stronę
i spogląda na niego z uniesioną bronią.

W tym momencie jego oczy
zaczynają świecić się na czerwono i puszcza on wiązkę energii w komandora, przy
okazji rozrywając podłoże.

Przypomina do złudzenia ten sam
atak, który mogliśmy obserwować w grze podczas rajdu na błękitny promień
przesyłowy

 

 

= = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =


 

 

.:::  KSZTAŁTY
WE MGLE :::.


 

Kolejna scena zaczyna się we
znajomym już z gry mglistym lesie, w którym to często bywaliśmy podczas gry.
Shep po raz kolejny zaczyna swój zwolniony bieg przez upiorny las. Spomiędzy
gęstych szarych obłoków widać jedynie drzewa i stojące gdzieniegdzie cieniste
postacie.

Jednak tym razem jest coś
inaczej. Nie są tak bezpłciowe i jednolite postacie jak wcześniej widzieliśmy. Widać,
że są to czarne sylwetki ras spotykanych w uniwersum Mass Effect. Gdy zbliżamy
się do postaci niektóre z nich wygłaszają krótkie monologi, które różnią się w
zależności od tego, jaki przedstawiciel rasy je wygłasza.

Przykładowe rozmowę z cieniami:

 

·       
Cień
assari
: - mówi o tym jaką to tragedia, że Thessia upadła. Tysiące lat
kultury i tradycji zniszczone, spalone razem z ich ojczysta planetą.

Rozpacza, że nigdy nie pokazała
swojej quriańskiej kochance jej ojczystej planety.

 

·       
Cień
kroganina
– mówi o tym, że żałuje że dane mu będzie ujrzeć odnowienia
swojej rasy i powrotu do dawnych korzeni.

 

·       
Cień
turianina
– zastanawia się czy to wszystko miło sens. Nie wie czy życia
zawsze zgodnie z rozkazem było dobrym pomysłem. Żałuje, że musiał walczyć na
froncie zamiast ostatnie dni spędzić z żoną i córkami.

 

·       
Cień
człowieka
– do końca wierzył, że Komandor Shep ich nie zawiedzie. Nawet
przez chwile nie wątpił, że ich ocali przez zniszczeniem… i nadal w to wierzy.

 

·       
Cień Getha
– cieszy się, że wziął udział w misji na Ziemię. Przez jedną chwile czuł,
że jest częścią czegoś większego. Idei, która połączyła wszystkie rasy. Przez
parę chwil walcząc tam na dole z innymi czuł się na prawdę żywą istotą.

 

·       
Cień
Qurianina
– mężczyzna w kombinezonie mówi o tym, że widział o tym, że ta
walka była przegrana. Nie żałuje jednak, że porwał się na to. Przez chwile jego
rasa (Stwórcy) i Gethy walczyli razem ramię w ramie. Szkoda mu tylko trochę, że
trzeba było zagłady tyle istnień do tego.

 

·       
Cień
Batarianina
– przez całe życie kierował się wiarą w swoje filary. Wierzył,
że uczynią jego i innych przedstawicieli rasy silnymi, że oprą się każdemu zły
skierowanemu przeciwko Hegemoni. Teraz zaczyna się bać w obliczu zagłady o to czy
jego dusza wyjdzie przez jego cztery oczy i trafi do  zaświatów czy też zostanie zbeszczeszczona
razem z ciałem. Nienawidzi Żniwiarzy za to co zrobili z jego rodakom i żałuje z
całego cera, że nie może podziurawić ostrzami (tak, tak widziałem to DLC)  więcej tych przeklętych stworzeń.

 
 

W pewnym momencie naszej wędrówki znów pojawia się nasz
stary znajomy – postać chłopczyka. Puszcza się pędem przez las, a my podążamy w
jego ślady. Podążając za chłopcem cały czas towarzyszy Nam dobiegające zewsząd
tajemnicy głos. Postać niewyraźnie i nerwowo coś mówi, ale jedeny co udaje się
nam zrozumieć to powtarzane imię – Shepard. Tym razem jednak prowadzi Shepa w
nieco inne miejsce niż wcześniej.

Gdy opuszczamy mroczny las rozpoznajemy plac, po którym
biegliśmy wraz z towarzyszami w stronę niebieskiego promienia.

W tym momencie tajemniczy głos robi się coraz wyraźniejszy.
Przechodząc po zgliszczach udaje nam się rozpoznać, że owy tajemniczy głos
należy do naszego znajomego Andersona – nawołuje Nas.

 

Shepard nie poddawaj się,

Uratujemy cię.

Nie pozwoli na to, aby to tak się skończyło.



 

Zdziwiony Shep rozgląda się próbując wybadać, co się
właściwie dzieje. Jednak po chwili staje jak wryty, gdy pod stratą gruzy
dostrzega samego siebie. Przez chwile patrzy się z niedowierzaniem. Sobowtór
Shepa nagle nabiera powietrza do płuc szybkim wdechem. Żyje. Otwiera oczy.

Jego zielone, pokryte syntetycznymi wzorkami oczy wpatrują
się w Shepa, który chwyta się na głowę i zaczyna wrzeszczeć co siła.

Zapada ciemność.

 

 


= = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

 

...::: CAŁA GALAKTYKA
RASZA NA RATUNEK :::.


  


 

Wybierz swoja ulubioną postać z gry wieloosobowej i pokaż Żniwiarzom,

że nie chcesz, aby ta historia skończyła się w taki sposób.

 



 
 // W tym momencie gra
prosi Nas o wybranie postaci do zaimportowania z gry multi
//





 Mamy najazd na opuszczony, zniszczony budynek, w którym
znajduje się grupa walczących aliantów. Widzimy zaimportowaną postać (dla
wygody nazwe go Jeden z wielu
) wraz
ze swoim odziałem dywersyjny, atakują tyły nieprzyjaciela, by kupić czas dla
oddziału udającego się do promienia. Przedstawiciele różnych ras
sprzymierzonych, pod dowództwem Jeden z
wielu[/b], kryją się za osłonami i prowadzą wymianę ognia z wojskami
nieprzyjaciela







W tle widać walczących ludzkich żołnierzy,
a u ich boku mieszane oddziały turiańsko – krogańskie.
W pewnym momencie sufit pęka i do walki wkracza Behemot gethów wspomagając
ludzkich żołnierzy. Biegnący
Husk powala żołnierza, ale ten zostaje ocalony gdy Szpieg salarainin
przestrzeliwuje mu głowę wychodząc też z kamuflażu taktycznego. [/list]
 

Gdy nieprzyjaciel zostaje odparty. Jeden z wielu[/b] oddycha z ulga i przez dziurę w ścianie patrzy na
stertę gruzu pochodzących z zawalonych budynków.

Rozkazuje swoim ludziom obstawić najważniejsze punkty taktyczne
i wypatrywać wroga, gdy On idzie skontaktować z dowództwem. Rzuca przy tym
komentarz, że stracili tutaj dużo czas i chce wiedzieć, co z Komandorem i
pozostałymi oddziałami.

 

Po krótkiej rozmowie z projekcją ludzkiego dowódcy dowiadujemy
się kilka faktów:

 

·       
Atak na promień okazał się całkowitym
niepowodzeniem. Nie ma też żadnych wiadomości o tym, czy Sheparda i Andersona żyją.


·       
Oddziały Turiańsko / Krogańskie poinformowały go
o ogromny, uzbrojonym konwoju zmierzającym w stronę promienia.


Jeden z wielu obwinia za to siebie. Mówi o tym,
że w tym rajdzie powinno wziąć udział więcej oddziałów. Niepotrzebnie
zmarnowali tyle czasu tutaj na podkładanie ładunków w budynkach, by spowolnić
ruchy wojsk nieprzyjaciela.





·       
Jeden z Wielu prosi WI o dane taktyczne.
Oddziału aliantów ponoszą ogromne straty na froncie i szybko są odpierane.
Projekcja prócz pokazania wirtualnej mapy pola walki daje nam dwie ważne
informacje:

 

·       
- Jeden z Wielu jest najbliżej niebieskiego
promienia, przypuszczalnie dotrze tam najszybciej. Dostanie się tam statkiem
jest niemożliwe przez wzmożoną aktywność Żniwiarzy.

·       
- jeśli oddział wycofa się teraz ze swojej
pozycji nie zostanie odcięty. Będzie bezpieczny jest zdecyduje się na ewakuacje
i udanie się drogą proponowana przez komputer.

Oczywiście Jeden z Wielu[/b] nie chce o tym nawet słyszeć.

 



Jeden z Wielu mówi o tym, że nie zostawi tego tak, jest pewien, że
Shep to twardy żołnierz i nie uwierzy w jego odejście dopóki nie zobaczy zwłok.
Nie mówiąc już o tym, że bez Shepa wszystko będzie stracone. On był symbolem.
Czymś, co spajało te armię.

Nadszedł już czas, by
alianci spłacili swój dług wobec komandora.

Nie zostawi tak tego, nie
gdy jest w pobliżu i może coś zrobić.

 



Jeden z Wielu postanawia ruszyć za Shepem.

 

 

==Mroczny pochód = =

 

Do pomieszczenia wchodzi anonimowy żołnierz i informuje Jeden z Wielu[/b] o tym, że pochód
żniwiarzy dotarł pod ich prowizoryczną barykadę z gruzu i betonu, po wysadzonym
budynku. Zaczęli się przebijać.

 

Jeden z Wielu
podchodzi do otworu i widzi upiorny karawan Żniwiarzy. Ogromne
biologiczno-cybernetyczne kolczaste stwory poruszają się na wykrzywionych
pajęczych odnóżach. U góry pokryte są metalowymi kolcami, a na nich widać ponawlekane
ciała. Każdy ma na sobie, co najmniej kilkanaście nabitych zwłok. Stworki (będące
zapewne nową wariacją Korsarzy, na co może wskazywać podobna wężowa głowa u obu
gatunków) ciągną się aż po horyzont, wędrują jeden z drugim niczym mrówki między
zniszczonymi budynkami. Każdy obładowany jest zwłokami, z którymi gdzieś
zmierza. Monstra szybko przy pomocy szponiastych łap i laserów zamontowanych na
głowie rozprawiają się z rumowiskiem.

Jeden z Wielu nie
wie, co to jest, ale czuje, że to nic dobrego

 

·       
Widzimy jednego ze stworków w akcji, gdy wypełnia
swój makabryczny obowiązek, do której został stworzony. Swoją głową na
wężowatej szyi znajduje lezące zwłoki. Wyciąga spod swojego ładu skóry metalową
szczypiec i chwyta w nie zwłoki niczym szmacianą lalkę, które wędrują w górę
niesione przez upiorną kończynę i zostają nabite na jeden z kolców na grzbiecie
stwora

 

Dowiaduje
się przez komunikator od quriańskiego admirała, że flota monitorując
ziemię zauważyła aktywność tych stworzeń. Nie uczestniczyły one
bezpośrednio w walce. Z ich danych i analiz wynika, ze te pomioty
Żniwiarzy zajmują się transportem zwłok. Wygląda też na to, że stwory te
zostały wyhodowane niedawno i stały się aktywne wraz z atakiem floty na
Ziemię.[/list]
Wykryto też liczne ruchu stworów
tego typu. Wszystkie zmierzają w jednym kierunku – do błękitnego promienia.

 

Jeden z Wielu postanawia
się pośpieszyć.

 


Kolczaste stworki byłby
zmutowanymi przedstawicielami rasy klixen[/b],
wcielonymi do armii Żniwiarzy.



 

..::: WSTAWAJ SHEPARD :::.

 

Jeden z Wielu rusza ze swoim oddziałem
pakują się do opancerzonego wozu, gdy są w środku dowódca oddziału mówi
prowadzącemu o nowym celu podróży. Wtedy zdziwiony ludzki kierowca pytam się
czy to słuszny pomysł i włącza wirtualny ekran, na którym pojawia się sylwetka
Hacketta.

Dowiadujemy się
od niego, że misja w Londynie zakończyła się totalna klęską. Szturm na błękitny
promień zakończył się niepowodzeniem, Tygiel nie został aktywowany, a żołnierze
są dziesiątkowani. Klęska na całej linii. Planują odwrót, chcą wycofać resztki
ocalałych ludzi i zorganizować punkt oporu w innym zakątku kosmosu. Hackett
próbuje w desperacki sposób ocalić, co się da.

Jeden z Wielu poprzez łączy się z
Hackettem i mówi co sądzi o tym planie. Uważa, że jeśli nie wygramy tutaj,
jeśli nie uruchomimy Tygla to wycofanie się i tak będzie daremne. Żniwiarze
znajdą ich i wybija do nogi. Informuje o tym, że znajduje się wraz ze swoimi
żołnierzami najbliżej lokalizacji Shepard, jeśli Komandor wciąż żyje to
znajdzie go.

 

Hackett mówi o
tym, że nie podoba mu się ten plan, wyraża swoje obawy, ale wie o tym, że nie
przekona Jedenego z Wielu[/b] –  czuje, że i tak by tak wyruszył pomimo zakazu.
Sam nie może teraz przydzielić mu zbyt wielu Żołnierzy, chce coś jeszcze
powiedzieć, ale nie może, bo do rozmowy włączają się kolejne osoby….

 

Na projektorze
pojawiają się nowe postacie:

 
·      
Wrex /
Wreav
] – krogański dowódca wojsk

·      
Behemot Gethów lub / i Quraiński Admirał  – tutaj wiele zależy od decyzji gracz jakie
będzie skład, bo nie wszystkim udało się pogodzić Gethy i Stwórców.

Jak również który z admirałów[to będzie uwarunkowane decyzjami podjętymi w
trakcie gry.

·      
Dowódca
Turiański Adrian Victus[




Wszyscy Oni deklarują wsparcie dla sprawy Shepa i mówią o tym, że nie odlecą z tej
przeklętej planety dopóki nie upewnią, że Komandor nie żyje.
Nie mówiąc już o
tym, że nikt z nich nie potrafi uwierzyć w to, że ktoś taki jak on padł.

 

// Wreav kręci trochę nosem na ratowanie Shepa,
bo nie chce mu się poświęcać jego żołnierzy, ale w końcu stwierdza, że
jest to winny Shepardowi. Napomknie jednak o tym, że robi to po to, aby nie
mieć już żadnych długów wobec niego. //

 

 

[ nawiązanie do ME2 ]

 
Wrex rzuca tekst o tym, że Shep już raz śmierć upomniała się o jego
przyjaciela, a ten wyrwał się jej szponów. Teraz też mu się uda.[/i]

 

Hackett mówi, że
życzy mu powodzenia. Musi się zająć przygotowywaniem do ewakuacji i ma
nadzieje, że to szaleństwo nie okaże się wielką pomyłką.

Jeden z Wielu zyskał nowe wsparcie i
możliwość dotarcie do Shepa.

 

 

=== Wstawka filmowa ===


Obserwujemy jak Jeden z Wielu[/b] razem z małym odziałem
dostaje się pojazdem w okolice przesyłowego promienia. Zza osłony z kawałku
muru obserwuje on horyzont. Widzi Zwiastuna i kupę gruzowiska oraz dymiących
kraterów. Nie widać nigdzie Shepa ani jego towarzyszy, jednak w pobliżu widać Andersona[/b] przygniecionego metalową
belą. Oprócz tego widać kręcące się nieopodal potworną hordę Żniwiarzy, Huski i
Kanibale rozrywają ciała żołnierzy niczym dzikie zwierzęta, lub jak inne
odciągają je gdzieś na bok. Nie wiele się zastanawiając żołnierzy szybko
przechodzą do działa.

Z luf pancernego wozu lecą ciężkie
pociski osłaniające ogniem zaporowym Jednego
z Wielu [/b]w towarzystwie dwóch żołnierzy, podczas gdy reszta oddziału zajmuje
pozycje za pobliskimi osłonami.

Rajd przebiega bez większych
problemów, celne strzały żołnierzy oraz rakiety wystrzeliwane przez pojazd
pancerny pozwalają Jednemu z Wielu[/b]
dotrzeć do Andersena, jednak nie bez strat. Po drodze dwójka żołnierzy ginie-
jeden rzuca się do przodu, aby zasłonić towarzyszy przed granatem rzuconym
przez Kanibala, drugi (tajemnicza Pani
Strażnik, [/b]której hełm wizualnie przypomina ex-cerberusa) zostaje pochwycony
szybko przez szponiastą łapę Huska sięgającą z dziury w rumowisku, ale dzięki
szybkiej interwencji Jednego z Wielu[/b],
nie znika w mrocznej dziurze. Jednemu z
Wielu[/b] Dwa celne strzały rozrywają łapę Huska i uwalniają kobietę.

Jeden z Wielu i tajemnicza Pani
Strażnik
dociera do Andersona go
wyciągnąć spod gruzów, ale w tym momencie sytuacja zaczyna się komplikować.

Jednemu z Wielu bieżę bełkoczącego pod nosem Andresona [/b]pod ramię, [/b]odwraca
się w stronę pozycji swojego oddziału, który go ubezpieczał. Widzimy trójkę Korsarzy,
krążące niczym dwa sępy nad padlina, w jednych chwili jego oddział przestał
istnieć. Wszystko spowijają płomienie, a z wozu pancernego pozostał tylko
osmolony wrak. Fruwające monstra latają cały czas i co raz oddają strzały w
niedobitków. Jeden z Wielu[/b] wie, ze
dla jego oddziału jest już za późno.

 

Łapie mocniej Andersona i kryje się
z nim za kawałkiem betonowej płyty. Czeka z przygotowaną bronią, po chwili
jednak oddycha z ulgą, gdy czarny, skrzydlaty cień przesuwa się nad nimi.
Korsarze odleciały. Wychyla się w drugą stronę i spogląda w stronę Niebieskiego
promienia oraz stojącego tam czterookiego Żniwiarza.

 

 

=== Rozmowa ===

 

·       
Jeden z Wielu mówi Andersenowi, że pewien mu być wdzięczny, inaczej skończyłby
nabity na metalowy szpikulec.

·       
Anderson dowiedziawszy
się o planie ewakuacji Hacketta mówi o tym, że, to bezsensowne, Zniwairze
wszędzie ich znajdą. Popiera to, co zrobił
Jeden z Wielu[/b]

·       
Anderson gani go za to, że nie zamrnował czas na ratowanie takiego starca
(tak się wyraża o sobie), zamiast ruszyć prosto do Shepa.

·       
Anderson mówi nam o tym, że był z Shepem cały czas
w kontakcie podczas ataku, ich omni-klucze były skalibrowane na tej samej
częstotliwości. Prześle jednemu z wielu dane.
Jeśli komandor faktycznie jest gdzieś w tym rumowisku
Jeden z Wielu znajdzie go skanując.[/b]

·       
Gdy Anderson przesyła dane ma dziwny odczyt ze
swojego klucza. Namierza dwójkę towarzyszy Shepa, żyją i są gdzieś niedaleko, są
pod ziemią. Wskazuje nam głową na wyrwę w ziemię, zapewne jakaś pozostałość po
stacji metra, lub instalacji hydraulicznej.

 

 
 

Ruszamy w kierunku mrocznej jamy. Osłania nas tajemnicza Pani Strażnik ,
która została przy rannym Andersonie.
Wychylaj się za osłony z maszynowym pistoletem w dłoni i posyła impuls elektro-magnetyczny w zbliżające
się Kanibale.

 

Odblokowujemy misją ‘W ciemności' i niestety narażamy na śmierć Andersa, który zginie, jeśli
nie będziemy mieć wystarczająco punktów Renegata lub Prawości.

 

 


= = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = =

 

 

.::: W CIEMNOŚCI :::.

 

 

Jeden z Wielu wskakuje do dziury i ląduje w kanałach. Gramy solo,
zaczynamy przemieszczać się w ciemnych, wilgotnych tunelach Londynu. Panuje
niemal całkowita cisza i z każdego zakamarka wylewa się mrok. Jedyne
towarzyszące nam dźwięki to chlupoty wody 
gdy przemieszczamy się po kanałach, oraz huki eksplozji na górze..

 

W kanałach czeka nas walka.

Widziałbym kilka scenek :

 
Brudne kanały i niesione przez nie zwłoki.
Niektóre atakują wyskakując z wody jako Huski.


Kanały to bardzo przyjemna lokacja na strzelankę.

- Pełno pomieszczeń
z rurami i dymiącej z nich para

- zaworów, które
otwierają metalowe kraty

- instalacja z
kilkoma poziomami, między którymi będziemy się przemieszczać drabinkami

- połączenie ze
sobą tunele, tak, że łatwo można oflankować przeciwnika lub się zgubić.

- …no i ta wszechogarniające ciemność,
Jedynem żródłem światła dla nas,
przez długi czas będzie jedynie światło latarki
(jak w podziemiach riun na Tuchance)
 

// pomysł mapkę na DLC
– widziałbym mapkę podobną do Bazy Hydra
 

 

·       
Ruszamy dalej po oczyszczeniu lokacji przeciwników
/ otwarciu wszystkich zapór /

 

 Jesteśmy świadkami scenki jak zawala się tunelem, przez kończynę Żniwiarza.
Anderson jest zmuszony obrać inna drogę, by dotrzeć do Shepa.

 

Dochodzimy do końca tunelu, w formie grubej metalowej rury.
Z końca, której dobiegają Nas metalowe zgrzyty i dziwne skrzeczenie.
Jeden z Wielu mówi, że kojarzy skądś te odgłosy.[/list]
Mamy widok na ogromną pustą podziemną pieczarę, powstałą podczas zawaliska.
Na samym dole obserwujemy przemarsz Kolczastych monstrów,
które poruszają się liczną hordą w jednym kierunku i wymieniają między sobą metaliczne dźwięki.
Przypominają mrowisko.

[tak, to te zmutowane klixeny]

 

.::: Przystanek metro :::.

Na starej stacji metra odnajdujemy dwójkę towarzyszy Shepa
[jak zawsze pozostaje tu swoboda].
Jeden z nich prowadzi aktywną wymianę ognia z
wrogiem, a drugi zwija się w bólach.
Oboje kryje się za metalową ławką i
odpiera ataki jednostek żniwiarzy – Huski, Kanibale i Maruderzy nacierają
masowo na naszą pozycje

 

// Widziałbym te mapkę podobnie zaprojektowaną
jak laboratoria Cerberusa na Horyzoncie – przestronne, mroczne, długie
pomieszczenia (perony i tunele) i po bokach dużo mniejszych pokoi, oraz ze wszą
nacierający wrogowie[/i] //

 

- czeka Nas tu
strzelanka na zniszczonej stacji metra, z kryciem się za osłonami.

- gdzieniegdzie
na ścianach będzie ‘fioletowa pleśń
ładująca tarcze jednostkom wroga

- po odparciu
oddziałów nieprzyjaciela bierzemy medi-żel z metalowej przybudówki i leczymy
towarzysza.

- Po uleczeniu
informuje Nas, że znalazł się tu po ataku żniwiarza, pamięta zawalającą się
ziemię i wylegające zewsząd potwory. Razem z drugim towarzyszem nie mogli znaleźć
Shepa, a ich droga ucieczki została odcięta. Okopali się tutaj i walczyli, chcą
wiedzieć, co z komandorem.

 

 

=== Po walce na stacji ===

 

Jeden z Wielu próbuje nawiązać
kontakt z wojskiem na powierzchni. Chce poinformować Andersena o tym, że
odnalazł już towarzyszy Shepa. Skoro oni przeżyli to i komandor na pewno
żyje. Nie udaje mu się nawiązać bezpośredniej łączności z nimi, coś ich
zakłóca. Słyszy tylko w wymianę ognia, strzały i ryk Żniwiarza. Przeklina
pod nosem, że żołnierze tam giną. Widać po nim, że trochę się unosi.
Jeden z towarzyszy podchodzi do Jeden z Wielu i mówi, żeby się uspokoił.
Anderson na pewno da sobie radę.

 
Trójka opuszcza stacje metra.



 

=== Czy Anderson przeżył ? ===

 

 

Jeśli mieliśmy wystarczająco punktów, czerwonych lub niebieskich,
to wówczas widzimy, że Anderson i jego towarzyszka poradzili sobie z monstrami,
które go atakowały. Kapitan cieszy się widząc dwójkę znajomych twarz z Jednym z Wielu.
Wracamy, ale Andersona i tajemnicza Pani Strażnik już nie
ma. W miejscu gdzie go zostawiliśmy jest tylko śład krwi na ścianie i
leżące rozszarpane zwłoki. Jeden z Wielu ze smutkiem spuszcza głowę. Mówi,
że żałuje, że tak to się skończyło, ale nie czas teraz na użalanie się.

 


Jeden z Wielu wraz z Andersonem
/ dwójką towarzyszy Shepa / skład mieszany

– w zależności od wyboru,
postanawiają ruszyć w końcu ratować Komandora.



 

= = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = =






.::: W CIENIU TYTANA]:::.

 

Jeden z Wielu + Anderson / dwójka towarzyszy[/b] zbliżają w pobliże
miejsca gdzie miał nie tak dawno miejsce straceńczy bieg – po przeoraniu przez
czerwony promień wygląda jednak nieco inaczej. Widać stąd błękitny promień i
stojącego koło niego żółtookiego Żniwiarza. Kryją się za zniszczonym wozem
pancernym i obserwują z bezpiecznej pozycji przez lornetką karabinu
snajperskiego, co się dzieje przy błękitnym promieniu.

 


 

.:: Podglądacz ::.


 

Możemy pobawić się trochę ,myszką i
przyjrzeć się bliżej okolicy nim wydamy rozkaz do ataku.

 

Zwiastun [/b]– przypatrując się mu
widzimy jak jego cztery ślepia pulsują żółtą poświatą, wygląda to tak
jakby stwór koncentrował się nad czymś. Jest to niepokojąceZniszczony helikopter[/b] – nie miał
szans w konfrontacji z potworem. Na Thessi takie maszyny rozgramiały same
duże siły nieprzyjaciela, a ten tutaj został strącony jak zabawka dla
dzieci.Shepard żyje ??[/b] – teren pokryty
jest kraterami po strzałach Żniwiarza, większość z nich jest wypełniona
gruzem i unoszą się z nich kłęby gęstego, szarego pyłu. Jeden jest
szczególnie duży, to tam musiał stać Komandor gdy szarżowali na promień,
dół wypełniony jest gruzem i wydobywają się z jego obłoki gęstego, szarego
pyły (prawdopodobnie reakcja chemiczna wywołana ogromną temperaturą po
uderzeniu czerwonego promienia lub uszkodzenie jakiejś podziemnej
instalacji). Pośród tych kłębowisk pyły widać oderwany, czarny kawałek
pancerza z biała literką ‘N’ na nim. Czy to może być zbroja Shepard ?Więc po to im ten promień! –
widzimy nieopodal promienia kolczastego potwora z ponabijanymi na grzbiet ciałami,
takiego jak wcześniej Jeden z Wielu miał, okazje oglądać.
Monstrualnymi kończynami, uzbrojonymi w metalowe
szczypce, ściąga z swojego grzbietu i wrzuca je do promienia. Szybko
kończą swoją pracę i wraca do nory, z której przyszedł spod ziemi.[/list]
Widać barykada
stworzona przez oddział Jednego z Wielu nie
okazała się wystarczającym rozwiązaniem. Zmutowane Klixeny znajdują sposób, aby
przejść pod ziemią. Teraz przynajmniej wiadomo o co im chodzi. Nie są wsparciem
dla wojsk Żniwiarzy jak początkowo sądzono. Potwory, niczym ogromne mrówki,
znoszą zdobycz do jednego miejsca – Żniwiarze w jakimś celu gromadzą ciała na
Cytadeli.

 

===================================================================

 ===================================================================

 
 


=== Na przód !! ===

 

 Widzimy Zwiastuna ostrzeliwanego przez
turiańskie myśliwce i krogańskie wozy bojowe. Starcie przypomina trochę walkę insektów
ze stalowym niedźwiedziem. Mimo to potwór wydaje z siebie gniewne pomruki i
przebiera nerwowo kończynami. Liczne wybuchy na jego poszyciu zaczynają go
coraz bardziej irytować. Skupia się na ostrzeliwujących go jednostkach. W
pewnym momencie puszcza swój czerwony promień w stronę wozów pancernych krogan
i niszcza kilka z nich. Jeden z pilotów turianskich wykorzystuje właściwie ten
moment i puszczają salwę torped w rozświetlone ślepie. Pociski sięgają celu i
przez Zwiastuna przechodzą drgania. Unosząc dwie metalowe kończyny lekko do
tyłu wydaje z siebie metaliczny, rozpaczliwy skrzek – nie słyszany do tej pory.
Czuć w tym zgrzycie zawarte cierpienie i ból.

Żniwiarz koncentrują się teraz na
swoim oprawcach.

 

W pewnym momencie widzimy oddział
krogańsko – turianski walczący z grupą Huków w pobliżu Żniwiarza. Połączona krogańska
furia i żołnierka dyscyplina turian bez problemu radzi sobie z mięsem armatnim
Żniwiarzy ( Kanibale i Huski). Mimo ewidentnej przewadzi widzimy jak w pewnym
momencie żołnierze zaczynają się wycofywać. Początkowe zdziwienia Jednego z Wielu[/b] szybko zostaje
wyjaśniona. Widzimy wychodzących z trybu kamuflażu optycznego salariańskich
szpiegów. Pokazują coś rękami, wskazują dłońmi na Żniwiarza. Żołnierze
zrozumieli ten sygnał i zaczynają szybciej wycofywać się na z górzy upatrzoną
pozycje.

W tym momencie słyszymy kaskadę
głośnych eksplozji i widzimy jak chmury kurzy i gruzy lecą w powietrze
wyniesiona serią wybuchów w pobliżu żniwiarza. Po chwili Żniwiarza traci
równowagę gdy traci grunt pod nogami. Ogromne kolos przewraca się i grzęźnie do
połowy w gruzowisku. Zaczyna buczeć i przebierać bezradnie nogami. W tej
pozycji trudno jest mu wzbić się do lotu, a tym bardziej wygrzebać się.

 

===========================================================
===========================================================
===========================================================


 

*** Jeden z towarzyszy Shepa wypowiada komentarz o tym, że tym razem
nie przeszkodzi im swoim promieniem

 

// W zależności od tego, jaki towarzysz to będzie komentarz będzie brzmiał
nieco inaczej[/i] //

.

Również to Anderson wydaje przez komunikat sygnał do ataku.

 

Jeśli jest nieobecny, robi to Jeden z Wielu


===========================================================
===========================================================
===========================================================




  




= = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = KOLEJNY RAJD = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = =

 

 

Po daniu sygnału do ataku oddział
rusza i w zależności od dokonanych wyborów:

 

Jeden z Wielu– samotnie, wraz z ogniowym wsparciem
Andersona Jeden z Wiel[ + dwójka towarzyszy
Shepa – bez wsparcia ogniowego (ciężko będzie)Jeden z Wielu + dwójka towarzyszy
Shepa + Andersona (preferowany skład)[/list]
 

**Jeśli Anderson przeżył, 
wtedy widzimy scenkę jak tajemnicza
Pani Strażnik[/b] zdejmuje ze swoich pleców przenośnią wyrzutnie rakiet (podobna broń jak mają rakietowe gethy]) i daje ją Andersonowi, mówiąc że będzie wiedział lepiej niż on jak tego użyć.

Jeden z Wielu zwraca się do ex-cerberuski strażniczki,
aby ta zajęła się stroną techniczną przygotowania sieci,
podczas gdy oddział będzie walczył i przygotowywał sieć, nikt tak jak ona nie
zna się na programowaniu.

 

Tajemnicza Pani strażniczka
w tej misji będzie łączyć się z nami przez komunikator.
Oczywiście jej głos będzie odp. zmodyfikowany przez przekaz.

 


===========================================================
===========================================================
===========================================================




 
== Skanowanie ===

 

// tutaj jedynie nakreślę pobieżnie
jak ma to wyglądać //

 

Czeka Nas teraz strzelanka, rozgrywka na mini mapce
– o teksturze zniszczonej Ziemi – wraz z wykonywaniem kilku mini questów,
rodem zaczerpniętym z trybu wieloosobowego.
Wszystko po to, aby uratować Shepa

 

Mapka sama w sobie będzie przypominać konstrukcją lokacji
– Bazę Nefryt. Czyli mamy po bokach dwa balkoniki, oraz rów (po strzale Zwiastuna pośrodku)
i w tle błękitny promień i ugrzązniętego w ziemi Żniwiarza.
Oczywiście wszystko z odpowiednimi, nastrojowymi elementami
– płonące zgliszcza budynków, wraki pojazdów,
dziury w ziemi, gruzowiska, stosy ciał itp..

 

* Kolejne misje:

 

·       
Zlikwiduj cele – nim zaczniemy poszukiwanie Komandora musimy upewnić się, że
Żniwiarze nas nie uprzedzą, musimy wyeliminować 4 strategiczne jednostki wroga.


Stawiałbym na:
Maruder // Pustoszycie // Pustoszycie // Brutal

 

Jeden z Wielu stwierdza, że nie ma sensu, ani czasu, aby
przeszukiwać to całe gruzowisko w poszukiwaniu Shepa. Dlatego ustawimy na tym
obszarze sieć skanującą – podobną do tej której używają górnicy Przymierza, w
poszukiwaniu złóż - pozwoli Nam ona szybko wyśledzić omni-klucz Shepa. Jednak,
aby stworzyć i uruchomić  musimy zrobić
kilka rzeczy.


 
Uruchamianie emiterów
Podobnie jak w trybie wieloosobowym, latamy po mapce i
uruchamiamy urządzenia umieszczone w newralgicznych miejscach pilnując przy
tym, by Żniwiarza Nas nie ukatrupili.

Urządzenia po uruchomieniu stworzą
podstawy naszej wirtualnej sieci skanującej.


·       
Przynieś ładunek
z okolic zniszczonego śmigłowca musimy przenieść czarną skrzynkę,
która zawiera w sobie procesor o dużej mocy obliczeniowej, który jest potrzebny
do skutecznego działania programu obsługującego sieci. Naturalnie Żniwiarza
będę nam utrudniać marsz z ładunkiem na plecach.



·       
Zlikwiduj cele
kolejna fala Żniwiarzy nadchodzi. Musimy się przygotować do odparcia
ataku wroga.

Skład tym razem to: Banshee // Brutal // Brutal // Uwaga !! Korsarz


·       
Wgrywanie
]sitka ustawiony i podłączona do procesora, czas ją uruchomić i wgrać dane
z Naszego omni-klucza.

wiem jak wygląda
to w multi. Musimy w wyznaczonej lokacji tak długo, aż paseczek z wgrywaniem
naciągnie się do końca. Będzie to lokacja ta do której przynieśliśmy procesor
(przenieś ładunek). Nie będzie to łatwe, z uwagi na nadchodzące na Nas fale
Żniwiarzy (tak Banshee i Brutalne też), odpowiednia zarządzanie naszymi
towarzyszami (to mody, nie avatary żywych ludzi, będę więc działać w
uwarunkowany, mechaniczny sposób (powinno to być utrudnieniem tej misji, bo
musimy oglądać się na siebie oraz na postacie towarzyszące).

Dodatkową atrakcją w tej misji będzie obecność dwóch Korsarzy,
którzy przylecą się gdy pasek wgrywania przekroczy dojdzie do połowy.

W tej misji chodzi o to, aby przeżyć, po wgraniu danych z naszego omni-klucza i uruchominiu
sieci misja zastanie zakończony.
Nie będziemy musieli biegać po mapce i
eliminować wszystkie potwory.

 

 

Misja jest w założeniu trudna
ale ma to swój cel, którym jest wymuszenie na graczu obecność:
towarzyszy Shepa + Andersona – tylko
przy tym skaldzie misja powinna się powieść

 

Bez towarzyszy wykonanie
tej misji w pojedynkę będzie niemal niemożliwe.
Podczas niesienie ładunku i uruchamiania emiterów przeciwnicy
będą pojawiać się w bardzo niedogodnych dla
nas lokacjach i szybko skupią na Nas ogień.

 

// Towarzysze Shepa -
Uruchamianie emiterów, Przynieś ładunek, Wgrywanie[/b]

 

Anderson będzie nam
potrzebny, ponieważ będzie świetnym wsparciem ogniowym. Wraz ze swoją
rakietnicą będzie eliminować on niebezpieczne i liczne jednostki nieprzyjaciela

Zasada skryptu Andersona
jest prosta, strzela w żółty pasek (jednostki z pancerzem), które wyjdą na
odsłonięty teren. Anderson więc usuwał Nam z pola wali Brutalne, Pustoszyciele
oraz Banshee po zerowaniu im paska bariery.

Wyeliminuje on takżeKorszarze.
Nie musze mówić jak ważne to będzie.

 

Anderson - Zlikwiduj cele, Wgrywanie


** Czy ta Drużyna da sobie radę ?

Nawet nie wiedząc teraz,
kto jaki będzie miał skład drużyny w tej misji myślę, ze powinien dać sobie
radę. Z dwóch prostych przyczyn: gracze na ostatnią misje Shepa wybierali (jak
sądzę) postacie, które najlepiej uzupełniające się z Komandorem. Dodatkowo jest
jeszcze Jeden z Wielu[/b], a to przecież
może być każda wybrana postać z multi, różne odblokowane charaktery, różne
zdolności, uzbrojenie i rozwinięte umiejętności postaci. Ze składem drużyny
można więc będzie dowolnie eksperymentować, aby go zoptymalizować do tej misji.

 

 


 

=====
=====
Wstawka filmowa
====
=====

 

Jeden z Wielu (sam lub wraz z towarzyszami Shepa w zależności od wyborów)
odpiera wojska nieprzyjaciela.
Celną serią z karabinu powala jednego z nadciągających
Maruderów, ale gdy ten tylko pada na ziemię oblegają go kanibale,
które zaczynają wchłaniać w siebie biologiczno-syntetyczną tkankę.
Kolejne stają na jego miejsce w szeregu i nadciągającej falą na pozycje

Jednego z Wielu kryje się za osłoną w postaci kamiennej ściany, wygląda na
nadciągających nieprzyjaciół, poczym spogląda na komputer nieopodal niego. Na
holograficznym monitorze widzimy komunikat, że siatka działa i udało jej się
namierzyć omni-kulcz Sheparda.

 

W zależności od
dokonanych wyborów:

 
·       
Jeden z Wielu łączy się z Andersonem
(jeśli ten przeżył) i mówi mu o tym, że namierzyli Shepa. Każe mu lecieć po
niego, podczas gdy on skupi na sobie uwagę wroga.

Anderson rzuca się pędem do wskazanej przez komputer lokacji.

·       
Jeden z Wielu wciska klawisz na monitorze i nadaje przez komputer
nagranie głosu Andersona,
(jeśli Kapitan sam nie przeżył).

Rozkazuje towarzyszom Shepa biec po Komandora,
podczas gdy on skupi na sobie ogień wroga.
Nie będzie tolerował sprzeciwu.
Dodaje jeszcze, że mają kierować się za głosem.


 
Jeden z Wielu z wielu wybiega zza osłony,
strzela w nadchodzących nieprzyjaciół, ale wróg ma przewagę liczebną,
w końcu ugina pod ostrzałem nieprzyjaciela.
Jego tarcza pęka niczym bańka mydlana
pod uderzeniami leserów, a kolejne pociski ranią jego nogę i ramię
– wypuszcza broń z ręki i przyklęka na kolano.

Ciężko dyszy i podnosi głowę,
by spojrzeć na zmutowanych kanibali idących powoli na niego.
Jednak od żadnego z nich nie pada rozstrzygający strzał.
Kanibale nagle zatrzymują się i powoli odwracają odchodzą.
Z niedowierzaniem Jeden z wielu patrzy się na nie, ale szybko zaczyna rozumieć o co chodzi.
Spogląda w stronę zagrzebanego w ziemię czterookiego Żniwiarza
– potwór zaczął się podnosić. Jeden z Wielu[/b] podnosi się z trudem i
chce pędzić w tamta stronę, ale ranna noga nie pozwala mu na to. Podnosi z
ziemi swoją broń, przewiesza ją sobie przez ramię zaczyna kuśtykać w tamtą
stronę.

 
 

Edited by Traxion, 30 July 2012 - 07:56 AM.


#2
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3,665 posts
Świetnie, ściana tekstu bez poprawnego kodowania.

#3
Traxion

Traxion
  • Members
  • 3 posts
Poprawiłem.

I wysyłam tekst dalej,


CZĘSC 2 / 3


========================
========================
========================
========================
========================




=== Rozkopując groby ===



 

Docieramy na gruzowisko,

które powstało po strzale Zwiastuna.



 



1. Jeśli Anderson

przeżył




To on kopie rękami

na gruzowisku wskazanym przez skaner. Odrzucając kamienie i kopiąc gołymi

rękami mówi na głos:



 



Shepard nie poddawaj się,



Uratujemy cię.



Nie pozwoli na to, aby to tak się skończyło.










towarzysze Shepa + Anderson



Jeśli są z Nami towarzysze Shepa[/b] to stoją obok Kapitana

z uniesiona bronią i rozglądają się. Wiedzą, że zagrożenie jeszcze nie minęło.



 



2. Jeśli

Anderson nie przeżył




Wówczas to nasi

towarzysze docierają do gruzowiska, skąd słychać spod ziemi głos Andersona.
Jeden

z towarzyszy stwierdza, że to musi być klucz Komandora, odtwarza głos

Andersona, który został przesłany na niego. Jeden z towarzyszy zaczyna kopać,

podczas gdy drugi z uniesiona bronią rozgląda się dokoła.



 



 



W obydwu przypadkach kolejne scena jest ta sama.

Odsłaniający się spod żwiru i kamieni korpus Sheparda,

po chwili widać jego powgniatany pancerz.

Ma pokrwawioną głowę i blada skórę -  wygląda jak trup.

Radośći niepewność malująca się na twarzy jego

towarzyszy i / lub Andersona Nie mogą się jednak upewnić czy Komandor
żyje.

Nie zdąża. Ziemia zaczyna się trząść i ogromny, czarny cień Żniwiarza przykrywa

wszystkich. Zwiastun staje nad nimi i patrzy się na nich z góry swoimi

błyszczącymi się na niebiesko ślepiami. Wydaje z siebie dudniący, metaliczny

pomruk i jego oczy stają się na powrót żółte. Postacie poniżej tylko na razie

patrzą nerwowo, co robi Żniwiarz, wiedzą, ze nie mają szans w bezpośredniej

konfrontacji z nim.



Wszystkie lufy wymierzone są w metalowego kolosa,

gotowe w każdej chwili wystrzelić i podjęć beznadziejną walkę.

Nagle pada pojedynczy strzał. Zwiastun wydaje z

siebie, głęboki, grzmiący pomruk.

Postacie poniżej niego patrzą się najpierw po

sobie, żadne z nich nie nacisnęło na spust.



 Wtedy oglądają się za siebie. Widząc Komandora

Shepard z rozbitą, pokrwawiona głową i do połowy schowanym pod kamieniami

ciałem, ale z uniesioną bronią w pewnym uchwycie. To on oddał strzał.



 



 



·       

Zwiastun nie atakuje. Wyświetla na gruzowisku

projekcję (tak, tego chłopczyka vel

Katalizatora[/i]) która pojawia się na gruzowisku. Wygłasza, krótki monolog.







 



.::: Monolog Zwiastuna :::.



 



Chwali Shepa, za oparcie

się indoktrynacji.



Imponuje mu to.



Obserwował go od dawana i

sprostał on wszystkim wyzwaniom, jakie Żniwiarze rzucili na niego [chodzi mu o

Zbieraczy i Suwerena].



Wierzy w to, że Shepard

jest tym, na kogo szuka od tak dawna.



Będzie

na niego czekać na Cytadeli.



 



Po tych słowach zaczyna startować.



 









=== Shepard
uratowany
===

 

 

Anderson i dwójka
towarzyszy wygrzebują w końcu Shepa. Stają na tle błękitnego promienia i cieszą
się tą chwilą. Ich misja okazał się udana.

W zależności od
składu towarzyszy komentarze będą różne:

 

1.     
Anderson


 

Kilka opcji
dialogu w zależności od tego, jaką opcje wybraliśmy pod koniec (czytaj jaki
kolorek wybraliśmy).

 

Shepard dziękuje Andersenowi za to, że nigdy nie przestał w
niego wierzyć.

 

·   [Wybraliśmy syntezę lub kontrolę]

Nawet, gdy on przestał wierzyć w siebie

 

·   [Wybraliśmy opcje zniszczenia żniwiarzu]

Zawsze ta
świadomość dawało mu siłę do walki. Nawet, gdy był w kosmosie i zbierał armie,
to nigdy nie przestawał myśleć o Andersonie, który czekał na jego powrót razem
z resztą ocalałych.

 

 

2.     
Towarzysze Shepa


 

Shepar cieszy
się, że jego towarzysze żyją. Zawsze wiedział, ze jego załoga to twarde sztuki
i żaden Żniwiarz ich nie powstrzyma. Opcje dialogowe czerwona i niebieska:

 

Praworządny –
dla Komandor to zaszczyt, ze może walczyć u ich boku.

 

Renegat –
powinni być z siebie dumi. To był ostateczny sprawdzian ich umiejętności przed
wyprawą na Cytadele.

 

 

 

Shepar łączy się z Jokere

 

Komandor cieszy
się słysząc jego głos. Joker jest już w przestrzeni kosmicznej (nie, nie zwiał
z pola walki razem z załoga).Cieszy się z tego, że Shepard żyje i ani przez
chwile w to nie wątpił, ze wyjdzie z tego cało.

 

** Jeśli EDI nie ma przy Shepie to
jest w kabinie pilota i komentuje to jaka małe szanse miał na przeżycie. To,
przeżył jest imponujące

 

Joker mówi o
tym, że jest mu bardzo przykro, ale musi zepsuć ten podniosły moment, gdyż ma
dla komandora i jego towarzysze pewnie wieści. Skanery Normandii monitorowały
lot Zwiastuna. Przekaże też kilka cennych informacji.

 

·       
Tygiel nie został aktywowany. Został już
podłączony, ale trzeba go włączyć manualnie z cytadeli.

·       
Wojska na dole są w stanie utrzymać swoje
pozycje, a flota dostaje ciężkie baty, ale jeszcze się trzymają.

·       
Co gorsza Zwiastun przysiadł na Cytadeli, jest w
pobliżu Tygla. Kompletnie nic z nim nie robi. Po prostu jest tam i jakby czeka
na coś przebierając swoimi metalowymi łapami. Inni żniwiarze trzymają się z
daleka, jak na razie.

·       
Najgorsza informacje. Żniwiarze zrobili coś z
Cytadelą. Stacja jest na wpół otwarta, przypomina teraz wielki cylinder i
wewnątrz niej widać jakieś błoniaste kokony, po których przechodzą niebieskie
błyskawice.

 

W
tym momencie Joker przeklina i mówi pod nosem, że zaczyna rozumieć, dlaczego
Suweren chciał zając Cytadele. Mówi Shepadowi, ze tego nie da się opisać i
przełącza wizje na jego omni-klucz.

Shepard
patrzy na wewnątrz Cytadeli. Pokryte jest czymś na kształt jajek owada, a całe
energia z Cytadeli, ze wszystkich skrzydeł zaczyna przekazywać energie do
jajek. Po pulsujących Bablach co jakiś czas przechodzą wyładowania i
rozświetlają się niczym bombki na choince. Wtedy dokładnie widać, że wewnątrz
nich znajdują się kształty przypominające ogromne termity.

Jeden
z kokonów zaczyna pękać i wyłania się z niego oblepiony fioletową cieczą,
świeży wykluty Żniwiarz. Po chwili inne pulsujące jajka również zaczynają
pękać.

Cytadela
stała się wylęgarnią Żniwiarzy.

 

 

·       
Anderson przeżył i trzeba go ewakuować – Joker
ofiarowuje się, że przyleci po nich i zabierze ich stamtąd. Statek jest szybki
i zwrotny, da radę. Shepard mówi o ty, że ewakuacja się przyda, ale dla Andersona.
Pomimo sprzeciwów Kapitan w końcu ulega jego namową, przekonany tym, co mówi
Shepard o tym, że w razie jeśli misja na promień na Cytadeli nie powiedzie się
Hackett i Anderson będą największą szansą ludzkości na dalszą walkę.

 

 

 

=== Jeden z Wielu i Shepard ===

 

Shepard stoi przed błękitnym
promieniem wraz Andersonem i 
towarzyszami.

Planują wejść w promień
przesyłowy i ruszyć w dalszą misje, aby to zakończyć, jednak zatrzymuje ich
odgłos kroków - ktoś się zbliża. Na scenę wkracza Jeden z Wielu podtrzymywany
pod ramię przez tajemniczą panią strażniczkę.

Shepard widząc go podchodzi
powoli do niego. Jeden z Wielu wyswobadza się z uścisku swoje towarzyszki i
podchodzi do Shepa.

 

Komandor mówi mu o tym, że jego
towarzysze zdążyli mu o nim opowiedzieć i wie jak wielu mu zawdzięcza. Jeden z
Wielu uścisnął pewnie wyciągniętą dłoń Shepa i mówi ważne słowa.

 



 

Nie
musi nic mówić Komandorze, to był zaszczyt.

Wystarczającym
podziękowaniem będzie, jeśli pójdzie tam i załatwi te sprawę do końca

W
tym czasie, gdy On będzie walczył ze Zwiastunem w samym oku cyklonu,

On (Jeden
z Wielu) i inni żołnierze mu podobni zgotują Żniwiarzom prawdziwe piekło tu na
Ziemi i na innych planetach.

 



 

  






Shepard prosi
Jednego z Wielu o jeszcze jedną przysługę. Mówi mu o tym, że połączył się z
kapitanem Normandii i przyleci tutaj, aby ich zabrać. Nie musi tłumaczyć Jednemu
z Wielu jak ważne jest Anderson, mówi że może na niego liczyć.

Kapitan początkowo wzbrania się
przed tym, nie chcąc zostawiać Shepa, ale w końcu ustępuje Shepard każe mu
uciekać stąd. W razie jakby coś się nie powiodło to On będzie wtedy największą
nadzieją ludzkości.

Salutuje staremu
przyjacielowi, po czym wchodzi do promienia i jego postać rozpływa się.

 

 

Jeden z Wielu patrzy się na
tajemnicza strażniczkę, która w odpowiedzi potakuje głową.

 

// Odblokowaliśmy dodatkową
scenkę EWAKUACJA
//

  

=== Przed wkroczeniem w promień ===

  



Shepard spogląda na niebo w ogniu i
przecinające je niczym wielki miecz błękitny promień. Przez chwile patrzy się w
górę.

Shepard odwraca się do swoich towarzyszy
spogląda na nich swoim srogim wzrokiem. Mówi o tym, że to dopiero początek ich
zmagań. Zwiastun tam jest, na Cytadeli i czeka na niego.

Shepard będąc pod wpływem
indoktrynacji dotknął umysłu Żniwiarza. Świadomość tego stwora byłą dla niego
dziwna i nieodgadniona. Jednak jednego jest pewny, czuł to, gdy żniwiarz
próbował wpłynąć na jego umysł. Zwiastun jest inny od reszty swojej rasy – On
jest przerażony. Chce coś od niego i on chce się dowiedzieć, o co mu chodzi.

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = EWAKUACJA = = = =
= = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = =

 

 

Szary, zniszczony wieżowiec na tle
pogrążonego w wojnie Londynu. Budynek obwieszony jest Huskami, które pełzają po
jego ścianach niczym robactwo, a u jego stóp maszeruje horda Kanibali wlewająca
się do środka. Wysoko nad ich głowami leci pojedynczy, niebieskie
transportowiec. Statek powoli kieruje się w stronę dachu, skąd widać błyskające
strzały laserów.

Na dachu budynku Jeden z Wielu, tajemnicza
Pani Strażniczka i Anderson prowadzą wymianę ognia z nacierającymi potworami.
Wycofują się powoli do transportowca, który właśnie przybył im z odsieczą.
Otwierają się grodzie pojazdu i widać w nich twarz Corteza, wystająca zza
ciężkiego automatycznego działa. Naciska na spust i serią pocisków rozrywa na
kawałki wszystkie kreatury znalazły się w polu rażenia. Kontynuuje ostrzał,
tworząc ogień zaporowy dla żołnierzy.

Trzy osobowy oddział wykorzystuje
okazje i szybko wycofuje się do transportowaca. Pierwszy wpada Andersona. Za
nim już skoczyć Jeden z Wielu gdy widzi jak tajemnicza
Pani strażnik [/i]pada na ziemię po strzale Marudera. Przy upadku broń wylatuje
jej w rąk. Jeden z Wielu pokazuje głową do Andersona co się stało. Kapitan daje
sygnał, ze ma iść i ubezpiecza go. Jeden z Wielu, dzięki wsparciu ogniowemu ze
statku, szybko dociera do tajemniczej
Pani strażnik[/i]. Chwyta ją za ramie i odciąga w stronę statku.

Po drodze mówi jej sugestywne
zdanie – Nie po to przeżyłaś, aby tu
teraz zginąć[/i].

Pakuje się z nią razem do
transportowca.

Grodzie się za nim zamykają i
statek szybko odlatuje.

 

 



 

** Jeśli nie ma z nami
tajemniczej Pani strażniczki to wówczas zastępuje ją ‘postać zastępcza, którą w
walce na dachu po prostu zastrzelą.

 



 

 

W transportowcu Anderson i Jeden z
Wielu siadają naprzeciw siebie. Anderson przez chwile rusza swoją ręką na boki
i narzeka, że za stary jest na to. W tym czasie jego towarzysz opiera się
plecami o ścianę i patrzy przez okno na oddalającą się panoramę miasta
pogrążonego w wojnie.

Anderson przez chwile patrzy na Jednego
z Wielu, w pewnym momencie lekko się uśmiecha.

.- W tej galaktyce po inwazji
przydadzą się tacy jak Ty. Gwarantuje Ci, że zostaniesz Widmem

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = A D N O T A C J A = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

 

 

.::: MAŁY
SMACZEK :::.


 

Uratowaliśmy Mirande Lawson w czasie ME3 przed
śmiercią[/i]

 

 

Jeśli
natomiast Mirand nie przeżyła podczas gry, wówczas tajemnicą Pani strażniczkę [/i]powinien zastąpić jakiś inne
Ex-cerberus, inżynier albo adept (obojętne!) – rola tej postaci   będzie spłaszczona do minimum. Będzie to
tylko ktoś podające Andersonowi rakietnice i zajmujący się stroną techniczną przygotowywanej
sieci (czyt. będzie wydawał Jednemu z Wielu polecenia przez komunikator

 

Zmiany,
jakie nastąpią W CIENIU TYTANA

 

·       
Sceny z odsłanianiem hełmu nie pojawia się.

·       
Na dachu ‘postać
zastępcza[/i]’ (ktokolwiek by to nie był) idzie do kasacji.

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = =

 

 

 

.::: WYPRAWA NA CYTADELE:::.

 

 

Nim
przejdę dalej chce wyjaśnić kilka kwestii, aby lepiej nakreślić napisane przeze
mnie rozwiązania fabularne i nawiązać do zdarzeń z wcześniejszych gier z tej
serii – tak aby obraz stał się jak najbardziej pełny i jasny w odbiorze.

Wyłożę
je wprost w tabelce poniżej, aczkolwiek uważam, że fajnym patentem byłoby
pokazać je graczom jako przemyślenia Komandora w czasie podróży niebieskim
promieniem, powspominałby swoje wcześniejszy przygody

 

 



 

::
Słowo wyjaśnienia ::


 

>>
Hekatomba <<


 Wojska żniwiarzy po to zebrały ciała i
stworzyli promień przesyłowy, aby zebrać ciała na Cytadeli. Gdzie pracowici
Opiekunowi, po uruchomieniu ukrytych funkcji stacji (pamiętajmy, że Cytadela
była ponoś skonstruowana przez Żniwiarzy) przerobią je na genetyczną papkę,
która posłuży za budulec dla nowych Żniwiarzy.

 

Będzie to również swoiste nawiązanie
do Mass Effect 2

 

>>
Wylęgarnia <<


Cytadela
została tak naprawdę zaprojektowana jako wielka pułapka. Zostaje pozostawiona
przez Żniwiarzy dla nowych ras, aby te mogły się osiedlić tam i zaludnić ją jak
najgęściej.

W
momencie rozpoczęcia cyklu Cytadela otwiera się jako tunel podprzestrzenny, aby
wprowadzić z próżni kosmosu Zniwairzy bezpośrednio do Cytadeli, która zawsze
wtedy jest w centrum galaktycznej społeczności.

Takie
rozwiązanie systemu Cytadeli – zwabianie do tłocznie jak największej liczby
surowców w postaci żywych istot – pozwala Żniwiarzom na szybki i bolesny atak
na każdą rasę. Społeczność jest wtedy znacznie osłabiona po stracie kluczowej
stacji, która w każdym cyklu była sędzią rządów i najważniejszych person w
społeczeństwie.

A
sami Żniwiarze po dokonaniu masakry na Cytadeli zyskują dużo surowca
niezbędnego do budowy nowych jednostek Zyskują wtedy możliwość szybkiego
zwiększenia swoich wojsk.

To
rozwiązanie sprawdzało się przez wiele cykli. Dopiero proteanie zakłócili ten
proces. Opiekunowi, wszechobecni konserwatorzy stacji, zawsze aktywowali bramę
dla Żniwiarzy i sprowadzali ich do galaktyki. Proteinie odcięli łączność
Opiekunów ze Żniwiarzami, uniemożliwiając tym samym skuteczny atak z
zaskoczenia.

Proteanie
zwiększyli szanse innych ras na przetrwany tym posunięciem.

 

Suweren
nie mogąc wysłużyć się Opiekunami musiałam bezpośrednio zainterweniować na
Cytadeli, by sprowadzić tu swoją rasę.

Cytadela
zawsze była kluczowym punktem w strategii podboju Żniwiarzy, ze względu na  swoje funkcje: możliwość szybkiego transportu
wojsk i tworzenie nowych Żniwiarzy.

 

//
Więc teraz już się nie śmiejcie, że
Suweren atakiem na Cytadelę chciał tylko oszczędzić Żniwiarzom czterech lat
podróży w kosmosie[/i] J

 



 

 

 

Wracając
do Sheparda….

 

 

.:::
RZEŻNIA:::.


 

Shepard
i towarzysze lądują na Cytadeli. Stacja nie przypomina już centrum galaktycznej
społeczności, którym była wcześniej. Teraz przywodzi na myśl stacje Zbieraczy z
ME2.

Wszędzie
panuje niepokojący półmroku i wokół są stosy ciał przebierane przez Opiekunów.

 

·       
Sklep z mięsem


Możemy
poobserwować sobie jak Opiekunowie przebierają stosy ludzkich zwłok
wypełniających długą, owalna sale. Zachowują się niczym gospodarz oddzielający
dorodne owoce od zgniłych. Zdają się wręcz poszukiwać tych najbardziej
dorodnych i dojrzałych. Towarzyszyć tej upiornej makabrze będzie cichy odgłos
mlaskanie, typowy dla ugniatana mielonego mięsa. Opiekuni wybraniu odpowiednich
zwłok, najpierw dokładnie je oglądając i macając swoimi owadzimi kończynami,
wrzucają do odpowiedniego otworu, umieszczonego w podłożu. Otworów jest kilka,
a każdy ma czarną metalową obwolutę wokół, na której rozpostarta jest
prześwitująca błona. Po umieszczeniu odpowiedniej ilości zwłok zielona substancja
wypełnia kadzie. Zwłoki rozpuszczają się szybko w niej i nowo powstała
zawartość zmienia kolor na jasno brązowy. Następnie jest odprowadza
przezroczystą rurą ku górze, która znika w ciemności.

 

**
Czynność jest powtarzana

 

** To tak,
jeśli ktoś lubi zwiedzać.

 

** Będzie można
strzelać!!

Jeśli
zastrzelimy któregoś z Opiekunów stworki przerywają swoje zajęcie i z cichym
sykiem oddalają się, by szybko zniknąć pośród stosów zwłok.

Spektakl
dobiega wtedy końca J

 

 

·       
Komnata żniwiarza


Kolejne miłe
pomieszczenie. Gdy będziemy w przestronnej sali. Idąc odo dołu, spiralnymi
schodami, jeden z towarzyszy Shepa stwierdzi, że to miejsce,  wyglądają znajomo (fragmenty ścian, sufit,
dziwne schody, wystające instalacje) tak jakby całą Cytadela poprzestawiała się
i wymieszała swoje pomieszczenia. Zmierzając dalej możemy obserwować znaną już
Nam substancje płynącą rurami w górę. Tym razem jednak będziemy widzieć, dokąd
zmierza ta genetyczna papka (cała instalacja, wraz z odprowadzaną cieczą bardzo
przypomina to co mogliśmy obserwować w bazie Zbieraczy w poprzedniej części
gry)

Na górze, w
samym środku ozdobionego cybernetycznymi wzorkami sufity będziemy mogli
zaobserwować błoniastą, pulsujący błoną wyrastającą z sufitu. Kable pokrywają
biologiczną błonę i wtapiają się w organiczna konstrukcje tworząc z nią, dziwną
jednolitą całość, który rytmicznie pulsuje, jakby jakaś gęsta substancja powoli
przetaczała się w środku.

Gdy dochodzimy
do góry po metalowych wzorach zaczynają przechodzić wyładowania energii, które poprzez
kable doprowadzane są do skórzanego pęcherza. Widzimy jak na parę chwil
substancja w środku rozświetla się na purpurowo i możemy obserwować czarną
sylwetkę Żniwiarza w środku.

Jest w pozycji
embrionalnej, zwinięty niczym larwa owada. Jego ciało delikatnie drgania
pieszczone przez spływająca na niego energię. Stworzenie jest jeszcze nie w
pełni uformowane i świadome, ale już żyje.

 

·       
Taras widokowy


Idąc po
metalowych schodach, mijamy duże okna, które ukazują nam panoramę pola
kosmicznej bitwy

 

** Nic
wielkiego, coś jak mogliśmy obserwować w tle w scence z dzieciakiem i 3-em
ścieżkami

 

=> Gdy
zbliżamy się do okien pojawia się na ekranie błękitne oko, w ten sposób gra
daje znać, że po dotknięciu myszki przyjrzymy się bliżej każdemu z okien

 

=>
Komentarze Shepa i towarzysz były wskazane, jak sądzę.

Przykłady:

* przypatrywanie
się eskadrze myśliwców Cerberusa i wspominanie misji gdy się je zdobywało w
bazie z naukowcami.

* okręty
Błękitnych Słoń i Krwawej Hordy walczące z Żniwiarzem – wspominanie Aria’e
T’Loca i może samej stacji Omegi.

                                                                                           

** Miłym
akcentem byłby widok flot na polu walki byłby różny w zależności od tego, jakie
zasoby wojenne udało Nam się zgromadzić (mała rzecz, a jednak cieszy)

 



 

Przykłady:

- flota quraińska

- statki gethów

- wojska najemników
/Krwawnba horda, Błękitne Słońca, Zaćmienie/

- myśliwce podkradnięte od
Cerberusa

- turiańska flota

- bataraińskie statki
(pamiętam tego batarianina z Cytadeli, który ofiarował Nam swoje ocalałe
statki)

- Czy Kroganie mieli swoją
flotę gdzieś pokazaną ????

- Przykłady można by
jeszcze długo mnożyć zapewne

 



 

Czy wygrywają
??


Ostatnie okno,
gdy to niego podejdziemy i wciśniemy prawy przycisk myszki będziemy mogli
przyjrzeć się toczonej tam potyczce.

 

Możemy
obserwować walkę okrętu kosmicznego Przymierza (jeden z towarzyszy Schepa
rozpozna okręt flagowy Admirała Hacketta) wraz innymi jednostkami pozostałych
ras (patrz tabela wyżej) przeciwko Żniwiarzowi. Jeśli mamy wystarczająco duży
poziom zebranych zasobów wojennych (powyżej 95%) widzimy jak Żniwiarz ulega pod
ogniem sprzymierzonej floty - po jego tarczach kinetycznych przechodzą czerwone
wyładowania, a po chwili seria eksplozji rozrywa jego metalowy korpus.

 

Gdy nasz poziom
zasobów wojennych jest zbyt mały (poniżej 85%) to wówczas obserwujemy jak
Żniwiarz masakruje statki swoim czerwonym promieniem.

 

 



 

** Obrazek ten będzie też
sugerować, na jaki rodzaj zakończenia mamy się przygotować.

 



 

 

 

===Idziemy
dalej ===


 

Opuszczamy te lokacje
na Cytadeli i docieramy do bardziej przyjemnej części stacji. Znajdziemy się na
metalowym, szerokim moście, gdzie będzie powoli kierować się ku górze, długimi
schodami, po bokach będziemy mogli obserwować pracującą maszynerię.

Gdy będziemy
pokonywać kolejne schody spotkamy kilka leżących zwłok - żołnierze Cerberusa.
Shepard przez chwile będzie się zastanawiać skąd Oni się tu wzięli Gdy przyjrzymy
się zwłokom nie będzie nastrojony pozytywnie, okaże się ze ludzie Ci zostali
rozszarpani.

Z Shepem
połączy się Joker, który monitoruje z bezpiecznej odległości Cytadelę. Jego
skanery pokazują mu, że jest już blisko panelu kontrolnego. Shepard potakuje,
ale coś przerywa mu połączenie z Normandią.

Kieruje się do
drzwi, do kolejnego pomieszczenia.

 

 === Stary
znajomy ===


 

Gdy zbliżamy
się do pomieszczenia, które jest bliźniaczo podobne do tego z końcówki ME3. Na
końcu pomieszczenia jest panel, po bokach sali widać wyrastające czarne rurki,
za wielkiego okna widzimy wnętrze cytadeli – usiane jajami Żniwiarzy.

Shep i
towarzysze podążają powoli i ostrożnie w stronę panelu. Gdy dochodzą do niego,
jeden z towarzyszy zaczyna przy nim gmerać. Mówi, że są tu jakieś dziwne kody i
zabezpieczenia i rozszyfrowanie ich trochę im zajmie.

Wtedy w
pomieszczeniu rozlega się głos Człowieka Iluzji i mówi o tym, że nie musi się
spieszyć, bo i tak nie złamie kodów. To on kontroluje system i może zmieniać
hasła cały czas na nowo.

Wszyscy
spoglądają w górze skąd zaczyna padać na nich czerwone światło.

 

Na górze
pomieszczenia Shepard widzi kolejne jajo Żniwiarza, z tą różnicą, że to o jest
o wiele mniejsze i pokryte gęstszą siecią cybernetycznej pajęczynki. W samym
środku, w tle czerwonego światła, widać ludzką sylwetkę. Człowiek iluzja przedstawia
się postacią poniżej i mówi o tym, że teraz to On zarządza wszystkimi procesami na Cytadeli[/i].

 

·       
Pojawia na ekranie myszka i opcja renegata


Shepa może nie
chcieć wysłuchiwać wywodów Człowieka Iluzji i od razu do niego strzelić.

** Patrz wtedy
poniżej przemieniony


 

·       
Nikt nie strzelił do kokonu

Jeśli
zdecydowaliśmy się wywodu Człowieka Iluzji wówczas dowiadujemy się kilku
informacji, których nam udzieli:

 

1.     
[/b]Po procesie, któremu się poddał, a który mogliśmy
obserwować podczas zwiedzania stacji Cerberusa miał się on rzekomo stać lepszą
wersją człowieka, odporną na indoktrynacje. W rezultacie stał się jeszcze
bardziej podatny na ten proces – jednak oczywiście sam nie jest tego świadom.

 

// Nie chce tu rozstrzygać czy Człowiek Iluzja
był indoktrynowany i od jakiego czasu[/i] //

 

Przybył do
Cytadeli wraz z grupę żołnierzy po tym jak przekazał Żniwiarzom informacje o
planie ataku floty sprzymierzonych. Widział w swojej głowie - jak już był pod
całkowitym wpływem obcych, że jego cel się spełni – stanie się mesjaszem dla
ludzkości i poprowadzi swój gatunek w nową lepsza przyszłość. Tak naprawdę
jednak Żniwiarze wykorzystali jego nowe, ulepszone ciało do swoich celów. Cały
czas je przy tym udoskonalając.

 

 

2.     
[/b]Ciało Człowieka Iluzja jest wykorzystywane jako
moduł sterujący w Cytadeli. To on zarządza procesem tworzenia nowych Żniwiarzy
i blokuje uruchomienie Tygla.

 - Człowiek Iluzja jest ślepy na wszelkie
racjonalne argumenty. Uważa, że to On kontroluje nowe powstałych Żniwiarzy i z
ich pomocą zaprowadzi ludzkość do gwiazd ku lepszej przyszłości. Ludzkość
zostanie przetworzona i wywyższona.

- Nie uważa, że
jest pod wpływem Żniwiarzy. To on kontroluje te przemiany i zachował swoja
świadomość i sam ukształtuje swoje ciało

 

 

=== Przemieniony
===


 

Kokon z
Człowiekiem Iluzją pęka i ukazuje się Nam w swojej odmienionej postaci.

 

// zawsze podobał mi się ten concept art.
.//[/i]

 

 

http://www.google.pl...:74&tx=60&ty=66

 

 

Po pojawieniu się na scenie
mutanta opadają z syknięciem boczne ściany pomieszczenia, ukazując nam rozległą
przestrzeń Cytadeli. Jesteśmy w czymś na kształt reaktora. W oddali widać
ogromną metalowe przewody i cewki, po których co jakiś czas przechodzą
wyładowania energetyczne. Panel chowa się w ziemi, a w innych miejscach
wyrastają metalowe ściany (będą służyć nam jako osłony). W oddali widzimy
nadlatujące już do naszej pozycji lewitujące platformy.

Pole walki
zostało przygotowane. Nim zacznie się zabawa możemy jeszcze chwilkę
podyskutować z naszym, znajomym.

 

=== Okienko rozmowy z Człowiekiem
Iluzją ===


 

·       
Praworządny


Jeśli mamy
wystarczająco dużo punktów to będzie mogli przekonać Człowieka Iluzję, że jest
pod wpływem indoktrynacji i żniwiarze wykorzystują go.

Przekonujemy
go, że jedynym ratunkiem dla ludzkości i całej galaktyki przy okazji będzie
odblokowanie panelu i zakłócenie pracy Cytadel, tak zaprzestać powstawania
nowych Żniwiarzy

Potwór popełnia
samobójstwo.

 

·       
Renegat


Jeśli mamy
wystarczająco dużo punktów to będzie mogli przekonać Człowieka Iluzję, że jest
pod wpływem indoktrynacji i żniwiarze wykorzystują go.

Przekonujemy
go, że jest żałosny. Cały czas chciał uratować ludzkość przez Żniwiarzami, a
tak naprawdę na końcu stał się ich pacynką.

Potwór popełnia
samobójstwo.

 

 

Jeśli nie udało
się Nam uniknąć walki, poprzez mutanta do samobójstwa, to wówczas zaczyna się
walka.

 

 



!!
Walczymy !!




 

 

Runda I

Człowiek Iluzja
jest raczej powolny, ale nad wyraz niebezpieczny. Co jakiś czas będzie do nas
sięgać jedną z dwóch zmutowanych łapą, którą potrafi wydłużać Wtedy okaże się
jak dobrze nasza postać wyćwiczyła sobie podczas gry robienie przewrotów bojowych.

Postacie
sterowane przez komputer nie robią uników. Przeciwnik po prostu je chwyta.
Wtedy od Shepa będzie zależeć jak szybko zareaguje na to. Jeśli nie zdąży w
porę wtedy towarzysz ginie (wbite w ziemię? Przebity na wylot?).

W drugiej łapce
Człowiek Iluzja ma wbudowany w ciało karabin, którym będzie nas ostrzeliwać

 

Taktyka

Mamy trzymać
się od Mutanta na bezpieczny dystans, unikaniu jego ataków i ostrzeliwać jego zmutowane
serce, które widać mu za metalowych żeber. Będzie je dobrze widać gdyż będzie
świecić się na niebiesko od energii biotycznej. Gdy ostrzelamy czuły punkt
wystarczająco długo wtedy na parę chwil metalowe żebra osłaniające serce
rozejdą się na boki odsłaniając je. Wtedy należy wykorzystać moment i uderzyć
atakiem wręcz w newralgiczny organ.

 

·       
Wykonujemy powyższą czynność kilkukrotnie.

·       
Tylko ci0osy zadane w serce są odczuwalne dla
Człowieka Iluzji, wszystkie inne ciosy są od razu regenerowane.

 

 

== Przerywnik
==


 

Gdy zabierzemy
dwa paski życia przeciwnikowi (tarcza + pancerz) wtedy mamy wstawkę filmową, w
której potwór wrzeszczy z bólu i krzyczy też coś o tym, że się nie podda, bo to
on jest pierwszym z ulepszonej ludzkiej rasy.

Wydaje z siebie
metalowy zgrzyt – upiorne połączenie odgłosy wydawanego przez Żniwiarzy z
krzykiem wielu ludzkich gardeł.

Platforma, na
której walczymy zaczyna spadać, a my wraz z nią lecimy w dół.

 

Budzimy się na
dole, pośród jakiejś dziwnej instalacji Cytadeli, przez które płynie jakaś
substancja przepełniona energią. Shep raczej nie przygląda się temu, ponieważ
jest przygnieciony przez metalową belkę.

Nasi towarzysze
są cali i zdrowi. Chcą nam pomóc i zaczynają mocować się z metalową belką.
Wtedy to za plecami jednego z nich, z hukiem pojawia się Człowiek Iluzji.
Towarzysz odwraca się i oddaje strzał w monstrum, jednak bez większego efektu.
Wtedy to Shep sięga po swoja broń i strzela w jedną z rur w pobliżu stwora  Na metalowym mocowaniu rury robi się mały
wyłom i błękitna energia transportowa przez rury przechodzi po zmutowanym
cielsku Człowieka Iluzji. Stwór wtedy na chwile opada na kolana, nie mogąc
przez chwile dojść do siebie.

Uwolniony Shep
nie traci czasu. Rzuca się pędem na potwora i wyprowadza atak wręcz w zmutowane
serce Człowieka Iluzji. Wyje on w bólu i zaczyna wymachiwać kończynami
uzbrojonymi w ostrze przypominające kosy, jednak Shep w porę unika
poszatkowania na kawałki. Wraca do swoich towarzyszy i każe im się wycofać na
bezpieczną odległość, podczas gdy Człowiek Iluzja wstaje powoli i rusza do
ataku.

 

// Wystarczająco zasugerowane jak należy z  nim teraz walczyć, prawda ?[/i] //

 

 

 

Runda II

Gdy już
zabierzemy jeden pasek życia przeciwnikowi zmienia on nieco taktykę. Rozkłada
on swoją druga łapę (nie te wydłu[/i]żana)
i formuje z niej cztery ostrza [też jest
na obrazku[/i]].

Zaczyna poruszać
się szybciej po polu walki. Czepia się ścian dodatkowi kończynami i szybko
porusza się po suficie. Zdarza mu się też znikać w ciemnych zakamarkach i zaskoczenia
szybko znaleźć się blisko Shepa. Jest to niebezpieczne po stwór potrafi szybko
wysłać Nas na tamten świat obracając szybko swoimi ostrzami zmieniając się w mikserze.

Nie atakuje w
ten sposób naszych towarzyszy. Nie zabija ich od razy, gdy pojawia się nagle
obok nich to chwyta ich (niczym banshee[/i])
i wówczas mamy krótką chwile czasu, aby zareagować na to.

Taktyka
Człowieka Iluzji.

·       
Mutant dalej korzysta ze swojego karabinu.

·       
Nie korzysta już z wydłużanej łapy.

·       
Najczęściej korzysta z ataków z zaskoczenia po
ciężkim ostrzale, jest to dobry moment, aby udać się w pobliże rury

·       
Zaczyna używać biotyki. Wyrywa ze ścian panele i
kawałki instalacji i ciska nimi.

 

Taktyka

Nadal należy
uderzać wręcz w serce, które tym razem jednak nie jest już osłonięte stalowymi
żebrami. Możemy próbować robić to konwencjonalnie, co może się skonczyć naszym
szybkim zejście w konfrontacji z ostrzami potwora.

Zalecane by
było podprowadzanie go do którejś z rur przesyłających energetyczną substancję,
a następnie ostrzeliwaniu ich, gdy Człowiek Iluzja jest blisko. Wyładowania
energetyczne na parę chwil powalają potwora, który popada w odrętwieniu.

Wtedy to musimy
wykonać atak wręcz w serce potwora i być przygotowanym na szybki skok do tyłu,
bo każdy taki atak będzie wyprowadzać stwora z odrętwienia

Powielamy
czynność 4-5 razy i Człowiek Iluzja nareszcie pada.

 

 

 

=== Po walce ===

 

Człowiek Iluzja
leży na plecach umierając, a nad nim stoi Shepard. Mutant mówi, że cieszy się,
że umiera jako nowy, lepszy gatunek ludzki.

 

·       
Renegat


Możemy dobić
Człowieka Iluzje strzałem. Dokładnie droga. Pojawia się na ekranie stosowna
opcja myszki.

 

Pierwszy strzela[/i] - Człowiek Iluzja mówi,
że i Shepard będzie ostatecznie należeć do Żniwiarzy. Lubią takich jak On.
Istoty, które nie bacząc na środki zmierzają do celu. Wezmą jego ciało i
zatrują dusze.

 

Drugi strzał[/i] - ...już wkrótce Shep
zrozumie, że fuzja była jedynym rozwiązaniem ratującym formy organiczne przed
całkowitą zagładą.

 

Trzeci strzał[/i] – Człowiek Iluzja jest
ciekaw gdzie uda się jego dusza po opuszczenie tego ciała i czy cały czas
jeszcze ją ma. Czy Żniwiarze i to mu odebrali.

 

·       
Praworządny


Shepard mówi o
tym, że jeśli tak ma być przyszłość ludzkości to On woli nie mieć żadnej.

 

Platforma, na
której tu spadli jest już aktywna. Widać po tym, że się lekko unosi i jest z
niej wysunięty panel oświetlony na niebiesko/czerwono. Wszystko w zależności,
jakiej opcji dokonaliśmy przy Człowieku Iluzji.

** Walcząc z
nim lub zmuszając go do samobójstwa.

 

 

=== Ruszamy
dalej ===


 

Jesteśmy na
platformie i aktywujemy panel na niej.

Jeden z naszych
towarzyszy[/i] informuje Nas, że odbiera
odczyty o tym, że chwilo Cytadela zawiesiła proces tworzenia nowych Żniwiarzy.
Energia przestała płynąć do jaj. Funkcje życiowe pomiotów w kokonach zostały
zwieszone.

Drugi towarzysz[/i] zaczyna coś wstukiwać w
czarny panel przy okazji sprawdzając coś na swoim omni-kluczu. Po chwili jasny
promień światła spada na platformę i metalowa płyta zaczyna unosić się w górę.

 

= = = = = = = = = = = = = =
= =
= = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = =

 

 

.::: PRZERWANY KRĄG :::.

 

Shep i
towarzysze przemieszczają się dalej na platformie. Zmierzają w stronę Tygla i w
końcu wjeżdżają do ostatniego pomieszczenia.

Jest on troszkę
podobne do tego, które widzieliśmy pod koniec ME3 – zwłaszcza jeśli chodzi o
scenografię. Na samym środku widać znaną już nam Katalizator. Pulsująca energia
przypływa strumieniem przez jego środek.

Tym razem boczne
opcje (zniszczenie i kontrola) są teraz niedostępne. Stanowią dwa czarne
cylindry po bokach Katalizatora, tworzące z nim integralną całość.

 

** Zupełnie tak
jakby te dwie opcje nigdy wcześniej nie istniały J

 

Jeden z towarzyszy
Shepa mówi o tym, że to dziwne urządzenie w jakiś niezwykły sposób katalizuje
energią z Cytadeli, ale to tylko ułamek możliwości tego czegoś. To ma zaledwie
zapoczątkować jakiś proces. Urządzenie wydaje się móc pobierać energię prosto z
pola efektu masy i przetwarzać ją w jakąś nieznaną jeszcze formę energi.

 Shep przekręca głowę lekko na bok, lekko
oczarowany tym widokiem bijącą od niego mocą. Przypatruje się swojemu odbiciu.

Wiem, czuje to[/i] – odpowiada spokojnym
głosem.

 

Drugi towarzysz
patrzy się na kosmiczne pole walki, zaczyna się zastanawiać na jedną rzeczą.
Żniwiarze gdyby chcieli już dawno mogliby zniszczyć Tygiel, co ich zatem powstrzymało?

Ja [/i]– słychać głęboki, metaliczny głos
dudniące po całej sali. Po chwili całe pomieszczenie zaczyna się trząść. Za
oknem horyzont przysłania Nam Zwiastun we własnej osobie.

Nie atakuje Nas.
Zamiast tego gratuluje Shepowi, że dotarł do urządzenia, które rasy w tym cyklu
nazywają Tyglem Chce żeby to Komandor zadecydował jak urządzenie ma zostać
użyte.

 

Zwiastun mówi o tym, że On i Shepard są tacy
sami.[/i]

Obaj pragną ocalenia dla swoje rasy.[/i]

Żniwiarz wierzy, że to komandor jest tym,
który wyrwie jego rasę ze ślepej uliczki, w którą zostali wepchnięci.[/i]

 [/i]

Nim podejmiemy
decyzje możemy podpytać Zwiastuna, o co tak naprawdę chodzi jemu. Żniwiarz jest
bardzo rozmowny i chętnie odpowie na wszystkie pytania.

 

Kilka opcja
pytań do Zwiastuna

 

 

=== Historia
Żniwiarzy ===


 

Żniwiarze
zostali powołani do istnienia jako hybryda mechanicznej i biologicznej formy
życia. Nie ewoluowali, po prostu zostali stworzenie w tej formie, jaką widzimy
teraz wiele tysięcy cykli temu.

Stworzył ich
naukowiec ze starożytnej rasy (dla własnej wygodny będę ich nazywać Pradawnym[/i]i). Pradawny mędrzec, istota o
niezwykłym umyśle, który potrafił przeniknąć tajemnice kosmosu oraz o wielkiej
sile ducha. Zwiastun mówi o nim jako o majestatycznym bycie.

Pradawni byli
pokojową nacją. Bardzo cenili sobie inteligencję, szerokie horyzonty i
posiadanie dużej wiedzy. Mędrzec, był najmądrzejszym spośród Pradawnych[/i] - przewodził jej przez całe
tysiąclecia.

 

·       
Nie wiele mówi o pradawnej rasie, z której
pochodził starożytny mędrzec. Mówi tylko ludzkość ma podobne potencjał, co
tamta rasa. Tyle, że znajduje się jeszcze wiele kroków za nim.

·       
Obserwowali inne rasy i pozwalali rozwijać się
innym cywilizacją. Sami pełniąc formę cichego protektora kosmosu. Nazywali
galaktykę swoim ogrodem. Ogrodem, o który dbali i który pielęgnowali.

 

·       
Przekaźniki masy i Cytadela – to oni je
stworzyli, by ułatwić sobie i innym rasom przemieszczanie po kosmosie.

 

·       
Była w ich czasach również forma syntetycznego
życia. Nie będziemy wiadomo Nam czy tajemnicza rasa toczyła z nim podobne boje jak
qurianie z gethami. Pradawni uznawali po prostu syntetyki jako formę życia
równoważną z organicznymi. Stąd też Żniwiarze są hybrydą oby ras.

 

Kosmos kwitł w
dobrobycie, otarty na nowe rasy. Wszystko jednak zmieniło się, gdy doszło do
konfliktu. Wiedzione chciwością i własnymi ambicjami któreś z pomniejszych ras
wypowiedziały konflikt Pradawnym.

Rasa mędrca
górowała nad nimi technologicznie, więc konflikt z góry był skakany na porażkę.
Agresorzy uznali Pradawnych [/i]za
pokojową masę, której łatwo będzie pokonać. Szybko przekonali się w jak wielkim
byli błędzie. Mimo pokojowego usposobienie rasa ta potrafiła się bronić i miała
do tego odpowiednie środki. Wysłali przeciw swoim wrogom automatyczne statki bojowe
(prototyp Żniwiarzy[/i]), które szybko i
efektownie zaczęły wyniszczać wojska przeciwników. Gdy młodsze rasy zrozumiały
jak bezcelową wojnę toczą w desperacji dopuścili się straszliwego czynu.

Przekaźnik masy
został zniszczony.

Wraz z
przekaźnikiem został zniszczony cały układ gwiezdny. Na spokojnym obliczu mędrca
zagościły po raz pierwszy żal i wściekłość. Mędrzec widział więcej niż
przeciętne istoty. Zniszczenie wszystkich planet, a wraz z nimi wszystkich form
życia. Wszystkie możliwości, nie powstałe nigdy kultury. Rasy, które nigdy nie
sięgną do gwiazd – wszystko to zdmuchnięte i stracone na zawsze.

Wielki dar
mędrca - jakim było widzenie wszystkich możliwości rozwoju każdej formy życia –
stały się przyczyną jego szaleństwa. Widząc zniszczenie, jakiego dopuścili się
agresorzy oraz jego długofalowe konsekwencje doprowadziły go do obłędu.

Nie mógł
pozwolić na to by konflikt się przeciągał, ani na to by żaden inny przekaźnik
masy został zniszczony.

Teraz i nigdy
więcej.

Mędrzec wpadł na
pomysł jak dalej pielęgnować wielki ogród – jak jego rasa zwykła nazywać Drogę Mleczną –[/i] jednocześnie zachowując pamięć o
innych rasach (konserwując je) i robiąc miejsce dla nowych rasy, które miały
nadejść z czasem.

Wtedy zapadł
decyzja o stworzeniu Żniwiarzy.

Mieli oni być
nowymi opiekunami dla galaktyki. Wypranymi kompletnie z empatii i wszelkich
emocji, tak by mogli jak najlepiej realizować cel, do jakiego zostali powołani.
Żniwiarze mieli być niczym siła natura dla tej galaktyki. Niczym zima, która
niszczy zielone rośliny, by zrobić na wiosnę miejsce dla kolejnych.

Oszalały mędrzec
zobaczył swoje dzieło i jego splugawiony umysł uznał, że było ono doskonałe.
Żniwiarze mieli być lepszymi ogrodnikami od jego własnej rasy. Dlatego obecni
protektorzy galaktyki nie będą już potrzebni. Nie spełnili należycie swojej
roli, nie ocalili młodszych ras przed konfliktem i nie zapobiegli wymazaniu
milionów cywilizacji z historii galaktyki.

Tak oto rasa Pradawnych[/i] stała się pierwszą ofiarą
Żniwiarzy, a po nich kolejne rasy musiały zostać zabrane, by stworzyć
przestrzeń dla przyszłych ras.

 

 



 

Mędrzec
tworząc Żniwiarzy, po okropnych doświadczeniach wojny i nękających go wizjach,
żył w przekonaniu, że wszystkie cywilizacje dążą do konfliktu – zniszczą się
same w bratobójczej wojnie (patrz konflikt Turian i Krogan) lub będą ciemiężyć
inne rasy, aby utrzymać własny prymat (patrz Proteanie)

 

Te
myśl wyraża Zwiastun w ME2 pod koniec ustami Generała Zbieraczy, gdy mówi:

 

Ci, których nazywacie Żniwiarzami są tak
naprawdę ocaleniem.[/i]

 [/i]



 

 

** Nigdzie nie
będzie powiedziane coś się stało z mędrcem. Zwiastun jednak wie, że nie został
on pochłonięty przez Żniwiarzy. Znikł.

 

 

 

=== Powstanie
Zwiastuna ===


 

Zwiastun jest
błędem w formacji Żniwiarzy. Bytem o innej świadomości niż reszta jego
pobratymców. Zwiastun sam nie wie do końca jak to się stało, że zyskał samoświadomość
i w przeciwieństwie do innych Żniwiarzy nie realizuje ślepo misji, do której On
i reszta jego gatunku została powołana.

Mówi nam tylko
tyle, że Tygiel został już kiedyś użyty, przez cywilizacji sprzed Imperium
Protean. Nie wie, jaki naukowy tor myślenia zastosowali przy konstrukcji tego
urządzenia, ale udało im się je uruchomić.

W wyniku, czego
powstała pewna niezwykła mutacja u nielicznej grupy osobników jego rodzaju.
Trzymany w ich archiwach kod genetyczny zabranych gatunków zaczął wygenerować u
nich zmiany. W ich mentalności, sposobie rozumowania i wartościowaniu kosmosu.
Nadal byli gatunkiem kosmicznych drapieżców i wiedzieli o swojej wielkiej
misji, jednak w obrębie kolektywu niektóre jednostki zaczęły rozwijać się
samodzielnie.

Nowa odłam Żniwiarzy
został uznany za nieczyste genetycznie i mógł stanowić zagrożenie dla ich wielkiej
misji. Mutacje zostały wybijane. Ponieważ nie byli liczną grupą w obrębie całej
populacji, więc wybicie ich nie stanowiła problemu. Jednym z dwójka, która
oparła się eksterminacji był właśnie Zwiastun. Był on najsilniejszy i
najsprytniejszy z nowego rodzaju. Inne ‘standardowe modele’ zwyczajnie nie dały
rady go zniszczyć.

Drugim
Żniwiarzem był Lewiatan.

Żniwiarze
pozostawili wówczas Zwiastuna w spokoju i zaakceptowały go, po tym jak powalił
tuziny z ich rasy. Uznali, że jest on silna i wartościową jednostką i nie
zagraża porządkowi tworzonemu przez Żniwiarzy. Proponowane przez niego
strategie ataku i manipulacji podbijanymi gatunkami zwiększyły znacznie
efektywność Żniwiarzy. Ataki były przeprowadzane szybciej i przy mniejszych
stratach własnych.

Zwiastun był
tym, który opracował strategię podboju Imperium proteańskiego przez
indoktrynowanie jego przywódców i wywołanie wewnętrznego konfliktu, który
osłabił protean przed właściwą inwazją.

Również on
zaproponował części protean ‘przeżycie’ w zamian za współprace z nim. Już wtedy
miał w planie zmianę ich w Zbieraczy i wykorzystanie ich do swoich celów.
Chociaż reszcie jego rasy, nowo po3wstali służący o nazwie zbieracze, zostali
przedstawieni jako plan awaryjny wsparcia dla Suwerena (Rachni i Gethy nie sprawdzili się[/i]) lub straty kontroli nad
Opiekunami (proteanie koniec końców
odłączyli ich[/i])

Zwiastun został
zaakceptowany i wtedy w spokoju mógł opracowywać swoją intrygę.

 

** Podczas ME3
jest powiedziane, że Żniwiarze stosują turaińską strategię walki przeciw im
samym. Javik również mówi o tym, że Żniwiarze wykorzystali indoktrynacje, aby
zwrócić jego dawne imperium przeciw sobie.

Zakładam tutaj,
że Żniwiarze wiele cykli wcześniej stosowali mniej wyszukane strategie walki.

 

 

=== Zdanie o
Żniwiarzach ===


 

Uważa swój
gatunek za największy błąd Pradawnych.

Żniwiarze moją
siłę i inteligencję, ale brak im wyższego celu istnienia. Uważają się za siłę
sprawczą kosmosu, bo tak kazano im uważać. Nie są opiekunami ogrodu
pozostawionego po Pradawnych[/i], są
niczym plaga szarańczy. Spadają, co jakiś czas na te galaktykę i wyżera
wszystko co mogło rozkwitać w tym ogrodzie.

 

 

=== A na imię mu
Zwiastun, Zwiastun Zmian ===


 

Sam nazwał się
Zwiastunem, bo jego pojawienie się było zwiastunem zmian dla jego rasy.

Mimo wolnego
umysły i większej inteligencji od przeciętnego Żniwiarza, Zwiastun nie chce
negować tego, czym jest.

Wie o tym, że
jego gatunek jest ofiarą własnej tragedii. Żniwiarze są w oczach Zwiastuna
niczym wirus. Niszczą wszystko, rozmnażają się i odchodzą do pustkę, po wybiciu
ras, które mogły się rozwinąć tak bardzo bym im zagrozić.

Od samego
początku ich istnienia Żniwiarze stoją w miejscu. Nie rozwijają się nie
ewoluują, nie zmieniają się.

Dopiero parę
cykli temu Tygiel to zmienił. Zwiastun wierzy, że to właśnie jest rozwiązanie.
Urządzenie budowane przez miliony lat, poprzez przekazywane sobie fragmenty
wiedzy jest rozwiązaniem dla Żniwiarzy.

 

 

=== Zwiastun i
Zbieracze ===


 

Zwiastun pozostawił
w naszej galaktyce zmienionych Protean z odpowiednią technologią, aby poza
wiedzą swoich braci spróbować nowy gatunek Żniwiarza. Chociaż oficjalnie byli
tu, aby służyć jako ewentualne wsparcie dla Suwerena. Znał proces tworzenia
nowych larw na Cytadeli i te samą technologię pozostawił swoich sługom,
odpowiednio ją udoskonalając.

Chciał od
podstaw stworzyć nowy rodzaj, który nie zostanie uznany za ‘błąd’ tak jak
kiedyś Zwiastun i jemu podobni.

Miło to pokazać
Żniwiarzom nową drogę w ich ewolucji oraz stworzyć potężną, świadomą siebie
jednostkę, która z czasem będzie mogła przejąć kontrolę nad jego rasą i
poprowadzić ich w nową lepszą przyszłość.

Ludźmi
zainteresował się od samego początku. Sukcesy w walce z Suwerem i Sarenem
utwierdziły go w przekonaniu, ze wybrał odpowiedni gatunek.

 

** Suweren
wykorzystywał Rachni, a potem Gethy bo nigdy nie miał zaufania do Zbieraczy,
które były tworem Zwiastuna. Obaj Żniwiarze nie przepadali za sobą.

 

 

=== Dlaczego
ludzie ? ===


 

Zwiastun
podziwia ludzi. Uważa, że są gatunkiem o największych zdolnościach
adaptacyjnych i rozwojowych spośród wszystkich ras. Niedawno odkryli drogę do
kosmosu, a już zagarnęli należne sobie w nim miejsce i zyskali szacunek pośród
innych ras.

Zwiastun mówi o
tym, że ludzkość to gatunek o gigantycznym potencjale. Kiedyś dojdą do poziomu
rozwoju cywilizacyjnego Pradawnych i być
może nawet ich przegonią [/i](pod warunkiem, że dziś życie w kosmosie się nie
skończy)

Ludzie są też najdoskonalszym
gatunkiem genetycznie z jakim do tej pory spotkali się Żniwiarze. Wymienia ich
zalety w porównaniu z innymi rasami:

 

·       
Kroganie
– łatwo było ich wysterylizować

 

·       
Assari – jedna płeć, a ich związki z innymi
gatunkami nie dają im na tyle dużo zróżnicowanego materiału, by rasa z czasem
się nie zdegenerowała

 

·       
Drelle – niby silny gatunek, ale wystarczy
zabrać ich z rodzinnej planety, by nabawili się śmiertelnej choroby płuc
(pozdrawiam Thane’a)

 

·       
Salarianie
– kiper szybki metabolizm znacznie
skraca ich życie, co utrudnia im przystosowywanie się.

 

·       
Turianie – nadrabiają wojskową dyscyplina inne
braki. Inteligentna rasa, ale o bardzo prostej ,wręcz prymitywnej budowie.

 

·       
Gethy
– gdyby nie kod Żniwiarzy nie rozwinęliby
się. Ten gatunek bez pomocy organicznych, od których są bardziej zależni niż
myślą, będzie stać w miejscu.

 

·       
Batarianie – nie odnaleźli się w kosmosie. Stali
się zbyt łatwo wyrzutkami. Poza tym łatwo przerobić ich na Kanibali, mają
bardzo łamliwy kod genetyczny.

 

·       
Qurianie
– wiadomo nie J

 

·       
Volus – spójrzcie tylko na te pokraczne kluchy,
które nie potrafią przeżyć poza własną planetą.

 

·       
Proteanie – wymiana myśli u tej rasy, poprzez
ładowanie przedmiotu czystą myślą była użyteczna i wygodna, ale zbytnie
rozwinięcie tej wtórnej zdolności prowadziło u nich do powolnej degradacji ich
układu nerwowego. Zbyt łatwo stawali się zależni od myśli podawanych przez
innych. Traciliby powoli zdolność do samodzielnego myślenia i wysnuwania
wniosków, a u niektórych z nich struktura mózgu zaczęła ulegać subtelnym
zmianom..

Gatunek
Javika był niezwykle łatwy do indoktrynacji

 



 

 Jeśli Javik będzie Nam towarzyszyć to z
niechęcią, ale potwierdzi ten fakt. Faktycznie mówiono coś o tym, że u
niektórych obywateli Imperium stwierdzono dziwne pofalowania kory mózgowej. Doda
też, że proteańscy naukowcy wysnuli potem teorie, że to efekt wywołany przez
fale podprogowe Żniwiarzy. Sami niczego nie podejrzewali, ale tak to już
specyfika zapatrzonych w siebie Imperiów.

 



 

Szansa na to, że
po tym cyklu powstanie gatunek zbliżony do ludzi jak niewyobrażalnie mała.
Zwiastun musi wykorzystać okazje teraz, w tym cyklu.

 

 

=== Czemu
Shepard ? ===


 

W początkowych
zapiskach o Tyglu, miliony lat temu, w fragmentach przekazywanych sobie przez
wybijane cywilizacje Zwiastun dostrzega myśl Pradawnych[/i]. Pomysł i wskazówki, która została rozwinięta przez
kolejne gatunki.

Zwiastun jest,
więc pewny, że Mędrzec w jakiś sposób ta zaplanował. Został schematy Tygla, by
rasy w odpowiednim momencie, gdy będą już gotowe na to, użyły go przeciw
Żniwiarzom.

Może uznał, ze
Żniwiarze w pewnym momencie przestaną być potrzebie. Pomimo swoje szaleństwa, dostrzegł,
że wykreował siłę destrukcji w najczystszej postaci. Skrzynki z projektami
Tygla zostały pozostawione, aby w odpowiednim momencie przerwać ten szaleńczy
krąg.

Zwiastun uważa
też, że pewnego dnia powstanie rasa, która będzie w stanie w końcu rozgryźć
tajemnice Tygla i na czas go zbudować. Będzie to też nowa rasa, która zajmie
należne im miejsce w kosmosie – będę w stanie zastąpić dawnych Pradawnych[/i] i wziąć odpowiedzialność za
pozostawiony ogród.

Czemu Zwiastun
chce, aby to Shepard wcisnął guzik ? Ponieważ przez lata widział wiele heroizmu
i poświęcenia w istotach walczących ze Żniwiarzami. Jednak to Shepard okazał go
najwięcej. Dążył do celu pomimo wyzwań rzucanych mu przez Żniwiarzy, żadna inna
istota jaką widział przez tyle lat nie wykazała tyle siły i wiary w to o co
walczy.

Zwiastun
podziwia na swój pokraczny sposób Shepa

Shep przypomina
mu Mędrca tego, który stworzył jego gatunek. Dlatego nikt inny tak jak On nie
ma prawa zadecydować o ich losie.

Zwiastun wie też
o tym, że nie on sam nie będzie obiektywny. We wszystkich swoich instynktach
pozostaje on Żniwiarzem.

 

 

=== Co jeśli się
nie zgodzę ? ===


 

Zwiastun
wystarczająco długo ukrywał przed innymi Żniwiarzami fakt istnienia Tygla.
Wiedział, że reszta jego rasy nie zlekceważy istnienia tej broni. Jest on dla
nich  zbyt poważnym zagrożeniem.

Żniwiarze z
pewnością rozpoznają w Tyglu ślady technologii Pradawnych [/i]i z łatwość przejmą nad nim kontrolę, ponieważ systemy
Tygla i moduły Żniwiarzy są kompatybilne. Wykorzystają wynalazek do swoich
celów, wpisując w fale generowaną przez Tygiel fragmenty swojego kodu
genetycznego. W ten sposób dokonają syntezy. Zmienią organicznych i syntetyki w
jedną rasę, tak jak od początku do tego dążyli. Wszystkie inteligentne formy
życia zostaną przetworzone na nowo na poziomie molekularnym. Żniwiarze stworzą
ich jako podległą sobie syntetyczno-organiczną formy życia.

Zwiastun wiele
ryzykował przygotowując swój plan, ale nie zamierza ryzykować dla niego
własnego istnienia. Jeśli Shepard postanowi odrzucić jego propozycje, Zwiastun
wycofa się, a wtedy Komandor będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami swojej
decyzji.

Zwiastun nie
wierzy w to, że Shepard wycofa się. Teraz jest ten moment, ta chwila we której,
losy całej galaktyki i miliardów – teraźniejszych i przyszłych -istnień zależą
od niego.

Jeśli teraz
Komandor się wycofa to Zwiastun uzna swój błąd.

Błąd, że brał
Sheparda za osobę, którą nie jest.

 


= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = 
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =




 



 

Edited by Traxion, 30 July 2012 - 07:59 AM.


#4
Traxion

Traxion
  • Members
  • 3 posts
CZĘŚĆ 3 / 3



.:: CZAS NA

DECYZJE ::.




 



Cytadela zaraz

wznowi swoje procesy i odetnie Tygiel od swoich systemów. Nie mówiąc już o tym,

że Żniwiarze odnotowali, co dzieje się na Cytadeli. Zwiastun słyszy ich krzyki,

wiedzą że zostali oszukani. Zmierzają tu i Zwiastun ich nie powstrzyma. Nie

wybaczą Zwiastunowi tego, ze ukrył przed nimi informacje o Tyglu. Zgładzą go, a

potem Shepard i resztę galaktyki. Czas by Shepard podjął ostateczną decyzje.



Mamy dwa wyjścia

do wyboru, może przy pomocy panelu wyzwolić dziwną energię nagromadzoną w Tyglu

i przepuścić ją przez sieć przekaźników masy – wywoła to reakcje łańcuchową,

która zniszczy definitywnie Żniwiarzy. Jednak cena za to będzie wysoka, impuls

wywołany uwolnieniem mocy Tygla będzie tak potężny, że spali Ziemię, wraz z

zjednoczona flotą, która jest w pobliżu.



Drugą opcją jest

użycie Tygla jako swoistego katalizatora. Zwiastun proponuje Shep’owi

rozwiązanie, które może zadowolić wszystkich (zdaniem Żniwiarza). Użyją

nagromadzonej energii by połączyć biologiczno-cybernetyczne ciało żniwiarza, z

osobowością i moralnością Shepa. Zwiastun poświęci się, by dać początek nowemu

rodzajowi żniwiarza – da swojej rasie nowego upragnionego przywódcę. Chce by

jego świadomość była oparta na umyśle komandora.



Żniwiarze mają

przestać być plagą kosmosu i stanąć na wyższym poziomie rozwoju – dorównają

swoim twórcom. Pod wodzą nowego Human Reapera Żniwiarze opuszczą ten galaktykę

i powędrują przez próżnie kosmosu do innej niezamieszkałej. Mają w sobie

zapisane DNA wszystkich ras, które zabrały, zaniosą życie do nowych światów.



 



Czas podjęć

decyzje.



 



 



= = = = = = = = = = = = = = = = =

= = =





Nie wszystkim spodobają się nasze decyzje 



= = = = = = = = = = = = = = = = =

= = =





 



 









 



* Javik

nie

opowie się za opcją stworzenia Human Reapera
.

Trzeba będzie w odp. momencie

wcisnąć przycisk renegata na ekranie,

bo w przeciwnym razie Proteanini

zastrzeli Nas. My albo on



 



* Vega

nie

porze opcji spalenia Ziemi
i celuje w nas broń.

We właściwym momencie należy

wcisnąć klawisz wywołujący ‘praworządny

uczynek[/i]’ .

Wtedy tłumaczymy Vega, że musimy to zrobić, by dać szanse innym

rasom w kosmosie.



 



* Garrus



chwyta Shepa za ramię i mówi o tym, że nie wierzy to,

że to się tak skończy.

Wtedy możemy wybrać dwie opcje.



·       

Renegat
– wytykamy mu, że zawsze był słaby jak

na turianina, nigdy nie potrafił wykonywać rozkazów i przestrzegać doktryny.

Niech więc chociaż teraz zachowa się jak na żołnierze przystało i wykona

polecenie – ma stąd spadać i wypić w barze za Shepa



·       

Praworządny – cieszymy się, że Garbus przeszedł

z nami to wszystko. Zawsze mogliśmy na niego liczyć, był dobrym przyjacielem.

Niech nigdy o nas nie zapomina



[ Shepard wyciąga dłoń, a Garrus przytula go[/i]]



 



* Liara

– Asari

ma jeszcze śnieżę rany po zniszczeniu jej rodzinnej planety,

dlatego nie

jest w stanie zaakceptować wyboru stworzenia Human Reapera
.

Nie celuje

bronią do Sheparda, płacze. Możemy w odp.

Momencie wcisnąć odp. Klawisz myszki

by ją przytulić i wytłumaczyć, że robimy to dla niej i jej podobnym istotom.



 



* Kaidan/ Ashley



– nie pochwalą żadnej z naszych decyzji, ale uznają, że mieliśmy powody, aby

tak właśnie postąpić.



 



* EDI

– do

każdego z wyborów, czy to spalenie Ziemi

czy poświęcenie Shepa[/i], podejdzie sceptycznie.

Powie, że biorąc pod uwagę

wszystkie dostępne dane,

oraz procentowe szanse na sukces to wyjście wybrane

przez Shepa wydaje jej się najlogiczniejszym rozwiązaniem – jednak czuje, że

jest w nim coś nie tak.

Coś czego matematyczne algorytmy nie potrafią wyrazić.



Jeśli w

odpowiednim momencie wciśniemy myszkę, to aktywujemy opcję praworządną[/i] to
wówczas powie jej, że jest bardziej ludzka niż

się jej wydaje.



 



* Tali

– będzie

bardzo rozpaczać, jeśli wybierzemy opcję spalenia Ziemi.

Uzna za wielką

niesprawiedliwość losu fakt, że Shep pomógł qurianom w odzyskaniu ich domu, a

teraz musi spalić swoja planetą. Wybierając opcję ‘praworządną’ poprzez

wciśnięcie klawisza myszki w odp. momencie mówimy Tali, że robimy to właśnie

dla niej i jej ludu i dla wszystkich istot w kosmosie.


 



 

**
Wspólny pierwsze ujęcie dla zakończeń **

Sekwencja
z zamkniętą Cytadelą. Przechodzą po niej wyładowaniach i zaczyna się otwierać
podobnie jak podczas końcówki ME3.

 



 

 

Jeśli nasz
poziom zasobów wojennych będzie zbyt nisk
– powiedzmy poniżej 85% wówczas czeka
nas nieco inne.

 

Jeśli poziom
natomiast będzie wystarczająco wysoki (powyżej 85%),
to wówczas obejrzymy sobie
Nowy Król lub Pochodnia.

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

== = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

Poniżej 85%
zasobów wojennych.


 

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

 

1.     
Nowy Cykl


 

Shepard jest
przy Katalizatorze, patrzy się na niego, za plecami ma swoich towarzyszy, ale
widać po nim, że nie wiem jaką decyzje powinien podjąć – ma spuszczoną głowę.

Podnosi głowę po
dłuższej chwili, po jego spojrzeniu widać, że wie, co należy zrobić. Robi
pierwszy krok, ale nie jest mu dane wcielić swoją decyzje w życie.

Chwyta się
nerwowo fragmentu instalacji, by nie polecieć w dół, gdy cała stacja przechyla
się z hukiem na bok i w pomieszczeniu zaczynają mrugać czerwone światła
zwiastujące nadchodzące kłopoty. Przez chwile patrzy się sylwetkę Shepard
pomaga wstać jednemu ze swoich kompanów. Gdy go podnosi z podłogi ten patrzy
się na jedno z okiem i na jego twarzy maluje się przerażenie. Rój Żniwiarzy
atakuje Cytadele.

 

Cytadela nie
zdąży się rozłożyć całkowicie do pozycji kwiatu. Żniwiarze przedzierają się
przez flotę sprzymierzonych, która chroniła stacje. Zaczynają ostrzeliwać swoją
wylęgarnię. Kaskada eksplozji pojawia się na skrzydłach stacji i rozrywa jej
poszycie.

Żniwiarze
opadają na Cytadele, obsiadają skrzydła stacji niczym szarańcza. Szybko dostają
się w pobliże Zwiastuna oraz Tygla. Uderzają szybko i bezlitośnie. Atakują
czterookiego Żniwiarza swoimi czerwonymi promieniami i wbijają w niego swoje
metalowe kończyny. Reszta hordy zaczyna lądować na wolnej przestrzeni Tygla.
Cała konstrukcja niknie pod stosem ich ciał.

 

Jesteśmy znów w
środku pomieszczenia z Katalizatorem.

Przez okno
Shepard i towarzysze patrzą na koniec istnienia Zwiastuna. Poda po serii
strzałów, która jednocześnie rozrywa mu duży kawałek pancerze, pozbawiając go
jednej pary oczu. Przez chwile, gdy stwór osuwa się i pada, możemy czerwone
mięśnie i pulsujące, pokryte cybernetyczną siatką organy, które były ukryte za
grubą, metalową powłoką. W tej samej chwili Żniwiarze dopadają leżącego
Zwiastuna i kończynami i laserami zaczynają rozrywać jego ciało na sztuki
niczym drapieżne ptaki.

 (mamy
okazje na własne oczy przekonać się, że ten gatunek to faktycznie połączenie
syntetycznego i organicznego życia[/i])

 

Shepard obserwuje
masakrowania ciała Zwiastuna za oknem i zielone wyładowania, które przechodzą
najpierw po Żniwiarzach, które obsiadły Tygiel, by następnie rozlać się po
całej stacji.

Nie widzimy już
Zwiastuna za oknem, jedynie grupę zbitych Żniwiarzy, spomiędzy których co jakiś
czas w niebyt kosmosu odlatuje kawałek metalu i czarne, krople krwi. O tym, że
zwiastun jeszcze istnieje świadczy pojawienie się znajomej projekcji dziecka,
która mówi nam ostatnie słowa Żniwiarza.

 

Zwiastun kończy swój żywot, bo zaryzykował.[/i]

Wierzył w swoją wielką misję.[/i]

Shepard zginie wraz z innymi rozumnymi
istotami,[/i]

 tylko
dlatego, że nie okazał się nie dość odpowiedzialny[/i]

i nie był w stanie wystarczająco przygotować
się do ostatecznego starcia.[/i]

 

Jeden ze
Żniwiarzy pastwiących się nad Zwiastunem odwraca się w stronę okna, i patrzy do
wnętrza pomieszczenia na postacie znajdujące się w nim. Projekcja dziecka
rozmywa się, gdy czerwone oko Żniwiarza rozbłyskuje intensywnym kolorem i
promień uderza niszcząc okno i wszystko, co stanie mu na drodze

 

W kolejnej
scenie widzimy znów Cytadele, tym razem jednak otartą w pełni i pokrytą
licznymi czarnym nalotem, którym okazują się być Żniwiarzami. Po stacji
przechodzą zielone wyładowania, generowane przez kontrolowany przez rasę
Tygiel. Gdy Cytadela jest już otwarta w pełni Żniwiarze niczym rój owadów
podrywają się do lotu, a wraz z nimi rozchodzi się zielona fala energii.

 

Słyszymy tylko
metaliczny głos Żniwiarza.

Teraz zostaniecie zsyntetyzowani. Staniecie
się nam równi.[/i]

 

Kolejna scena
będzie się rozgrywać wiele tysięcy lat później.

W dużej,
mrocznej jaskini, rozświetlonej jedynie przez instalacje świetlną umieszczoną w
suficie. Pod ścianami widać jakieś komputery, broń i różnego rodzaju sprzęt
elektroniczny. Całe pomieszczenie wygląda jak połączenie bunkra i wykopalisk. Pośrodku
tego podziemnego kompleksu widzimy grupę Yahgów w skafandrach kosmicznych. Stoją
w koło i dopingują dwóch walczących przedstawicieli swego gatunku. Walka jest
brutalna i zaciekła, kosmicie śmiało używają szponów i kłów, ale w końcu jeden
z nich pada z rozszarpanym gardłem.

Zwycięski yahg o
imieniu Getang wygłasza triumfalną mowę o zgromadzonych. Wycierając pysk z krwi
mówi, że głupiec którym z nim przegrał nie rozumiał jak ważne dla Onyxowej Sekty
jest badanie przeszłości rządzonej przez yahgów galaktyki.

Wie, że nic
teraz nie zagrozi Sektom Yaghów, są niezwyciężonymi wojownikami, a ich flota
jest niepowstrzymana. Podbili te galaktykę i rządzą nią twardą ręką. Jednak
mimo to chce wiedzieć, co się stało z przedstawicielami ras, które tysiące lat
temu wylądowały na ich ojczystej planecie, na długo przed wyruszeniem yahgów na
podbój gwiazd.

Tamte rasy nie
mogli tak po prostu wyparować, ani bez śladu opuścić tej galaktyki. Nie zostało
nic poza zniszczonymi ruinami i kilkoma artefaktami.

Odwraca się od
zgromadzonych yahgów i idzie w kierunku wielkiego, czarnego monolitu, który
jest wtopiony w ścianę. Wygląda na to, na jakiś rodzaj kapsuły.

Getang, który
najwyraźniej zna się trochę na archeologii mówi, że to coś jest dziełem
wcześniejszych ras. Rozpoznaje tu technologię salarian, assari, turian i
ludzką, którą znają z wykopalisk. Również na jednym z wykopalisk jego ludzie
znaleźli rzecz, która przywiodła ich tutaj i pozwoli odkryć sekrety tego
miejsca.

W szponiastej
łapie Getyng pojawia się znajoma skrzyneczka, która wyświetla obraz Komandora
Sheparda

 

** jest to ten
sam przedmiot, który Liara prezentuje nam podczas wizyty w naszej kajucie w
trakcie gry

 

Dotyka swoją
szponiastą łapą konstrukcji, a następnie wystukuje coś na wirtualnej
klawiaturze wyświetlonej z jego kombinezonu. Kapsuła z sykiem otwiera się.

Widzimy wnętrze
kapsuły, wypełnione czarnymi kablami i wyłączonymi monitorami, na tle ich
pojawia się hologram Liary T’Soni.

Przez chwile
słychać wśród poruszenie wśród zebranych yahgów. Szepczą coś o asarii i są wyraźnie
zaciekawieni.

Projekcja
przemawia w końcu do nich.

 

Jeśli to słyszycie… to znaczy, że tak samo
jak my jesteście już zgubieni.[/i]

Walczyliśmy jako zjednoczona galaktyka, [/i]

ale to nie było wystarczająco –
przegraliśmy.[/i]

Tygiel, w którym pokładaliśmy tak wielkie
nadzieje okazał się powodem naszej zguby.[/i]

 

Obraz Liary na
chwile załamuje się, by po chwili pojawić się znowu nieco odmieniony. Widać na
jej ciele cybernetyczną siatkę, wystające rurki i charakterystyczne wzorki w
oczach – oznaki syntezy.

 

Zsyntetyzowana
Liara kontynuuje swój monolog.

 

Krzyczeliśmy i cierpieliśmy, gdy Tygiel
przekształcał nasze ciała.[/i]

Gdy dotknął naszych umysłów zrozumieliśmy,
ze osiągnęliśmy w końcu doskonałość.[/i]

Doskonałość, do której dążyli Żniwiarze.[/i]

Staliśmy się wieczni, osiągnęliśmy
doskonałość ewolucji.[/i]

 

Żniwiarze spojrzeli na nas na nowo i
zrozumieli, że staliśmy się im równi.[/i]

 

Żniwiarze nie zabrali nas, jak poprzednich
cywilizacji.[/i]

Pozwolili nam dołączyć do nich.[/i]

 [/i]

Postać assari
znika, a wśród zgromadzonych yahgów słychać nerwowe pomruki, gdy na projektorze
pojawia się czerwona sylwetka Żniwiarze, którzy przemawia do nich zniekształconym
głosem Liary.

Obwieszcza im,
że Żniwiarze niebawem spadną na ich żałosną rasę, która jest dla nich jedynie
gwiezdnym pyłem. Jednak dadzą im szanse by udowodnić, że są coś warci.
Żniwiarze-Liara zostawia im zmodyfikowane plany Tygla oraz instrukcje co niego.


Yahgowie mogą
spróbować go wybudować i dokonać syntezy swojej rasy. Tym samym udowodnią
Żniwiarzom, że są godni dołączenia do ich rasy. Lub niech przygotują się na zagładę.

Koniec
transmisji

 

 

 

2.     
Odrzucenie


 

Jeśli
odrzuciliśmy propozycje Zwiastuna, to wówczas zakończenie Nowy Cykl, nie
ulegnie dużej zmianie.

 

Zmiana scen w
zakończeniu w stosunku do Nowy Cykl:


 

·       
Shepard na panelu przy Tyglu sam go dezaktywuje.
Strumień energii się zamyka i przesłony Tygla zamykają się.

Towarzysze
Shepa patrzą się na niego ze zrozumieniem, ale i z wymalowanym żalem na twarzy
(zależy od składu końcowego)

·       
Nie dochodzi do masakry Zwiastuna. W porę wymyka
się on po angielsku przed nalotem Żniwiarzy. Przed odlotem mówi do Komandora,
że spróbuje innym razem, w innym cyklu. Choćby za milion lat.

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

Powyżej 85%
zasobów wojennych.


 

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

Tutaj będzie
troszkę bardziej optymistycznie…

 

1.     ]Nowy Król[

Żołnierze na
froncie, kryją się po ruinach i walczą w 
nierównej walce ze Żniwiarzami. Kryją się za rumowiskami i ostrzeliwują
obcych. Ewidentnie przegrywają walkę i zaraz zostaną zniszczenie przez jednego
z najeźdźców, gdy rozlega się metalowy ryk. Nie podobny do żadnego odgłosy,
który do tej pory jakikolwiek ze Żniwiarzy wydawały. Przywodzi na myśl odgłos
organów – głęboki i nastrojowy dźwięk.

Żniwiarza
przestają walczyć i odwracają się w tamtym kierunku.

Z gęstych,
szarych chmury wyłania się ogromny czarny cień.

Po chwili wyłaniają
się czarne, metalowe macki wyrastające z obłoków, które poruszają się płynnie
niczym ogromne węże, za nimi z chmur wypełza metalowy korpus stworzenia, do
którego są przymocowane. Z nieba na ziemię zlatuje w pełni ukształtowane forma
Human Reapera.

Połączenie
metalowego kręgosłupa człowieka z umocowanym na plecach owadzim kadłubem
Żniwiarza, do którego przymocowane są czarne macki.

Istota staje
triumfalnie pośród zgliszczy Londynu i wyciąga swoje ogromne potworne łapy, a
jego cybernetyczne macki ciągnę mu się od kręgosłupa i wiją się między ruinami
miasta. Stworzenie wydaje z siebie triumfalny ryk i wszyscy Żniwiarze w pobliżu
jak na komendę podnoszą się po lotu i zaczyna opuszczać planetą..

 

Żołnierze ze
zdziwieniem wymalowanym na twarzy przypatrują się tajemniczej istocie, są
przerażeni, ale wiedzą, że to coś ocaliło ich.

 

W kolejnej
scenie obserwujemy pokład obserwacyjny Normandii, widzimy naszych towarzyszy i
wszystkie ważniejsze postacie z gry jak patrzą się w próżnie kosmosu
odprowadzając wzrokiem ogniste komety, które towarzyszą zawsze Żniwiarzom  opuszczającym atmosferę planety. Jedna z komet
jest szczególne długa, a obiekt generującą ją wyjątkowo duży – Nowy Przywódca
Żniwiarzy tam jest.

Wszystkie
postacie obecne tam oddają mu honor patrząc się w jego stronę – salutują,
płaczą, szepczą coś lub dotykają głową do szyby pogrążając się w rozmyślaniach.

 

 

2.  Pochodnia



Generał Hackett
przez wizje w swoim statku obserwuje jak fala ognia pochłania Ziemie, wypalając
ją na popiół. Zaciska zęby i nieudolnie próbuje powstrzymać łzy, gdy słyszy na
wielu łączach krzyki umierających w mękach załóg statków.

Komputer
pokładowy mówi, tak, że słychać w całej sali, że fala dojdzie do ich statku 5…
4… 3…

Generał mówi w
ostatnich słowach, że zawiódł wszystkich. Tak wiele stracone. Fala ognia
wdziera się na statek.

 

W kolejne
scenie obserwujemy grupę trzech Żniwiarzy. Fala energii (jaki kto lubi kolorek)
przenika ich strukturę. Po chwili widać jak światła na ich poszyciu zapalają
się na taki sam kolor jak fala i gasną – korpusy Żniwiarzy czernieją w jednej
chwili.

 

Widzimy
podobnie jak w pierwotnym zakończeniu jak energia (nie ważne jaki kolor)
rozchodzi się za pomocą przekaźników masy – które NIE WYBUCHAJĄ !!

 

W kolejnej
scenie widzimy Normandię, mija ona szczątki po zniszczonej flocie oraz martwe
korpusy Żniwiarzy i kierują się do Cytadeli.

Normandia
przybliża się do stacji zniszczonej kosmicznej i zaczyna dokować – metalowy
most dotyka do poszycia konstrukcji.

 

Drużyna
poszukiwaczy wchodzi przez zaryglowane, szczelne drzwi do ogromnego
pomieszczenia. Grupa złożona z anonimowych żołnierzy i Jokera, którego
poznajemy dzięki holograficznemu hełmowi, wchodzą do środka.

Słuchać w śród
nich rozmowę

Jeden narzeka,
ze w tym miejscu śmierdzi jak w rzeźni.

Kolejny,
ewidentnie jakiś inżynier, mówi o tym, że odczyty wydają się prawidłowe –
źródło sygnału musiało pochodzić stąd.

Jeden z
żołnierzy kuca przy leżącej na podłodze czarnej sylwetce, aktywuje swój
omni-klucz i mówi o tym, że moją ocalałych – są nieprzytomnie, ale stabilni. Odbiera
też jeszcze jedną sygnaturę biologiczną.

W pewnym
momencie światło pada na Shep, siedzi on na przewróconym, zniszczonym
Katalizatorze na tle ogromnego okna, przez które widać kosmiczne cmentarzysko i
martwą planetę. Siedzi na zniszczonej rurze z opuszczoną głową i mamrocze coś.
Po krótkiej wymianie zdań rozumiemy już, że Shep załamał się pod wpływem tego,
co musiał zrobić i zastanawia się czy było warto.

Joker chwyta go
za ramię i mówi, że nie da mu tu zostać. Zabierze w miejsce gdzie przekona się,
że warto było przez to wszystko przejść.

 

Kolejnym scena
rozgrywa się na gęsto zabudowanej planecie w pobliżu świątyni, można śmiało
zakładać, że to Thesia. Sama świątyni przypomina odbudowaną Bazę Bogini[/i] – już odbudowaną.

Statek ląduje
na kamiennym lądowisku. Po chwili grodzie otwierają się i z cienia wychodzą
postacie - poobijany Shepard oraz jego towarzysze, Ci którzy przeżyli.

Wita ich
radosny tłum w świątyni, na który składają się przedstawiciele ras znanych nam
z DLC (ludzie, zbuntowane cerberusy, kroganie, vorche, assari, batarianie, drelle,
salarianie, turianie …i więcej ras w multi nie chce).

Wszyscy oni
wiwatują na przybycie Shepa i jego towarzyszy, wszyscy przybili tu, aby powitać
tych, którzy ocali galaktykę.

Shepard stojąc
na moście odwraca się do Jokera i uśmiecha do niego, ten unosi lekko daszek
swojej czapeczki i puszcza oko z uśmiechem na twarzy.

 

 



W zależności od tego,
jakich wyborów dokonaliśmy będę drobne różnice:

* Gethy i qurianie stoją
obok siebie



 

 

 

= = = = = = = = = = = = = = = = =
= =
= = = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

 

.::: EPILOG:::.

 

Stacja
kosmiczna, nie jest powiedziane dokładnie gdzie – można tylko wywnioskować, że
jest to jakaś placówka badawcza.

 

Widzimy
komputer, a w odbiciu monitora podłużną, pokrytą wypustkami przypominającymi
kostny grzebień głowę, z wąskimi czarnymi oczami. Po odbiciu nie jesteśmy w
stanie stwierdzić, co to za gatunek. Czteropalczasta rękę, pokryta czymś, co
przypomina chitynowy pancerze zbliża się do klawiatury. Nie wystukuje nic na
klawiaturze. Zapala się zieloną poświata zdradzając biotyczne zdolności
tajemniczej istoty. Z komputera zaczynają unosić się kable i wnikać pod
pancerz, po czym na ramieniu stwora zapalają się błękitne, geometryczne wzory.

Na komputerze
pojawia się tekst:

 

 



 

Obserwowane
gatunki z tego cyklu przeciwstawiły się Żniwiarzom.[/i]

Uczyniły
to jednak w inny sposób niż nasi przodkowie eony temu.

Znaleźli
i odtworzyli technologię pozostawioną w tej galaktyce przez Mędrca[/i].

Jest
to zaskakujące również z uwagi na fakt, że ich zrozumienie i opanowanie mocy
biotycznych jest dopiero we wczesnej fazie rozwoju.

 

Nie
wyeliminowanie tak zaawansowanej cywilizacji oraz brak kolejnych cykli będzie
prowadzić do wzrostu ciemnej energii w tej galaktyce. Zakładając, że energia
będzie rosnąc w sposób wykładniczy, zgodny z symulacjami na mikroskali.
Konsekwencje tego procesu mogą być zgodne z przewidywaniami.

Groźba
rozdarcia gwiazd i planet przez siły antygrawitacyjne, towarzyszące wzrostowi
ciemnej energii wydaje się być realna.

 

Zalecana
jest interwencja.

 

Informacja
wysłana przez Przekaźnik Delta – 7

Pomimo
zakończenia żniw pozostanę w tym rejonie kosmosu, wraz z resztą oddziału
ekspedycyjnego. Dalej będziemy monitorował sytuacje i zdawać kolejne raporty o
sytuacji tutaj.

 

Załączam
obszerne pakiety danych dane o sile militarnej każdej z ras stosowanych przez
nie strategiach bojowych.

 

Bez
odbioru, do następnego raportu.

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edited by Traxion, 28 July 2012 - 01:54 PM.