Aller au contenu

Photo

Propozycje do Mass Effect 4


  • Veuillez vous connecter pour répondre
297 réponses à ce sujet

#276
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2 310 messages
Ja osobiście nigdy jakoś za tym nie byłam. Naprawdę by się musieli przy tym postarać wtedy.

#277
xsas7

xsas7
  • Members
  • 1 227 messages
Hm, świat równoległy tudzież alternatywny jest ciekawą myślą. Problem byłby tylko odnośnie zapisów gry (bo skoro inny świat, to i inne decyzje w nim wystąpiły), ale i z tym można sobie poradzić biorąc decyzje gracza (save) i stwierdzając, że coś nie nastąpiło, bądź było inaczej.

Np. BW wybiera sobie, że Kroganie nie zostali wyleczeni. Masz w swoim save, że ich wyleczyłeś? - to od postaci X dowiesz się, że tak wcale nie było. Gdy nie wyleczyłeś Genofa, to dowiesz się, że w tym świecie też tak się stało.
I tak z wszystkimi innymi ważniejszymi wydarzeniami które wpływają na wygląd świata.

Tym samym BW może sobie zrobić co chce sprowadzając decyzje gracza do pkt. wyjściowego, nie martwiąc się, że musieliby zrobić kilka gier. Pytanie tylko czy im by się chciało w to bawić? A tutaj mam pewne wątpliwości co do tego...

Niemniej dla mnie Uniwersum Mass Effect to właśnie znane rasy obcych, biotyka (szeroko pojęta) różne gadżety (omniklucz) itp.

Modifié par xsas7, 07 février 2013 - 09:44 .


#278
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
I to jest wiadomość na jaką czekałam, moja optymalna opcja :D (brak Szeparda i nowa historia w uniwersum).

#279
BlacksmithPL

BlacksmithPL
  • Members
  • 328 messages
Żeby czasem tylko nie odwalili takiej beznamiętnej historyjki jak DA2. Chodzi o to, że poniekąd DA2 jest nieco równoległy do DA:O. W każdy radzie w jedynce mamy epicką (choć nie zbyt oryginalną) historie jak 2 strażników jednoczy Ferelden przed wielkim złem, a DA2 takie fiu bździu na jakimś zadupiu,
Dlatego mam nadzieje, że dla ME4 wymyślą coś na równi epickiego jak ratowanie WSZYSTKIEGO przed wielkim złem zza ściany rzeczywistości!

Nie ma co sobie psuć nastroju na następną część ME, która nie będzie ME4 :P, ale skoro nowego Mass Effecta robią ci co robili DLC Omega to spodziewam się jakiegoś shootera z dość luźnym wpływem gracza na świat gry (ograniczający się mniej lub więcej do decydowania, kto na polu bitwy zostanie przez nas zastrzelony...). Nie żebym narzekał, bo takie liniowe strzelanki jak zrobione są dobrze to są dobre, a na potencjał Bioware do robienia dobrych RPG już przestałem liczyć po DA2.

#280
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Znaczy zapewne na nic sensownego nie należy liczyć, bo pewnie wezmą znowu oklepany do granic możliwości schemat wielkiego zła i kosy wiszącej nad całym wszechświatem. Bo cała reszta jest oczywiście bez sensu. Znaczy jak mają robić coś takiego jak w DA2 to tak, jest bez sensu. Ale tyle fajnych erpegów wyszło, które nie skupiały się na takiej pierdole...

#281
Beatak

Beatak
  • Members
  • 119 messages
A co myślicie o wątku zdrady? W sensie np. buntu, odszczepienia jakiejś mega pozytywnej do tej pory postaci/lub całej rasy? Kroganie byliby tu prawie oczywiści..ale juz Asari-mogłoby być ciekawie

#282
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Niby całe ME1 to wątek zdrady, bo jeszcze Żniwiarzy nie ogarniamy. Wiadomo, lepiej to niż kryjący się pod kamieniem "potfuuur". Marzy mi się wątek polityczny jak w Wieśku 2 lub coś na wzór tego z Deus Ex. No już o czymś podobnym do Tormenta to nie marzę nawet, a odkrywanie w sobie Boga i walka o swoją duszę (BG) też tak jakoś mi do ME nie pasuje.

#283
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages
Ech ileż ja razy pisałem, że fajnie by było gdyby w kolejnym massie był system zaufania jak z "the thing" matko nawet Binary domain miało, a tak przez całą trylogię towarzysze byli czarnymi dziurami które łykały nasze pociski i jakoś nie miały większej pretensji o to.

#284
AlexandraK

AlexandraK
  • Members
  • 2 310 messages
A to ty do nich strzelałeś, że mają mieć do ciebie pretensje? No, chyba że celowo kogoś wysyłasz, że oberwał, a tak - wymiana ognia, oni strzelają, wróg strzela to czemu do Shepa pretensje?

#285
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages

AlexandraK wrote...

A to ty do nich strzelałeś, że mają mieć do ciebie pretensje? No, chyba że celowo kogoś wysyłasz, że oberwał, a tak - wymiana ognia, oni strzelają, wróg strzela to czemu do Shepa pretensje?


Tylko to że zamiast się w jakimś miejscu usadzić to latali jak kury bez głowy i pchali się nawet pod własną lufę. Ale jak oberwali niechcący od gracza to nie było większej kosekwencji co wg mnie było to głupie.

#286
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages

AlexandraK wrote...

A to ty do nich strzelałeś, że mają mieć do ciebie pretensje? No, chyba że celowo kogoś wysyłasz, że oberwał, a tak - wymiana ognia, oni strzelają, wróg strzela to czemu do Shepa pretensje?


Alex, jemu nie chodziło o pociski w sensie kule, tylko pociski w sensie najazd na kogoś/szydzenie z niego/kłócenie się z nim :D W starych i często też nowych grach nie można mieć takiej sytuacji, że obojętnie co się NPC powie, ten zawsze będzie wierny. Nie ma tak w życiu, nie powinno być w grach. I tu nawet nie chodzi o realizm, ale o logikę xD

Edit: dobra, ja zrozumiałem jeszcze co innego... 

Modifié par BlindObserver, 08 février 2013 - 12:25 .


#287
kapiszon10

kapiszon10
  • Members
  • 224 messages
Mi coś się zdaje, że me4 będzie miał tyle wspólnego z rpg co fc3 albo i mniej.

#288
aszua

aszua
  • Members
  • 348 messages
A ja mam nadzieję (raczej płonną), ze właśnie nie będzie epicko. Nosz ileż razy można ratować świat/galaktykę, ale bardziej kameralnie, coś bliżej skóry samego bohatera, coś osobistego i zarazem mięsistego. Zdrady mają wtedy inny, bardziej działający wydźwięk, decyzje stają się bardziej emocjonalne. W tyłku mam galaktykę, ale już jakiemuś konkretnemu chamowi to nie daruję :D
I zgadzam się z Blindem, takie historie jak w Tormencie, czy BG to już nie przejdą. Za skomplikowane i za mało "epickie" W dzisiejszych czasach wszystko musi być ekstra, mega epickie a twój bohater największym Bohaterem Wszechświata choćby był zwyczajną drętwą tyką.
Sheparda lubię, ale dajcie mi kobietę o niejednoznaczności i pełnokrwistości Wiedźmina a przymknę oko na całą masę niedoróbek i jeszcze napiszę, że BW i EA są wielkie! :D Nie najlepsze, ale ciiii :P

#289
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests

aszua wrote...

A ja mam nadzieję (raczej płonną), ze właśnie nie będzie epicko. Nosz ileż razy można ratować świat/galaktykę, ale bardziej kameralnie, coś bliżej skóry samego bohatera, coś osobistego i zarazem mięsistego. Zdrady mają wtedy inny, bardziej działający wydźwięk, decyzje stają się bardziej emocjonalne. W tyłku mam galaktykę, ale już jakiemuś konkretnemu chamowi to nie daruję :D
I zgadzam się z Blindem, takie historie jak w Tormencie, czy BG to już nie przejdą. Za skomplikowane i za mało "epickie" W dzisiejszych czasach wszystko musi być ekstra, mega epickie a twój bohater największym Bohaterem Wszechświata choćby był zwyczajną drętwą tyką.
Sheparda lubię, ale dajcie mi kobietę o niejednoznaczności i pełnokrwistości Wiedźmina a przymknę oko na całą masę niedoróbek i jeszcze napiszę, że BW i EA są wielkie! :D Nie najlepsze, ale ciiii :P


Postać podobną do Geralta z drugiej części to sama bym chciała. On w odróżnieniu od tego jedynkowego przynajmniej "żyje", można coś do niego poczuć (ja jako, że nie potrafię wczuć się w postać narzuconą męską w rpg, po prostu zakolegowałam się z moim Geraltem, polubiłam go nawet, ale oczywiście mam mega dystans- to nie ja gram, tylko się przyglądam temu co na ekranie). A odnośnie tej epickości, to chyba jest już trochę za dużo tych określeń wszędzie. Nie mówiąc już o tym, że określa się tak rzeczy, któe z epickością mają niewiele wspólnego <_<

Modifié par Grey1, 11 février 2013 - 05:36 .


#290
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Tym bardziej, że samo słowo "epicki" w języku polskim nie oznacza tego co w angielskim :) Ale że neosemantyzmów można niby używać (choć są niepoprawne) to sam używam. Tych true epic gier już nie robią od dawna, dla mnie ostatni był KotOR. Teraz są pseudo epickie, które mają tak wyglądać tylko przez to, że jest jakieś wielkie zło czy duży obszar działań (ewentualnie iluzorycznie duży). W nowych grach BW ratuje się dosłownie wszystko - po co? Czy DAO byłoby gorsze, gdyby opowiadało o odnajdowaniu w sobie Szarego Strażnika? Nie sądzę. Czy BW nie mogło zostać przy tak fajnym schemacie jak w ME1, gdzie Shepard był naprawdę ciekawy, choć charakterologicznie wcale nie taki rozbudowany. A wszystko przez tą zagadkę, śledztwo. Potem znowu wielkie zło... W Wieśku niby jest wojna, ale on sam ma to jakby w dupie, taka prawda. Robi to co musi, nie patrzy na całą populację świata. Nowy bohater ME przecież też mógłby taki być. Na jak fajny pomysł wpadł Lucas z Star Wars 1313 - choć będzie to shooter, to przecież można się bawić w takie i inne rzeczy bez problemu nawet w pseudo erpegu.

#291
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Mi osobiście to obśmiewane gdzie się da (może to teraz modne?) ratowanie świata wcale nie przeszkadza. Oparte na archetypie wojownika o lepszą przyszłość dla następnych pokoleń nie jest dla mnie do szpiku oklepane i bezsensowne. Lubię ratować świat, aczkolwiek podoba mi się też pokazanie losów grupy osób z centralnym bohaterem na tle jakiegoś większego konfliktu, gdzie pozornie nie uczestniczymy tam jako główny hero, ale tak czy siak wpływamy na ten świat. Oczywiście mam na myśli W2. Zgadzam się, że Szepard z 1 był najlepszy. To co zrobili z tej postaci w trójce to jakaś masakra, w dwójce też nie było lepiej. Leczenie blizn na twarzy za pomocą bycia miłą i pomocną ( żeby to było takie proste :P). A przy okazji DA:O, ja tam podczas ratowania świata i tak jakoś z czasem odkrywałam tego szarego strażnika w mojej postaci, szczególnie po rozmowach z Wynne (te dialogi były momentami na prawdę życiowo mądre!).

#292
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Grey, to może nie moda, ale wielu ludziom się przejadło. Po prostu. To jak przejadają się fanom shooterów konflikty osadzone w obecnych czasach - wielu chce wrócić do czasów DWŚ. RPG uznawane za kanon niby opierały się na tym schemacie, ale zwykle nie o to w nich chodziło. Nie robiono z tego głównego elementu fabuły, a tło. Obecnie natomiast takie BW robi odwrotnie. Grając w moje ukochane BG nie myślałem o tym, żeby powstrzymać tyrana, bardziej chodziło w ogóle o wyjaśnienie, kim jestem i dlaczego się mną interesuje. Potem też nie walczyłem o to, żeby Irenicus nie zawładnął światem, ale tylko i wyłącznie o duszę moją i Imoen. Następnie znowu bajeczka, że muszę pokonać swoich braci, bo będzie źle i znowu chodziło tylko o moją postać - kto zły nie chciałby zostać bogiem? Kto dobry nie chciałby nawrócić złej osoby (Viconii) na dobro? Dla mnie DAO nie było historią osobistą jak taki Wiesiek, nie było grą słabą (bo nawet dobrą), ale no jakiegoś pierwiastka ludzkiego temu SS brakowało. Zero rozterek moralnych, trzeba po prostu lecieć i ratować. Wybór czy mam spłodzić bachora z panną wiedźmą nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, a chyba powinien. Tak sądzę.

#293
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Ale w DA:O ja widziałam ratowanie jako tło do przedstawiania w może bajkowy i nieco naiwny sposób historii towarzyszy i tego, jak ta misja ich zmieniała. Np. Leliana - z barda zabójcy z syndromem czerpania radości z zabijania przeistacza się w postać b. pozytywną, odnajduje wyższy cel i sens życia, Zevek z elfa-zabójcy w depresji (kto by nie był, za dużo seksu i za dużo sztyletów...) w postać, która odnajduje w sobie jakąś tam godność i odkrywa siłę przyjaźni itd., Wynne wychyla nos spod kołdry i przeżywa przygodę życia też przy okazji coś tam odkrywa dla siebie (leczy się z perfekcjonizmu), każda postać właściwie jak się dobrze przyjrzeć jakoś tam się zmienia, to ratowanie jest pretekstem. No ale może to są moje majaki i sobie dopowiadam, bo b.lubię te grę.
Natomiast jeśli chodzi o nowego efekta, zdecydowanie schemat W2 by mi odpowiadał. Nie jest to gra doskonała, momentami mam jej dość serdecznie, ale podoba mi się jak umieszczono bohatera w tej historii i to jaki on jest.

#294
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Ja nie wiem, czy Leli już wcześniej nie przechodzi tej metamorfozy, a my się praktycznie w ogóle do niej nie przyczyniamy. O Zevranie mogę powiedzieć tylko tyle, że szybko zdechł, a Wynne - cóż, może za nią nie przepadałem, ale była czasem przydatna. Z perspektywy faceta jej rady dotyczące np. związków są dziwne. Takie jakby do upośledzonego :D Facetem nie jesteś więc możesz nie zrozumieć o co mi chodzi, ale no cóż - nie są zbyt życiowe. Zmieniać się zmieniają, ale to nadal nie ja - SS jest niby przez nas tworzony, ale nie mam większego wpływu jaki on będzie. On po prostu jest i ma jasno określone zadanie, które wykonać po prostu musi. Zwykły determinizm, którego tak się obawiałaś gdy była dyskusja o prequelu do ME. Zaczynając zabawę w Tormencie nie wiem jak się skończy, to samo w BG. W DAO wiem od razu, że jest coś takiego jak arcydemon i ktoś musi go pokonać (w domyśle ja, bo wszyscy inni są zbyt ciency :D). Pierwsze ME się właśnie tym od DAO różniło, że też nie wiedziałem co się stanie i dlatego stawiam je o wiele wyżej niż podróbę BG. W samym BG, szczególnie w jedynce wątki bohaterów były tak ograniczone, że szkoda gadać - główny punkt programu to ja, dziecko Bhaala, które musi ogarnąć, że nim jest. W dwójce wszystko rozbudowano, ale znowu to ja jestem w środku i jak nie chcę to w sumie mogę wszystkich mieć w zadzie, nawet grać samemu. Fakt, że fabuła ucierpi na tym, że nie będę wiedział wielu rzeczy, ale żeby się ich dowiedzieć tak muszę przejść grę z 10x (po odblokowaniu zablokowanych rozmów nie da się obejrzeć podczas jednego przejścia nawet 5% tego co tam przygotowano, bo jest aż tyle wariantów).
Co do tej Wynne jeszcze - ja mam na nią inne spojrzenie. Może nie tyle przeżywa przygodę swojego życia, co po prostu chce coś od siebie dać przed śmiercią. To taka kobieta mająca robić za moje sumienie, ale się z tego średnio wywiązuje. Taka Jaheira, tyle z dziwniejszymi zasadami i stara jak węgiel. Jaheirę jednak jako postać ubóstwiam, a do Wynne mam bardzo ambiwalentne uczucia.

#295
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Ja mam odwrotne odczucia, wydaje mi się, że to właśnie Strażnik stał się sumieniem Wynne (wcześniej go nie miała, bo dla niej istotą wszystkiego były zasady, a nie człowiek). A na charakter Leliany mocno wpływamy za sprawą historii z Marjolaine (albo Leliana nadal zostaje w głębi duszy zabójcą, albo zaczyna rozumieć, że jest inna droga).
Co do ME1, to jakoś od razu domyśliłam się, że Szepard będzie tym jedynym wybrańcem, który odnajdzie i pokona Sarena. Nie zepsuło mi to jednak przyjemności z grania.
A co do Strażnika jeszcze, to właśnie uwielbiam tę postać, bo jest najbardziej moja ze wszystkich, przez to ,że nic nie gada można było użyć wyobraźni i zrobić z tą postacią co się tylko chciało i ile starczyło wyobraźni. On był tak jakby (dla mnie) tylko pionkiem, był transparentny i to był jego wielki plus.

#296
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
W ME1 Saren jest tak ja w BG2 Irenicus jedynie pionkiem, postacią ważną fabularnie, ale równocześnie jedynie pretekstem do odkrywania czegoś innego. Ty nie walczysz z Sarenem, bo to Saren jest zły, tylko walczysz, żeby coś bardziej złego nie wleciało i zrobiło rozpierduchy. To nie schemat DAO, gdzie ja od początku wiem, co to jest to "coś bardziej złego". Nie uwierzę, że włączając ME i ewentualnie nie słuchając opinii innych o tej grze (czy raczej spoilerów) wiedziałaś, że masz na horyzoncie Żniwiarzy. Ty przecież nie rozwikłujesz śledztwa na temat samego Sarena, ale jego powiązań właśnie z kosiarkami. Ale do tego też trzeba dojść. W DAO nie muszę dojść do niczego, mam wszystko wyłożone na złotej tacy. I właśnie dlatego mnie to tak irytuje.
Moja wyobraźnia jest duża, uwielbiam niemowy (bo BG kocham), ale nadal nie była tak duża, żeby przeskoczyć niektóre ograniczenia fabularne, szczególnie w kilku wypowiedziach.

#297
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Po akcji z nadajnikiem domyśliłam się, że chodzi o jakieś większe coś niż galaktyczne intrygi Sarena. W sumie w DA:O jak grałam po raz pierwszy to myślałam, że głównym wrogiem jest Loghain, a o tej pladze jakoś zapomniałam, ale wiadomo to był pierwszy raz i byłam oszołomiona ;)
A co do reszty ( o czym pisaliśmy) to tylko i wyłącznie kwestia indywidualnych upodobań.

#298
Osse

Osse
  • Members
  • 296 messages
A wiadomo coś więcej o ME4 poza "nazywanie ME4 Mass Effectem 4 jest be"?
Może remake ME1?