Aller au contenu

Photo

Propozycje do Mass Effect 4


  • Veuillez vous connecter pour répondre
297 réponses à ce sujet

#26
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 messages
Moim zdaniem 4 powinna traktować o historii jakiegoś najemnika czy cóś. dzięki czemu będziemy niczym nieograniczeni, bo jak wiadomo najemnik pracuje dla tego co płaci najwięcej. na przykład praca dla przymierza w eliminacji rozbitego cerberusa, albo odwrotnie zniszczenie przymierza i wyniesienie go(cerberusa) na prym albo praca dla obojga stron to dla kogo będziemy częściej pracować przeważy na zakończenie. dobrego/złego/ neutralnego.

Modifié par Subject 16, 09 septembre 2012 - 05:28 .


#27
alpiePL vel Dziejski

alpiePL vel Dziejski
  • Members
  • 153 messages

Dager474 wrote...

Ja uważam, że jak już mają zrobić ME4 to zrobią coś ala: "300 lat później" jak to bywa w wielu grach ostatnio. Magiczne "300 lat".
Wtedy może na przykład jeszcze żyć taka Liara, będzie miała dopiero 409 lat.
Oczywiście ja bym wolał odejść od koncepcji: "Rozpoczynasz grę jako komandor, który zasłynął już swoimi wyczynami na wojnie. Od razu masz załatwiony statek i załogę."

Ja bym preferował coś w stylu:
Jesteś Jan Kowalski/Katarzyna Kowalska, który/która mieszka na Terra (to co z niej zostało). Naoglądałeś/aś się widów o Shepardzie i jakim on/ona był/była bohaterem/ką. Pragniesz przeżyć przygody, takie jak on/ona, podróżując po całej galaktyce. Ażeby to zrobić trzeba:
a) Pomagać mieszkańcom miasta zdobywając uczciwie pieniądze na swój pierwszy statek. Również szukasz członków przyszłej załogi.
B) Kradniesz ile popadnie, łamiesz prawo, a nawet ostatecznie włamujesz się do jakiegoś zadokowanego statku i odlatujesz wraz z paroma najemnikami, których wynająłeś.
c) Zgłaszasz się na ochotnika do wojsk Przymierza i zostajesz zwykłym żołnierzykiem. Po odbyciu 3 misji, w których wykazałeś się niezwykłą odwagą i skutecznością, zostajesz mianowany kapitanem swojego oddziału, ponieważ twój poprzednik zginął w ogniu walki na ostatniej misji.

Co dalej to już od nas zależy. Możemy se spróbować zostać Widmem, jakimś najemnikiem, piratem lub jeśli poszliśmy drogą c): żołnierzem.
....


dokładnie cos takiego chciałbym zagrać :)

#28
Dager474

Dager474
  • Members
  • 30 messages
@alpiePL

Cóż, właśnie zacytowałem mniej-więcej mój scenariusz do gry, który traktuje właśnie o "przyszłości" w naszej galaktyce. Coś podobnego jeśli chodzi o Mass Effect, ale nie z takim czymś jak "Żniwiarze" i bez jakichś przekaźników etc. etc.
Liczę na to, że tutejsi uszanują to i nie będą kopiować tego pomysłu do własnych projektów i tym podobnych ;o

Żeby nie tworzyć off-topa:

Szansa na powstanie jakiegokolwiek projektu o nazwie "Mass Effect 4" jest raczej mała, a jak już powstanie: Powtórka z wydarzeń jak w przypadku Gothic: Arcania.
Bo tak jak duża liczba osób wypowiedziała się wcześniej: To uniwersum już jest zakończone. Czy w przyszłość, czy w przeszłość się udamy i tak to nie będzie to samo.
Dodatkowo sądząc po TakBardzoZnaczących decyzjach w ME3 co:
- powodują to samo, tylko różnica polega na tym czy Shepard powie to normalnie, czy będzie krzyczeć,
- nawet jak się nie zgadzamy to i tak dostajemy każdą misję,
- nie ważne czy 100% repki idealisty czy renegata: można użyć obu opcji "perswazji",
to można łatwo wywnioskować, że w ME4 nawet nie będziemy mieli tego kółeczka z wyborem.

Teraz możemy tylko czekać na kolejne DLC do ME3, dopiero wyszły 2 płatne (lub 3 jak liczymy Z Prochów), jeszcze z 10 i mamy drugie "ME2'n'DLC".

#29
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
No właśnie w powyższym poście jest zawarta pewna smutna prawda, że to uniwersum przez dziwaczne wydarzenia z ME3 zostało niejako uśmiercone. Granie w prequele tej historii dla mnie osobiście nie mają sensu (pisałam o tym kilka postów wyżej), a za nic nie potrafię wyobrazić sobie co można by zrobić ze światem gry, który ulega zniszczeniu/syntezie/ kontroli itd. Jak wykonać z takiego galimatiasu jakąś wspólną historię i gdzie umieścić ew. dalsze przygody kogokolwiek w tym uniwersum. Ja bym nie zniosła jakiejś nachalnej domyślności, to by mi popsuło całe granie w ME, jeżeli moja postać miałaby dalej funkcjonować w tych realiach, po inwazji i "pokonaniu" żniwiarzy, ale bez uwzględnienia historii, którą każdy jakoś po swojemu wykreował. Więc smutny wniosek się nasuwa, że albo to koniec, albo kolejne przygody to będzie rok 99998373777 gdzie nikt już nie pamięta co się działo za czasów niejakiego Szeparda.

#30
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Najprostszym i najlepszym wyjściem jest porzucenie tej serii. Niech odejdzie w jako takiej chwale zamiast zostać klonem CoD-a. I nie zgadzam się z Grey jeśli chodzi o bezsens prequela (z poprzedniej strony) - wystarczy pierwszy z brzegu Deus Ex Human Revolution, żeby zauważyć, że jednak ma to ogromny sens nawet przy wiedzy, co będzie dalej. Podoba mi się konwencja znana z Zeldy, gdzie w każdej części gra się innym Linkiem. Uwielbiam alternatywne historie. W ogóle dziwi mnie podejście, że ME4 jeśli już w ogóle musiałoby powstać powinien być sequelem. Miejsce i czas akcji Baldur's Gate 3 to świat przed pojawieniem się dziecka Bhaala i ja jako fanboy tej serii uważam, że byłoby to najlepsze wyjście (choć sam Beamdog jeszcze zastanawia się co zrobią). Niech robią prequely - to nie jest zło wcielone, a gra nie musi się kończyć dobrze.
Inna możliwość to zrobienie spin-offa w postaci shootera/strategii/symulatora/obojętnie czego. Przy shooterze nie będą musieli się martwić - sprzeda się lepiej niż to (niby) RPG, którym jest teraz, a że straci trochę fanów tanich romansów, nie wpłynie pewnie na przychody BW i EA. Co do strategii mogłoby być ciężej, bo nie wiadomo jak radzić sobie będzie nowy Generals. A tak już w ogóle ciekawie będzie, gdy będzie to gra F2P, na co się zanosi w przypadku praktycznie wszystkich gier (Ubisoft i EA już otwarcie mówią, że to kwestia nawet nie pięciu lat, aż wszystko na PC będzie F2P, a w przypadku konsol nie bez powodu Sony i Microsoft wykupują serwisy oferujące grę w chmurze - odpowiednio Gakai i Agawi, które będą zapewne nastawione na granie na godziny/wypożyczanie)

#31
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
Cóż...

Nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć podobne miejsce, gdzie w sumie wydaje się, że nic więcej nie da się wcisnąć - Imperator i Lord Vader nie żyją, a Republika się odradza...

A tu proszę - świat zaczął żyć własnym życiem - spin offy, historie po i przed, fun fiction, i wreszcie prequel - TOR...

Świat ME jest zbyt ciekawy i w sumie bogaty by go odrzucać od tak. Musi nabrać oddechu, rozwinąć skrzydła. Będzie ku temu słyżył i film Anime i pełnometrażówka.

Spokojnie - ME3 spłyciło świat - bo musiało. Wojna upraszcza wiele rzeczy.

Usiądźcie do ME2, wsłuchajcie się w dialogi, popatrzcie na Ilium, pozwiedzajcie Omegę, zanurzcie się w żółtą mgłę w poszukiwaniu bazy najemników, uruchomcie porzuconego mecha kopalnianego. Ten świat żyje, ma swoje historie, małe tragedie i tryumfy. Sama postać Then'a daje materiał na niejedną książkę ze świata ME. Historia handlarza cieni, oddziałów Cerberusa, drobne historie kolonii opisywane w leksykonie...Historia Legiona, odkrycie ruin na marsie, eksperymenty z Piezo, pochodzenie Jack. Miejsca na akcję jest aż zbyt wiele. A że skończy się to wojną? Daje to tym większe pole do popisu dla wyobraźni.

W SW najbaridzje płodny ostatnio jest okres "Wojny Klonów". W ME część tego potencjału ma 2,5 roku między usmierceniem Sheparda a początkiem inwazji żniwiarzy.

Czy można wykorzystać świat ME? jasne! Jest dużo miejsca na wszystko co sobie wymyslimy. Trzeba tylko poluzować wyobraźnię.

#32
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
A ja się zgadzam z Grey ME to nie Deus ux tu historia zaczęła się w chwili kiedy ludzie znaleźli przekaźnik masy i zaczęli z nich korzystać, a od tego nie czasu nie minęło nawet 50 lat. W ME po prostu nie da się wrócić do wcześniejszych wydarzeń z serii, bo głównym bohaterem musi być człowiek lub musi być przynajmniej możliwość zagrania nim. Także zapomnijcie o rebeliach krogańkich, wojnie raknii itd. Prequel to zwyczajnie nie przejdzie. Pozostaje tylko wojna pierwszego kontaktu, ale nie oszukujmy się to toż tylko krótki epizod i związany również ze Żniwiarzami.

BioWare ME nie porzuci to wciąż zbyt silna marka by z niej zrezygnować.

Spin -off nawet może powstać, ale nie będzie kontynuacja ME na, którą czekają fani. To będzie gra na zasadzie pograjcie sobie na razie w shootera i poczekajcie na prawdziwą kontynuacje ME3.

Z resztą BioWare najlepiej się czuje w klimatach takich jak trylogia ME dlatego nie wierzę, że nagle rzucą się na coś innego.

ME4 z pewnością będzie się dziać po pokonaniu Żniwiarzy i dostaniemy nowego antagonistę do pokonania. Tak zawsze wszyscy robili i BioWare zrobi tak samo jak inni. Jeśli spodziewacie się czegoś innego to się zawiedziecie. Tylko trudno powiedzieć jeszcze czy ME4 będzie się krótko po pokonaniu Żniwiarzy i czy też miną stulecia od wydarzeń z ME3.

Modifié par drakon 760, 11 septembre 2012 - 05:03 .


#33
hardcor2

hardcor2
  • Members
  • 24 messages
Jeśli BioWare zechce zrobić sequel to musiało by zrobić 3 zupełnie różne gry bo ME 3 ma 3 z góry odmienne zakończenia, a ustawie '' kanonicznego '' zakończenia mogło by skrzywdzić co niektórych fanów. Więc wątpię aby ME 4 powstało.

#34
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
I myślisz, że ME4 nie powstanie jako sequel, bo BioWare będzie bardziej zależeć na tym by nie skrzywdzić niektórych fanów niż na tym by zarobić na ME4?

Modifié par drakon 760, 11 septembre 2012 - 05:06 .


#35
hardcor2

hardcor2
  • Members
  • 24 messages

drakon 760 wrote...

I myślisz, że ME4 nie powstanie jako sequel, bo BioWare będzie bardziej zależeć na tym by nie skrzywdzić niektórych fanów niż na tym by zarobić na ME4?


Jeśli nie chcą spartolić resztek swojej dawnej reputacji ME 4 raczej nie będzie, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że BW to teraz część EA. Więc kto wie ? Pożyjemy zobaczymy.

#36
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
@drakon
A Ty w ogóle masz jakiekolwiek pojęcie ile minęło czasu w świecie DE od DE HR do pierwszego DE? Bo zdaje mi się, że nie. Ledwie 25 lat, a w ME mamy 50 lat. Oczywiście jeśli to musi być w tym cyklu. Co do gry człowiekiem - to akurat fakt, gracze zwykle mają problemy nawet gdy muszą grać przedstawicielem innej płci (Bogu dzięki, że ja nie mam, bo bym nigdy nie zobaczył Mirror's Edge czy Beyond Good and Evil), niestety tego się nie zmieni.
Co do czucia się najlepiej w klimatach ME - większej głupoty nie słyszałem. Dwa przykłady - BW robiło przed ME inne, lepsze erpegi; ich gry nie miałby zbyt wiele wspólnego z akcją, także mechanika jest całkowicie inna, niż za czasów lepszego BW. W sumie mam i trzeci - w takich klimatach czują się najlepiej i dlatego właśnie robią strategię F2P z fabułą :D
Co do ostatniego - też bzdura. Inni bawią się w spin offy, prequele, czy sequele niezwiązane bezpośrednio z poprzednia grą (żeby to ostatnie jakoś zobrazować podam przykład Bioshocków, a gier podobnych jest cała masa). Nawet w przypadku CoD-a coś się skończyło, a sama seria została podzielona i ma tylko wspólną nazwę. Tak wiec nie, nie robią tego inni.
A sam sens znalezienia nowego antagonisty jest idiotyczny. Ile tam jest na opakowaniu ME latek - 16 czy 18? Znajdzie mi ktoś dorosłą osobę, która uwierzy, że Żniwiarze to jedynie mały bąk i z pudełka zapałek wyjdzie coś znacznie większego?

#37
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
W TOR był kanon. W ME4 też jakiś będzie musiał być. Większość graczy i tak wybiera zniszczenie, także to zakończenie ma największe szanse stać się kanonem, a graczy, którzy wybrali to zakończenie będą zadowoleni. Pozostali albo to zaakceptują albo zakończą swoją przygodę z ME na ME3.

#38
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Zniszczenie ze wszystkich zakończeń jest najmniej optymistyczne, a wybrali je pewnie tylko dlatego, żeby sobie tylko oddychające zwłoki Shepa zobaczyć (ewentualnie licząc, że BW wyda DLC po zakończeniu). Kanony nie mają tutaj nic do rzeczy, bo jakoś nie widzę, żeby sobie twórcy takich arcydzieł jak BG, Torment czy Fallout wybierali kanon. Coś się kończy i tyle. Można coś wcisnąć pomiędzy, można zrobić prequel, można opowiedzieć alternatywną historię, ale nie szmaci się marki. Jeśli fan akceptuje coś takiego to taki z niego fan, jak z koziej dupy trąba.

#39
hardcor2

hardcor2
  • Members
  • 24 messages

BlindObserver wrote...

Zniszczenie ze wszystkich zakończeń jest najmniej optymistyczne, a wybrali je pewnie tylko dlatego, żeby sobie tylko oddychające zwłoki Shepa zobaczyć (ewentualnie licząc, że BW wyda DLC po zakończeniu). Kanony nie mają tutaj nic do rzeczy, bo jakoś nie widzę, żeby sobie twórcy takich arcydzieł jak BG, Torment czy Fallout wybierali kanon. Coś się kończy i tyle. Można coś wcisnąć pomiędzy, można zrobić prequel, można opowiedzieć alternatywną historię, ale nie szmaci się marki. Jeśli fan akceptuje coś takiego to taki z niego fan, jak z koziej dupy trąba.


I tu się zgdzam można zrobić jakąś grę która toczy pomiędzy ME 1,2 i 3, ale ustawianie kanonu po ME3 to szmacenie serii i je**nie fanów w anusa zsyfiałym fallusem marudera shieldsa.

#40
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
@Blind
Mam, ale nie o tu mi chodzi. W świecie Deuxa nie ma to znaczenia w świecie ME tak, bo nikt nie będzie chciał grać przed odkryciem przez ludzkość przekaźników masy, bo wtedy nie będziemy mogli spotkać innych ras i to już nie będzie ME. Jeśli zaś gra miałby się toczyć krótko po wojnie pierwszego kontaktu to też nie można by wymyślić większego zagrożenia skoro Żniwiarze jeszcze czekają w mrocznej przestrzeni. I jeśli już wszystko musiałoby się odbyć w skali mikro, a dla space opery to nie wróży najlepiej. I o ile dawne BioWare może by dało radę coś takiego zrobić to obecne BioWare nie jest w stanie zrobić takiej gry tak jak powinno i jeśli taka gra by powstała byłaby słaba.

Dobrze napisałeś Blind, że robiło, teraz już nie robi teraz to już jest inne BioWare, a większość utalentowanych osób jest już poza BioWare. To w zasadzie nie oni robią tylko kupione przez nich studio, które teraz weszło w skład BioWare.

Zasadniczo nie wiem czy to jest wina graczy czy po prostu studia wolą nie ryzykować i dać zawsze możliwość gry człowiekiem, ale obecnie tak jest i nic nie wskazuje na zmianę tego trendu.

Blind z tym zdaniem, że inni tak robią chodziło mi o to, że jak pokonamy już wroga to zostaje wymyślony jeszcze silniejszy wróg, którego też musimy pokonać. To zdanie się nie tyczyło spin -offów i innych preqeli. Oczywiście BioWare może zrobić spin - offa, ale ta gra nie zostanie uznana za kontynuacje ME. Chyba, że BioWare samo powie, że kontynuacji nie będzie, ale jak na razie nic się na to nie zanosi.

Wiesz Blind niektórzy uważają, że z logiką Lewiatanów jest wszystko w porządku. I po takim numerze jaki BioWare dało z Lewiatanem pytasz się czy znajdą się osoby, które uwierzą w jeszcze większe zagrożenie niż Żniwiarze.

Oczywiście będzie część graczy, która uzna takie rozwiązanie za naciągane, ale z chęcią wróci do świata ME.

Prawda, ale też najmniej problematyczne, bo w kontroli nie ma miejsca na nowego atagoniste, bo Shepard z kosiarkami wbije na kwadrat. Podobnie w syntezie, ale z innych powodów, a w zakończeniu odmowy giną ludzie także też odpada. Rozumiem, że uważasz serię ME za arcydzieło skoro porównujesz do nich BG, Tourmenta i Fallouta. Przy czym moim zdaniem na miano arcydzieło z tych tytułów na miano arcydzieła zasługuej tylko Torment. I całym szacunkiem dla tych gier, któe bardzo lubię to skala zakończenia ME3 jest zupełnie inna one się odnosi do całej galaktyki drogi mlecznej. Także przy ME4 BioWare kanon będzie potrzebny. Z resztą już w przy DA BioWare powiedziało, że jest kanon graczy i jest kanon BioWare. Wątpię by w przypadku serii ME to samo BioWare postąpiło inaczej, ale zawsze mogę się mylić.

#41
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Tak, a ja się chcę dowiedzieć, dlaczego wychodzisz z założenia, że to musi być większe zagrożenie. DE HR czy Wiesiek są przykładem tego, że gra RPG (jak często usilnie próbuje się tutaj wcisnąć) nie musi posiadać jakiegoś uber hiper bossa/kryjącego się za patykiem zła. Toż to nawet w BG boss był cienki jak polsilver, a gra skupiała się zdecydowanie na pośrednich bossach. Ile lat od odkrycia przekaźników masy mija do rozpoczęcia fabuły ME1? Efekt masy ogarnęli w 2148 r., wojna pierwszego kontaktu to 2157 r. a ME zaczyna się w 2183. Jak tutaj nie można wstawić dosłownie wszystkiego, to ja jestem św. Mikołaj. Tyle czasu i co, nie ma sensu? Fani mówią, że grają dla fabuły. Nie można sklecić porządnej fabuły na przestrzeni 35 lat? I tu nie muszę grać przed odkryciem przekaźników, bo od tego 2157 znowu masz 26 lat przerwy. I co - też się nic nie działo? Ten rynek rozwija się w tak wujowym kierunku przez bardzo ograniczone horyzonty graczy - po co dobra fabuła, skoro może być średnia, byle z bohaterami z poprzedniej części...
Myślę, że to wina graczy, bo są gry, gdzie człowiekiem nie zagrasz i jakoś nie robi to ich fanom problemu, podczas gdy inni nie ruszą, bo "nie mogą ubrać swojego elfa w różowy dres".
No właśnie kurde nie robią, ostatnio studia robią spin offy i prequele, albo sequele tego typu, o którym mówiłem bo właśnie nie chcą wymyślać kolejnego debilizmu z serii "większe zło". Ty w coś oprócz ME grałeś w ciągu ostatnich 2-3 lat?
Co ma do rzeczy skala zakończenia gry? Większość bardzo dobrych gier opowiada osobistą historię, a nie skupia się na wszystkim i wszystkich. Często mamy ratowanie świata, które jednak bardziej przypomina szukanie własnej tożsamości. Gdzie jest coś takiego w ME? Po co robić kanon, skoro gra po ME3 to idiotyzm?

#42
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Jeśli prequel to mamy do czynienia z "determinizmem" (specjalnie cudzysłów bo to pojęcia nie do końca pasuje). To coś jak z zasiadaniem do partii szachów z wcześniejszym ustaleniem kto ma ją wygrać. Grając w serię mieliśmy poczucie, że to co zrobimy będzie miało wpływ na funkcjonowanie świata, a po co mam grać w coś, gdzie wiem że np. z wszystkie napotkane syntetyki kiedyś padną to tak na gorąco przykład. Gram i wiem dokąd do wszystko zmierza. No chyba, że mam to gdzieś, ale wtedy nawet minimalne wczuwanie się w to uniwersum traci dla mnie jakikolwiek sens. Pewnie dla Blinda będzie to rozumowanie z serii ubierania elfa w różowy dres, ale każdy do gier podchodzi indywidualnie ;)

#43
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Blind w ogóle mnie nie rozumiesz. Ja nie mówię, że studia nie robią spin - offów i innych takich, bo robią, ale nie o to mi chodzi. Ja twierdzę, że BioWare nie jest w stanie zrobić takiej gry tak by była dobra i to będzie jednym z powodów dlaczego ME4 będzie się dziać po wydarzeniach z ME3.

Grałem w tym czasie nie tylko w ME. Wiedźmin i Deux to akurat złe porównania, bo w ME mieliśmy uber bossa, a sama gra to space opera czyli z każdą częścią chodzi o coraz większą stawkę. I sądzę, że BioWare będzie ten schemat kontynuować, a sądzę tak dlatego, że BioWare nie tylko w ME, ale w każdej swojej nowej grze podnosi skalę zagrożenia i daje co raz większy teren do uratowania. DA2 było wyjątkiem, ale ponieważ im się nie udało to od DA3 BioWare wraca do sprawdzonego schematu. Zgadzam się, że większość bardzo dobrych gier opowiada osobiste historie, ale obecne BioWare idzie innym torem i nie widzę nic co miałoby wskazywać, że ów kierunek zmienią.

Skala zakończenia ma znaczenie tylko jeśli BioWare zdecyduje się kontynuować ME po wydarzeniach z ostatniej części. Inaczej nie ma znaczenia tak jak i kanon.

Dlatego jestem prawie pewien, że zobaczymy grę dziejącą się po zakończeniu ME3 i sprawdzi się wszystko to co napisałem wyżej. Nie wykluczam oczywiście, że po drodze będzie jakiś spin - off, ale BioWare zrobi w końcu grę, która będzie kontynuacją ME3. Oczywiście dopuszczam opcję, że się mylę. Z resztą pewnie wkrótce się przekonamy czy miałem racje co do tego co BioWare zrobi dalej z serią czy też pomyliłem się co do ich planów.

#44
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Czy ten sam "determinizm" w DE HR niszczy uniwersum Deus Ex? Czy nowy Tomb Raider zniszczy uniwersum Tomb Raider? Czy nowy Batman zniszczy uniwersum Batmana? To samo z GOW Ghost of Sparta, Zelda Skyward Sword i Okarina of Time, Metriod Prime, Halo Reach, Uncharted: Golden Abyss, STALKER: Clear Sky, w końcu KOTOR (!), Drakensang River of Time itp itd. No rzeczywiście, we wszystkie te gry gra się źle z wiedzą, co będzie z uniwersum dalej... W ogóle nie można się wczuć (szczególnie KOTORa mam na myśli), nic się nie trzyma kupy...

Drakon, napisałeś, że tak robią wszyscy - wszyscy robią bezsensowne sequele, gdzie już nie da się nic wyciągnąć z serii. No właśnie przez ostatnie 2-3 lata tendencja ta odwróciła się o diametralnie. Batman AC - idealny przykład. Spoilerując (jak nie zagraliście, to w sumie i tak już pewnie nie zagracie) ginie Joker. Co robią twórcy? Sequel? Niee, prequel, bo to ma sensu.
Co do Twojej pewności - trzech rzeczy już byłeś pewny. Wszystkich nikt nie widział.

Modifié par BlindObserver, 11 septembre 2012 - 08:06 .


#45
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
Ale czy my tu czasem nie rozmawiamy o KONKRETNEJ grze, serii? ;)
Mówię o swoich odczuciach dotyczących ME, ew. przyszłych rozwiązań dotyczących konkretnego uniwersum. I jeśli chodzi o ME źle by mi się grało ponieważ specyfika wydarzeń, sposób narracji, skala konsekwencji zakończeń w ME3 jest taka a nie inna wpłynęło by to DLA MNIE na prequel negatywnie.
Blind za dużo uogólniasz to tak na marginesie ;)

#46
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
A Deus Ex ma jakieś inne, słabsze konsekwencje zakończeń? Pokazuję na konkretnych tytułach, że znając zakończenie serii i tak jest sens gry. Skąd wiesz, że wpłynie negatywnie - z góry to zakładasz. Dlaczego w Kotorze nie wpłynęło negatywnie? Dlaczego w reszcie gier nie wpłynęło negatywnie? Ja nie mam szklanej kuli, żeby wiedzieć, że coś na 100% nie będzie mi się podobać, przy założeniu, że wcześniej mi się podobało coś podobnego.
Czym jest w kontekście ME specyfika wydarzeń i jaki jest ten sposób narracji? To ostatnie jest w sumie proste - ten sam schemat obowiązuje od pierwszego KOTORa, to tam wprowadzono na poważnie taki system. Czy zaburzyło to uniwersum SW? Wymienione przez Ciebie rzeczy nie odbiegają od tego, co jest w dosłownie każdej nowej grze AAA. Co do samej skali konsekwencji - no idiotyzmem jest więc robienie sequela, bo wtedy ta cała śmieszna walka o więcej endingów będzie przywoływana w książkach o grach jako debilizm stulecia. Walczmy o wybór, by na końcu BW wybrało sobie kanon - f.uck logic.

#47
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Blind Batman AC to nie jest gra RPG. Nie mam nic przeciwko preqeuelom jak jest sens je robić, ale mam wątpliwości czy do ME prequel by pasował. Blind ja tych rzeczy nie byłem pewny tylko chciałem by się potwierdziły, bo mi się one podobały, a w tym przypadku jestem pewny. Choć jak mówię mogę się mylić w tej kwestii.

I pamiętaj Blind, że ME to space opera wszystkie inne gry, które wymieniłeś rozgrywają się w zupełnie innej konwencji oprócz Kotora, ale ten był na licencji i stworzyło go jeszcze dawne Bioware. Do konwencji space opery podnoszenie poziomu z gry na grę doskonale pasuje. W przypadku ewentualnego preqela w serii ME poziom zagrożenia musiał by się ograniczyć do miasta, planety lub kilku planet. O ile w innych grach z preqlem nie byłoby zbytniego problemu to w konwencji space opery byłoby to już problem.

#48
Guest_Grey1_*

Guest_Grey1_*
  • Guests
drakon 760 - podpinam się pod Twoją odpowiedź jeśli można ;)
Zakładam z góry, gdyż mam swój gust i preferencje, kto ma je lepiej znać niż ja sama? Bez wdawania się w szczegółowe analizy, w konkretnym przypadku masefektowym prequel nie jest w stanie dać mi satysfakcji z gry. Kropka :)

#49
drakon 760

drakon 760
  • Members
  • 1 867 messages
Można Grey :}

Ciekawym pomysłem mogłaby być historia ME, ale dziejąca się w świecie alternatywnym np. Saren jest w drużynie, a Garrus jest naszym wrogiem.

#50
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
@drakon
A dlaczego według Was ME jest bardziej erpegowe niż Batman? Proszę o jakieś w miarę sensowne wyjaśnieniem, bo nie tylko ja, ale i wydawca oraz troooochę ludzi na świecie raczej nie nazywa tego grą tego typu? Co tam jest takiego, czego nie ma w Batmanie, żeby go nie nazwać grą RPG - hmm, pomyślmy. Fabuła jest (w Batmanie nieporównywalnie dojrzalsza), zdobywanie punktów doświadczenia jest, rozwijanie bohatera (jego umiejętności, skilli i broni) - znowu jest. Iluzoryczne wybory - są. Romans - jest. Otwarty świat - hmm, no ME jest tunelowe w sumie. Masa (uwaga) aktywnej walki (czyli przy "użyciu" naszych umiejętności) - jest. Decyzje, które wpływają na grę - są. A może towarzysze? No proszę i znowu są. Kurde, jakie te gry odmienne. Nawet sposób narracji mają ten sam, kamera TPP, ten sam silnik graficzny nawet. A różnice? Może to mityczne "wczuwanie się w postać"? Może przeczytajcie/posłuchajcie sobie felieton "Why Arkham City is a better role-playing game than Skyrim" i potem mówcie o tym, czym jest RPG, bo obecnie każda gra ma elementy RPG, a ME jest właśnie grą z elementami, a nie czystym erpegiem. Tak jak Batman.
Drakon, Twoje złote myśli muszę sobie powiesić nad łóżkiem - jesteś pewny, ale możesz się mylić w tej kwestii. Wallface... To tak "logiczne" wykluczenie, że może następny razem nie dopisuj tego, że możesz się mylić.
Skąd Ty wiesz, do czego musieliby się ograniczać... Space opera w Twoim wydaniu skupia się na skali - według kanonu wcale nie musi się na niej skupiać. To jest błąd semantyczny, bo podpinasz pod to wyrażenie to co jest jedynie zgodne z ME, a nie musi być zgodne z resztą space oper.

@Grey
Czyli takie rozumowanie w stylu fanboya PC np. - fanboy PC mówi, że nie ruszy konsolowego g... kupy, że konsola śmierdzi i że tylko na PC wychodzą dobre gry, ale zachwala (powiedzmy) Mass Effecta - konsolowe g... kupę. Kiedyś też myślałem, że ME jest słabe, bo to gra konsolowa - dopiero jak zagrałem zmieniłem zdanie i teraz nie znam swojego gustu i preferencji co do gry, której nie widziałem na oczy.