Aller au contenu

Photo

Dlaczego (wciąż) uwielbiam ME?


  • Veuillez vous connecter pour répondre
3 réponses à ce sujet

#1
umbra04

umbra04
  • Members
  • 389 messages
Po historii z zakończeniem i dyskusją nad DLC zacząłem się zastanawiać dlaczego seria ME? Co w niej takiego wyjątkowego, że wracam do niej, że siadając przed ekranem chcę wracać do postaci Sheparda? Dlaczego nie zakończyłem tego rozdziału i nie walczę na innych frontach innych światów, bohaterami innych gier?

Doszedłem wreszcie do jednej odpowiedzi - VIRMIR.

Ta misja zdecydowała dla mnie o przywiązaniu do bohatera, o wadze wyborów, o fabule, 'głębokości' gry i o osobstym wymiarze doświadczenia jakie przyniosła ta seria.

Żadna inna misja nie ma tak daleko idących konsekwencji w całej trylogii jak właśnie Virmir. Żadna inna misja nie daje tak pełnego obrazu tego czy nasz Shepard jest bezwględny czy bohaterski. I wreszcie żadna inna misja nie ma w sobie tej przewrotności i zwrotu akcji.

Ani przed tą misją, ani po niej Shepard nie jest tak mój, jak właśnie na Virmirze.

To w tej misji kształtowało się przy pierwszym kontakcie z ME jakim bohaterem będziemy grać - jakich wyborów dokonamy, jaka osobowość odpowiada nam najbardziej.

Mój Shepard, stojąc na szczycie Cytadeli po rozmowie z Catalystem, został ukształtowany właśnie przez Virmir. Świadomość, że nie można wszystkich uratować, że cel uświęca środki.

Wracając do ME wracam na Virmir.

#2
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Szkoda, że na jedynce skończyły się jakiekolwiek sensowne wyboru w serii. Potem to już jedynie iluzja, na którą każdy się nabiera i mówi, że ma jakiś wybór.

#3
aszua

aszua
  • Members
  • 348 messages
Wybory? Pewnie, że są/mogą być ważne, ale dla mnie ważniejszy jest bohater i podążanie za nim, za jego historią, za jego przekonaniami. Ja zwyczajnie lubię moją Shepard. I jest to postać do której najbardziej się przywiązałam ze wszystkich jakimi grałam do tej pory. Z wielu powodów. A wybory? To tak jak w życiu: czasem je mamy a czasem tylko się nam wydaje, że to co robimy ma jakiekolwiek znaczenie :)

A Virmir? Tak, to było mocne, ale było też kilka innych świetnych momentów. W każdej części.

Modifié par aszua, 01 février 2013 - 10:57 .


#4
BlindObserver

BlindObserver
  • Members
  • 3 665 messages
Mój i moja Shepard do poziomu Jackiego Estacado czy moich pikseli z Arcanum lub BG nie dorasta. Chyba bardziej przywiązałem się do Faith z Mirror's Edge.
Co do wyborów, chodzi mi o chamskie sugerowanie, że jakiś wybór jest ważny, by potem przekonać się, że scenarzysta ma mój wybór w dupie. Do tej pory chciałbym np. zobaczyć zamieszki antyludzkie po stworzeniu rady "ludzkiej". Poświęcanie całych flot na nic nie wpływa poza filmikiem. Ani to nie jest jakaś tragedia, ani korzyść. Jedna droga do celu, bez względu co robię. Jak ktoś przechodzi raz to ok, bardzo dobrze przemyślane. Jak ktoś przechodzi więcej to nawet przy ślepocie i głuchocie widzi, że i tak robi znowu to samo (ewentualnie oszukuje się, że nie, przez co powstają na YT jakieś idiotyczne filmy z wywodami nt. jak stworzyłem "swojego" Sheparda i jaki on jest - tak jakby można go było stworzyć... scenarzysta go stworzył, gracz jedynie to odtwarza).
Tak swoją drogą - wybory to bohater, to jego historia, jego wybory kształtowane są przez jego przekonania. Nie ma rozgraniczenia, bo przez jakiś tam nawet iluzoryczny wybór to Ty tworzysz w (baaaaaaaaaardzo bo to ME) ograniczonym stopniu charakter Sheparda.

A momentów kilka strawnych było, ale chyba głównie w ME1 + LotSB, no i w sumie chyba na tyle.