Wasze wizje Me4
#76
Posté 03 mai 2013 - 06:52
#77
Posté 03 mai 2013 - 08:29
"Czyli odnosząc się do twojej teorii z Harbim i jego bezsenności, mógł tak nadzorować sługusów pomiędzy każdym cyklem od x lat, podczas gdy inni sobie drzemali? No niby mogli się wymieniać wartą, ale cóż." - Od kiedy mroczna przestrzeń to obóz zamknięty, żeby wymieniać się wartą ;] ?? Tak jak to wyżej napisałem, Zwiastun jest najdoskonalszym ze żniwiarzy i zapewne ma bardziej zaawansowane źródło energii od pozostałych (tylko nie pisz mi teraz, że jednak żniwiarze muszą się rozwijać bo mają mniej zaawansowane źródła energii niż zwiastun
"Zaraz, bo czegoś nie rozumiem. Zakładając, że żniwiarze i Lewiatani byli na tym samym poziomie technologicznym na początku, to czemu oni mogli się rozwijać za pomocą technologii innych, a żniwiarze nie?" - Pomyśl przez chwile logicznie ... Leviatani tworzą Catalysta i żniwiarzy. Żniwiarze dokonują tej "zdrady" i atakują swoich stwórców (patrz Leviatani). Jest "wojna" pomiędzy Leviatanami i Żwniarzami, a podczas wojen jak wiemy niszczy się wrogie laboratoria i inne placówki badawcze, żeby osłabić wroga pod względem "dostaw sprzętu i nowych technologii", niszczy się archwia i tym podobne miejsca. Teraz to przenieś na Żniwiarzy ... Atakują Leviatanów, niszczą ich technologię (miasta itp.; oczywiście nie swoje tylko tych których Leviatani kontrolują). Leviatani opuszczają swoją własną planetę i szukają innej, żeby się ratować, Żniwiarze gonią ich, jednak gubią ... Na nowej planecie nie ma kompletnie nic. Więc odpowiedź możesz sobie sam dopisać. Stąd ich późniejsze zacofanie (próba ratowania własnej rasy spowodowała po części to, że większość ich technologii przepadła). I na przyszłość nie kopiuj całej części posta tylko zrób coś w tym stylu: "No i wtedy rozwijali się, ale w minimalnym tempie (...)". Mniej miejsca zajmuje i będzie przejrzyściej.
"Nic nie napisałem o całej planecie, ale ta mała grupka na meteorycie odizolowanym od galaktyki, raczej nie czyniła z nich dobrego przykładu. Poza tym, w dodatek grałem dosyć dawno, ale shepard skądś wiedział, że artefakt lewiatanów tam się znajduję, czyli jednak, ich wysługiwanie się przyciągało uwagę." - Ta mała grupka na meteorycie pozwoliła im przez dłuższy czas pozostać w ukryciu przez kontrole naukowców, którzy w niej przebywali. Shepard wiedział o artefakcie z laboratorium Brysona na cytadeli, ale jednak znalezienie tego artefaktu trwało bardzo długo i to nie wysługiwanie się przyciągnęło uwagę tylko to, że Leviatan zabił Żniwiarza.
"A czym to się różni? To jest też kwestia inteligencji, jeżeli byli wystarczająco mądrzy, żeby próbując rozwiązać problem organik-syntetyk tworząc syntetyka bez żadnych zabezpieczeń, to ja jestem raczej skłonny nazwać to głupotą." - A czy ty tworząc coś bardzo inteligentnego (syntetyka np.) przewidziałbyś każdy scenariusz? Leviatani myśleli, że jako ich stwórcy żniwiarze pozostawią ich w spokoju... sorry nawet nie przypuszczali, że żniwiarze się "zbuntują" przeciwko im, gdyż myśleli, że pokój pomiędzy syntetykami i organikami ich nie dotyczy.
"dopiero po pierwszych żniwach powstaje Harbi" - Jakich pierwszych żniwach? Catalyst miał znaleźć sposób na "zapewnienie" pokoju/ładu w galaktyce i dlatego stworzył Zwiastuna. Później zaczęły się "żniwa". Albo inaczej rozumujesz, albo poprostu pomyliłeś kolejność. Catalyst jako "Czysta Inteligencja"/SI/Niebieski Obłok nie mógł sam przeprowadzić "żniw", bo to poprostu jest niewykonalne.
@kapiszon10
Przepraszam, że doszło do tego akurat w twoim temacie ;]. Szczerze to już mnie męczy powoli to wyjaśnianie i chętnie bym poczytał o różnych pomysłach, ale z 2 strony jeżeli takowe by ktoś miał to by o nich pisał wcześniej, a że nikt nie podawał pomysłów to się zrodziła "żywa" dyskusja ;]. Ze swojej strony mogę zakończyć tą wymianę zdań o ile reszta forumowiczów też wyrazi taką chęć. I tak btw. Masz niezłe wyczucie czasu, gdyż sam chciałem napisać w tym poście o zakończeniu tej dyskusji i zmianie tematu, ale że napisałeś pierwszy to mogłem się tylko odnieść do twojej wypowiedzi
PS: Ten Post wyraża moją osobistą opinię i jeżeli kogoś uraziłem to bardzo przepraszam.
Pozdrawiam i Życzę miłej nocy!
Modifié par D4mian21, 03 mai 2013 - 08:41 .
#78
Posté 03 mai 2013 - 09:11
"Zwiastun to Żniwiarz "doskonały" na którym reszta tylko bazuje. 2. Spójrz na rozmiary Harbiego a innego Żniwiarza ... to też daje do myślenia." Nie wiem skąd wywnioskowałeś, że Zwiastun to żniwiarz doskonały, w dodatku jest tylko ujęte, że to "pierwszy prawdziwy żniwiarz", nic nie ma, że się czymś różni od reszty. Z tym wzrostem to też nie wiem skąd, on się niczym nie różni od
normalnej jednostki liniowej poza wyglądem, nie mówiąc nic o tym, że 2 kilometrów (jak w opisie suwerena-leksykon) to żaden z nich nie ma patrząc czysto wizualnie.
"Zwiastun jest najdoskonalszym ze żniwiarzy i zapewne ma bardziej zaawansowane źródło energii od pozostałych (tylko nie pisz mi teraz, że jednak żniwiarze muszą się rozwijać bo mają mniej zaawansowane źródła energii niż zwiastun
"Stąd ich późniejsze zacofanie (próba ratowania własnej rasy spowodowała po części to, że większość ich technologii przepadła)." No i tylko "większość". Zakładając, że konflikt ze strony żniwiarzy trwał wiele lat to mieli mnóstwo czasu na organizację, tym bardziej zachowanie ważniejszych rzeczy. To pewnością nie było tak, że wskakiwali nadzy do pierwszych lepszych oceanów w desperacji już tam zostając. Skoro byli wstanie zacierać ślady, to znowu takiej desperacji nie było, bardziej przemyślane działania. Można sobie choćby uwzględnić taki okruch pamięci protean, czy zwykłe nadajniki, tyle, że oni byli znacznie bardziej zaawansowani i mieli mimo wszystko dogodniejszą sytuację niż proteanie, którzy walczyli ze świetnie zorganizowanymi żniwiarzami w świetnie zorganizowanym cyklu.
" A czy ty tworząc coś bardzo inteligentnego (syntetyka np.) przewidziałbyś każdy scenariusz?
Nie uczyli się na błędach, tylko próbowali rozwiązać problem dokładnie tym, czym ich problem był, tlyko w nowej odsłonie. No, faktycznie, nieprzewidywalny zwrot akcji.
" Jakich pierwszych żniwach? Catalyst miał znaleźć sposób na "zapewnienie" pokoju/ładu w galaktyce i dlatego stworzył Zwiastuna. Później zaczęły się "żniwa". Albo inaczej rozumujesz, albo poprostu pomyliłeś kolejność." Przecież to słowa lewiatana. Pierwszymi żniwami nazwał zbieranie esencji lewiatanów pod budowę Harbingera.
" Catalyst jako "Czysta Inteligencja"/SI/Niebieski Obłok nie mógł sam przeprowadzić "żniw", bo to poprostu jest niewykonalne." To jak powstał pierwszy żniwiarz twoim zdaniem? On miał pod sobą armię sługusów, nieważne, że nie byli żniwiarzami, słowa lewiatana.
Nie będę dalej już o tym pisać, bo widzę, że nikt nikogo nie przekona, i na dodatek zaśmiecamy temat, to tyle z mojej strony.
#79
Posté 04 mai 2013 - 11:51
D4mian21 wrote...
"dopiero po pierwszych żniwach powstaje Harbi" - Jakich pierwszych żniwach? Catalyst miał znaleźć sposób na "zapewnienie" pokoju/ładu w galaktyce i dlatego stworzył Zwiastuna. Później zaczęły się "żniwa". Albo inaczej rozumujesz, albo poprostu pomyliłeś kolejność. Catalyst jako "Czysta Inteligencja"/SI/Niebieski Obłok nie mógł sam przeprowadzić "żniw", bo to poprostu jest niewykonalne.
PS: Ten Post wyraża moją osobistą opinię i jeżeli kogoś uraziłem to bardzo przepraszam.
Pozdrawiam i Życzę miłej nocy!
Wycinek z Me wiki:
Lewiatani nie zauważyli zagrożenia płynącego ze stworzenia Inteligencji, traktując ją wyłącznie jako kolejne narzędzie służące osiągnięciu ich celów. Inteligencja w ramach wypełniania swojego celu stworzyła armię pionków, którzy – podobnie jak współcześnie Zbieracze – zbierali dane genetyczne ze wszystkich zakątków galaktyki. Ostatecznie Inteligencja doszła do wniosku, że Lewiatani sami stanowią część problemu, dlatego zwróciła się przeciwko nim.Zdrada Inteligencji wobec twórców była nagła i wyniszczająca. Pionki wymordowały większość Lewiatanów, wykorzystując ich materiał genetyczny do stworzenia pierwszego Żniwiarza, Zwiastuna, zaprojektowanego na fizyczne podobieństwo wymordowanej rasy. Lewiatani, którym udało się przeżyć, ukryli się, zaś Inteligencja wspomagana przez Zwiastuna rozpoczęli „koszenie” kolejnych ras, aby stworzyć więcej Żniwiarzy i rozwiązać problem ochrony życia organicznego.Po ukryciu się pozostali przy życiu Lewiatani wykorzystali dominację, aby zmusić inne gatunki do usunięcia wszelkich dowodów świadczących o ich istnieniu. Wśród kilku ras pozostawili swoje artefakty, dzięki którym przez eony obserwowali rozwój i zagładę kolejnych ras organicznych. Chociaż posiadali siłę zdolną zniszczyć Żniwiarzy, co zademonstrowali zabijając Lewiatana z Dis, odmawiali udziału w wojnie przeciwko Żniwiarzom.
Tutaj wyraźnie zaznaczone jese zwiastun/harbi został stworzony z lewiatanów na ich podobieństwo, a żniwa na początku dokonowały pionki sterowane przez niebiańskie dziecko. Pozdrawiam.
Modifié par Marcinf1996, 04 mai 2013 - 11:51 .
#80
Posté 04 mai 2013 - 03:04
Czas powrócić do tematu
Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Modifié par D4mian21, 04 mai 2013 - 06:20 .
#81
Posté 06 mai 2013 - 05:44
Jeszcze taki mały pomysł - teoria światów równoległych - w sumie jakby się uparli nawet Shep by mógł "powrócić"tylko w innych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych:-) Nie wiem czy ktoś oglądał kiedyś serial Sliders..nieźle mnie kiedyś wciągnął.
#82
Posté 06 mai 2013 - 06:40
Tak, Shadow Broker przede wszystkim, następnie Cytadela no i misja samobójcza (ostatnia) z ME2, tutaj akurat chciałbym więcej tego typu akcji. Dodałbym do tego jeszcze misję na Virmire z ME1.
Misje lojalnościowe Kasumi i Samary bądź Thane'a też mi pasowały - takich odskoczni od strzelania powinno być więcej (pomimo tego, że w w/w też się ono pojawiało)
A tak ogólnie, to aby decyzje zabij/uratuj X nie przekładały się na to, że zastąpi ją później osoba Y (tutaj głównie mam na myśli np. królową Raknii z ME3)
#83
Posté 06 mai 2013 - 11:06
Najbardziej pasowałaby mi mieszanka Handlarza Cieni (najlepszy dodatek do gry w jaki grałem), Cytadeli (nowość, świeżość i oczywiście humor ;D) i misji samobójczej (jeden z najbardziej epickich momentów w całej trylogii ... aż mnie ciarki przechodziły w niektórych momentach) z Mass Effect 2 z muzyką z Overlorda, Handlarza Cieni, ME2 i ME3. Plus jeszcze misje lojalnościowe Samary, Thane'a i Tali (ten cały "sąd" mi się spodobał), no i jeszcze bym zapomniał o misji lojalnościowej Kasumi
"Jeszcze taki mały pomysł - teoria światów równoległych - w sumie jakby się uparli nawet Shep by mógł "powrócić" tylko w innych okolicznościach przyrody" - Ciekawy pomysł
Modifié par D4mian21, 06 mai 2013 - 11:08 .
#84
Posté 07 mai 2013 - 07:15
No własnie..w sumie najwięcej emocji w poprzednich częsciach powodowały te wybory nieodwracalne- za każdym razem na Vimirze dumalam długo którą postać ocalić, za każdym razem biłam się z myślami w 3 na Tuchance czy znowu patrzec z łezką w oku na śpiewającego Mordina czy olać geno****ium, nie wspominając o Legionie (tez w 3 na ranochu). I to bylo dobre-dokonujemy wyboru i koniec, nie pojawia sie klon, brat itd..decyzja jest nasza i nieodwołalna.xsas7 wrote...
A tak ogólnie, to aby decyzje zabij/uratuj X nie przekładały się na to, że zastąpi ją później osoba Y (tutaj głównie mam na myśli np. królową Raknii z ME3)
Liczę, że w 4 tak będzię, w sumie każdy konflikt musi powodowac ofiary jakkolwiek bysmy ich nie polubili.
Co do Cytadeli-rozbroiło mnie nagranie Mordina, szczególnie z motywem złamania jedynego prawa Omegi:-) Takie smaczki są bardzo ważne w grze.
Jeżeli chodzi o fabułę naprawdę twórcy mają pole do popisu. Mają dobre uniwersum, jest masę literatury i filmów z których mozna czerpac garściami. Wiadomo, że to fanstastyka i że zawsze pojawią się niedociągnięcia fabularne, ale jest szansa stworzyć ciekawą grę.
#85
Posté 07 mai 2013 - 07:29
#86
Posté 26 mai 2013 - 02:19
Generalnie fabuła mogła by się opierać na wykonywaniu tajnych misji dla przymierza, chodziło by o zdobycie przewagi nad innymi rasami. Mogło by też dochodzić do starć wywiadów, nie mówie odrazu że z salariańskim STG ale np z turiańskim czy batariańskim wywiadem mogło by być ciekawie.
Czas akcji np równolegle/przed me1.
#87
Posté 26 mai 2013 - 08:40
Marzy mi się motyw a'la DA: Origins - z wyborem postaci / rasy i drogi, która doprowadzi nas do głównego wątku. Np. salarianin startujący do STG, żołnierz Przymierza, asari wychodząca z wieku "tancerki" (hej, niech Liara ma cameo jako jej matka
Oczywiście chciałbym kanonizacji Zniszczenia, ale tu znów był dobry motyw w DA: wybór zakończenia oryginalnej sagi przy starcie ME4. I umieszczenie tej gry w miejscu/czasie tak, aby nie kłóciło się z decyzjami.
Postaci z oryginalnej sagi niech się pojawią, ale w rolach drugoplanowych / cameos. I znów w zależności od wybranej ścieżki spotykalibyśmy (nawet niekoniecznie "twarzą w twarz") Garrusa, Jamesa, Liarę itp. Sheparda? Kto wie...
Modifié par lecho_himself, 26 mai 2013 - 08:40 .
#88
Posté 27 mai 2013 - 01:10
"Oczywiście chciałbym kanonizacji Zniszczenia" - Swój Chłop
"I znów w zależności od wybranej ścieżki spotykalibyśmy (nawet niekoniecznie "twarzą w twarz") Garrusa, Jamesa, Liarę itp. Sheparda? Kto wie..." - Interesująca propozycja
Pozdrawiam i życzę Miłego Dnia!
#89
Posté 27 mai 2013 - 04:23
@lecho_himself
1. Nie niezasłużone, tylko uzasadnione. Bioware było na tyle "wygodne", że w ME1 znalazły się nawet niektóre elementy graficzne z Kotora. Zresztą sam Kotor wyprzedza o epokę każdą z powstałych po nim gier BW. Nie jest to odosobniona opinia, tyle że zdecydowanie ciężko znaleźć jej fanów na forum Sociala (co nie dziwi - raz, że większość w ogóle w klasyki od BW nie grała, a dwa że też nie zagra). Bohaterska obrona studia lecącego w masówkę jest w końcu taka "alternatywna".
2. Jako, że dziwnie nie sprecyzowałeś, czego ma być to sequel, to powiem Ci, że praktycznie każda gra akcji posiada całe jedno zakończenie, więc nie ma nigdy problemów z sequelem. Gier, w których wpływ wyborów był najbardziej widoczny się nie kontynuuje - vide Alpha Protocol czy Arcanum. Następcy Tormenta też jakoś nie widzę. Nie sądzę, by były to zbyt słabe gry do kontynuacji, skoro taką serię jak DA ciągną.
3. W kwestii Wiedźmina 2 - co ma lądowanie w łóżku z Triss, skoro... Geralt stracił pamięć? Rzeczywiście, dobry argument... Ląduje z Triss, bo nie pamięta co wcześniej robił, także jakoś nie wiedzę tutaj nieścisłości. Co do wojny z Niflgaardem - pisałem o tym albo w wątku o ME4, albo w wątku o DA3. Dlatego sequel W2 jest idealnym rozwiązaniem, a sequel ME3 jest idiotyzmem (m.in. przez puszczenie galaktyki z dymem). Łapiesz?
4. Solar pojawia się w TB. O ile mi wiadomo, TB jest na samym końcu. W ME wciskają nam ciemnotę od uruchomienia pierwszej części, od pierwszej rozmowy Udiny z Andersonem jeszcze przed prawdziwą rozgrywką. Nie ma różnicy?
5. Nie tylko moim zdaniem największa nieliniowość to ten Minecraft i nie jest to nic dziwnego. To całkowicie udowodniona teza. Podobnie nieliniowe są strategie czasu rzeczywistego, strategie turowe, wszystkie gry multi z żywymi graczami jako przeciwnikami. Każda gra, która jest określana mianem emergentnej jest nieliniowa. ME nie jest emergentny. Polecam zajrzeć do kilku książek o grach, gdzie ktoś mądrzejszy zarówno ode mnie, jak i od Ciebie tłumaczy nieliniowość i emergencję. Niestety to co piszesz nie jest prawdą.
6. Oj, ja nigdy nie dałem sobie nic wmówić przez twórcę gry dla mas. W końcu nie uważam tej serii za objawienie, jak co poniektórzy i nie widzę tam też tej epickiej nieliniowości.
7. Grałem.
8. Miejscami tj czym? I jakie są to gry? NWN, IWD jakoś niespecjalnie się z BG łączą. To że gdzieś mamy Rashemen, a w innej grze był ktoś z tego miasta niewiele mówi o wpływie danej gry na świat innej gry. A może Torment? No też nie...
9. Nie sugeruję, że to słaba gra. Sugeruję, że ta seria jest przewartościowana i nie ma dla tego uzasadnienia. Samo patrzenie na ocenę jest krótkowzroczne - średnia CoD-a jest podobna, a tak ludzie go hejtują. "Cały świat uległ sile tak słabej i miałkiej gry, jak sugerujesz?
10. Argument o czasie włożonym w grę jest idiotyczny, bo sprowadza się do tego, że ludzie oczekują kotletów. Rozumiem, że to jest właśnie najlepszy argument na to, aby corocznie wychodził CoD i AC. Bo ludzie stracili wiele czasu w poprzednich odsłonach serii... Z drugiej strony, jakoś mi do głowy nie przyszło kończąc Tormenta, Heavy Rain czy ten Alpha Protocol, by spoglądając na licznik czasu stwierdzić - oni muszą zrobić kontynuację, bo tyle czasu przy tym spędziłem.
ME nigdy ambitną grą być nie miało, bo trzeba pamiętać, dlaczego w ogóle ta seria powstała. Microsoft chciał mieć action RPG w kosmosie i takiego dostał za sprawą ME1. Gry - zaznaczam - świetnej. Potem powstało ME2 i wysyp dodatków, a ME3 jest bardzo dobrym "kotletem". Inna rzecz, że gdy czytam, że alternatywne historie są takie fe, to przychodzi mi do głowy seria Zelda i nie przejmuję się już tym, bo wiem, że to zdanie nie ma sensu
A teraz może co ja bym chciał widzieć - przede wszystkim (wreszcie) dobrą fabułę od początku do końca. Bez lania na moje wybory, bez udawanej nieliniowości (niestety dla ME, ja jeszcze pamiętam Arcanum...), z pokazaniem bohatera z nieco ludzkiej strony, a nie jako kolejnego uber hiper herosa, który pierdnięciem kładzie armię. Powtórki ME2 nie chcę, bo niestety główny wątek tej gry jest taką kaszaną, że szkoda gadać. To jest idealny przykład tego, że można zrobić grę, którą ciągnie gameplay i kilka wątków pobocznych całkowicie olewając sensowność wątku głównego. Nie bardzo cieszy mnie takie rozwiązanie, bo jest to typowa masówka, zero przemyślenia niektórych kwestii.
A tak jeszcze jako gorący fan BG chcę jedną rzecz zauważyć. Często prowadzę dyskusje z innymi fanami tej serii i zauważam ciekawa prawidłowość - dosłownie żadna osoba nie chce sequela BG TB. Nikogo nie interesuje kontynuowanie wątku dziecka Bhaala, ludzie uważają BG za serię skończoną. Inaczej przedstawia się sytuacja, gdy wspomina się o grze w realiach świata znanego z BG, ale niebędącą jego kontynuacją. Z duchowym następcą Tormenta jest to samo - ludzie nie chcieli kotleta, w stylu Torment 2. Ludzie chcieli gry podobnej. To określa serie wielkie. Jeśli w przypadku fanów ME widzę, że nawet totalnie lanie na wybory jest fajne, byleby zobaczyć Liarę i połazić Shepardem jestem pewny, że coś z tekstu o miałkości jednak ME dotyczy
#90
Posté 27 mai 2013 - 06:12
Niby nie moja dyskusja, ale chciałbym swoje 3 grosze dorzucić do tego.
Kolego b_o, nie chce cię teraz obrażać, ale wyczuwam tutaj zbyt dużo "hejtu"... czytając ten post czułem się jakbym rozmawiał z "nerdem" lub "gimbusem", któremu się nic nie podoba... no sorry;/, ale taka jest prawda (poprzednie twoje posty były na poziomie, na którym można było normalnie to przeczytać... ale teraz.. ehh. Aż się odechciewa).
1.Jeżeli nie podoba ci się Mass Effect i dla ciebie fabuła jest poprostu denna jak fabuła Tetrisa (której nie ma), to nie marnuj czasu na rozmowę z nami i nie rozpisuj się tutaj (mogłeś przez ten czas pograć sobie w BG ;]) o tym, czego nie lubisz ;], bo przy okazji obrażasz tych, dla których ta trylogia jest grą świetną. Może i mamy proste upodobania, ale są one nasze ;]
2."A teraz może co ja bym chciał widzieć - przede wszystkim (wreszcie) dobrą fabułę od początku do końca. Bez lania na moje wybory, bez udawanej nieliniowości (niestety dla ME, ja jeszcze pamiętam Arcanum...), z pokazaniem bohatera z nieco ludzkiej strony, a nie jako kolejnego uber hiper herosa, który pierdnięciem kładzie armię. Powtórki ME2 nie chcę, bo niestety główny wątek tej gry jest taką kaszaną, że szkoda gadać. To jest idealny przykład tego, że można zrobić grę, którą ciągnie gameplay i kilka wątków pobocznych całkowicie olewając sensowność wątku głównego. Nie bardzo cieszy mnie takie rozwiązanie, bo jest to typowa masówka, zero przemyślenia niektórych kwestii." - Najwidoczniej ME miało się stać taką masówką dla ludzi, którzy grają byleby zagrać (w końcu to EA Games, i niestety przy nim dobre marki i dobrzy deweloperzy stają się czym się stają). Tak jak już mówiłem, jeżeli nie podoba ci się Fabuła ME i to, że twoje decyzje nie mają na to wpływu to po co w to grasz i udzielasz się na tym forum? (jednak coś musiało cię do ME przyciągnąć, jeżeli jesteś tutaj i piszesz z nami).
3."Jeśli w przypadku fanów ME widzę, że nawet totalnie lanie na wybory jest fajne, byleby zobaczyć Liarę i połazić Shepardem jestem pewny, że coś z tekstu o miałkości jednak ME dotyczy
Mam nadzieję, że twoje następne posty nie będą miały takiego charakteru jak ten, bo poprostu to aż przykre...
Pozdrawiam i życzę Miłego Dnia! ;]
P.S.: To było tylko takie małe wtrącenie. Oczywiście możecie je komentować, drwić ze mnie i krzyczeć (tak wyrażacię przecie waszą osobistą opinię ;d). Postaram się już nie wtrącać do waszej dyskusji ;], no chyba, że coś mi nie będzie pasowalo
Modifié par D4mian21, 27 mai 2013 - 06:20 .
#91
Posté 27 mai 2013 - 09:06
1. Wykorzystywanie pewnych pomysłów, patentów, elementów, ba - całych silników graficznych - to nie jest coś, co wynaleziono wczoraj ani też coś, co wynalazło BioWare. Ja jestem fanem ich gier od pierwszego Baldura, w klasykę grałem i subiektywnie bardziej od Kotora podobał mi się Mass Effect. Daleki jestem od „bohaterskiej obrony studia lecącego w masówkę”. Po pierwsze dlatego, że gdyby było z BW tak źle, jak twierdzisz, to już miałbyś 10 DLC z dalszymi przygodami Sheparda. Po drugie, takie dyskusje to w gruncie rzeczy utyskiwanie na 99% firm w tej branży i schematy, jakie od kilku lat dominują.
2. Podałem przykład – Fallout. Do wyboru miałeś dwa zakończenia, dwójka de facto kanonizowała jedno z nich. I nikt z tego powodu dramatu nie czynił. A następca Tormenta już powstaje, co nie znaczy, że nie może mieć nowego bohatera, wątków i fabuły. Ale przecież ja dokładnie tego oczekuję od sequela ME.
3. Chyba pomylił Ci się Wiedźmin z Wiedźminem 2 bo ja nie przypominam sobie, aby między jedynką a dwójką Geralt stracił pamięć. Odnoszę się do sytuacji, że bez względu na Twój wybór romansowy w pierwszej części, w dwójce i tak idziesz za kanonem. W trójce też podążysz za kanonem, do tego dowalą Ci jako oś fabuły Yennefer, której pewnie 75% odbiorców tej gry w ogóle nie kojarzy, bo też i sagi czytać nie musiała (zwłaszcza tyczy się to Zachodu). I skoro tu się da, to nie widzę powodu dla którego miałoby się nie udać z kanonizacją pewnych wątków w Mass Effekcie. Proste.
4. Pierwsza rozmowa Udiny z Andersonem dotyczy wyboru pierwszego ludzkiego Widma – gdzie tu wciskanie ciemnoty? Wciskać ciemnotę to Ci może co najwyżej dziecię-Katalizator, ale ono, podobnie jak Solar, pojawia się dopiero na sam koniec.
5. Dużo mądrych słów, mało konkretów. Konkret dla mnie jest taki, że jeśli na Virmirze zostawię Kaidana, to do końca gry z nim nie pogadam. Jeśli ubiję Wrexa, to z nim nie pogadam. Jeśli nie ostrzegę Mirandy przed Kai Lengiem, zginie. To są konkretne wybory i konkretne konsekwencje. Jak to się przekłada na definicje, badania, metagaming i tak dalej – to już mnie, jako gracza, obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg, bo ja tu badania gier nie uprawiam, tylko „gram w grę”.
6. No i prawda, i bardzo słusznie, bo ja epickiej nieliniowości nie widzę, nie wymagam, ba, nawet nie chcę. Jestem zdania, że w dobrym rpg do sprawnego opowiedzenia naprawdę głębokiej, fajnej historii potrzebna jest reżyseria, plotarmory i kanony. Inaczej gracz – chcący lub niechcący – może wszystko rozwalić. Im większa skala nieliniowości czy też sandboksa, tym w konsekwencji większe spłycenie historii. Japończycy przy okazji serii Final Fantasy odkryli to dekady temu i ja się z nimi zgadzam. W zupełności wystarczą mi poboczne decyzje wpływające na wygląd poszczególnych wątków, ale NIE zmieniające głównej ścieżki.
7. Skoro grałeś to powinieneś wiedzieć, że i w 199x dało się robić naprawdę „epickie” przerywniki filmowe, opowiadać fabułę ambitniej niż kartkami A4. Co nie znaczy, że kartki A4 złe były.
8. Ten sam świat, uniwersum, ogólne założenia. I TO MI WYSTARCZY W SEQUELU ME. Ta gra absolutnie może się doczyć na zadupiach Omegi, 100 lat po wojnie ze Żniwiarzami. Nie mam z tym żadnego problemu.
9. Oj proszę, a jakież to wielce istotne dla świata problemy porusza Torment? Serio, jestem fanem tej gry, w swoim czasie zrobiłem kilka ładnych runów, ale daleki jestem od mitologizowania PT w kontekście dzisiejszych, czy nawet ówczesnych rpg (zawsze uważałem, że Fallout 2 wciąga PT nosem). Jeśli spojrzałbyś na Tormenta (na Baldura, i Fallouty zresztą też) z perspektywy dzisiejszych realiów, trochę krytycznie, nie jak ktoś kto widzi tam godziny spędzone za dzieciaka, dostrzegłbyś w ilu miejscach one się nie bronią tak, jak dziś nie broni się grafika pierwszego ME
10. Ja, jako gracz, oczekuję, że twórca będzie szanować czas który włożyłem w poznawanie jego przedstawionego świata, jego bohaterów, wkręcenie się w tenże świat i wreszcie potraktowanie go jak swój własny – bo o to tu chodzi. I znów – nie twierdzę, że ME musi mieć kontynuację. Jeśli o mnie chodzi, nie musi. Ale jeśli, powtarzam, _JEŚLI_ taka kontynuacja ma się pojawić, chciałbym aby szanowała wydarzenia z oryginalnej trylogii. Bo inaczej to będzie trochę tak, jakby teraz Sapkowski napisał dalszy ciąg przygód Geralta, który okazał się cesarzem Nilfgaardu, a wydarzenia z oryginalnej sagi to był jego narkotyczny sen. Nie poczułbyś się jakbyś właśnie zjechał gołą dupą po nieheblowanej desce do wanny z octem? Bo ja tak.
11. Rozbrajają mnie ludzie, którzy z pozycji autorytetu oceniają, czym miała być dana gra, jaka miała być, co autorzy mieli na myśli, i tak dalej. Przypomina mi to interpretacje tekstów literackich z kluczy, no bo przecież my – nauczyciele (w tym wypadku – recenzenci) wiemy najlepiej, a już na pewno lepiej, niż twórcy gier. Dla mnie to słabe jest. Co poradzić.
12. A przeszkadzało Ci, że w Wiedźminie 2 olano Twoje wybory? Przeszkadzało Ci, że Fallout 2 kanonizował jedno z zakończeń jedynki? Miałeś problem z tym, że cała saga Baldur's Gate była liniowa jak trasa pociągu magnetycznego? Przeszkadza Ci, że Shepard jest super mega hiper herosem, ale granie dzieckiem Boga, nieśmiertelną postacią albo wieśniakiem który dziś biega z dzidą, a za dwa miesiące ma pancerz wspomagany, Bozara i wszystkie laski jego – było fajne. Mój nos wyczuwa hipokryzję i hejtera, który hejtuje, bo po prostu jakieś realia mu nie podpasowały i teraz próbuje za wszelką cenę wmówić wszystkim dookoła, że one są fe. Serio, spójrz krytycznie na gry swojej młodości, to pomaga w akceptowaniu tego, co się dzieje teraz
13. Na są koniec po raz n-ty i mam nadzieję ostatni podkreślę, że nie wymagam od ewentualnego sequela ME biegania Shepardem i płodzenia dzieci Liarze. Nie mam natomiast problemu ze stwierdzeniem, że lubię konkretne postaci bądź konkretne wątki i w drugą stronę – nie miałbym problemu, gdyby się pojawiły. Bo w gry gram dla zabawy, nie dla szukania sztucznych głębi, filozofii i analiz psychologicznych tworców. Tak jest przyjemniej.
Modifié par lecho_himself, 27 mai 2013 - 09:07 .
#92
Posté 27 mai 2013 - 09:11
Zacznijmy od tego, że marudzenie na pół-boskość Sheparda z ust kogoś, kto jak twierdzi jest fanem Baldura (bohater - obdarzone boską mocą dziecię Bhaala, mogące choćby wskrzeszać martwych) albo Tormenta (kolejny nieśmiertelny w wielu osobach) jest co najmniej dziwneD4mian21 wrote...
Najwidoczniej ME miało się stać taką masówką dla ludzi, którzy grają byleby zagrać (w końcu to EA Games, i niestety przy nim dobre marki i dobrzy deweloperzy stają się czym się stają). Tak jak już mówiłem, jeżeli nie podoba ci się Fabuła ME i to, że twoje decyzje nie mają na to wpływu to po co w to grasz i udzielasz się na tym forum? (jednak coś musiało cię do ME przyciągnąć, jeżeli jesteś tutaj i piszesz z nami).
Modifié par lecho_himself, 27 mai 2013 - 09:12 .
#93
Guest_Grey1_*
Posté 28 mai 2013 - 07:41
Guest_Grey1_*
Kurcze, w temacie o DA3 jak przez 3 strony pisałam, że gra nie musi opowiadać o najgłębszych problemach jestestwa, to b_o mi napisał, że jestem jedyną, która tak uważa, lub też w takiej mniejszości jak skala mrówki do słonia. Widzisz b_o--- wcale nie jestem sama :PPP
#94
Posté 28 mai 2013 - 10:37
#95
Posté 28 mai 2013 - 11:32
#96
Posté 29 mai 2013 - 08:10
Drodzy "niehejterzy", fani jedynej słusznej firmy
@lecho_himself
Następca Tormenta nie jest prawdziwym jego następcą... To gra z podobnym tytułem, nawiązująca jedynie mechaniką, która w żaden sposób do historii z PT nie nawiązuje. To całkowicie inny świat, licencji na Planescape w ogóle nie mogli kupić.
Podążę za "kanonem" (uwielbiam to słowo, które ma zawsze określić linię fabularną i które każdy używa jak chce...), który nie skreśla moich wyborów. Związek Geralta z Triss nie jest taki piękny jak go widzi zwykły gracz. Triss go przez pół gry oszukuje, sama też wie, że jeśli on odzyska pamięć, to będzie z Yenn. Pomaga mu, ale robi to też przeciwko sobie. Co więcej związek z Triss to nie kwestia "wysadzę kosmos/nie wysadzę kosmosu". Ale tak, najlepiej brać pod uwagę wątek romansowy, który jest OPCJONALNY i na nic nie wpływa (specjalny atrybut otrzymujemy tylko, gdy do sceny w elfickiej łaźni nie dojdzie).
Oh, ale je nieliniowości nie wymagam. Bynajmniej, uważam, że im bardziej liniowa gra, tym lepiej. Irytuje mnie tylko wciskanie ciemnoty na poziomie - masz wybór. Tak naprawdę nie masz wyboru, bo wątek główny się nie zmienia. Nieliniowość nie objawia się tym, że sobie przeczytam maila o tym, co to niby zrobiłem w poprzedniej części. Co do tych mądrych słów i konkretów - co ja mam Ci tłumaczyć, skoro to się samo przez siebie rozumie? Jeśli podążasz za wymyśloną przez kogoś fabułą to nie masz żadnej nieliniowości. Tylko kilka gier potrafiło to ze sobą połączyć i jakoś niewiele firm potrafi to zrobić. Jeśli więc nie obchodzi Cię jako gracza czym to jest, to lepiej tego nie używaj - staram się nie korzystać ze słów, których nie rozumiem i których znaczenie mnie nie interesuje.
"Ten sam świat, uniwersum, ogólne założenia." - tak, chcę tego samego, ale nie chcę sequela. Nie chcę, żeby mi wybrano zniszczenie, które mi w ogóle nie pasuje do zakończenia. Jeśli idziemy w stronę poddańczości w przypadku wyboru syntezy i przejęcia kontroli, to zniszczenie także jest poddańczością (indoktrynacją lol), bo niebieskie dziecię daje nam wszystkie trzy możliwości - nie mówi jednak nic o czwartym, a więc olaniu całkowicie tego wyboru - to jest dopiero sprzeciw. To zawsze był problem logiczny tej idiotycznej teorii, z którym dziwnym zbiegiem okoliczności żaden mędrzec forumowy sobie nie poradził.
Oj, ale ja widzę, że ME nie jest ambitne, co jednak spotyka się z dużym oporem społeczności uważającej, że ta seria to ósmy cud świata.
Z pozycji autorytetu nie oceniam - poczytaj sobie historię tej serii. Microsoft dawał siano na ME, by mieć exclusive na Xboxa 360 wpasowującego się w konwencję Halo, tyle że w innym świecie i jako action RPG. Na PC ME zawitało tylko dlatego, że pierwsza część na klocka sprzedała się bardzo słabo. O tym można przeczytać w Internecie - dziękuję, że (prawie) chciało Ci się to zrobić, przed napisaniem odpowiedzi...
Nie wiem gdzie widzisz hipokryzję i hejt - ME to (według BW i fanów tego bajecznego uniwersum) gra SCI-FI. Z tego co mówi definicja, SCI-FI musi być w jakiś sposób logiczne. Dziwne więc, że mamy "półboga" Sheparda, który z jakichś niewyjaśnionych powodów kosi wszystko bez problemu. Z tego co wiem w ME gramy człowiekiem, a człowiek ma to do siebie, że nie płynie w nim boska krew i nie jest nieśmiertelny. Teraz uruchamiam sobie BG lub Tormenta - mam dziecko Bhaala i trupa, który nie może umrzeć. Logiczne jest więc Twoje porównanie i przytakiwanie pana powyżej. Mniej więcej tak logiczne, jak wcześniejsze porównywanie ocen gier.
Co do samego Tormenta i tych problemów - przede wszystkim odnajdowanie człowieczeństwa, problem samej śmierci bohatera (niby nie da się go zabić, ale każdy nasz błąd - chwilowy zgon - to także śmierć przypadkowej osoby, której duszę wciągamy). To także problem oswojenia się ze swoimi czynami - Bezimienny nie był nigdy święty, to właśnie jego natura sprawia, że udręczone dusze ciągną do niego. To także problem pokuty za swoje grzechy. Do tego widzimy postaci, które są z Bezimiennym związane właśnie przez udrękę, konkretny aspekt ich życia pcha ich do niego. Czy to miłość Anny Spośród Cieni, czy cierpienie, którego doznał Ignus gdy był uczniem Bezimiennego w poprzednim wcieleniu. Patrzę na ME i w porównani z tamtym dostaję hamerykańską bajeczkę o walce dobra ze złem. Spoglądać krytycznie na Tormenta można tylko z perspektywy mechaniki - fabularnie wciąga całe ME, przeżuwa i wypluwa. Inna rzecz, że jeśli grasz w grę dla samego grania to czy w ogóle rozumiesz o co chodzi w takim Bioshocku? Bo w Tormencie wiedzę, że nie.
@D4mian21
Co do tego:
"Tak jak już mówiłem, jeżeli nie podoba ci się Fabuła ME i to, że twoje decyzje nie mają na to wpływu to po co w to grasz i udzielasz się na tym forum? (jednak coś musiało cię do ME przyciągnąć, jeżeli jesteś tutaj i piszesz z nami)." - bo mi się ta gra podoba jak odmóżdżasz, przerywnik między czymś lepszym. Moje decyzje nie mają też wpływu w takim Batmanie, a cenię go zdecydowanie wyżej, przez zdecydowanie lepsze poprowadzenie fabuły i brak wciskania mi, jaki to ja mam iluzoryczny wpływ na świat. Mam jeszcze taką radę dla Ciebie - prosiłbym nie określać mnie jako "małego hejtera", bo widzisz - gdybym miał Cię określić po stylu wypowiedzi na forum, dałbym Ci może z 12-15 lat i przypiął dość ciekawą łatkę (chyba te 21 przy nicku to nie wiek, bo stracę wiarę w obecny system edukacji). Nie mam zamiaru tego robić, bo po prostu jaki by to miało sens? Mi to przyjemności nie sprawi.
Co do samego niby offtopicu - ten wątek jest tak oblegany, że zdecydowanie mu to zaszkodzi... Co więcej, zauważanie offtopica i nie wnoszenie do tematu żadnej dodatkowej treści jest w końcu takie "strażnikowoteksaksowe". Moderator stwierdził, że trzeba przenieść rozmowę tutaj, więc jest przeniesiona. Nie rozumiem "bulu dópy" z tego powodu.
#97
Posté 29 mai 2013 - 09:25
"bo mi się ta gra podoba jak odmóżdżasz, przerywnik między czymś lepszym." - napisz to zdanie jeszcze raz, bo nie rozumię tego zdania wogóle
"Mam jeszcze taką radę dla Ciebie - prosiłbym nie określać mnie jako "małego hejtera", bo widzisz - gdybym miał Cię określić po stylu wypowiedzi na forum, dałbym Ci może z 12-15 lat i przypiął dość ciekawą łatkę (chyba te 21 przy nicku to nie wiek, bo stracę wiarę w obecny system edukacji). Nie mam zamiaru tego robić, bo po prostu jaki by to miało sens? Mi to przyjemności nie sprawi." - Jeżeli chcesz bym Cię tak nie określał to nie ma problemu (i tak btw, jeżeli określasz wiek ludzi po takich "tekstach" to Cię pozdrawiam ;] ).
Co do "Określania mojego wieku". Jeżeli, masz takie odczucia co do mnie to rozumiem to;), ale tak poza tym nikt jeszcze żadnych zastrzeżeń nie miał co do mojego stylu wypowiedzi ;p. To, że używam emotikonow i niektorych wyrazów nie znaczy, że jestem 15 latkiem lub 12 latkiem;). Hmm... liczba w moim nicku nie odzwierciedla mojego wieku (taki zabieg stosują najczesciej osoby, które nie wiedzą co dac do nicku by był on oryginalny i dostępny). Takie wnioski są bezsensowne, ale szanuję twoje zdanie
Na przyszłość. Jeżeli chcesz mnie określać lub osądzać to nie krępuj się, bo mało mnie obchodzi co myśli o mnie taka osoba np. jak ty ;d. Nie potrzebuję twojego szacunku do normalnego funkcjonowania
Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
P.S: Może taki jest twój system obronny no niewiem.
@Down
Ehh... Zmień płytę
Modifié par D4mian21, 29 mai 2013 - 12:57 .
#98
Posté 29 mai 2013 - 12:33
@up
Zgadzam się z Twoim postem w 100%.
To jeszcze dodam że w ME 4 powinni też przywrócić nielimitowaną ilość savów do zrobienia jak w ME 1.
Modifié par greenhood, 29 mai 2013 - 03:16 .
#99
Posté 29 mai 2013 - 03:32
Modifié par Wiedzmin182009, 30 mai 2013 - 12:38 .
#100
Posté 29 mai 2013 - 07:55
Drogi b_o...
Bzdura, wymuszenie związku z Triss skreśla Twój wybór jakim jest możliwość romansowania z Shani. Zasadniczo każdy inny wybór w Wieśku również tak naprawdę nie jest wyborem, bo prowadzi z grubsza do tej samej konkluzji z punktu widzenia wątku fabularnego - w tej grze Ci to nie przeszkadza, a w ME tak?Podążę za "kanonem" (uwielbiam to słowo, które ma zawsze określić linię fabularną i które każdy używa jak chce...), który nie skreśla moich wyborów. Związek Geralta z Triss nie jest taki piękny jak go widzi zwykły gracz.
Znów - wybierasz sobie gry, w których OPCJONALNOŚĆ wątków Ci nie przeszkadza i takie, w których jest grzechem śmiertelnym, skazującym je na otchłań przeciętności. Jak na recenzenta to trochę wybiórcze i niekonsekwentne te Twoje kryteria.Ale tak, najlepiej brać pod uwagę wątek romansowy, który jest OPCJONALNY i na nic nie wpływa (specjalny atrybut otrzymujemy tylko, gdy do sceny w elfickiej łaźni nie dojdzie).
Tak jak i jest W 99% GIER RPG, jak i w 99% gier w ogóle. Może problem tak naprawdę tkwi w tym, że to TY dałeś sobie cós wmówić?Irytuje mnie tylko wciskanie ciemnoty na poziomie - masz wybór. Tak naprawdę nie masz wyboru, bo wątek główny się nie zmienia. Nieliniowość nie objawia się tym, że sobie przeczytam maila o tym, co to niby zrobiłem w poprzedniej części.
Idealnie wychodzi Ci natomiast zgrywanie mądrego cwaniaka zamiast odpowiadania na konkretne argumenty. Zmilczę :-)Jeśli więc nie obchodzi Cię jako gracza czym to jest, to lepiej tego nie używaj - staram się nie korzystać ze słów, których nie rozumiem i których znaczenie mnie nie interesuje.
A czy ktoś wołami zaciągnie Ciebie abyś w tę konkretną grę grał? Nie. Wypowiedziałeś swoją opinię na temat zakończeń i zakładam, że wszyscy ją tu szanują. Odwdzięcz się zatem tym samym i przestań wmawiać ludziom, że kółko jest kwadratowe tylko dlatego, że się z Tobą nie zgadzają."Ten sam świat, uniwersum, ogólne założenia." - tak, chcę tego samego, ale nie chcę sequela. Nie chcę, żeby mi wybrano zniszczenie, które mi w ogóle nie pasuje do zakończenia.
Ponieważ Ty coś widzisz, to tak jest, bo przecież jesteś najmądrzejszy, jesteś wyrocznią, a Twoja racja jest Twojsza i tak ma być. Zmilczę ponownie :-)Oj, ale ja widzę, że ME nie jest ambitne, co jednak spotyka się z dużym oporem społeczności uważającej, że ta seria to ósmy cud świata.
Nie wiem na którym momencie trylogii ME się zatrzymałeś, ale na wypadek gdyby Ci to umknęło - ów "zwykły" Shepard dość szybko zostaje "naznaczony" proteańską skazą, a od drugiej części jest w zasadzie pół-cyborgiem, lepszą wersją Robocopa. A poza tym wbrew pozorom w serii ME dość często zdarza mu się wyłapywać w kask od przeróżnyc adwersarzy, że wspomnę choćby Kai Lenga, co to z Shepem robił co chciał i wykonywał wokół niego piruety.Dziwne więc, że mamy "półboga" Sheparda, który z jakichś niewyjaśnionych powodów kosi wszystko bez problemu. Z tego co wiem w ME gramy człowiekiem, a człowiek ma to do siebie, że nie płynie w nim boska krew i nie jest nieśmiertelny.
Rzeczywiście, zestawianie razem postaci z gier komputerowych, które łączy ze sobą fakt posiadania przywar odróżniających je od zwykłych śmiertelników, to całkowity nonsens. Nie obraź się, ale Ty chyba jesteś początkującym recenzentem?Teraz uruchamiam sobie BG lub Tormenta - mam dziecko Bhaala i trupa, który nie może umrzeć. Logiczne jest więc Twoje porównanie i przytakiwanie pana powyżej. Mniej więcej tak logiczne, jak wcześniejsze porównywanie ocen gier.
AD. Torment - wyobraź sobie, że w tym momencie na forum wchodzi Twój klon, który pisze, że to jest kupa a nie odnajdywanie człowieczeństwa, że przegadana, miałka intryga, przereklamowana gra, sztucznie nadmuchane postaci NPC, kiepska sprzedaż, przerost formy nad treścią, nic się kupy nie trzyma i generalnie więcej hałasu niż to wszystko warte. I teraz Ty przez kolejne 20 postów próbowałbyś tej osobie dać do zrozumienia, że okej, fajnie, szanujesz, ale masz własne zdanie i nie czujesz się głupszy z tego powodu. To mniej więcej oddawałoby sens dyskusji z Tobą na temat serii Mass Effect.
Na początku myślałem, że to jednak ma jakieś merytoryczne podstawy, ale gdzie tam, gucio. Podstawowy problem z Tobą jest taki, że Ty jesteś trollem z definicji. Wchodzisz na forum gry której nie lubisz i próbujesz robić idiotów z jej fanów, cały czas powtarzając im, że przecież wielbią totalny crap. A jest to totalny crap, bo b_o tak stwierdził, to i tak ma być.
Otóż nie i mam nadzieję, że przyjdzie moment, w którym nauczysz się szanować opinie odmienne od swoich własnych, a jeśli już z kimś polemizujesz - skupiać się na kwestiach merytorycznych
Modifié par lecho_himself, 29 mai 2013 - 08:31 .





Retour en haut







