ME3 - Koniec (spoilery)
#51
Posté 17 septembre 2013 - 12:29
Wiemy, że sporo graczy to wciąż dzieciaki, którzy głosują nie swoimi portfelami, więc w gruncie rzeczy wszystko im jedno. Po drugie - wydaje mi się, że gracze mają podobny problem do czytelników fantastyki. Z jednej strony mają świadomość że obcują z jakąś wyjątkową rozrywką, może nawet czymś na pograniczu rozrywki i kultury. Czytają i słyszą przecież o bardziej wymagających historiach w grach (choć często w same te gry nie grają), więc ew. zapytani o to, czy to, co robią ma jakąś wartość zawsze mogą odpowiedzieć - no jak to? przecież gry to też kultura, a nie tylko przemoc, golizna, używki, itp. W podobny sposób odpowiadają czytelnicy fantastyki - no jak to? my obcujemy z kulturą, bo w przeciwieństwie do 80% społeczeństwa czytamy książki.
Problemem w obu przypadkach jest nie tyle uczestnictwo, co jego JAKOŚĆ. Obcowanie z miałkimi grami AAA i fantastyką najniższych lotów w rodzaju Jakuba Ćwieka to dla mnie absolutnie to samo. Powraca jednak po raz kolejny kwestia, która już kilka razy tu poruszyliśmy, i o której pisałeś choćby wcześniej @b_o - dopóki nie nauczymy się głosować na gry dobre, wspierać ich twórców i szukać w obrębie gatunków gier faktycznie ciekawych, a nie staroci opakowanych nowym numerkiem przy nazwie marki, to będziemy dostawali rzeczy coraz gorsze pod przykrywką nowości i niesamowitych osiągnięć świata gier.
Skale tego problemu obrazują też media rozpisujące się o elektronicznej rozgrywce. Gdybym wziął za dobrą monetę wszystkie oceny gier pojawiające się choćby w polskim CD-Action, to wyszłoby mi, że większość gier jest przynajmniej NIEZŁA (posługuję się tu trochę słownymi ocenami Filmwebu 1-nieporozumienie, 2-bardzo zły, 3-słaby, 4-ujdzie, 5-średni, 6-niezły, 7-dobry, 8-bardzo dobry, 9-rewelacyjny, 10-arcydzieło). Pozostaje tylko zapytać - skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dowodzi to tylko tego, że rozeznanie w ocenie samych gier w jakiejś mierze stracili tez ci, którzy teoretycznie wiedzą o tej branży bardzo dużo. Wszystkich nas mamią zbyt mocno rozbuchane kampanie reklamowe, wszystkie dev-diaries, podrasowane gameplaye z lektorem rozpływającym się nad każdym elementem rozgrywki.
#52
Posté 17 septembre 2013 - 12:48
@Silveria
Co do książek. Gdy ostatnio mnie zapytano jakie książki fantasy bym polecił o mały włos mnie ktoś nie zlinczował. Czemu? Bowiem po za klasykami w stylu Toliena i spółki poleciłem Fausta oraz Boską Komedię. Osoba ta wydarła się na mnie że to nie jest fantasy i to jakieś lamserkie nudy. Ciekawe jest to ze kiedys nie było tego jak te filmiki gameplaye dzienniki i jakoś człowiek był bo ja wiem szczęśliwszy? Grało mu się przyjemniej? Sam już nie wiem.
@b_o
Zabawne ale ja tez chciałem aby ME 3 wyszło. Czemu? Bowiem ME 1 było gra fajną i mimo wszystko chciałem wiedzieć jak to się skończy. Nie wiem czy wiesz ale podobno w pierwotnym założeniu Żniwiarze mieli w ogóle nie istnieć. Z tego co da się wywnioskować pierwotnie ME miało być kosmiczną wersją Alpha Protocol z dodatkiem Deus Ex-a najnowszego. Lecz po drodze coś się tam skiepściło. Osobiście obstawiam M$ który chciał mieć jakiegoś wielkiego RPG na swojego Xboxa.
#53
Posté 17 septembre 2013 - 01:51
Wiesz, ja tam całkowitym przeciwnikiem sequeli nie jestem, ale z umiarem. Na Wiecha 3 czekam z wypiekami. Na kilka innych produkcji także. Nawet na BF4 czekam, choć to jak to powiedział mój dobry kolega bloger jest to "fajne DLC do BF3". Ale ja gra w multi, mi miałkość scenariusza w multi nie przeszkadza, bo tam fabuły nie ma
Jakość jest najważniejsza, ale by określić jakość ludzie muszą mieć porównanie. Wielu nie ma. Ludzie ładują kasę w znane marki zaniedbując gry dobre. I już nie mówię o tych grach ambitnych, których się tak niektórzy boją, ale o zwykłych, niezobowiązujących produkcjach.
W oceny z CD-Action nie wierzę, bo ogólnie w oceny w prasie growej wierzyć nie można. Oni żyją z reklamy bardziej niż ja z niej żyję. Co więcej nie wiem czy wszyscy wiecie, jak oni te gry recenzują, ale robią to raczej trochę inaczej niż reszta. Prasa ma oddzielne spotkania, tekst mają szybciej niż inni i po prostu zawsze dostęp do źródeł jest u nich łatwiejszy. Skala ocen to fail i gdy ja dawałem DA2 ocenę 6 to był hejt, że ta gra na to nie zasługuje. Z czasem okazało się, że zasługuje, ale polew z ocen w wątku porównawczym DA2 i DAO mam do tej pory. Same 10 od największych "krytyków"
Reklama robi pranie mózgu co kolejny raz powiem - widać. Gra nie ma reklamy = gra nie istnieje. To nic, że nawet Steam poleca fajne produkcje. Taki człowiek ma to w dupie, bo... nie ma reklamy. W TV jest kolejna reklama DA - "ojej, lecę kupić, już mi mokro".
@wuwu
Bo tak było - MS płacił BW za exa w postaci Mass Effecta. ME byłby tym exem cały czas, gdyby się dobrze sprzedał na X360. Nie sprzedał się, więc MS łaskawie pozwolił przeportować grę na Windows. Na PC furorę zrobiła gra konsolowa, która bez konsoli by nie powstała.
Modifié par b_o, 17 septembre 2013 - 01:59 .
#54
Guest_Grey1_*
Posté 17 septembre 2013 - 02:49
Guest_Grey1_*
Reklama robi ludziom wodę z mózgów, krytycy czasami, ale największe pranie to widać, że robią sami pomysłodawcy iście dojrzałych produkcji...
Modifié par Grey1, 17 septembre 2013 - 02:51 .
#55
Posté 17 septembre 2013 - 03:04
Wiadomo, że od multi shooterów nie oczekuję głębi fabularnej i niesamowitej artystycznej wizji - choćby dlatego przyjemnie gra mi się w multi ME3. Ktoś wcześniej podniósł argument, że jedną z logicznych dziur tej serii jest choćby mediżel i jego zastosowanie w multi jako "zmartwychwstania". Kiedy piszemy o braku logiki, nie chodzi nikomu o tego typu rzeczy, bo one związane są z mechaniką gry, jak apteczki w starych shooterach i odnawiające się życie i "tarcze" we współczesnych
#56
Posté 17 septembre 2013 - 07:20
Zestawmy to z zakończeniem trylogii Sheparda - pompowanie balonika, tworzenie przez graczy "idealnych", kanonicznych dla własnych wersji historii saveów skończyło się dla nas wszystkich tak samo - trzema platformami i pojawiającym się znikąd kosmicznym dzieciakiem. Polityczne i światopoglądowe oraz osobiste dylematy bohatera sprowadzono do kilku snów o poczuciu winy, możliwości uratowania kogoś albo kogoś, ale to wsyzstko na końcu okazywalo się zupełnie pozbawione znaczenia. Kiedy to oglądałem, czułem się jakbym powrócił na chwilę do ostatniego odcinka Twin Peaks Davida Lyncha z tą różnicą, że absurd serialu, jak i całej twórczości Lyncha od zawsze był zamierzony, a tutaj?
Nasze narzekania są już oczywiście piątą woda po kisielu - szum już dawno ustał, zakończenie ME stało się faktem i historią, można nie zgadzać się z postępowaniem twórców, można nie doceniać tego, że chcieli pójść pod prąd mainsteamu graczy, których bawią bohaterowie odchodzący w stronę zachodzącego słońca (choć wyszło im to dość słabo jeżeli o formę tego, co zaprezentowano na koniec), ale to, co trzeba zrobić, to po prostu szukać historii lepszych lub zająć się poważnym moddingiem i napisać to zakończenie lepiej, dojrzalej, a bez wątpienia - bez gwiezdnego bachora
Modifié par Silveria.Argentnox, 17 septembre 2013 - 07:29 .
#57
Guest_Grey1_*
Posté 17 septembre 2013 - 07:26
Guest_Grey1_*
ww1990ww wrote...
Ta rozmowa dotyczyła jak mnie pamięć nie myli czemu ni będzie kart w dwójce.
Niee, ta wypowiedź dotyczyła umieszczenia seksu w grze Wiedźmin, co ja "peryfrazą" nazwałam chędożeniem za karty, bo od jedynki ciągnie się to za mną jak można wspaniale pokazać seksualność...
Generalnie chodziło o to, że celowanie w "dojrzały" target równa się dla twórców z ociekaniem gry seksem
#58
Posté 17 septembre 2013 - 07:47
#59
Posté 17 septembre 2013 - 07:53
#60
Posté 17 septembre 2013 - 08:26
Silveria.Argentnox wrote...
@Grey1, porównaj sobie zakończenie drugiej części Wiedźmina z trzecią częścią ME, a konkretnie - ile politycznych kombinacji było dostępnych dla nas w trakcie gry w drugiego Wieśka i jak determinowały one zakończenie historii.
Nie chce mi się wszystkiego czytać, ale jak już jest o wyborach to się wtrącę. Kiedyś pisałam, że ME3 mogłoby być równie dobrze bez żadnych wyborów, bo to ile mieliśmy tych zasobów wojennych (czy jak to się nazywało) czy jakich wyborów dokonaliśmy nic nie znaczy. Każdy gracz ma i tak praktycznie takie same zakończenia więc jaki jest w ogóle sens podejmowania wyborów, jeśli ostateczny wynik jest ten sam?
Silveria.Argentnox wrote...
Zestawmy to z zakończeniem
trylogii Sheparda - pompowanie balonika, tworzenie przez graczy
"idealnych", kanonicznych dla własnych wersji historii saveów skończyło
się dla nas wszystkich tak samo
Doczytałam to potem xD
Ale o to właśnie chodzi. Jak już były jakieś wybory, zbieranie tych bezsensownych zasobów to mogłoby to jednak COŚ zmienić.
Modifié par AlexandraK, 17 septembre 2013 - 08:28 .
#61
Posté 18 septembre 2013 - 07:16
Wiedźmin z racji uniwersum na jakim się opierał był i jest "powiązany" z seksem, powstawał na podstawie książek, gdzie Gerald miał powiedzmy branie. To się wszystko zazębiło, chociaż w jedynce bokiem mi to wychodziło, bo w związku z tym nie potrafiłam się wczuć w rolę, odegrać Wiedźmina. Ale podobało mi się czy nie - gra odwzorowywała charakter bohatera z książek Sapkowskiego, nie wydaje mi się aby seks tu był argumentem mającym przyciągnąć graczy, był po prostu częścią sagi
W DA 1 i 2 podobnie jak w wiedźminie można było skorzystać z "dobrodziejstw" inwentarza, ale nie było to konieczne, gracz miał wybór czy "zaliczyć" geja czy nie, chociaż mimo,że lubię tą serię muszę powiedzieć, że tutaj z tego co pamiętam seks był argumentem reklamowym, zachęcającym, a możliwości romansowania podkreślane. Ale na tym od zawsze polegała "inność" gier Bioware, oni chyba wprowadzili możliwość romansowania, poznanie towarzyszy i ich historii, więc nie ma się co dziwić, że to wykorzystują.
I mimo zdobywania przychylności osławiona kością wołową to i tak mi się grało przyjemnie, i w sumie przez DA i ME trafiłam na to forum. Zresztą chyba romanse w ME były poprowadzone znacznie zgrabniej.
#62
Guest_nabuhodonozor_*
Posté 18 septembre 2013 - 07:55
Guest_nabuhodonozor_*
Mi się osobiście karty nie podobały - może na początku trochę ale jakieś było to przesadzone. Co innego książka a co innego gra.
#63
Guest_Grey1_*
Posté 18 septembre 2013 - 08:45
Guest_Grey1_*
A widzisz, nie tylko dla psa kiełbasa
nabuho, w masefekcie to jak akurat grając 1 raz całkiem nieświadomie wpadłam w sidła miłości Liary i tak jak potem czytałam na innym forum, to wiele osób się zdziwiło, że te opcje dialogowe prowadzą do kajuty.
Kończąc z mojej strony ten przykład Wieśka, to ja jako grająca kobieta nie rzucałam się tam na to chędożenie za pomocą postaci męskiej, ale sam pomysł tych kart wydał mi się niesmaczny. Potem w dwójce też mi się zdarzyła jakaś total nie zamierzona przygoda w jakimś domu w tym krasnoludzkim mieście. Gadam tej babce, że już idę czy coś, a nagle mam scenkę. Także, wszystkiego nie da się uniknąć- "miłość" nas ściga
Jej, skala tego OT zaczęła mnie przerażać, te wszystkie posty prędzej czy później chyba znikną...
#64
Posté 18 septembre 2013 - 09:40
Wiadomości nie mające żadnego związku z tematem zostaną usunięte.





Retour en haut







