Aller au contenu

Photo

Wasze propozycje członków drużyny inkwizytora w DA:I


  • Veuillez vous connecter pour répondre
Aucune réponse à ce sujet

#1
pixior123

pixior123
  • Members
  • 114 messages
Salam alejkum fani gier BioWare :)

Jak wiadomo w DA wcielamy się zazwyczaj w postać, która jest tabula rasa zarówno pod względem umiejętności jak i historii oraz charakteru. Może nie całkowicie, ale te elementy mają być kształtowane podczas rozgrywki. Niby nic złego, ale nigdy nie otrzymamy naprawdę wyrazistego i ciekawego rysu postaci. Jednak jeżeli chodzi o towarzyszy, to sprawa ma się zupełnie inaczej.

Tak jak w temacie, rzucamy własne propozycje kompanów głownego bohatera oraz komentujemy cudze. Podane powinny zostać historia postaci, jej charakter, płeć, rasa, klasa (niby nie wiemy jakie bedą, ale strzelam, że opcje z poprzednich części pozostaną. najwazniejsze to by zaznaczyć czy postać jest magikiek czy nie, to najistotniejsze dla gry) oraz stosunek do konfliktu magowie vs templariusze. 

Tak więc, jako tematotwórca, przedstawiam własną postać, mam nadzieje ze się spodoba :)

Rasa: Człowiek, Fereldeńczyk
Płeć: Męzczyzna
Imię: Ardal
Klasa: Wojownik

Historia

Ardal urodził się w okupowanym Fereldenie w góralskiej
osadzie w górach Mroźnego Grzbietu, niedaleko granicy z Orlais. Ojciec Ardala
był myśliwym i przewodnikiem i gdy tylko jego syn osiągnął właściwy wiek
zabierał go ze sobą na długie wyprawy w góry, już wtedy Ardal wyróżniał się na
tle rówieśników sprawnością fizyczną i zdroworozsądkowym myśleniem. Rodzice
młodego Ardala wychowywali go na patriotę, nic więc dziwnego, że gdy król Maric
i przyszły teyrn Loghain Mac Tir wszczęli powstanie, porzucił rodzinne strony i
przyłączył się do rebeliantów. Choć był niewiele starszy od dwóch,
najważniejszych postaci powstania Fereldeńczyków, traktował ich jak
najwspanialsze autorytety w Thedas, zwłaszcza Loghain wywarł na nim największe
wrażenie. Ardal uczestniczył w kilku bitwach przeciw Orlais, ale jego rola w
powstaniu opierała się na mniej honorowych atakach na tabory z zaopatrzeniem i
patrole okupantów. Za młodu był tropicielem, więc dobrze sobie radził w
rozległych, Fereldeńskich puszczach, a jego leśna banda, której stał się
nieformalnym lecz niekwestionowanym liderem, zdobyła pewną sławę, różnie
odbieraną w Fereldenie i Orlais. Szczególnie głośnym echem odbił się dzień, w
którym on i jego rzezimiechy wybili oddział orlezjańskich kawalerów, sam Ardal
uważa, że była to jedynie zasługa pychy Orlezjan i niekorzystnego dla kawalerii
terenu, ale i tak zebrał wiele pochwał, nawet od Loghaina. W ostatnim okresie
powstania Ardal zaręczył się z pewną wieśniaczką i gdy już snuł plany gdzie się
osadzi po wojnie spadło na niego nieszczęście. Krótki czas przed bitwą nad
rzeką Dane Ardal zaplanował ostatni wypad swojej bandy, mieli zaskoczyć i
rozbić patrol Orlezjan oraz przechwycić ewentualne rozkazy lub mapy, robota jak
każda, tak się przynajmniej zdawało. Atak się udał, lecz oddział okazał się nie
być patrolem, a świtą orlezjańskiego szlachcica, który został pojmany. Nikt nie
co robił orlezjański arystokrata z dala od głównych sił, w oddziale Ardala nikt
nie rozumiał ani słowa po orlezjańsku, lecz sytuacja stała się nieciekawa. W
końcu duże grupy orlezjan poczęły szukać swego lorda, odcinając drogę ucieczki
grupie Fereldeńczyków. Ardal miał tylko jedną możliwość wyprowadzenia swych
ludzi, drogą przez góry. Lecz ten wariant wykluczał zabranie jeńca, droga była
stroma i niemożliwa do pokonania z żywym balastem. Zostawić go też nie mógł,
wskazałby drogę ucieczki swym ludziom i Fereldeńczycy znaleźliby się w pułapce.
Ardal podjął więc decyzję, zostawił szlachcica z poderżniętym gardłem. Reakcja
szlachty obu stron była, delikatnie mówiąc, impulsywna. Bo choć Ardal uratował
swój oddział, to nikt nie przymnie oka na zabójstwo szlachetnie urodzonego
dokonanego przez człowieka z ludu. Ardala od natychmiastowej egzekucji uratował
Loghain, który uważał, że jego umiejętności przydadzą się jeszcze w bitwie, nie
pomylił się. Nad rzeką Dane Fereldeńczyk odznaczył się walecznością i męstwem,
lecz kary nie można było odwlekać w nieskończoność, zabicie wysoko urodzonego
jest postrzegane jako pogwałcenie praw ludzkich i boskich. Zdecydowano, że
Ardal będzie pełnił dożywotnią służbę jako wartownik w jednym z
najmroczniejszych miejsc w Fereldenie, twierdzy Eonar. Pozwolono mu na krótkie
lecz regularne przepustki, w trakcie jednej z nich poślubił swą wybrankę, a po
pewnym określonym przez naturę czasie, urodziła mu się córka, którą nazwał
Cauthrien (tak, to ta sama). Choć nie mógł spędzać z córką wiele czasu, to
relacje między nimi były wyjątkowo silne. Lecz w miarę upływu lat do twierdzy,
a raczej wiezienia Eonar przybywało coraz wiecęj malefikarów, a z Ardala
upływała wszelka radość życia, każdy człowiek może znieść określoną ilość
okrucieństw, a w Eonar można ich doznać z nawiązką za tych, którzy nigdy w
życiu nie zaznają żadnych. Dodatkowym ciosem dla Ardala była wieść o śmierci
jego żony. Lecz Fereldeńczyk był twardym człowiekiem i pomimo nieopuszczającego
go ponurego nastroju nie załamał się i pozostał tym samym człowiekiem co zawsze,
sztuka ta okazywała się często zbyt trudna dla nirktórych templariuszy.
Niespodziewanie Ardal został zwolniony ze służby w Eonar, stało się tak na
prośbę jego córki, która ocaliła teyrna Loghaina i wstąpiła do niego na służbę.
Choć Ardal chętnie opuścił stanowisko, to fakt, że jego corka została rycerzem
nie spodobał mu się. Zbrugał ja i pouczył, że może nosić lśniącą zbroję,
walczyć wielkim mieczem i tytułować się „sir” ale urodziła się w oborze przy
wielkich bolączkach swej matki  żadne
tytuły tego nie zmienią. Ardal osiadł w Lothering, gdzie prowadził prosty żywot
chłopa. Nawiązał dość dobre kontakty z Malcomem Hawke i jego dziećmi, jego
młodego syna, Carvera, uczył szermierki (jeżeli Hawke był wojownikiem w DA2 to
jego też). Gdy wybuchła plaga ruszył wraz z wojskami banna Lothering do
Ostagaru, gdzie służył w chorągwi Loghaina i razem z nią się wycofał. Przez
długi czas stacjonował w Denerim, cały czas ufając w intencje i strategie
Loghaina. Uczestniczył w zjeździe możnych jako gwardzista, wtedy też przyjął do
wiadomości upadek Loghaina i w końcu przeszedł z pozostałymi żołnierzami pod
rozkazy szarego strażnika. Uczestniczył w bitwie o Denerim, którą udało mu się
przeżyć. Po pokonaniu plagi został w stolicy Fereldenu i w randze oficera
szkolił w koszarach nowy narybek fereldeńskiej armii, wielu rekrutów przez
długi czas przeklinało go w myślach lecz jego ciężki trening pewnie
niejednokrotnie ocali im Zycie. Ardal był w służbie trzeciego już suwerennego
króla Fereldenu. Choć brzmiało to pieknie, nie odczuwał już takiej dumy jak
podczas walk powstańczych.

Teraz, gdy wybuchła kolejna, wielka wojna, Ardal opuszcza
armię twierdząc, że jest już za stary. Lecz choć przeżył już wiele, nic nie
wskazuje na to by miał zamiar umrzeć ze starości. Wie do czego zdolni są
magowie i wie również jak z nimi walczyć, pobyt w Eonar nie odcisnął jedynie
negatywnych śladów. Gdy królowie i królowe zastanawiają się którą stronę
poprzeć, Ardal postanawia działać i wstępuje do ochotniczego pułku templariuszy.
Zostaje łowcą magów, na których zrzuca całą winę za wszczęcie nowej wojny i
śmierć tysięcy, prostych ludzi. Jego działania i nietuzinkowe umiejętności nie
mogą pozostać niezauważone, kto wie, może dojrzy go nawet inkwizycja…?

 

Charakter

Ardal żyje zbyt długo na tym świecie aby nie mieć
nań własnego spojrzenia i już raczej nie spojrzy z innej perspektywy. Jak
przystoi Fereldeńczykowi jego daty, jest wyjątkowo uparty i często zrzędzi,
lecz w jego mruknięciach o polityce, ludziach i innych elementach otaczającego
świata nie można nie dostrzec racji opartej na doświadczeniu, choć dość
ponurej. Utożsamia się z prostymi ludźmi i żołnierzami, nie cierpi szlachty,
uważa ich za rozpustną grupę przez, która zwykla marnotrawić pieniądze i żyć w
wiecznej zabawie nie patrząc, że przez to uczciwie pracujący ludzie muszą sobie
odmawiać kromki chleba a przez szlacheckie zachcianki i urażoną dumę często
giną ludzie niższego stanu. Nie cierpi krzykaczy i obłudników głoszących
wielkie idee godnych, by za nie umrzeć, zwłaszcza, że to przez takie pięknie
brzmiące hasła honoru został potraktowany jak zbój i zmuszony do służby w
Eonar. Wg niego jedynymi ideami, za które warto walczyć jest obrona swej
rodziny i swego domu. Cały czas darzy wielkim szacunkiem szarego strażnika i
Loghaina, uważa nawet, że odwrót w Ostagarze był słuszną decyzją. Znienawidził
Hawke (jeżeli był postacią męską) i/lub jego brata Carvera, którzy uciekli z
kraju, który przygarnął ich bez pytania o przeszłość zamiast zostać i walczyć
ramię w ramię z prawdziwymi mężczyznami. Nie nazywa go Czempionem, a jego
udział w rewolucji magów zwykł określać zdaniem: „Szkoda, że nie uciekł kiedy
trzeba było”.  Bezpośrednio obwinia Hawke
o wybuch rebelii. Jedyną słabość Ardal ujawnia, gdy wspomina o swej córce i o tym,
że żałuje że nigdy jej nie pogratulował ani nie podziękował, oraz że pokłócił
się o tak bezsensowną sprawę.

 

Stosunek do wojny
magów z templariuszami  


„Nie boję się magii, inkwizytorze, po prostu nienawidzę
magów. I zanim zadasz kolejne, męczące pytanie to ci powiem dlaczego. Są
egoistycznymi sukinsynami, którym zapragnęło się lepsze życie w świecie,
którego nie rozumieją. Wolności się im zachciało? A co, że niby wszyscy inni ją
mają? A nawet jeżeli, to żyje im się lepiej? Chętnie bym posłał tych naszych
magików na pola panów, gdyby popracowali przez 6 dni w tygodniu pocąc się na
całym ciele i zdychając w nocy otrzymując w zamian jedynie możliwość modlitwy o
lepsze życie u boku Stwórcy siódmego dnia to zaraz by im się zatęskniło za
ciepłymi i bezpiecznymi komnatami wieży. Magowie to nic innego jak zbieranina
łajdactwa i hultajstwa, która zamierza zyskać kosztem prostych ludzi. Normalnie
miałbym to w rzyci, bo czy tak nie rozumuje prosty rzezimieszek, których
pojawia się zawsze jak grzybów po deszczu? Ale nasi porządni, fereldeńscy zbóje
nie mają takiej mocy co by podpalić całe Thedas.”  

Modifié par pixior123, 24 août 2013 - 08:41 .