Jump to content

Photo

Bureau: Xcom declasidield - Moja opinia.


  • Please log in to reply
5 replies to this topic

#1
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 posts
Witam, Poraz kolejny chciałbym podzielić się moimi wrażeniami z kolejnej ukończonej gry jaką jest Bureau:Xcom declasifield.


Słowem wstępu opowiem o fabule. Mamy rok 1962 i powołana przez rząd USA organizacja do wykrywania potencjalnych zagrożeń z strony ZSRR pół roku wcześniej przchwytuje nieznany i dziwny sygnał, chodzą domniemania że sygnał ów jest rozkazem dla tajnych agentów z innej planety poruszających się w kamuflażu wsród ludzi, Tu wciealmy się w agenta Williama Cartera człowieka który miał dostarczyć tajemniczy artefakt lecz walka z zarażoną przez również tajemniczy wirus asystentką i otwarta inwazja zmieniła całkowicie ten plan a artefakt wyparował, a póżniej cała organizacja przeistacza się w pierwszą i ostatnią linię obrony przed agresorami z innej planety.


Gamepaly Mocno może się skojarzyć z Mass effectem lecz tutaj nie ma taryfy ulgowej dla obalonych towarzyszy jeśli się wykrwawią stracimy ich bezpowrotnie więc gracz musi taktycznie podejść do eliminacji wrogów, często jest tak że starcie można rozpocząć od zaskoczenia wroga gdy ten nie zauważył jak przemykamy się do pobliskiej osłony. ważną cześćą walki jak w ME jest wydawanie rozkazów podkomendnym(AI daje w miarę radę ale nie używa samodzielnie zdolności), przez co walka minie szybko i bezproblemowo albo będzie trochę krucho, AI przeciwników też jest w sensowny sposób napisana flankują, rzucają granatami, wspierają się tarczami i osłonami, próbują atakować wręcz wzywają drony do pomocy albo wieżyczki itp. Po każdej misji trafiamy do bazy Xcom gdzie możemy rozwiązać "mini questy" aby odblokować "dispatch mission"(Służy jako do podciągniecia poziomu któregoś z agentów) wykonywać misje poboczne misje wątku głównego, porozmawiać z personelem, wydać ekwipunek drużynie zmieniać ją i i dodawać nowe zdolności kiedy ma nowy poziom.

Audio/Wizualnie, Grafika jest dosyć dobra działająca na silniku unreal Engine 3 jest bogata w różne detale z okresu lat 60, specjalny filtr sprawiający że mamy lekkiej śnieżenie jak w starych fimach dodaje uroku, miasta zostały odzorowane dosyć dokładnie a budowle obcych i ich strzeliste zimne krztałty oddają mrok tajemnicy spowijąjący obcych, dżwięki broni, butów podczas chodu, wybuchów, muzyka z tamtego okresu zostały dobrze dobrane przez co nie mam nic do zastrzeżeń.

Moja ocena- 8,5. 

Edited by Subject 16, 07 September 2013 - 09:32 AM.


#2
Blind Observer

Blind Observer
  • Members
  • 625 posts
Dłuższych zdań złożonych to się pewnie nie dało zrobić. Z pisania to byś nie wyżył :D

No więc ja też to skończyłem i gra jest dobra, ale widać tam masę dupereli, które zaburzają rozgrywkę. AI nie daje rady jak to Ty piszesz, co więcej, jest strasznie słabe. Nie zapomnę jak jeden z moich agentów 4x pod rząd przeskakiwał murek z jednej strony na drugą tylko po to, żeby w końcu zginąć. Gra jest na samym początku trudna, ale gdy wybierze się dobry zespół potem w sumie leci się bez problemu. Z misjami na które wysyłamy tylko agentów jest ten problem, że tam się w sumie szybciej i lepiej wbija im level, niż w normalnej walce, gdy dowodzi Carter. Totalna głupota. Agenci w pomijalny sposób reagują na to, co się dzieje na polu walki.

Fabuła fajna do pewnego momentu - od pewnego już totalna abstrakcja. Inny problem (często zresztą z tego co widziałem także przytaczany w recenzjach) to całkowicie nieprzekonywująca kwestia zasobów dostępnych dla The Bureau. Jak oni w ogóle byli w stanie wybudować statek kosmiczny, skoro nawet takiego żarcia mieli na kilka miesięcy? Całkowity brak realizmu.

Grafika jest w miarę ładna, ale w żaden sposób niezaawansowana. Co więcej, gra jest tragicznie zoptymalizowana, a granie w nią na Radeonie to festiwal artefaktów (po zmianie na GeForce'a działało to już dobrze). Na słabe PC ta gra nie jest dobra, chyba, że w niskiej rozdzielczości i na low.

Największą jednak porażką jest schematyczność plansz - wyruszając na misję od razu wiadomo, jak to będzie mniej więcej wyglądało. Jakieś murki lub inne przeszkody terenowe zawsze się znajdą, zawsze będziemy się za nimi kryć i zawsze też dynamiki w starciach nie będzie żadnej. Od murka do murka, działko strażnicze, drona i tak w kółko.

Ogólnie gra do przejścia na raz, no chyba, że ktoś lubi maksować, to ta akurat będzie dobra, bo ma proste osiągnięcia.

#3
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 posts
Z tym szybkim levelowaniem agentów na dispatch missions jest doza sensu, jest to jakaś rekompensata za stratę żołnierza na 5 poziomie albo kilku innych agentów. Dynamika jest jak się wbije na pole walki Elitarny muton i elitarne phantomy plus minion commander i trzeba kombinować jak wybrnąć. Fabularnie Baza Xcomu pewnie miała tam jakiś magazyn a sam statek od zera chyba nie budowali.

#4
Blind Observer

Blind Observer
  • Members
  • 625 posts
Mi zginął przez całą grę jeden agent na 3 poziomie - ten as przeskakujący przez osłonę jak debil. Dynamika to nie przemieszczanie się od osłony do osłony i czekanie na koniec cooldownu. I nie zmienia to ani elitarny muton, ani inne phantomy. Walczy się całkowicie statycznie, cały czas za osłoną używając kilku skilli, bo reszta jest bezużyteczna. W grze jest dobrze wyjaśnione jaką mają sytuację - wystarczy rozmawiać choćby z tym gościem od zapasów. Statek zbudowali z części od zera - przez całą grę nie ma ani jednego podobnego. Jak sami mówią nie mają prawie żarcia i wszystko się kończy, a tworzą w latach 60. owalny statek kosmiczny :) Logiczne... Żeby było śmieszniej w środku łapiemy kilka blopów skrytych w jednym pokoju, a żeby już w ogóle była zwała, trafiamy na rosyjskiego agenta szpiegującego placówkę, który nie wierzy w obcych :D
Do pewnego momentu to się jeszcze trzyma kupy, potem twórcy totalnie odlecieli i nie wiem po co tam takie pierdoły i udziwnienia. Do tego upływ czasu jest zrobiony tragicznie - w ogóle nie czuć ile go minęło, a nie było to wcale mało.
IMHO zamiast robić z gry niepotrzebny taktyczny shooter, trzeba było zrobić odpowiednik mass effecta i tyle. Wyszłoby to o wiele lepiej. A tak, gra się nie sprzeda (już mówią, że sprzedaż jest poniżej oczekiwanego poziomu), a ludzie którzy już kupią, mogą się od razu odbić przez źle zbalansowany poziom trudności i debilizm współtowarzyszy. Samym, genialnym zaznaczam, klimatem tej gry się nie da podciągnąć pod jakąś wysoką ocenę.

#5
Subject 16

Subject 16
  • Members
  • 648 posts
Zrobić tak jak w mass effekcie, no to dodanie kompanów byłoby bez sensu skoro gracz sam wszystko mógł wytłuc, Dynamika... to nie jest batllefield 3 czy tam 4 że dostanie się w mordę od snajpera złapię się kulę zębami a rakietę RPG przyjmie na klatę i nic się nie stało, tak się po prostu na polu walki walczy: zza osłony, to jakbyś powiedział że Arma jest słaba bo tam się cały czas używa covera.

#6
Blind Observer

Blind Observer
  • Members
  • 625 posts
Oh, jak Ty niewiele wiesz o grach :) Ten XCOM w założeniach w ogóle nie miał być taktycznym shooterem, a właśnie klonem ME. Dopiero jak się garstka fanów oburzyła, 2K Marin zmieniło decyzję i zrobili źle, bo tak ta produkcja umrze śmiercią naturalną i za miesiąc nikt nie będzie pamiętał, że to w ogóle wyszło. Co do BF3 i BF4 - nie grałeś w to chyba nigdy (znaczy w pierwszą, bo w drugą to nawet jeszcze ja nie grałem), skoro takie banialuki opowiadasz. Często wystarczy jedna kula i nie ma żołnierza. I tam też nie potrzeba masy przeciwników, żeby było trudno, podczas gdy nowy XCOM na tym polega - na dużej przewadze obcych. Bez tego ta gra byłaby totalnie banalna. Nie wypowiadaj się o grach, które oglądasz na YT, a w które ja przegrałem setki godzin. Co do ARMY - w przeciwieństwie do Ciebie grałem w trójkę podczas beta testów i jakoś nie zauważyłem tego ciągłego krycia się. Co więcej - ta gra nawet gdy już musisz się kryć nie wygląda cały czas tak samo - The Bureau wygląda, co w połączeniu z głupią fabuła nie tworzy raczej gry, o której ktoś będzie jutro pamiętać.
A co do walki na polu walki - żołnierzem nie jesteś, ja na szczęście też nie jestem, ale jakoś nigdy nie słyszałem, żeby walka opierała się na ciągłym leżeniu za murem. W takich sytuacjach takie np. oddziały szturmowe by nie istniały w ogóle. To nie czasy Pierwszej Wojny Światowej, że walka pozycyjna jest uznawana jako coś najnormalniejszego. Wrzucanie takiego systemu do gry o obcych nie ma żadnego sensu. Tam poza walką zza osłony nie ma żadnej innej. Żadnej.