Aller au contenu

Photo

Podsumowanie multi ME3


  • Veuillez vous connecter pour répondre
2 réponses à ce sujet

#1
Silveria.Argentnox

Silveria.Argentnox
  • Members
  • 75 messages
 Dawno już myślałem o takim temacie. Po pierwsze - chciałbym podsumować swoje doświadczenia z multi ME3, a po drugie - chętnie dowiem się czegoś o tym, co Wam się podobało/ nie podobało/co wydarzyło się od uruchomienia multiplayera.

Nie grałem w multi od dema - o pierwszych wrażeniach dowiedziałem się od kumpla, który pisze o grach m.in. do e-CzasuKultury. Pierwszy mecz rozegrałem na Bieli przeciwko gethom ludzkim szturmowcem na srebrze. Pamiętam, że wszedłem chyba na 3 fali, gdy akurat wszyscy wyszli, bo już leżeli. Moja przygoda potrwała jakąś minutę. Zbyt mocno byłem przyzwyczajony do nieśmiertelnego i wszechmocnego Sheparda :lol:

Od tego czasu w multi pojawiła się masa zmian. Pamiętamy wszyscy zmienne taktyki na poszczególne mapy. Gdy złoto było jeszcze wyzwaniem, ludzie kampili na Bieli za bufetami, a gdy pojawiła się platyna - najpierw w pokoju na Lodowcu, potem, gdy go zamknięto - box of shame na Rio ;] Dziś kamperów spotykam chyba najczęściej na Sztylecie, schowanych w wiadomym miejscu za tamą ;]

Bardzo mocno zmieniły się bronie i postacie - swój czas mieli niezniszczali kroganie i nieśmeirtelni vorche, szturmowcy i adepci Cerberusa z przegiętym wtedy roztrzaskaniem, ostatnio żołnierze gethów. W międzyczasie podarowano nam najpierw wyśmiewanych, a potem odkrytych jako genialna postać wsparcia volusów (choć do tej pory nie ogarniam ich szturmowca). Co do map - diabelski okazał się Duch w niebezpiecznym środowisku, czego dowiodła ankieta społeczności. Mapa, na której na platynie nawet ze świetnymi ekipami poległem wielokrotnie przez detale i chwile dekoncentracji. Najprzyjemniej grało się chyba na Bieli, Olbrzymi, niewielkim i dobrym do speedrunów Lodowcu, chyba także na Sztylecie.

Przetestowałem chyba wszystkie postacie w multi, odrywając często, że moje początkowe sądy o nich były przecenieniem lub niedocenianiem ich. Ponad półtora roku z grą nauczyły mnie chyba tego, że nie ma słabej postaci, a są po prostu takie, którymi ktoś (w tym wypadku ja) gra słabo. Do swoich ulubionych muszę zaliczyć adepta Cerberusa, adeptkę Asari, żołnierza vorcha, ostatnio jednostke infiltracyjną, krogańskiego strażnika, szpiega N7 (dzięki jednemu z ostatnich buffów umiejętności znów prztydatnego na platynę), turiańskiego straznika.

Co do broni nasze doświadczenia są zapewne podobne - wszyscy wiemy że Reegar jest przegięty, a znerfienie Tajfuna było jedną z trafniejszych decyzji ludzi z Bioware odpowiedzialnyc za multi. Wiemy też pewnie, ze wciąz sporo broni wymagałoby majstrowania przy statystykach (strzelba Jad, chyba zbyt kozacki Krzyzowiec, itp.).

W ciągu tego czasu grało się naprawdę przyjemnie, mimo niedociągnięć, nierozgarniętych PUGów, Rosjan-cheaterów :wizard:, Włochów, którzy nie umieją usiedzieć cicho minuty, śmiesznych dzieciaków ruszajacych z Predatorem III na podbój platyny, słabych serwerów, złych hostów, straszliwie często szwankującego Origina. Czekam na Wasze głosy!

#2
steel and anger

steel and anger
  • Members
  • 213 messages
zacznę od ludzi, czyli z kim się grywa. w przeciwieństwie do mojego przedpiściy;) stwierdzam, że nie ma reguły. padalce trafiają się pod wszystkimi szerokościami geograficznymi, tak samo jak ludzie z którymi można iść w ogień. bardzo cenię sobie obecną ekipę PL z która dane jest mi obecnie biegać, oraz kilka zapamiętanych nicków z poza listy znajomych, na które czasem trafiam. nic nowego nie napiszę - gracze ME3 to zlepek charakterów i spory przedział wiekowy, zatem różnie bywa. nie ma sensu tego wychwalać, ani krytykować.

sama gra w multi. skoro przegrałem już ponad 1k gadzin( na dwóch kontach) i wciąż gram, znaczy coś w tym musi być. przecież znam już każdy zakątek, każdej mapy, sikałem pod każdą latarnią ;) a jednak wciąż mi mało.

ulubiona postać,ulubiona broń? chyba nie mam czegoś takiego. z każdej postaci i z każdej broni można sporo wycisnąć, jest tylko kwestia konfiguracji ekwipunku oraz odpowiednio rozwiniętych mocy. ale.. jest kilka odstępstw. NIGDY nie zagram volusem! dla mnie te postaci mogłyby zniknąć. NIGDY nie wyposażę jakiejkolwiek postaci w karabin Krysea czy snajperkę zbieraczy. po mimo wielu prób nie byłem w stanie "polubić" zarówno volusów jak i wymienionych broni.

sytuacja która zapadła mi w pamięci? w sumie dwie.

pierwsza, gdy chciałem razu pewnego zagrać na srebrze. wchodzę do poczekalni ludziem adeptem 16lvl jakiś pistolet maszynowy coś w ekwipunku... a tu kolesie mamroczą do mnie po polsku, że jestem cieniak, że nie będą mnie niańczyć itd. że ekipa była zgrana poleciały trzy krzyżyki a za nimi ja. żałuje, a może nie - dobrze, że nie miałem mikrofonu. rozumiem, żeby była to platyna, ale, żeby na srebrze? że niby słabą miałem broń? a na cholerę mi lepsza? adeptem można mordować bez broni a efekty będą bardzo dobre. szanowni panowie jeżeli to przeczytacie i pamiętacie sytuacje... CHWWD! :)

sytuacja nr2. platyna w reaktorze, wchodzę w trakcie I fali. walka z junakami z cerberusa. kompani walczą po drugiej strony reaktora. biegnę do nich bo w kupie raźniej. po drodze co chwila słyszę eksplozje jaka dzieje się po zabiciu noocka zbieraczy. myślę sobie co jest? oki gdyby trafiło się 2 .. 4 noocki, ale eksplozje słychać o chwila. okazało się, że niejaki Constantinescu tak "zmodyfikował" swoją broń, że jeden strzał kładł absolutnie każdego przeciwnika, który eksplodował jak noock. efekt był taki, że po 11 falach miałem (pozostali dwaj gracze również) ledwie 10k punktów, natomiast Constantinescu wykręcił wynik jak ze snów. nick zapamiętałem i o ile jeszcze nie został zbanowany, będę gościa omijać.

co jeszcze? długo by pisać, ale po co? idę skopać parę tyłków ;)

Modifié par steel and anger, 09 septembre 2013 - 02:32 .


#3
Silveria.Argentnox

Silveria.Argentnox
  • Members
  • 75 messages
Oczywiście nie miałem na myśli żadnego szufladkowania graczy - ani Rosjan, ani Włochów nie wspominam w żadnym razie niemiło - wielu prezentowało bardzo wysokie umiejętności, użyłem tych przykładów jako pewnych ilustratorów ;]

Co do śmiesznych cheaterów - ostatnio grałem z gościem, który miał lansjera strzelającego minami podobnymi do tych ze Skorpiona - pełen automat, każdy przeciwnik ginął po jednym strzale. Wykręcił jakieś 300 tys., ale dostał ode mnie nauczkę - razem z innym graczem skutecznie utrudnialiśmy mu robienie zadań aż w końcu trafiły się paczki, z którymi biegaliśmy wszędzie, tylko nie do strefy ewakuacji. Wyłączyłem mikrofon, bo w pewnym momencie dzieciak zaczął kląć już nieznośnie głośno (platyna na Rio - kredytów było mu pewnie bardzo szkoda, choć nie wiem dlaczego, bo sprawdziłem później jego konto i manifest był zapełniony).

Grałem też dłuższy czas z ekipą składającą się z Niemca i dwóch Holendrów - pokazali mi kapitalną taktykę na platynie na Kondorze, później grałem z nimi jeszcze wielokrotnie. Broniliśmy punktu startowego - jeden jogurt do wiązania cięższych przeciwników i reszta ekipy bezlitośnie wycinająca wszystko, co do nas podchodziło. Nie byli zbyt ruchliwi na planszy, ale widać było, że mają świetne zgranie i bardzo dobrze się z nimi grało.

każdy ma pewnie całą masę śmiesznych/denerwujących/ interesujących momentów, które zapamięta z multi i oczywiście też temu służy ten temat. Multi ME jest chyba pierwszym multiplayerem, przy którym zatrzymałem się na dłużej, w sumie dlatego, że podłapałem bakcyla całego uniwersum i mimo dość frustrującej trzeciej części i coraz bardziej FPSowemu charakterowi serii wciąż uważam ją za jedną z najlepszych space oper. Piszcie dalej!