Nie grałem w multi od dema - o pierwszych wrażeniach dowiedziałem się od kumpla, który pisze o grach m.in. do e-CzasuKultury. Pierwszy mecz rozegrałem na Bieli przeciwko gethom ludzkim szturmowcem na srebrze. Pamiętam, że wszedłem chyba na 3 fali, gdy akurat wszyscy wyszli, bo już leżeli. Moja przygoda potrwała jakąś minutę. Zbyt mocno byłem przyzwyczajony do nieśmiertelnego i wszechmocnego Sheparda
Od tego czasu w multi pojawiła się masa zmian. Pamiętamy wszyscy zmienne taktyki na poszczególne mapy. Gdy złoto było jeszcze wyzwaniem, ludzie kampili na Bieli za bufetami, a gdy pojawiła się platyna - najpierw w pokoju na Lodowcu, potem, gdy go zamknięto - box of shame na Rio ;] Dziś kamperów spotykam chyba najczęściej na Sztylecie, schowanych w wiadomym miejscu za tamą ;]
Bardzo mocno zmieniły się bronie i postacie - swój czas mieli niezniszczali kroganie i nieśmeirtelni vorche, szturmowcy i adepci Cerberusa z przegiętym wtedy roztrzaskaniem, ostatnio żołnierze gethów. W międzyczasie podarowano nam najpierw wyśmiewanych, a potem odkrytych jako genialna postać wsparcia volusów (choć do tej pory nie ogarniam ich szturmowca). Co do map - diabelski okazał się Duch w niebezpiecznym środowisku, czego dowiodła ankieta społeczności. Mapa, na której na platynie nawet ze świetnymi ekipami poległem wielokrotnie przez detale i chwile dekoncentracji. Najprzyjemniej grało się chyba na Bieli, Olbrzymi, niewielkim i dobrym do speedrunów Lodowcu, chyba także na Sztylecie.
Przetestowałem chyba wszystkie postacie w multi, odrywając często, że moje początkowe sądy o nich były przecenieniem lub niedocenianiem ich. Ponad półtora roku z grą nauczyły mnie chyba tego, że nie ma słabej postaci, a są po prostu takie, którymi ktoś (w tym wypadku ja) gra słabo. Do swoich ulubionych muszę zaliczyć adepta Cerberusa, adeptkę Asari, żołnierza vorcha, ostatnio jednostke infiltracyjną, krogańskiego strażnika, szpiega N7 (dzięki jednemu z ostatnich buffów umiejętności znów prztydatnego na platynę), turiańskiego straznika.
Co do broni nasze doświadczenia są zapewne podobne - wszyscy wiemy że Reegar jest przegięty, a znerfienie Tajfuna było jedną z trafniejszych decyzji ludzi z Bioware odpowiedzialnyc za multi. Wiemy też pewnie, ze wciąz sporo broni wymagałoby majstrowania przy statystykach (strzelba Jad, chyba zbyt kozacki Krzyzowiec, itp.).
W ciągu tego czasu grało się naprawdę przyjemnie, mimo niedociągnięć, nierozgarniętych PUGów, Rosjan-cheaterów





Retour en haut






