Dla mnie najciekawsza była historia Merill, tzn. taka najbardziej "dojrzała" jak na standardy DA2, w sensie historia z magią i krwi i konkretne rozczarowanie obraną ścieżką, ale już sama postać była niestrawna dla mnie z uwagi na przerysowaną nieporadność i niekumatość. Mogłaby taka być, ale po pierwsze w DA:O odniosłam co do niej skrajnie różne wrażenie, a po drugie fajnie by było jakby takie wstawki u niej były incydentalne, wtedy to może i byłoby to fajne i śmieszne.
Niestety u Vivienne wyczuwam podobne przerysowanie, zarówno w wyglądzie jak i w tej jej podanej charakterystyce.
Elf mi jakoś nie przeszkadza, przynajmniej nikt nie będzie się czepiał że znów zrobili fancy Zeva, nasmarowanego samoopalaczem, może akurat on będzie takim normalnym towarzyszem, neutralnym.
A kto tam jeszcze będzie? Bo póki co mamy Vivienne, Solasa, Varrica, Cassandrę i Byka, to wszystko?