Od 10 roku życia gram w gry cRPG i do tej pory nikt mi nie powiedział, co to jest odgrywanie postaci
Szczególnie w grze, gdzie obieramy drogę/wybieramy wypowiedź, której sami nie przygotowaliśmy. Rozumiałbym wcielanie się w daną postać w sytuacji, gdy bawimy się w sesję RPG, taką na żywo. Ale tak? Przecież decyzje Sheparda to nie są Wasze decyzje, tylko decyzje które są ewentualnie najbliższe temu, co moglibyście wybrać. Przy czym i tak to nie do końca prawda, bo możliwości jest bardzo mało i bardzo się od siebie różnią. I tak na końcu wychodzi, że taki Kaidan nie dotrwa do zakończenia ME1, wszyscy przeżyją w ME2, a w trójce najczęściej wybierzecie czerwone zakończenie. Tym samym "odgrywacie" postać, którą odgrywają w ten sam sposób setki, tysiące ludzi.
Wybory w RPG nie są w zasadzie w ogóle istotne/potrzebne co pokazały Baldurs Gate, czy Icewind Dale - gry liniowe do bólu. Pillarsy też są zresztą bardzo liniowe. Nie można imho wyciągać wniosków na podstawie ME, bo ta gra to jest jednak tytuł z elementami RPG tylko, a bardziej gra akcji. Przy czym i tak jest to bardziej RPG niż CoD, ale już np. w porównaniu do Batmana, który jest określany jako gra akcji, jest bardzo dużo podobieństw. Kiedyś to zresztą pisałem już na tym forum, więc nie czas powtarzać.
Ostatnio w erpegach gram kobietami (ostatnie przejście serii ME, seria DA, Pillarsy, po części też Divinity, bo tak się steruje dwoma głównymi), moją ukochaną grą, poza BG oczywiście, jest Mirror's Edge (czyli także kobieta), lubię Gone Home, uwielbiam wręcz Life is Strange (ta gra bije wszystko od Telltale na głowę), nawet w takim Guacamelee wybieram sobie dziewczynę. I nie mam z tym żadnego problemu. Co więcej, w takim ME wybierałem nie tylko less romans, co robi większość facetów, ale też tradycyjny, przy czym lista kandydatów, której oddałbym moją pannę Shepard była bardzo krótka i ogólnie wybór jest gówniany
Nie lubię bardzo tematu odgrywania postaci, bo kojarzy mi się ze Skyrimem, grą o chodzeniu, gdzie sobie można odgrywać postać, ale nic z tego nie wynika.
Co do tej Andromedy, bo trzeba coś jednak na jej temat napisać, historia skupiona na losie danej osoby byłaby bardzo dobra, ale BW nie potrafi czegoś takiego robić. Serio, ja bym wolał jakąś instrygę polityczną, wojskową, przewrót, coś, co z ukrycia mogłoby zaburzyć funkcjonowanie świata, a nie znowu jakichś ukrytych na jakimś wypizdajewie kosmicznych rzeźników. Chciałbym, by kiedyś powstała nowa gra w stylu Alpha Protocol, która co prawda mechanikę miała słabszą niż ME1, ale fabuła, te wybory, system zdobywania przychylności towarzyszy (i co się z tym wiąże) były świetne. BW natomiast pewnie znowu skupi się na przedstawieniu mniejszości (bo to jest w ich RPG najważniejsze
) i zrobieniu gry dla fanów strzelania. Już nawet nie marzę, że oni stworzą tytuł, w którym można będzie przejść dany fragment bez oddania strzału, bo to jest wręcz niewykonalne. A szkoda. Nie liczę też, by wzorem Pillarsów, można było daną sprawę wyjaśnić/wybrać odpowiednią kwestię dialogową w inny sposób, ze względu na pochodzenie, klasę, rasę lub wiedzę na dany temat.